To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Wegetarianizm & Weganizm - Małże

taffit - 2015-03-30, 15:19

unikko napisał/a:
A jak odnosicie się do spożywania małży?


Nie ma ich w moim menu i nie poluje na nie w sklepie. Możliwe, że gdyby mi je podano, to bym zjadł. Ich skala odczuwania jest podobno porównywalna z roślinami.

Tequilla - 2015-03-30, 17:02

Ja bym nie zjadł. Pewnie ze względów etycznych, ale jeszcze bardziej zwykłego obrzydzenia.
petlik - 2015-03-30, 17:05

Tequilla napisał/a:
Ja bym nie zjadł. Pewnie ze względów etycznych, ale jeszcze bardziej zwykłego obrzydzenia.

x2

Hate - 2015-03-30, 18:07

Noł łej.
Kain - 2015-03-31, 00:31

Są całkowicie wegańskie jeśli chodzi o mnie.

Nie ma żadnych sensownych przeciwwskazań etycznych i ekologicznych - farmy małż są super ekologiczne i wydajne, niemal wolne od przypadkowych ofiar podczas zbierania małż. Być może powodują mniej ofiar niż zbiór wielu rodzajów owoców, etc. Na dodatek żywią się "zanieczyszczeniami".

Są świetnym źródłem witaminy B12 i kwasów omega, a i podobno wapń, więc to w sumie taki vegan dream food, bo to te wartości, których jest najmniej w produktach nieodzwierzęcych. Mają małą wartość kaloryczną.

Szkoda, że smakują niesamowicie obrzydliwie. :P

Możemy się kiedyś umówić na obiad z małżami Dawid, to będzie ciekawe doświadczenie zjeść mięso po parunastu latach. :D
Albo zróbmy na kuchnie społeczną i zobaczymy czy nas wpuszczą. :P

powsinoga - 2015-03-31, 06:18

Stanowczo protestuję przeciwko przepisywaniu małżom waginy. Te szlachetne mięczaki są rodzaju męskiego. Ten małż, tych małży/małżów.

Do małżów mam podejście jak do owadów. Zdaje się, że nie wiadomo, czy coś czują, a więc, mówiąc Singerem, czy są jakieś interesy do rozważenia. A jeśli już nawet coś czują, to pewnie maciupeńko.

Ze względu na prawdopodobieństwo maciupeńkiego czucia zachodzi możliwość maciupeńkiego zła ich jedzenia. Na tyle maciupeńkiego, że mnie mało gorszy i uważam, że gdyby ludzkość przerzuciła się z krów na owady i małże, to byłby to milowy skok etyczny.

orzechova - 2015-03-31, 09:05

kiedyś jadłam ostrygi. żywe. całkiem niedawno przed przejściem na weganizm.. kupowałam w auchan, były śmiesznie tanie. biedne :(
Surri - 2015-03-31, 09:17

Jakiś czas temu na fb, miała miejsce dyskusja na temat jedzenia małżów. A właściwie gówno burza, jak to lubi czasami bywać na fejsie.

Ryby i ,, owoce morza" wypadły z mojego jadłospisu jako ostatnie ze zwierząt i niestety są to smaki za ktorymi tęsknie (a może mi się tak wydaje, może już odwykłam tylko o tym nie wiem? :) )

Z etycznego punktu widzenia faktycznie wychodzi że możemy takie zwierzęta zjadać. Ale cóż z tego skoro mi w głowie utrwaliło się proste ,, zwierzęta to nie jedzenie". Nie wiem czy bym się przelamala. Pewne granice już mi się mocno utrwaliły.

Ponadto przez lata tłukłam mięsnym znajomym, że nie jem ryb i cierpliwie wyjaśniałam dlaczego. Ja wiem, że małż to nie ryba ale skoro ta dyskusja wzbudziła moc wątpliwości u wegan, to ja nie wiem jak by wyglądała u ,, tradycyjnych" (takim z którymi o weganiźmie rozmawiało się pizdyliard razy).
Chyba wstydziłabym się im przyznać do konsumpcji małży (jeśli do takiej by doszło)

Natomiast nie miałabym chyba nic przeciwko, żeby małże były np. w menu wege knajp.
Chociaż z drugiej strony, w wielu tradycyjnych knajpach w menu wegetariańskim często widnieją ryby.
Skoro dziś tak trudno się walczy z myśleniem ,,tradycyjnych" o wege posiłkach to gdybyśmy dopuścili do menu małże to restauratorzy by już chyba kompletnie zgłupieli i wyrugowanie ryby byłoby jeszcze trudniejsze.

Kain - 2015-03-31, 11:57

Małże są mięczakami, czyli do ryb im bardzo daleko. Mają stadia larwy, nie mają mózgu, etc.

Jeżeli ktoś dopuszcza jedzenie owadów (ja np. nie) to tym bardziej powinien małż.

Na dodatek jak pisałem jest spora szansa, ze jedzeniem małż spowodujesz mniej cierpienia niż jedzeniem niektórych roślin. :)

Trochę to zabawne, że weganie i weganki bronią się takimi samymi argumentami jak ludzie, którzy są na diecie pospolitej w kwestii weganizmu. Zwłaszcza, że argumentów tych wegańskie środowisko tak nie cierpi. :P

Wg mnie jedyny argument za niejedzeniem małż to tzw. benefit of doubt. Czyli jeżeli nie mamy 100% pewności, lepiej nie ryzykować.

Tequilla - 2015-03-31, 13:51

Akurat sama przynależność do mięczaków może być mocno myląca bowiem głowonogi też należą do mięczaków, a ich inteligencja plasuje je czasem na poziomie wyżej rozwiniętych ssaków. I faktycznie gdybyśmy próbowali to wytłumaczyć przeciętnemu kucharzowi/ właścicielowi restauracji, że małże tak, ale np. ośmiorniczki już nie, ryby nie to byłoby jeszcze gorzej. To jest po prostu tak skomplikowane, jak wyższa matematyka 8-)
Kain - 2015-03-31, 15:44

Tequilla napisał/a:
Akurat sama przynależność do mięczaków może być mocno myląca bowiem głowonogi też należą do mięczaków, a ich inteligencja plasuje je czasem na poziomie wyżej rozwiniętych ssaków. I faktycznie gdybyśmy próbowali to wytłumaczyć przeciętnemu kucharzowi/ właścicielowi restauracji, że małże tak, ale np. ośmiorniczki już nie, ryby nie to byłoby jeszcze gorzej. To jest po prostu tak skomplikowane, jak wyższa matematyka 8-)


Good point. ;]

taffit - 2015-03-31, 16:04

Tequilla napisał/a:
I faktycznie gdybyśmy próbowali to wytłumaczyć przeciętnemu kucharzowi/ właścicielowi restauracji, że małże tak, ale np. ośmiorniczki już nie, ryby nie to byłoby jeszcze gorzej.


Małże tylko dla wtajemniczonych wegan :lol:

powsinoga napisał/a:
Do małżów mam podejście jak do owadów. Zdaje się, że nie wiadomo, czy coś czują, a więc, mówiąc Singerem, czy są jakieś interesy do rozważenia. A jeśli już nawet coś czują, to pewnie maciupeńko.


Singer w książce "Etyka, a to co jemy" wyłączył omułki, ostrygi i przegrzebki z przywileju wątpliwości.

Kain napisał/a:
Możemy się kiedyś umówić na obiad z małżami Dawid, to będzie ciekawe doświadczenie zjeść mięso po parunastu latach.


Nie wiem czy bym dał radę na trzeźwo :mrgreen:

Kain napisał/a:
Albo zróbmy na kuchnie społeczną i zobaczymy czy nas wpuszczą. :P


Napiszemy wegańskie małże i nas wpuszczą :shock:

Tequilla - 2015-03-31, 18:02

Nie jedz taffit, bo cię potem małżonka do małżeńskiego łoża nie wpuści :mrgreen:
Bellis_perennis - 2015-03-31, 20:07

Wpuści, toż to afrodyzjak.
Zjadłabym bez skrupułów. Nigdy nie próbowałam więc nawet z ciekawości.

filifjonka - 2015-03-31, 20:40

Nie zjadłabym, ale tylko dlatego, że nie znosze ryb, owocow morza i wszystkiego, co plywalo w wodzie. Nawet na miesozerstwie ryb nie jadlam. Ble.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group