Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Wegetarianin wśród mięsiarzy - Hipokryzja

Tusia - 2006-11-27, 19:38
Temat postu: Hipokryzja
Tak mi się teraz przypomniało. Mam koleżankę na roku nawet dosyc bliską, która mieszka na wsi, maja hodowle swiń, ale raczej "hobbystyczną" (rodzice pracują gdzie indziej, tata po pracy zajmuje sie zwierzetami). Chodują te swinki i sprzedają na mieso. I kiedys koleżanka opowiadała mi, jakie to są śliczne te świnki, jakie słodkie jak są małe, że ją rozpoznają i że się z nimi bawi, daje im witaminy i szczepi... I ja tak jej słucham i słucham i pytam co robią z tymi świnkami jak dorosną. A ona oczywiście, że sprzedają.
No to sie pytam: " I co? I jesz te swoje słodkie świnki?"
A ona...." No co ty, swoich nie!!!"...
Troche sie zmieszała, jak ją zapytałam, skąd wie, ze mięso kupione w sklepie nie pochodzi z jej Swiń.....

Zastanowiło mnie bardzo jej podjeście, wypieranie ze świadomości tego, że to swoje świnki może mieć na talerzu ... Ale z drugiej strony wiem, że nawet gdyby była tego pewna nie zrezygnowałaby z posiłku. Najdziwniejsze jest to, że ludzie tacy najczęsciej zapytani o zwierzęta, mówią że je kochają....

Tak czasem myślę, ze chciałąbym mieć w najbliższym gronie przyjaciól, którzy myśla i czują podobnie do mnie... ALe czasem nie można zrezygnować z niektórych ludzi- Jak sobie radzicie w takich sytuacjach? Staracie sie przekonywać swoich przyjaciół czy po prostu nie rozmawiacie na ten temat? (chodzi mi o to czy do końca staracie się coś im przetłumaczyc, czy rezygnujecie po paru próbach pozwalając żyć i jeść po sowjemu?)

Tak mi się przypomniała ta historia, bo zła jestem dzisiaj.

crazylikeastrawberry - 2006-11-27, 20:01

jak widze szanse przekonanie to probuje.. ale niektorych nic nie ruszy..
bycie vege nie jest kryterium do znajomosci i przyjazni ze mna, bo wtedy miala bym tych przyjaciol malutko.. niestety

MoSSi - 2006-11-27, 20:18

Moja ciocia też ma swoje świnki tzn za każdym razem po jednej zawsze daje im imiona mówi jakie sa fajna a potem zabijaja ja i jedza... dla mnie to jest straszne! W ogóle niedaleko mnie jeden koles ma swinie i czesto jak rano ide do szkoły to słysze jak one kwikaja jak je wywoża do rzeźni...
mia - 2006-11-28, 21:10

Poruszyłaś ważny temat Tusiu...
Sądzę że to jeden z powodów niechęci lub wręcz wrogości wobec wegetarian. Myśle, że każdy zdrowy na umyśle człowiek jest w jakiś sposób świadom cierpienia jakiego doznają zwierząta i podświadomie czuje, że to nie jest do końca właściwe, ale że tak się przyjęło, większość ludzi tego nie kwestionuje.
Najczęściej są dwie postawy - albo przyznają, że robią źle i używają argumentu zwykłej ludzkiej słabości "bo mi smakuje", (w tym momencie, jeżeli daną osobę lubię, nie mam już absolutnie nic do powiedzenia, wiem, że niczym jej nie przekonam - bo nawet nie mam do czego, mogę jej najwyżej zrobić przykrość jakąś uwaga, która niczego nie zmieni)
albo zaczynają tworzyć ideologie że "mięso jest niezbędne", "niedobór białka" (wrrr :roll: ),
"człowiek jest mięsożerny", "zwierze nic nie czuje, bo szybko ginie", "zwierzęta temu służą" itd. i najczęściej wtedy zaczynają, ze "sobie wymyślam" "utrudniam życie" itp a to wszystko to właśnie zwyczajne usprawiedliwianie się.
I jestem pewna, że Twoja kolezanka w jakiś sposób ubolewa nad losem swoich świń, ale woli tą myśl od siebie odrzucać, bo tak jest prościej, bo wegetarianizm jest zbyt dużym wywrotem, a ludzie boją się zmian...

Margot - 2006-12-01, 19:16

Tusiu, wydaje mi sie, ze skoro Twoja kolezanka zmieszala sie nieco na wysuniete przez Ciebie argumenty, to znaczy, ze zmusilas ja do zastanowienia sie nad jej postepowaniem. Ja staram sie nie przekonywac nikogo na sile. Uwazam, ze trzeba byc tolerancyjnym wobec wyborow zyciowych innych ludzi. Ale jednoczesnie staram sie zawsze pokazac ze wegetarianizm niesie ze soba wiele dobrych i pozytecznych rzeczy. A zwracanie uwagi na zlo tego swiata jest w jakims stopniu krokiem do zniszczenia tego zla. :mówięci: :-)
taffit - 2006-12-03, 14:43

tradycja żywieniowa jest czasem silniejsza od sumienia
wiele kultur nie wyobraża sobie w menu świni, którą gdzie indziej się spożywa.. analogicznie jest z psami
hipokryzją jest "miłość do zwierząt" i głaskanie psa, niewyobrażanie sobie go na talerzu i równoczesne pogardliwe traktowanie innych zwierzaków np. świnek i wcinanie ich z apetytem

chyba niektórzy traktują zwierzęta jak kwiatki.. hodują, podlewają, zachwycają się, potem ścinają wkładają do wazonu, gdzie więdną.. - takie jest przecież kwiatów przeznaczenie

zwierzaki z hodowli takie milusie, takie słodkie - ale i tak muszą skończyć w rzeźni, bo przecież są stworzone po to, byśmy je jedli

martaveg - 2007-05-23, 21:14
Temat postu: a mi...
wydaje się że jest pewna granica której nigdy nie p0owinno się przekraczać jak się przekonuje ludzi. Uważam że nie można być zbyt ostrym bo to tylko zniechęca.
Też bardzo często spotykam sie z hipokryzją, zwykle radze z nią sobie poprzez zadawanie pytań. To dziala lepiej niż tłumaczenie :) Chodiz mi o to że pytając w stylu ;a skąd masz pewnośc że ot nie sa Twoje świnki", albo "a czym takim różnią się te świnki od tych Twoich" albo "ona tez mogła być czyjąś ulubiona świnką" itp. można zdziałać więcej niż przez bezpośrednie argumenty!

Vegan For Life - 2007-05-24, 04:31

Cytat:
chyba niektórzy traktują zwierzęta jak kwiatki.. hodują, podlewają, zachwycają się, potem ścinają wkładają do wazonu, gdzie więdną.. - takie jest przecież kwiatów przeznaczenie

zwierzaki z hodowli takie milusie, takie słodkie - ale i tak muszą skończyć w rzeźni, bo przecież są stworzone po to, byśmy je jedli


Nic dodac .

:(

Mada_116 - 2007-07-07, 23:10

Staram się przekonywać.

Przekonałam swoją najbliższą przyjaciółkę do wegetarianizmu, i staram się również innych. Ostatnio brat oświadczył mi, że źle się do tego zabieram
(przekonywania). Że po moich wszystkich gadkach i akcjach, przeciwnie do moich zamiarów więcej myśli o mięsie, ale niestety nie o jego pochodzeniu ale o tym, żeby zawsze mieć np. szynkę na kanapce...Rodzice mówią, że mają wyrzuty sumienia wobec zwierząt przeze mnie ( ale to niestety im nie przeszkadza, w kupieniu 'pysznego' golonka..... :evil: ) Nie rozumiem ich.
Nie wiem co robię źle.

Temat nazywa się 'HIPOKRYZJA'. I to właśnie to słowo przyciągnęło moją uwagę niestety..

Bo czuję się jak hipokrytka. Straszna hipokrytka i kłamca.

Otóż ostatnio jak byłam na wsi u dalekiej rodziny, odkryłam, że mają oni świnkę. Młodą, śliczną świnkę. Siedziałam przy niej jakiś czas po czym przyszła moja ciocia i oświadczyła z radosną beztroską "No! Niedługo to dostanie w łeb! :D "...

Myślałam, że mnie szlag trafi. Wiem, że nie mam pieniędzy na jej wykupienie, a na uzbieranie ich miałam tylko 5 dni, i nie mam pewności czy by mi ją sprzedali. I absolutny zakaz rodziców. I co zrobiłam ? zrezygnowałam ! .......zamiast raz się, cholera przeciwstawić.

Czuję się straszną hipokrytką. Zdradziłam wszystkie moje poglądy i idee. Nie jem miesa aby pomóc w jakiś sposób m.in: takim zwierzętom, a daję się zakrzyczeć rodzicom kiedy mogę komuś pomóc. Wiecie jakie to okropne uczucie ? pewnie nie wiecie. Tylko ja jestem takim tchórzem. aaaaaaa.....

Co byście na moim miejscu zrobili ?

Czuję, że dostanę takie odpowiedzi, że poczuje się jeszcze gorzej.....


:(

Asiu - 2007-07-08, 10:32

Mada_116 napisał/a:
Myślałam, że mnie szlag trafi. Wiem, że nie mam pieniędzy na jej wykupienie, a na uzbieranie ich miałam tylko 5 dni, i nie mam pewności czy by mi ją sprzedali. I absolutny zakaz rodziców. I co zrobiłam ? zrezygnowałam ! .......zamiast raz się, cholera przeciwstawić.

Nawet gdyby udało ci się zebrać potrzebną kwotę i sprzedali by ci tą świnkę, jakaś inna świnka poszłaby pod nóż... To jest niestety błędne koło.
Myślę, że nie masz powodu czuć się hipokrytką. Już przez samo niejedzenie mięsa pomagasz zwierzakom - zmniejszasz popyt na mięso. Jak policzyć ile mogłabyś kurczaków, świnek, krów zjeść przez całe swoje życie, okaże się że wyjdzie z tego niezła armia uratowanych przez ciebie zwierzaków. Wszystkim bidom, które w życiu spotkasz i tak nie dasz rady pomóc. Za duży jest ogrom cierpienia na jedną parę rąk i jedno serce.

Nie funduj sobie takiego 'samobiczowania' Mada_116. :spoko:
To do niczego nie prowadzi. Jeszcze nie raz będziesz miała szansę podziałać. Trzymaj się. :sloneczko:

Mada_116 - 2007-07-08, 11:42

Asiu dzięki :*

Asiu napisał/a:

Nawet gdyby udało ci się zebrać potrzebną kwotę i sprzedali by ci tą świnkę, jakaś inna świnka poszłaby pod nóż... To jest niestety błędne koło.


Tak, wiem o tym, ale to jej spojrzenie....Boże...


A Ty co byś na moim miejscu zrobiła ?

Asiu - 2007-07-08, 16:03

Mada_116 napisał/a:

A Ty co byś na moim miejscu zrobiła ?

Trudno powiedzieć.
Z jednej strony nie bardzo widzę sens odkupywania świnek, bo ile świnek można odkupić? W dodatku trzeba by móc zapewnić uratowanym świnkom dobre warunki bytowe i szczęśliwe życie...
Z drugiej strony, rozumiem Cię, Mada_116, bo Ty tą właśnie świnkę poznałaś
osobiście, spojrzałyście sobie w oczy, a to bardzo dużo zmienia. Przestała być dla Ciebie jedną z wielu, anonimową świnką.
To chyba zależy od danej chwili: na ile czujemy się w danym momencie silni, żeby się przeciwstawić, na ile widzimy sens naszych działań.

Podejrzewam, że postąpiłabym tak jak Ty i ją tam zostawiła. Potem też pewnie czułabym się z tym kiepsko. Nie wiem. Trudne to.

Ale na pewno nie ma co rozpamiętywać. Lepiej ukierunkować energię na jakieś konstruktywne działania i pomoc tym, którym jeszcze można pomóc.

Mada_116 - 2007-07-08, 17:36

Masz rację. Trudne....
Alispo - 2007-07-15, 19:21

I mialabys warunki dla tej swinki(szczegolnie jakby urosla do kilkuset kilo nawet?;)Nie zadreczaj sie,inna poszlaby pod noz,nie tedy droga..
P.S.przede mna miesiac patrzenia na swinskie zycie od rana do wieczora-praktyki,mam nadzieje,ze wraz z tym przyjda nowe pomysly na poprawe ich losu i byc moze konkretne mozliwosci tego..ale wiem,ze bedzie mi ciezko patrzac na te ryjki..uwielbiam swinie.

alan001 - 2007-07-15, 19:44

Alispo napisał/a:
uwielbiam swinie.


Ja jeżdżę pooglądać i pogłaskać świnki na wsi. Mamy takich znajomych. A ja cenie świnie za ich inteligencję.

Inez - 2007-07-18, 00:21

Ja bym chciała mieć świnię w domu zamiast psa. :jestemgłupi: Są podobno takie domowe rasy :P
lola - 2007-07-18, 18:39

Ja też uwielbiam świnie :D Kiedyś w tv widziałam takie miniaturki domowe,sama słodycz,potworne łasuchy...
Sam proces hodowli jest dosyć kontrowersyjny,o ile mi wiadomo,takie nieiwielkie stworzonka rodzą się w wyniku kazirodczych związków między świnkami :-? Tak się uzyskuje coraz mniejsze sztuki.

Inez - 2007-07-19, 23:07

lola napisał/a:
Sam proces hodowli jest dosyć kontrowersyjny,o ile mi wiadomo,takie nieiwielkie stworzonka rodzą się w wyniku kazirodczych związków między świnkami :-? Tak się uzyskuje coraz mniejsze sztuki.

Każda rasa zwierzaka [psa, kota itd.] została wyhodowana w taki sam sposób... Moja mama kiedyś czytała, jak wyhodowano króliki miniaturki, straszne to było :cry:
Dlatego ja bym się już nigdy nie zdecydowała, na zwierzę z jakiejkolwiek hodowli. Bide do domu przygarnąć ok, ale wspierać tą chorą produkcję dla zaspokojenia ludzkich ambicji [albo czegokolwiek innego], no way.

sylwia - 2007-07-20, 07:39

Inez napisał/a:
Każda rasa zwierzaka [psa, kota itd.] została wyhodowana w taki sam sposób...


tzn. w jaki?

Inez - 2007-07-25, 12:30

sylwia napisał/a:
tzn. w jaki?

Ogólnie chodzi o to, że cała hodowla nastawiona jest na uzyskanie pożądanych cech. Zwierzaki traktowane są jak maszynki do rodzenia. Tak jak napisała lola: krzyzowanie spokrewnionych ze soba osobników. Z takich skojarzeń rodzi się dużo kalek, które są zabijane od razu przy porodzie, lub jeśli jakaś wada genetyczna ujawni się za kilka lat [np. słabe serce, psy padają po osiągnięciu ok. 4 lat], to "likwidowana" jest cała linka psów pochodzących z danej krzyżówki. Ogólnie warunki gorsze niz w tak potępianych pseudohodowlach.
Najgorzej jest w przypadku miniatru: to są juz bardzo bliskie krzyzówki, moim zdaniem dlatego te małe psiaki maja tak pozjeżdżane ;)
I jeszcze jedna rzecz: uzyskane cechy są b. często duzym obciązeniem dla orgaznizmu. Np. wielkość dogów niem., albo mleczność krowy.
Jak znajdę ten artykuł, to napiszę coś dokładniejszego ;)

sylwia - 2007-07-25, 13:04

Inez napisał/a:
Zwierzaki traktowane są jak maszynki do rodzenia. Tak jak napisała lola: krzyzowanie spokrewnionych ze soba osobników. Z takich skojarzeń rodzi się dużo kalek, które są zabijane od razu przy porodzie, lub jeśli jakaś wada genetyczna ujawni się za kilka lat [np. słabe serce, psy padają po osiągnięciu ok. 4 lat], to "likwidowana" jest cała linka psów pochodzących z danej krzyżówki.


piszesz o hodowlach psow? jezeli tak, to nie wiem, skad to wzielas, ale w zadnej porzadnej hodowli nie dopuszcza sie do krzyzowania spokrewnionych osobnikow (np. dlatego hodowcy jezdza kryc za granice), a suki sa kryte okreslona liczbe razy co druga cieczke.

Inez napisał/a:
Najgorzej jest w przypadku miniatru: to są juz bardzo bliskie krzyzówki, moim zdaniem dlatego te małe psiaki maja tak pozjeżdżane


co maja porozjezdzane? mam sznaucera miniature: zdrowy, pogodny, lagodny i piekielnie inteligentny pies - z hodowli. znam jego "przyrodnie rodzenstwo" i rodzicow - wszystko z nimi w najlepszym porzadku.

Inez - 2007-07-25, 17:28

sylwia napisał/a:
piszesz o hodowlach psow?

Nie :) Pisze jak zostały wyhodowane [stworzone] rasy psó].
Wiadomo, że teraz jest mnóstwo dobrych hodowli. Na szczęście :)
sylwia napisał/a:
co maja porozjezdzane?

Jak widzę taką mała pokrakę ujadającą i rzucającą się do pięt, to mam nieodparte wrazenie, że z psychika mają coś jednak nie tak [pozjeżdżane ;) ] :mrgreen: Ale to była tylko taki mój luźny wniosek, który pewnie z prawdą ma niewiele wspólnego. ;)
sylwia napisał/a:
mam sznaucera miniature:

Ja mam w domu "coś" co w założeniu miała być sznaucerem miniaturą. Z moim zdecydowanie nie jest wszystko w porządku, ale co jeszcze nie odkryłam :lol:

sylwia - 2007-07-26, 12:57

Inez napisał/a:
Jak widzę taką mała pokrakę ujadającą i rzucającą się do pięt, to mam nieodparte wrazenie, że z psychika mają coś jednak nie tak [pozjeżdżane ;)


moja przyjaciolka ma dwa kompletnie pieprznięte wielkie mieszance, ktore ktore wlasnie tak sie zachowuja. ale zeby na tej podstawie wysnuwac wniosek, ze "duze kundle to maja porozjezdzane"?

katrinko - 2007-07-29, 12:52

sylwia napisał/a:
w zadnej porzadnej hodowli nie dopuszcza sie do krzyzowania spokrewnionych osobnikow

Nawet w porzadnych hodowlach stosowany jest inbred. I chyba tylko w dobrych hodowlach, u doścwiadczonych hodowców, może on nieść jakies pozytywne skutki.
Nie jestem w temacie, bo hodowla psów mnie nie interesuje zupełnie, ale to co piszesz Inez, nie wydaje mi się całkowicie zgodne z prawdą, raczej nieco przerysowane. I to, co piszesz o małych rasach też :) Chociaż, właściwie, nie rozumiem do końca - przyznaję, twierdzisz, że tak powstawaly obecnie istniejące rasy (czyli ze dotyczy to przeszlosci), ale piszesz tak, jakby to byly współczesne zjawiska?

Alispo - 2007-07-29, 13:17

Co do miniatur-nie ma nic w zlego w "zmniejszaniu",problem pojawia sie gdy staje sie to przerysowana miniaturyzacja,ktora szkodzi zwierzetom.Przy tworzeniu nowych ras"pomniejszonych"zwykle bardzo dba sie o to,zeby przekazywane byly jak najbardziej prawidlowe cechy(pod wzgledem zdrowotnym),ale trzeba znac granice miniaturyzacji po prostu.Co innego maly pies-wersja pomniejszona-np.teraz kombinuje sie z "malymi husky",a co innego pies skarlowacialy,o nienaturalnej budowie.Co do likwidacji przy tworzeniu nowych ras to raczej chodzi o brakowanie-wykluczanie z hodowli :hmmm: Tak jak pisze katrinko inbreed moze byc pozytywny,o ile stosowany rozsadnie.
Inez -twoje"cos" ;) ma sie nijak do tematu bo nie jest rasowcem(skoro nie wyrosl na dana rase to zapewne jest bezpapierowcem? / :-? -temat na osobna dyskusje/),wiec z niesprawdzonej linii moze jak najbardziej miec porozjezdzane;)to z reszta kwestia wzgledna co dla kogo jest porozjezdzane;)niektorzy kochaja swirniete psy,niektorzy wylegujace sie caly dzien na kanapie.To nie sa zaburzenia psychiczne(zazwyczaj)tylko cechy takich czy innych psiakow.

alan001 - 2007-07-29, 17:14

Co do miniaturyzacji widziałem kiedyś jakieś zwierzątko dokładnie nie powiem wam jakie nie chce kłamać ale był to CHYBA królik albo świnia. Wydaje mi się że to drugie mniejsza z tym. Też chciano aby zminiaturyzować i wyszło im co karłowate zwierzę które miało tak malutkie nóżki, że aż szkoda było patrzeć jak się męczyło.
Inez - 2007-07-29, 18:37

katrinko napisał/a:
nie wydaje mi się całkowicie zgodne z prawdą, raczej nieco przerysowane.

Ręki za to sobie nie dam uciąć. Nawet nie jestem w stanie przypomnieć sobie o jakich latach tam była mowa. Ale co konkretnie wydaje Ci się nieprawdziwe??
Cytat:
Chociaż, właściwie, nie rozumiem do końca - przyznaję, twierdzisz, że tak powstawaly obecnie istniejące rasy (czyli ze dotyczy to przeszlosci), ale piszesz tak, jakby to byly współczesne zjawiska?

No cóż, mój błąd. Nie lubię pisać w czasie przeszłym, te wszystkie były, było :lol:

Co do mały psów, to był taki żart. Co się tak czepiacie ;) A co do mojego, to jego odchyły mają pewnie źródło w nieznanej mi przeszłości. Jestem zdecydowaną nie-miłośniczką ras kieszonkowych, stąd pewnie moja dyskryminacja.
Pozdrawiam, nie czepiać się proszę ;) . :bye:

KleryK - 2007-12-22, 11:54

Dla mnie to jest właśnie straszne. Mam wąską 4 osobową grupę bliskich przyjaciol, którzy chyba jako jedyni są wybitnie inteligentni, ale mimo że czasem rozmowy schodzą na mój styl życia to zaczynają się kłótnie że próbuje ich na siłę przekonywac, a ja jestem zdania, że ani do poglądów, ani do wege nie można przekonac, do tego dochodzi się samemu poprzez obserwację, mówie o ludziach inteligentnych. Druga czesc znajomych to "reszta" czyli całą masa przeciętnie lub mniej inteligentnych moich znajomych i wśród nich nie poruszam tego tematu bo owszem, mogą oni zapewne bo kilkunastu rozmowach zostac wege, ale tak samo szybko mogą z tego zrezygnowac. To tak jak z poglądami politycznymi, że ludzi głosują raz na tych raz na tych bo można nimi ślicznie manipulowac, ale nie są oni w tym stali.

Dlatego wniosek taki że cały gmin można do tego zmusic urynkowiając ceny mięsa, zabronic dawac dotacji do mięsa i nałożyc nawet akcyze, i za każdą złowioną rybkę lub ustrzelonego jelonka placic kase na zarybianie i hodowle zwierzyny dzikiej i z czasem ludzie przymusem przestaną jesc mięso :D


A mi oczywiscie brakuje osób myślących tak jak ja i czuje się osamotniony w walce z przeważającym przeciwnikiem. Wegan to w zasadzie znam tylko internetowo bo jak żyje to spotykam tylko tych "chwilowych" wegetarian lub wegan.

CJWarlock - 2007-12-24, 19:05
Temat postu: Re: Hipokryzja
Tusia napisał/a:
Najdziwniejsze jest to, że ludzie tacy najczęsciej zapytani o zwierzęta, mówią że je kochają....

Proces myślenia o zwierzętach identyczny z procesem wydalniczym: najpierw zwierzęta są na ich myśli, potem ustach, potem mają je w dupie, a w końcu i tak na nie srają.

Tak, wiem: dobitnie napisane. Czasem tak lubię.

madlen - 2008-01-07, 17:24

wiekszosc moich rpzyjaciol je mieso, nie obchdoza ich testy na zwierzetach etc. najdziwniejsze dla mnie jest to, ze zawsze uwazalam ich za inteligentnych i wrazliwych ludzi.. nawet kiedy jadlam mieso ciezko było mi pojac jak oni mga te zwierzaki mordowac.. no i musialam przestac bo te dwie sprawy nieco sie klocily, wiec miesa nie jem.. no i kiedy ide ze znajomymi do knajpy, oni pozeraja hamburgery a ja zamawiam slatke slysze ze ejstem dziwna i ze bez miesa szybciej umre.. =]
Asiu - 2008-01-07, 19:24

madlen napisał/a:
slysze ze ejstem dziwna i ze bez miesa szybciej umre.. =]

No cóż, za jakieś 70 lat będziesz samotnie siedzieć w knajpie jedząc sałatkę i już przynajmniej nikt Ci nie powie, że jesteś dziwna.
Szkoda tylko, że Twoi przyjaciele nie dożyją, żeby to zobaczyć :twisted:

madlen - 2008-01-08, 13:22

a jak dozyja to nie beda mieli zebow zeby pozerac swoje ukochane hamburcie.. ;)
szynka-szynka - 2014-03-01, 03:31

Grzebię sobie w fejsbuku, grzebię...
A tu takie lolki:







Cytat:
Dla nas, życie każdego zwierzęcia jest tyle samo warte - nie próbujemy wyznaczać granicy między tym co można jeść, a czego już nie można. Nie dzielimy zwierzęta na te, które mają uczucia i ich nie mają. Co ciekawe, takie dziwne podziały wprowadzają osoby nazywające siebie "miłośnikami zwierząt".
Naszym celem jest walka z hipokryzją ludzi, którzy na widok grillowanego konia chcą nas zabić (wielokrotnie pewne osoby wypełniały znamiona typu czynu zabronionego z Artykułu 216 Kodeksu Karnego), a widok grillowanego kurczaka im już nie przeszkadza na tyle, aby zwyzywać swoich rodziców jedzących tegoż ptaka przy niedzielnym obiedzie. Negują oni jednocześnie własne postulaty o równej wartości życia każdego ze zwierząt.


https://www.facebook.com/...560432290720387

Bellis_perennis - 2014-03-01, 12:31

W temacie całej afery związanej z tym, że fikcyjna firma miałaby wykupywać na kg młode psy i koty ze schronisk na mięso.

Rozwalacz - 2014-03-01, 14:45

Slyszalem o gosciu co ma wlasna 'nowoczesna' farme kur i nie je wlasnie swoich kurek, nie dlatego ze je lubi czy cos.... poprostu uwaza ze jedzenie ich bylo by bardzo nie zdrowe (w sumie sie nimi brzydzi) i woli jesc kury chodowane w normalny sposob. :)

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group