Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Moja historia - hodowla tkankowa mięsa

taffit - 2006-03-31, 10:03
Temat postu: hodowla tkankowa mięsa
pomysł wątku zaczerpnąłem z tekstu "Młodsi w rozumie"

Cytat:
Można przypuszczać, że w przyszłości zwierzęta mogą zostać zastąpione przez hodowle tkanek i narządów, i można być pewnym, że "schabowy" z hodowli wieprzowych mięśni będzie nie do odróżnienia pod żadnym względem od schabowego wyciętego z zabitej świni.


czy w takiej sytuacji jedzenie mięsa staje się etyczne?
czy wtedy wegetarianizm nie ma już żadnego argumentu na swoją korzyść?

Alispo - 2006-03-31, 12:24

argument zdrowotny na pewno
poza tym mysle,ze wielu veg*an i tak nie mialoby ochoty na cos takiego..chociaz szkodzic zwierzetom to by nie szkodzilo..ale to chyba byloby na tej zasadzie,zeveg*anin raczej by nie zjadl np.kotleta ktory ma wyladowac w koszu na smieci..mimo tego ze etycznie to moze nie byloby niepoprawne,ale jest jeszcze kwestia tego,ze niektorzy po prostu nie sa w stanie czegos takiego zjesc z powodow chocby"obrzydzenia"badz szacunku dla tego co zylo...Ale ja w ogole nie lubie gdybac;)

Sprawiedliwa - 2006-03-31, 13:40

Alispo, podpisuje sie rekami i nogami :D pod tym, co napisalas...
Trop - 2006-03-31, 20:06

jeśli tę tkankę produkowałoby się bez użycia zwierząt, jednostek, czujących istot, to dla mnie taka sprawa byłaby obojętna. Należałoby tylko się martwić zdrowiem amatorów takiego jedzenia.
Michał - 2006-03-31, 20:19

Badania, które się obecnie prowadzi jak najbardziej bazują na tkankach i preparatach zwierzęcych.

Za newsletterem Farmed Animal Watch:

Cytat:

--------------------------------------

2. "Cultured Meat" Research Shows Potential Benefits for Animals and Humans

--------------------------------------

In July 2006, we reported on emerging technologies that produce "cultured meat" as a replacement to farming animals for their flesh and for specific applications (see FAW 5-27, http://farmedanimal.net/faw/faw5-27.htm). Different teams of tissue engineers have grown cultured flesh in a laboratory using cells from goldfish, mice, and frogs, but much of the current research is focused on chickens, pigs, and cows. In 2001, the US National Aeronautics and Space Administration (NASA) funded research on goldfish by saturating pieces of flesh in "fetal bovine serum" to instigate muscle growth. The project resulted in a 14% gain in muscle mass over a few weeks, but NASA has chosen to end funding for cultured meat research. Most of the methods currently being explored involve starting with animal products, typically stem cells, but the goal is to move away from those sources.

According to one Dutch scientist and leader in the field, "It is ridiculous to make meat using meat products. The whole idea is to reduce the resources that now go into producing the 240 billion kilograms of meat humans around the world eat every year." Another of the lead researchers notes that as cultured meat becomes more viable and popularly acceptable, there may be significant public health and animal welfare benefits. Cultured animal flesh can be produced with low fat content and can be relatively assured of being
free of diseases and food-related contaminants. Cultured meat would also mitigate the need for raising animals in typically confined and often cruel conditions, slaughtering them, and dealing with large quantities of animal waste.

1. "Will Consumers have a Beef with Test-Tube Meat?" Globe and Mail, 3/27/06

http://www.theglobeandmai...7/TPStory/Front

2. "Scientists Forecast Meat Grown on Kitchen Counter," CBC News, 3/27/06

http://www.cbc.ca/story/s...eat-200602.html

Trop - 2006-04-01, 11:30

czyli to zmniejszyło by ilość zwierząt w hodowlach, ale nie wyeliminowało by ich całkowicie?
taffit - 2006-04-01, 12:52

a-l.pl mógłbyś jakiś komentarz po polsku

ich spreche nur Deutsch

tomek - 2006-04-02, 17:50

Niedługo pewnie mięso i rosliny będą uprawiane w laboratorium, wszystkie oczywiście opatentowane przez biotechnologiczne korporacje, które zmonopolizują rynek żywności. I jeszcze pewnie będzie się taki produkt sprzedawać jako ekologiczny, bo przecież nie trzeba "męczyć" ziemi, by coś do jedzenia wyhodować. Dla mnie taka wizja jest chora i trzeba zrobić wszystko by się nie zrealizowała.
xVeganBoyx - 2006-04-15, 12:05

Corporate Greed Sux !
mag - 2006-06-15, 20:39
Temat postu: tak czy owak - dobrze by bylo....
.....zeby weszlo to w zycie, jesli mialoby to chocby ograniczyc ilosc zwierzat hodowlanych....

a w kwestii pytania - jesc - czy nie jesc - to juz faktycznie beda to za i przeciw wzgledy raczej zdrowotne niz humanitarne

no i pytanie, czy sa wsrod nas ludzie, ktorzy tesknia za miesem,
inaczej mowiac:
czy gdyby bylo on dostepne w idealnych warunkach (pod wzgledem humanitarnosci, czyli nikt i nic na tym nie cierpi) i bylo zdrowe, to chcielibysmy je jesc...?

alinA - 2006-06-15, 21:47
Temat postu: Re: tak czy owak - dobrze by bylo....
mag napisał/a:

czy gdyby bylo on dostepne w idealnych warunkach (pod wzgledem humanitarnosci, czyli nikt i nic na tym nie cierpi) i bylo zdrowe, to chcielibysmy je jesc...?

jezeli i ja miescilabym sie w zakres 'nikogo i niczego' nie cierpiacego z powodu jedzenia humanitarnego miesa, lacznie ze spokojem m.in. przed miażdżycą, to tak, jadlabym mieso. ale tylko i wylacznie pod takimi warunkami. zakladajac tez, ze mieso tak naprawde niebyloby miesem, bo skoro byloby humanitarne, to nie moglobybyc miesem zadnego zwierzecia ;) . nieukrywam, ze smakowlo mi kiedys 'skrzydelko'.

katrinko - 2006-06-26, 12:49

Pożegnanie ze stekiem z probówki

Pora przyznać, że nie stać nas na mięso produkowane w laboratorium, którego jeden kilogram kosztuje co najmniej 500 tys. dol. Nawet za te pieniądze nie udaje się odtworzyć jego skomplikowanej struktury.


Niewiele się zmieniło od 1912 roku, gdy francuski uczony Alexis Carrel umieścił w roztworze substancji odżywczych tkankę kurzego serca. Komórki rozmnażały się przez 30 lat, w rezultacie żyły dłużej niż sam uczony. Była to jedna z prób stworzenia sztucznego mięsa.

Następne, bardzo kosztowne i trwające wiele lat, doprowadziły do powstania mdłych i kosztujących tysiące dolarów pseudoproduktów żywnościowych. I choć część naukowców twierdzi, że tylko mięso z laboratorium uchroni nas przed głodem, czas przyznać, że próby jego uzyskania zabrnęły w ślepą uliczkę.

Kiełbaska z bioreaktora

Niektórzy badacze twierdzą, że produkcja mięsa w bioreaktorach, bez udziału zwierząt, to realna perspektywa. "Teoretycznie z jednej komórki można wyhodować tyle mięsa, że wystarczy na wyżywienie ludzkości przez cały rok" - ogłosiła amerykańska organizacja badawcza New Harvest. Kiełbaski lub kotlety z bioreaktora mają być smaczne, zdrowe, pozbawione zarazków, poza tym masowa produkcja przyniesie korzyści środowisku naturalnemu oraz zwierzętom hodowlanym. Niektórzy futuryści nie wykluczają, że prędzej czy później wyposażenie gospodarstw nastawionych na produkcję mięsną będzie można oglądać tylko w muzeach rolnictwa. W domowych kuchniach sprzętem tak powszechnym jak obecnie lodówki staną się inkubatory, w których panie domu będą hodować - wedle życzenia - steki, pulpety albo salami.

Syntetyk dla astronauty...

Jako pierwsza z problemem zmierzyła się amerykańska agencja kosmiczna NASA . Syntetyczne mięso to idealny pokarm dla astronautów spędzających długie miesiące na orbicie. W 2002 roku Morris Benjaminson z Touro College w Nowym Jorku podjął na zlecenie NASA próbę uzyskania laboratoryjnych paluszków rybnych. Jego próby zaprowadziły naukowców na manowce. Morris Benjaminson umieścił w pożywce niewielki fragment tkanki mięśniowej złotej rybki. Komórki zaczęły się mnożyć i w przeciągu tygodnia masa rybna zwiększyła się o 14 proc. Dumny eksperymentator zaprezentował swoje dzieło wielkości kciuka zarówno w postaci surowej, jak i usmażonej. Członkowie specjalnej komisji uważnie obejrzeli produkt i uznali, że odpowiada on jakościowo kuleczkom rybnym z supermarketu.

Nikt jednak nie odważył się skosztować tych specjałów, o czym w 2005 roku pisał miesięcznik "Tissue Engineering". Mięśnie ryby rosły bowiem w pożywce z serum uzyskanego z embrionów cielęcych. Pożywka taka jest bardzo wydajna, może jednak zawierać priony, białka wywołujące chorobę szalonych krów (BSE), a u ludzi śmiertelną chorobę Creutzfeldta-Jacoba, która zamienia mózg w gąbkę. A poza tym jest niezwykle kosztowna.

...czy dla miliardera?

Naukowiec z University of Maryland Jason Matheny obliczył, że kilogram laboratoryjnego mięsa z cielęcej pożywki kosztowałby 500 tys. dol., pesymiści mówią nawet o pięciu milionach, o czym doniósł "New Scientist". Trwają próby zastąpienia serum cielęcego tańszą pożywką z roślin lub grzybów, np. pieczarek.

Najbardziej obiecujące rezultaty przyniosły doświadczenia z azjatyckimi grzybkami maitake. Eksperci z University of Maryland szacują, że znalezienie odpowiedniej pożywki może obniżyć koszty produkcji przemysłowego mięsa do tysiąca dolarów za kilogram. To postęp, ale mało zadowalający, co stawia pod znakiem zapytania cały eksperyment.


Komórkowa galareta

Z innym problemem zmierzyli się naukowcy holenderscy, kierowani przez dermatologa Wiete Westerhofa z Uniwersytetu w Amsterdamie. Zbudowali oni obrotowy bioreaktor wypełniony galaretą i na tym specyficznym podłożu rozmnożyli komórki szkieletowe mięśni zwierzęcych, które, jak zapewniają, mogą zostać "zebrane, ugotowane, zjedzone". Zainspirowani metodą hodowania w laboratoriach skóry dla ofiar poparzeń opatentowali własną procedurę produkcji sztucznego mięsa. W opisie patentu stwierdzono lapidarnie: "Nasz produkt ma strukturę i smak chudego mięsa, a przy tym zwierzęta nie muszą cierpieć, nie występują wątpliwości etyczne czy religijne ani problemy natury ekologicznej, inaczej niż w przypadku tradycyjnej produkcji mięsa". Holenderskie ministerstwo gospodarki przeznaczyło dwa miliony euro na badania dr. Westerhofa, a ten obiecał, że sztuczne mięso będzie gotowe za cztery lata. Zachęceni tymi deklaracjami przemysłowcy dorzucili dalsze trzy miliony.

Holenderska metoda ma pozwolić na hodowanie komórek mięśni krów, świń, myszy, kur, a nawet kangurów. Ciągle jednak naukowcy nie potrafią sobie poradzić z podstawowymi problemami. Pożywka z hodowanych grudek tkanki nie dociera do komórek znajdujących się wewnątrz. Potrzebne są naczynia krwionośne, przy których mogłyby rosnąć komórki mięśniowe, a także komórki tkanki tłuszczowej i łącznej. W renomowanym Massachusetts Institute of Technology (MIT) udało się wyhodować tkankę mięśni szkieletowych wytwarzającą własne naczynia krwionośne. Jednak metoda, która być może znajdzie zastosowanie w medycynie, jest zbyt kosztowna dla planujących produkcję sztucznego mięsa. Po raz kolejny bariera finansowa studzi zapał naukowców.

Problem goni problem

Jason Matheny z University of Maryland uważa, że do przyszłej produkcji na skalę przemysłową mogą być użyte wielkie membrany nośne z jadalnej galarety. Na nich rosnąć będą warstwy komórek mięśniowych o grubości mniejszej niż milimetr. Będą one kolejno zbierane i przerabiane na pulpety i parówki. Planuje się też hodowanie tych warstw jedna nad drugą. Ale i tu istnieje problem. Komórki mięśni mogą się rozwijać i tworzyć charakterystyczne włókna tylko wtedy, gdy tak jak w żywym organizmie poddawane są systematycznemu treningowi. Krowy spacerują po pastwisku, ale komórki w bioreaktorze nie mogą przecież uprawiać joggingu. W tej sytuacji zamiast włókien tworzą mało apetyczną papkę. Naukowcy próbują więc wymyślać skomplikowane "ćwiczenia" dla swych kultur komórkowych. Pojedyncze komórki poddawane są przez całe tygodnie działaniu pola magnetycznego lub elektrycznego, co powoduje, że komórki rozciągają się o pięć do dziesięciu procent. Kolejna badawcza ślepa uliczka.

Zagrożone zdrowie

Zwolennicy bezzwierzęcego mięsa przewidują, że światowe zapotrzebowanie na produkty mięsne rośnie. W ciągu ostatnich pięciu lat spożycie mięsa w Indiach wzrosło dwukrotnie, za kolejne dziesięć mieszkańcy Chin będą go konsumować dwa razy więcej niż obecnie.

Niektórzy uważają, że tylko fabryki sztucznego mięsa mogą zaspokoić ten ogromny popyt. Jason Matheny twierdzi, że w syntetycznym mięsie przyszłości będzie można zamienić kwasy tłuszczowe omega-6 na omega-3, bardziej sprzyjające zdrowiu i zapobiegające chorobom układu krążenia. - Dojdzie do tego, że parówka na śniadanie w McDonaldzie pomoże twojemu sercu - cieszy się Robert Lawrence z Johns Hopkins University w Baltimore. Sztuczne mięso ma być także nadzieją dla wegetarian, którzy sięgną po laboratoryjne rolady bez wyrzutów sumienia.

Jednak koszt produkcji sztucznego mięsa jest nieproporcjonalny do osiągniętych efektów. Poza tym syntetyczne parówki lub paluszki rybne znajdą amatorów tylko wśród zwolenników roślinnej diety, będą bowiem smakować mniej więcej jak mięsopodobne wyroby z soi. Kotleciki wyhodowane z żabich tkanek miały konsystencję żelatyny. Przecież mięso to nie tylko komórki muskułów, lecz także struktura składająca się z tłuszczu, nerwów, naczyń krwionośnych i tkanki łącznej. Nie obejdzie się bez dodawania tłuszczów i substancji smakowych, aby zwolennik tradycyjnego mięsa mógł taką syntetyczną pieczeń przełknąć. Nie ma więc mowy o żadnych właściwościach leczniczych takiego produktu. A smak? Jason Matheny zapewnia, że inżynieryjne mięso smakuje podobnie jak inne dostępne w sklepach produkty - hamburgery czy kuleczki z kurczęcia. Powołuje się jednak na opinię innych, sam nie odważył się spróbować.

Krzysztof Kęciek

http://fakty.interia.pl/news?inf=762255

hatiffnatka - 2006-09-19, 18:20

Hm, jakoś na sam dźwięk sztucznego/tkankowego mięsa robi mi się niedobrze.Już "zwykłe" mięso aż tak mnie nie obrzydza, choć znając mnie, nie przełknęłabym ani jednego, ani drugiego (nawet, jeśli przy jego produkcji zwierzęta w ogóle by nie cierpiały)
Już nie wspominając o ilości chemii, jaka musiałaby być do takiego tkankowego mięsa dodawana.

KoweK - 2007-08-12, 15:08

Nawet jeśli wejdzie to w życie, to i tak tego jeść nie będę. Po prostu mam już takie "obrzydzenie" do mięsa... nawet sztucznego :-)
luna - 2007-08-21, 14:21

Mam nadzieję, że naukowcom uda się stworzyć takie mięso, jak najbardziej zbliożone do tego pozyskiwanego w naturalny sposób - może w niedalekiej przyszłości....: ) Gdyby tylko przeznaczyć na te badania pieniądze - wszystko jest możliwe. Ja wiążę swoją przyszłośc z biotechnologią, więc kto wie... 8-)
Kajcia - 2007-08-21, 18:36

Cóż... Moje zdanie na ten temat jest podobne. Nawet jeśli w niedalekiej przyszłości stworzą ekologiczny kotlet, to zapewne ani będzie mnie stać na niego, ani żeby go zjeść :P Kocham być wegetarianką, a taki sztuczny kotlet tylko by mnie zraził.
Jednak patrząc na to wszystko z innej strony... Może wtedy zwykli mięsożercy zrezygnowaliby z jedzenia zwierząt, co spowodowałoby mniejszą rzeź... A co za tym idzie... Może ludzie przestaliby głodować...? Bardziej realistyczna wersja: Może chociaż w jakimś stopniu przestaliby głodować...?
No niech wymyślają więc te sztuczne mięso :) Zawsze to jakaś alternatywa.

Jakub - 2007-08-21, 19:34

Dla mnie nie stwarza to problemu. Znaczy bez wątpienia byłby to krok w dobrym kierunku. Raczej nie stwarzałoby to problmów etycznych, jeno obiekcje zdrowotne i [tego nie wiadomo] być może ekologiczne.

Czy sam jadłbym takie sztuczne mięcho? Hmmm, nie, raczej nie. Jakoś nie czuję, że na diecie vegańskiej czegoś mi [smakowo a tym bardziej zdrowotnie] brakuje. Więc nie widzę sensu. Ale rozumiem takich, którzy by się pokusili i nie widziałbym z tym nic zdrożnego.

luna - 2007-08-21, 21:06

Mięso jak mięso, nie mam nic przeciwko niemu, to naturalne że jest przez ludzi jedzone. nienaturalne są dla mnie tylko jego metody pozyskiwania , więc jeśli jedna nienaturalna metoda zostanie zastąpiona inną nienaturalną, ale dużo lepszą z etycznego punktu widzenia, to można się tylko cieszyć ..i kibicować temu pomysłowi, chociaż ciekawe czy wypali
JAgniecha - 2007-08-21, 21:17

ja tez kibicuję!- ze względu na kociaki 8-)
Bananna - 2007-08-22, 00:29

fakt, może wypali - tylko zapewne za parę ładnych lat.
No i na pewno na początku to mięso będzie cholernie drogie,jeśli nie to cena za mięso zabitych zwierzaków spadnie bo i tak rolnicy/hodowcy będą chcieli walczyć o swoje - taki jest nasz świat.
Chyba, że wejdą takie przepisy iż mord zwierzaków na mięso zostanie zabroniony. Wtedy może jest nadzieja...

choć ja na razie się nie cieszę.. futra sztuczne też są a nie zatrzymały ubijania zwierząt w tymże celu :(

Kajcia - 2007-08-22, 06:20

Bananna napisał/a:
Chyba, że wejdą takie przepisy iż mord zwierzaków na mięso zostanie zabroniony

Oj to byłby duuuuży, ogromniasty plus...
Juz sie nie mogę więc doczekac sztucznego mięska :D :D :lol:

Bananna - 2007-08-22, 13:00

jestem optymistką, ale w takich sprawach lepiej zachować racjonalizm, wiemy dobrze wszyscy jacy są politycy, hodowcy... nigdy coś takiego nie wejdzie w życie niestety...
Jakub - 2007-08-22, 13:05

Nigdy to bardzo dużo czasu, zważwszy, że nasz gatunek trwa tylko kosmiczne mgnienie oka, wszystko jest możliwe.
luna - 2007-08-22, 15:59

Bananna napisał/a:
jestem optymistką, ale w takich sprawach lepiej zachować racjonalizm, wiemy dobrze wszyscy jacy są politycy, hodowcy... nigdy coś takiego nie wejdzie w życie niestety...


A słyszałaś, zeby ktoś się tego głośno domagał?

Dopóki nikomu to nie przeszkadza, jest jak jest i będzie tak aż ludzkość nie wyginie lub nie przejdzie na jakiś wyższy poziom (za paredziesiąt tysięcy lat)

powsinoga - 2015-05-22, 22:51

Dwa lata temu wyprodukowanie burgera w laboratorium kosztowało 325 000 $. Teraz koszt spadł do 11 $ za burgera i 80 $ za kilogram wołowiny.

Postęp olbrzymi i wydawać by się mogło, że raz-dwa i półki sklepowe zaczną się uginać od kotletów z probówki, jednak naukowiec zaangażowany w projekt studzi zapały i przewiduje, że minie 20-30 lat, zanim przedsięwzięcie osiągnie komercyjną opłacalność.

#

krzysztof - 2015-07-08, 11:50

:sloneczko:

Z tym, że aktualnie z wege. taki produkt nie ma nic wspólnego - chodzi o wykorzystywanie serum płodowego z cieląt
http://www.forumveg.pl/vi...start=15#151650

Warto też dodać, że nad komercyjnym produktem konkuruje kilka ośrodków i dochodzi jeszcze technologia z wykorzystaniem z drukarek 3D
http://www.forumveg.pl/vi...start=30#151817

pzdr.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group