Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Wegetarianizm & Weganizm - Ciężkie życie weganina

jaycob - 2015-07-02, 09:15
Temat postu: Ciężkie życie weganina
Witam.

Nie wiem jak u innych, ale u mnie w mieście życie oparte na diecie roślinnej nie jest zbyt łatwe. I nie mówię tu zdobywaniu produktów czy przygotowaniu ich, ale o życiu towarzyskim/rodzinnym.

U mnie w rodzinie wszyscy z wyjątkiem mnie są wszystkożerni także wszystkie posiłki muszę przygotowywać sobie oddzielnie. Podobnie jest ze świętami - większość potraw jest mięsnych.

Prawdopodobnie będę także jeść oddzielnie widząc, że moi domownicy jedzą mięso, a drugą ręką głaskają pieska. :roll: Dodatkowo mówią jakie to wszystko jest pyszne to raczej nie jest zbyt przyjemne dla kogoś kto tego nie je.

Gdziekolwiek się nie pojawię to w 95% dań są produkty odzwierzęce. Kilka tyg. temu byłem na ślubie, w planie był wypad na wspólną kolację i wszystkie 4 dania były mięsne. Z góry już było założone menu także opcji e.w. zmiany nie było.

Gdy wybieram się piwko z kumplami to oczywiście trzeba coś zjeść. Do wyboru albo jest kebs albo pizza. Oczywiście głosuje większość za mięsną. Poza tym wykluczyć ser z pizzy też raczej ciężko jak nie ma opcji wegańskiego sera.

Sezon na grillowanie i ogniska rozpoczęty. Wszyscy będą sobie coś pichcili, a ja co? Mam wyciągnąć kilogram bananów? :D Jeszcze na grillu można sobie warzywne szaszłyki położyć, a na ognisku?

Kwestie moralne/etyczne raczej do mnie nie przemawiają. Oczywiście wiem, że dzieję się krzywda zwierząt, wiem, że szkodzi się środowisku etc etc, ale czy to rzeczywiście prawda? Mieszkam w małej miejscowości do 2 tyś i jestem prawie przekonany, że jestem jedynym weganinem. :D Oczywiście nie mam na to żadnych statystyk..., ale chodzę do Biedronki (największego sklepu u mnie) i widzę co ludzie kupują.
Czy zwierzątka dzięki mnie się uratują? Raczej nie. Jak ja nie zjem to zjed je ktoś inny. Czy producent zrezygnuje z dodatkowej hodowli? Także raczej nie.

Mogę sobie uświadomić w głowie, że jest to dobre to co robię, poczuć się lepiej, ale jak czasami widzę ile bardzo smacznych rzeczy (tak dobrych, ze aż ślinka cieknie!) się wyrzekam to sobie myślę "czy to ma sens?". W moim przypadku raczej tylko zdrowotny.

I na koniec. Za każdym razem, gdziekolwiek jestem zadawane są ciągle te same pytania i argumenty: "dlaczego nie jesz mięsa?", "przecież roślinny także czują", "mleko/jajka jest/są zdrowe", "będziesz miał anemię", "białka są nie pełnowartościowe" itd. Nie mam siły ciągle na to odpowiadając.

Może po prostu się nie uodporniłem, bo staż mam dość krótki. :D

Chyba napisałem już wszystko (fanfary :D ).

A jak Wy sobie z tym radzicie?

ladywind - 2015-07-02, 10:47

To nie rozumiem jestes weganininem ze wzgledów zdrowotnych czy przez to, że masz świadomosc cierpienia innych istnien po to by zaspokoić kubki smakowe?

Sezon letmni owszem rozpoczęty ale to nie znaczy, że trzeba korzystac ze wszystkiego grilla, ogniska, pizzerii barów itd itd.. bo znajomi tak robią.

petlik - 2015-07-02, 10:49

Cytat:
Czy zwierzątka dzięki mnie się uratują? Raczej nie. Jak ja nie zjem to zjed je ktoś inny. Czy producent zrezygnuje z dodatkowej hodowli? Także raczej nie.


Skąd w ogóle taki tok rozumowania?
Oczywiście jako jednostka zasadniczo nie zmienisz świata ale nie zapominaj, że zbiorowość składa się z jednostek. Czy gdyby nagle wszyscy vege rzucili się na mięso to myślisz, że jego podaż by się nie zmieniła?
+ na prawdę chodzi wyłącznie o wpływ globalny? Czy innych równie niegodziwych praktyk (molestowanie, gwałt, morderstwo) nie dopuszczasz się dlatego, że ma to wpływ globalny czy może dlatego, że jesteś świadom do jakiej krzywdy tym samym byś się przyczynił? To, że statystyki (produkcja) się nie zmienią gdy zacząłbyś jeść mięso nie zmienia faktu, że stał byś się częścią tego całego kurewstwa.

filifjonka - 2015-07-02, 11:33

Cytat:
Może po prostu się nie uodporniłem, bo staż mam dość krótki.


No to chyba podstawowa przyczyna, jak dla mnie jęczysz. Chcesz być tym weganinem czy nie? Te wszystkie opisywane przez Ciebie "przykrości" to jakieś pierdoły, wygląda to jakbyś się po prostu wstydził być weganinem i szukał usprawiedliwienia, żeby nim nie być.

Większość tych sytuacji można ominąć, jeśli powie się gospodarzom "hej jestem wege, przygotuj dla mnie to i to".
A jedzenie bananów podczas ogniska znajomych? Why not? Jeśli lubisz banany?

jaycob - 2015-07-02, 11:48

Cytat:
Sezon letmni owszem rozpoczęty ale to nie znaczy, że trzeba korzystac ze wszystkiego grilla, ogniska, pizzerii barów itd itd.. bo znajomi tak robią.

To bym w ogóle wtedy z domu nie wychodził. ;) Jak napisałem wcześniej. Mieszkam w małej miejscowości także alternatyw na spędzanie wolnego czasu tutaj nie ma, chyba, że się chce to robić samemu.

Cytat:
Oczywiście jako jednostka zasadniczo nie zmienisz świata ale nie zapominaj, że zbiorowość składa się z jednostek

Zbiorowość w małych miejscowościach prawdopodobnie nie istnieje - przynajmniej to co zaobserwowałem u mnie.

orzechova - 2015-07-02, 12:01

nie przejmuj się, ja mieszkam w dużo większym mieście gdzie są wegańskie knajpy, sklepy i społeczności, a i tak jestem sama i na spotkaniach ze znajomymi też oglądam [staram się nie patrzeć] jak wpierniczają kiełbasy czy sery i dzielą się przepisami na kaszanki czy inne tego typu rzeczy..mało tego, kiedyś znajomy zaczął tłumaczyć gdzie należy wbić nóż świni, żeby się najszybciej wykrwawiła. Wstałam od stołu i powiedziałam, że idę do kibla się porzygać, a poszłam płakać. Ale takie sytuacje tylko mnie umacniają w moim postanowieniu.
Na imprezach sama robię żarcie dla siebie i innych, bo zazwyczaj [z jednym wyjątkiem-sąsiadka zawsze coś dla mnie ogarnie <3] nie miałabym co jeść. Na grilla robię warzywka i zajebi** tempeh w marynacie 8-) zawsze dość duże ilości, żeby poczęstować innych [tempeh robię sama, więc wychodzi taniej niż ten ze sklepu]. A na ognisko biorę grilla :D albo najadam się wcześniej i piję browarki. I jakoś leci. Na normalne pytania odpowiadam merytorycznie, jak mam ochotę- jak mi się nie chce gadać [bo widzę, że oponent jest, na przykład, kretynem] to ucinam pogawędkę [-to co ty jesz? -wiesz, tylko snickersy] i tyle. W ten weekend np. czeka mnie impreza urodzinowa znajomego, wyjazdowa- już sobie inkubuję kilo tempehu żeby mieć co jeść. Na weselu kuzyna sama dzwoniłam do restauracji i pytałam czy mogliby coś dla mnie zrobić- dostałam sałatkę, typu garść sałaty lodowej i jeden pomidor, ale wyjadałam innym ziemniaki i surówki i jakoś dałam radę ;)
no właśnie, pojawia się pytanie o Twoją motywację- dlaczego jesteś vegan?

jaycob - 2015-07-02, 12:56

Cytat:
nie przejmuj się

Pewnie masz rację. :-) Zapomniałem czym tak na prawdę się kierowałem wybierając weganizm.

Cytat:
Na grilla robię warzywka i zajebi** tempeh w marynacie

Masz tą możliwość, ja nie mam. ; )

petlik - 2015-07-02, 13:44

dlaczemu? :hmmm:
Hate - 2015-07-02, 13:57

Bo w ogóle nic nie ma i nic nie można.
Tequilla - 2015-07-02, 15:02

życie weganina jest generalnie bardzo ciężkie otóż 100% wegan umiera.
orzechova - 2015-07-02, 15:30

jaycob boczniaki z grilla też są po kozaku. Tylko nietanie.
Ale cukinia również kopie tyłki! [przyprawiona]

jaycob - 2015-07-02, 16:05

Cytat:
dlaczemu?

Bo temu. :P Brak dostępności produktów u mnie, a średnio mi się opłaca zamawiać z neta - głownie ze względu na koszt wysyłki.

Cytat:
jaycob boczniaki z grilla też są po kozaku. Tylko nietanie.
Ale cukinia również kopie tyłki! [przyprawiona]

Generalnie to wszystkie warzywa można grillować, gorzej z ogniskiem.

ladywind - 2015-07-02, 21:26

Ja mam pewnie krótszy staż od Ciebie bo nie jem miecha od marca ale takich dylematów nie mam jak Ty.

A ;poza tym jak sie chce, to sie da. Tylko trzeba chciec peace

Hate - 2015-07-03, 04:23

Amen.
Arktos - 2015-07-04, 07:18
Temat postu: Re: Ciężkie życie weganina
jaycob napisał/a:

Kwestie moralne/etyczne raczej do mnie nie przemawiają.

Odłączenie od weganizmu motywu etycznego neguje weganizm, który jest ideą, a nie dietą. Sama "dieta" to restrykcyjny wegetarianizm.
jaycob napisał/a:
Oczywiście wiem, że dzieję się krzywda zwierząt, wiem, że szkodzi się środowisku etc etc, ale czy to rzeczywiście prawda?

No co ty. To halucynacje niedożywionych wegan.

Daenerys - 2015-07-04, 10:51

A może zacznij na początek od wegetarianizmu?
Zostaw sobie na razie w diecie jajka i nabiał, wybieraj jajka z kodem nie niższym niż 1 (1 - wolny wybieg, 0 - ekologiczne, niższe cyfry ignoruj). Oswój się przez jakiś czas, miesiąc, dwa lub więcej - może to będzie lepsza opcja? Jak nabierzesz wprawy, stopniowo zacznij rezygnować z nabiału - zamiast masła olej kokosowy itp., który możesz zamówić przez neta, jeśli u siebie nie dostaniesz.
Rób to powoli, żeby się nie zniechęcić, jesteś indywidualnością i świadomie kreujesz swoje życie. Wybierasz drogę, z której powinieneś być dumny. Ja na początku też tak miałam - co ty będziesz jadła, anemii się nabawisz, standardowe bzdury. Większość ludzi mięsożernych jest po prostu wkurwiona, że ktoś się wyłamuje i nie godzi się na jedzenie mięsa, bo podświadomie czują, że to co robią to hipokryzja - dlatego czasem tak nienawistnie atakują wegeludki.
Pamiętaj, nie od razu Kraków zbudowano, ucha do góry, bądź dumny z tego, że nie jesz mięcha. Ja na początku odstawiałam mięso czerwone i drób, po jakimś czasie ryby, pozostałam przy nabiale, ale nie wykluczam weganizmu w przyszłości. Zamiast masła co jakiś czas stosuję olej kokosowy, zrezygnowałam ze słodkiego mleka, czekoladę jadam od czasu do czasu tylko gorzką.
Ludzie się przyzwyczają, zobaczysz - ja się na przykład uśmiecham, jak mój małż z dumą w głosie obwieszcza komuś niewtajemniczonemu, że ja nie jem mięsa, choć sam jest zdeklarowanym mięsożercą.
Może po prostu narzuciełeś sobie zbyt duże tempo.
A z grilla ja uwielbiam warzywa - czosnek, cukinia, kabaczek, papryka, cebula - wszystko oprószone przyprawami - pyyyyycha! Do tego jogurt naturalny z wyciśniętym przez praskę czosnkiem, solą i pieprzem. Jak się spotykam ze znajomymi, to oni mięcho, a ja warzywa na grilla - mam osobną tackę żeby się z mięsem nie stykało i wszystko gra :) A kebaba zawsze można zjeść w wersji wege - proś, żeby Ci nie wkładali wkładki mięsnej.
Będzie dobrze :)

Milia - 2015-07-05, 17:44

Jesli chodzi o dyskusje z miesozercami to ja kieruje sie ta sama zasada co Orzechowa: jesli dyskutant naprawde chce wiedziec co mna kieruje to mu tlumacze i obalam jeden po drugim jego stereotypy (poinformuj sie wczesniej, poczytaj, np na temat domniemanego czucia bolu badz strachu u roslin i dlaczego jest to niemozliwe), a jesli widze ze chce sie tylko kretynsko czepiac to na pytanie dlaczego nie jem miesa mowie "bo tak sobie wymyslilam", a na argumenty o tym czego mi bedzie brakowalo we krwi odpowiadam "no to sie pochoruje i umre".
I tez, tak jak orzehowa najadam sie czesto przed impreza, grilem czy wypadem do restauracji... Jesli w danej restauracji okazuje sie na miejscu ze jednak cos dla mnie jest to tym lepiej: zjem mniej i mniej zaplace ;) Czasami zdarza mi sie tez dzwonic do restauracji gdzie mam sie ze znajomymi udac i pytam czy maja cos dla wegetarian, czesto jest tak ze nawet jak nie maja to proponuja ze cos mi zrobia.
Staram sie tez nie robic cyrku, typu ze "kolo moich warzyw w lodowce lezy trup, zabierz go bo ja nie moge dotknac" albo "twoje skwarki smierdza krwia", to tylko pogarsza sytuacje, to my wtedy wychodzimy na tych upierdliwych, na sekciarzy.

jaycob - 2015-07-06, 21:01

Cytat:
Zostaw sobie na razie w diecie jajka i nabiał, wybieraj jajka z kodem nie niższym niż 1 [...]

Nie o to chodzi. Nie mam problemu z odstawieniem produktów odzwierzęcych... w domu u siebie.

Anachoreta - 2015-07-08, 20:53

A ja tam Ciebie rozumiem i wiem co czujesz. Nie jest łatwo samemu w małej miejscowości robić coś inaczej. Nie jest łatwo być vege jeśli nie wyniosło się tego z domu. Duży szacunek dla Ciebie. Ja bym chyba nie dał rady. Powodzenia. :-)

Radzić wiele nie mogę, bo moja sytuacja jest inna. Ale to co będzie dla Ciebie dobre to poszukać kogoś choć trochę podobnego do siebie i zacząć tworzyć mini vege środowisko, wtedy będzie łatwiej i milej. Podobnego nie znaczy weganina. Podobnie myślącego, który będzie zainteresowany. Próbować zmieniać otoczenie, żeby było lepsze.

arahja - 2015-07-08, 21:11

jaycob napisał/a:
U mnie w rodzinie wszyscy z wyjątkiem mnie są wszystkożerni także wszystkie posiłki muszę przygotowywać sobie oddzielnie. Podobnie jest ze świętami - większość potraw jest mięsnych.

Prawdopodobnie będę także jeść oddzielnie widząc, że moi domownicy jedzą mięso, a drugą ręką głaskają pieska. Dodatkowo mówią jakie to wszystko jest pyszne to raczej nie jest zbyt przyjemne dla kogoś kto tego nie je.

Gdziekolwiek się nie pojawię to w 95% dań są produkty odzwierzęce. Kilka tyg. temu byłem na ślubie, w planie był wypad na wspólną kolację i wszystkie 4 dania były mięsne. Z góry już było założone menu także opcji e.w. zmiany nie było.

Gdy wybieram się piwko z kumplami to oczywiście trzeba coś zjeść. Do wyboru albo jest kebs albo pizza. Oczywiście głosuje większość za mięsną. Poza tym wykluczyć ser z pizzy też raczej ciężko jak nie ma opcji wegańskiego sera.


1. No i?
2. No i?
3. No i?
4. To są ludzie, którzy nie zjadają całej pizzy na raz?


Serio, wprawdzie przedmówcy nie byli dla Ciebie zbyt łaskawi, ale w czym problem? No tak, sporo ludzi gotuje sobie samym. Niektórzy (a nawet niektóre) sami gotują dla 3-4 osób. Codziennie. Latami. Chyba ugotowanie sobie obiadu nie jest aż takim szaleństwem.
To samo grille, to samo wesela. Idziesz tam po to, żeby jeść? Możesz zresztą zaproponować wegemenu, wspomnieć o sobie państwu młodym etc.

Żeby nie było, weganizm mnie czasem przerasta. Chcę zjeść bułkę, a wszystkie z serwatką. Chcę szybko kupić przekąskę do pracy - nie ma. W pierwszej Biedronce w Polsce jest więcej warzyw niż tu w dużych sklepach. Ale to i tak mała cena.

BO:

http://latestvegannews.co...ting-less-meat/

400 Million Fewer Animals Were Killed for Food Last Year vs. 2007 Because People Are Eating Less Meat

orzechova - 2015-07-09, 07:59

arahja napisał/a:
4. To są ludzie, którzy nie zjadają całej pizzy na raz?

są ludzie, którzy zjadają całą pizzę na raz? ;)
zależy jaka średnica, ja jak idę do pizzerii z Tomim to zamawiamy sobie taką fi50cm na pół, na mojej połowie nie ma sera ani nic mięsnego ofc. Obsługa już mnie zna, więc nawet bym nie musiała nic mówić żeby dostać wegańską pizzę ;) jestem tam legendą ["pizza bez sera?!"]
Można wziąć małą pizzę i wciągnąć samemu.

Anachoreta - 2015-07-09, 17:16

Ja jem tylko to co sam przygotuje, więc nie mam takich problemów.
arahja - 2015-07-09, 17:39

orzechova napisał/a:
są ludzie, którzy zjadają całą pizzę na raz?


fi 34 cm spokojnie. ;) jeszcze nie mam jakichś zabójczych zapasów tłuszczu.

Pearl - 2015-07-09, 21:48

Ognisko powiadasz?ziemniAKI w folii,od 20lat je wtykam,tofu jakby sie nauczyc robić,to nadziane na kij i nałożone na chleb czy pasty jakie tylko chcesz, taką smarujesz i siedzisz z kijakiem też i na chleb cieplutki,piekliśmy z mężem na ognisku pracowniczym i co z tego,że sie dziwnie patrzyli?tylko ja większosć kupuję,idę na łatwiznę,czy się da zrobić tofu,koledzy zapewne doradzą
orzechova - 2015-07-10, 07:58

tofu mogłoby się rozwalić, tak mi się wydaje.. jest jednak dość kruche.
Pearl - 2015-07-10, 12:15

:) W takim razie wysmażonana pomidorach z czosnkiem pasta snarowna;)szystko da radę!
orzechova - 2015-07-10, 13:39

? pasta z ogniska? możesz to narysować?
Pearl - 2015-07-10, 19:11

:mrgreen: ,ja tu piszę o natknięciu chleba na kija!,a jak nie chce samego szama ć to z pastą-inwencja własna
Degon - 2015-07-10, 19:21

Pearl napisał/a:
Ognisko powiadasz?ziemniAKI w folii


Ziemniaki w folii do ogniska? Na grilla to wiadomo, ale do ogniska pakować ziemniaki z folią? Oo
No ale w sumie znałem też gościa co chusteczkami fest przecierał końcówkę patyka przed nabiciem nań kiełbasy XD

Jeszcze za czasów jak nie było kiełbas z Polsoi dawałem rade nabić ich parówkę na patyk XD, kwestia dobrego kija zaostrzenia była.

Pearl - 2015-07-10, 20:49

Ja ze służby zdrowia, żadna dezynfekcja mi nie obca;)nie trzeba w folii,taki jest sposób,kiedy naklada sie masełko w środek,ale fakt to z grilla,ale to już nie do javcob, bo niewegańsko:)muszę zwiększyć ikość witamin na OUN
jaycob - 2015-07-14, 21:37

Cytat:
Duży szacunek dla Ciebie. Ja bym chyba nie dał rady. Powodzenia.

Dzięki. :)

Cytat:
to samo wesela. Idziesz tam po to, żeby jeść?

Wiadomo, że nie, ale jak się chce siedzieć długo, pić i tańczyć to trzeb coś zjeść. ;)

Cytat:
Ziemniaki w folii do ogniska? Na grilla to wiadomo, ale do ogniska pakować ziemniaki z folią? Oo

A nie? Odkąd pamiętam tak robiłem. Zimą to nawet wkładam ziemniaki do kominka. :D

psychoactive - 2016-11-16, 20:17

filifjonka napisał/a:
jak dla mnie jęczysz

Daj trochę otuchy, zamiast dołować bardziej.

Przechodzenie na wegetarianizm to przejebana sprawa jeśli chodzi o ludzi, a już w ogóle wege. Bycie nim wśród zarozumiałych idiotów też.


Ja mam ten bonus, że odwróciłem się od ludzi już wcześniej ze względu na ich małostkowość, . Ja zawsze byłem introwertykiem. Niemniej jednak po stracie stałych znajomych nawet mi potrafi troszeczkę dać się to we znaki. Wszak jeśli ktoś jest toksyczną osobą, to po co się z nim zadawać?


Daenerys napisał/a:

Zostaw sobie na razie w diecie jajka i nabiał, wybieraj jajka z kodem nie niższym niż 1 (1 - wolny wybieg, 0 - ekologiczne, niższe cyfry ignoruj)


Dopiero co przechodzę, właściwie od razu na weganizm, ale właśnie dzisiaj myślałem o tym wyjątku. Anemia, zęby mi wypadną itd. Poza tym jestem zwolennikiem aborcji, więc nie będzie to godziło w mój światopogląd.

Rzuciłem fajki i mięso - czyli dwie dobre zmiany, a osoby najbliższe zamiast mnie wspierać, to rzucają mi kłody pod nogi, i one są w tym wszystkim chyba największą trudnością.
+50 do mizantropi :(

Surri - 2016-11-17, 07:30

MartfeZwjerzontko napisał/a:
Rzuciłem fajki i mięso - czyli dwie dobre zmiany, a osoby najbliższe zamiast mnie wspierać, to rzucają mi kłody pod nogi, i one są w tym wszystkim chyba największą trudnością.

Ogrom wegusów miał na swojej drodze podobne przejścia. Ja miałam fochy ze strony ojca, przepowiadał mi rychłą śmierć, natychmiastową anemię, a ostre kłótnie o kawałek kotleta były na porządku dziennym.

Fajnie jest znać w realu swoich ludzi, ja 15 lat temu nie znałam, ale myślę że to może być pomocne.

Btw. Czytając Cię, mam cały czas wrażenie że Cię znam. Bez obrazy, ale mocno przypominasz mi moją internetową znajomą, wegankę.

psychoactive - 2016-11-17, 07:41

Mam się obrazić, że ludzie myślą podobnie do mnie? WTF? Chociaż jeśli to prawda, to raczej jest straszne, że ktoś tak jak ja, myśli, że jedynym ratunkiem dla naszego zjebanego gatunku ( i innych ziemskich istot) jest ludobójstwo.

Wracając do tematu. Przed chwilą słyszałem " zjedz coś normalnego, twarożek zjedz". Kurwa, nie mogę sobie zrobić nawet chleba z dżemem, bo to nienormalne jest kurwa w tym pojebanym świecie.

To ja jestem taki pojebany, czy ten świat? :<

orzechova - 2016-11-17, 08:51

świat, niestety.. niektórzy uznają, że zgrudkowana wydzielina z suta krowy jest normalniejsza niż rozgniecione owoce.. srsly
acuarela - 2017-04-21, 15:52

Środowisko zewnętrzne ma na nas większy wpływ niż nam się zdaje, ja akurat jestem na tyle stara, że mi nagadać nie można o zagrożeniach anemii bo wyśmieję, a kości same ogłoszą strajk jakbym się chciała wymknąć weganizmowi. Jeśli jesteś" odludkiem" i nie ma dla Ciebie opcji w pizzerii to masz wybór albo zaciągnąć ekipę do wege baru albo robić ustępstwa raz na jakiś czas.
Moim sukcesem jest przekonywanie ludzi do potraw wege - moje bezmięsne zupy lubią wszyscy, raz oszukałam z sukcesem mięsożercę podając gulasz wege z przepisu greckiego, i pasty do kanapek bez nabiału też mi fajne wychodzą, może coś takiego spróbuj i zaproś znajomych do siebie.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group