Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Ciąża, Dziecko, Rodzina - Dzieci-wegetarianie dyskryminowane w polskich przedszkolach

Surri - 2015-02-03, 13:53
Temat postu: Dzieci-wegetarianie dyskryminowane w polskich przedszkolach
Dzieci-wegetarianie dyskryminowane w przedszkolach? Okazuje się, że niektóre placówki nie przyjmują ich, chcąc w ten sposób uniknąć problemu z zapewnieniem im wyżywienia. Jednocześnie MEN informuje: przedszkola oraz szkoły nie mogą żądać od rodziców dostarczenia zaświadczenia lekarskiego na temat wegetarianizmu ich dzieci. - Jeżeli pojawi się takie żądanie, to należy to wyjaśnić z dyrektorem placówki - dodaje rzeczniczka Ministerstwa Edukacji Narodowej, Joanna Dębek.





Dzie­ci-we­ge­ta­ria­nie dys­kry­mi­no­wa­ne w przed­szko­lach? Oka­zu­je się, że nie­któ­re pla­ców­ki nie przyj­mu­ją ich, chcąc w ten spo­sób unik­nąć pro­ble­mu z za­pew­nie­niem im wy­ży­wie­nia. Jed­no­cze­śnie MEN in­for­mu­je: przed­szko­la oraz szko­ły nie mogą żądać od ro­dzi­ców do­star­cze­nia za­świad­cze­nia le­kar­skie­go na temat we­ge­ta­ria­ni­zmu ich dzie­ci. - Je­że­li po­ja­wi się takie żą­da­nie, to na­le­ży to wy­ja­śnić z dy­rek­to­rem pla­ców­ki - do­da­je rzecz­nicz­ka Mi­ni­ster­stwa Edu­ka­cji Na­ro­do­wej, Jo­an­na Dębek.



O trud­no­ściach, na jakie na­po­ty­ka­ją ro­dzi­ce, opo­wie­dzia­ła dzien­ni­ka­rzom m.​in. Ka­ta­rzy­na Ko­no­pa z War­sza­wy. Od niej wła­śnie przed­szko­le żą­da­ło "za­świad­czeń o we­ge­ta­ria­ni­zmie". Ocze­ki­wa­no, że do­star­czy od­po­wied­ni do­ku­ment od le­ka­rza, który ten wska­zy­wał­by na przy­kład, że dziec­ko ma aler­gię na nie­któ­re skład­ni­ki po­kar­mów. Efekt był taki, że Ko­no­pa mu­sia­ła po­słać swo­je­go 4-let­nie­go synka do pry­wat­ne­go przed­szko­la, gdzie jest do­wo­żo­ny ca­te­ring.

Z po­dob­ny­mi pro­ble­ma­mi spo­tka­ła się Ida Sy­wu­la z Gdyni. Pla­ców­ki tłu­ma­czy­ły się, że ku­char­ki nie po­tra­fią przy­go­to­wać dań dla we­ge­ta­rian. Z kolei przy­no­sze­nia wła­snych po­sił­ków za­bra­nia Sa­ne­pid.

Córki Kon­ra­da Kar­kosz­ki z Oświę­ci­mia teraz uczą się już w szko­le. Jemu aku­rat udało się dojść do po­ro­zu­mie­nia z przed­szko­lem córek i mógł przy­no­sić ugo­to­wa­ne przez sie­bie je­dze­nie, które potem w pla­ców­ce było po pro­stu od­grze­wa­ne. Teraz w szkol­nej sto­łów­ce córek też nie ma dań we­ge­ta­riań­skich. W związ­ku z tym nie ja­da­ją tam obia­dów.

Tym­cza­sem, In­sty­tut Żyw­no­ści i Ży­wie­nia nie widzi prze­ciw­wska­zań, jeśli cho­dzi o ser­wo­wa­nie diety we­ge­ta­riań­skiej w szko­łach i przed­szko­lach. Za­zna­czył jed­nak, że musi być ona pra­wi­dło­wo zbi­lan­so­wa­na.

MEN: zaświadczenia lekarskie dot. wege-dzieci bezprawne

Rzecz­ni­ka MEN, Jo­an­na Dębek tłu­ma­czy, że z we­ge­ta­ria­na­mi mamy taką samą sy­tu­ację - jak z dzieć­mi cier­pią­cy­mi na aler­gie. W tym wy­pad­ku sto­łów­ki też muszą za­dbać o od­po­wied­nią dietę pod­opiecz­nych danej pla­ców­ki. Zatem je­że­li roz­mo­wa z dy­rek­to­rem przed­szko­la (lub szko­ły) nie przy­nio­sła ocze­ki­wa­ne­go skut­ku, można z tą spra­wą zwró­cić się do or­ga­nu pro­wa­dzą­ce, a nawet do ku­ra­to­rium.

Obec­ne prze­pi­sy ani nie za­ka­zu­ją, ani nie na­ka­zu­ją przy­go­to­wy­wać spe­cjal­nych dań dla dzie­ci we­ge­ta­riań­skich. Żadne prze­pi­sy też nie okre­śla­ją, co po­win­no się zna­leźć w menu ta­kiej sto­łów­ki. Dla­te­go MEN ape­lu­je o próbę zna­le­zie­nia kom­pro­mi­su w przy­pad­ku diety dziec­ka, które różni się od kuch­ni przy­ję­tej za tra­dy­cyj­ną.

(ks)

Onet

Melania - 2015-02-03, 19:33

Cytat:
Dla­te­go MEN ape­lu­je o próbę zna­le­zie­nia kom­pro­mi­su w przy­pad­ku diety dziec­ka, które różni się od kuch­ni przy­ję­tej za tra­dy­cyj­ną.


Ciekawa jestem, na czym ten kompromis miałby polegać? :-P Że zamiast mięska będzie rybka, bo przecież ryba to nie mięso? Już nawet nie chcę myśleć, co by było, gdyby dziecko było wegańskie :shock:

filifjonka - 2015-02-03, 19:41

Ten apel to takie oswiadczenie: To nie nasz problem, radzcie sobie sami :(
Gemma - 2015-02-03, 22:59

filifjonka napisał/a:
Ten apel to takie oswiadczenie: To nie nasz problem, radzcie sobie sami :(
Zgadza się, bo MEN nie ma prawa nikomu niczego nakazywać jeśli nie ma ku temu odpowiednich zapisów prawnych. Zostaje tylko apel.
aka_nina - 2015-02-18, 09:56

W Warszawie są przedszkola, gdzie uwzględnia się dietę dziecka. Nawet jakieś ekologiczne przedszkole jest.
waszyniarka - 2015-02-18, 15:03

Wegetarianskie przedszkola są tylko w duzych miastach. Ale w wielu nie ma problemu jesli rodzice sami przynoszą im posiłek.
aka_nina - 2015-02-19, 09:23

waszyniarka napisał/a:
Wegetarianskie przedszkola są tylko w duzych miastach. Ale w wielu nie ma problemu jesli rodzice sami przynoszą im posiłek.

Niestety w większości przedszkoli dzieci karmione są byle czym. I mi by nie przeszkadzało mięso, ale parówki?? soki?? nie nie nie

lackyyy - 2015-03-13, 10:10

Parówki?
Moja córka chodzac do przedszkola nie był wegetarianka ale alergikiem pokarmowym. Uczulenie na drób, ryby i seler. Więc tak, potrawy z tymi składnikami nie były jej dawane ale...uwaga.....przez to dziecko cały dzien siedziało na kanapkach z masłem i suchysz ziemniaczkach...

aka_nina - 2015-03-13, 13:07

lackyyy napisał/a:
Parówki?
Moja córka chodzac do przedszkola nie był wegetarianka ale alergikiem pokarmowym. Uczulenie na drób, ryby i seler. Więc tak, potrawy z tymi składnikami nie były jej dawane ale...uwaga.....przez to dziecko cały dzien siedziało na kanapkach z masłem i suchysz ziemniaczkach...


no to przykre. przedszkola ekologiczne mają lepsze oferty z tego co widziałam.

limpkoko - 2015-05-16, 17:15

W prywatnych żłobkach, przedszkolach czy klubach malucha można zażądać wszystkiego jak się ma kasę. Są klienci to i wege jedzenie będzie. Ale to niestety tak jest tylko w prywatnych gdzie przedsiębiorcy zależy na każdym kliencie... państwowe niestety nadal uważają, (jak cała budżetówka zresztą), że wszytko ma być tak jak oni chcą bo nie chce im się bawić w różne dania i zawracać sobie głowy...
aka_nina - 2015-05-17, 06:44

Przerażające jest to, co dzieci muszą teraz jeść w szkołach. Na każdym poziomie edukacji. W sklepiku szkolnym nie ma czasem nawet jabłka do kupienia.
filifjonka - 2015-05-17, 11:47

Są też takie sklepiki, w którym są jabłka, banany, zdrowe batoniki zbożowe, naturalne soki itp. A czego nie ma, to właśnie cola i chipsy. Wiem, widziałam! Choć to raczej rzadkość... :(
limpkoko - 2015-05-17, 19:58

Są takie sklepiki ale to też jest moim zdaniem złe! Bo to ograniczanie wolności czy wyboru. Wiadomo, że super fajnie jak dzieci jedzą zdrowe rzeczy, ale nie można też popadać w skrajności, że w sklepiku nie będzie np. słodyczy. Dziecko jak będzie chciało to i tak sobie kupi i tak, tylko w innym sklepie. Ja jestem za całkowitą wolnością i wyborem. Jakiekolwiek takie ograniczenia kojarzą mi się odrazu ze stadem urzędników, którzy tylko myślą czego tu zabronić...
orzechova - 2015-05-18, 12:22

tak, dzieci powinny też wyrazić swoją opinię o tym, czy chcą myć zęby albo chodzić do szkoły. I czy chcą okładać Kasię łopatką po głowie. Przecież nie można ich ograniczać, to są inteligentne i w pełni samowystarczalne istoty!
limpkoko - 2015-05-18, 17:41

Oczywiście, że nie są samowystarczalne ale uważam, że każde ograniczanie rodziców jest złe. To rodzice powinni decydować co jedzą ich dzieci w szkole a nie urzędnicy czy politycy. U mnie jest np, tak, że szkoła podstawowa jest zaraz po drugiej stronie ulicy na której jest mini-sklep osiedlowy. W tym sklepie jest WSZYSTKO. I dzieci na długiej przerwie po prostu wychodzą do tego sklepu jak nie ma czegoś w szkolnym sklepiku. (Zresztą sama chodziłam do tej szkoły i robiłam dokładnie tak samo jak byłam w ich wieku ;) . I teraz za każdym razem drżę o to czy czasem mojego dziecka nie potrąci jakieś auto gdy będzie przebiegało przez ulicę do sklepu bo w sklepiku szkolnym nie ma tego co ono chce kupić. Osobiście wolę, żeby kupiło w szkole niż biegało mi po ulicy :)
orzechova - 2015-05-19, 07:26

chyba korwin miał takie postulaty?
moim zdaniem trzeba ograniczać ludzi nakazami i zakazami, a zwłaszcza rodziców- bo wychowują nowe pokolenie- a niestety większość ludzi jednak jest idiotami. Dzieciaki nie powinny wychodzić poza teren szkoły w czasie lekcji- powinnaś to zgłosić na zebraniu z rodzicami- nauczyciele w czasie zajęć są za nie odpowiedzialni i jeśli coś by się stało jakiemuś dzieciakowi, oni by za to beknęli.

limpkoko - 2015-05-19, 08:30

nie wiem jakie postulaty ma Korwin.
Oczywiście, że nie powinny wychodzić tak jak nie powinny robić wielu innych rzeczy ale nad wszystkim zapanować się nie da. Uważam, że ograniczanie rodziców to najgorsza rzecz jaka może być. Każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Tak samo można ograniczyć dzieci vege - bo większość ludzi jednak jest wszytskożerna i w oczach większości idiotami są ludzie vege a już rodzice vege to skończeni zwyrodnialcy, którzy dają swoim dzieciom takie jedzenie. To może jakiś zakazik albo od razu odbierać dzieci rodzicom vege? ;)

Degon - 2015-05-19, 17:53

orzechova napisał/a:

moim zdaniem trzeba ograniczać ludzi nakazami i zakazami, a zwłaszcza rodziców- bo wychowują nowe pokolenie- a niestety większość ludzi jednak jest idiotami.


Hm… w sumie to trochę dziwne. Owe zakazy i nakazy nie pochodzą od kosmitów ni bogów jakich, a tworzą je politycy (ustawodawcy) którzy wybrani są większością demokratyczną, wybierani przez większość społeczeństwa - a przecie „niestety większość ludzi jednak jest idiotami”.
Wiec albo większość ludzi jednak nie jest idiotami, albo demokracja coś kuleje (jak np w przypadku kary śmierci – za wiki: Według badań CBOS poparcie dla kary śmierci w Polsce w maju 2011 roku wynosiło 61%.)
(może być też, że większość idiotów nie bierze udziału w głosowaniach).

Hate - 2015-05-20, 03:35

Degon napisał/a:
Wiec albo większość ludzi jednak nie jest idiotami, albo demokracja coś kuleje

Albo większość ludzi jest idiotami i demokracja kuleje .Kuleje też edukacja, która imo powinna być ponad nakazami i zakazami.

bejata440 - 2015-05-20, 22:27

brałam parę razy udział w akcji na lato albo na zimę związaną z organizacją czasu dla dzieci w czasie wakacji czy ferii na Bawarii. Weganizm, wegetarianizm, wszelkie nietolerancje laktozy, uczulenia na orzechy, itp, zakaz jedzenia mięsa świni, czy inne... coś normalnego, codziennego, bezproblemowego.


z tego co się słyszy to te modne "bio placówki" coraz częśćiej powstają w większych miastach Polski

maciek25 - 2015-06-06, 17:20

Trzy wtrącenia z mojej strony:

1. Demokracja działa dobrze w dobrze znanej grupie o podobnych preferencjach i zrzucamy się w 5-tkę na paliwo i głosujemy gdzie jedziemy.

2. Demokracja w takim znaczeniu jak teraz działa tak, że głosujemy komu zabierzemy pieniądze.

3. Obecna demokracja tworzy np. sprawiedliwość społeczną, czyli niesprawiedliwość, której owocem są np. przywileje emerytalne.

Milia - 2015-06-07, 07:50

limpkoko napisał/a:
nie wiem jakie postulaty ma Korwin.
;)

Korwin mial taki postulat ze "kobiety sa mniej madre od mezczyzn, przeciez to jest oczywiste" :mrgreen: :shock: Puszczali to w kolko w TV. Nigdy nie probowal sie tlumaczyc z tej obrzydliwej wypowiedzi. Stary stukniety pryk.
(To tak na off-topie.)

Karviainen - 2015-06-25, 04:51

lata 80, miso chowalam pod ziemniaki, co bylo strazne, bo uwielbialam ziemnniaki, bralam do buzi, miedzy policzek a zeby i szlam do pani "moge siku?" oczywiscie, by wypluc, z kanapek oddawalam koledze, ktory lubil. Az w koncu matka sie wkurzyla, poszla do przedszkola i powiedziala, ze jak nie chce to niech nie je, dajcie jej wiecej ziemniakow.
.
A co do przedszkola, to choc panie bardzo milo wspominam to jesli chodzi o podejscie do jedzenia to nei rozumialam nigdy jeden rzeczy. ja nie jadlam miecha, bo nie lubilam. marchewki czy buraczkow tez nie tykalam. Jednak te produkty mi nie szkodzily. Moja przedszkolna przyjaciolka Magda, zawsze wymiotowala jak byla zupa mleczna na sniadanie. Zawsze. I wiecie, ze nikt nie powiedzial jej, byo nie jadla! musiala usiasc, dostala swoja zupe i musiala jesc. chore to. U mnie to bylo moja fanaberia, jej szkodzilo. lata 80.

Melania - 2015-06-25, 06:23

Karviainen napisał/a:
Moja przedszkolna przyjaciolka Magda, zawsze wymiotowala jak byla zupa mleczna na sniadanie. Zawsze. I wiecie, ze nikt nie powiedzial jej, byo nie jadla! musiala usiasc, dostala swoja zupe i musiala jesc. chore to. U mnie to bylo moja fanaberia, jej szkodzilo. lata 80.

O, to, to.
Musisz pić mleko, żeby być zdrowym, a mnie na sam jego widok brało na wymioty. Nie wspomnę o zapachu czy smaku. W końcu udało mi się od niego uwolnić w wieku około 9 lat i jakoś nie umarłam. Ba, nawet się nie pochorowałam.

orzechova - 2015-06-25, 07:12

mam mdłości na samo wspomnienie zupy mlecznej :paw:
Melania - 2015-06-25, 14:48

jak leżałam w szpitalu, to oczywiście była ta "zupa" na śniadanie. zabroniłam babce w ogóle z tym smrodem wchodzić do mnie na salę - na szczęście leżałam sama. fu!
Martusia - 2015-07-13, 11:52

Melania, to ja mam ciut pozytywniejsze doświadczenia. :) Żarcie takie sobie, ale mi nakładały kucharki jakies nieprzyzwoicie duże porcje chyba w ramach zasady, że jednego kotleta trzeba zastąpić 6 marchewami/0,5 ziemniaków ekstra itd. :)
Rewa - 2015-11-20, 18:47

Uważam,że w szkołach i przedszkolach powinny być wegańskie opcje na stołówkach. Wegańskie, a nie wegetariańskie. Takie się przecież odpowiednie dla wielu alergików, wegetarian i wegan. To byłby idealny ''kompromis''.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group