Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Moja historia - Ubój rytualny lekiem na wszystko!

Kredqa - 2015-05-03, 14:04
Temat postu: Ubój rytualny lekiem na wszystko!
Jako "aktywistka" zaczynałam w lokalnej grupie Viva. Zbieraliśmy się na protest przeciwko rytualnemu (ten ostatni). Jechałam na niego chyba jako jedyna mięsojedząca z całej grupy. Wtedy sobie pomyślałam, że jak ubój zostanie nielegalny, to ja przestanę jeść mięso, a jak go zalegalizują, to dalej będę jadła-takie durne rozkminy 18latki. Kiedy staliśmy pod tym sejmem i widziałam tyle osób. Niektóre płakały. Wszyscy jednak byli jednością, a ja czułam, że od nich odstaję. Wtedy właśnie pomyślałam sobie "Nigdy więcej mięsa, nigdy!"...Strasznie wtedy płakałam. Pamiętam, że bardzo bolała mnie głowa i musiałam co chwilę uciekać w cień na parking. Wróciłam do domu, rozmroziłam mięso, dałam psom a resztę zabrała moja współlokatorka i chyba trochę Mama. Wszyscy wtedy mi mówili, że nie dam rady, że 2 tygodnie, to max. Było ciężko, bo jestem tą osobą, która mogła jeść surowe mięso(jeszcze ciepłe, zaraz po uboju). Jakieś 2-3 tygodnie pod odstawieniu mięsa zaczęłam się bardzo źle czuć. Nie mogłam wstać z łóżka. Wcześniej czytałam, że niektórzy mają coś podobnego i nazywają to "detoxem". W końcu wstałam, nałykałam się witamin(wszystkie jakie były w domu), zjadłam jakieś warzywa, przespałam się, obudziłam i wróciłam do żywych. To był jedyny moment, kiedy czułam się źle, ale nigdy nie popadłam w wątpliwość swojej decyzji. Mięso rzuciłam 12 lipca 2013 roku, więc już prawie dwa lata! Nie jestem 100% weganką, bo zdarzają mi się wpadki, ale nie kupuję już jajek, mleka nie piję od 9 miesiąca życia ze względu na nietolerancję laktozy. Wiem, że nadejdzie taki moment, że nie skusi mnie już nawet kostka ulubionej czekolady. Już teraz potrafię sobie odmawiać np.lodów, które tak uwielbiam. A mięsa nie zjem już nigdy, bo nie jest to dla mnie mięso, a ciała zwierząt i nawet obtoczony w panierce schabowy nie śmierdzący już mięsem nie jest dla mnie pociągający! :) To najlepsza decyzja w moim życiu. Bardzo się z tego cieszę i jestem dumna, że mi się udało, że pokonałam swoją słabość do mięsa i że coraz mniej przykładam swoją rękę do cierpienia zwierząt. Swoje grzechy z 18lat życia naprawiam ratując zwierzęta oraz walcząc o ich prawa. Od października jestem wolontariuszką Otwartych Klatek, które są moją miłością, bo kiedy zobaczyłam jak to wygląda od środka-to naprawdę mega szacun dla tych ludzi. Jestem dumna, że mogę (chociaż niewiele) im pomagać! No i tak właśnie trwam i namawiam innych :) Na liczniku mam już 2 osoby, które przestały jeść mięso. 1 mocno ogranicza. Kilka mówi, że ogranicza i staram się im wierzyć. Kilkanaście osób nie kupuje już jaj trójek :)
Megana - 2015-05-03, 21:04

Piękna historia. Tylko z tym namawianiem to wiesz, dyplomacja przede wszystkim. Na początku też chciałam wszystkim wytłumaczyć i w ogóle, ale potem okazało się, że jestem traktowana jak jakaś nawiedzona i tak dalej.
Teraz tłumaczę swoją decyzję wyłącznie jeśli jestem zapytana, mówię rzeczowo i bez emocji i nie namawiam.
Zawieszam w próżni kwestię sumienia, pozwalając rozmówcy by sam sobie odpowiedział co mówi jego sumienie - skoro już wie.

Kredqa - 2015-05-04, 10:13

Nie no...to nie jest wcale tak, ze podchodze i mowie "ej no, wez nie jedz miesa, prosze" ;-)
ladywind - 2015-05-04, 21:46

Kredqa, fajnie że jestes zarówno weganka jak i aktywistką. Weilki szacun dla takich ludzi jak Ty peace

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group