Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Wegetarianin wśród mięsiarzy - wegetarianizm to...

taffit - 2006-10-04, 09:48
Temat postu: wegetarianizm to...
postanowilem zebrać do kupy określenia jakie są przypisywane wegetarianizmowi
oto one:

sekta
moda
choroba psychiczna
bałwochwalstwo
terroryzm dietetyczny
nazizm
asceza
pseudomoralność
trawożerstwo
niebezpieczeństwo

smutne to i śmieszne zarazem...
są jeszcze jakieś?
trzebaby zmienić definicję słownikową :evil:

crazylikeastrawberry - 2006-10-04, 18:17

zachcianka, kaprys małolata, dziwactwo, dieta odchudzająca,

jak sobie jeszcze cos przypomne to napoisze

sylwia - 2006-10-04, 20:52
Temat postu: Re: wegetarianizm to...
taffit napisał/a:
nazizm


:shock: :mrgreen: :lol: :megapolew: :jestemgłupi: peace :roll:

taffit - 2006-10-04, 21:01

sylwia napisał/a:
:shock: :mrgreen: :lol: :megapolew: :jestemgłupi: peace :roll:


dokładnie chodziło o to, że Adolf był wegetarianinem (co jest nieprawdą) i że naziści odkąd postanowili (podobno) traktować zwierzęta jak ludzi (dali jako pierwsi prawa zwierzętom domowym), zaczęli ludzi traktować jak zwierzęta...

ogólnie bez sensu i nielogiczne, ale to nie moje są słowa :-?

Korien - 2006-10-04, 21:31

musze dodać :

głupota

dieta cud - często widze artykuły jak to fajnie przejść na wegetarianizm zeby schudnąć pare kilo :-?

ostatnio dowiedzialem sie ze wegetarianizm to sekta ludzi nawiedzonych peace

taffit - 2006-10-05, 14:28

jeszcze jedno: (kolejne przegięcie)

zoofilia

venedie - 2006-10-05, 19:15

a słyszał ktoś, że to jest:

"lans" ?! :D

crazylikeastrawberry - 2006-10-05, 20:38

taffit napisał/a:
zoofilia


hahahahahaha ROTFL hahaha :megapolew: :megapolew: a to dobre :megapolew:

venedie napisał/a:
a słyszał ktoś, że to jest:

"lans" ?!

taaak slyszalam 8-) i jeszcze, ze to sposob na podrywanie facetow [tych nie-vege to chyba jakis marny... ale co tam :D ]

Asiu - 2006-10-05, 22:04

trawożerność
taffit - 2006-10-05, 23:08

venedie napisał/a:
a słyszał ktoś, że to jest:

"lans" ?!


ciii... bo się wyda ;)

venedie - 2006-10-05, 23:52

dobry "lans" to podstawa! <ok>
Korien - 2006-10-06, 09:47

przepraszam ale ja tam za podrywaniem facetów nie jestem :P

musze z przykrością stwierdzić ze dziewczyny nie lecą na mój ,,lans" :megapolew: :megapolew:

venedie - 2006-10-06, 23:07

słabo się lansujesz :mrgreen:
alinA - 2006-10-06, 23:15

Korien napisał/a:

musze z przykrością stwierdzić ze dziewczyny nie lecą na mój ,,lans" :megapolew: :megapolew:

na moj tez nie ;)

Asiu - 2006-10-06, 23:17

Bo to trzeba wiedzieć przed którymi dziewczynami się lansować. Dziewczyna dziewczynie nie równa 8-)
MoSSi - 2006-10-07, 08:59

Asiu napisał/a:
Dziewczyna dziewczynie nie równa

Dokładnie tak... tylko te co czytajaą modne gazety wiedzą, że wegetarianizm jest trendy i tylko one wiedzą, że trzeba sie brać za wegetarian, a za vegan to juz w ogóle (bo to modniejsze ponoć) :mrgreen:

Asiu - 2006-10-07, 10:19

Korien napisał/a:
musze z przykrością stwierdzić ze dziewczyny nie lecą na mój ,,lans"

No cóż, Korien, nie rzucaj swoich pereł przed wieprze ;) :mrgreen:

Korien - 2006-10-07, 10:28

jak przejde na weganizm to wszystkie wieprze beda moje..fuu..sorki..laski ;)


,,o ile..nie rozdziobią nas kruki...mamy spore szanse..przeżyć jeszcze jeden taki dzień :) "

alinA - 2006-10-07, 13:03

jestes ortodoks i radykal

bo: 'nie bede jadla tato zupy na kosci'.

od kolegi z klasy uslyszalam tez kiedys 'salatozerna'

Korien - 2006-10-07, 13:14

a mnie przyjaciolka nazwala warzywnym fanatykiem ;)
taffit - 2006-10-07, 13:33

Korien napisał/a:
a mnie przyjaciolka nazwala warzywnym fanatykiem ;)


ciekawe czemu nie nasiennym albo strączkowym..?
;)

Korien - 2006-10-07, 15:20

:D też mi z tym źle ;)
crazylikeastrawberry - 2006-10-07, 15:24

mnie nazywaja czasami 'milosnikiem swin' albo 'milosnikiem krow' o_O
Asiu - 2006-10-07, 15:33

Ja w rodzinie mojej siostry figuruję jako Ciotka-Green-Peace.
Trop - 2006-10-09, 22:29

Asiu napisał/a:
Ja w rodzinie mojej siostry figuruję jako Ciotka-Green-Peace.


rewelacja :megapolew:

xsarwekx - 2006-10-10, 09:22

ja bylem kiedys nazwany fetyszysta. a okreslenia takie jak radykal czy asceta sa na porzadku dziennym.
Trop - 2006-10-10, 11:06

radykałka, nietolerancyjna itp
Alispo - 2006-10-10, 12:05

u mnie jeszcze egoistka(bo mysle o moich glupotach,.zachchiankach.dziwactwach typu vegan jedzenie,a nie obchodzi mnie ze rodzina sie boi o moje zdrowie)
i tak jak wyzej..radykal,kazdy radykalizm jest zly etc.
a,i jeszcze dziwak
i padaja tez slowa mocniejsze typu"idiotyzm"..w moim rodzinnym "tolerancyjnym"domu..a przeciez to ja jestem ta nietolerancyjna..
ale ogolnie-nie narzekam,mysle,ze nie jest tak zle,trzeba nauczyc sie z tym zyc i tyle ;)

Kajcia - 2006-10-10, 15:08

Z powyższych stwierdzeń z idiotyzmem bardzo często się spotykam, nagminnie używane słownictwo to też: głupota, odchudzanie, wymysły małolaty ...itd...
Asiu - 2006-10-10, 16:32

Odkąd przeszłam na weganizm, moja gorsza i brzydsza połowa mówi, że jestem ekstremistką.
Xsolid_snakeX - 2006-10-10, 19:12

a moja babcia się obawiała, czy to czasem nie sekta jakaś :)
taffit - 2006-10-14, 09:14

wegetarianizm to...

zboczenie


(z wypowiedzi na forum wędkarskim)

fiatlux - 2006-10-18, 09:05

odkąd pamiętam to pierwsza reakcja na to że jestem vege, wszystkich mięsożerców była i jest:
OH JEZUS MARIA TO CO TY JESZ?!!!
a minucie zastanowienia:
JA TO BYM TAK NIE MOGŁA/MOGŁ!!!

:megapolew:

taffit - 2006-10-18, 09:22

fiatlux napisał/a:
odkąd pamiętam to pierwsza reakcja na to że jestem vege, wszystkich mięsożerców była i jest:
OH JEZUS MARIA TO CO TY JESZ?!!!
a minucie zastanowienia:
JA TO BYM TAK NIE MOGŁA/MOGŁ!!!


trzeba odpowiadać:

JEZUS MARIA może wszystko peace

fiatlux - 2006-10-18, 09:34

taffit napisał/a:
trzeba odpowiadać:

JEZUS MARIA może wszystko

tak, ale niestety nie każdy jest w stanie sobie to wyobrazić :-?

kiedyś wydawało mi się że takie ograniczenie występuje zwłaszcza wśród wiejskich społecznośći ("ma to związek oczywiście z określonym wychowaniem - hodujemy prosiaczki żeby je później zjeść i to jest dla nas normalne")
jednak miejsce zamieszkania nie ma większęgo znaczenia jeżeli chodzi o mentalność człowieka

taffit - 2006-10-18, 09:53

ale jak ktoś nazywa się JEZUS MARIA to naprawdę może wszystko... takie imiona zobowiązują ;)


fiatlux napisał/a:
kiedyś wydawało mi się że takie ograniczenie występuje zwłaszcza wśród wiejskich społecznośći ("ma to związek oczywiście z określonym wychowaniem - hodujemy prosiaczki żeby je później zjeść i to jest dla nas normalne")
jednak miejsce zamieszkania nie ma większęgo znaczenia jeżeli chodzi o mentalność człowieka


raczej tak.... na wsi to chociaż widać proces powstawania mięsa... w mieście pozbawiamy się tych nieprzyjemnych widoków, więc w pewnym sensie nieświadomość kusi nas by kupować szyneczkę

Asiu - 2006-10-18, 17:29

W sumie już było, ale niech będzie jeszcze jako ciekawostka, że mentalność nie zmienia się nie tylko jeżeli chodzi o wieś/miasto ale również o Polska/zagranica.
Od kolegi angielsko-języcznego słyszę czasami: food fashist

Kajcia - 2006-10-18, 18:32

taffit napisał/a:
JEZUS MARIA może wszystko

Jak Ty czasem cos powiesz to aż dech zapiera ze śmiechy i wrażenia. I tu komplement: jestem pod wrażeniem (zawsze) Twoich trafnych odpowiedzi w niezwykle inteligentnym i na poziomie stylu :) Oby tak dlaej, bo czytam każdego Twego posta z przyjemnością. :D

taffit - 2006-10-18, 22:16

Kajcia napisał/a:
Jak Ty czasem cos powiesz to aż dech zapiera ze śmiechy i wrażenia.


nie oszukujmy się: tu każdy nieźle tekści :mrgreen:

crazylikeastrawberry - 2006-10-19, 07:31

taffit napisał/a:

nie oszukujmy się: tu każdy nieźle tekści

poprostu dieta vege dodaje polotu :D

Hate - 2006-10-19, 11:40

Kajcia napisał/a:
Jak Ty czasem cos powiesz to aż dech zapiera ze śmiechy i wrażenia. I tu komplement: jestem pod wrażeniem (zawsze) Twoich trafnych odpowiedzi w niezwykle inteligentnym i na poziomie stylu :) Oby tak dlaej, bo czytam każdego Twego posta z przyjemnością. :D
Ale wazelina, pewnie chce moda ;) :lol:
Korien - 2006-10-19, 11:54

Hate napisał/a:
Kajcia napisał/a:
Jak Ty czasem cos powiesz to aż dech zapiera ze śmiechy i wrażenia. I tu komplement: jestem pod wrażeniem (zawsze) Twoich trafnych odpowiedzi w niezwykle inteligentnym i na poziomie stylu :) Oby tak dlaej, bo czytam każdego Twego posta z przyjemnością. :D
Ale wazelina, pewnie chce moda ;) :lol:



e tam ;) jak juz celowac to na admina :megapolew:

Jędruś - 2006-10-19, 13:14

A teraz:
Wegetarianizm to zboczenie i wynaturzenie.

http://tiny.pl/rt8h

Pozdr.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty
spam

Sprawiedliwa - 2006-10-19, 18:36

Asiu napisał/a:

Od kolegi angielsko-języcznego słyszę czasami: food fashist


a ja ostatnio uslyszalam : le poisson est une plante :-?

tomek - 2006-10-19, 19:11

Sprawiedliwa napisał/a:
le poisson est une plante

A cóź to znaczy po polsku?

crazylikeastrawberry - 2006-10-19, 19:27

tomek napisał/a:
Sprawiedliwa napisał/a:
le poisson est une plante

A cóź to znaczy po polsku?

hmmm... chyba 'ryba jest roslina' :shock: [nie wiem, dopiero zaczynam nauke francuskiego...:D]

stephanie - 2006-10-19, 19:33

crazylikeastrawberry napisał/a:
tomek napisał/a:
Sprawiedliwa napisał/a:
le poisson est une plante

A cóź to znaczy po polsku?

hmmm... chyba 'ryba jest roslina' :shock: [nie wiem, dopiero zaczynam nauke francuskiego...:D]

Oui.

Michał - 2006-10-19, 21:11

Awu leku żekumuła?
MoSSi - 2006-10-19, 21:16

animal-liberation.pl napisał/a:
Awu leku żekumuła?
O jacie :shock: mówcie żesz po polsku :mrgreen: albo tłumaczcie :D
Asiu - 2006-10-19, 21:19

animal-liberation.pl napisał/a:
Awu leku żekumuła?

Ja dzisiaj żadnych leków nie żemkułam.

A wu?

MoSSi - 2006-10-19, 21:27

Asiu napisał/a:
Ja dzisiaj żadnych leków nie żemkułam.

A wu?
ja się tez nie tabletkuje ;)
hcg - 2006-11-11, 13:10

MoSSi napisał/a:
wegetarianizm jest trendy

a ja slyszałem że trendy już nie jest od dawna, jakiś czas temu był jazzy, a teraz to już jest glamour, chociaż z innych źródeł słyszałem że glamour był przed trendy a teraz jest ... :P
A czy nie można po prostu powiedzieć, że wegetarianizm jest zajebisty ? :mrgreen:

taffit - 2006-11-11, 13:17

hcg napisał/a:
A czy nie można po prostu powiedzieć, że wegetarianizm jest zajebisty ? :mrgreen:


można można, aczkolwiek to byłby już pean pochwalny a nie przemoc werbalna 8-)

marsam36 - 2007-02-02, 20:49

Temat sprzed kilku miesięcy, ale mam śmieszne określenie ode mnie:

Bo tego w ogole nie potrafie zrozumiec - paranoja jakas i wedlug mnie to sie nadaje do leczenia.

Alispo - 2007-02-12, 13:39

oj jakze znajome... ;)
Kreestal - 2007-03-09, 20:24

Ostatnio usłyszałam ciekawe określenie: dewiacja ... :jestemgłupi:
Aneta - 2007-03-10, 10:26

a ja odkad dolaczylam do organizacji ekologicznej ..to raz uslyszalam od mojej siostry ze jestem od tych czubkow z green peace i nadaje sie do psychiatryka bo zwierzaczki mi w glowie poprzewracaly :megapolew:
nasty_girl - 2007-03-10, 13:31

Aneta napisał/a:
nadaje sie do psychiatryka bo zwierzaczki mi w glowie poprzewracaly :megapolew:


o jakie to znajome! ja jeszcze ponoc myle priorytety bo wazniejsza jest rodzina a nie organizacja i zwierzatka...

katrinko - 2007-03-10, 13:42

No dokładnie. Że schronisko i jakieś psy są dla mnie ważniejsze od domu i rodziny... a poświęcam im może godzinę - dwie tygodniowo :cry:
nasty_girl - 2007-03-10, 20:42

u mnie wygląda to dokładnie tak samo. wydaje mi się, ze problem tkwi w tym, że nie jest to praca, za którą dostaje się kasę. no i dotyczy zwierząt-a więc niepotrzebna, bez sensu i wogle po co...
Aneta - 2007-03-10, 21:41

nasty_girl napisał/a:
o jakie to znajome! ja jeszcze ponoc myle priorytety bo wazniejsza jest rodzina a nie organizacja i zwierzatka...


o, tak tak to slysze czesto :mrgreen:
nasty_girl napisał/a:
u mnie wygląda to dokładnie tak samo. wydaje mi się, ze problem tkwi w tym, że nie jest to praca, za którą dostaje się kasę. no i dotyczy zwierząt-a więc niepotrzebna, bez sensu i wogle po co...


ano wlasnie, ale jak to ze wogole za darmo sie biore za takie akcje! przeciez to jest chore! ale Ty dziecko zginiesz w tyym swiecie jak bedziesz myslec tylko o zwierzakach! Ty sie opanuj! nie rob glupstw! - moj tata :megapolew:

bh. aska - 2007-03-11, 10:09

u mnie jest dokladnie tak samo moj brat mi ciagle mowi ze musze zaczac jesc mieso wtedy zaczne normalnie myslec i przestane pomagac w schonisku i nie bede czula potrzeby w propagowaniu ochrony srodowiska
taffit - 2007-03-11, 13:53

to wy nie dostajecie kasy za wegetarianizm i prośrodowiskowe akcje? a w telewizji mówili, że ekolodzy to pieniążki za siedzenie na drzewach mają ;)
Aneta - 2007-03-11, 20:30

setki bzdur :D ale fajtycznie takie pogloski slyszalam :-)
biedroniastaaaa - 2007-03-12, 10:41

mi pczoraj znajomy powiedizl ze jestem wegtakna...co kolwiek to znaczy peace
Trop - 2007-03-12, 12:36

Aneta napisał/a:
ano wlasnie, ale jak to ze wogole za darmo sie biore za takie akcje! przeciez to jest chore! ale Ty dziecko zginiesz w tyym swiecie jak bedziesz myslec tylko o zwierzakach! Ty sie opanuj! nie rob glupstw! - moj tata :megapolew:


i czego Ci rodzice dziecko uczą :shock: :lol: a potem jak dziecko nie ma dla tatusia staruszka czasu, bo rżnie kasę od rana do wieczora, to wielkie zdziwko następuje :-? :megapolew:

Aneto, nie, żebym Ciebie podejrzewała, że tak skończysz, ale takie rodzicielskie teksty wychowawcze mnie rozwalają :confused:

Aneta - 2007-03-13, 13:45

Trop napisał/a:
i czego Ci rodzice dziecko uczą a potem jak dziecko nie ma dla tatusia staruszka czasu, bo rżnie kasę od rana do wieczora, to wielkie zdziwko następuje

Aneto, nie, żebym Ciebie podejrzewała, że tak skończysz, ale takie rodzicielskie teksty wychowawcze mnie rozwalają


mnie tez rozwalaja chociaz czasem sa drazniace peace

Staraja sie mnie przywrocic do porzadku, ale im sie to nie uda! :lol: heheh no wlasnie, czlowiek madry po szkodzie :megapolew:

:) - 2007-03-22, 15:39

Nie, mnie nikt nie wyzywa :) W szkole zawsze sie patrzą wszysycy na moja rekacje gdy np. oglądamy film i zabija konia czy ktoś je mięcho. A rodzina już mnie nie wyzywa :D [ Charyzma +10. ]

Kiedyś sie mnie pytali czy nie jestem w sekcie, mówili że zachoruje na anaroeksje albo bulomię, i żebym sie nie odchudzała. Mówili że ryba to nie zwierze ( :lol: ) Zazwyczaj sie patrze wtedy na daną osobe jak na totalnego downa (nawet jak to jest babcia) zazwyczaj nie próbują tego ponownie.

Franka - 2007-03-22, 17:24

jak mnie ktoś próbuje zagadać na temat mojej niemięsności to najczęściej mówię że wegetarianie świecą w ciemności i często wtedy dają mi spokój
biedroniastaaaa - 2007-03-22, 18:43

Franka napisał/a:
jak mnie ktoś próbuje zagadać na temat mojej niemięsności to najczęściej mówię że wegetarianie świecą w ciemności i często wtedy dają mi spokój


dobre :D

tilia - 2007-03-23, 20:41

moj kolega wymyslao mnie takie rozne opowiesci 8-)
ostatnia, ze jestem druidka i chodze po lesie z takim sierpowatym nozem i szukam korzonkow a potem je waze w wielkim kotle... jezeli chodzi o samo odzywianie to traktuje te pseudoataki z duzym poczuciem humoru... co innego jesli chodzi o rzez zwierzat wole z ludzmi niewege nie dyskutowac na ten temat :-?

Kajcia - 2007-05-06, 15:11

Rodzinę ciężko przekonać do niejedzenia mięsa. Pod nieobecność konserwatywnego taty mięsożercy próbuję przekonywać do swych racji mamę... Tymbardziej, że ona ciągle się odchudza. A jak widzi mnie i mojego chłopaka - chudych wege... To jest już jakiś argument :)
Tata nazywa wegetarian SUCHEJZAMI i że kiedyś nam przejdzie ta choroba... :)

Czarna Niewdowa - 2007-05-07, 20:32

nietolerancja
Kajcia - 2007-05-07, 20:35

Oj ze strony taty to wybitna.... Ale jego nie da się zmienić na wege.
Czarna Niewdowa - 2007-05-07, 21:14

Kajcia napisał/a:
Ale jego nie da się zmienić na wege.

to jest przyklad nietolerancji wegetarian - zmieniac wszystkich poki czas. jak tu zrozumiec,ze inni moga to jesc?
w koncu sie przekonalam, ze moje gadanie o tolerancji jest tylko wylewem pustych slow. zero tolerancji. przejrzalam i zaczynam zmieniac. siebie.

Kajcia - 2007-05-08, 16:21

Czarna Niewdowa napisał/a:
to jest przyklad nietolerancji wegetarian - zmieniac wszystkich poki czas. jak tu zrozumiec,ze inni moga to jesc?
w koncu sie przekonalam, ze moje gadanie o tolerancji jest tylko wylewem pustych slow. zero tolerancji. przejrzalam i zaczynam zmieniac. siebie

Czy ja wiem czy to jest nietolerancja...? Chyba po prostu przywykłam do faktów. Kiedy ktoś je przez całe życie mięso, co więcej uwielbia je, nawet nie będę próbowała ingerować w jego menu... Tymbardziej, że to ojciec...
Nie można być do końca tolerancyjnym względem mięsożernych ;)

JAgniecha - 2007-05-08, 17:14

Czarna Niewdowa napisał/a:



Kajcia napisał/a:
Ale jego nie da się zmienić na wege.

to jest przyklad nietolerancji wegetarian - zmieniac wszystkich poki czas. jak tu zrozumiec,ze inni moga to jesc?
w koncu sie przekonalam, ze moje gadanie o tolerancji jest tylko wylewem pustych slow. zero tolerancji. przejrzalam i zaczynam zmieniac. siebie.



..ja wiem? :hmmm: tolerowac to mozna inny kolor skory, odmienna orientacje czy wade wymowy. Kiedy przekracza sie granice czyjejs wolnosci (w tym przypadku zwierzat) nie mozna wymagac tolerancji dla siebie.
Nie terroryzuje nikogo vegetarianizmem- bo to przynosi odwrotny efekt jak wiadomo ale uwazam ze upodobania prowadzace do takiego rozlewu krwi i do cierpienia nie zasluguja na ani odrobine toleracncji...

Kajcia - 2007-05-08, 19:44

JAgniecha napisał/a:
Nie terroryzuje nikogo vegetarianizmem
Dokładnie... Jak można tolerować, że ktoś zjada coś, o co tak naprawdę my - wegetarianie/ weganie i inni nam podobni walczymy...?
Czarna Niewdowa - 2007-05-08, 19:51

kiedy wypomina sie komus,ze to ,co ma na talerzu to zwloki zwierza, a samemu nie podoba sie, gdy kto inny zaglada w nasz polmisek, to juz jest jakas ingerencja w czyjs wybor.
jedzenie miesa nie jest nienaturalne. wiec trza to akceptowac i tolerowac. pisze na podstawie tego, co sama swego czasu robilam. nie rozmawialam. bronilam sie atakujac. wege to agresja.

Kajcia - 2007-05-08, 19:53

Myslę, że czasem trochę agresji jest potrzebne... W moim przypadku jest to raczej nieuniknione. Tylko się bronię - w domu jeszcze tak mogę, komuś obcemu nie będę mówić w ten sposób ani zachowywać się jak względem taty...
Ale jednak każdy wie :) , że to my mamy recje :)
GO vege! :twisted:

Czarna Niewdowa - 2007-05-08, 19:56

Kajcia napisał/a:

Ale jednak każdy wie :) , że to my mamy recje :)
nie kazdy. bo nie ma racji w tej kwestii. to twoje.
Kajcia - 2007-05-08, 19:59

Czarna Niewdowa napisał/a:
nie ma racji w tej kwestii

Myślisz, że nie ma racji w tej kwestii...? Nie za bardzo rozumiem...

Xsolid_snakeX - 2007-05-08, 20:00

jest tylko nasza własna, osobista racja.
Czarna Niewdowa - 2007-05-08, 20:08

Kajcia napisał/a:
Nie za bardzo rozumiem...

wybieramy to, co zgodne z naszymi odczuciami. kazdy czuje inaczej. i kto ma racje?

Xsolid_snakeX - 2007-05-08, 20:09

Nie nam to oceniać...najważniejsze to żyć w zgodzie z samym sobą
Kajcia - 2007-05-08, 20:55

Czarna Niewdowa napisał/a:
kazdy czuje inaczej. i kto ma racje?


Każdy czuje inaczej, ale jednak czuje... zwierzęta czują ból kiedy mięsożerni zadają go im... Czy oni mają rację..? Odpowiedź jest jednozanczna.

Xsolid_snakeX napisał/a:
najważniejsze to żyć w zgodzie z samym sobą
Więc żyję w zgodzie ze sobą i kiedy coś mi nie odpowiada, jak np. zabijanie zwierząt, nie mam zamiaru być tolerancyjną. Nawet, a zwłaszcza dla taty.
Xsolid_snakeX - 2007-05-08, 22:17

Kajcia napisał/a:

Każdy czuje inaczej, ale jednak czuje... zwierzęta czują ból kiedy mięsożerni zadają go im... Czy oni mają rację..? Odpowiedź jest jednozanczna.

No NIESTETY nie dla wszystkich...

A co do taty, to okaż mu zrozumienia trochę, rodzice to ludzie starej daty ;)

JAgniecha - 2007-05-08, 23:45

Czarna Niewdowa napisał/a:
kiedy wypomina sie komus,ze to ,co ma na talerzu to zwloki zwierza, a samemu nie podoba sie, gdy kto inny zaglada w nasz polmisek, to juz jest jakas ingerencja w czyjs wybor.
jedzenie miesa nie jest nienaturalne. wiec trza to akceptowac i tolerowac. pisze na podstawie tego, co sama swego czasu robilam. nie rozmawialam. bronilam sie atakujac. wege to agresja.


O czym wlasciwie myslisz piszac ze 'wege to agresja'?
Ja rozumiem sytuacje Kajci- czasem ostry jezyk to ostatnia deska ratunku zeby ktos sie poprostu odczepil. Ja sama nigdy nie napadalam zanim nie zostalam napadnieta. Przestalam jesc mieso jak mialam 10lat- bo ze tak powiem dopiero wtedy okolicznosci 'zaczely sprzyjac'. Z dzieckiem nikt nie chce wielce rozmawiac- i latwo je przegadac w dyskusji. Nawracano mnie w szkole i w domu- calkiem inefajnymi czesto sposobami.
Nie mowie tu- of course- ze Kajcia jest dziecko ;)
Chodzi mi o to ze w 'rozmowie' z kims z rodziny na ten temat, w momencie gdy jestes jeszcze postrzegany jako mlody i 'najwyrazniej zawiany przez te chorobe' wymaga czasem wytoczenia wiekszych dzial.

Pozdrawiam

Kajcia - 2007-05-09, 13:49

JAgniecha napisał/a:
Nie mowie tu- of course- ze Kajcia jest dziecko

Hehe :) W sumie to jestem i będę ;) Po co tak szybko dorastać... Ale to fakt... im mniej ma się lat, tym gorzej na Ciebie patrzą, szczególnie w takich kwestiach jak np. wege... Rodzice (przynajmniej moi) zawsze wiedzą lepiej.... Szkoda, że tak myślą...

Xsolid_snakeX - 2007-05-09, 14:35

ja myślę, że jeśli chodzi o rodziców to wiek nie ma takiej roli...oni zawsze widzą w nas tylko swoje dzieci :)
Kajcia - 2007-05-09, 15:17

Xsolid_snakeX napisał/a:
jeśli chodzi o rodziców to wiek nie ma takiej roli...oni zawsze widzą w nas tylko swoje dzieci

Ja jednak zaobserwowałam, że nieco zmienia się ich stosunek do nas.... Troszeczkę poważniej nas traktują... Ale w moim przypadku nadal za mało poważnie. Wegetarianizm również.

raill - 2007-05-09, 15:28

mnie życie nauczyło,że nie ma się co szarpac, krzyczeć - robić swoje i nie wytykać innym ich decyzji dając tym przykła tolerancji

yo :sloneczko:

Kajcia - 2007-05-09, 17:34

A jeśli ktoś w agresywny sposób podchodzi do twojego stylu bycia...? Jak to mają zwyczaj czasem robić rodzice w trosce o dobro i zdrowie swoich dzieci...
raill - 2007-05-09, 20:20

ignorować, ignorować, ignorować - do skutku.
mój ojciec też bywa agresywny, moja obojętnośc na początku strasznie go irytowała, ale się znudził. pewnie kiedyś będzie żałował
a ja uczę się spokoju i wewnętrznej równowagi
każda pozornie zła sytuacja może być ważnym przełomem w naszym życiu i istotną nauką - tak podchodze do kłopoczących chwil

:sloneczko:

muz - 2007-05-09, 21:06

raill napisał/a:
mój ojciec też bywa agresywny, moja obojętnośc na początku strasznie go irytowała, ale się znudził. pewnie kiedyś będzie żałował
a ja uczę się spokoju i wewnętrznej równowagi

fajnie masz, ze tak potrafisz.
ja tez sie staram i wobec obcych nawet mi wychodzi, ale czasem tak mie szlag trafia ze ne potrafie ignorowac.

raill - 2007-05-09, 21:35

nie martw się.
też często potykałam się-wchodziłam w niepotrzebne dyskusje, byłam przebiegła, albo wyładowywałam się na niewinnych ludziach.
walczę ze sobą każdego dnia. i widzę postępy. potrafię wewnętrzny wzrok skierować w innym kierunku niż "ognisko zaplane" kłótni. podjęłam już pierwsze decyzje - wyprowadzkę we wrześniu. mam nadzieje, że wszystko pójdzie dobrze :)

Tobie też tego życzę :bye:

Kajcia - 2007-05-10, 06:22

raill napisał/a:
podjęłam już pierwsze decyzje - wyprowadzkę we wrześniu.
Ojj... komu dobrze, temu dobrze... Myślę, że każdy z nas stara się zachować spokój w tego rodzaju sytuacjach. Lepiej zawsze przemilczeć w trosce o dobro rodziny i znośną w niej sytuację niż jakieś ciągłe, niepotrzebne kłótnie..
raill - 2007-05-11, 17:49

już na wstępie wiem,że będzie bardzo cieżko - będzie mnie ta decyzja sporo kosztowała, ale podchodze do tego jak do wyzwania :) jestem pozytywnie i pokornie nastawiona

kształtujmy swój świat, póki żyjemy -jest to jedno z naszych praw :lewituje:

Margot - 2007-05-11, 20:56

raill napisał/a:


kształtujmy swój świat, póki żyjemy -jest to jedno z naszych praw :lewituje:



I o to chodzi :mrgreen:

Kajcia - 2007-05-12, 07:51

Margot napisał/a:
raill napisał/a:


kształtujmy swój świat, póki żyjemy -jest to jedno z naszych praw


Dlatego będę kształtować i jednocześnie bronić swoich poglądów!

Emka - 2007-05-18, 13:12

Dużo tego było, ale najbardziej uwielbiam to, że należe do wege-sekty peace
alan001 - 2007-07-03, 10:23

nic nowego nie dodam ale w mnie zanim oswoili się z moją decyzją to mówili "jeszcze zatęsknisz za mięsem" albo pytali "przechodzisz na nowo bunt, dojrzewanie już za tobą a ty się stawiasz się światu" natomiast moja mama stwierdziła, że to co robie to syzyfowa praca gdyż tego zwierzęcia którego ja nie zjem, zje ktoś inny. peace ale ja wole być buntownikiem i indywidualistą.
flora - 2007-08-13, 13:54

Ciężka przeprawa jak ma się do czynienia z technologiem żywności... Ten to dopiero ma teorie "wybielające" mięsko...
Jakub - 2007-08-13, 14:07

EEEEe, yyyyyy, w jakim sensie wybielające mięso? I w jaki sposób do czynienia? [wybacz wrodzoną ciekawość]
flora - 2007-08-13, 17:19

Pozwolę sobie zacytować kilka ciekawostek, których autorem jest jegomość...:

"mieso jest dla ludzi inteligentnych ktorzy wiedza jak sterowac swoja dieta a warzywa to dodatek do diety, niepowinny stanowic jej podstawy"

"ludzie nie trawia polisacharydow zawartych w roslinach tak jak zwierzeta roslinozerne,sa one wydalane bo nie posiadamy enzymow trawiacych tzw. blonnik pokarmowy,zle przyswajalne sa dla ludzi niektore warzywa surowe wymagaja obrobki termicznej,podczas ktorej znacznym stratom ulegaja witaminy rozpuszczalne w wodzie,natomiast bardzo dobrze radzimy sobie z trawieniem bialka bo posiadamy kilka enzymow ktore wlasnie tego dokonuje,wniosek-jestesmy miesozerni nawiedzona wegetarianko,stuknij sie w czolo ze swoimi teoriami i spekulacjami aby mieso zabijalo masy ludzi"

"rosliny w ogromnej wiekszosci skladaja sie z wody,po dokonaniu pirolizy pozostaje tylko malutka kupka popiolu ktory zawiera niewielkie ilosci weglowodanow,witamin,soli mineralnych i niekiedy sladowe ilosci bialka,co wogole nie wystarcza aby pokryc zapotrzebowanie organizmu na energie,tym bardziej ze warzywa nie zawieraja tluszczy,ktore sa glownym i najbardziej energetycznym "paliwem" dla funkcjonowania organizmu"

Przepraszam za trywialne stwierdzenie "wybielanie" ale ten jegomość uprawia coś w tym stylu...


[/b]

JAgniecha - 2007-08-13, 18:12

i masz problemy z parowaniem tych gupot? - dobrze rozumiem?
Jakub - 2007-08-13, 18:24

Niezłe, naprawdę niezłe. :megapolew:
Hate - 2007-08-13, 18:45

Skad to masz flora?
flora - 2007-08-13, 18:52

Powiedzmy, że toczę ostry spór z jegomościem mieniącym się jako technolog żywienia... To jest tylko odrobina głupot, jakie wypisuje notorycznie na pewnym forum.

Najgorsze jest to, że takim ludzie są skłonni wierzyć...

flora - 2007-08-13, 18:56

Nie będę ukrywać, że nie jestem bliologiem czy lekarzem dla przykładu dlatego nie jestem w stanie "parować" tych nowinek w iście naukowy sposób ale staram się tak jak mogę.
Hate - 2007-08-13, 18:56

Znam jednego takiego ze szczecina akurat i udalo mi sie z nim dogadac 8-) Jakbys miala jakis problem z odpieraniem tych "argumentow" to sie nie krepuj. Wgnieciemy kolesia w fotel 8-)
Jakub - 2007-08-13, 18:58

Racja, wklei linka do tego forum czy tej dyskusji, to faceta przygnieciemy faktami, a jego bajeczki ośmiesznymy.
flora - 2007-08-13, 19:33

http://forum.o2.pl/temat....41309&start=660

Wystarczy przeczytać stronę 23 tego temtu, który notabene nie dotyczy wegetarianizmu ale dziwnym trafem zboczył z głównego wątku... Życzę cierpliwości ;)

Owy pan (tamże Dagger) tego typu arumenty podawał jednak także przy tematach stricte dotyczących ekologii czy wege.

zojka3 - 2007-08-17, 09:55

No i na forum zrobiło się pusto, bo wszyscy odpierają ataki na tlenie hihi
Kitten - 2007-08-17, 13:39

To ja też dorzucę dwa ładne kfjatki :komp:

Poruszyłam temat wegetarianizmu i testów na zwierzętach na forum lokalnego klubu fantastyki... Efekty, były chyba jeszcze 'wspanialsze', niż te z różnych forów katolickich :shock:

Lektura dla ludzi o mocnych nerwach :twisted:

LINK 1
LINK 2

Moje posty są podpisane "Mila"

Jakub - 2007-08-17, 14:25

Rzeczywiście ciężkie. I ktoś tam zacytował Farquada: "Jest to ofiara, jaką jestem w stanie ponieść". Niestety, dla większości ludzi tak to wygląda. Ciekawe, jak by im się podobało, gdyby znaleźli się po tej drugiej stronie. Wiecie, cholernie trudno przeciętnemu mięsożercy zrobić taki eksperyment myślowy. A może niewygodnie tak pobudzać współczucie, którego zanegowanie może spowodować wyrzuty sumienia.
sylwia - 2007-08-17, 19:11

zojka3 napisał/a:
No i na forum zrobiło się pusto, bo wszyscy odpierają ataki na tlenie hihi


szkoda czasu. poziom tlenu uwłacza mojemu intelektowi.

flora - 2007-08-23, 00:38

sylwia napisał/a:
zojka3 napisał/a:
No i na forum zrobiło się pusto, bo wszyscy odpierają ataki na tlenie hihi


szkoda czasu. poziom tlenu uwłacza mojemu intelektowi.


A no faktycznie... Niemniej jednak ja nie mogę przejść obok głupoty czy ignoranji bez żadnej reakcji stąd moja walka z pewnymi osobnikami.
Druga sprawa, że tlenowe forum czyta bardzo wiele osób i napewno część z nich (pewnie młodsza wiekiem) może kształtować swoje poglądy na pewne tematy dlatego nie tak całkiem pozbawiona sensu jest moja obecność tamże... Mam nadzieję.

Na szczęście jestem cierpliwa ;)

KoweK - 2007-11-15, 20:28

Ktoś -
Wegetarianizm jest dla mnie czymś nienaturalnym, ponieważ jedzenie zwierząt towarzyszy człowiekowi od dawna, a mięso dostarcza nam ważnych substancji. Pewnie można je zastąpić, ale po co, skoro mięso jest bardzo smaczne? = ) Zasadniczo uważam, że człowiek ma prawo wykorzystywać zwierzęta do swoich celów. Jem mięso, noszę skórzany płaszcz - zwierzęta są właśnie po to, by dawać nam takie rzeczy. Oczywiście nie jestem za tym, by je katować i zabijać niehumanitarnie, ale bądźmy realistami - ludzie są okrutni i pomysłowi. Ale to nie moja wina i nie mój problem.

Po prostu śmiać się czy płakać? :-?

Jakub - 2007-11-15, 21:38

Brzmi jak jedna z użytkowniczek forum, z którą ostatnio dyskutowaliśmy. ;)
KoweK - 2007-11-16, 19:14

Jakub napisał/a:
Brzmi jak jedna z użytkowniczek forum, z którą ostatnio dyskutowaliśmy. ;)

A czy mógłbyś dać link do tej dyskusji? :)

Jakub - 2007-11-16, 19:24

KoweK napisał/a:
Jakub napisał/a:
Brzmi jak jedna z użytkowniczek forum, z którą ostatnio dyskutowaliśmy. ;)

A czy mógłbyś dać link do tej dyskusji? :)

Pewnie. Tematy są 2, rzeczoną osobą jest Smoczyca. Proszę:
http://www.forumveg.webd.pl/topics19/2516.htm
http://www.forumveg.webd.pl/topics31/1534,15.htm

sylwia - 2007-11-16, 22:09

Cytat:
Po prostu śmiać się czy płakać? :-?


olac. szkoda czasu i nerwow. nie ma sposobu na niereformowalnosc :/

CJWarlock - 2007-11-17, 11:52

KoweK napisał/a:
Ktoś -
Wegetarianizm jest dla mnie czymś nienaturalnym, ponieważ jedzenie zwierząt towarzyszy człowiekowi od dawna, a mięso dostarcza nam ważnych substancji. Pewnie można je zastąpić, ale po co, skoro mięso jest bardzo smaczne? = ) Zasadniczo uważam, że człowiek ma prawo wykorzystywać zwierzęta do swoich celów. Jem mięso, noszę skórzany płaszcz - zwierzęta są właśnie po to, by dawać nam takie rzeczy. Oczywiście nie jestem za tym, by je katować i zabijać niehumanitarnie, ale bądźmy realistami - ludzie są okrutni i pomysłowi. Ale to nie moja wina i nie mój problem.


O M F G (!) . . . :megapolew:

Cytat:
Po prostu śmiać się czy płakać? :-?


Śmiać się z takiejże postawy aż jej reprezentant zacznie płakać (być może wskutek filmów o przemyśle mięsnym i skórzanym pokazanych mu jako dodatek do dyskusji). Ponoć płacz zmienia (zwłaszcze płacz wskutek drastycznych filmów o cierpieniu zwierząt).

KoweK - 2007-11-18, 20:30

Uwaga! Teraz już całkiem wymiękłem :D

Wegetarianizm to typowo babska rzecz

:shock:

Alispo - 2007-11-18, 20:34

Niestety sporo w tym prawdy..jak sie zajrzy do statystyk..
KoweK - 2007-11-18, 21:01

Cytat:
Niestety sporo w tym prawdy..jak sie zajrzy do statystyk..

Ale autorowi tej odpowiedzi raczej nie chodziło o statystyki, tylko o to, że wegetarianizm u mężczyzn jest "ciotowaty", jak to niektórzy mówią...

Alispo - 2007-11-18, 21:10

wiem,taka tylko refleksja mnie naszla przy okazji;)
agina92 - 2007-11-18, 21:30

ta.. uważają mnie za psychiczkę.. "niedlugo Ci przejdzie" wołają ..
KoweK - 2007-11-18, 21:46

agina92 napisał/a:
"niedlugo Ci przejdzie" wołają ..

Mi też niestety.
A jest na odwrót, bo w ogóle mi nie przechodzi. Rodzina już mnie nazywa idiotą, jak zacznę mówić o kosmetykach itp. A głupkiem nawet nazwała mnie jedna wegetarianka, bo "sprawdzanie składów kosmetyków w celu poszukiwania niewegetariańskich składników, to przesada i głupota". Najlepsze jest to, że ta osoba jest wege z powodów ideologicznych :)

Jakub - 2007-11-19, 05:19

KoweK napisał/a:
agina92 napisał/a:
"niedlugo Ci przejdzie" wołają ..

Mi też niestety.
A jest na odwrót, bo w ogóle mi nie przechodzi.

Bo to nie biegunka czy odra do cholery, tylko bardzi często mocno ugruntowana postawa, wynikająca w etycznych przemyśleń. I kiedy słuszę coś takiego przy moim właśnie, bardzo etycznie zakorzenionym weganizmie, to już nawet kląć mi się nie chce na ludzką głupotę, tylko się uśmiecham i tłumaczę spokojnym głosem, dlaczego nie przejdzie.

Cytat:
Rodzina już mnie nazywa idiotą, jak zacznę mówić o kosmetykach itp.

Cóż, to już zależy, jak bardzo zależy Ci na dobrym zdaniu rodziny. Możesz starać się pokazam im, że to nie ty jesteś idiotą, tylko oni - przedstawiając im wszystkie podstawy [etyczne, ekologiczne, zdrowotne] wegetarianizmu/weganizmu.
Możesz też sprawę pominąć i uznać, że nie ma sensu i mieć łatkę idioty.
A jeśli chodzi o kosmetyki - to po prostu konsekwencja i tyle.
Cytat:
A głupkiem nawet nazwała mnie jedna wegetarianka, bo "sprawdzanie składów kosmetyków w celu poszukiwania niewegetariańskich składników, to przesada i głupota".

Yyyyyy, eeeeeee, nie wiem wiem. Trochę mnie to zaskoczyło. :shock:
Cytat:
Najlepsze jest to, że ta osoba jest wege z powodów ideologicznych :)

Ideologicznych? To znaczy? Okazało się, że Che Guevara też był vege? Grrrrr, nie znoszę słowa ideologia w odniesieniu do wege. To nie ideologia, tylko dobrze uzasadniony etycznie, ekologicznie i zdrowotnie światopogląd.

KoweK - 2007-11-19, 15:41

Jakub napisał/a:
Możesz starać się pokazam im, że to nie ty jesteś idiotą, tylko oni - przedstawiając im wszystkie podstawy [etyczne, ekologiczne, zdrowotne] wegetarianizmu/weganizmu.
Możesz też sprawę pominąć i uznać, że nie ma sensu i mieć łatkę idioty.
A jeśli chodzi o kosmetyki - to po prostu konsekwencja i tyle.

A przedstawiałem prawie całej rodzinie, z którą mam jako taki bliższy kontakt. Co do testowania, to każdy twierdzi "że tak zawsze było" :-?
A do czytania składu, unikania mięsa - "utrudnianie życia"...
Szczerze mówiąc mi trudniej nie jest (no chyba, że na początku), i
Jakub napisał/a:
Yyyyyy, eeeeeee, nie wiem wiem. Trochę mnie to zaskoczyło. :shock:

A dobre jest też to, iż ona chce być weganką kiedyś tam. No i przez te swoje nieczytanie składów, które uznaje za głupotę będzie konsumowała produkty pochodzenia zwierzęcego nawet o tym nie wiedząc :)
Jakub napisał/a:
Ideologicznych? To znaczy? Okazało się, że Che Guevara też był vege? Grrrrr, nie znoszę słowa ideologia w odniesieniu do wege. To nie ideologia, tylko dobrze uzasadniony etycznie, ekologicznie i zdrowotnie światopogląd.

No więc, jest to osoba, która ma (chyba) dobrze uzasadniony światopogląd etycznie, ekologicznie i zdrowotnie. A takie pytanie - Czy ktokolwiek z was na początku swojej przygody z wegetarianizmem jadał ryby?

Jakub - 2007-11-19, 15:52

Cytat:
Co do testowania, to każdy twierdzi "że tak zawsze było"

Analogicznie można uzasadnić każde, absolutnie każde zło. Singer [Izaak Bashevis] genialnie to wyraził:
Często się mówi, że ludzie zawsze zjadali zwierzęta, tak jakby miało to być usprawiedliwieniem dla kontynuowania tego zwyczaju. Zgodnie z tą logiką, nie powinniśmy powstrzymywać ludzi przed mordowaniem innych istot ludzkich, ponieważ także i to robią od najdawniejszych czasów.
Cytat:
A do czytania składu, unikania mięsa - "utrudnianie życia"...

Podobnie jak nie bycie egoistą i współodczuwanie.
Cytat:
Czy ktokolwiek z was na początku swojej przygody z wegetarianizmem jadał ryby?

Ja nie. Zostałem vege z powodów etycznych i wielkiego szacunku do zycia. Nie widzę powodu, dlaczego z tego kręgu miałbym wyłączać ryby. Więc ja nie.

CJWarlock - 2007-11-19, 17:06

Nigdy nie lubiłem ryb, więc, choć może to zabrzmieć zabawnie, dodatkowo ucieszyłem się z przejścia na wegetarianizm, że w końcu nie będę "musiał" jeść ryb (choć i tak ostentacyjnie ignorowałem te rzekome zalecenia). :)

Wtedy jeszcze myślałem, że ryby zawierają cokolwiek zdrowego, co przy diecie mięsnej (ubogiej w rośliny) trzeba spożywać, a co z powodzeniem da się odstawić kiedy je się urozmaicone posiłki roślinne. ;)

KoweK - 2007-11-19, 18:55

A co do tego "przejdzie Ci", to u niektórych naprawdę to przechodzi. Miałem kilku znajomych vege i z tego, co słyszałem i widziałem już paru po prostu wymiękło. Trochę dziwny jest widok, jak osoba po kilku latach wcina znowu kiełbasę :shock:
A co do mojej koleżanki wegetarianki- coś z tym jej światopoglądem słabo jest. Ma problem z włosami i od razu chce uciekać do mięsa :-? (a ryby je od samego początku).

Hate - 2007-11-19, 20:03

To wina tego jak gleboko zakorzeniona jest w polsce (w sumie nie tylko w polsce) ciemnota. To dosc czesty motyw, ze wegetarianin majacy klopoty zdrowotne zrzuca wine na brak miesa w diecie. Glupota i brak podstawowej wiedzy na temat wegetarianizmu.
KoweK napisał/a:
Czy ktokolwiek z was na początku swojej przygody z wegetarianizmem jadał ryby?

Ja nie.

Jakub - 2007-11-19, 22:57

KoweK napisał/a:

A co do mojej koleżanki wegetarianki- coś z tym jej światopoglądem słabo jest. Ma problem z włosami i od razu chce uciekać do mięsa :-? (a ryby je od samego początku).

Cóż, wszyskto zależy od siły motywacji. Jak ktoś nie ma odpowiedniej, to każda przeszkoda staje się dla niego ogromnym wyzmaniem. Moja na szczęście jest dość silna. Na tyle, że nigdy nie miałem wątpliwości co do słuszności wyboru i nigdy nie pojawiły się myśli o powrocie do bycia mięsożercą.

Alispo - 2007-11-20, 10:31

KoweK napisał/a:
A takie pytanie - Czy ktokolwiek z was na początku swojej przygody z wegetarianizmem jadał ryby?

Ja przechodzilam na vege/vegan stopniowo,bylo i tak ze np.jadlam raz na jakis czas rybe,a juz nie jadlam np.serow;)wszystko zalezalo od tego na ile niesmialej dziewczynce uda sie "wygrac" z rodzina...bo rzucic to wszystko w cholere chcialam chyba od zawsze.

Margot - 2007-11-20, 16:32

Alispo napisał/a:
KoweK napisał/a:
A takie pytanie - Czy ktokolwiek z was na początku swojej przygody z wegetarianizmem jadał ryby?

Ja przechodzilam na vege/vegan stopniowo,bylo i tak ze np.jadlam raz na jakis czas rybe,a juz nie jadlam np.serow;)wszystko zalezalo od tego na ile niesmialej dziewczynce uda sie "wygrac" z rodzina...bo rzucic to wszystko w cholere chcialam chyba od zawsze.


u mnie było podobnie

Jakub - 2007-11-20, 17:38

Jezu, jaką mam cudowną rodzinę. Nic z nią nie musiałem wygrywać. Szanują moją odrębność i moją moralność. Nikt się nie przyczepiał i nie mówił, że to głupie... Przynajmniej dziś sobie nie przypominam żadnej takiej sytuacji.
Hate - 2007-11-20, 17:48

Jakub napisał/a:
Jezu, jaką mam cudowną rodzinę. Nic z nią nie musiałem wygrywać. Szanują moją odrębność i moją moralność. Nikt się nie przyczepiał i nie mówił, że to głupie...
I zobacz, co z ciebie wyroslo. ;)
Jakub - 2007-11-20, 18:41

Hate napisał/a:
Jakub napisał/a:
Jezu, jaką mam cudowną rodzinę. Nic z nią nie musiałem wygrywać. Szanują moją odrębność i moją moralność. Nikt się nie przyczepiał i nie mówił, że to głupie...
I zobacz, co z ciebie wyroslo. ;)

Prawda? Nie ma to jak pas i lanie na zapas. :)

Surri - 2007-11-24, 23:23

U mnie z rodziną to istna szachownica. Na samym początku to wiadomo wszyscy myśleli kaprys małolaty, przejdzie jej.
Jak sie okazało, że nie przejdzie to mój ojciec "groził mi anemią" i w ogóle chciał mi na siłę wciskać nieszczęsnego kotleta. Moja mama natomiast (tu całuski i ukłony w jej stronę) od początku była ze mnie dumna i mnie wspierała, zresztą sama w końcu przeszła na wegetarianizm.

A np mój wujek stwierdził, że ja to muszę do jakiejś sekty należeć (oczywiście przyznałam mu racje :mrgreen: ).

Jest też spora część rodziny- i dzięki im za to która ma głęboko w dupie co ja jadam i również chwała im za to.

Jakub - 2007-11-25, 00:25

Surri napisał/a:


A np mój wujek stwierdził, że ja to muszę do jakiejś sekty należeć (oczywiście przyznałam mu racje :mrgreen: ).

Nie inaczej. A dodałaś, że w nocy rozkopujesz groby i tarzasz się nago w rozkładających się ludzkich zwłokach. Eeeee, czy jakoś tak. Pamiętam, że ludzie zawsze mieli po tym niewyraźne miny.

Surri - 2007-11-25, 00:29

:mrgreen: hehe, na to nie wpadłam. Może przy następnej rozmowie z jakąś "inteligencją" mi się przypomni :mrgreen:
taffit - 2007-11-25, 12:58

Byłem rok wege, aż pewnej nocy wróciłem głodny po jakiejś bibie i w lodówce znalazłem paprykarz szczeciński :evil: i potem przez rok jadłem ryby. A potem się na szczęście opamiętałem :twisted:
OluHH - 2007-12-10, 21:45

hmm dobry pomysł z tą sektą... mnie jak narazie nikt nie powiedział ze jestm w jakiejś sekcie, ale słyszałam różnych Hitlerów...Stalinów...trawożerców... no i głównie słyszę że i tak świata nie zmienię... ale kto by się przejmował czymś takim... :D :mrgreen:
CJWarlock - 2007-12-11, 10:47

OluHH napisał/a:
hmm dobry pomysł z tą sektą... mnie jak narazie nikt nie powiedział ze jestm w jakiejś sekcie, ale słyszałam różnych Hitlerów...Stalinów...trawożerców... no i głównie słyszę że i tak świata nie zmienię... ale kto by się przejmował czymś takim... :D :mrgreen:


Z tą sektą to może być prawda. Z tym, że należy przypomnieć definicję słowa (za SJP), mocno niestety spejoratyzowanego przez głupie wyobrażenia społeczeństwa i przy niemałej pomocy oszołomów z pewnej dominującej "sekty" (tym razem "sekty" w tymże propagandowo pejoratywnym znaczeniu).

sekta
1. odłam wyznaniowy jakiejś religii; też: grupa ludzi skupiona wokół jakiegoś przywódcy, mająca własną religię
2. grupa społeczna stanowiąca odłam wśród wyznawców jakiejś ideologii

nevada - 2007-12-11, 16:35

to kim jest przywódca wegetarian?
Jakub - 2007-12-11, 16:51

Jak to kim? Wielkim Przedwiecznym.
Hate - 2007-12-11, 17:02

Ja slyszalem, ze Wielki Soja.
nevada - 2007-12-12, 01:30

Wielki Soja mnie oszukał, okazało się, że jego tektury są chemicznie przetwarzane, parówki sojowe niedobre, a po fasoli gazy że hej.
OluHH - 2007-12-14, 20:21

Najlepsze sa kotlety sojowe mielone:D nawet mój pies się nimi objada (o dziwo woli je od mięsa) :mrgreen: :mrgreen:
Jakub - 2007-12-15, 08:42

Mój kot dałby się pokroić za pasztet sojowy. Nawet na oliwki tak nie reaguje.
Surri - 2007-12-15, 12:35

A mój pies na odmianę szaleje za kotletami z soczewicy i z fasoli mung. Już jak się smaży to wlecze tyłek do kuchni i mnie drapie, żeby mu dać.
Asiu - 2007-12-15, 13:34

Miałam kiedyś psa, który jadł ogórki kiszone.
CJWarlock - 2007-12-15, 13:57

Mój psiak dostaje świra jak jem jabłko - doprasza się żeby dostać, a jak dostanie to pałaszuje, że hej. Jakbym mu nie dał to wytropi ogryzek w koszu z odpadkami i sam sobie weźmie. ;) Nie zawsze taki łady na jabłka, czasem tylko ściemnia i dostany kawałek jabłka pociamka, a potem wzgardzi, ale generalnie jak ma chęć to pałaszuje aż miło popatrzeć. :)
katrinko - 2007-12-15, 15:23

Mój pies je wszystko, co nadaje się do jedzenia i nie tylko...trochę OT się zrobił, czy mi się wydaje?
OluHH - 2007-12-15, 16:26

A mój pies nistety nie...samo mięsa...nie wiem kto go tak wychował...dlatego to ze lubi naleśniki na słodko i kotlety sojowe było odkryciem wszech czasów :mrgreen:
taffit - 2007-12-15, 20:07

Cytat:
Wielki Soja mnie oszukał, okazało się, że jego tektury są chemicznie przetwarzane, parówki sojowe niedobre, a po fasoli gazy że hej.


Wielki Soja wystawił Cię na próbę ;)

nevada - 2007-12-16, 00:17

Wielki Soja ponadto kłamał w kwestii mleka sojowego, ale jestem jeszcze w stanie wybaczyć mu to, chociaż nigdy już tego nie tknę. Za to fasolka po bretońsku z soi jest niesamowita.
taffit - 2007-12-16, 11:57

Wielki Soja cierpliwy jest. Kiedyś wypluwałem oliwki i go przeklinałem. Teraz dzięki oliwkom jestem jeszcze większym Jego wyznawcą peace
Krowa - 2007-12-16, 15:34

yyyy, tego, no... Kto to wielki soja?? :roll:
Jakub - 2007-12-16, 16:13

Tak kończą ludzie, którzy nie wiedzą - zostają z nich tylko macki:




Krowa - 2007-12-16, 16:31

Oh wielki Jakubie, oświeć mnie więc, nie chcę tak skoczyć :(
Jakub - 2007-12-16, 16:44

Tak naprawdę, to oświecenie jest łaską, którą Wielki Soja obdziela godnych. A że jesteś vege, to pierwszy krok na drodze do iluminacji już zrobiłaś. :mrgreen:
Alispo - 2007-12-16, 18:10

Wielki Soja zostal dzis tez patronem: http://nasza-klasa.pl/school/128083


;)

Hate - 2007-12-16, 21:02

O. To moze ktos tez zalozy Vega? 8-) Tam z checia sie dopisze :-)
KleryK - 2007-12-16, 21:54

taffit napisał/a:
sylwia napisał/a:
:shock: :mrgreen: :lol: :megapolew: :jestemgłupi: peace :roll:


dokładnie chodziło o to, że Adolf był wegetarianinem (co jest nieprawdą) i że naziści odkąd postanowili (podobno) traktować zwierzęta jak ludzi (dali jako pierwsi prawa zwierzętom domowym), zaczęli ludzi traktować jak zwierzęta...

ogólnie bez sensu i nielogiczne, ale to nie moje są słowa :-?


Wiem ze niektórym to ciężko przez gardło przechodzi, ale Adolf Hitler był wegetarianinem, zapewne nie ideologicznym, ale napewno żywieniowym od roku bodajże 1933 czy 1934. Od samobójstwa swojej kochanki Geri. Potwierdza to wszystko począwszy od tego że specjalnie szukano dla niego kurzachy znających kuchnie bezmięsną ( jedna nawet była żydówką z węgier, za co ją odesłano po jakimś czasie )( chociazby książka Wojna Hitlera lub wyciag akt z archiwów radzieckich o ostatnich dniach hitlera ) , potwierdzają to opisy Teo Morela lekarza adolfa itd. Nie jadł zwierząt i zakazał polowań ( z miernym skutkiem bo i tak Goering i notable polowali). Ale narodowy socjalizm mimo wszystko jest cholernie ciekawą ideologią jeżeli zgłębic się w to jak miał wyglądac swiat po ostatniej wojnie ( obraz wsi, roli, współżycia z naturą, powrót do niemalże struktury pierwotnej, religii naturalnych itd.) Żadna w sumie inna ideologia tego tak dokładnie nie opisała albo wogóle tym tematem się nie interesowala :) Ale to temat na inny temat. Zawsze rozbrajały mnie rozmowy z NSami :) , "co myślisz o wegetarianach ?" "świry i zabic idiotów, mięso to jest to" , "a wiesz że Adolf Hitler jak i ja nimi jesteśmy :) ?" i zaczynał się zwrot "no wiesz, nie wszyscy wiadomo itd.."

Surri - 2007-12-17, 15:20

Z tego co mi wiadomo to Hitler jadał ryby... więc w sumie nie wege.
taffit - 2007-12-18, 19:26

KleryK napisał/a:
Wiem ze niektórym to ciężko przez gardło przechodzi, ale Adolf Hitler był wegetarianinem


http://www.szalonykowboj....als=08000600EN0


Alispo napisał/a:
Wielki Soja zostal dzis tez patronem: http://nasza-klasa.pl/school/128083


Ali załóż Vega Niebanalnego... Proszę Cię ładnie :mrgreen:

Alispo - 2007-12-18, 19:33

taffit napisał/a:


Ali załóż Vega Niebanalnego... Proszę Cię ładnie :mrgreen:


no doobraaa..niech bedzie..kolejne mnozenie bytow;)juz sie robi.

Here You are: http://nasza-klasa.pl/school/130797

taffit - 2007-12-18, 20:15

Dziękować!


A teraz wracając do tematu kilka gorących tekstów z katolik.pl:


*Wśród animalistów psychopaci to norma, a nie wyjątek.
*(...) wyżej stawiasz dobro zwierząt niż dobro ludzi. Wtedy jesteś - to dość niemodne dziś, w czasach rozpleniającej się agentury, słowo - zdrajcą ludzkiego gatunku.
*Przeciwstawiłeś temu animalistyczne pustosłowie obliczone na ignorantów.
*Ta wegańska religia to jest jeszcze bardziej zabawna niż kreacjonizm. to znaczy byłaby zabawna, gdyby nie dążyła do eksterminacji ludzkości.
*Dlatego wszystkie te Twoje "argumenty" można sobie w buty wsadzić. Są przeznaczone do manipulacji młodymi, naiwnymi ludźmi, mającymi zerową wiedzę o świecie. Z nich potem rekrutują się janczarzy dokonujący aktów animalistycznego terroru.
*wegenaziści nie widzą zadnej róznicy między ludźmi a zwierzętami.
*A roślinożerność to masowa eksterminacja roślin na polach metodami bolszewickimi
*Podziwiam misu1, że mu się chce na serio polemizowac z ekonazizmem.
*W ogóle nie słyszalem jeszcze o żadnym "obrońcy praw małego zwierzeta", któryby dla ratowania ich istnień sam się zaofiarował do eksperymenów zamiast szczurów laboratoryjnych. Bo to po prostu śmierdzący hipokryci
*Hodowla jest zła i koniec. to jest dogmat religijny, z kótrym się nie dyskutuje
*Człowieczeństwo i mięsożernośc to jedno.
*Dzisiejsi wegenaziści zabraniajac ludziom jedzenia mięsa (w kolejce czeka zakaz kapieli, czy używania papieru toaletowego) chcielibi powrotu ludzkości do stanu zezwierzęcania, dzkości i głupoty.
*Bo też nie jest moim celem przekonywanie fanatyków, tylko pokazanie, że ich argumentacja opiera się na fałszu i manipulacji. Że po starciu z niej wierzchniej pozłoty, pięknych hasełek i pozorów humanizmu, objawia się prawdziwa treść - pogarda i nienawiść do człowieka.
*Z resztą oni cofają się ewolucyjnie do poziomu małp
*Motywem tego raportu jest ekologistyczna ideologia, a nie nauka.
*Jeśli w krajach opanowanych przez barbarzyńskie lewactwo, z powodów ideologicznych zaprzestanie się takich badań, będą robione w krajach bardziej cywilizowanych, w Azji.
*Alternatywą jest testowanie od razu na ludziach, czyli praktyka doktora Josefa Mengele. Tego właśnie chcą i do tego dążą ekofaszyści.
*Interesy człowieka są ważniejsze niż interesy zwierząt, a zakaz testowania kosmetyków to tylko etap w polityce małych kroków ekologistycznej, antyludzkiej ideologii.

Surri - 2007-12-18, 21:20

Wegańska religia dążąca do eksterminacji ludności- Dobre :mrgreen:

A ja się niedawno dowiedziałam, że nie jedząc mięsa tracę smak życia- jej może faktycznie niech mnie ktoś przyyytuli :megapolew:

Alispo - 2007-12-18, 21:27

A mnie czasem nachodzi taka refleksja czy czasem my tez nie robimy zlej slawy wegetarianizmowi powtarzajac jaki to on jest nieakceptowalny..nie wiem czy sami tego nie nakrecamy :roll: to narzekanie jak to jest zle powoduje chyba jescze wieksza niechec do vegów,poza tym wcale chyba nie jest az tak zle jak sie niektorym wydaje..to taka ogolna refelksja,nie do cytatow zamieszczonych przez taffita.
Hate - 2007-12-19, 03:41

No to... Drugi!! peace
zenek - 2008-02-13, 17:16

najpierw ustalmy z jakich pobodek jest sie wege - z moralnych czy kulinarnych

ja szanuje tych co poprostu nie lubia jest miesa bo im nie smakuje, a dorabianie do tego ideologii jest troszke skrzywieniem :megapolew:

taffit - 2008-02-13, 18:03

witaj więc w krzywym zwierciadle 8-)
zielarka - 2008-02-13, 18:03

zenek napisał/a:
najpierw ustalmy z jakich pobodek jest sie wege - z moralnych czy kulinarnych

z moralnych. mój brat dźwiedź. jestem wegenazistką. awe.

Jakub - 2008-02-13, 19:37

Zenek, będziemy Ci się wydawać w takim razie postaciami zza drugiej strony lustra. ;)
zenek - 2008-02-13, 20:13

ale ja na serio pytam :-?

zielarka napisał/a:
z moralnych. mój brat dźwiedź. jestem wegenazistką. awe.
no to dlaczego w skórzanych butach chodzicie :?:
Pumpkin_Head - 2008-02-13, 22:32

"No ale po to bóg stworzył zwierzęta, żebyśmy je jedli, jeśli jesteś wegetarianką, to sprzeciwiasz się woli bożej" peace
Jakub - 2008-02-13, 22:44

zenek napisał/a:
ale ja na serio pytam :-?

To na serio dostaniesz odpowiedź. Ja jestem moralnym wegiem. Tak naprawdę gdzieś mam smak potraw czy względy zdrowotne [które na szczęście są dla wegetarian/vegan znacznie pocieszające]. Gdyby nie to, że leży mi na sumieniu cierpienie zwierząt, pewnie nie zostałbym wegeim. Ale własnie niezawinione cierpienie, któremu mogę zaradzić chociaż w minimalnym stopniu jest dla nie cholernie ważne. Na tyle, że jestem weganinem. Nie wiem, co mógłbym Ci powiedzieć. Po prostu, ja wiedziałem cierpiące zwierzęta, wiedziałem umierające zwierzęta i choć trochę potrafię się postawić na ich miejscu. I nie jest to pozycja, której życzyłym największemu wrogowi i najgorszemu zbrodniarzowi. A że jest prosta, zdrowa alternatywa (o moralnej stronie nie wspomnę, bo to zrozumiałe samo przez się) to nigdy, ale ABSOLUTNIE NIGDY nie miałem wątpliwości co do słuszności dokonanego wyboru. [nie mylić z: nie zastanawiam się nad tym]...

Tylko tyle, albo aż tyle...

BTW, zenku, nie noszę skórzanych butów, nie używam kosmetyków testowanych na zwierzętach, staram się uważnie chodzić po trawie żeby nie depatać mrówek i nie zabijam komarów. To chyba wyczerpuje zasadnicze pytania zadawane wegetarianom.

Pozdrawiam serdecznie,
jakub

JAgniecha - 2008-02-13, 23:27

zenek napisał/a:
ja szanuje tych co poprostu nie lubia jest miesa bo im nie smakuje, a dorabianie do tego ideologii jest troszke skrzywieniem :megapolew:
a za co ten szacunek niby w tej sytuacji? :?

...i - najpierw zdobadz pewnosc, ze ktos skorzane buty nosi jesli chcesz go o to oskarzac :lol:

Hate - 2008-02-14, 00:56

JAgniecha bo za dlugo w Dublinie juz mieszkasz i nie wiesz, ze teraz w Polsce ludzi szanuje sie za to, ze nie jedza tego co im nie smakuje.


Koles spotyka kolesia:
- nie lubie szpinaku
- no i co z tego?
- nie smakuje mi wiec go nie jem
- aaaaa, to rispekt ziom!

Taki nowy trend.

CJWarlock - 2008-02-14, 01:02

KleryK napisał/a:
Wiem ze niektórym to ciężko przez gardło przechodzi, ale Adolf Hitler był wegetarianinem, zapewne nie ideologicznym, ale napewno żywieniowym od roku bodajże 1933 czy 1934. Od samobójstwa swojej kochanki Geri. Potwierdza to wszystko począwszy od tego że specjalnie szukano dla niego kurzachy znających kuchnie bezmięsną ( jedna nawet była żydówką z węgier, za co ją odesłano po jakimś czasie )( chociazby książka Wojna Hitlera lub wyciag akt z archiwów radzieckich o ostatnich dniach hitlera ) , potwierdzają to opisy Teo Morela lekarza adolfa itd. Nie jadł zwierząt i zakazał polowań ( z miernym skutkiem bo i tak Goering i notable polowali).


Pozostają pytania, czy potrawy bezmięsne = wegetarianizm, i czy piszący te zapiski i tą książkę wiedzieli na czym polega wegetarianizm. Jak widać - nie.

Widać to chociażby po tym, iż pokutuje przytaczanie Hitlera jako wegetarianina.

Wybór diety to czyjaś osobista sprawa i nie jedyny czynnik decydujący o zachowaniu człowieka, a tym bardziej nie o decyzjach politycznych polityka.

Ten lekarz, o którym mowa, zalecił Hitlerowi rezygnację ze zjadania świń i ograniczenie innych mięs. Warto zaznaczyć tutaj, że mięsem nie nazywało się i nie nazywa się "drobiu" i "wędlin", ani ryb. Rezygnacja z potraw mięsnych oznacza w praktyce rezygnację z kotleta, pieczeni i może kiełbasy. Pozostawia przestrzeń dla zjadania ptactwa, wędlin i ryb.

Chyba każdy, kto ma trochę doświadczenia, zna to zjawisko, że mięsiarze nie postrzegają problemu (nawet w przypadku tragicznego uszczerbku własnego zdrowia) w kontekście zjadania bądź nie zjadania zwierząt w ogóle, ale dzielą je na mięso białe i czerwone, wędliny, drób i ryby, a przecież "ryby to nie mięso"...

Hitler przez ten w/w rok był co najwyżej na diecie jarskiej, ale nie był wegetarianinem.

Jak jeszcze ktoś nowy wyskoczy z przytaczaniem rzekomego wegetarianizmu Hitlera to niech najpierw pozna dokładniej historię, TERMINOLOGIĘ i kontekst, w jakim wypowiedzi historyczne są osadzone.

zenek - 2008-02-14, 01:02

Hate napisał/a:
Koles spotyka kolesia:
- nie lubie szpinaku
- no i co z tego?
- nie smakuje mi wiec go nie jem
- aaaaa, to rispekt ziom!
nie slucham hip-hopu i go zwalczam

JAgniecha napisał/a:
...i - najpierw zdobadz pewnosc, ze ktos skorzane buty nosi jesli chcesz go o to oskarzac
w takim ukladzie napisz z czego sa twoje buciki i jak ich produkcja wplywa na srodowisko w ktorym te zwierzeta sie mecza od tej chemii :lol:

Jakub napisał/a:
To na serio dostaniesz odpowiedź. Ja jestem moralnym wegiem. Tak naprawdę gdzieś mam smak potraw czy względy zdrowotne [które na szczęście są dla wegetarian/vegan znacznie pocieszające]. Gdyby nie to, że leży mi na sumieniu cierpienie zwierząt, pewnie nie zostałbym wegeim. Ale własnie niezawinione cierpienie, któremu mogę zaradzić chociaż w minimalnym stopniu jest dla nie cholernie ważne. Na tyle, że jestem weganinem. Nie wiem, co mógłbym Ci powiedzieć. Po prostu, ja wiedziałem cierpiące zwierzęta, wiedziałem umierające zwierzęta i choć trochę potrafię się postawić na ich miejscu. I nie jest to pozycja, której życzyłym największemu wrogowi i najgorszemu zbrodniarzowi. A że jest prosta, zdrowa alternatywa (o moralnej stronie nie wspomnę, bo to zrozumiałe samo przez się) to nigdy, ale ABSOLUTNIE NIGDY nie miałem wątpliwości co do słuszności dokonanego wyboru. [nie mylić z: nie zastanawiam się nad tym]...
to naprawde powinienes chodzic goly albo z lisciem na czyms bo produkcja odziezy cholernie destrukcyjnie wplywa na ten ekosystem ktory wy ta swoja hipokryzja chronicie :megapolew: :megapolew: :megapolew: :megapolew: :megapolew: :megapolew: :megapolew: :megapolew: :megapolew: :megapolew: :megapolew:
Jakub - 2008-02-14, 01:22

zenek napisał/a:
to naprawde powinienes chodzic goly albo z lisciem na czyms bo produkcja odziezy cholernie destrukcyjnie wplywa na ten ekosystem ktory wy ta swoja hipokryzja chronicie :megapolew: :megapolew: :megapolew: :megapolew: :megapolew: :megapolew: :megapolew: :megapolew: :megapolew: :megapolew: :megapolew:

Taaak, gdyby było to możliwe to pewnie tak. Ciuchy zazwyczaj mam z odzysku (czytaj lumpeks), więc nie jest źle. Spodnie-bojówki ostatnie wystarczyły mi na 8 lat - co też jest niezłym wynikiem jak sądzę.
Zenek, ty chyba mylisz znaczenia "lepiej" z "doskonale". Ja chcę wyrazić, że lepiej jest być wegetarianinem, a nie że to doskonałość i że to wystarcza. Ty piszesz tak, jakbyś uznawał, że z niemożności bycia doskonałym wynika, że w ogóle nie trzeba się starać. I tu jest całe nieporozumienie.
Konfucjusz napisał kiedyś, że lepiej jest zapalić świecę, niżbyś miał przeklinać ciemność. Z Twojej wypowiedzi wnioskuję, że byś się z nim nie zgodził, albo odrzuciłbyś twierdzenie, że w zabijaniu zwierząt jest coś złego.
To kolejna różnica, jaką widzę. Jednak chętnie usłyszałbym od Ciebie, jaki masz światopogląd, a nie domniemywał.
Co jeszcze? Nikt z nas nie kwestionuje chyba, że człowiek jest pasożytem. Ale można być pasożytem wielkim i trochę mniejszym. My na forum staramy się być mniejszymi. A ty?

CJWarlock - 2008-02-14, 01:27

zenek napisał/a:
to naprawde powinienes chodzic goly albo z lisciem na czyms bo produkcja odziezy cholernie destrukcyjnie wplywa na ten ekosystem ktory wy ta swoja hipokryzja chronicie


Ziom, tryskasz elokwencją, jakby Cię hiperdewaluator krzykiem i pasem mówić uczył. To coś podobne do zdań, co konstruujesz, to się nazywa "argumenty wycelowane w próżnię" i jest modelowym zachowaniem manipulatorów werbalnych, nastawionym na wywołanie wrażenia subiektywnej dewaluacji u odbiorcy (odbiorców) komunikatu.

Na co liczysz, że każdy, kto to przeczyta, zacznie Ci się tłumaczyć z czegoś, za co akurat poczuje się winny?

Sprecyzuj co konkretnie masz na myśli pod wyrażeniem "ta swoja hipokryzja", rzeczowo i elokwentnie, albo zamilcz we wstydzie.

Jeśli chcesz licytacji na "przyjazność środowisku" to najpierw sam musisz cokolwiek reprezentować swoimi codziennymi decyzjami. Bez tego stajesz do konkursu na pozycji przegranego.

Twoja wiedza o postawach ekologicznych (ten uroczy listek na...) woła o pomstę do baranka, bez którego zarżnięcia Twój dzień uważasz za stracony.

Ale czegóż oczekiwać, jeśli jeden baran nażera się kosztem życia innego, tryskając przy tym butą i zuchwalstwem.

Zgodnie z Twoją logiką powinieneś sam wyhodować takiego baranka od jego młodości, oddając mu swoje jedzenie (a tu kuku, bo baran kanibalem nie jest), a potem gołymi rękami zabić i zjeść na surowo, ew. rozpalając ognisko albo susząc na słońcu i kamieniu jego wnętrzności.

Zaobserwowałem kiedyś, że ludzie najbardziej lubią pożerać te zwierzęta, które sami najbardziej przypominają... Jakieś pragnienie kontaktu z ulubionym bo podobnym zwierzęciem? I jakoś do tej pory się to potwierdza.

taffit - 2008-02-14, 01:29

hehe no dobra może być śmiesznie, później się wydzieli jakiś temat nowy może :lol:

zenek napisał/a:
nie slucham hip-hopu i go zwalczam


a jak go zwalczasz bojowniku? piszesz na Onecie "przeciwnicy hip-hopu pokażcie ilu nas jest"? czy może piszesz białe wiersze?

Cytat:
w takim ukladzie napisz z czego sa twoje buciki i jak ich produkcja wplywa na srodowisko w ktorym te zwierzeta sie mecza od tej chemii :lol:


Najpierw rozkmiń wojowniku jak wpływają na środowisko garbarnie.. i co to znaczy produkcja skóry... ile jest w tej produkcji chemii... potem wylookaj na forum wątek o butach nieskórzanych... potem uzbrojony w argumenty o sile rażenia pioruna boskiego Zeusa możesz z nami podyskutować.. Yo!


Cytat:
to naprawde powinienes chodzic goly albo z lisciem


z liściem chodzisz tutaj ty drogi userze...

Cytat:
bo produkcja odziezy cholernie destrukcyjnie wplywa na ten ekosystem ktory wy ta swoja hipokryzja chronicie


ziom daj przykład... weź nam tu rozkmiń jakiś proces technologiczny produkcji odzieży z uwzględnieniem wpływu na środowisko... jakieś procenty odprowadzanych ścieków, jakieś procenty emisji gazów do atmosfery, coś o degradacji gleby... najlepiej jakbyś w dyspucie uwzględnił dany proces technologiczny danej firmy i sprawdził czy każda firma produkująca syntetyki może być odnośnikiem dla innych podobnych firm... a już w ogóle wszystkich zażyjesz jak porównasz wpływ na środowisko produkcji firmy specjalizującej się w produkcji obuwia i odzieży pro animals i zupełnie nie pro


zniecierpliwiony Veg Admin

CJWarlock - 2008-02-14, 01:32

Jakub napisał/a:
Ciuchy zazwyczaj mam z odzysku (czytaj lumpeks), więc nie jest źle. Spodnie-bojówki ostatnie wystarczyły mi na 8 lat - co też jest niezłym wynikiem jak sądzę.


Jakub, wynik niezły, moje mają 7. Ale mam kurtkę, która ma ponad 8 i dopiero niedawno 2 dziurki się przetarły, i to przy noszeniu przez te wszystkie lata. I, co ciekawe, wciąż jest modna i wygląda spoko.

A tak z innej beczki to jak przeczytałem Twoją odpowiedź to aż mi się głupio zrobiło, że moja taka odmienna w tonie, ale nie będę kasować, może coś ciekawego z tego wyniknie. ;)

Jacobs - 2008-02-14, 10:18

O jacie jacie, chyba gdyby nie to forum to nigdy bym nie pomyślała, że jest taki straszny sprzeciwizm :shock:

Bo się mnie nigdy jeszcze nie uczepił! :mrgreen:

Mamuś tylko sobie początkowo żartowała, że powypadają mi zęby :mrgreen: A na koniec i tak robi dla mnie veganpizze, której połowe sama opyla :sloneczko:

A ubrania...jakby sie uprzeć to bawełniane gatki są jak ten cały listek :lol:

zenek - 2008-02-14, 12:01

Jakub napisał/a:
że w zabijaniu zwierząt jest coś złego.
alez nieeee, wy to jestescie dobrzy. natura stworzyla czlowieka organizmem wszystkozernym. inne niektore zwierzeta tez jedza mieso i dla niego zabijaja, ich tez szkalujecie? :megapolew: na codzien uzywacie produktow, narzedzi, naczyn, sprzetu agd i rtv, ktorego produkcja tak niszczy srodowisko ze nie-jedzenie miesa to pikus przy tym

poza tym zalogowalem sie tu by ktos mi odpowiedzial po co jest ta ideologia, ale zamiast odpowiedzi to sa ataki. sami sobie odpowiadacie na pytanie dlaczego was sie atakuje

Jakub - 2008-02-14, 12:06

Widzę, że nam sie prowokator na forum trafił. Bardzo dobrze, ja lubię dyskutować i trochę nawet umiem, ale do tego potrzeba dwóch stron z jakimiś argumentami. Na razie widze tylko argumenty ze strony wegów.

Cytat:
Jakub, wynik niezły, moje mają 7. Ale mam kurtkę, która ma ponad 8 i dopiero niedawno 2 dziurki się przetarły, i to przy noszeniu przez te wszystkie lata. I, co ciekawe, wciąż jest modna i wygląda spoko.

W ogóle to uwielbiam wojskowe ciuchy. Kurtkę M-65 (taką, jak nosił de Niro w "Łowcy jeleni") też mam ponad 5. I zapowiada się, że jeszcz gługo będę miał. Jedyne co nie wytrzymało najlepiej tego okresu to podpinka.. Ale nie jest najgorzej.
Cytat:
alez nieeee, wy to jestescie dobrzy. natura stworzyla czlowieka organizmem wszystkozernym. inne niektore zwierzeta tez jedza mieso i dla niego zabijaja, ich tez szkalujecie?

Mój drogi. Ludzie mają możliwość wyboru i to zdrowego wyboru wegetarianizmu. Zwierzęta nie mają i często potrzebują mięsa do przeżycia. Spróbój dostrzec różnicę. Tę praktyczą i tę moralną.

Myślę, że na razie wystarczy... Przemyśl, przedstaw swoją filozofię i poprzyj racjonalnymi argumentami a będziemy mogli podyskutować.



Cytat:
poza tym zalogowalem sie tu by ktos mi odpowiedzial po co jest ta ideologia

To nie ideologia, tylko światopogląd. Zajrzyj proszę do słownika, bo różnica, choc na pierwszy rzut oka subtelna, jest jednak bardzo znacząca.
To światopogląd opierający się na szacunku do życia, a przede wszystkim i bezpośrednio uznający zabijanie zwierząt dla celów żywieniowych za niesłuszne, niemoralne i niezdrowe. Przy czym dwa pierwsze czynniki są najważniejsze dla większości wegetarian.
Jeśli chcesz przeczytać sobie na temat vege, a nie tylko się bezsensownie pokłócić, to sprawdź tu:
http://en.wikipedia.org/wiki/Ethics_of_eating_meat
http://en.wikipedia.org/wiki/Vegetarianism
http://animal-rights.com/ (szczególnie to polecam, dużo czytania, ale rozwiewa baaaaardzo wiele wątpliwości)
http://www.veganoutreach.org/whyvegan/WhyVegan.pdf (bardzo dobra i łatwa do przełknięcia książeczka)

W sumie po lekturze tego co powyżej będziesz miał nienajgorsze rozeznanie i będziesz mógł przystąpić do dyskusji nie z pozycji kompletnego laika.

Pozdrawiam,
j.

Hate - 2008-02-14, 12:18

zenek napisał/a:
alez nieeee, wy to jestescie dobrzy. natura stworzyla czlowieka organizmem wszystkozernym. inne niektore zwierzeta tez jedza mieso i dla niego zabijaja, ich tez szkalujecie? :megapolew:
No. To tak glupie, ze rzeczywiscie jedyne co zostaje to skwitowac to tym emotem: :megapolew:

Cytat:
na codzien uzywacie produktow, narzedzi, naczyn, sprzetu agd i rtv, ktorego produkcja tak niszczy srodowisko ze nie-jedzenie miesa to pikus przy tym
Zamiast bezmyslnie trolowac przeczytaj raz jeszcze co wczesniej napisal Jakub i daj przyklad jak poprosil Taffit.

zenek napisał/a:
poza tym zalogowalem sie tu by ktos mi odpowiedzial po co jest ta ideologia, ale zamiast odpowiedzi to sa ataki.
Masz na mysli to?
Cytat:
ja szanuje tych co poprostu nie lubia jest miesa bo im nie smakuje, a dorabianie do tego ideologii jest troszke skrzywieniem :megapolew:
Moze idz poczaruj kogos innego.
zielarka - 2008-02-14, 13:02

Cytat:
no to dlaczego w skórzanych butach chodzicie :?:

przepraszam, ze dopiero teraz odpisuje. nie kupuje skórzanych butów, jesli w jakichs chode, to tylko dlatego, ze chce "znosic je do konca".
zenek napisał/a:
natura stworzyla czlowieka organizmem wszystkozernym. inne niektóre zwierzeta tez jedza mieso i dla niego zabijaja, ich tez szkalujecie?

w żadnym wypadku. mięsożerców w sumie tez nie, nie wiem, czy zauważyłeś, ze to Ty sie czepiasz nas, nie my Ciebie...
a teraz zapraszam, jak inne mięsożerne, tygrys na przykład, biegnij i przy użyciu własnych pazurów, zębów i instynktu upoluj sobie obiad.

JAgniecha - 2008-02-14, 13:42

zenek napisał/a:
JAgniecha napisał/a:
...i - najpierw zdobadz pewnosc, ze ktos skorzane buty nosi jesli chcesz go o to oskarzac
w takim ukladzie napisz z czego sa twoje buciki i jak ich produkcja wplywa na srodowisko w ktorym te zwierzeta sie mecza od tej chemii

http://www.vegetarian-sho...t-burgundy.aspx

zenek napisał/a:
poza tym zalogowalem sie tu by ktos mi odpowiedzial po co jest ta ideologia,


rozdwojenie jazni panie zononie :hmmm:


p.s. Hate dzieki ;)

zenek - 2008-02-14, 16:12

zielarka napisał/a:
a teraz zapraszam, jak inne mięsożerne, tygrys na przykład, biegnij i przy użyciu własnych pazurów, zębów i instynktu upoluj sobie obiad.
po to pracuje zebym mogl sobie to kupic, a mysliwi poluja i na tym zarabiaja. to jest rynek

JAgniecha napisał/a:
rozdwojenie jazni panie zononie
jak chcecie to dla was moge byc schizolem, nie robi mi to, poza tym jak to sie ma do tego ze nie dajecie rady mi wyjasnic na czym ideologia wege polega, bo wybaczcie ale z moralnoscia to ma tyle wspolnego co polityka busha z pokojem na swiecie :lol:
Alispo - 2008-02-14, 16:20

zenek napisał/a:
poza tym jak to sie ma do tego ze nie dajecie rady mi wyjasnic na czym ideologia wege polega, bo wybaczcie ale z moralnoscia to ma tyle wspolnego co polityka busha z pokojem na swiecie :lol:


a czemu tak uwazasz?
co jeszcze mamy ci napisac?kazdy ma swoje powody-jedni niew chca sie przyczyniac do smierci/cierpienia zwierzat,inni sa vege ze wzgledow zdrowotnych,inni z jeszcze jakis,np.religijnych,albo nie lubia miesa..albo wydaje im sie to"trendy"czy cos tam..rozne sa powody.

Jakub - 2008-02-14, 16:32

Cytat:
bo wybaczcie ale z moralnoscia to ma tyle wspolnego co polityka busha z pokojem na swiecie

To teraz poproszę o uzasadnienie, bo pisanie nagujących zdań trudne nie jest, znacznie trudniej je uzasadnić. Więc poproszę o uzasadnienie.

Nie odniosłeś się do tego, co napisałem.

Nie odniosłeś się do tego, co Ci przekleiłem do przeczytania.

Nie zadałeś sobie trudu, by zrozumieć, więc jak chcesz z nami dyskutować???


Jeśli chcesz zrozumieć, na czym polega etyka wegetariańska, to przeczytaj to co przeklajam i odnieś siędo tego. A potem przedstaw proszę swoją wizję etyki, jeśli naszą odrzucasz.

ETYKA Z ANIMAL RIGHTS FAQ:
Cytat:
ANIMAL RIGHTS FAQS

ANIMALS AND MORALITY

Question 11: There is no correct or incorrect in morals; you have yours and I have mine, right?

This position, known as moral relativism, is quite ancient but became
fashionable at the turn of the century, as reports on the customs of
societies alien to those found in Europe became available. It fell out of
fashion, after the Second World War, although it is occasionally revived.
Ethical propositions, we are asked to believe, are no more than statements
of personal opinion and, therefore, cannot carry absolute weight.
The main problem with this position is that ethical relativists are
unable to denounce execrable ethical practices, such as racism. On what
grounds can they condemn (if at all) Hitler's ideas on racial purity?
Are we to believe that he was uttering an ethical truth when advocating
the Final Solution?

In addition to the inability to denounce practices of other societies,
the relativists are unable to counter the arguments of even those whose
society they share. They cannot berate someone who proposes to raise
and kill infants for industrial pet food consumption, for example,
if that person sees it as morally sound. Indeed, they cannot articulate
the concept of societal moral progress, since they lack a basis for
judging progress. There is no point in turning to the relativists for
advice on ethical issues such as euthanasia, infanticide, or the use of
fetuses in research.

Faced with such arguments, ethical relativists sometimes argue that
ethical truth is based on the beliefs of a society; ethical truth is
seen as nothing more than a reflection of societal customs and habits.
Butchering animals is acceptable in the West, they would say, because
the majority of people think it so.

They are on no firmer ground here. Are we to accept that chattel
slavery was right before the US Civil War and wrong thereafter? Can all
ethical decisions be decided by conducting opinion polls?
It is true that different societies have different practices that
might be seen as ethical by one and unethical by the other. However,
these differences result from differing circumstances. For example, in
a society where mere survival is key, the diversion of limited food to
an infant could detract significantly from the well-being of the
existing family members that contribute to food gathering. Given that,
infanticide may be the ethically correct course.

The conclusion is that there is such a thing as ethical truth
(otherwise, ethics becomes vacuous and devoid of proscriptive force).
The continuity of thought, then, between those who reject the evils of
slavery, racial discrimination, and gender bias, and those who denounce
the evils of speciesism becomes striking.
AECW

Many AR advocates (including myself) believe that morality is relative.
We believe that AR is much more cogently argued when it is argued from the
standpoint of your opponent's morality, not some mythical, hard-to-define
universal morality. In arguing against moral absolutism, there is a very
simple objection: Where does this absolute morality come from? Moral
absolutism is an argument from authority, a tautology. If there were such
a thing as "ethical truth", then there must be a way of determining it, and
obviously there isn't. In the absence of a known proof of "ethical truth",
I don't know how AECW can conclude it exists.

An example of the method of leveraging a person's morality is to ask the
person why he has compassion for human beings. Almost always he will agree
that his compassion does not stem from the fact that: 1) humans use language,
2) humans compose symphonies, 3) humans can plan in the far future, 4) humans have a written, technological culture, etc. Instead, he will agree that it
stems from the fact that humans can suffer, feel pain, be harmed, etc. It is
then quite easy to show that nonhuman animals can also suffer, feel pain, be
harmed, etc. The person's arbitrary inconsistency in not according moral
status to nonhumans then stands out starkly.
JEH

There is a middle ground between the positions of AECW and JEH. One can
assert that just as mathematics is necessarily built upon a set of
unprovable axioms, so is a system of ethics. At the foundation of a system
of ethics are moral axioms, such as "unnecessary pain is wrong". Given
the set of axioms, methods of reasoning (such as deduction and induction),
and empirical facts, it is possible to derive ethical hypotheses. It is
in this sense that an ethical statement can be said to be true. Of course,
one can disagree about the axioms, and certainly such disagreement renders
ethics "relative", but the concept of ethical truth is not meaningless.
Fortunately, the most fundamental ethical axioms seem to be nearly
universally accepted, usually because they are necessary for societies to
function. Where differences exist, they can be elucidated and discussed,
in a style similar to the "leveraging" described by JEH.
DG

To a man whose mind is free there is something even more intolerable
in the sufferings of animals than in the sufferings of man. For with the
latter it is at least admitted that suffering is evil and that the man
who causes it is a criminal. But thousands of animals are uselessly
butchered every day without a shadow of remorse. If any man were to
refer to it, he would be thought ridiculous. And that is the unpardonable
crime.
Romain Rolland (author, Nobel 1915)
see also question 5

Question 12: The animals are raised to be eaten; so what is wrong with that?

This question has always seemed to me to be a fancy version of "But
we want to do these things, so what is wrong with that?" The idea that
an act, by virtue of an intention of ours, can be exonerated morally is
totally illogical.

But worse than that, however, is the fact that such a belief is a
dangerous position to take because it can enable one to justify some
practices that are universally condemned. To see how this is so,
consider the following restatement of the basis of the question:
"Suffering can be excused so long as we breed them for the purpose."
Now, cannot an analogous argument be used to defend a group of
slave holders who breed and enslave humans and justify it by saying "but
they're bred to be our workers"? Could not the Nazis defend their
murder of the Jews by saying "but we rounded them up to be killed"?
DG

Shame on such a morality that is worthy of pariahs, and that fails to
recognize the eternal essence that exists in every living thing, and
shines forth with inscrutable significance from all eyes that see
the sun!
Arthur Schopenhauer (philosopher)
see also questions 13, 61

Question 13: But isn't it true that the animals wouldn't exist if we didn't raise them for slaughter?

There are two ways to interpret this question. First, the questioner
may be referring to "the animals" as a species, in which case the argument
might be more accurately phrased as follows:
"The ecological niche of cows is to be farmed; they get continued
survival in this niche in return for our using them."

Second, the questioner may be referring to "the animals" as individuals,
in which case the phrasing might be:
"The individual cows that we raise to eat would not have had a
life had we not done so."

We deal first with the species interpretation and then with the
individuals interpretation. The questioner's argument applies
presumably to all species of animals; to make things more concrete,
we will take cows as an example in the following text.
It is incorrect to assert that cows could continue to exist only if
we farm them for human consumption. First, today in many parts of India
and elsewhere, humans and cows are engaged in a reciprocal and reverential
relationship. It is only in recent human history that this relationship
has been corrupted into the one-sided exploitation that we see today.
There IS a niche for cows between slaughter/consumption and extinction.
(The interested reader may find the book Beyond Beef by Jeremy Rifkin
quite enlightening on this subject.)

Second, several organizations have programs for saving animals
from extinction. There is no reason to suppose that cows would not
qualify.

The species argument is also flawed because, in fact, our intensive
farming of cattle results in habitat destruction and the loss of other
species. For example, clearing of rain forests for pasture has led to
the extinction of countless species. Cattle farming is destroying
habitats on six continents. Why is the questioner so concerned about
the cow species while being unconcerned about these other species?
Could it have anything to do with the fact that he wants to continue
to eat the cows?

Finally, a strong case can be made against the species argument from
ethical theory. Arguments similar to the questioner's could be
developed that would ask us to accept practices that are universally
condemned. For example, consider a society that breeds a special race
of humans for use as slaves. They argue that the race would not exist
if they did not breed them for use as slaves. Does the reader accept
this justification?

Now we move on to the individuals interpretation of the question. One
attempt to refute the argument is to answer as follows:
"It is better not to be born than to be born into a life of
misery and early death."

To many, this is sufficient. However, one could argue that the fact that the
life is miserable before death is not necessary. Suppose that the cows are
treated well before being killed painlessly and eaten. Is it not true that
the individual cows would not have enjoyed their short life had we not
raised them for consumption? Furthermore, what if we compensate the taking
of the life by bringing a new life into being?
Peter Singer originally believed that this argument was absurd because
there are no cow souls waiting around to be born. Many people accept this
view and consider it sufficient, but Singer now rejects it because he accepts
that to bring a being to a pleasant life does confer a benefit on that being.
(There is extensive discussion of this issue in the second edition of Animal
Liberation.) How then are we to proceed?

The key is that the AR movement asserts that humans and nonhumans have a
right to not be killed by humans. The ethical problem can be seen clearly
by applying the argument to humans. Consider the case of a couple that gives
birth to an infant and eats it at the age of nine months, just when their
next infant is born. A 9-month old baby has no more rational knowledge of
its situation or future plans than does a cow, so there is no reason to
distinguish the two cases. Yet, certainly, we would condemn the couple. We
condemn them because the infant is an individual to whom we confer the right
not to be killed. Why is this right not accorded to the cow? I think the
answer is that the questioner wants to eat it.
DG

It were much better that a sentient being should never have existed,
than that it should have existed only to endure unmitigated misery.
Percy Bysshe Shelley (poet)
see also question 12

Question 14: Don't the animals we use have a happier life since they are fed and protected?

The questioner makes two assumptions here. First, that happiness or
contentment accrues from being fed and protected, and second, that
the animals are, in fact, fed and protected. Both of these premises can
be questioned.

Certainly the animals are fed; after all, they must be fattened for
consumption. It is very difficult to see any way that, say,
factory-farmed chickens are "protected". They are not protected from
mutilation, because they are painfully debeaked. They are not protected
from psychological distress, because they are crowded together in
unnatural conditions. And finally, they are not protected from predation,
because they are slaughtered and eaten by humans.

We can also question the notion that happiness accrues from feeding
and protection alone. The Roman galley slaves were fed and protected
from the elements; nevertheless, they would presumably trade their
condition for one of greater uncertainty to obtain happiness. The same
can be said of the slaves of earlier America.

Finally, an ethical argument is relevant here. Consider again the
couple of question 13. They will feed and protect their infant up to
the point at which they consume it. We would not accept this as a
justification. Why should we accept it for the chicken?
DG
see also questions 13

Question 15: Is the use of service animals and beasts of burden considered exploitative?

A simple approach to this question might be to suggest that we all must
work for a living and it should be no different for animals. The problem is
that we want to look at the animals as like children, i.e., worthy of the
same protections and rights, and, like them, incapable of being morally
responsible. But we don't force children into labor! One can make a
distinction, however, that goes something like this: The animals are
permanently in their diminished state (i.e., incapable of voluntarily
assenting to work); children are not. We do not impose a choice of work for
children because they need the time to develop into their full adult and
moral selves. With the animals, we choose for them a role that allows them
to contribute; in return, we do not abuse them by eating them, etc. If this
is done with true concern that their work conditions are appropriate and not
of a sweat-shop nature, that they get enough rest and leisure time, etc.,
this would constitute a form of stewardship that is acceptable and beneficial
to both sides, and one that is not at odds with AR philosophy.
DG

Question 16: Doesn't the Bible give Humanity dominion over the animals?

It is true that the Bible contains a passage that confers on humanity
dominion over the animals. The import of this fact derives from the
assumption that the Bible is the word of God, and that God is the ultimate
moral authority. Leaving aside for the moment consideration of the meaning
of dominion, we can take issue with the idea of seeking moral authority from
the Bible. First, there are serious problems with the interpretation of
Biblical passages, with many verses contradicting one another, and with
many scholars differing dramatically over the meaning of given verses.
Second, there are many claims to God-hood among the diverse cultures of
this world; some of these Gods implore us to respect all life and to not
kill unnecessarily. Whose God are we to take as the ultimate moral
authority?

Finally, as Tom Regan observes, many people do not believe in a God and
so appeals to His moral authority are empty for such people. For such
people, the validity of judgments of the supposed God must be cross-checked
with other methods of determining reasonableness. What are the cross-checks
for the Biblical assertions?

These remarks apply equally to other assertions of Biblical approval of
human practices (such as the consumption of animals).
Even if we accept that the God of the Bible is a moral authority, we
can point out that "dominion" is a vague term, meaning "stewardship" or
"control over". It is quite easy to argue that appropriate stewardship
or control consists of respecting the life of animals and their right
to live according to their own nature. The jump from dominion to approval
of our brutal exploitation of animals is not contained in the cited
Biblical passage, either explicitly or implicitly.
DG

Question 17: Morals are a purely human construction (animals don't understand morals); doesn't that mean it is not rational to apply our morality to animals?

The fallaciousness of this argument can be easily demonstrated by making
a simple substitution: Infants and young children don't understand morals,
doesn't that mean it is not rational to apply our morality to them? Of course
not. We refrain from harming infants and children for the same reasons that
we do so for adults. That they are incapable of conceptualizing a system of
morals and its benefits is irrelevant.

The relevant distinction is formalized in the concept of "moral agents"
versus "moral patients". A moral agent is an individual possessing the
sophisticated conceptual ability to bring moral principles to bear in
deciding what to do, and having made such a decision, having the free will
to choose to act that way. By virtue of these abilities, it is fair to hold
moral agents accountable for their acts. The paradigmatic moral agent is the
normal adult human being.

Moral patients, in contrast, lack the capacities of moral agents and thus
cannot fairly be held accountable for their acts. They do, however, possess
the capacity to suffer harm and therefore are proper objects of consideration
for moral agents. Human infants, young children, the mentally deficient or
deranged, and nonhuman animals are instances of moral patienthood.
Given that nonhuman animals are moral patients, they fall within the
purview of moral consideration, and therefore it is quite rational to accord
them the same moral consideration that we accord to ourselves.
DG
see also questions 19, 23, 36

Question 18: If AR people are so worried about killing, why don't they become fruitarians?

Killing, per se, is not the central concern of AR philosophy, which is
concerned with the avoidance of unnecessary pain and suffering. Thus, because plants neither feel pain nor suffer, AR philosophy does not mandate
fruitarianism (a diet in which only fruits are eaten because they can be
harvested without killing the plant from which they issue).
DG
see also questions 42-46

Question 19: Animals don't care about us; why should we care about them?

The questioner's position--that, in essence, we should give rights only
to those able to respect ours--is known as the reciprocity argument. It is
unconvincing both as an account of the way our society works and as a
prescription for the way it should work.

Its descriptive power is undermined by the simple observation that we
give rights to a large number of individuals who cannot respect ours.
These include some elderly people, some people suffering from degenerative
diseases, some people suffering from irreversible brain damage, the
severely retarded, infants, and young children. An institution that, for
example, routinely sacrificed such individuals to test a new fertilizer
would certainly be considered to be grievously violating their rights.
The original statement fares no better as an ethical prescription.
Future generations are unable to reciprocate our concern, for example, so
there would be no ethical harm done, under such a view, in dismissing
concerns for environmental damage that adversely impacts future
generations.

The key failing of the questioner's position lies in the failure to
properly distinguish between the following capacities:
The capacity to understand and respect others' rights (moral agency).
The capacity to benefit from rights (moral patienthood).

An individual can be a beneficiary of rights without being a moral
agent. Under this view, one justifies a difference of treatments of two
individuals (human or nonhuman) with an objective difference that is
RELEVANT to the difference of treatment. For example, if we wished to
exclude a person from an academic course of study, we could not cite the
fact that they have freckles. We could cite the fact that they lack
certain academic prerequisites. The former is irrelevant; the latter is
relevant. Similarly, when considering the right to be free of pain and
suffering, moral agency is irrelevant; moral patienthood IS relevant.
AECW

The assumption that animals don't care about us can also be
questioned. Companion animals have been known to summon aid when
their owners are in trouble. They have been known to offer comfort
when their owners are distressed. They show grief when their human
companions die.
DG
see also questions 17, 23, 36

Question 20: A house is on fire and a dog and a baby are inside. Which do you save first?

The one I choose to save first tells us nothing about the ethical
decisions we face. I might decide to save my child before I saved yours,
but this certainly does not mean that I should be able to experiment on
your child, or exploit your child in some other way. We are not in an
emergency situation like a fire anyway. In everyday life, we can choose to
act in ways that protect the rights of both dogs and babies.
LK

Like anyone else in this situation, I would probably save the one to
which I am emotionally more attached. Most likely it would be the child.
Someone might prefer to save his own beloved dog before saving the baby
of a stranger. However, as LK states above, this tells us nothing about
any ethical principles.
DVH

Question 21: What if I made use of an animal that was already dead?

There are two ways to interpret this question. First, the questioner
might really be making the excuse "but I didn't kill the animal", or
second, he could be asking about the morality of using an animal that
has died naturally (or due to a cause unassociated with the demand for
animal products, such as a road kill). For the first interpretation, we
must reject the excuse. The killing of animals for meat, for example,
is done at the request (through market demand), and with the financial
support (through payment), of the end consumers. Their complicity is
inescapable. Society does not excuse the receiver of stolen goods because
he "didn't do the burglary".

For the second interpretation, the use of naturally killed animals,
there seems to be no moral difficulty involved. Many would, for esthetic
reasons, still not use animal products thus obtained. (Would you use the
bodies of departed humans?) Certainly, natural kills cannot satisfy the
great demand for animal products that exists today; non-animal and
synthetic sources are required.

Other people may avoid use of naturally killed animal products because
they feel that it might encourage a demand in others for animal products,
a demand that might not be so innocently satisfied.
DG

This can be viewed as a question of respect for the dead. We feel
innate revulsion at the idea of grave desecration for this reason.
Naturally killed animals should, at the very least, be left alone rather
than recycled as part of an industrial process. This was commonly
practiced in the past, e.g., Egyptians used to mummify their cats.
AECW

You have just dined, and however scrupulously the slaughterhouse is
concealed in the graceful distance of miles, there is complicity.
Ralph Waldo Emerson (author)

Question 22: Where should one draw the line: animals, insects, bacteria?

AR philosophy asserts that rights are to be accorded to creatures that
have the capacity to experience pain, to suffer, and to be a "subject of
a life". Such a capacity is definitely not found in bacteria. It is
definitely found in mammals. There is debate about such animals as molluscs
and arthropods (including insects). One should decide, based upon available
evidence and one's own conscience, where the line should be drawn to adhere
to the principle of AR described in the first sentence.
Questions 39 and 43 discuss some of the evidence relevant to drawing
the line.
DG
see also questions 39, 43

Question 23: If the killing is wrong, shouldn't you stop predators from killing other animals?

This is one of the more interesting arguments against animal rights. We
prevent human moral patients from harming others, e.g., we prevent children
from hitting each other, so why shouldn't we do the same for nonhuman moral
patients (refer to question 17 for a definition of moral patienthood)? If
anything, the duty to do so might be considered more serious because
predation results in a serious harm--death.

A first answer entails pointing out that predators must kill to survive; to stop them from killing is, in effect, to kill them. Of course, we could argue that intervening on a massive scale to prevent predation is totally impractical or impossible, but that is not morally persuasive.

Suppose we accept that we should stop a cat from killing a bird. Then we
realize that the bird is the killer of many snakes. Should we now reason
that, in fact, we shouldn't stop the cat? The point is that humans lack the
broad vision to make all these calculations and determinations.
The real answer is that intervening to stop predation would destroy the
ecosystems upon which the biosphere depends, harming all of life on earth.
Over millions of years, the biosphere has evolved complex ecosystems that
depend upon predation for their continued functioning and stability. Massive
intervention by humans to stop predation would inflict serious and
incalculable harm on these ecosystems, with devastating results for all life.
Even if we accept that we should prevent predation (and we don't accept
that), it does not follow that, because we do not, we are therefore justified
in exploiting moral patients ourselves. When we fail to stop widespread
slaughter of human beings in foreign countries, it does not follow that we,
ourselves, believe it appropriate to participate in such slaughter. Similarly,
our failure to prevent predation cannot be taken as justification of our
exploitation of animals.
DG
see also questions 17, 19, 36, 64

Question 24: Is the AR movement against abortion? If not, isn't that hypocritical?

Attempts are frequently made to tie Animal Rights exponents to one side
or the other of the abortion debate. Such attempts are misguided. Claims
that adherence to the ethics of AR determine one's position on embryo
rights are plainly counter-intuitive, unless one is also prepared to argue
that being a defender of human rights compels one to a particular position
on abortion. Is it the case that one cannot consistently despise torture,
serfdom, and other barbaric practices without coming to a particular
conclusion on abortion?

AR defenders demand that the rights currently held by humans be extended
to all creatures similar in morally relevant ways. For example, since
society does not accept that mature, sentient human moral patients (refer
to question #17 for a brief description of the distinction between patients
and agents) may be routinely annihilated in the name of science, it
logically follows that comparable nonhuman animals should be given the same
protection. On the other hand, abortion is still a moot point. It is
plainly illogical to expect the AR movement to reflect anything other than
the full spectrum of opinion found in society at large on the abortion issue.
Fundamentally, AR philosophers are content with submitting sufficient
conditions for the attribution of rights to individuals, conditions that
explain the noncontroversial protections afforded today to humans. They
neither encourage nor discourage attempts to widen the circle of protection
to fetuses.
AECW

There is a range of views among AR supporters on the issue of abortion
versus animal rights. Many people believe, as does AECW, that the issues
of abortion and AR are unrelated, and that the question is irrelevant to the
validity of AR. Others, such as myself, feel that abortion certainly is
relevant to AR. After all, the granting of rights to animals (and humans)
is based on their capacity to suffer and to be a subject-of-a-life. It
seems clear that late-term fetuses can suffer from the abortion procedure.
Certain physiological responses, such as elevated heart rates, and the
existence of a functioning nervous system support this view.
It also can be argued that the fetus is on a course to become a
subject-of-a-life, and that by aborting the fetus we therefore harm it.
Some counter this latter argument by claiming that the "potential" to
become subject-of-a-life is an invalid grounds for assigning rights, but
this is a fine philosophical point that is itself subject to attack. For
example, suppose a person is in a coma that, given enough time, will
dissipate--the person has the potential to be sentient again. Does the
person lose his rights while in the coma?

While the arguments adduced may show that abortion is not irrelevant
to AR, they do not show that abortion is necessarily wrong. The reason
is that it is possible to argue that the rights of the fetus are in
conflict with the rights of the woman, and that the rights of the woman
dominate. All may not agree with this trade-off, but it is a consistent,
non-hypocritical stance that is not in conflict with AR philosophy.
See question #4 for an analysis of hypocrisy arguments in general.
DG
see also questions 4

Question 25: Doesn't the ethical theory of contractarianism show that animals have no rights?

Contractarianism is an ethical theory that attempts to account for our
morality by appealing to implicit mutually beneficial agreements, or
contracts. For example, it would explain our refusal to strike each other
by asserting that we have an implied contract: "You don't hit me and I
won't hit you." The relevance of contractarianism to AR stems from the
supposition that nonhuman animals are incapable of entering into such
contracts, coupled with the assertion that rights can be attributed only
to those individuals that can enter into such contracts. Roughly, animals
can't have rights because they lack the rational capacity to assent to a
contract requiring them to respect our rights.

Contractarianism is perhaps the most impressive attempt to refute the AR
position; therefore, it is important to consider it in some detail. It is
easily possible to write a large volume on the subject. We must limit
ourselves to considering the basic arguments and problems with them. Those
readers finding this incomplete or nonrigorous are advised to consult the
primary literature.

We begin by observing that contractarianism fails to offer a compelling
account of our moral behavior and motives. If the average person is asked why they think it wrong to steal from their neighbor, they do not answer that by refraining from it they ensure that their neighbor will not steal from them.
Nor do they answer that they have an implicit mutual contract with their
neighbor. Instead of invoking contracts, people typically assert some variant
of the harm principle; e.g., they don't steal because it would harm the
neighbor. Similarly, we do not teach children that the reason why they should
not steal is because then people will not steal from them.

Another way to point up the mismatch between the theory of contractarianism
and our actual moral behavior is to ask if, upon risking your own life to
save my child from drowning, you have done this as a result of a contractual
obligation. Certainly, one performs such acts as a response to the distress
of another being, not as a result of contractual obligations.

Contractarianism can thus be seen as a theory that fails to account for our
moral behavior. At best, it is a theory that its proponents would recommend
to us as preferable. (Is it seen as preferable because it denies rights to
animals, and because it seems to justify continued exploitation of animals?)
Arguably the most serious objection to contractarianism is that it can be
used to sanction arrangements that would be almost universally condemned.
Consider a group of very rich people that assemble and create a contract
among themselves the effect of which is to ensure that wealth remains in
their control. They agree by contract that even repressive tactics can be
used to ensure that the masses remain in poverty. They argue that, by virtue
of the existence of their contract, that they do no wrong. Similar contracts
could be drawn up to exclude other races, sexes, etc.

John Rawls attempts to overcome this problem by supposing that the
contractors must begin from an "initial position" in which they are not yet
incarnated as beings and must form the contract in ignorance of their final
incarnation. Thus, it is argued, since a given individual in the starting
position does not know whether, for example, she will be incarnated as a rich
woman or a poor woman, that individual will not form contracts that are based
on such criteria. In response, one can begin to wonder at the lengths to
which some will go in creating ad hoc adjustments to a deficient theory. But
more to the point, one can turn around this ad hoc defense to support the AR
position. For surely, if individuals in the initial position are to be truly
ignorant of their destiny, they must assume that they may be incarnated as
animals. Given that, the contract that is reached is likely to include strong
protections for animals!

Another problem with Rawls' device is that probabilities can be such that,
even given ignorance, contracts can result that most people would see as
unjust. If the chance of being incarnated as a slave holder is 90 percent, a
contract allowing slavery could well result because most individuals would
feel they had a better chance of being incarnated as a slave holder. Thus,
Rawls' device fails even to achieve its purpose.

It is hard to see how contractarianism can permit movement from the status
quo. How did alleged contracts that denied liberty to slaves and excluded
women from voting come to be renegotiated?

Contractarianism also is unable to adequately account for the rights we
give to those unable to form contracts, i.e., infants, children, senile
people, mental deficients, and even animals to some extent. Various means
have been advanced to try to account for the attribution of rights to such
individuals. We have no space to deal with all of them. Instead, we briefly
address a few.

One attempt involves appealing to the interests of true rights holders.
For example, I don't eat your baby because you have an interest in it and I
wouldn't want you violating such an interest of mine. But what if no-one
cared about a given infant? Would that make it fair game for any use or
abuse? Certainly not. Another problem here is that many people express an
interest in the protection of all animals. That would seem to require others
to refrain from using or abusing animals. While this result is attractive to
the AR community, it certainly weakens the argument that contractarianism
justifies our use of animals.

Others want to let individuals "ride" until they are capable of respecting
the contract. But what of those that will never be capable of doing so, e.g.,
senile people? And why can we not let animals ride?
Some argue a "reduced-rights" case. Children get a reduced rights set
designed to protect them from themselves, etc. The problem here is that with
animals the rights reduction is way out of proportion. We accept that we
cannot experiment on infants or kill and eat them due to their reduced rights
set. Why then are such extreme uses acceptable for nonhumans?
Some argue that it is irrelevant whether a given individual can enter into
a contract; what is important is their theoretical capacity to do so. But,
future generations have the capacity but clearly cannot interact reciprocally
with us, so the basis of contractarianism is gutted (unless we assert that we
have no moral obligations to leave a habitable world for future generations).
Peter Singer asks "Why limit morality to those who have the capacity to enter
into agreements, if in fact there is no possibility of their ever doing so?"

There are practical problems with contractarianism as well. For example,
what can be our response if an individual renounces participation in any
implied moral contracts, and states that he is therefore justified in
engaging in what others would call immoral acts? Is there any way for us to
reproach him? And what are we to do about violations of the contract? If an
individual steals from us, he has broken the contract and we should therefore
be released from it. Are we then morally justified in stealing from him? Or
worse?

In summary, contractarianism fails because a) it fails to accurately account
for our actual, real-world moral acts and motives, b) it sanctions contractual
arrangements that most people would see as unjust, c) it fails to account for
the considerations we accord to individuals unable to enter into contracts,
and d) it has some impractical consequences. Finally, there is a better
foundation for ethics--the harm principle. It is simple, universalizable,
devoid of ad hoc devices, and matches our real moral thinking.
TA/DG
see also questions 11, 17, 19, 96

zenek - 2008-02-14, 16:38

Alispo napisał/a:
jedni niew chca sie przyczyniac do smierci/cierpienia zwierzat
to bądźcie konsekwentni

Alispo napisał/a:
inni sa vege ze wzgledow zdrowotnych
naukowo udowodnione jest ze nie da sie w 100% zastapic zapotrzebowania na bialka pochodzenia zwierzecego

Alispo napisał/a:
religijnych
to juz fanatyzm

Alispo napisał/a:
albo nie lubia miesa
to jedyne rozsadne wytlumaczenie

Alispo napisał/a:
albo wydaje im sie to"trendy"czy cos tam
i to wlasnie jest problem. jestem antykonformista i trendy mnie smiesza

Jakub napisał/a:
To teraz poproszę o uzasadnienie, bo pisanie nagujących zdań trudne nie jest, znacznie trudniej je uzasadnić. Więc poproszę o uzasadnienie.
uzasadnialem juz x razy - staraj sie czytac moje posty ze zrozumieniem

Jakub napisał/a:
Nie odniosłeś się do tego, co napisałem.

Nie odniosłeś się do tego, co Ci przekleiłem do przeczytania.

Nie zadałeś sobie trudu, by zrozumieć, więc jak chcesz z nami dyskutować???
a kredki to sie w przedszkolu uzywalo chyba
Jakub - 2008-02-14, 16:41

Cytat:
uzasadnialem juz x razy - staraj sie czytac moje posty ze zrozumieniem

Przykro mi, tam nie ma nic do rozumienia, bo w Twoich słowach nie ma treści pozytywnej. Jest nieuzasadniona negacja.
Cytat:
a kredki to sie w przedszkolu uzywalo chyba

To nie jest temat o kredkach, więc może do rzeczy przejdziesz. Wyjaśnisz swoją etykę w stosunku do zwierząt i uzasadnisz ją. Myślę, że nie tylko ja czekam na to z niecierpliwością.

Ethics and Vegetarianism Deepak Trivedi
Cytat:


The idea that our choice of food constitutes a moral choice is not easily recognized by many of us. In fact, our civilization has always had a firm belief that the choice of food, being entirely a matter of individual taste and health considerations, is not a choice that is morally relevant. This is why maxims like de gustibus non disputandum came into being in their literal sense. This point of view works well as long as we look at the whole issue from an individualistic point of view. The moment we look at it from a point of view that is any broader, we come to recognize the moral issue involved. A speciesist, for example, would immediately recognize the immorality of cannibalism. From an animal rights perspective, we would immediately recognize that since we do not have the capability to satisfy our nutritional requirements on our own: we totally depend on other organisms for our nutrition, hence, we have to ensure that we are not acting against their interests.



Ecologically, organisms are classified on the basis of their mode of nutrition because nutrition is the most important ecological activity. It directly deals with valuable resources of the ecosystem. Ecologically, our role is defined as that of producers, consumers or decomposers.



All ecological activity is aimed at creating and maintaining a state of internal order, or a condition of low entropy. To maintain order in an ecosystem, energy must be expended to pump out disorder. The more we demand from nature, the less energy nature has for maintenance. As long as humans were incapable of making any major difference to the ecological balance, a moral system taking into account the whole ecosystem was not required. But in the last two centuries, we have certainly acquired the power to affect our ecosystem to a large extent. There is a frequent conflict between the short-term interests of humans and the interests of nature. In this situation, universal obedience to certain rules overriding self-interest and short-term pleasures would produce a state of affairs which serves the overall interests of the whole ecosystem – of which humans are a part -- much better than unaided pursuit of it. Moral rules concerning the ecosystem are universal rules designed to override those of short-term human interests when following the latter is harmful to the ecosystem. We have to ensure that our choice of food does not go against these moral rules.



My aim in this paper is to discuss the ethical problems involved with adopting non-vegetarianism. I will do that on two grounds. First, I will discuss how, in the light of our new understanding of the world around us -- especially since Darwin -- our notions of equality and justice are biased; and that an unbiased notion of equality would imply that if there exists something called a right to life, animals too have it, and hence non-vegetarianism is immoral because it involves killing. However, the existence of right to life is by no means necessary to discuss the morality of vegetarianism, because our moral responsibilities towards our ecosystem provide a sufficient basis for vegetarianism.



Many believe that after recognizing racism and sexism as forms of discrimination, no further universally accepted forms of discrimination exist any more. But we have learned that while making such statements, one should remember that unless a prejudice is forcefully pointed out, it is almost impossible to be aware of the prejudice. Worse, if it is impossible for the oppressed section to present its case, then the discrimination may go on without anybody being aware of it. Peter Singer points out how such an incapability of animals is a reason why our discrimination against them has continued:



"The animals themselves are incapable of demanding their own liberation, or of protesting against their condition with votes, demonstrations, or bombs. Human beings have the power to continue to oppress other species forever, or until we make this planet unsuitable for living beings. Will our tyranny continue, proving that we really are the selfish tyrants that the most cynical of poets and philosophers have always said we are? Or will we rise to the challenge and prove our capacity for genuine altruism by ending our ruthless exploitation of the species in our power, not because we are forced to do so by rebels or terrorists, but because we recognize that our position is morally indefensible?

The way in which we answer this question depends on the way in which each one of us, individually, answers it."



The sexist violates the principle of equality by giving greater weight to the interests of members of his own sex, when there is a clash between their interests and the interests of those of the other sex. Similarly, the anthropocentrist allows the minor interests of the human species to override the greater interests of members of other species. Anthropocentrism refers to the idea that humans are the crown of creation, the source of all value and the measure of all things. This idea is deeply embedded in our culture and consciousness. Most people will eat that pork chop or hamburger and only see the meat as something that comes on a Styrofoam plate, wrapped in plastic, and priced. Or they will watch a National Geographic special on animals in the wild, yet admire those fur coats. They will not know where the food they eat comes from or about the trials and tribulations animals go through in the web of the food-industry. Non-human animals are seen as objects to be treated in any way humans see fit.



As Aristotle put the utilitarian ethos of western thought so well, "plants exist for the sake of animals, and brute beasts for the sake of man ... Since nature makes nothing purposeless or in vain, it is undeniably true that she has made all animals for the sake of man."



If everything was made for man, then he only need discover the laws of the universe to apply them toward the control of life; this was the vision of Bacon and Descartes at the dawn of the modern world; in Bacon's words, "let the human race recover that right over nature which belongs to it by divine bequest." Descartes rigidly separated mind from body, humans from animals, and saw the world as a vast machine; he urged men to become "lords and possessors of nature." By desacrilizing nature, the western mind could exploit it without the qualms other cultures had in disturbing a living, evolving process; to cite another crucial figure in the early development of modern science, Robert Boyle: "the veneration wherewith men are imbued for what they call nature has been a discouraging impediment to the empire of man over the inferior creatures of god."



Plato suggested that there is a big difference between us and animals, a difference worthy of respect and cultivation. He thought that human beings have a special ingredient that puts them in a different ontological category than brutes. Respect for this ingredient provides a reason for people to be nice to each other. Not many subscribe to this view: Anti-Platonists like Nietzsche reply that attempts to get people to stop murdering, raping, and castrating one another are, in the long run, doomed to failure – for the real truth about human nature is that we are a uniquely nasty and dangerous kind of animal. Albert Einstein also opposed such a view:



"A human being is a part of the whole, called by us the 'Universe', a part limited in time and space. He experiences himself, his thoughts and feelings, as something separate from the rest--a kind of optical delusion of his consciousness. This delusion is a kind of prison for us, restricting us to our personal desires and to affection for a few persons nearest to us. Our task must be to free ourselves from this prison by widening our circle of compassion to embrace all living creatures and the whole of nature in its beauty. Nobody is able to achieve this completely, but the striving for such achievement is in itself a part of the liberation and a foundation for inner security."



The bible says: "..And God said, Let us make man in our image, and after our likeness: and let him have dominion over the fish of the sea, and over the fowl of the air, and over the cattle, and over all the earth, and over every creeping thing that creepth upon the earth.", "And God blessed them, Be fruitful and multiply, and subdue the earth; and have dominion over the fish of the sea, and over the fowl of the air, and over every living thing that moveth upon the earth."[8]



Kant believed, that "humans have an inherent dignity that makes them ends in themselves, whereas animals are mere means to our ends." Between Kant’s time and ours, Darwin argued every intellectual out of the view that human beings contained a special added ingredient. He convinced most of us that we were exceptionally talented animals. Still, the concept of "inherent dignity" continues even today. Janet E. Smith in her article Rethinking Capital Punishment has this to say about Pope John Paul II: "Perhaps he thinks capital punishment comes dangerously close to treating the human person as one without inherent dignity and as having descended to the status of animals." Peter Singer in his All Animals are Equal quotes William Frankena's well known article The Concept of Social Justice. Frankena defends egalitarianism by proposing:



" . . . all men are to be treated as equals, not because they are equal, in any respect, but simply because they are human. They are human because they have emotions and desires, and are able to think, and hence are capable of enjoying a good life in a sense in which other animals are not."

It is unclear what concept of "good life" is he talking about which only humans can enjoy. Other animals have emotions and desires, and appear to be capable of enjoying a good life. The capacity for enjoyment and satisfaction, or pain and suffering, differs in degree and not in kind among various animals. It is difficult to see what Frankena’s principle of equality has to do with simply being human.



Anthropocentrists such as Plato and Kant, in this situation, would say regardless of whether animals can enjoy good life or not, they do not have the "intrinsic dignity" that the human individual has. What they say implies that humans, and only humans, are "ends in themselves", while "everything other than a person can only have value for a person."

What is the problem with attributing "intrinsic dignity" or "intrinsic worth" to ourselves? Are we not smarter, more intelligent, and better off then other animals?



Today, a species is defined genetically. The question then becomes: Why should dignity be conferred solely on the basis of a certain arrangement of genes? Among the genes that determine one's eye color, etc., which gene is it that confers dignity? A thoughtful person might find having their rights determined by a molecular sequence to be a bit absurd. It is no better than basing rights on the pigmentation of one's skin (which is also determined by the individual's genetic code).



The truth is that the appeal to the intrinsic dignity of human beings appears to solve the egalitarians’ problems only as long as it goes unchallenged. Once we start asking why it should be that all humans regardless of their capabilities should have an intrinsic worth that no elephant, pig, or chimpanzee can ever achieve, we see that this question is as difficult to answer as our original request for some relevant fact that justifies the inequality of humans and other animals. We, at once realize that any morally relevant criterion for the possession of rights that excludes animals such as chimpanzees from the class of rights-holders will also exclude severely impaired humans from the class of rights-holders; which is not acceptable to most of us. Even severely impaired humans have some rights, and thus fall within the class of rights-holders.

Since his approach to rights based on criteria such as possession of some properties fails, the Anthropocentrist tries to find other ways in which he'll defend exclusion of animals from his moral sphere. He will propose a theory of social contract [for example, 6], which implies that, even though animals feel pain, human pain is the only pain that is morally significant. For, direct obligations apply only to those who contract into a moral system, and this requires understanding the nature of the contract. Morality is like a club you can join, only if you know the rules of the club. And, since animals cannot understand the rules of the club, they cannot be members and thus cannot have a direct moral standing. Although infants and mentally retarded people can also not join the club, we may like to treat them well out of compassion or sentimental attachment. Our treatment of animals would also be a matter of compassion and not of ethics [3].



By saying this, the contractarian implies that since animals are incapable of showing moral behavior, you do not have to be moral to them. In other words, you do nothing that does not in some way guarantee a return in material form from your neighbour. Morality is a business to you: a kind of barter system. Can this be called altruism? People will say, this is "reciprocal altruism." But isn’t the term an oxymoron?



The people of this mindset two hundred years ago, were perfectly contented owning slaves since the slaves did not show the promise to belong to their moral club. According to these people, infants and the mentally retarded have no moral rights, something not many of us will readily subscribe to.



Let us try to invoke another principle of rights, to see if animals have the right to life. This is called the interests principle, and it states that an entity cannot have a particular right, unless it is at least capable of having some interest, which the right would protect.



For example, it does not follow that since the same people are campaigning for equality between men and women they must support the right of men to have abortions too. Since a man cannot have an abortion, it is meaningless to talk of his right to have one. Since a pig cannot vote, it is meaningless to talk of its right to vote. Future generations and infants have rights because we expect them to have interests in the future, and our actions today will affect their interests tomorrow. We know that interest in living is a central feature of the animal kingdom, and that it is impracticable for a species to evolve which doesn’t have the desire to survive; because the guiding feature of evolution is the desire to survive. All evolution has occurred because of this desire to survive.



Of course, plants have also evolved with an immense desire to survive. This can be demonstrated, for example, by showing that plants exhibit phototropism (shoot bending towards light) and geotropism (root bending towards the ground.) One comment often raised by non-vegetarians hints at possible hypocrisy of vegetarians who claim that concerns about animal cruelty are even part of the reason for their choice: "You claim that vegetarianism respects life, but you eat plants. Plants are living creatures, too." There are two issues raised by such a comment. One is the distinction between "life" and "consciousness" in ascribing value to life, and the other is the inherent error about biological issues incorporated in the comment. First of all, making the point that plants have "life" and can therefore be equated with the value of higher animals ignores the basis on which differing valuations of life are ascribed. It is not "life" itself, which is valuable, but the process of consciousness and meaningful sentience prominent in humans and vertebrates and essentially non-existent in plants, bacteria, viruses or other simple life forms. We are willing to kill millions of one-celled bacteria, each one an autonomous, individual organism, to save one conscious, sentient human. We recognise consciousness and highly advanced mental abilities in dolphins, chimpanzees and even household pets, which we do not recognise in flies, cockroaches or algae. While we may have valid reasons based on environmental considerations for protecting other species to maintain ecological balances, we almost always recognise that there is an inherent value in animals with greater sentience or consciousness than those that lack it. And few would assert any consciousness at all in plants.



Most plants have adaptations that make their usage as food beneficial to the plants themselves. For example, the sole purpose of bearing of fruits in plants is to tempt animals to eat them, and in this way help them in dispersal of their seeds. This provides a basis for fruitarianism, the practice of using only fruits for nutrition.



Eating food grains does not violate the interests principle, because they are obtained from plants after their life cycle (typically of three to four months) has been completed. Some people would argue that seeds of plants are comparable to eggs of animals, and same arguments hold for both of them. There is however a fundamental difference. While the animal in the egg has already started its life cycle, the "plant" in the seed has not.



What about sterile eggs, like the ones produced by the modern farms? In what way is it different from food grains? The difference lies in the way the hen feels towards it. We have cheated the hen in making it produce a sterile egg. But the reason the hen took all the pain to lay the eggs is that she expects the egg to hatch one day. Besides, there are other far more non-trivial considerations we must take into account, which I shall do later.



Utilitarians argue that even in case of conscious beings, a painless killing can be justified, because it does not cause suffering. Such a painless killing of humans cannot be justified because humans, being useful to the society, help in increasing the total happiness of the society, or at least the happiness of their loved ones. Such arguments are flawed on many accounts. For example what about people who are actually a liability to the society. Are their lives expendable? What about orphans? Secondly, the scope of utility used for these arguments is mistaken. Why should animals be expected to be of utility to the society? Anthropocentrism is clearly reflected in such arguments: Utility is equated to ‘utility to humanity.’ The appropriate scope of utility in discussing Animal-Human morality should be that of utility to the ecosystem. This is because the ecosystem is the only community that is of equal relevance to all animals, human and non-human. Every animal has some utility in the ecosystem; they are not worthless beings. This utility implies that even if animal rights were non-existent, we have enough ethical reasons for not being non-vegetarians. Even if animals had no ecological worth, such as the animals reared in farmhouses, we still can argue for vegetarianism. This is due to the fact that ecologically, it’s not the killing of these farm animals that is immoral, but the whole process of bringing them to existence, rearing them, and processing, cooking and consuming them.



Even a strict Anthropocentrist will have to agree on moral responsibility towards the ecosystem, although on purely selfish grounds. This is because the survival of the human race itself is totally dependent on the ecosystem, and hence the ecosystem is valuable to mankind. Future human generations have a right to a healthy environment that we must protect.



Let us see how we can develop a system of morality that fits with our moral responsibility towards our ecosystem. Certainly, this system should not base itself on criteria that tend to be partial, like the Rawlsian contract theory discussed earlier. Such a criterion should be independent of details that change with time, space and species, and validity of our notions of the universe, and should be relevant to all the members of the ecosystem.



It is interesting to note that the words "economics" and "ecology" have the same root, oikos, which refers to "house." It can be said that economics deals with financial housekeeping and ecology deals with environmental housekeeping. While energy can be thought of as the "currency" of ecology, energy and money are not the same because they flow in opposite directions, and money circulates while energy does not. Energy keeps on moving toward an ever less available and more dispersed state, as required by the second law of thermodynamics. A very small portion of the light energy absorbed by green plants is transformed into potential or food energy; most of it goes into heat. An animal takes in chemical potential energy of food and converts a large part into heat to enable a small part of the energy to be reestablished as the chemical potential energy of new protoplasm. At each step in the transfer of energy from one organism to another a large part of the energy is degraded to heat, bringing in entropy or disorder to the system. Antithermal maintenance is the number one priority in any complex system of the real world. As Schrodinger has shown, the continual work of pumping out "disorder" is necessary if one wishes to maintain internal "order" in the presence of thermal vibrations in any system above absolute zero temperature.



Disorder or entropy is the most fundamental property of any system. Entropy is more fundamental a property as mass and length, because it is unchanged even with relativity taken into account. It is as absolute as energy. When we talk of fairness and justice as, say equal distribution of food, among the labour for equal amount of work, we find no problem using mass as a basis of measuring equal amount of food. Modern notion of mass may theoretically challenge this, but the practical efficacy of using mass for measurement justifies the practice. Entropy is more fundamental than mass, which cannot be similarly challenged. There should be no problem in devising a moral system based on certain values, and using quantities like mass and entropy as mere means to attain those values, as long as we don’t use any "theory" or "fact" based on these measures. For examples, as long as we recognize justice as our guiding moral principle, we should find no problem using "mass" as a means of ensuring justice. As long as we recognize ecological values as our guiding principle, we should find no problem using "entropy" as a means to ensure that ecological values are preserved. The only reason why some people find it difficult to imagine using entropy as a measure of orderliness is that we do not have any sense organ that makes us "feel" entropy.

What form of a moral principle can we make based on entropy? We know that without low entropy there is no possibility for the continuation/existence of life -no chance for the existence of time and the universe itself in fact [4]. Morality could be related to entropy creating, conserving and preserving mechanisms in the universe. We should choose actions that minimize the increase in entropy.



A utilitarian has to know what exactly would cause maximum happiness to maximum people. For this, he has to have the knowledge of economics, for example. Similarly, a fuller understanding of what constitutes moral behaviour, in the light of entropitarianism requires an awareness of the bioenergetics of ecosystems. An interested reader may refer to [7]. Here, I shall present the conclusion without detail.



On the basis of twenty four well established criteria like biodiversity and nutrient conservation, we can safely conclude that natural ecosystems, operating on natural processes optimised over billions of years, have a lower entropy, a higher stability and a higher information content than any artificial ecosystem. The ‘natural’ manner in which a process occurs is the most efficient way in which the process can occur, and it increases entropy to the least possible extent. [9]



One may argue that natural processes may not be the most efficient. For example, in the US, where sophisticated techniques are used, the productivity of wheat is three times that of India, where the method of production is closer to nature. The comparison parameter is of course incorrect. The energy requirement per tonne of wheat production in the US is ten times that of India, and the difference in entropy increase per tonne of production between the two ways of production is similarly high.



Man, of course, more than any other species attempts to modify the physical environment to "improve" his quality of life, but in doing so he is increasingly disrupting, even destroying, the biotic components which are necessary for his physiological existence. Any change in the natural composition of the environment goes against nature, as the life forms can not adapt the modified environment. Since man is a heterotroph, his dependency on the natural environment remains no matter how sophisticated his technology becomes. The great cities are still only parasites in the biosphere when we consider what have been aptly called the vital resources, namely air, water and food. So far, man has been so busy "conquering" nature that he has yet given little thought or effort towards reconciling the conflicts in his dual role, that of manipulator of and inhabitant in the ecosystem.

Looking at man’s impact on the biosphere, his density is now one person to about 2 hectares of land. When we add the domestic animals, the density is one population equivalent (Borgstrom, 1965) to about 0.3 hectare. This is less than one acre for every man and man-sized domestic animal consumer! If the population doubles in the next forty years and if we wish to continue to eat animals, then there will be only half an acre to supply all the needs (water, oxygen, minerals, fibers, living space, as well as food) for each 50-kilogram consumer, and this does not include pets and wildlife that contribute so much to the quality of human life. [9]



The dictum "the greatest good for the greatest number (of humans)" seemed like a good goal for society when we were not crowded, but not any more. In Cybernetic language, a system composed of dependent parts that function together can exist in two general states: (1) a "transient" state in which the whole is growing or otherwise changing in time; and (2) a "steady state" in which the system is maintained in equilibrium, a condition of balanced inputs and outputs. For the purposes of our analogy, we can think of the transient state as "youth" and the steady state as "maturity." A growth or "youthful," stage is under the influence of what is called "positive feedback" in that each increase accelerates another increase, often in geometric progression. For the individual or the population, as for a new business, growth and positive feedback are necessary for survival. All living organisms and populations have a strong, inherent tendency to grow, born out of the necessity for survival. However, growth does not and cannot continue unrestricted because "negative feedback control" also comes into play, either due to some limitation imposed by the external environment or due to the action of an internal "governor" that brings about an orderly slowdown and establishes a "set point" at which growth stops. As a living system becomes larger and more complex, more of the energy that it transforms must be "fed back" to maintain and control the intricate structure; quality maintenance replaces mere quantitative growth as "the strategy of survival" in the mature system. Hence, ultimate survival depends on both positive and negative feedback and on a set-point control mechanism that prevents perturbations from causing damaging oscillations. Sooner or later all levels of life and society must face the transition from youth to maturity, whether they be cells, teenagers, or an ecosystem. If growth does not stop at maturity, the results are cancer and ultimate death of the whole system. Humans, however, are under the illusion that to seek happiness, they must control the negative feedback mechanisms of nature like diseases and should improve the positive feedback. We are too much under the influence of positive feedback, and therefore must be subjected to negative feedback, because it is essential for a healthy ecosystem. Advances in Medical science, famine control, and agriculture in no way make our life happier. It is becoming increasingly evident that the optimum population density for humans should not be keyed to the quality of the living space and not to food calories. The world can feed a lot more "warm bodies" than it can support quality human beings that have reasonable chance for liberty and pursuit of happiness. Kenneth Boulding (1966), an economist, has made what is an excellent ecological statement of the situation as follows: "The essential measure of success of the economy is not production and consumption at all, but the nature, extent, quality and complexity of the total capital stock, including in this the state of the human bodies and minds included in the system." The human animal today is much weaker than she used to be a few thousand years ago. The clothes we wear and the various gadgets we use make us less adaptive to our environment. Our natural immunity to disease is greatly hampered by the clinical way of living we have adopted. Should not man, like nature, maximize for the quality and diversity of the "biomass" rather than for the rate of production and consumption as such? Entropitarianism and ecocentrism do provide a realistic basis for placing society’s "pursuit of happiness" goal on a qualitative rather than on a quantitative basis.



Ecocentrism is not an argument that all organisms have equivalent value. It is neither an anti-human argument nor a put-down of those seeking social justice. It does not deny that myriad important homocentric problems exist. But it stands aside from these smaller, short-term issues in order to consider Ecological Reality. Reflecting on the ecological status of all organisms, it comprehends the Ecosphere as a Being that transcends in importance any one single species, even the self-named sapient one. Ecocentrism is a new way of thinking. It proposes an ethic whose reference point is supra-human, placing Ecosphere health before human welfare. It points the way to solving questions that, within humanistic or biocentric frameworks, are virtually unsolvable: the Growth Problem, the Population Problem, the Technology Problem. It gives new and constructive direction to philosophers, economists, scientists, and engineers. We must learn to look outward instead of inward, learn to see ourselves as dependent Earthlings and not the center, recognize our interesting partners - 30 million other kinds of creatures - joined with us in a yearly whirl 'round the sun, climb down from our self-erected pedestal and show a little humility.

Entropitarianism and ecocentrism are not incompatible with most existing moral theories like non-violence. Someone may like to quote Gandhi to justify going against nature in the following way: Gandhi said:



"If I wish to be an agriculturist and stay in a jungle, I will have to use the minimum unavoidable violence, in order to protect my fields. I will have to kill monkeys, birds and insects, which eat up my crops. If I do not wish to do so myself, I will have to engage someone to do it for me. There is not much difference between the two. To allow crops to be eaten up by animals, in the name of ahimsa, while there is a famine in the land, is certainly a sin."

Mahatma Gandhi, All Men are Brothers, 4:64



One might argue that attack on fields by insects is natural, while pest control is unnatural, and hence immoral, according to the ecocentrism. But this is only a shortsighted view. The large population of insects near the fields is not natural. It is a result on human manipulation of the environment, which amounts to going against nature at the first place. The increase in Agricultural production, that is, the so-called "green revolution" has resulted chiefly from the industrialization of agriculture, which involves large fuel energy subsidies, sophisticated chemical control, and highly domesticated plant varieties. Maximizing for yield without regard to other consequences is producing very serious backlashes, both ecological and social. Doubling the crop yield requires a tenfold increase in fertilizer, pesticides and horsepower. It is not hard to understand why agro-industry is one of the chief causes of air and water pollution and soil erosion. The green revolution also sows very poisonous seeds of social revolution, especially in the under-developed countries, which are already overcrowded. Agriculture, being an unnatural process is evil, and these insect populations are by-products of this evil. Once such a large population of insects is created, being artificial agents, they harm the environment, and hence the ecocentric theory justifies destroying them.

.

How all this is related to our case for vegetarianism? Agriculture is an evil, and we must minimize it. Of all agricultural land in the US, 87 percent is used to raise animals for food. These animals are fed more than 80 percent of the corn and 95 percent of oats the US produces. Meat animals of the world alone consume food equal to calorific needs of 9 billion people – more than the entire human population on Earth. It takes 2,500 gallons of water to produce a pound of meat, but only 25 gallons to produce a pound of wheat. There is a very real entropy overhead in producing meat the current way by growing plants to use as food for the meat animal. Lots of entropy is needlessly generated in the whole process of producing and consuming meat.



Even according to utilitarianism, which I claim can also be derived from the entropy-principle, meat eating is immoral, for exactly the same fundamental reason. Meat eating results in a lot of wastage of food that would otherwise have fed many more people, hence making them happier. As a matter of fact, considering the accepted conversion ratio of ten per cent, a vegetarian food will make ten times as many humans happier than a non-vegetarian one, not counting the happiness gained by animals. Hence, even if animals didn’t have rights, and even if the proposed entropitarian principle runs into controversies, utilitarianism requires us to be vegetarians. The world at the present date produces enough vegetarian food to feed more than 15 billion people. But we are incapable of feeding just six billion. This is not merely a problem of distribution. A huge amount of this food is force-fed to farm animals for meat production. If the Americans just change one in ten of their non-vegetarian meals to vegetarian ones, the world will have enough food to feed forty million more people. Every second 2.3 children die because they didn’t get anything to eat. Of course, every time you eat meat, you are not only responsible of killing the animal, but also, in part, killing a human. Of course you might say that no one in the US dies of starvation, and what’s wrong if they can produce enough to feed themselves with meat. But you don’t know all the facts. Developed countries import a lot food grains from poor agricultural countries. For example, within a few years, Indian farmers have started growing a lot of soybean. These poor, but deeply religious Hindu farmers are not aware that a large part of the soybean they produce is fed to cows in the developed countries, which are then slaughtered.



Non-vegetarianism is also closely related to deforestation. The land area under cultivation required to feed the world population of 5-6 billion on a vegetarian diet is surprisingly low. To raise more and more farm animals, we need more and more food grains, and thus we clear more and more rainforest. Approximately, one animal requires about 3000 square metres of land area for about at least five years for producing meat that would be sufficient to fulfil one person’s requirement for about fifty days. So every five years, this system would allow one human to eat for fifty days. On the other hand, the same land area is sufficient to fulfil all the nutrition requirements of a vegetarian family of four people every day throughout the year. Imagine how much of our land resource, which should have been under forest cover is wasted in this fashion. Fifty-five square feet of rain forest needs to be razed to produce just one quarter-pound hamburger. Each vegetarian saves an acre of rainforest every year! Non vegetarianism is much more hazardous to the environment than industrialization.



Such facts as these generally used to defend vegetarianism, imply the following: Meat-eating is not from its nature harmful to the ecosystem. It may be harmful only if a great many people in the society engage in it. No harm is done if a few people eat meat, but the ecosystem is ruined if everyone does so. No harm is done if one person uses the air-conditioner; but if everyone uses it during peak hours, then there might be a power failure, and everyone will be adversely affected. This does not prove that air-conditioning itself is immoral, but only when a large number of people use it together, it becomes harmful for everybody. Kurt Baier in his The Moral Point of View discusses the morality of such behaviour. He concludes that if the behaviour in question is such that (a) the consequences would be undesirable if everyone did it, (b) all are equally entitled to engage in it, and (c) engaging in this sort of behaviour is an indulgence, not a sacrifice, then such a behaviour should be prohibited by the morality of the group.



Baier goes further asking if such behaviour were wrong all the same if it were not prohibited. By indulging in the behaviour in question, I am not doing any harm, my behaviour is not wrong in itself, but only when taken in conjunction with that of others. I cannot prevent the evil by refraining. Others must refrain too. It is no good arguing that I am not entitled to do wrong just because other people might or probably would. I need no justification or excuse, for my behaviour is wrong only if I have no reason to think that others will refuse to make the sacrifice. If I have reason to think they will refuse to make it, then I have reason to think that my own sacrifice will be in vain; hence I have reason against making it. If the results are very undesirable and my sacrifice is very small, and I am not very certain what others will do, I should take the risk of making the sacrifice even if it turns out to have been in vain.



There are obvious problems with the above line of argument. For example, from here we cannot conclude that suicide is wrong. Suicide is no more wrong than celibacy and for the same reason. People are less keen on suicide even than on celibacy. There is no danger of the race dying out. In fact, all over the world people are so keen on procreation that the suicide rate could go up a long way before anyone need be alarmed. Nonetheless, on the demand of those who subscribe to Baier’s arguments, I shall no more emphasize on the perils of collective meat eating, but discuss other standpoints.



One standpoint against meat eating is the Sanctity of Life (SL) principle, which claims that the inherent sacrosanctity of life is unchallengable and has to be accepted as a first principle. Albert Schweitzer was a major exponent of the SL principle. His justification for the principle was the following: (a) I have a will to live (Will to Live Thesis), (b) When I am healthy and sincere towards myself, I feel reverence for my will to life (Self Affirmation Thesis), (c) All other organisms have a similar will to live (Analogy Thesis), (d) I experience empathy with other life as I reflect honestly, dwelling on its similarity to my own life (Empathy Thesis), (e) My empathy generates sympathy, caring, and a "compulsion" to approach other life with the same reverence I feel for my life (Life Affirmation Thesis), and (f) Hence, reverence for life is a fundamental virtue that consists in "preserving life, promoting and developing all life that is capable of development to its highest possible value" and in not "destroying life, injuring life, repressing life that is capable of development."



This approach implies that our belief in SL is an outcome of our self-centeredness. Our respect for life arises from our fear of death. Beyond this fear of death and our desire to survive, there is nothing more to SL. But desires and feelings may be misguided. Just because they are natural does not mean they are justified. "There is a compulsion to feel reverence of life." How does that establish that we ought to cultivate it, or that it is a fundamental virtue?



Actually there is nothing more than our own egocenteredness which makes us value life. Valuing life is not wrong, but it cannot be a guiding moral principle, and I would certainly not be using it to defend my case against meat eating.



The principle of Ahimsa requires us to abstain from killing, but that is not because it attaches any value to life, but because according to it, non-violence itself needs to be upheld. In fact, the Hindu-Buddhist-Jain philosophies that profess that Ahimsa is the most important guiding principle of morality do not grant any value to life. Bodies are looked upon as temporary abodes of a permanent soul, and death is looked upon as a minor halt in a mega-journey, as an essential part of the whole cycle of existence.



Morality based on SL can create major problems. For example, what will happen if we happen to discover a medicine that enables us to live as long as we wish. The SL ideology would require that we continue living forever, and keep on producing more and more life. Would that choice be ethical? A firm believer of SL will be forced to say that it would be an ethical choice, but she knows for herself that it won’t be: it would be a disaster.



Clearly the notion that the value of life exceeds all other values, and that no other value could override it, must be given up. Death must be accepted as an essential part of the cycle of existence. We must invoke higher principles like Ahimsa to devise our system of morality.



Ahimsa, in the Vedic tradition, means "having no ill feeling for any living being, in all manners possible and for all times." The Laws of Manu, one of the sacred texts of the Hinduism, states that "Without the killing of living beings, meat cannot be made available, and since killing is contrary to the principles of ahimsa, one must give up eating meat."



The Ahimsa ideal is throughout the Gita, which inspired Gandhi. In the Gita every action of the enlightened person is said to be "wed to the welfare of fellow creatures". Lord Krishna in the Gita says 'That yogi..is established in union with me, who worships me devoutly in all beings. Who burns with the bliss and suffers the sorrow of every creature. Him I hold the highest of all the yogis" .."A man should not hate any living creature. Let him be friendly and compassionate to all"



Gandhi believed in a moral basis of vegetarianism. In a speech delivered at a social meeting organized by the London Vegetarian Society in 1931, Gandhi talked at length about the necessity of a moral basis of vegetarianism:



"I made it a point, out of curiosity, and to study the possibilities of vegetarianism and vegetarian restaurants in London, to visit every one of them. Naturally, therefore, I came into close contact with many vegetarians. I found, at the tables, that largely the conversation turned upon food and disease. I found also that the vegetarians who were struggling to stick to their vegetarianism were finding it difficult from the health point of view.



I do not know whether, nowadays, you have those debates, but I used at that time to attend debates that were held between vegetarians and vegetarians, and between vegetarians and non-vegetarians. I remember one such debate, between Dr. Densmore and the late Dr. T. R. Allinson. Then vegetarians had a habit of talking of nothing but food and nothing but disease. I feel that that is the worst way of going about the business. I notice also that it is those persons who become vegetarians because they are suffering from some disease or other that is, from purely the health point of view it is those persons who largely fall back. I discovered that for remaining staunch to vegetarianism a man requires a moral basis."



"The basis of my vegetarianism is not physical, but moral. If anybody said that I should die if I did not take beef tea or mutton, even on medical advice, I would prefer death. That is the basis of my vegetarianism." [5]



Gandhi's abstention from meat and periods of fasting from food were about abstaining from selfishness, anger, lust for power and working for a higher purpose and a moral -social harmony. Mahatma Gandhi was a powerful example of righteousness with social service as a religious duty. His faith in non-violence, pacifism, shifted Hindu thought towards a popular egalitarian social order rather than the hierarchy of class and caste.



For those who derive their morality from religion, there are theological reasons to pursue vegetarianism. Most religions appeal to the human emotions of love, compassion and non-violence. The first sila of Buddhism for example is "do not kill." Eating meat is the cause of killing animals and it is clearly a violation of the First Sila. Buddhists want to save others from dukkha. Non-vegetarianism, of course would not allow this, because it involves dukkha to other creatures.



Hindu scriptures prohibit meat eating on the grounds of ahimsa. The Mahabharata, for example, says:



"The purchaser of flesh performs himsa (violence) by his wealth; he who eats flesh does so by enjoying its taste; the killer does himsa by actually tying and killing the animal. Thus, there are three forms of killing. He who brings flesh or sends for it, he who cuts of the limbs of an animal, and he who purchases, sells, or cooks flesh and eats it-all of these are to be considered meat-eaters."



Hindu scriptures recognize spirituality in all living species. This is seen in the incarnations of the Hindu gods in various non-human life forms. The Vedic viewpoint even acknowledges the ability of ordinary animals to achieve exalted states of spirituality! This is so because of the viewpoint that spirituality is not limited to the human form and that ultimately the external body is a temporary housing for the eternal spiritual soul. Hinduism also equates wastage and misuse of natural resources to stealing. Hinduism’s ecocentric philosophy is evident from the Upanishadic maxim that states that the whole ecosystem is a large family.



The Sixth Commandment of Moses "Thou shalt not kill", seals the general teachings relating to carnivorous habits. The implication is that one shall not kill unnecessarily and the oft-used translation "thou shalt not commit murder" wrongfully restricts the original meaning of the word. Certainly today, the abundance of non-flesh health giving foods unquestionably means that every time a creature is killed for food a sin against God has been committed.



Philip L. Pick has an interesting interpretation of the story of Cain and Abel:

"Until the Noahtic period it was a capital offence to kill an animal even as it was to kill a man. This is confirmed by the statement in Genesis "To man and all creatures wherein is a living soul." Note that the word soul is applicable in the same way to man as to animals. Bearing this in mind many have wondered at the story of Cain and Abel, and in this context it becomes understandable. Why was the beautiful white lamb, which Abel slaughtered, acceptable to God as an offering? And if this was so why did Cain whose offering was scant in substance and begrudging in spirit, kill Abel? The story has two morals. First, that in giving, one should be generous and openhearted and not count the cost. This Cain did not do, but Abel gave of his best. Secondly, notwithstanding this, the cardinal sin of killing a creature warranted capital punishment by the immutable law of retribution, and Abel paid the penalty."



The idea of vegetarianism appeals to the human sentimentality also. Foundationalist philosophers, such as Plato, Aquinas, and Kant, believed that sentimentality has got nothing to do with morality, and that something called "moral knowledge" existed. But now suppose we ask: is there this sort of knowledge? The Platonic-Kantian view suggests that "good" people know something that the "bad" people do not know and that it is probably their own silly fault that they do not know it: All they have to do, after all, is to think a little harder, be a little more self-conscious, a little more rational. By insisting that he could reeducate people who had matured without acquiring appropriate moral sentiments by invoking a higher power than sentiment, the power of reason, Plato got moral philosophy on the wrong foot. Most of the work of changing moral intuitions is done by manipulating our feelings rather than by increasing our knowledge. This is a reason to think that there is no knowledge of the sort that philosophers like Plato, Kant and Aquinas hoped to get. Contemporary moral philosophers like Annette Baier have shown us how the rapid moral progress of the last two centuries can be best understood in terms of an astonishingly rapid progress of sentiments.



The shocking stories of greed, neglect, and inhumane treatment of animals in the slaughterhouses of the meat industry are enough to arouse anybody’s sentiments. Here is an account by PETA of what happens to chickens in the meat industry:



"The majority of "broiler chickens" and "laying hens" live in vast warehouses where lighting and ventilation are controlled by machines and where a system failure means mass death. To increase profits, farmers genetically manipulate broiler chickens; as a result, many birds suffer from painful, crippling bone disorders and spinal defects. Laying hens are confined four to six to a cage; their wings atrophy from disuse, and their legs and feet grow twisted and deformed from standing on slanted wire cage bottoms. Up to 100,000 birds live in a typical warehouse, 1,000 times more birds that can possibly establish a pecking order. In such large numbers, chickens vent their stress and frustration by pecking at each other. To reduce losses, farmers use red-hot blades to slice off chicks’ beaks just hours after the birds hatch. The procedure, which requires cutting through tender tissue similar to the flesh under human fingernails, is so painful that many chicks die of shock. Some die of starvation, when eating becomes too painful. Every year in the laying industry, 280 million newly hatched male chicks – who can’t produce eggs themselves – are thrown into garbage bags or grinders, to suffocate or be crushed or hacked to death."



Imagine you're walking through a beautiful forest and stumble across the day-old carcass of a cow. What's your reaction? Are you hungry? For a real carnivore, like a wolf or leopard, it would be a mouth-watering sight. If you think it's natural for humans to eat meat, put a three-year-old child in a crib with an apple and a live chicken and watch which one he eats and which one he plays with. If you give the same apple and chicken to a young cat of equivalent maturity, it will play with the apple and eagerly kill and eat the chicken, all by itself! Killing is clearly not a natural human act and must originally have been as traumatic an aberration for our species as for any other non-carnivorous animal.





Another principle related to sentimentality is compassion, developing an empathetic bond between oneself and non-human animals. In its most authentic sense, compassion knows no boundaries and is a universal form of love. Just as it would be ludicrous to say one is compassionate only toward members of one's own age, race, gender, religion, or nation, it is absurd to limit compassion to one's own species. The standpoint of compassion shows respect for all forms of life and is moved by the suffering of any living being, whether it can solve mathematical problems or not.



Since the compassionate person would never want to cause harm to any other living being, the next major principle of the vegetarian life is choice. Based on the connections one draws at both the intellectual and emotional levels, it is important to draw the practical consequences and make the right choices in everyday life. As Peter Singer points out in Animal Liberation, "almost all vegetarians were indoctrinated into a meat and cruelty-based culture since birth; until that fateful moment when, by one means or another, we were lucky enough to encounter a vegetarian viewpoint, we really didn't have the choice to be anything but a flesh-eater." Of course, one can still choose to consume flesh after knowledge of its full effects, but the choice would not be rational, responsible, or compassionate.



If one recognizes that we also have moral responsibilities towards our own bodies, then there are plenty of other moral reasons to pursue vegetarianism. The list of physical and psychological problems caused by non-vegetarian diets is seemingly endless. Vegetarian diets are undoubtedly healthier for humans because we were not designed by nature to eat flesh.

Alispo - 2008-02-14, 16:48

zenek napisał/a:
Alispo napisał/a:
jedni niew chca sie przyczyniac do smierci/cierpienia zwierzat
to bądźcie konsekwentni

Alispo napisał/a:
inni sa vege ze wzgledow zdrowotnych
naukowo udowodnione jest ze nie da sie w 100% zastapic zapotrzebowania na bialka pochodzenia zwierzecego

Alispo napisał/a:
religijnych
to juz fanatyzm

Alispo napisał/a:
albo nie lubia miesa
to jedyne rozsadne wytlumaczenie

Alispo napisał/a:
albo wydaje im sie to"trendy"czy cos tam
i to wlasnie jest problem. jestem antykonformista i trendy mnie smiesza


o jakiej konsekwencji mowisz?
ciekawe bo my znamy inne naukowe dane
religia to prywatna sprawa kazdego czlowieka i sa takie gdzie wegetarianizm ma uzasadnienie
trendy tez mnie smiesza,ale podalam ci jako przyklad powodu,marnego,ale dla niektorych jest to powod.

taffit - 2008-02-14, 17:05

zenek, jeśli chcesz zrozumieć naszą "ideologię" i nie "czarujesz" to wystarczy wejść do działu "Dlaczego vege?" i poczytać...

Kupę historii prywatnych jak i ogólne wątki:

http://www.forumveg.webd.pl/topics4/588.htm
http://www.forumveg.webd.pl/topics4/2115.htm

zenek - 2008-02-14, 20:14

Alispo napisał/a:
o jakiej konsekwencji mowisz?
czyli ze nie uzywamy lodowek na przyklad. freon bardzo wyniszczajaco wplywa na srodowisko w ktorym zyja zwierzeta. na przyklad nie noscie niczego skorzanego. skora jest z zabitego zwierzatka. jest wiele przykladow ale nie chce mi sie rozpisywac. na przyklad jecie pieczywo, a kazde jest ze spulchniaczami pochodzenia zwierzecego
Jakub - 2008-02-14, 20:25

zenek napisał/a:
na przyklad nie noscie niczego skorzanego. skora jest z zabitego zwierzatka.

No i gdzie tu niekonsekwencja? Ja nie noszę NICZEGO skórzanego.
Cytat:
jest wiele przykladow ale nie chce mi sie rozpisywac.

Proszę, wysil się. Albo chcesz dyskutować, albo chcesz się nierzeczowo ponaprzykrzać. ;-)
Cytat:
na przyklad jecie pieczywo, a kazde jest ze spulchniaczami pochodzenia zwierzecego

Bzdura. To zależy od pieczywa. Poza tym proszę o konkretne przykłady spulchniaczy, które są pochodzenia zwierzęcego i pieczywo, w którym występują.

Teraz napiszę większymi literkami, bo nie zareagowałeś:
Nie odniosłeś się do tego, co napisałem (możesz zrobić to teraz).

Nie odniosłeś się do tego, co Ci przekleiłem do przeczytania. [np. dwa artykuły] - zachęcam.

Nie zadałeś sobie trudu, by zrozumieć i poznać podstawy naszego światopoglądu, więc jak chcesz z nami dyskutować??? - to pytanie wcale nie retoryczne i domaga się odpowiedzi


Odniesiesz się do tego, co napisałem, co przekleiłem i co zaproponował Ci taffit w tematach na forum? I przedstawże mój drogi swoją etykę środowiskową, bo wielcem rad poznać Twoje podejście. Więc przeczytaj, odnieś się do czegoś rzeczowo, a potem czekaj spokojnie na odpowiedź.

I jeszcze raz przytoczę coś, co pewnie przeoczyłeś. Nikt z nas nie mówi, że jesteśmy doskonali, tylko że zabijanie zwierząt na potrzeby żywieniowe jest bezsensowne i niemoralne. I że lepiej tego nie robić, niż to robić. Koniec. Myślisz inaczej? Chcesz 100% konsekwencji i doskonałości to jej nie znajdziesz. Nie tylko tutaj ale nigdzie w świecie. Ale wcale nie wynika z tego, że nie należy się starać, można usiąść z nogami na ławie i wziąć do ręki kolejnego hamburgera. Czy gdzieś się ze mną nie zgadzasz? A jeśli tak, to gdzie i dlaczego?

k.

Alispo - 2008-02-14, 22:17

Jakub napisał/a:

I jeszcze raz przytoczę coś, co pewnie przeoczyłeś. Nikt z nas nie mówi, że jesteśmy doskonali, tylko że zabijanie zwierząt na potrzeby żywieniowe jest bezsensowne i niemoralne. I że lepiej tego nie robić, niż to robić. Koniec. Myślisz inaczej? Chcesz 100% konsekwencji i doskonałości to jej nie znajdziesz. Nie tylko tutaj ale nigdzie w świecie. Ale wcale nie wynika z tego, że nie należy się starać, można usiąść z nogami na ławie i wziąć do ręki kolejnego hamburgera.

otóż to!

zenek - 2008-02-15, 00:53

Jakub napisał/a:
Nie odniosłeś się do tego, co napisałem (możesz zrobić to teraz).

Nie odniosłeś się do tego, co Ci przekleiłem do przeczytania. [np. dwa artykuły] - zachęcam.

Nie zadałeś sobie trudu, by zrozumieć i poznać podstawy naszego światopoglądu, więc jak chcesz z nami dyskutować??? - to pytanie wcale nie retoryczne i domaga się odpowiedzi
nie krzycz, nie jestem slepy

wydaje mi sie ze wegetarianizm to efekt manipulacji

tsohk - 2008-02-15, 01:09

Hej, zenek, czy Ty przypadkiem nie masz na drugie imię "misiu"?.) Jeśli tak, to innym zalecałbym, żeby pisali mniej niż zenek, bo nie warto.)
Jakub - 2008-02-15, 11:27

zenek napisał/a:
Jakub napisał/a:
Nie odniosłeś się do tego, co napisałem (możesz zrobić to teraz).

Nie odniosłeś się do tego, co Ci przekleiłem do przeczytania. [np. dwa artykuły] - zachęcam.

Nie zadałeś sobie trudu, by zrozumieć i poznać podstawy naszego światopoglądu, więc jak chcesz z nami dyskutować??? - to pytanie wcale nie retoryczne i domaga się odpowiedzi
nie krzycz, nie jestem slepy

Ale najwyraźniej niezdolny do odpowiedzi. :-? No nic, ja na razie skończyłem. Dałem Ci dane i możliwość zmniejszenia ignorancji. Co z tym zrobisz, Twoja sprawa.

Tsohk, czyżbyś ujawnił tajnego agenta organizacji: TROLL?

taffit - 2008-02-15, 11:37

tsohk napisał/a:
Hej, zenek, czy Ty przypadkiem nie masz na drugie imię "misiu"?


to nie misiu raczej
misiu to cięższy przypadek, z poczuciem misji
no i można z nim było podyskutować, czasem nawet sensownie

chyba, że zenek dopiero się rozkręca

zenek - 2008-02-15, 12:28

nie chce mi sie z wami gadac, jestescie banda ignoranckich imbecyli, wszystko oki, nawet wasze przytyki jakos do zniesienia ale blokada podpisu to juz przegiecie na poziomie 5 latka. po raz kolejny mi udowodniono ze wegerarianie sa gorsi od rydzo-moherow. jestescie fanatykami, i nie dziwcie sie ze normalni ludzie po was jada, bo sami sie o to prosicie
Hate - 2008-02-15, 12:34

No to z panem juz sie pozegnamy. Niech mocz bedzie z toba!
JAgniecha - 2008-02-15, 13:00

Hate napisał/a:
Niech mocz bedzie z toba!
:megapolew:
tsohk - 2008-02-15, 13:08

Ale Cię zenek załatwili, niech to kule biją.)) A swoją drogą to ciekawe, że domagasz się argumentów logicznych przemawiających za niejedzeniem mięsa. Jaką logikę masz na myśli? Czy jesteś w stanie podać argument logiczny, który wykazuje konieczność jedzenia mięsa?
taffit - 2008-02-15, 18:43

zenek napisał/a:
ale blokada podpisu to juz przegiecie na poziomie 5 latka


jaki podpis taka reakcja

no cóż, myślałem o wydzieleniu osobnego wątku, ale widzę, że ostatnie posty zenka idealnie wpisują się w temat tego wątku :lol:

vanityy - 2008-02-15, 19:05

kolega określił vegan jako
Go Vegan ! śniadanie? woda jabłko ? obiad woda i wiece jabłka ; )kolacja woda, jabłko i troche jabłka do tego :D

Jacobs - 2008-02-25, 23:04

Jeśli ktoś lubi jabłka...: )
Jakub - 2008-02-25, 23:37

Tym gorzej dla jabłek. ;-)
Jacobs - 2008-02-26, 00:30

Ech, czemu muszą cierpieć niewinne jabłka? : )))
Hate - 2008-02-26, 21:45

zenek by sie pewnie z wami zgodzil.
Jakub - 2008-02-26, 22:44

Na szczęście zenek się wykruszył ;) i teraz do nas należy serwowanie równie genialnych komentarzy.
Surri - 2008-02-27, 16:47

A ja się po raz kolejny dowiedziałam dzisiaj, że przecież nie jedzenie mięsa jest niezdrowe od jednego z techników rtg, nieważne zresztą. gościu chwile pogadał, ze pewnie lubię fasole i takie tam pierdoły i wróciliśmy do robienia zdjęć. Ale mój kumpel był nienasycony tematem i się pyta czy ja znam jakiegoś wegetarianina (bo uważa, ze jestem chuda przez nie jedzenie mięsa i wszyscy wegetarianie tak "źle wyglądają) więc mu mówię, że znam i pokazuje mu zdjęcie naszego taffita. Kolo tak patrzy i patrzy na to zdjęcie po czym stwierdza: "kolo Cię ściemnia, na pewno je mięso" :megapolew:
ale się uśmiałam

JAgniecha - 2008-02-27, 17:30

to fakt, nasz forumowy grubasek taffit naprawde nie wyglada na wega... ;) :lol:





[p.s. jakiego 'robienia zdjec'?- jestes fotomodelka Suri? :chyt: ]

Jakub - 2008-02-27, 19:09

Gdzieś Ci umknęło RTG. ;-) :bye:
Choć to też fotografia i często nawet pod sztukę podpada. peace

zielarka - 2008-02-27, 19:22

no... Surri ma nawet artystyczno-rtgsowski avatar w sumie...
JAgniecha - 2008-02-28, 16:01

Jakub napisał/a:
Gdzieś Ci umknęło RTG.

najwyrazniej ;)

taffit - 2008-02-28, 18:51

JAgniecha napisał/a:
o fakt, nasz forumowy grubasek taffit naprawde nie wyglada na wega... ;) :lol:


ooo tak do reklamowania wege tuszy to ja sie nie nadaje :lol:

za to nadrabiam wdziękiem, urodą, uśmiechem i urokiem* ;)



* - niepotrzebne skreślić

JAgniecha - 2008-02-29, 12:26

przepraszam - nie chcialam wyjsc na impertynentke :(
poprostu ta reakcja
Surri napisał/a:
patrzy na to zdjęcie po czym stwierdza: "kolo Cię ściemnia, na pewno je mięso"

pasowalaby mi gdyby facet zobaczyl fotografie 120-kilwy 'okazu' ;)
a z tego co widzialam na zdjeciach to admin szczuply raczej jest:)

taffit - 2008-02-29, 15:43

JAgniecha napisał/a:
przepraszam - nie chcialam wyjsc na impertynentke :(
poprostu ta reakcja
Surri napisał/a:
patrzy na to zdjęcie po czym stwierdza: "kolo Cię ściemnia, na pewno je mięso"

pasowalaby mi gdyby facet zobaczyl fotografie 120-kilwy 'okazu' ;)
a z tego co widzialam na zdjeciach to admin szczuply raczej jest:)


Surri napisał/a:
ale się uśmiałam


:lol: ;)

Hate - 2008-02-29, 16:35

Surii musisz temu kolesiowi pokazac zdjecie mojego brzucha 8-)
Surri - 2008-02-29, 17:39

taffit napisał/a:
przepraszam - nie chcialam wyjsc na impertynentke :(
poprostu ta reakcja
Surri napisał/a:
patrzy na to zdjęcie po czym stwierdza: "kolo Cię ściemnia, na pewno je mięso"

pasowalaby mi gdyby facet zobaczyl fotografie 120-kilwy 'okazu' ;)
a z tego co widzialam na zdjeciach to admin szczuply raczej jest:)


No to ja jego zdaniem "wysuszona" muszę być ;)


Hate napisał/a:
Surii musisz temu kolesiowi pokazac zdjecie mojego brzucha 8-)
_________________



Hate, kurde chyba nie mam zdjęć Twojego brzucha :lol:

taffit - 2008-02-29, 18:01

Hate dawaj do albuma :mrgreen:
haagenti - 2008-03-05, 15:11

przemoc werbalna.. ja to podziwiam moją Połówkę że nie wybuchła przy tym, jak mój rodzic tłumaczył jej, że bez białka mięsnego obumierają komórki mózgowe.. potem jeszcze słyszeliśmy przykład z życia jak to zna rodziców wegan co wychowują swoją córeczkę wg swojego widzimisię i ona jest taka wychudzona i blada - i tak zazdrości innym dzieciom jak patrzy że jedzą dobre rzeczy... bo dziecko przecież powinno jeść wszystko szczególnie mięso, inaczej może to doprowadzić do czegoś złego, eh.. mój ojciec też zreszta nie wyobraża sobie życia bez pęta kiełbasy, ale on przynajmniej docenia ten pomysł, natomiast ze strony mamy to kompletny sprzeciw i potępienie..
Jakub - 2008-03-05, 20:30

Cóż, w tym przypadku jak mniemam naturalne jest, że niepomiernie większy interes zwierząt [ich cierpienie i śmierć] przeważają nad dyskomfortem czy sprzeciwem rodziców.
Hate - 2008-03-05, 23:50

taffit napisał/a:
Hate dawaj do albuma :mrgreen:
Nie no wstydze sie :P
Dam jak schudne ;)

madlen - 2008-03-11, 14:21

ha ! ja wczoraj uslyszalam ze nie jem miesa bo uwaga uwaga- chce sie upodobnic do gwiazd popu :D
moon - 2008-03-11, 17:09

Hmm.. a któraż to gwiazdka popu nie je mięsa, bo jakoś sobie nie przypominam? ;) :lol:
zielarka - 2008-03-11, 18:07

a podobno ci tutaj ;)
madlen - 2008-03-12, 19:36

mi sie wydaje ze chodzilo raczej o to, zeby mi wmowic ze wege to taka moda i ze nie ma sensu.. biorac pod uwage fakt ze mowi to najwiekszy sadysta jakiego znam moge smialo stwierdzic ze miala to byc marna prowokacja..
Margot - 2008-03-13, 10:23

U mnie w pracy na początku się dziwili, zwłaszcza, ze jajek nie jem (no bo jak można!!!) ale teraz przeszli do etapu większego zainteresowania tematem. Podałam kilka przepisów (m.in. na chleb razowy), od czasu do czasu zamiast ciastek przynoszę im suszone owoce (furorę zrobiły daktyle) i zaczynają nawet naśladować moje przyzwyczajenia. Ostatnio hitem jest kawa inka, czasem nawet z mlekiem sojowym ;) Kilka dni temu jeden z pracowników, który pozbawił życia biedną świnkę i chodził, żeby zbierać zapisy na fragmenty zwłok na święta, mnie ominął szerokim łukiem, nawet na mnie nie spojrzał...ciekawe co sobie myślał (wątpię, żeby była to jakaś samokrytyka, raczej krytyka moich "fanaberii")....chociaż, nie narzekam, bo moje upodobania spotykają sie raczej z tolerancją, tym bardziej, że jako jedyna jeszcze ani raz nie zachorowałam (podczas gdy wszyscy dookoła poddali się wirusom grypy chyba z pięć razy) no i pytają o sposób na szczupłą figurę. Tak czy siak oni wiedzą swoje, ja wiem swoje i jest nieźle...
madlen - 2008-03-16, 08:01

az milo .. mnie natomiast wszyscy krytykuja. kumpele potrafia sie smiac ze np nie pije piwa i pytac czy tez testuja na zwierzetach.. :/ ogolnie to myslalam ze otaczaja mnie inteligentni ludzie no ale sie pomylilam jak widac :) najgorsza jednak jest babcia, ktora przy kazdej okazji probuje mi wrzucic mieso do jedzenia.. "bo moze wroci mi rozum" :/ wczoraj np. dzieki temu cudnemu pomyslowi znalazlam w swojej zupie kosc :/
Hate - 2008-03-16, 17:00

Mnie wczoraj juz bic chcial taki jeden podczas rozmowy o wege. Wniosek z tego taki, zeby nie gadac o wyzszosci wegetarianizmu przy wodce 8-)
de-blak-kat - 2008-03-16, 19:29

no dobra, ja dzisiaj w nocy miałam koszmary - śniło mi się,że ktoś ugotował mi ryż, ja go jadłam,a w nim było...mięso :jestemgłupi: :jestemgłupi: :jestemgłupi:
madlen - 2008-03-17, 07:25

heh tobie sie to snilo a ja znowu odkrylam mieso w zupie.. dobrze ze mam refleks :D
de-blak-kat - 2008-03-17, 09:01

hehe, dobrze,ze sama sobie gotuje zupy :megapolew: :megapolew:
zielarka - 2008-03-17, 10:59

ja przepraszam, chwilkę sobie pomarudzę.
ostatnio miałam strasznie niemiły patent. w tesco....

gdy stałam z kumplem w kolejce do kasy, pan przed nami wyłożył swój towar na taśmę i jedna z tescowych reklamówek zaczęła skakać... powiedziałam kumplowi, że ta rybka przeokropnie się męczy, i ze ludzie są wstrętnymi mordercami że jak tak można, i w ogóle...
pan obok, "właściciel" rybki musiał to usłyszeć. stwierdził, ze coś jeść trzeba i że przecież kanibalizm jest znacznie gorszy a on przecież ludzi nie jada...
i stał tam i sie cieszył jakby właśnie medal dostał, a ta "reklamówka" miotała sie i szarpała...
jedyne co byłam zdolna z siebie wydusić, to to że eucharystia to też forma kanibalizmu, co na szczęście poskutkowało, bo pan wytrzeszczył oczy i sie odwrócił.
ale kurde jak można łazić z istotą w stanie agonalnym wrzucona do worka i czuć sie w pełni szczęśliwym...

ja przepraszam, ale musiałam sie wymarudzić, paskudnie si po całej tej sytuacji poczułam...

madlen - 2008-03-17, 14:08

nie martw sie nie tylko Ciebie to spotyka.. ja mialam ostatnio nieco inna przygode- zachcialo mi sie kurcze zupki z soczewicy a jako ze w moim osiedlowym warzywniaku takiego cuda nie bylo poszlam do innego sklepu.. no wiec jako ze to byl moj pierwszy zakup soczewicy zapytalam grzecznie ekspedientke czy nie wie ile trzeba kupic zeby starczylo na jedna porcje.. na to ona na mnie naskoczyla ze ona takich rzeczy nie jada i jest normjalna bo ona woli mieso..
zielarka - 2008-03-17, 15:06

bo przecież skoro ktoś je mięso to soczewicy już nie może....
mehndia - 2008-03-17, 23:11

w tesco przed swietami rozlozyli sie ze stoiskiem miesnym przy warzywach i owocach.
wstrzasajacy widok, za plastikowa szybka lezal stos czesciowo obdartych ze skory zwlok zwierzat w calosci i kolejka ludzi, ktorym te zwloki krojono i pakowano do foliowych reklamowek. stalam z boku patrzac na to i zastanawialam sie: w jakim swiecie zyje? jak to sie w ogole moze dziac? czy to Ci ludzie patrza przez inne okulary czy ja? czasem czuje naprawde wielka odraze do gatunku ludzkiego

macie tez tak, ze oceniacie innych ludzi m.in po tym jak reaguja na informcje, ze jestescie wege/wegan i potraficie diametralnie zmienic o tej osobie zdanie po jej reakcji?

Jakub - 2008-03-17, 23:41

mehndia napisał/a:

macie tez tak, ze oceniacie innych ludzi m.in po tym jak reaguja na informcje, ze jestescie wege/wegan i potraficie diametralnie zmienic o tej osobie zdanie po jej reakcji?

Hmmm, może nie po reakcji na informacje o vege/vegan. Każdy może być [choć niekoniecznie powinien] ignorantem. Ale jeśli ktoś jest nieczułym draniem, to trochę to przykre i rzutuje na relacje. Bo co innego nie wiedzieć, czym się różni wegetarianin od weganina, a co innego stwierdzić, że czyjeś cierpienie i śmierć ma się w dupie, że jest ono nieistotne czy nie tak ważne, jak przyjemność pójścia na kolejnego BigMaca.

Jednak, mimo wszytko, jestem optymistą i wierzę, że kropla drąży kamień. Dlatego, choć tak wiele kamieni dookoła, moja deszczówka stara się je rozmiękczyć.

indiska - 2008-04-07, 12:46

z przykrością stwierdzam ze na mój lans też nikt nie leci ihihihihhihi wrecz przeciwnie, panowie nie vege się mnie boją peace ihihihhihihiihh
Jakub - 2008-04-07, 16:44

Noo, wcale się nie dziwię. Wszak vege-baby mają ostre zęby, szczególnie jeśli chodzi o obronę niewinnych zwierząt.
indiska - 2008-04-08, 17:39

hiihihih dzięki Jakubie:) niestety to nie o ostrość zębów chodzi ale o przekonanie w społeczeństwie ze vege zmuszają partnerów do niejedzenia mięsa...zwłaszcza panowie maja takie ograniczone myślenie, i na samo stwierdzenie : jestem vege , myślą tej pani dziekujemy
JAgniecha - 2008-04-08, 17:46

indiska napisał/a:
i na samo stwierdzenie : jestem vege , myślą tej pani dziekujemy

nigdy mnie taka reakcja nie spotkala :chyt:

indiska - 2008-04-08, 17:56

naprawde? zazdroszcze, bo mnie baaaardzo często...a uprzedzam, mam raczej zdrowe podejście do tego co kto je...u mnie w domku tylko ja nie jem mięsa, nigdy nie starałam się narzucic moich przekonań...ale z facetami, mówiąc wprost to dramat... bardzo się boją wegetarianizmu... ihihihihih czasami to nawet smieszne jest:):):)
Surri - 2008-04-08, 18:10

kurcze indiska ja tez sie nigdy nie spotykałam z reakcjami "Wege?? No to nara".

Ale skoro tak odstraszasz mięsożerów to pozostało Ci sie brać za wege chłopców :]

Jakub - 2008-04-08, 18:57

JAgniecha napisał/a:
indiska napisał/a:
i na samo stwierdzenie : jestem vege , myślą tej pani dziekujemy

nigdy mnie taka reakcja nie spotkala :chyt:

Mnie też nie, ale po prawdzie rzadko starałem się podrywać mięsożernych chłopów.

vanityy - 2008-04-09, 08:34

przerzuć sie na babki [;
Jakub - 2008-04-09, 09:22

vanityy napisał/a:
przeżuć sie na babki [;

Akurat za pierwszym razem mi się wegetarianka trafiła. :mrgreen:

vanityy - 2008-04-09, 10:18

To rada dla indiski, ale ty Jakubie też możesz skorzystać ;)
Jakub - 2008-04-09, 12:50

vanityy napisał/a:
To rada dla indiski, ale ty Jakubie też możesz skorzystać ;)

Dzięki! Już skorzystałem. :bye:

indiska - 2008-04-09, 17:46

dzieki za rade, ja moze innym razwm skorzystam :lol: ihihihihih ale fajnie, ze takie poruszenie wywołały moje problemy dnia codziennego hiihhihiih
zaraza - 2008-08-31, 13:44

Dzisiaj dowiedzialam sie,ze nikt nie potrafi byc tak okrutny jak weganin.
Bo taka osoba nie dostrzega cierpienia jakie zadaje innym osobom...np gdy babcia zrobi ulubione danie,doda jajko a swinia nie zje.

Po prostu potwory ;)

Jakub - 2008-08-31, 13:57

Tak jest, okrutni weganie łączcie się. A tak a propos okrucieństwa, właśnie coś takiego znalazłem w Internecie:

http://www.youtube.com/watch?v=3nIaeo3uleI


Zencognito - 2008-08-31, 14:55

zaraza napisał/a:
Dzisiaj dowiedzialam sie,ze nikt nie potrafi byc tak okrutny jak weganin.
Bo taka osoba nie dostrzega cierpienia jakie zadaje innym osobom...np gdy babcia zrobi ulubione danie,doda jajko a swinia nie zje.

Po prostu potwory ;)

U mnie aż takich problemów nie ma, głównie dlatego że w większości pretensje dotyczą mojej zmiany religii, a nie żywienia - bo przecież jak babcia ma się pogodzić z tym, że wnusio jej na złość buddystą został? Jak ona przed Bogiem stanie? 8-)

Co do problemów indiski, to możliwe że jest on spowodowany oczekiwaniami mężczyzn. Jak słyszą od kobiety, że ona nigdy kawałka mięsa do ust nie weźmie, to ich logiczne umysły sygnalizują im konflikt z wizją ewentualnego przyszłego pożycia... :roll: :lol:

Alispo - 2008-08-31, 21:10

zielarka napisał/a:
bo przecież skoro ktoś je mięso to soczewicy już nie może....


ostatnio w laboratorium czytalam ulotke o testach na alergie pokarmowa,byly 2 wersje-"normalna" i wegetarianska( :-) ),w pierwszej byla chyba z 1/3tego co w wersji vege jesli chodzi o warzywa i owoce :lol: W sumie ma to swoje uzasadnienie,fajnie,ze mysli sie w tej kwestii takze o wegusach:) ale uwaga: wersja vege nieco drozsza byla :nonono:

milka_hh - 2008-09-05, 22:46

A moj chlopak nazwal mnie krolikiem.. :roll: Jestem z nim w odwiedzinach u jego cioci, rozmawiamy sobie o jedzonku (bo ona troche nagwagi ma i chce schudnac), zeszlysmy tez na temat mojego sposobu odzywiania..opowiadam i opowiadam, odwracam sie do Marcina, bo ciocia jakis podejrzany usmiech w jego strone puszcza. A ten swintuch kreci palcem przy glowie, ze ja niby swirnieta jestem :roll: Wlasny chlopak..dlugo musial czekac na wybaczenie peace

Albo..wchodze z nim do Greenwaya w Gdynii..to byl jego pierwszy raz. Nie wspomnialam mu wczesniej, ze tam idziemy..a On na caly glos w drzwiach: "O nie, i znowu ja mam z krolikami siedziec..ee a Kebab tu jest?" :-?

Jakas mania z tymi krolikami..

A niby rozgarniety ten moj facet :roll:

zaraza - 2008-09-05, 23:51

U mnie ostatnio doszla talibanka.
Żądna krwi talibanka :roll:

asiaraf - 2008-09-06, 09:03

U mnie w liceum było bardzo tolerancyjnie. W klasie mieliśmy 4 osoby nie jedzące mięsa i kilka osób, które by chciały nie jeść, ale im nie wychodziło. Dla żadnego mięsożercy nie wydawało się być dziwne, że ktoś nie je mięsa. Kilka razy tylko odpowiadałam na pytania co trzeba jeść, żeby zastąpić mięso...
Za to w domu...
Każda dyskusja z matka, kończy się na krzyku (moja mama krzyczy, kiedy nie ma argumentów, niby że ja zawsze muszę mieć rację, a ona jest stara i głupia i nic nie wie)
Ale ogólnie to ja nie znam życia, bo u niej na wiosce, to się inaczej jadło), mamusia twierdzi, że ja będę na starość chorowała (sama ma miażdrzyce).
"gdy pójdziesz na studia sama będziesz się rzucać na kiełbasę" (zwizualizowałam to sobie...bleee
tamtej zimy ciągle słuszałam jaka to ja blada jestem

Zencognito - 2008-09-06, 09:31

Z ludzi, którzy rzucają epitety typu "talibanka" i tym podobne głupoty, najlepiej się po prostu śmiać. Wziąć ich słowa, sprowadzić do absurdu i wykpić - tak, żeby im było wstyd następnym razem coś takiego powiedzieć. Sprawdziłem że działa - ludzie są bardzo powściągliwi w słowach jeśli widzą ryzyko narażenia się na śmieszność.
milka_hh - 2008-09-06, 09:53

Zencognito napisał/a:
ludzie są bardzo powściągliwi w słowach jeśli widzą ryzyko narażenia się na śmieszność.


Swieta prawda 8-)

Ines - 2008-09-08, 22:51

Cytat:
Wiem ze niektórym to ciężko przez gardło przechodzi, ale Adolf Hitler był wegetarianinem...


http://www.wolfpunk.most.org.pl/vegeslaw.htm#1
ten spis dementuje, kto jest/byl wegetarianinem, a kto nie. Hitler oczywiscie wykreslony.


Cytat:
A moj chlopak nazwal mnie krolikiem.. ...
"O nie, i znowu ja mam z krolikami siedziec..ee a Kebab tu jest?"


wyrazy wspólczucia, ja bym takiego niedojrzalego zachowania nie zniosla, nie dosc, ze miesozerca, to w dodatku osmiesza Cie i obraza Twoje poglady. Ale chlopak to rzecz nabyta, zawsze mozna zmienic ;)

Jakub - 2008-09-09, 07:33

Ines napisał/a:
Cytat:
Wiem ze niektórym to ciężko przez gardło przechodzi, ale Adolf Hitler był wegetarianinem...


http://www.wolfpunk.most.org.pl/vegeslaw.htm#1
ten spis dementuje, kto jest/byl wegetarianinem, a kto nie. Hitler oczywiscie wykreslony.

Taki spis to akurat mało wiarygodny jest. Znacznie bardziej wiarygodne są źródła historyczne. A te mówią że Hitler nie był vege, choć okresowo starał się nie ograniczać jedzenie mięsa [m.in. ze względu na wzdęcia]. Przez pewien czas, jeśli wierzyć biografom, nie jadł mięsa po śmierci Geli. Jednak świadectwa m.in. kucharzy, którzy mu gotowali nie pozostawiają wątpliwości, co do mięsożerstwa Adiego. No i nie zapominajmy, że to człowiek, który na okupowanych terenach rozwiązał i zdelegalizował wszystkie stowarzyszenia wegetariańskie. Trochę więcej na ten temat tu:
http://en.wikipedia.org/w...of_Adolf_Hitler

Tak więc jeśłi ktoś Was zaatakuje taką bzdurą, możecie mu wykazać jego ignorancję. :mrgreen:

Esss - 2008-09-09, 08:22

zaraza napisał/a:
Dzisiaj dowiedzialam sie,ze nikt nie potrafi byc tak okrutny jak weganin.
Bo taka osoba nie dostrzega cierpienia jakie zadaje innym osobom...np gdy babcia zrobi ulubione danie,doda jajko a swinia nie zje.

Po prostu potwory ;)


Okrutny to nie.. Ale wiecie.. przyznam sie ze w takich sytuacjach to ja naprawde mam dylemat moralny. Czy czasem nie jest tak ze chcac byc fair w stosunku to naszych malych przyjaciol nie zapominamy o uczuciach naszych najblizszych. Oczywiscie nie mowie o tym zeby jesc kotleta ale o takim wlasnie jajeczku czy mleczku w ciescie u babci ktora mordowala sie z tym caly dzien.. Albo o jakims malym nieweganskim E w batoniku ktory twoj ukochany ci kupil w przyplywie milosci? .. Hmm.. Ale to chyba nie do rozwiazania, jak odpuszcze sobie zasady to bede miala wyrzuty sumienia, jak odmowie babci /memu lubemu i widze ich mine to tez mam.

Jakub - 2008-09-09, 08:35

Hmmm, powiem tak, bliskie kontakty domagają się szanowania fundamentalnych poglądów. W przypadku wegetarianina/weganina niejedzenie mięsa/poduktów odzwierzęcych jest ważna i jest wyrażeniem fundamentalnych wartości. W przypadku babci czy ukochanego który je mięso, jego mięsożerstwo raczej nie jest. Moje babcie, ktore nie rozumieją mojego stylu życia szanują moją inność i nie sprawia im to problemu.

Kiedy ukochany przynosi Ci zły batonik, czy żelki z żalatyną, zawsze możesz powiedzieć: "Kochanie, docieniam Twój gest. Jesteś kochany że o mnie pomyślałeś, ale niestety ze względu na wegetarianim nie mogę tego zjeść. Mam nadzieję, że zrozumiesz." - jeśli to nie załatwi sprawy i ktoś się będzie boczyć, to ja już nie wiem.

Esss - 2008-09-09, 09:55

Tak tez i robie ale coz, wyrzuty sumienia i tak sie pojawiaja. Zreszta rodzina i ukochany akceptuja to co robie, nie mam zadnych starc i problemow, ale wiem ze czasem jest im troszeczke przykro.
Ja wogole cierpie chyba na nadwrazliwe sumienie ;) ale to wlasnie ono sprawilo ze pewnego wieczora stwierdzialm ze juz nie moge i nie bede jesc miesa (O i nigdy nie zapomne jakaz to byla niesamowita ulga :) totalne oswiecenie heheheh :mrgreen: )

milka_hh - 2008-09-09, 09:59

Cytat:
Ja wogole cierpie chyba na nadwrazliwe sumienie ;) ale to wlasnie ono sprawilo ze pewnego wieczora stwierdzialm ze juz nie moge i nie bede jesc miesa (O i nigdy nie zapomne jakaz to byla niesamowita ulga :) totalne oswiecenie heheheh :mrgreen: )


Jakbym czytala swoja wypowiedz :-)
Pozdrawiam serdecznie :sloneczko:

Ines - 2008-09-09, 20:41

Cytat:
Taki spis to akurat mało wiarygodny jest.


skad wiesz, ze nie zostal sporzadzony na podstawie zrodel historycznych? Przeciez to dzielo wegetarian, ktoz inny by sie takim czyms zajmowal? miesozercy wrecz chcieliby, aby Hitler sie znalazl w gronie wege ;)

Jakub - 2008-09-09, 21:42

Ines napisał/a:
Cytat:
Taki spis to akurat mało wiarygodny jest.


skad wiesz, ze nie zostal sporzadzony na podstawie zrodel historycznych? Przeciez to dzielo wegetarian, ktoz inny by sie takim czyms zajmowal? miesozercy wrecz chcieliby, aby Hitler sie znalazl w gronie wege ;)

Może i został, ale bez podania wprost tych źródeł, a tylko po wymienieniu to on jest bardzo niewiarygodny. Szczególnie jeśli pokażesz go jakiemuś mięsnemu - od razu wyśmieje. A jak pokażesz świadectwa, że Adi jednak jadł, z przykładami i przypisami, to jakby trochę inaczej, nieprawdaż?

Zatem spisy są fajne, ale przy tak drażliwej kwestii należy powoływać się na coś więcej, niż spis na anarchistycznej stronie.

Pozdrawiam,
jak

Ines - 2008-09-09, 22:09

wszystsko rozumiem, ale gdyby ktos chcialby sie przyczepic, to wikipedia rozniez nie jest w pelni wiarygodnym zrodlem, gdyz jak wiadomo,jej wspolautorem moze byc kazdy z nas. Trzeba by samemu przeczytac kilka ksiazek, porownac i w dodatku miec je w zasiegu reki, aby bezposrednio udowodnic niedowiarkom, bo mnie akurat taka wiedza nie jest do szczescia potrzebna ;) a kto ma na to czas, na pewno nie ja ;) pozdrawiam rowniez :-)
Jakub - 2008-09-09, 23:49

Ines napisał/a:
wszystsko rozumiem, ale gdyby ktos chcialby sie przyczepic, to wikipedia rozniez nie jest w pelni wiarygodnym zrodlem

Ależ ja nie twierdzę, że należy się powoływać na Wikipedię, tylko co najwyżej na źródła, o których Wikipedia wspomina. Sam trochę ich znam, czytałem też sporo biografii Hitlera i jasno z nich wynika, że Hitler był takim wegetarianinem, jak ze mnie jest Aborygen. :bye:

Dobrej nocy,
j.

Ines - 2008-09-10, 14:20

Jakub napisał/a:
Sam trochę ich znam, czytałem też sporo biografii Hitlera i jasno z nich wynika, że Hitler był takim wegetarianinem, jak ze mnie jest Aborygen.

no to super :-) jesli ktos nie bedzie mi wierzyl na slowo, to wtedy podam mu Twoje namiary na tym forum :mrgreen: swoja droga, podana przeze mnie lista nie klamie w przypadku hitlera ;)

Jakub - 2008-09-10, 14:40

Ines napisał/a:
Jakub napisał/a:
Sam trochę ich znam, czytałem też sporo biografii Hitlera i jasno z nich wynika, że Hitler był takim wegetarianinem, jak ze mnie jest Aborygen.

no to super :-) jesli ktos nie bedzie mi wierzyl na slowo, to wtedy podam mu Twoje namiary na tym forum :mrgreen: swoja droga, podana przeze mnie lista nie klamie w przypadku hitlera ;)

Nie mówiłem, że kłamie, tylko że jest niewiarygodna. 8-)

szmeras - 2008-09-10, 17:19

A ktoś wie coś o Darwinie? Na 100% był wege? W końcu jako młodzieniec bardzo pasjonował się myślistwem, ponadto czy kucharz gotował specjalnie dla niego podczas podróży na Beagle'u? NIe znam zbyt dobrze jego biografii, ale jakoś mi ten jego wegetarianizm nie leży...Choć mógł nie jeść mięsa jeśli miał po niem problemu żołądkowe (ale czy po każdym?). Proszę o podanie źródeł jeśli ktoś jakieś zna :-)
zaraza - 2008-09-13, 11:38

Zencognito napisał/a:
ludzie są bardzo powściągliwi w słowach jeśli widzą ryzyko narażenia się na śmieszność


Nie do konca. To sie sprawdza tylko wtedy gdy mamy do czynienia z kims myslacym.
Niektorzy sa takimi glabami i tak gleboko maja zakorzeniony poglad ze to my jestesmy smieszni,ze to na nic:)
Zreszta takich ludzi jest wiecej, a w grupie im razniej i wiekszosc siebie napedza

Pozostaje rzucic krwiozercze talibańskie spojrzenie 8-)

tęczowa - 2008-10-14, 12:03

Husyt :shock: :mrgreen:
to akurat określenie nadała mi moja babula,która nie ma pojęcia kim byli husyci,ale to miano przypasowało jej do okreslania osób które:
-nie jedzą mięsa(inne okreslenia babci-asceta,cholera bita co matce dupe zawraca)
-mają "balasy"(dready)
-nie chodzą na religię :mrgreen:

xkidslovefruitx - 2008-10-14, 15:12

Jakub napisał/a:
Tak jest, okrutni weganie łączcie się. A tak a propos okrucieństwa, właśnie coś takiego znalazłem w Internecie:

http://www.youtube.com/watch?v=3nIaeo3uleI


straaaaasznie dużo błędów w tym klipie..

assasello987 - 2009-01-08, 07:36

moja matka: sekta i banda poje..b..ów
moja babcia: chamstwo i brak szacunku

Jakub - 2009-01-08, 13:25

assasello987 napisał/a:
moja matka: sekta i banda poje..b..ów
moja babcia: chamstwo i brak szacunku

Bardzo ciekawe. A ten brak szacunku to co? - brak szacunku do zwyczajów żywieniowych? Chamstwo? - bo odmawiają jedzenia tego, co uważają za niemoralne?

Czy może po prosty jesteś wredną zołzą a rodzina kładzie to na kard wegetarianizmu? :lol: ;)

assasello987 - 2009-01-08, 14:41

Jakub napisał/a:
assasello987 napisał/a:
moja matka: sekta i banda poje..b..ów
moja babcia: chamstwo i brak szacunku

Bardzo ciekawe. A ten brak szacunku to co? - brak szacunku do zwyczajów żywieniowych? Chamstwo? - bo odmawiają jedzenia tego, co uważają za niemoralne?

Czy może po prosty jesteś wredną zołzą a rodzina kładzie to na kard wegetarianizmu? :lol: ;)


matka ma tak na codzien. a co do babci to byla sytuacja w swieta kiedy odmowilam spozycia szynki ktora wg niej " nie jest miesem tylko szynką a w dodatku z kurczaka" o_O to uslyszalam ze jestem chamem i nie szanuje matki która to przygotowala ( w sensie kupila w sklepie na dole)

moja matka ma jeszcze takie akcje: czyta wielce madra gazete typu Pani domu i jest napisane ze trzeba jesc mieso bo jakis doktorek 1oo letni tak gada. i ona leci z tym do mnie i " a nie mowilam a nie mowilam" przychodze do niej 30 min pozniej z innym nr Pani domu gdzie z kolei jest napisane ze mieso jest be i leiej byc wege a ona: a daj mi spokoj nie bede czytala opini idiotow z jakiejs glupiej gazetki. xD

justay - 2009-01-08, 15:18

Jakub napisał/a:

Bardzo ciekawe. A ten brak szacunku to co? - brak szacunku do zwyczajów żywieniowych?


Moja znajoma wege usłyszała kiedyś od swoich rodziców, że przez wybranie wegetarianizmu nie szanuje ich , dlatego, ze łamie zasady, których uczyli ją przez całe życie :roll:

Jakub - 2009-01-08, 15:37

assasello987 napisał/a:


moja matka ma jeszcze takie akcje: czyta wielce madra gazete typu Pani domu i jest napisane ze trzeba jesc mieso bo jakis doktorek 1oo letni tak gada. i ona leci z tym do mnie i " a nie mowilam a nie mowilam" przychodze do niej 30 min pozniej z innym nr Pani domu gdzie z kolei jest napisane ze mieso jest be i leiej byc wege a ona: a daj mi spokoj nie bede czytala opini idiotow z jakiejs glupiej gazetki. xD

Taaaa, uwielbiam racjonalizm i konsekwencję w postępowaniu.
Cytat:
Moja znajoma wege usłyszała kiedyś od swoich rodziców, że przez wybranie wegetarianizmu nie szanuje ich , dlatego, ze łamie zasady, których uczyli ją przez całe życie

Należałoby tu zadać pytanie, czy nalezy się szacunek do zasad, które są złe. Na przykład czy złe jest, gdy dziecko wyzbywa się nienawiści do wyznających inną religię, co wpajali mu rodzice przez całe życie. Jest to brak szacunku do złych zasad, ale zło będące konsekwencją owych zasad jest znacznie gorsze.

Rob - 2009-01-08, 21:32

justay napisał/a:
Moja znajoma wege usłyszała kiedyś od swoich rodziców, że przez wybranie wegetarianizmu nie szanuje ich , dlatego, ze łamie zasady, których uczyli ją przez całe życie :roll:

A ja bym się zapytał ich czy oni szanują swoje dziecko niepozwalając mu na własne wybory.

Jakub - 2009-01-08, 21:43

Rob napisał/a:
justay napisał/a:
Moja znajoma wege usłyszała kiedyś od swoich rodziców, że przez wybranie wegetarianizmu nie szanuje ich , dlatego, ze łamie zasady, których uczyli ją przez całe życie :roll:

A ja bym się zapytał ich czy oni szanują swoje dziecko niepozwalając mu na własne wybory.

Coś mam wrażenie, że jej rodzice mają w głowie koncepcję jednostronnego szacunku - należy się im, a nie dziecku.

Yavola - 2009-08-11, 12:58

A mnie najbardziej rozwaliło jak powiedzieli że ryba nie jest mięsem!
albo mówią że mi przejdzie ż eto taki "kaprys" ;/
zaś niedawno moja ciotka jak odmówiłam spożywania mięsa u niej wypytywała mnie czy religie zmieniłam czy co..

Diaboł - 2009-08-11, 21:28

Yavola napisał/a:

zaś niedawno moja ciotka jak odmówiłam spożywania mięsa u niej wypytywała mnie czy religie zmieniłam czy co..


Matka spytała się mnie kiedyś czy nie jestem czasem w jakiejś sekcie ;) Od tego czasu, gdy ktoś z rodziny zada jakieś głupie pytanie na które mi się nie chce odpowiadać mówię, że tak mi kazali w mojej nowej sekcie

sanderrra - 2009-08-11, 22:22

Diaboł, moja pytała mnie dokładnie o to samo :megapolew:

a wegetarianizm (jak dla większości mojej rodziny) to moje głupie widzimisię :-?

Yavola - 2009-08-13, 12:43

sanderrra napisał/a:
Diaboł, moja pytała mnie dokładnie o to samo :megapolew:

a wegetarianizm (jak dla większości mojej rodziny) to moje głupie widzimisię :-?



U mnie to samo, trzeba to przetrzymać ale czasami sie nie da!!! :evil:

sanderrra - 2009-08-13, 13:49

Yavola, cierpliwości... z czasem im przejdzie ;)

moja mama powoli się 'nawraca'. już nie marudzi o sekcie ani innych dziwnych rzeczach, tylko szuka przepisów na pyszne sałatki, żeby mi dogodzić :mrgreen:

sincerity - 2009-08-14, 10:15

sanderrra napisał/a:
z czasem im przejdzie

Niekoniecznie, ale z czasem Tobie przejdzie złoszczenie się na to. Będziesz miała wypracowanych kilka dobrych tekstów i rzadziej ktoś będzie Cię swoją głupotą wytrącał z równowagi.
Edit: z tą głupotą to tak ogólnie, nie tyczy się specjalnie docinków rodziców oczywiście :)

Mnie ostatnio kolega wytrącił z równowagi, mówiąc, że po wegetariańsku to "się nie da". Ja na to "ale ja tak żyję, spójrz, da się". On na to "ale się nie da". Sytuacja patowa i bardzo irytująca ;)

jo_greene - 2009-08-29, 17:43

Mi grozi moja własna, rodzona matka psychiatrą ,ale zawsze jej mówię ,że przydałby mi się ,bo nie wiem jak ja w tym pokręconym świecie mięsożerców jeszcze żyje. I rozmowa się kończy. xD
lashhaa - 2009-09-01, 22:06

sincerity napisał/a:

Mnie ostatnio kolega wytrącił z równowagi, mówiąc, że po wegetariańsku to "się nie da". Ja na to "ale ja tak żyję, spójrz, da się". On na to "ale się nie da". Sytuacja patowa i bardzo irytująca ;)

bo przeciez się nie da! Tysiące ludzi nie moga się mylić ;) Tez to często słysze i czuje się niczym Zombie: nie da się, a jednak chodzi i gada.

Hate - 2009-09-01, 22:39

Cytat:
Mnie ostatnio kolega wytrącił z równowagi, mówiąc, że po wegetariańsku to "się nie da". Ja na to "ale ja tak żyję, spójrz, da się". On na to "ale się nie da". Sytuacja patowa i bardzo irytująca
Zawsze mozna zacytowac Bohdana Smolenia "a tam, cicho być! " ;)
foebe - 2009-09-02, 00:59

Cóż, mogę swe własne myśli sprzed mniej więcej roku - bo wtedy mi się zaczęło coś w głowie przestawiać - zacytować.

Otóż mówię wam, że wegetarianizm to jest jakieś wariactwo. Że się nie da.
Później okazało się, że się da ;)

Obecnie spotykam się niemal z samą akceptacją. Być może nie z entuzjazmem... wydaje mi się, że wegetarianizm budzi w niektórych mięsożercach zakłopotanie, więc w rozmowach z przyjaciółmi często na ten temat się żartuje (- ty ścierwojadzie - ty kompostożerco) dla rozładowania atmosfery. Na szczęście doprowadza to do większej tolerancji i normalniejszego spojrzenia na sytuację.

Wojtashek - 2009-09-03, 02:44

Jakoś nie miałem z tym nigdy większych problemów. Tylko w II-giej liceum (jak szkołę zmieniałem), ale moja klasa po prostu była debilna, z paroma wyjątkami. Szybko jednak mój wegetarianizm przestał dziwić rówieśników z mojej klasy, jak również przestał być dobrym tematem personalnych docinek.

Aktualnie, najczęściej - po tym jak powiem, że nie jem mięsa - pada chyba najsłynniejsze pytanie, które zdarza nam się słyszeć: "to co ty jesz"? Kiedy zaczynam wymieniać potrawy słyszę: "ja bym tak nie mógł". Zwykle odpowiadam: "wierz mi, naprawdę warto".

Evergreen - 2009-09-03, 20:54

Wojtashek napisał/a:
Aktualnie, najczęściej - po tym jak powiem, że nie jem mięsa - pada chyba najsłynniejsze pytanie, które zdarza nam się słyszeć: "to co ty jesz"? Kiedy zaczynam wymieniać potrawy słyszę: "ja bym tak nie mógł". Zwykle odpowiadam: "wierz mi, naprawdę warto".

rany, jak bym słyszał moje rozmowy z ludźmi :) czasem, przyznam szczerze, zamiast po raz milionowy tłumaczyć, mam ochotę trzasnąć rozmówcę w ucho :twisted:

Hikikomori - 2009-09-04, 07:30

Mnie się spodobała odpowiedź, która padła kiedyś na forum (sory, że nie pamiętam autora): "latem trawę, a zimą siano". Zawsze wywołuje konsternację u pytającego. Ładny widok;]
lashhaa - 2009-09-04, 10:38

Hikikomori napisał/a:
"latem trawę, a zimą siano".

zapamiętam-pójdzie w świat 8-)

grubas - 2009-09-04, 16:24




głosowac na "słabe" i minusowac burackie komentarze! :evil: :

http://demotywatory.pl/122741/Wegetarianie
http://demotywatory.pl/12...na-smaczniejsza

sincerity - 2009-09-04, 17:08

lashhaa napisał/a:
Hikikomori napisał/a:
"latem trawę, a zimą siano".

zapamiętam-pójdzie w świat 8-)


Moje, moje! :mrgreen: Standardowa ma odzywka dla tych, którzy nie pytają z zainteresowaniem, a ze złośliwością.

grubas napisał/a:
głosowac na "słabe" i minusowac burackie komentarze! :evil: :
A to pierwsze jest niezłe moim zdaniem, z pomysłem ;)
Wojtashek - 2009-09-04, 21:05

Pierwsze dobre :megapolew:

//drugie kiepawe.

Unique_ - 2009-09-05, 13:45

ja zostałam nazwana 'Panią z warzywniaka' i wszyscy twierdzą, że mam taki okres w życiu i że mi przejdzie. :roll:
a jak mówię, że trzeba się zdrowo odżywiać to tata twierdzi, że trawy jeść nie będzie bo musi mieć siły i ja jak będę na samych warzywkach jechać to też siły mieć nie będę.
jak na razie to ja na brak siły i zdrowia narzekać nie mogę w przeciwieństwie do co niektórych. :D

Smoczyca - 2009-09-07, 12:42

A mnie sie te demoty podobaja :P


Besides, Twój tata, Unique, ma rację - trawa jest niesmaczna, a już sok z trawy jest zupełnie koszmarny.
Dzięki bogom, że istnieją też bulwy :P

Taya - 2009-09-28, 12:10

Mam kochanych rodziców, którzy akceptują moje wybory. Pomysł zmienienia diety przyszedł nagle - przypomniałam sobie czasy gdy jako dziecko z trudem hamowałam odruch wymiotny jedząc obiad. Wyprowadziłam się - nie sprawiałam nikomu kłopotu odmiennym jadłospisem i poszło.

Miałam parę okazji przekonać się kto jest moim przyjacielem i oczywiście te osoby w żaden sposób nie sprawiły mi zawodu.

Rodzice narzeczonego grają mi na nerwach. Byli pewni, że zachoruję (a może w ogóle umrę). Wspaniałe wyniki morfologii do niczego ich nie przekonały. Zalecają mi, bym przebadała się jeszcze raz (pewnie aż coś wykryją). Odkryli grożącą mi anoreksję (WCALE nie znając się na tej chorobie, ani nie starając się poznać). Wmawiają mi, że to minie, że człowiek jest mięsożerny, bo ma kły. Że bez mięsa żyć się zdrowo nie da. Kiedy mówię, że czuję się dobrze, że nie choruję - słyszę, że to okaże się po latach. Sami zaczynają ten temat za każdym razem jak u nich jestem. Nie są dietetykami, przedstawiają jakieś tam wyuczone w dzieciństwie zasady (ona starała się mi wmówić, że najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia jest obiad; nie chciała słuchać o śniadaniu). Nie chcę mi się z nimi dyskutować o tym, że mięso ma wspaniałe i niezastąpione wartości odżywcze - bo pomimo, że przewyższam ich już teraz wykształceniem (matura...), uważają siebie za wszechwiedzących, za wyrocznie (nie tylko w tej kwestii).
Myślę, że nie chodzi tu o wegetaranizm, czy weganizm, a jakiekolwiek odstępstwo od utartej reguły. Dlatego pilnuję się, by nie zahaczyć przy nich o tematy religijne a moją planowaną bezdzietność ukrywam jak tylko mogę.

Zrobiło mi się lżej, gdy zobaczyłam ile osób ma ten sam problem. Choć z drugiej strony powinno to raczej przybijać i demotywować ;) .

va - 2009-09-28, 17:48

Rozpracowywalam to ostatnio u mnie, wegetarianizm to [ tez] nerwica religijna i straszna slabosc charakteru.
rokitek - 2009-09-28, 19:17

Po mnie to po prostu spływa co myślą o mojej diecie inni. Z doświadczenia wiem, że niektórzy wegetarianie, świadomie, czy nieświadomie w pewien sposób sugerują wyższość swojego sposobu żywienia. To powoduje oczywistą reakcję antagonistyczną. Ja dość dawno przestałem otoczeniu udowadniać zalety wegetariańskiej diety, to wpływa korzystnie na relacje z mięsożercami, a czasem zachęca ich do wegetariańskich eksperymentów.
raman - 2009-09-30, 06:39

wegetarianizm to... dieta przejściowa między zwłokożerstwem, a tym co naprawdę wege.

Życzę jak najkrótszych okresów przejściowych peace

Hym - 2009-10-12, 21:52

va napisał/a:
wegetarianizm to [ tez] nerwica religijna i straszna slabosc charakteru.


Nie wiem czy wypada spytac, czy mozna troche jasniej?: )

taffit - 2009-10-19, 19:03

Słowo "wegetarianin" pochodzi z jednego z narzeczy indiańskich i oznacza "za głupi, aby polować".
krzysztof - 2009-10-20, 17:43

WITAM :sloneczko: !!!


Wcześniej Smoczyca napisała : "...trawa jest niesmaczna, a już sok z trawy jest zupełnie koszmarny. ... "

Jestem zupełnie odmiennego zdania - polecam i i życzę smacznego :sloneczko: :
http://www.forumveg.pl/to...t2049.htm#31644

POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :sloneczko: :bye:

Smoczyca - 2009-10-21, 14:47

Krzysztofie : próbowałam soku z trawy. I jest absolutnym "fuj" jak na moje gusta :)
Wierz mi, żałuję, bo mam wielkie pole zboża przed domem, i w okresie kiedy jest młodziutkie i niepryskane mogłabym mieć używanie. Poza tym lubię zielony --;

Va - nerwicę religijną umiałabym jeszcze jakoś uzasadnić, ale słabość charakteru?
Toż odmówienie sobie czegokolwiek - czy mięsa, czy słodyczy czy czegokolwiek innego wymaga raczej siły wyżej wymienionego...

Nawiedzona - 2010-03-24, 20:00

Według mojej koleżanki to satanizm. :megapolew:
Jędruś - 2010-03-24, 22:22

Smoczyca napisał/a:
Krzysztofie : próbowałam soku z trawy. I jest absolutnym "fuj" jak na moje gusta

A próbowałaś z sokiem pomarańczowym lub marchewkowym, cytrynowym?

Pozdr.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty
NO spam

Smoczyca - 2010-03-25, 00:21

sok z marchewki = hate

Więc nie :) Ale obczaję z pomarańczowo-cytrynowym. Chociaż generalnie uważam, że picie soków nie jest dobre, za dużo fruktozy i za mało czegokolwiek innego.

Surri - 2010-03-30, 19:44

Smoczyca napisał/a:
sok z marchewki = hate

Więc nie :)

Eno, Hejt nie jest taki zły ;)

va - 2010-03-30, 20:31

Smoczyca napisał/a:


Va - nerwicę religijną umiałabym jeszcze jakoś uzasadnić, ale słabość charakteru?
Toż odmówienie sobie czegokolwiek - czy mięsa, czy słodyczy czy czegokolwiek innego wymaga raczej siły wyżej wymienionego...


Ja sobie nigdy niczego nie odmawiałam ;) Słabość charakteru, bo zamiast wpieprzać steki niczym mężczyzna marlboro i sławić schaboszczaka i pierdolić skrupuły, sama myśl, drobna i hipotetyczna o takowej możliwości wpędza mnie w takie poczucie winy, że nie jestem w stanie tego opisać :P

Nerwica religijna, bo jedzenie mięsa , w myślowym skrócie, uważam za straszny, niewyobrażalny grzech.

Hate - 2010-03-31, 00:56

Surri napisał/a:
Eno, Hejt nie jest taki zły
Wlasnie sie zastanawialem czy mam to odebrac jako osobista zniewage ;)
aśkaeddie - 2010-04-06, 23:57

Jak sie ludzie dowiadują że jestem wege to dodają to do długiej listy moich dziwactw :lol: No cóż... :-?

Ja się nie wywyższam, bo sama nie poruszam tego tematu, samo tak w trakcie wychodzi. A że niektórzy robią oczy jak satelity to już nie moja wina. lol Najgorsze są te stare baby i ogólnie najstarsze pokolenie, chociaż to naszych rodziców też nie jest dobrym przykładem i to samo tyczy sie mojego pokolenia ;] I to samo pewnie będzie z wieloma innymi. :roll:

Jestem zdrowa a wszyscy mówią mi że trzepnę w kopertę i jak nad tym tak myślę to hmm... jaka radość bym sprawiła wielu ludziom gdyby była śmiertelnie chora lub jakby trzepła kopytami. :megapolew: :lol:

strach-na-wroble-w-suchym - 2010-04-07, 08:19

ostatnio na święta byliśmy u ciotki, zebrała się cała rodzina, i ja jako jedyna niejedząca mięsa bylam obiektem zainteresowania :lol: oczywiście, wredny wujek powiedział, że pewnie jem mięso w ukryciu, gdy nikt nie widzi :shock:
aśkaeddie - 2010-04-07, 15:23

strach-na-wroble-w-suchym napisał/a:
wredny wujek powiedział, że pewnie jem mięso w ukryciu, gdy nikt nie widzi :shock:


Nie daj aby mi z takim tekstem kto pojechał :lol: :roll: Takim osobom trza sie odgryźć i tyle :roll: Ale nie zmieni się debilnego myślenia i już. :-?

Zresztą nieważne co kto myśli :mrgreen: Trzeba samemu wierzyć i sie trzymać swojej ścieżki, bez względu na wszystko :D Zawsze będą ludzie co będą gadali głupoty.

sincerity - 2010-04-07, 18:31

strach-na-wroble-w-suchym napisał/a:
wredny wujek powiedział, że pewnie jem mięso w ukryciu, gdy nikt nie widzi :shock:
ej, nie robisz tak? wszyscy wege tak właśnie czynią :lol:
Surri - 2010-04-07, 20:03

Ja zawsze potwierdzałam takie rewelacje.
sekciarstwo, jedzenie mięsa z ukrycia, a nawet to że umrę.

dragonart - 2010-05-06, 09:36

moja mama zrobiła grzanki (plus dla mojego męża usmazyła kiełbasę) złapałam usmażony chlebek i okazało się że jest przesiąknięty kiełbasą. Powiedziałam że nie jem. i wówczas padlo stwierdzenie

- "ALE NIE ZACZYNAJ Z TA SWOJA SCHIZĄ"

nic nie powiedziałam, popłakałam się, bo już nie pierwszy raz mój ślubny mi ubliżył. Schiza to częste słowo jakie pada pod moim adresem.

taffit - 2010-05-06, 10:05

Nie daj sobie ubliżać. Nadstawianie drugiego policzka nie jest dobre, choćby ktoś tam mówił inaczej.
dragonart - 2010-05-06, 11:26

Wiesz, to tak tytułem określeń wegetarianizmu. Ja jestem świeża nie tylko na forum i wiele osób uważa, że to jakis czasowy odpał.
Właściwie, to nie tyle sam wegetarianizm jest atakowany, co "afiszowanie sie z nim", ale jak tu po raz enty odmówić zjedzenia rosołu bez "afiszowania się".
W maju idę na komunie i samo bąknięcie przeze mnie o tym, żeby poprosić organizatorów o jedno danie dla mnie dostało miano schizy, jak wspomniałam, żeby chociaz uprzedzić, żeby przygotowali jeden zestaw dań mniej (po co maja wydawac pieniądze na coś, czego nie zjem) usłyszałam, że no teraz to juz zaczynam przeginać. (psychicznie oczywiście)

nie no to raczej temat do działu zmagań ale to w sumie pokrewne tematy i jeden z drugiego wynika

[ Dodano: 2010-05-06, 12:28 ]
wracając do określeń, to moja córa spytana na religii, odpowiedziała, że nie zawsze jest kiełbasa w koszyczku, bo niektorzy ludzie sa weganami, to usłyszała, że to pogańska sekta i że całą rodzina ma ciężki grzech. No comments

taffit - 2010-05-06, 12:11

no to ja dodam w tym temacie, co już pisałem gdzie indziej
na spowiedzi niegdyś usłyszałem:

wegetarianizm to łamanie 5. przykazania i zbędne umartwianie się, a zwierzęta Bóg dał nam na pożywienie

[ Dodano: 2010-05-06, 13:13 ]
dragonart napisał/a:
ale jak tu po raz enty odmówić zjedzenia rosołu bez "afiszowania się"


podobnie jest w sytuacjach, gdy mięsojad zapyta czemu jesteś wegetarianinem, a jak zaczyna się mu tłumaczyć, to wyjeżdża z tekstem "ale ty mnie nie przekabacaj! będę jadł co chcę!"

seler - 2010-05-08, 14:21

:bye:
Obcując z Obcymi [sobie ludźmi] stałem się wyobcowany [wyobcowłem się] i

szukam dalej Obcych, nie wiem po Co [zawodowe skrzywione wyobcowanie] bo dalej

będę obcy dla samego siebie. Obce mi są inne opcje. Teraz to już chyba

przegiąłem - seler
:bye:

alexxxanderka - 2010-05-08, 19:06

A ja się spotkałam z wyzwiskami typu : Narwańcy, roślinożercy, trawojady, przeżuwacze (z tego chyba się najbardziej śmiałam :P)... No i coś w stylu Świry :P
Smoczyca - 2010-05-08, 20:23

dragonart napisał/a:
Wiesz, to tak tytułem określeń wegetarianizmu. Ja jestem świeża nie tylko na forum i wiele osób uważa, że to jakis czasowy odpał.
Właściwie, to nie tyle sam wegetarianizm jest atakowany, co "afiszowanie sie z nim", ale jak tu po raz enty odmówić zjedzenia rosołu bez "afiszowania się".
W maju idę na komunie i samo bąknięcie przeze mnie o tym, żeby poprosić organizatorów o jedno danie dla mnie dostało miano schizy, jak wspomniałam, żeby chociaz uprzedzić, żeby przygotowali jeden zestaw dań mniej (po co maja wydawac pieniądze na coś, czego nie zjem) usłyszałam, że no teraz to juz zaczynam przeginać. (psychicznie oczywiście)

nie no to raczej temat do działu zmagań ale to w sumie pokrewne tematy i jeden z drugiego wynika

[ Dodano: 2010-05-06, 12:28 ]
wracając do określeń, to moja córa spytana na religii, odpowiedziała, że nie zawsze jest kiełbasa w koszyczku, bo niektorzy ludzie sa weganami, to usłyszała, że to pogańska sekta i że całą rodzina ma ciężki grzech. No comments


To ja Ci jako mięsożerca powiem, że gdyby mój facet zachowywał się w ten sposób w stosunku do mnie to bardzo szybko byśmy się pożegnali. Nie pozwalaj sobie na takie traktowanie, tak nie można. Druga osoba musi mieć do Ciebie szacunek.
A co do religii... Nie szkoda czasu dziecka?

dragonart - 2010-06-11, 14:20

Cytat:
na spowiedzi niegdyś usłyszałem:

wegetarianizm to łamanie 5. przykazania i zbędne umartwianie się,



ciekawe czemu najłatwiej zostać świętym za ascezę. Większość powodów wyświęcnia szczególnie w dawniejszych czasach to śmierć z wycięczenia ascezą.

[ Dodano: 2010-06-11, 15:24 ]
co do męża to dotarliśmy się, już jest ok. Mam nadzieję, że te moje "żale to czas przeszły.

Ale wracając do określeń - GLONOJAD - jak ten z akwarium. Mąż mnie męczył żebym chociaż ryby jadła, to zaczęłam jeść glony - spirulina, kelp, nori, i zostałam glonojadem, to mi sie akurat podoba - sympatyczne i dowcipne

aśkaeddie - 2010-06-11, 14:35

Ludzie nieraz dogryzają, ale nie ma co się tym przejmować. :roll:

Ale trzeba spokojnie tłumaczyć, a jak nie dociera i nie ma to sensu to olać po całości, to dopiero ludzi denerwuje. lol Ale jak nie ma innej opcji, to bez sensu się denerwować i psuć sobie nerwy na rozmowy które nic nie wnoszą. :-?

Mnie nerwy biorą jak ktoś chce mnie wepchnąć do jakiegoś worka, o ile teksty że jestem świrnięta mnie nie wzruszają to typowe odnośnie wega potrafią mnie nieźle wpienić. Ale trzeba nauczyć się z tym żyć. I po prostu to zostawić za sobą, bo nic złego nie robimy, postępujemy właściwie i zgodnie z naszym wewnętrznym głosem i przekonaniami. :mrgreen:

Też słyszałam że wega mi przejdzie, ale cóż, jak ktoś chce się łudzić i sobie wymyślać takie i inne historie, to co mi do tego. :roll: :lol: Ważne że wiem swoje. :mrgreen: :twisted:

Jakub - 2010-06-11, 14:39

dragonart napisał/a:
Cytat:
na spowiedzi niegdyś usłyszałem:

wegetarianizm to łamanie 5. przykazania i zbędne umartwianie się,



ciekawe czemu najłatwiej zostać świętym za ascezę. Większość powodów wyświęcnia szczególnie w dawniejszych czasach to śmierć z wycięczenia ascezą.

Dokładnie to było tak. Do III wieku ideałem chrześcijańskiej śmierci było męczeństwo (jako naśladownictwo Chrystusa i innych). Od III wieku męczeństwo po edykcie mediolańskim (legalizującym chrześcijaństwo) z 313 roku pojawiły się/wysunęły się na czoło nowe formy: ascetyczne, anachoreckie, cenobityczne etc.

Aha, ksiądz, który coś takiego powiedział, nie ma prawa nauczać niczego w imieniu Kościoła, a przynajmniej nie powinien mieć, bo to totalna bzdura niezgodna z nauczaniem KRK.

aśkaeddie - 2010-06-11, 14:55

Zgadzam się z poprzednikiem. Chociaż są mi obojętni, to wielu głosi takie bzdety sprzeczne z ich religią że się w głowie nie mieści. :roll:

I zgadzam sie że szkoda czasu dziecka na lekcje religii. ;) No na pewno przy takim katechecie. :roll:

Waldemar Marcin - 2010-12-22, 09:54

Ktoś mi powiedział, ze to oszczędność. :megapolew: Jak pokazałem ceny jadzenia w internecie jakie kupuje na co dzień to było wielkie zdziwienie :lol:
vanilya - 2010-12-22, 22:15

Czytam ten wątek i aż mi się wierzyć nie chce - skąd w ludziach tyle zawiści i chęci obśmiania, poniżenia osoby o innym światopoglądzie?! Nigdy w życiu nie usłyszałam złego słowa wypowiedzianego pod moim adresem z racji tego, w jaki sposób się odżywiam - i w ogóle nie wyobrażam sobie podobnej sytuacji. Zwłaszcza, gdyby takie słowa miały padać z ust osób, z którymi - podobno - łączą mnie dość bliskie relacje. No, nie mieści mi się to w głowie. Przecież wyzywanie od idiotów, nazistów , czy określanie "schizami" poglądów, które dla kogoś są bardzo ważne - to najzwyklejsza przemoc psychiczna. Fakt, że przynależymy do mniejszości nie powinien łączyć się ze zgodą na takie traktowanie!

Wiem, że to trochę off-top i nic nowego nie wnoszę do dyskusji, ale musiałam dać upust swojemu oburzeniu i frustracji po przeczytaniu tego wątku.

plantojad - 2011-12-05, 00:28

Skoro już przy nazewnictwie jesteśmy, to przypomnę, że Magda Gessler, której córka nota bene jest wegetarianką, nazwała bez skrępowania naszą drogę bezkrwawą "rodzajem inwalidztwa". :shock:
Surri - 2011-12-05, 11:33

Córka pani gessler nie jest wegetarianką. Szamie rybki.
http://www.se.pl/rozrywka...izm_164980.html

hexehexe - 2012-04-14, 01:59

Moja siostra odkąd przeszłam na weganizm, co wiąże się z tym, że mamy jedzenie w odrębnych garnkach - ona wszyyyystko doprawione śmietaną, ja -bez, pyta (jak nie może rozpoznać):

To jest jedzenie dla ludzi czy twoje?

Cóż, bezczelna dziewucha- jak tu walczyć z wiatrakami?

Naziyah - 2012-04-16, 07:36

Miałam podobne zdarzenie, ale w sumie śmiałam się z tego: gdy byłam na evencie mojej organizacji studenckiej w Turcji wybrałam wegetariańskie wyżywienie. W jednej knajpie dostałam swój talerz, i po chwili mój znajomy który siedział obok mnie, Turek, zaczął się śmiać. Powiedział mi, że jeden kelner, podając mi talerz, spytał drugiego "Tu obok też takie?", a ten mu odpowiedział "Nie, tu dla normalnych ludzi".

Ale dziwne jazdy też się zdarzają, moja mama przez całe święta trzymała fason ale raz nie wytrzymała i powiedziała "bo to że Ty nie chcesz chodzić do Kościoła i nie chcesz jeść normalnie to przez to że chcesz nam pokazać, że się chcesz od nas odciąć!"

Drobny szczegół: dopiero przed powrotem do domu na Wielkanoc powiedziałam im że od stycznia jestem wege, więc trochę po kryjomu pokazywałam to odcinanie przez ten czas...

Łysica - 2012-07-16, 22:19

Szufla!
No ladnie nas okreslajá,wspólczuje tym którzy to muszá przyjác na klate.
Mi nikt nic z rodziny,ani ze znajomych nic nie powiedzial "dziwnego" w zwiáku z mojá "odmiennosciá".Moze dlatego ze wiem jak sié odszczeknác,a jak nie to pociágne z kapcia jak by braklo argumentów.Raz tylko w pracy koles powiedzial ze jem (jedzenie dla królików),a nastépnym razem jak jeden z mechaników nie mógl podniesc calego kola od ciézarówki a ja to zrobilem to sié zamknál i zdziwil qrewsko :shock:
A mam w pracy kumpla tez "odmienca" to my sié nabijamy z miésozerców :megapolew: i jest zajebiscie wesolo!!!

Tequilla - 2012-07-17, 14:23

Lysica kierowca cięzarówki wegetarianin to bardzo niestereotypowe jest, a dwóch kierowców wegetarian to już Kosmos :)
Łysica - 2012-08-02, 18:39

Szufla Tequilla!
A dzisiaj,to już nie był kosmos,to były krańce GALAKTYKI!!!
Spotkaliśmy się na bazie,i przez półtora godziny był zlew :megapolew: :megapolew: :megapolew: totalny ze wszystkich którzy nam się podwinęli pod ręke.Oczywiście nie omieszkaliśmy,dołożyć ludziom z biura.Powiem,ale tak po cichu,no gorzej jak przekupy na targu :lol:

Lilia84 - 2012-08-02, 18:51

plantojad napisał/a:
Skoro już przy nazewnictwie jesteśmy, to przypomnę, że Magda Gessler, której córka nota bene jest wegetarianką, nazwała bez skrępowania naszą drogę bezkrwawą "rodzajem inwalidztwa". :shock:


Pani Gessler nie należy do osób zbyt empatycznych, jej wrażliwość oraz poziom świadomości stoi na bardzo niskim poziomie. Najbardziej niebezpieczne są te osoby, które mają bardzo wygórowane ego, zawyżoną samoocenę i brak krytycyzmu, a jednocześnie przy swoich deficytach w wiedzy i inteligencji, są bardzo głośne i agresywne w przedstawianiu swojego zdania. Skutkuje to rozprzestrzenianiem się głupoty na innych ludzi z szybkością błyskawicy.

Lilia84 - 2012-08-06, 19:19

Dodam jeszcze od siebie, to jest tylko moje zdanie i ja się z nim zgadzam :mrgreen:

a mianowicie, wszelkie myślenie o wegetarianach i weganach jako o sekcie i kimś nienormalnym, moim zdaniem wywodzi się z tego, że bardzo często ludzie żyjący roślinami popadaja w paranoje i przesadę. Ta przesada opiera się na tym, że taka zaangażowana osoba, walcząca o prawa zwierząt, o planetę Ziemię, często również wszędzie i w każdym towarzystwie podkreślająca że ona je tylko rośliny...
...taka osoba dziwnym zbiegiem okoliczności zapomina o czymś równie ważnym jak Ziemia i zwierzęta, zapomina o LUDZIACH. Jeśli mamy ciepłe uczucia tylko do zwierząt i Ziemi to wg. mnie jest coś nie tak. Jak często roślinożerni oburzają się za brak tolerancji do ich sposobu odżywiania, a sami przy tym nie są żadnym przykładem tolerancji dla innych?
Czy weganizm/wegetarianizm czyli rozbudzone współodczuwanie tyczy się tylko zwierząt? ja uważam że nie. I jeśli tak bardzo się skupiamy na zwierzętach a o ludziach zapominamy to wcale nie dajemy dobrego przykładu dla naszego sposobu odżywiania.
Naszymi cechami, jako tych, ktorzy mają wyższy poziom świadomości (często teoretycznie), powinny być:
- współczucie dla KAŻDEJ istoty żywej oraz chęć niesienia jej pomocy,
- życzliwość i miłość dla KAŻDEJ istoty żywe,
- szacunek do KAŻDEJ istoty żywej, oraz co za tym idzie tolerancja inności i osobistych wyborów ludzkich, akceptacja, wybaczanie.
- NIE- dla nienawiści- do jakiejkolwiek istoty żywej.

Należy zacząć zawsze od siebie, dopiero wtedy jesteśmy autentyczni.
--------

ps. musiałam :paw:

filifjonka - 2012-08-06, 19:44

Lilia, to co napisałaś, jest strasznie stereotypowe. I użyłaś sformułowania "bardzo często" co by sugerowało, że tyczy się sporej części wege, jeśli nie większości nawet. A ja nie znam ani jednej osoby, która by pasowała do tej charakterystyki, a trochę wege już poznałam.
Lilia84 - 2012-08-06, 19:50

No dobrze, ale tylko o takich wege się słyszy, taka jest reklama. Poza tym napisałam to raczej po to, aby przypomnieć co jest ważne każdemu wege. Każdy ma problem z czymś innym.
vanityy - 2012-08-06, 19:51

e tam. ja nienawidzę ludzi i się z tym nie kryję i marzę o zagładzie ludzkości-> łącznie ze mną, żeby nie było
Lilia84 - 2012-08-06, 19:55

Nienawiść zawsze ale to ZAWSZE wychodzi od nas samych. Jeśli nienawidzisz ludzi, to powodem tego jest Twoja nienawiść do siebie samej. Jak siebie pokochasz, co jest podstawą normalnej egzystencji i zdrowia, przestaniesz nienawidziec ludzi, zaczniesz byc wyrozumiała.
vanityy - 2012-08-06, 19:59

Lilia84 napisał/a:
to powodem tego jest Twoja nienawiść do siebie same

gwarantuje Ci, że nie :)

Lilia84 napisał/a:
zaczniesz byc wyrozumiała.

ale ja nie chcę. ktoś nie lubi czekolady, ktoś nie lubi rodzynek w cieście, ktoś nie lubi piosenek Krzysztofa Krawczyka, ktoś nie lubi zielonego koloru, ja nie lubię ludzkości. to się nazywa mizantropia

Lilia84 - 2012-08-06, 20:01

a ja Ci gwarantuje że dla osoby kochającej siebie (egoizm to nie jest miłość do siebie) nienawiść jest rzeczą nienaturalną.
Nienawiść do siebie jest najbardziej maskowanym i najtrudniej wykrywalnym z wszystkich uczuć.
Zwierzęta też bywają dla siebie nawzajem bezwzględne, zjadają i zagryzają się nawzajem. A mimo to ich nie nienawidzisz.
Poza tym widzę w Twoich postach cos na kształt depresji..

vanityy - 2012-08-06, 20:06

no dobra, widzę, że wiesz lepiej co ja, a czego nie ja.
Lilia84 - 2012-08-06, 20:18

Ja Ciebie nie znam, wyrażam tylko opinię na podstawie tego co piszesz o sobie.
Moje zdanie opieram na własnych bardzo ciężkich doświadczeniach z przeszłości 8-) oraz na podstawie doświadczenia wielu osób z takimi problemami z którymi mogłam porozmawiać.

Na podstawie 8 lat intensywnych ,,badań,, na ten temat, wnioskuję (i nie tylko ja bo to jest też zdanie, taki zdanie ma tez m.in Enstain) że wszelkie zło na tym świecie ma swój początek w ukrytej nienawiści do siebie samego. Nie byłoby wojen i zabóstw gdyby ludzie kochali siebie.
Miłość do siebie= poczucie pokoju i dążenie do pokoju.
Nienawiść do siebie= brak samoakceptacji=niskie poczucie wartości=nienawiść do innych i brak akceptacji dla innych=zlośliwość.
nienawiść=chęć wyrządzenia zła, chęć zniszczenia.
złośliwość=chęć wyrządzenia zła (przemoc werbalna jest złem)
I kiedy ktos kto czyta to co wlaśnie napisałam, odczuwa jedno z tych uczuć (które jak na ironię powinno się na chwilę ukazać), powienien juz wiedzieć co jest jego problemem. A jeśli nie uważa się nienawiści do ludzi za problem...to ciężka sprawa, i wlaśnie przez to grozi nam zagłada.

vanityy - 2012-08-06, 20:25

Lilia84 napisał/a:
i wlaśnie przez to grozi nam zagłada.

oby jak najszybciej!! :D

vanilya - 2012-08-06, 20:26

Lilia84 napisał/a:
Jeśli mamy ciepłe uczucia tylko do zwierząt i Ziemi


A kto powiedział, że mamy? U podstaw mojego weganizmu leży szereg racjonalnych argumentów a nie ciepłe uczucia wobec kogokolwiek.

Lilia84 napisał/a:
Naszymi cechami, jako tych, ktorzy mają wyższy poziom świadomości (często teoretycznie), powinny być:
- współczucie dla KAŻDEJ istoty żywej oraz chęć niesienia jej pomocy,
- życzliwość i miłość dla KAŻDEJ istoty żywe,
- szacunek do KAŻDEJ istoty żywej, oraz co za tym idzie tolerancja inności i osobistych wyborów ludzkich, akceptacja, wybaczanie.


Nie zgadzam się z tym. Wymienianie w jednym rzędzie tolerancji i miłości? Przecież to są zupełnie różne porządki! Nie darzę gatunku ludzkiego żadnymi ciepłymi uczuciami a mimo tego do konkretnych jednostek odnoszę się, jak mniemam, z szacunkiem i tolerancją, jedno z drugim nie ma nic wspólnego.

... no i chyba zrobił się off top.

Lilia84 - 2012-08-06, 20:38

Vanilyo jeśli nie masz jakiegoś problemu z tych ktore opisałam, to znaczy że nie pisałam o Tobie :D
Poza tym nie rozumiemy się w pojęciu co to jest kochać ludzi. Bo kochać to wg mnie szanować ich takimi jacy są, ponieważ miłość jest wyrozumiała i wie że człowiek nie jest doskonały. Nawet jeśli czynią źle, to nienawiść do nich nic nie polepszy a tylko nakręci spiralę zła. Podobno zło i dobro to energie które emitujemy i które nie giną, ale to podobno.
Ale rzeczywiscie zrobił się off top.

taffit - 2012-08-07, 09:59

Lilia84 napisał/a:
taka osoba dziwnym zbiegiem okoliczności zapomina o czymś równie ważnym jak Ziemia i zwierzęta, zapomina o LUDZIACH.


Ludzie jedzący mięso chcą wierzyć, że tak jest. Na siłę chcą nagiąć rzeczywistość do swoich wyobrażeń. Znajdują sobie głupie wytłumaczenie pewnej postawy miast szukać konkretnych argumentów. Bo przecież skoro ktoś mówi o wegetarianizmie to znaczy, że ludzie go nie obchodzą. Często rozmowa o wege schodzi wtedy na poziom: "wy się głodującymi dziećmi w Afryce zajmijcie". Nie ma żadnego racjonalnego i logicznego wytłumaczenia dla takich twierdzeń.

filifjonka - 2012-08-07, 12:07

Zwłaszcza że ci co jedzą mięso, bynajmniej się głodującymi dziećmi w Afryce nie zajmują.
czerwony_autobus - 2012-08-09, 10:44

A potem pokaże się im, że mają ciuchy szyte przez chińskie dzieci i nagle nie mają argumentów. I jak się powie, że od pół roku praktycznie nie kupiło się żadnego supermarketowego ciucha żeby chronić dzieci w Azji (moja mania recyklingu i fascynacja szyciem jest tak wielka że ubieram się wyłącznie w sh) to milkną.

Wkurza mnie podejście, że jak ktoś chce pomóc światu w jednej dziedzinie to ma pomagać w każdej. Czy organizacje charytatywne które pomagają chorym na raka pyta się czemu nie pomagają chorym na mukowiscydozę?

taffit - 2012-08-10, 09:50

czerwony_autobus napisał/a:
Czy organizacje charytatywne które pomagają chorym na raka pyta się czemu nie pomagają chorym na mukowiscydozę?


Dobry tekst. Trzeba zapamiętać.

Lilia84 - 2012-08-10, 10:05

czerwony_autobus napisał/a:


Wkurza mnie podejście, że jak ktoś chce pomóc światu w jednej dziedzinie to ma pomagać w każdej. Czy organizacje charytatywne które pomagają chorym na raka pyta się czemu nie pomagają chorym na mukowiscydozę?


Chodziło mi wyłącznie o nastawienie do ludzi.

dżepson1994 - 2012-08-19, 16:55

vanityy, to, co głosisz, to propagowanie ludobójstwa w najgorszej możliwej formie. czyż nie to samo robił Hitler (wegetarianin..) i Stalin? jeśli sądzisz, że nienawidzisz ludzkości "za doznane krzywdy" - no wybacz.. jeśli "krzywdą" uznajesz rzucenie przez chłopaka w gimnazjum czy niepozwolenie przez rodziców pojechania na Woodstock.. to co mają powiedzieć ludzie, którzy przeżyli Hołodomor (zmuszani do kanibalizmu by przeżyć), obozy koncentracyjne, Sybir, Gułag? z tych ludzi wyrosło całkiem przyzwoite pokolenie, które odbudowało Europę z gruzów po wielkiej Wojnie. a czym Wy jesteście, "obrońcy zwierząt", nienawidzący bliźniego?
ja też przeżyłem nieporównywalnie większe cierpienia - m.in. tortury farmakologiczne, wykluczenie związane z chorobą - ale najgorsze było uderzanie w moją godność. pomimo tego lubię ludzi i uważam, że trzeba o nich walczyć z korporacjami, rządami, mafią, medycyną itp.

Łysica - 2012-08-19, 17:11

Szufla Dżepson1994
dżepson1994 napisał/a:
a czym Wy jesteście, "obrońcy zwierząt", nienawidzący bliźniego?

Jak już to "kim"a nie "czym",i to było do wszystkich forumowiczów?czyli do mnie też?
dżepson1994 napisał/a:
pomimo tego lubię ludzi i uważam, że trzeba o nich walczyć

Z tym że najpierw co nie którzy to powinni sami zadbać o swoje tyłki,a nie żeby cały czas ktoś o kogoś się martwił.
Bo znam przypadki że sami sobie nie chcą pomóc,a zwalają winę na innych.
A jak chcę im pomóc to mnie olewają ciepłym moczem.

Hikikomori - 2012-08-19, 20:39

Łysica (szufelka;) - bo to czasem nie chodzi o to, żeby im ktoś pomógł, tylko żeby sobie mogli ponarzekać i poużalać się nad sobą.

Też jestem za zagładą ludzkości;] Najlepiej, żeby któregoś pięknego dnia po prostu nikogo nie było. Myślę, że niebyt jest całkiem dobrym "miejscem" dla naszego gatunku. Dokąd człowiek nie polezie, wszystko zdepcze i zatruje. Co z tego, że potrafi tworzyć (często piękne rzeczy), skoro przyjdzie inny dumny przedstawiciel gatunku i w ramach idei lub jedynie głupoty te dzieła zniszczy, a przy okazji wytłucze tych, co się z jego linią myślenia nie zgadzają (Hitler - wcale nie wegetarianin;P, Stalin i inni).
Jestem "weganką", konserwatorem zabytków i ratuję koty - to jest niezły zestaw postaw beznadziejnych i nie do pojęcia przez wiele osób, które poznaję. Zawsze przynajmniej dwie rzeczy budzą zdziwienie;] Na każdym z tych trzech pól stykam się z zachowaniami, za które ciężko "kochać ludzi".

filifjonka - 2012-08-19, 21:05

Jesteś konserwatorem (-ką?) zabytków? :0

Szufla (;)) misie, ja też jestem za zagładą, podzielam zdanie powyżej i czuję dokładnie to samo. Jak dla mnie ludzie nie powinni istnieć. Nie przynosimy dobra. Niszczymy, jesteśmy zawistni, cierpimy - w ostatecznym rachunku wszystko jest źle i nie tak. Ale i tak lubię ludzi i lubię im pomagać ;-) Tylko no, lepiej żebyśmy nigdy nie istnieli.

D.M. - 2012-08-19, 22:35

Z tego, co dziś napisano, dżepson1994 może zrobić wniosek, że jego stereotypy potwierdzają się.

Ale wtedy ja napiszę, że absolutnie nie popieram wymieranie ludzkości i uważam, że ludzie ulepszają świat. Zwierzęta w warunkach naturalnych doznają dużo cierpienia, i zdecydowana większość takich zwierząt umiera w młodym wieku. Człowiek natomiast, po pierwsze, chociażby dla swego gatunku potrafił stworzyć znacznie lepsze warunki. U ludzi nie umiera tak dużo dzieci, jak u innych zwierząt, i w ogóle średnia trwałość życia człowieka ciągle powiększa się. Nie bez problemów, ale rozwija się wolność człowieka, demokracja stopniowo wypiera dyktaturę.

Chociaż ludzie wciąż zabijają zwierzęta innych gatunków dla swoich potrzeb, ale chociażby jakimś niektórym przedstawicielom ulepszają życie: np. psom i kotom mieszkającym z ludźmi; w zoo też zwierzętom na ogół łatwiej, niż w warunkach naturalnych, moim zdaniem (chociaż wielu wegetarian z tym nie są zgodni). A część ludzi przychodzi do pomysłu niejedzenia zwierząt, i ten ruch szerzy się.

Za kilka tysięcy lat człowiek, być może, potrafi przekształcić na zoo całą Ziemię, uwalniając zwierzęta od okrucieństwa natury. I to też jest jeden z argumentów za istnieniem ludzi.

Hikikomori - 2012-08-19, 23:04

Jakoś nie mogę nadążyć za tym (DM) tokiem myślenia... Wydaje mi się, że żyjemy w zupełnie innych światach. Zoo jako raj dla zwierząt i to na całej ziemi, znaczy wszędzie klatki i wybiegi zamiast puszczy i sawanny dajmy na to?

A odpowiadając na pytanie, tak, jestem konserwatorem. I to też niedobrze, bo "takie bezrobocie, a oni wydają pieniądze na konserwację kościoła (i konserwatorów oczywiście;). Z poletka wege podobnie: "żal ci zwierząt, a dzieci w Afryce głodują". Z poletka kociego: "głupim kotom pomagasz, a tylu ludzi cierpi". No zawsze się coś ważniejszego znajdzie, niż to, co jest dla mnie ważne. I nieważne jest, że ci, co to mówią nic kompletnie nie robią na żadnym polu, nawet 1% nie wpłacą na te dzieci, bo tkwią w przekonaniu, że ten ich jeden % niczego nie zmieni. Tak jak według nich niczego nie zmienia to, co ja robię. I to mnie wnerwia najbardziej, że jeden z drugim d...y nie ruszy, ale lekką ręką wywala do kosza całą moją "życiową filozofię" i jeszcze od sekciarzy nawrzuca;/

D.M. - 2012-08-19, 23:29

Hikikomori napisał/a:
Zoo jako raj dla zwierząt i to na całej ziemi, znaczy wszędzie klatki i wybiegi zamiast puszczy i sawanny dajmy na to?


Ciężko przewidzieć, jak konkretnie to będzie wyglądało w takiej odległej przyszłości. Główne jest, że ludzie nauczą się dobrze kontrolować, co odbywa się na Ziemi. Sądzę, że klatek nie będzie, chyba że jakieś ogrodzone tereny. Zwierzęta mają być zorganizowane tak, żeby nikt nikogo nie jadł, ale żeby też nikt nie rozmnażał się zbyt szybko. Być może, to będzie osiągnięto z pomocą masowej genetycznej modyfikacji zwierząt.

A temat tego wątku jest "wegetarianizm to...". Więc, na przykładzie mojej ideologii widać, że wegetarianizm to nie koniecznie ekologizm, nie koniecznie wyzwolenie zwierząt od dominacji człowieka i nie koniecznie nienawiść do gatunku ludzkiego.

dżepson1994 - 2012-08-19, 23:30

Hikikomori, ależ nikt nie wywala do kubła Twojej filozofii życiowej, nawet ja. też jestem za ochroną zwierząt i respektowaniem przez sądy kar za ich krzywdzenie.

problem polega na tym, że część z Was, uważająca się za pokrzywdzonych (dlaczego? jakich krzywd zaznaliście?) otwierając się na zwierzęta, zamyka się na innych ludzi, wsadzając ich do jednego wora. czyli wora: "psychopatyczny gatunek winny moich nieszczęść". czym jest słowo oznaczające Twój nick - Hikikomori - jest to japońska plaga, polegająca na skrajnej formie ucieczki od społeczeństwa, w swój świat. takie idee są dla mnie nie do zaakceptowania na tej samej zasadzie, na której wegetarianie nie akceptują jedzenia zwierząt. zło to zło i nie można być tolerancyjnym np wobec kogoś, kto rości sobie prawo do decydowania kto ma prawo żyć, a kto do gazu..

poczytajcie conieco o bożyszcze niektórych wegan - chodzi mi o Petera Singera. jakie poglądy on reprezentował? popierał no eutanazję osób nie tylko niepełnosprawnych, ale chorych na jakąkolwiek chorobę przewlekłą, a także eksperymenty i tortury medyczne na niepełnosprawnych:

http://kefir2010.wordpres...-przyszlosc-na/

dziś pedofilia i poddawanie ludzi torturom medycznym są w powszechnej pogardzie. co jednak będziemy mieć za 10, 20 lat, gdy ludzie tacy jak Peter Singer nadal będą u władzy w uniwersytetach, mediach, polityce?

[ Dodano: 2012-08-20, 00:35 ]
D.M. napisał/a:


A temat tego wątku jest "wegetarianizm to...". Więc, na przykładzie mojej ideologii widać, że wegetarianizm to nie koniecznie ekologizm, nie koniecznie wyzwolenie zwierząt od dominacji człowieka i nie koniecznie nienawiść do gatunku ludzkiego.


i genetycznej modyfikacji ludzi? wiesz jaka przyszłość nas czeka, gdy powstanie "kasta" zmodyfikowanych genetycznie ludzi z super-zdolnościami, takimi jak znaczne polepszenie widzenia, słuchu, czy umiejętności telepatyczne. taka właśnie ideologia była credo nazizmu - powstanie super-rasy aryjskiej. dziś śmiejemy się z mierzenia czaszek i nosów przez nazistowskich "naukowców" z upuszczania krwi czy eksperymentów z lobotomią. mam nadzieje, że ludzkość się w końcu opamięta i za 20 lat będziemy z ulgą wspominać świat roku 2012 jako zakończony już koszmar.
sporo odbiegliśmy od tematu :twisted:

D.M. - 2012-08-20, 00:12

dżepson1994 napisał/a:
D.M. napisał/a:


Cytat:
A temat tego wątku jest "wegetarianizm to...". Więc, na przykładzie mojej ideologii widać, że wegetarianizm to nie koniecznie ekologizm, nie koniecznie wyzwolenie zwierząt od dominacji człowieka i nie koniecznie nienawiść do gatunku ludzkiego.



i genetycznej modyfikacji ludzi?


Do czego tu genetyczna modyfikacja ludzi? Nic o takiej nie pisałem. Można przedyskutować i taką kwestię, ale naprawdę lepiej gdzieś na innym wątku. :offtopic:

taffit - 2012-08-20, 08:24

dżepson1994 napisał/a:
co mają powiedzieć ludzie, którzy przeżyli Hołodomor (zmuszani do kanibalizmu by przeżyć), obozy koncentracyjne, Sybir, Gułag?


Mogą powiedzieć, że ludzie to podłe i zbrodnicze typy, zdolne do największych okrucieństw. Mają do tego pełne prawo ze względu na swoje przeżycia. My mamy do tego pełne prawo jako świadkowie historii ludzkiego okrucieństwa.

W moim przypadku jednak i zapewne w przypadku wielu innych ludzi takie stwierdzenie będzie pewnym skrótem myślowym. Nie uważam bowiem wszystkich ludzi i całej ludzkości za podłe kreatury. Tymi kreaturami są konkretnie ci, którzy takich podłych czynów się dopuszczają. A bywało, jest i będzie ich sporo. To oni wystawiają ludziom krwistą laurkę.

Hikikomori - 2012-08-20, 21:20

Wiem, co oznacza mój nick - próbowałam, pasowało mi, ale niestety musiałam wyjść z szafy, żeby zarobić na życie, bo nie mam na kim pasożytować ;P

Nie uważam się za pokrzywdzoną, ba, nawet uważam się za szczęściarę. Owszem, czasem ktoś mnie w balona zrobi i muszę przez pół roku klepać "biedę", ale to mały pikuś w porównaniu z tym, co spotyka innych. Historia każdego chyba narodu, to historia wojen. Ludzie mordują ludzi, ludzie mordują zwierzęta itd. Nie wiem... te pozytywne aspekty "ludzkości" w moich oczach nie są w stanie zrównoważyć zła, które gatunek ludzki wyrządził i wyrządza. Tyle. Lubię, cenię, szanuję pojedyncze jednostki, grupy ludzi, ale ogólnie to homo sapiens mnie przeraża.

Co do wizji przyszłości, to sądzę, że Transmetropolitan trafia w dziesiątkę;]

Bellis_perennis - 2012-08-21, 08:59

Cytat:
problem polega na tym, że część z Was, uważająca się za pokrzywdzonych (dlaczego? jakich krzywd zaznaliście?) otwierając się na zwierzęta, zamyka się na innych ludzi, wsadzając ich do jednego wora. czyli wora: "psychopatyczny gatunek winny moich nieszczęść".

A Ty nas wszystkich przypadkiem nie wsadziłeś do jednego wora? :-?

A aby nie robić offtopu to chciałam napisać, że dla mnie wegetarianizm to tylko dieta, dlaczego?
Bo dla każdego wegetarianizm będzie miał inną definicję ale wychodzącą z tego samego, z diety. Wszystkich wegetarian łączy niejedzenie mięsa mimo, że powody mają często skrajnie inne. Jedni nie jedzą mięsa walcząc z głodem na świecie, inni w walce o dobro zwierząt, inni chcą dla swojego zdrowia jak najlepiej, jeszcze inni robią to z szacunku dla Ziemi i jakby wykluczanie jakiejś grupy z grona wegetarian tylko dlatego bo kierują nią inne powody jest nie fair.
Jak się okazuje wegetarianizm nie jest ślepą walką o dobro zwierząt ale też walką o lepsze życie ludzi, ochroną ich środowiska, wegetarianizm ma różne aspekty i każdy z nich jest ważny.

Łysica - 2012-08-21, 19:44

Szufla!
Hikikomori napisał/a:
- bo to czasem nie chodzi o to, żeby im ktoś pomógł, tylko żeby sobie mogli ponarzekać i poużalać się nad sobą

I tu masz Hikikomori w stu procentach rację.
A wracając do tematu to,niech sobie piszą co chcą,i jak chcą a ja i tak nie będe jadł odzwierzęcych wynalazków :paw:
No ale jak ktoś napisze coś głupiego,lub obraźliwego to mu oddam z nawiązką :siekieryzada:

light sensitive - 2012-08-21, 19:58

dżepson1994 napisał/a:
dlaczego? jakich krzywd zaznaliście?


a Ty?

VEsna - 2012-08-21, 21:49

Chyba o coś innego chodziło w zamyśle w tym wątku,
nie żeby pisać czym jest dla nas wegetarianizm/weganizm
ale żeby skonfrontować to co o nas sądzą (i niestety dają temu upust) osoby jedzące konwencjonalnie (czyli pełne spektrum pokarmów odzwierzęcych też - i mięso i nabiał)

gdzieś pisałam, że nie spotkałam się z jakimś mega potępieniem
może dlatego, że przeszłam na weganizm w dojrzałym dość wieku (czego żałuję, żałuję, że tak późno) i już raczej mi nikt "nie podskoczy"

mi, z ręka na sercu nie zdarzyło się, zeby ktoś dziwnie skomentował wegetarianizm
weganizm - owszem- standardowo "a co złego z mleku, co złego w jajkach, przeciez się nic nie zabija by te produkty uzyskać" - ja po prostu tłumaczę spokojnie, że jednak się niestety zabija, że nia ma bekrwawego mleka i jajek - chocby "pośrednio
zwykle to kończy dyskusję, w kilku przypadkach ją zaczyna i mam na koncie kilka nawróconych duszyczek "serio? nie zdawałem/łam sobie sprawy"

śmieszne casy spotkały mnie przy rozmowach o witarianizmie
nie jestem witarianką ale sympatyzuję, nie ukrywam

i takie teksty
"Na surowo? Aaa to tatara mozna zjeść?"
"A łosoś wedzony na zimno?"
"a szynka, taka typu parmeńska to może być?"

:megapolew:
albo - "a oni wszystko miksują? chleb też?"

:)

PS. "edit" - muszę :)
moje dzieci
numer jeden - lat 11 z okładem, numer 2 lat lat 7 z okładem
Dziecko Numer Dwa pyta - a jaka jest różnica między weganizmem a wegetarianizmem?
Dziecko Numer Jeden (płacia męska) po lrótkim zastanowieniu - Bo wiesz, weganka to jest taka wegetarianka z wyzszym levelem peace :megapolew:

oczywiście uzupełniłam bardziej fachowo - ale pomysł zacny :)

marti - 2012-08-22, 16:36

Koleżanka mnie kiedyś rozbawiła, takiego wytłumaczenia wegetarianizmu to jeszcze nie słyszałam: "wegetarianie to tacy trochę asceci, chcą się po mału umartwiać, odmawiać sobie wielu rzeczy, czynią krzywdę swojemu organizmowi i zdają się mieć z tego przyjemność, trochę emo"
peace

sopocianka - 2012-10-12, 14:09

Gdy przychodzą do mnie znajomi, mój tata ma zwyczaj pytać: "Czy Pan/Pani też cierpi na tę dewiację?"... Ale jest kochany, bo kilka lat temu dał mi nieużywany grill, żebym miała osobny :)
hexehexe - 2012-10-18, 15:52

Cytat:
Gdy przychodzą do mnie znajomi, mój tata ma zwyczaj pytać: "Czy Pan/Pani też cierpi na tę dewiację?"...


A czy odpowiedź żartem: "Nie, na pańską dewiację nie cierpię." wchodzi w grę, czy też żartować sobie można tylko w jedną stronę?

sopocianka - 2012-10-20, 13:00

hexehexe napisał/a:
Cytat:
Gdy przychodzą do mnie znajomi, mój tata ma zwyczaj pytać: "Czy Pan/Pani też cierpi na tę dewiację?"...


A czy odpowiedź żartem: "Nie, na pańską dewiację nie cierpię." wchodzi w grę, czy też żartować sobie można tylko w jedną stronę?


Pytanie jest skierowane do moich znajomych, którzy nie są wege, więc nie bardzo.

Surri - 2014-02-18, 13:31

Od znajomej z jej fb


"Przecież nie jem żywych zwierząt, tylko martwe – nie cierpią"

orzechova - 2014-02-18, 14:03

pewnie zdrapuje z ulicy rozjechane żaby.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group