Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Wegetarianin wśród mięsiarzy - Kim zostać w przyszłości?

karolina - 2008-07-06, 21:40
Temat postu: Kim zostać w przyszłości?
Mam jeszcze wiele czasu na wybór dziedziny ale chciałabym się już na coś nastawić. A wy kim jesteście? W jakiej branży pracujecie? Czy to co robicie jest czasem sprzeczne z ideą wegetarianizmu? czy jesteście traktowani jak dziwacy przez szefa?

Ja myślałam nad takimi zawodami: dietetyk, lekarz, architekt
A co wy byście zaproponowali
(Nie złośćcie się za to że wpakowałam ten post tutaj bo nie wiedziałam gdzie go wpakować) :mówięci:

mrfz - 2008-07-06, 21:54

rób to, co lubisz. architekt-lekarz to chyba duża rozbieżność...

ja z perspektywy osoby, która żałuje, że się nie zajęła matematyką, radzę: idź na ścisły profil do liceum. Inaczej koło matury zaplujesz sobie brodę. :mówięci: na mat-fizach często jest poszerzona chemia, więc i lekarzem, i architektem zostaniesz, a biologia to takie do nauczenia się, więc dla chcącego...

arahja - 2008-07-06, 22:02

Co do matmy, popieram mrfz. A wybrać możesz tylko Ty - zdecyduj, czy wolisz przebywać wśród ludzi, czy sama... to najważniejsze chyba kryterium. Ja zdecydowanie nie chcę pracować w bezpośrednich kontaktach z ludźmi, więc kieruję się tam, gdzie będę mogła działać wg własnych reguł, najlepiej we własnym domu - praca zdalna, z książkami.

Jak byłam w liceum, to poszłam na bezpłatne badania predyspozycji zawodowych do poradni psychologiczno-pedagogicznej. Na pewno pedagog szkolny wie, gdzie najbliżej Ciebie znajdują się takie poradnie. Ta wizyta mi ostatecznie wybiła z głowy chęć "leczenia się" na psychologii i podpowiedziała, gdzie zrobić pierwszy krok. Miła pani pedagog stwierdziła, że w większym mieście sama znajdę sobie drogę do lepszego rozwoju ;) Tylko ja jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa w kwestii mojej "drogi"... :)

neko - 2008-07-07, 01:40

a co jest nie tak z tym leczeniem sie na psychologii? xD
jakbys zostala lekarzem albo dietetykiem, to pewnie byloby zgodne z idea wegetarianizmu, a nawet moglabys go rozpowszechniac : D

Alispo - 2008-07-07, 08:41

neko napisał/a:

jakbys zostala lekarzem albo dietetykiem, to pewnie byloby zgodne z idea wegetarianizmu, a nawet moglabys go rozpowszechniac : D

czy ja wiem..moze kiedys po latach..trzeba by sie liczyc z tym,ze po drodze trzeba bedzie nie raz doradzac ile jakiego miesa kto ma zjesc. ;) ale i tak bym polecila,jesli Cie to interesuje:)dla efektu koncowego.z doswiadczenia wiem,ze warto przejsc przez niekoniecznie zgodne z naszymi odczuciami zakrety zeby wyjsc na prosta droge,wymarzoną:)Ale to moje zdanie.

shimamoto - 2008-07-07, 21:43

http://www.psychologia.net.pl/testy.php?test=zawod - ogólny test predyspozycji zawodowych; też polecam pójście do poradni
neko - 2008-07-08, 07:43

e tam, takie testy psychologiczne to bzdura, tylko szudladkuja ludzi zgodnie z jakas wymyslona przez kogos teoria i moga zniechecic do czegos co sie chce robic, a ja mysle, ze jak sie czegos chce to musi sie udac :> lepiej sluchac siebie ; )

Alipso -> naprawde trzeba komus doradzac jedzenie miesa? :( przykre... no ale mozna sugerowac, ze mieso jest niezdrowe, czesto pacjenci bardzo ufaja swoim lekarzom, gorzej jak trafia na jakichs zachwalajacych mieso... ale czy naprawde w dzisiejszych czasach jacys lekarze to robia? O.o

Jacobs - 2008-07-08, 19:32

Też chcę być architektem w przyszłości, Karolina ; ) Mój brat jest na takich studiach i są naprawde fajne dla kogoś, kto ma talent plastyczny, zdolności manualne, a jednocześnie jest w stanie zapamiętać/wkuć sporą ilość materiału. Dla zdolnego nic trudnego ; ) Poza tym jak już wspomniano przede mną, jeśli nawet w liceum zmienisz zdanie co do zawodu, to masz jeszcze wiele możliwości po ścisłym profilu i nie zostaniesz napewno na lodzie.
shimamoto - 2008-07-12, 23:50

neko napisał/a:
e tam, takie testy psychologiczne to bzdura, tylko szudladkuja ludzi zgodnie z jakas wymyslona przez kogos teoria i moga zniechecic do czegos co sie chce robic, a ja mysle, ze jak sie czegos chce to musi sie udac :> lepiej sluchac siebie ; )


Samo zrobienie testu w necie to faktycznie niewiele, natomiast profesjonalne doradztwo to nie tylko testowanie i nie polega na szufladkowaniu i zniechęcaniu, tylko pomaga w ocenie predyspozycji i uporządkowaniu priorytetów, co może się przydać zwłaszcza jeżeli ma się bardzo różnorodne zainteresowania. Psycholog decyzji za nikogo nie podejmie.
Inna sprawa, że plany bywają różnie weryfikowane przez życie ;)

M.Chinoca - 2008-07-13, 12:58

Witam na forum - to mój pierwszy post :)
I mam od razu pytanie do studentów weterynarii - a szczególnie do Alispo :-)

Myślisz,że wrażliwiec (który tym bardziej nie ma znajomego weta, który po studiach nauczyłby go zawodu), odnajdzie się w tym zawodzie?
Btw. czy praktyki w rzeźni są nadal obowiązkowe?
(pytam, bo ostatnio spotkałam dwójkę wetów nie pracujących w zawodzie, którzy poszli na te studia właśnie z miłości do zwierząt i nie potrafili znaleźc sobie miejsca. A kończyc ciężkie studia dla idei, choc piękne jest trochę mało życiowe :( )

Hym - 2008-07-13, 16:03

dobry temat. Troche juz za pozno by sie zastawiac>:) Wiec wY MLODZI SZALEJCIE;)
szmeras - 2008-07-13, 17:51

Karolino, tylko nie mysl o tym kim zostaniesz w przyszlosci, bo do studiow masz jeszcze tyyyle czasu i jeszcze zdazysz kilka razy zmienic zdanie. Teraz najwazniejsze bys uczyla sie tego, co Cie ciekawi, pasjonuje, co rozumiesz. I tutaj niestety zaczynaja sie schody, bo wiele zalezy od nauczyciela - zly moze zniechecic do lubianego przedmiotu, dobry - zachecic do nielubianego :-) Ty sie po prostu duzo ucz, oamietaj, ze wiedza ogolna tez jest wazna, warto wiec poswiecic tez czas na przedmioty nie-kierunkowe.
Poprzednicy dobrze mowia: ucz sie matematyki, bo chyba niedlugo ma byc obowiazkowa na maturze?
A ode mnie: inwestuj w nauke jezyka, jesli mozesz zapisz sie na dodatkowe kursy, zrob certyfikat (chyba ze juz masz jakis :-) ) - to sie przyda nie tylko dgy za jakies 10 czy wiecej lat bedziesz szukac pracy, ale tez umozliwi wyjazd na zagraniczne stypendium czy po prostu bedzie przydatne w czytaniu literatury fachowej (obecnie jezyk nauk scislych to angielski).
I pamietaj, ze tak naprawde baaaaaardzo wielu ludzi nie pracuje w zawodzie. Albo robi cos nieco innego niz zamierzali na poczatku - np. fakt pojscia na medycyne wcale nie oznacza, ze zostanie sie lekarzem - mozna np. zostac przedstawicielem handlowym jakiejs firmy medycznej. Roznie w zyciu bywa, naprawde.
I na koniec: cokolwiek robisz, rob to naprawde dobrze. Inaczej jest bez sensu.

Jacobs: a jak jest z praca w zawodzie po architekturze? Moja kolezanka wlasnie konczy cos podobnego - architekture krajobrazu i perspektywy na przyszlosc jej nie ciesza...

Jacobs - 2008-07-13, 21:07

szmeras, po architekturze na dobrą sprawę można się zatrudnić w wielu miejscach, nie każdy będzie głównym projektantem, za to wszystko co jest związane z projektowaniem właśnie, planowanie przestrzenne, od urzędu po biura projektanckie. Zarobki świeżo po studiach to mniej wiecej od 1200 zł (asystent projektanta), a kto bardziej rozgarnięty może zarobić sporo więcej, po 2, 3 latach praktyki powinno być spokojnie 3000 zł wzwyż. Jak słyszę tu i tam, to architekt ma dużo lepiej teraz niż z 5 lat temu. Tutaj w Polsce tak to wygląda, a za granicę już dawno architekci odpłynęli i wylecieli stąd, wiadomo - duża kasa.
szmeras - 2008-07-13, 23:03

Jacobs napisał/a:
po architekturze na dobrą sprawę można się zatrudnić w wielu miejscach

hyhy, to tak jak po skonczeniu studiow na wielu innych kierunkach ;-)

A co Ciebie ciagnie do architektury? Bo tez pisales ze brat juz studiuje, jakis rodzinny biznes planujecie? :D

Jacobs - 2008-07-14, 07:41

No i właśnie dlatego wszystko zależy od indywidualnych predyspozycji, umiejętności i zainteresowań : )

Ja bardzo lubię tworzenie, projekty, rysunki, i wszystko temu podobne, lubię przedmioty ścisłe, a jednocześnie kręci mnie historia, jeśli jest historią sztuki ; ))) Napewno jeszcze nie wybrałam na 100%, bo dopiero zaczynam liceum, ale coś związanego z architekturą, czy budownictwem najprawdopodobniej będę w życiu robić : )

sajetan_tempe - 2008-08-04, 19:12

Dobrze wiedzieć co się chce w życiu robić i warto się tego trzymać... Z tym, że to co myślimy, że nas interesuje w wieku lat nastu czasem potem okazuje się nam dalekie... Ja jako człowiek nie wiedzący tego nie będę się rozpisywał o zawodach i szkołach, wspomnę tylko o stosunku pracodawca - pracownik wegetarianin. Tak mi się chyba szczęśliwie złożyło, że w żadnej firmie, w której pracowałem, nie było z tym problemu (liczba pracowników od kilku, poprzez kilkunastu, do teraz grube setki) i nigdy przez pryzmat tego nie byłem oceniany. Sam natomiast nigdy nikomu nie narzucam swoich poglądów, chociaż gdy ktoś jest zainteresowany - tłomaczę :D . Nie wykonywałem i nie wykonywabym też pracy sprzecznej z pewnymi zasadami :) .
Pestka - 2008-08-26, 09:28

A ja chciałabym wybrać taki kierunek żeby zawodowo zajmować się pomocą na rzecz zwierzaków. Tylko czy jest wogóle coś takiego? Weterynaria odpada ze względu na odpowiedzialność i ogrom nauki:) Ewentualnie myślałam o jakiejś technologii żywienia, żeby mieć szersze pojęcie o składnikach.
szmeras - 2008-08-26, 10:44

zawodowo na rzecz zwierzaków to chyba możesz się zajmować ochroną przyrody, trzebaby skończyć biologię albo OŚ, potem praca w urzędzie jakimś, tony przepisów, dokumentów, nie zawsze z sensem. Jednak nie mówię, że taka praca nie daje satysfakcji - znam kilka osób które od wielu lat już zajmują się ochroną przyrody i są pod względem pracy zadowolone. Ewentualnie można też zostać na uczelni - jako naukowiec można przyczyniać się do ochrony zwierząt np. pisząc programy ochrony, wpływając na brzmienie przepisów itp. Ewentualnie można mieć szczęścia na tyle, by dostać pracę w jakiejś NGO zajmującej się pomocą zwierzętom. Ale można też zostać wolontariuszem w takiej organizacji.
Jeśli zaś myślisz o pomocy kotkom, pieskom i konikom - to chyba dobrze zacząć od wolontariatu właśnie, np. w jkimś schronisku albo towarzystwie przyjaciół zwierząt. Ewentualnie możesz zostać weterynarzem i w przerwach między zarabianiem pieniedy pracować charytatywnie np. w schronisku (w kwestii weterynarii to najlepiej pytać Alipso - kojarzę, że ona jest już po).
Możesz też zostać prawnikiem i wyspecjalizować się w prawach zwierząt, i np. współpracować z jakąś organizacją.
Ponadto (tylko niech mnie ktoś poprawi jeśli się mylę) w Komisjach Etycznych zsiadają m. in. członkowie organizacji zajmujących się ochroną zwierząt, choć to właściwie nie jest zawód.
Tyle mi do głowy przyszło jeśli chodzi o pracę polegającą na pomaganiu zwierzętom.

A jako dietetyk niewątpliwie mogłabyś propagować wegetarianizm jako właściwą dietę, doradzać tym, którzy mają jakieś problemy z dietą lub nie są do wegetarianizmu przekonani.

A odpowiedzialności i nauki nie unikniesz w życiu - odpowiedzialnym tzreba być za to, co się robi, bez względu na to, co się robi. Inaczej robi się olewnictwo i fuszerkę ;-)

madlen - 2008-08-26, 11:47
Temat postu: Re: Kim zostać w przyszłości?
karolina napisał/a:
Czy to co robicie jest czasem sprzeczne z ideą wegetarianizmu?

zdecydowanie.. bylam zmuszona do pracy w mcdonaldzie przez 2 miesiace :/ po tym, co tam widzialam tylko utwierdzilam sie w przkekonaniu, ze dobrze robie nie jedzac takiego czegos jak fast food..

jesli chodzi o przyszlosc.. zaczynam studia, filologie polska, potem mam w planach jeszcze kilka kierunkow ale najbardziej chcialabym pojechac do afryki na misje.. :) jesli nie bede miala takiej mozliwosci, zaczepie sie w jakims domu dziecka albo fundacji charytatywnej

vanityy - 2008-08-26, 15:20

ja będę czarownicą!
Zencognito - 2008-08-26, 15:36

karolina napisał/a:
A co wy byście zaproponowali

Programiści piszący w javie mają wzięcie i zarabiają przyzwoicie ;-)

Pestka - 2008-08-26, 16:32

szmeras
Dzięki za pomysły ;) Wolontariatem w schronisku się zajmuję i właśnie o taką pracę mniej więcej mi chodzi-bezpośredni kontakt ze zwierzętami. Chociaż to i bez wykształcenia można robić w wolnym czasie.

szmeras napisał/a:
A odpowiedzialności i nauki nie unikniesz w życiu - odpowiedzialnym tzreba być za to, co się robi, bez względu na to, co się robi. Inaczej robi się olewnictwo i fuszerkę ;-)

Wiem, wiem:) Chodziło mi o odpowiedzialność za czyjeś życie. Jestem zbyt przewrażliwiona na tym punkcie i praca weterynarza była by dla mnie wiecznym stresem i lękiem, czy aby napewno wszystko dobrze zrobiłam idt.

mehndia - 2008-08-26, 16:39

ja od pazdziernka zaczynam na kierunku grafika (potem specjalizacja projektowanie graficzne). mam nadzieje, ze dam rade, bo doswiadczenia zbytnio nie mam ;)

a o weterynarii to chyba kazdy z nas chociaz raz myslal:) dietetyka tez mi sie przewinela przez glowe, ale nie z racji wykonywanej potem pracy a tego, zeby zdobyc wiedze dla siebie, ale to by sie "troche" minelo z celem

Jakub - 2008-08-26, 16:44

mehndia napisał/a:
ja od pazdziernka zaczynam na kierunku grafika (potem specjalizacja projektowanie graficzne). mam nadzieje, ze dam rade, bo doswiadczenia zbytnio nie mam ;)

Grafika, czy grafika komputerowa - bo wiele osób skraca jedno do drugiego.
Będziesz zdawać relacje, jak Ci idzie? A w ogóle, to jaka to uczelnia/szkoła wyższa?

mehndia - 2008-08-26, 20:29

Jakub napisał/a:
Grafika, czy grafika komputerowa - bo wiele osób skraca jedno do drugiego.
Będziesz zdawać relacje, jak Ci idzie? A w ogóle, to jaka to uczelnia/szkoła wyższa?

grafika komputerowa, chociaz kierunek figuruje jako grafika. uczelnia prywatna, ale studiowac bede dziennie. jak szukalam takiego lub podobnego kierunku na panstwowych, to wszedzie jest informatyka :roll: i dopiero potem specjalnosc grafika komputerowa i multimedia.
relacje yyyy ok :lol:

Jakub - 2008-08-26, 20:59

No wiesz, nie musi być relacja typu: dziś poszłam do szkoły i zapomniałam notatek, tylko raczej, czy w ogóle uczą sensownych rzeczy i jak to wygląda. Aha, nie żebym był wścibski, ale co to za uczelnia? ;)
va - 2008-08-26, 21:11

heh, z notatkami to moje relacje ;) dzis nie poszlam do szkoly bo zaspalam, dzis prawie dojechalam na uczelnie, dzis poszlam na uczelnie ale odwolali zajecia, zamien sie ze mna pójde za Ciebie na egzamin z łaciny tylko zdaj za mnie historie Chin :jestemgłupi:

ide na kurs pilota wycieczek, relacja z Indonezji "polska grupa porzucona przez pilota koczuje w dzungli..." ;)

mehndia - 2008-08-26, 21:27

Jakub napisał/a:
No wiesz, nie musi być relacja typu: dziś poszłam do szkoły i zapomniałam notatek, tylko raczej, czy w ogóle uczą sensownych rzeczy i jak to wygląda. Aha, nie żebym był wścibski, ale co to za uczelnia? ;)

ok, poki co sama jestem ciekawa ;) Slaska Wyzsza Szkola Informatyki w Chorzowie

piotrek - 2008-08-26, 21:28

mehndia napisał/a:
dietetyka tez mi sie przewinela przez glowe, ale nie z racji wykonywanej potem pracy a tego, zeby zdobyc wiedze dla siebie, ale to by sie "troche" minelo z celem
ja tak samo mialem ;)

vanityy napisał/a:
ja będę czarownicą!
ale czarownice jedza mieso (z malych dzieci) ;)
Zencognito - 2008-08-26, 22:25

mehndia napisał/a:
jak szukalam takiego lub podobnego kierunku na panstwowych, to wszedzie jest informatyka :roll: i dopiero potem specjalnosc grafika komputerowa i multimedia.

Idź na tą grafikę do której linka dałaś. Ja jestem po informatyce, właśnie grafice komputerowej z multimediami i powiem Ci, że to jest nic nie warte, przynajmniej w Szczecinie. Cośtam o telewizji miałem, bzdety o dźwięku cyfrowym czyli właściwie pisanie programów realizujących algorytmy przetwarzania sygnałów, dalej przetwarzanie i rozpoznawanie obrazów co też polegało na pisaniu skryptów implementujących algorytmy, no i oczywiście Grafika Komputerowa czyli pisanie programów w C++ z użyciem biblioteki OpenGL oraz pisanie programów operujących na plikach HDR. Grafika i multimedia na informatyce to programowanie - spodziewałem się czegoś innego, ale dostałem shit (jak zresztą przez całe studia). Jako specjalizacje wybrałem poligrafię, ale zrobiłem to jako jedna z dwóch osób na roku i specjalizacja nie ruszyła, także wylądowałem na grafice, bo to mniejsze zło w porównaniu ze specjalnością programistyczną lub sieciową.
Jeśli chcesz projektować grafikę, czy to do druku, czy dla stron internetowych, jeśli chcesz się posługiwać programami Adobe, Corela, 3ds maxem itp. to nie myśl nawet o informatyce.

vanityy - 2008-08-27, 00:13

piotrekkx napisał/a:
ja będę czarownicą!
ale czarownice jedza mieso (z malych dzieci) ;)

dzieci sa wegetariańskie :mówięci:
i będę mieszkać w domku na kurzej nóżce, a kurt też wege, bo mięsa nie jedzą :mrgreen:
ja już mam wszystko zaplanowane 8-)

mehndia - 2008-08-27, 07:48

Zencognito napisał/a:
mehndia napisał/a:
jak szukalam takiego lub podobnego kierunku na panstwowych, to wszedzie jest informatyka :roll: i dopiero potem specjalnosc grafika komputerowa i multimedia.

Idź na tą grafikę do której linka dałaś. Ja jestem po informatyce, właśnie grafice komputerowej z multimediami i powiem Ci, że to jest nic nie warte (...) grafika i multimedia na informatyce to programowanie (...) Jeśli chcesz projektować grafikę, czy to do druku, czy dla stron internetowych, jeśli chcesz się posługiwać programami Adobe, Corela, 3ds maxem itp. to nie myśl nawet o informatyce.

nie nie, na informatyke nigdy bym sie nie zdecydowala. chociaz powiem Ci ze zaskoczyles mnie, ze grafika tam to programowanie, nie spodziewalam sie brrr
przypomialo mi sie, ze jednak byla jedna panstwowa-grafika-projektowanie graficzne, ale... na ASP:(

Hym - 2008-08-30, 13:20

Najlepiej robic w sumie to co sie lubi, do czego sie ma powolanie ( o ile ktos ma).
.

szmeras - 2008-08-30, 16:29

pawel napisał/a:
Najlepiej robic w sumie to co sie lubi, do czego sie ma powolanie


a najlepiej jeszcze dużo zarabiać :D

A co do kursów przewodnickich - czy tanie, to pewnie zależy od tego, co to za kurs. Dwójka moich znajomych została jakiś czas temu przewodnikami górskimi, sam kurs kosztował kilkaset zł, ale do tego dochodzi koszt sprzętu (chyba, że ktoś już ma) i koszty wyjazdów w góry w trakcie szkolenia (raz na 2 tygodnie w ramach kursu, oprócz tego jeździli na własną rękę). No i raczej nie jest to praca stała, a jedynie dorywcza (nie zarabia się aż tak dobrze, nie zawsze jest grupa do poprowadzenia).
Przewodnikom miejskim jest pewnie o tyle łatwiej, że nie muszą nigdzie jeździć jeśli mieszkają w mieście.
W obu przypadkach trzeba mieć wielki łeb, by wkuć ogromną ilość materiału i zdać egzamin. No i trzeba przynajmniej tolerować wycieczki - ja chyba nie nadawałabym się do tego (sądząc po obserwacji kilku wycieczek autokarowych z wrzeszczącymi dzieciakami albo podpitymi dorosłymi zadającymi głupie pytania).

Hym - 2008-08-31, 00:01

szmeras napisał/a:
No i trzeba przynajmniej tolerować wycieczki - ja chyba nie nadawałabym się do tego (sądząc po obserwacji kilku wycieczek autokarowych z wrzeszczącymi dzieciakami albo podpitymi dorosłymi zadającymi głupie pytania).


Pomyśl o tej roli edukacyjnej. Pijany pan podejdzie do grobu Jagiełły Witolda na Wawelu i powie "a ten co tu tak leży?" A Ty możesz wtedy spokojnie odpowiedzieć mu; "Lezy tu 600 lat, to Litwin, król Polski" itp.

misiup - 2008-09-22, 17:27

M.Chinoca napisał/a:
(pytam, bo ostatnio spotkałam dwójkę wetów nie pracujących w zawodzie, którzy poszli na te studia właśnie z miłości do zwierząt i nie potrafili znaleźc sobie miejsca. A kończyc ciężkie studia dla idei, choc piękne jest trochę mało życiowe :( )


Cóż, oczywistym jest chyba, że wszyscy wegetarianie nie są obojętni na los zwierząt (choć myśle, że ludzi też!) i je kochają. Jednak społeczeństwu potrzebne są różne zawody, więc poczucie konieczności wyboru studiów związanych stricte z tym, czego do garnka nie wkładam, wydaje mi się, trzeba czasem w sobie, może nie zdusić, ale ominąć. W końcu ilu może być weterynarzy(choć od wiejskiego weterynarza wiem, że ponoć brakuje młodych weterynarzy od krów, kur, świnek, etc.), ekologów, ochroniarzy środowiska, czy kogo tam jeszcze.

Sam się zastanawiałem nad różnymi zawodami, jeszcze na sporo przed wykluczeniem braci mniejszych z jadłospisu. Geolog, weterynarz, lekarz, informatyk, ksiądz - i wszędzie tu się widziałem :) Ostatecznie wylądowałem na automatyce i robotyce, w przyszłości specjalność robotyka - rozwijanie nowych technologii, pomoc ludziom w pośredni sposób (choćby inteligentne protezy, implanty, itp).

A co do klasy o profilu mat-fiz, to jest bardzo sensowny wybór dla tych, którzy nie mają sprecyzowanego tego, co chcą robić w przyszłości (a nie klasa humanistyczna). Masz rozbudowaną matmę i fizykę, rozwiniesz logiczne myślenie, poznasz zasady rządzące światem, dowiesz sie czegoś ciekawego. A dodatkowo jesli chcesz czytać wiersze i pisać felietony czy eseje, uczyć się chemii i biologii, czy historii, bo jednak tego bedą wymagać wymarzone studia - proszę bardzo. :)

Troche zagmatwałem, ale chyba wiadomo o co chodzi. ;)

szmeras - 2008-09-22, 18:33

a ja zawsze myślałam, że ksiądz to powołanie, a nie jakiś taki zimny wybór...Ech, naiwności...
misiup - 2008-09-22, 18:50

szmeras napisał/a:
a ja zawsze myślałam, że ksiądz to powołanie, a nie jakiś taki zimny wybór...Ech, naiwności...


A ja jestem na etapie, że żaden ksiądź, kościół, cerkiew, synagoga nie sa potrzebne. ;)

Ciekawe określenie - zimny wybór. Skąd wiesz, może mój był ciepły?

szmeras - 2008-09-22, 20:15

Za SJP:
Zimny- znaczenie: 1. mający niską temperaturę; 2. niemiły, nieprzyjemny, emocjonalnie chłodny (przeważnie o człowieku)

Pisząc o zimnym wyborze miałam to ostatnie znaczenie na myśli.

Jak rozumiem, w Twoim przypadku etapy 'a może by tak zostać księdzem?' i ' żaden ksiądź, kościół, cerkiew, synagoga nie sa potrzebne' są rozłączne? A może źle rozumiem? :hmmm:

herbata - 2008-10-30, 00:49

Widzicie, a ja zrobiłam ten fatalny błąd, że zrobiłam dziennie licencjat z filologii polskiej z historią i teraz mogę jedynie uczyć bachory w szkole, czego nie chcę robić, ponieważ już na praktykach spotkałam się z nietolerancją ze strony grona pedagogicznego i rodziców... cóż. Widocznie oświecona warstwa społeczeństwa nie jest w stanie odróżnić wegetarianki od satanistki... Teraz szukam jakiejś pracy poniżej kwalifikacji, bo bez doświadczenia innej nie dostanę. I tu jest problem - mogłabym pracować w sklepie, ale wtedy boli mnie, że musiałabym sprzedawać produkty, których nie lubię... dziś miałam dzień próbny w pewnym skate shopie, gdzie byłam zmuszona reklamować skórzane buty, portfele, paski. Nie mogę nad tym przejść do porządku, więc zrezygnowałam. Wcześniej też zrobiłam to samo w innym sklepie.

Jestem w sumie na zakręcie... podłapałam doła, bo przecież o pracę trudno (zwłaszcza na głębokiej prowincji), a ja przebieram jak w ulęgałkach :-? . Naprawdę, ludzie idźcie na mat-fiz, mówię z doświadczenia - konkretne umiejętności są zawsze w cenie.

kiszony - 2008-10-30, 12:28

a ta nietolerancja jest ze względu na inne poglądy?
bo jeśli tak to przecież nie z każdym musisz rozmawiać o wege, ekologi itd.
jak bedziesz po prostu uczyć, do pokoju nauczycielskiego przychodziła tylko na kawe to raczej i nauczyciele i uczniowie nie bede mieli Ci za złe tego że nie jesz mięsa i bronisz praw zwierząt.

herbata - 2008-10-30, 13:43

problem w tym, że jestem także ateistką, pacyfistką, feministką i bronię praw mniejszości seksualnych... tego nie da się ukryć, zresztą jaki sens? w pracy polonisty nie ma bata, żeby poglądy nie wyszły na jaw przy analizie utworów i dzieci zaraz lecą powiedzieć rodzicom, że pani np. powiedziała na lekcji "gej"... to już nawet nie chodzi o wegetarianizm, ale problem zaczyna się, kiedy jest jakieś święto, imieninki, torciki, sałatki z kurczaka i wielka obraza, kiedy mówię, że nie jem takich rzeczy...
Hym - 2008-10-30, 15:24

herbata napisał/a:


Jestem w sumie na zakręcie... .


Nie mam teraz czasu czytac calosci. Ale jak zobaczylem ten fragmnt to mnie zaciwkwilo wiec obiedcuje ze nastnym razem pzrcztac wsztsko i sie odnise jakos;)

kiszony - 2008-10-30, 15:30

szczerze? marzy mi się taki nauczyciel. :D
nie możesz uczyć w liceum?
jak jesteś po filologi polskiej to tym bardziej się nadajesz do czegoś takiego, bo moja nauczycielka od polskiego uczyła poprzednie pokolenie i lekcja to jest jedna wielka nuuuuda. a taki nauczyciel jak Ty mógłby przynajmniej zainteresować ucznia, poprowadzić ciekawie lekcje i jak znajdzie się wolna chwila w lekcji to podyskutować z młodzieżą o przeróżnych sprawach.

Jakub - 2008-10-30, 17:19

kiszony napisał/a:
szczerze? marzy mi się taki nauczyciel. :D
nie możesz uczyć w liceum?
jak jesteś po filologi polskiej to tym bardziej się nadajesz do czegoś takiego, bo moja nauczycielka od polskiego uczyła poprzednie pokolenie i lekcja to jest jedna wielka nuuuuda. a taki nauczyciel jak Ty mógłby przynajmniej zainteresować ucznia, poprowadzić ciekawie lekcje i jak znajdzie się wolna chwila w lekcji to podyskutować z młodzieżą o przeróżnych sprawach.

Ja choć już w wieku nieszkolnym, to też bym sie cieszył z takiego belfra. :)
Co prawda twoich znajomych z pokoju nauczycielskiego trafiłby szlag, plotkowali by za plecami a w klasie zawsze się jakaś przewrażliwiona kaczuszka znajdzie, która doniesie rodzicom, że herezje głosisz, ale... what the hell. :mrgreen:

JAgniecha - 2008-10-30, 18:54

Jakub napisał/a:
jakaś przewrażliwiona kaczuszka znajdzie, która doniesie rodzicom, że herezje głosisz

no naprawde Jakub!- trudno o gorsze porownanie z ta 'kaczuszka'!

kiszony - 2008-10-30, 21:08

a co do kaczuszek to mój nauczyciel historii jest radnym z PiS-u :D
annajot - 2008-10-30, 23:17

A ja bedę etnologiem/antropologiem nawracającym kanibali :mrgreen:
Tak naprawdę to jeszcze tego nie wiem, jak się wszystko potoczy, bo nie zawsze wykształcenie wiąże się z pracą w tym samym kierunku.
Prace badawcze innych kultur byłyby całkiem ciekawe...
Marzy mi się Ameryka Południowa / Azja.... :roll:

Jakub - 2008-10-30, 23:20

JAgniecha napisał/a:
Jakub napisał/a:
jakaś przewrażliwiona kaczuszka znajdzie, która doniesie rodzicom, że herezje głosisz

no naprawde Jakub!- trudno o gorsze porownanie z ta 'kaczuszka'!

No tak, przepraszam wszystkie kaczuszki. Z wyjątkiem tych w PiS. :bye:

herbata - 2008-10-31, 02:40

Kaczuszka wymiata :D :D
Jak się uporam z własną psychiką to pewnie skończę studia i zostanę takim jakimś nauczycielem, czy czymś :D . tak sobie myślę, że gdybym była uczniem też bym się z takiego cieszyła i klaskała uszami. Niestety jest jak jest i czasem nie da się ominąć tego np., że za pewne poglądy idzie się na dywanik do dyrektora, a potem... nevermind zresztą.
Pomyślałam sobie, że najlepiej założyć ekologiczny ogródek, hodować różne marcheweczki i inne frykasy - na jedzeniu się zaoszczędzi i plan na życie gotowy...

taffit - 2008-11-01, 22:22

Mnie w średniej uczuła polskiego Pani, która z mięsa jadła tylko ryby. Bardzo inteligentna i atrakcyjna kobieta.

Spotykałem ją na Closterkellerze i Kulcie.

Miałem naprawdę dużą swobodę wypowiedzi i znajdywałem dla swoich wypowiedzi zrozumienie.

Kolegę co swastyki rysował w zeszycie, chciała wysyłać do psychologa.

Każdemu takiej pani życzę 8-)

sylwia - 2008-11-01, 22:30

no i będąc nauczycielem można przemycac pro-wege treści :)

ja czasem przychodze na zajecia w mojej koszulce "go vegetarian" ;)

JAgniecha - 2008-11-04, 18:23

Jakub napisał/a:
No tak, przepraszam wszystkie kaczuszki

przeprosiny przyjete... chyba :hmmm:

/Kaczuszka;)

Jakub - 2008-11-04, 21:08

JAgniecha napisał/a:

/Kaczuszka;)

Ale nie z tych pałacowo-prezydenckich? :hmmm:

JAgniecha - 2008-11-04, 21:28

nie wiem jaką dokładnie kaczuszkę miano swego czasu na mysli- mysialbys mojej familii spytać:))
..no w kazdym razie taka 'mialam' ksywe za dziciaka- w domu 8-)

Jakub - 2008-11-04, 22:34

To w takim razie Cię moja forumowa kaczuszko przepraszam. :mrgreen:
Hym - 2008-11-05, 00:44

herbata napisał/a:
problem w tym, że jestem także ateistką, pacyfistką, feministką i bronię praw mniejszości seksualnych... tego nie da się ukryć, zresztą jaki sens? w pracy polonisty nie ma bata, żeby poglądy nie wyszły na jaw przy analizie utworów i dzieci zaraz lecą powiedzieć rodzicom, że pani np. powiedziała na lekcji "gej"... to już nawet nie chodzi o wegetarianizm, ale problem zaczyna się, kiedy jest jakieś święto, imieninki, torciki, sałatki z kurczaka i wielka obraza, kiedy mówię, że nie jem takich rzeczy...


Moim zdaniem smialo zostan nauczcielka. O ile bedziesz robila to rozsadnie mozesz pzrekanac dos iebie tez grono pedagogiczne;) Ale mysle ze przesadzasz z tym ze twoje pogady beda autamatcznie wychdzily w czasie paracy z wierszami. raczej to zalezy od Ciebie. Napewno konstytucja zabrania by nauczuciel kzrwil swoje osobste pzrekania np; religjne, wrod uczniow. Mosiabyus sie psotrac bys byla sprawidiwa np; dla dzici jedzacyh misa i tych nie, dla corki pastra i dla corki adoptwanej prez lesbijke itp. Nie wiem jakie przkady podac.

Popsrtu w szkole jestes od szkolnych pzredmiotow a nie od swoich zaiatsowan.

PS> U mnie na stdja byly 2 wykadowczynie wegetarjanki, mimo z eofacjanie sparwidiwe zaswsze byly dla mnie mile:) ALe oficjanie rownossc, WOLNSC< BRATERSTWO musi byc (jak Russo powiedzial):)

herbata - 2008-11-05, 20:10

Ha, nie jest tak łatwo - ja np. nie zwracam uwagi na to, jakie kto ma poglądy, ale uczniowie sami pytają np. czy pani wierzy w Boga, dlaczego nie idzie pani do kościoła/nie obchodzi świąt, czy pani jest lesbijką, dlaczego nie częstuję się pani słodyczami, kanapkami, etc. i jeśli odpowiedź ich zaniepokoi (albo najczęściej ich rodziców) to ja ląduję na dywaniku (bywa, że te powody są bardziej błahe - zdarzyło mi się być na dywaniku z powodu podania uczniom nieocenzurowanej treści wiersza). Tu wcale nie chodzi o to, że ja moje poglądy w jakikolwiek sposób krzewię, czy przekonuję do nich bo to nie ma miejsca - chodzi o to, że nie da się uniknąc rozmowy o nich, a to bywa niemile widziane przez cześć osób, które są zdania, że nauczyciel jest od tego, aby przygotować do testu, a nie rozmawiać na różne tematy.
Możliwe, że są szkoły, gdzie nie patrzy się na takie rzeczy, ale ja miałam nieprzyjemność uczyć w małym miasteczku przez dwa miesiące i nikomu nie polecam - dodam, że praktyki wypadły merytorycznie bardzo dobrze, byłam w czołówce studentów, jedynym problemem był mój sposób bycia. Odechciewa się przy takim starcie - wierzcie mi.

Surri - 2008-11-05, 20:36

herbata napisał/a:
uczniowie sami pytają np. czy pani wierzy w Boga, dlaczego nie idzie pani do kościoła/nie obchodzi świąt, czy pani jest lesbijką, dlaczego nie częstuję się pani słodyczami, kanapkami, etc. i

Się świat zmienia. Jak ja chodziłam do szkoły to nie przepytywaliśmy tak nauczycieli ;)

Jakub - 2008-11-05, 20:54

herbata napisał/a:
uczniowie sami pytają np. czy pani wierzy w Boga, dlaczego nie idzie pani do kościoła/nie obchodzi świąt, czy pani jest lesbijką, dlaczego nie częstuję się pani słodyczami

Przecież wiadomo, że jeśli "pani" nie je mięsa, to musi być lesbijką. :mrgreen:

Hym - 2008-11-05, 23:40

moja nauczycilka od polskiego byla taka fajna ze pol podswowki bylem zakochany:)
ale o pogdy pytac nie smialem;)

czytala peknie wiersze, byla lagaodna jak baranek ( aprznajmiej takie mialem wrazenie) nie wydaje mi sie by nawracala kogokowik na cokwoiek

Rob - 2008-11-06, 08:07

Jak by mi zadawali pytania tego typu "czy pan jest gejem?" itp. To ja bym ich też przepytał. I ciekawe kto by lepiej na tym wyszedł. ;) .
sylwia - 2008-11-06, 09:00

herbata napisał/a:
Ha, nie jest tak łatwo - ja np. nie zwracam uwagi na to, jakie kto ma poglądy, ale uczniowie sami pytają


mnie pytano ostatnio, kto wygra wybory w Stanach - to się nazywa autorytet nauczyciela.. ;)

ale na serio - bycie nauczycielem w polskiej szkole państwowej to jak dla mnie droga przez mękę - podziwiam wszystkichm, którzy to robią..

tęczowa - 2008-11-06, 17:53

sylwia napisał/a:
no i będąc nauczycielem można przemycac pro-wege treści

nam na wosie w gimnazjum pan historyk przemycał treści pro-life :shock:
ale to wogóle jest człowiek legenda,na każdej lekcji gadał nam o zboczeniach,o prostytutkach,o potrzebach seksualnych.Niemało eksplodował ze szczęścia na lekcjach o dojrzewaniu i rozmnażaniu,gadał o krzywych penisach i o tym że jak dziewczynki będą kłamać to im urosną wąsy :megapolew:
w liceum mam zajebistego historyka,myślałąm nawet parę razy jakby to było zostać nauczycielem :mrgreen: jak szłam do liceum na mój profil pol-his-ang to byłam nastawiona na to,że będę studiować etnografię.teraz jestem w 2 klasie i już zbytnio nie wiem co tak naprawdę chcę robić-ostatnie typy to stosunki międzynarodowe i psychologia.,ale do matury zmieni mi się na pewno heh

Hym - 2008-12-19, 02:48

moja kariera osiagnela tymczasem apogeum. Jestem prawie zastepca menadzera takiego charity -shopu. Cos w rdzaju odziezy uzwanej, ale spdajemy tez kapelusze, meble, gitare mamy i kaputer i kupe staroci.

pusem sa ludzie ktrzy pchdza na zakupy...

jelsi do 15 stycznia nic sie w zyciu nie zmini chyba naprawde jako pstwnie nowrcze bedzie ze za rok samobuja jakiegos zapodam:)

Jakub - 2008-12-19, 12:27

Fajnie czytać podobne posty. Nie pozostaje nic innego, tylko życzyć utrzymania takiego stanu umysłu przez cały przyszły rok. :bye:
Hym - 2008-12-19, 22:33

dziekuje za Twa uprzejmosc:)
va - 2009-04-03, 15:48

Z moich ostatnich doświadczeń wynika, że najlepiej i kurde najopłacalniej zostać elektrykiem, HYDRAULIKIEM, przeprowadzaczem mebli i naprawiaczem pralek. Idę szukać monografii dotyczącej serwisowania pralek frontalnie otwieranych i zakupić zestaw małego serwisanta. Wróżka, psycholog, robotnik i magik w jednym.
Lalka - 2009-04-04, 21:40

a może położna/położnik? hm? :D
KleryK - 2009-04-08, 12:55

Bo najlepszy zawód to jednak po technikum albo zawodówce. Narobisz się tyle co nauczyciel albo i mniej a masz 5 razy takie pieniądze z tego :) . Czyli rok pracujesz, 4 lata urlopu i żyjesz na tym samym poziomie co nauczyciel :) .

Kładziesz glazurę i masz 8-10tyś miesięcznie :) , jesteś lakiernikiem i nawet możesz tysiaka dziennie zarobić :) A po studiach masz 80 magistrów zarządzania na 1 miejsce :) pracy.

A rynek weryfikuje :)

Surri - 2009-04-08, 18:37

Póki co to najlepszy mój zawód ;) :
technik elektroradiolog- etat= 5 godz :mrgreen:
(ale chcą to zmienić i ze znalezieniem pracy ciężko)

va - 2009-04-09, 08:26

Szfak, skończę studia i zostanę glazurnikiem. [przypomniał mi się tekst jednego profesora do jakiejś znajomej "Pani, to co najwyżej może zostać dobrze wykształconą ŻONĄ filozofa", mamut].

No ja wiele rzeczy mogę zrobić sama, dokręcę zlew, wymienię uszczelki i inne bzdety, pomaluje sufit, nawet kontakt ostatnio naprawiłam, ale np programator to dla mnie czarna magia i jedyne co mogę zrobić to taką pralkę kopnąć plus zrobić videoart a la program Usterka plus bóg karze ludzi za mieszkanie w centum bo wszyscy pralkowi wymiatacze ulokowali się na zadupiach i doliczają sobie za dojazd do centrum, haha.

Ja chcę mieć azyl dla kotów.

Hikikomori - 2009-04-09, 09:01

Pewnego razu szukałyśmy z przyjaciółką w necie ofert pracy. Ona - montażystka filmów, ja - konserwator zabytków. Jej wyskoczył montaż okien pcv, mi konserwacja instalacji elektrycznych;] Gdybyśmy były po technikum, miałybyśmy robotę :mrgreen:
Nie polecam konserwacji malarstwa, jakby komuś wpadło do głowy - często stosowane są preparaty odzwierzęce, nie wspominając, że pędzel z wiewiórki jest najlepszy;]

KleryK - 2009-04-09, 13:43

Sądzę że żeński hydraulik lub glazurnik, mógłby brać 2 razy takie pieniądze za tą samą robotę :)

Ale swego czasu jak jeździłem na ciężarówce to poznałem panią Czesię, która zasuwała z przyczepami nawet i skończyła jako egzaminator w WORDzie :)

silver - 2009-04-13, 11:39

jak ktoś chce pracować jako nauczyciel to niech idzie do podstawówki na dużej przerwie i zobaczy czy wytrzyma. ja pracowałem w szkole. jest super ale trzeba mieć anielską cierpliwość i djabelską odporność.
jestem informatykiem i polecam ten zawód TYLKO zapaleńcom i miłośnikom komputerów, inaczej za szybko się wypalą i kariery nie zrobią. za szybko się tam wszystko zmienia.
pracowałem w wielu miejscach i wiele widziałem - najlepiej robić co się lubi.

p.s.
jak ktoś zna kobietke-hydraulika ew elektryka to dajcie znać !!!!!!!
gniazdko mi przecieka ;)

Fenix - 2009-05-31, 09:58

A ja bym chciała pracować w HR i zatrudniać pracowników dla określonej firmy.....Zarabiałbym przez kilka lat a potem....hm dla przyjemności zostałabym członkiem ekipy biobudowlanej... :lewituje:
tęczowa - 2009-05-31, 15:21

ostatnimi czasy chodzi mi po głowie iście sztański pomysł...
może by tak pójść ne padagogikę przedszkolną i z dzieciakami robić? :twisted:
"karakany"są takie fajne.dobrze się z nimi dogaduję,mam nawet takiego małego diabła w rodzinie,gryzącego i kopiącego wszystkich,który obrał mnie za swojego idola :lol: :shock:

va - 2009-06-01, 16:14

łap artykuł ;)
http://gazetapraca.pl/gaz...lkim_stylu.html

tęczowa - 2009-06-02, 14:40

va, ,super :mrgreen:
Karola guwernantka :shock:

kiszony - 2009-06-04, 20:35

wie ktoś może kim można zostać po ochronie środowiska? ;d
bo tak ostatnio się zastanawiam nad przyszłością i to jeden z kierunków który wpadł mi do głowy.
a i tak jak praca po tym nieciekawa to przynajmniej chciałbym pójść na takie studia jako drugi kierunek ;d

taffit - 2009-06-04, 20:59

kiszony napisał/a:
wie ktoś może kim można zostać po ochronie środowiska? ;d


ochroniarzem na przykład można zostać ;)
kim chcesz możesz zostać :mrgreen:
a jak się zaczepisz gdzieś pod branżę ochrony środowiska to Twoje szczęście ;)

Hym - 2009-06-14, 11:52

Ja tymczaem zostalem "grajkiem ulicznym":) Od 2 tygdni wedroje i zarabiam grajac na ulicy. Pierszy raz sie zdziwilem gdy we Warcawiu an Swidnciek ( z pewna nismiloscia) wyciagnelem gitare i jak policzylem to mialem 80zł. NAstepnego dnia 60, ostanio bylem w Lublinie, na rynku raz 55zł a nastpnego dnia 65. Wczraj znow Wrocław i rekolrd. Od 24 w nocy do 3 rano, zarobilem 140zł. Widze ze noc najlpeij dziala bo ludzie sa w najpszych nastrojach:)

W sumie w Lubinie podeszla do mnie Stara Cyganka zaczela gadac po ichnemu, ale ja mowi ze ja nie Kedarasz, ze ja Polak, to sobie poszła, potem wróciała i dala mi 2 cukierki:) Dziwna kobieta. Wczraj podeszlo tez do mnie 4 cyganow, trzech wrzucilo po 5zł a czrwaty omal sie na mnie nie wyzygał... takie nocne granie to tez mustwo znajmsci, podhcdza bezdomi, desparacii, desparedki itp...

Przemieszczam sie albo stopem albo czyms innym. Swoja droga po duzszymc zasie jezdzenia stopem objawia sie cos jakby "BOG DROGI" nie mam na mysli stopa takiego na 2-3 dni ale takuiego stalego 2-tygdniwego:) Droga staje sie jakby "moim domem" zaczynja sie dzic rozne dziwe zeczy:) np; wczraj jeden pan dal mi karnet na 10h do kawarenki interetwej we warcawiu, a jedna pani co sie zatrzmala zaprabnwala romans nawet...

Nie ma co tu opwadac wsztskich przgod, w kazdym razie puki co jestrem grajkiem.

ps. Jest tu taka dziczyna ktra tak pieknie gra...ale z jakiegos powdu jej mniej wzucaja niz mi. Mysle ze to kfestja wlasnie drogi, ona wygada noramnie a ja nieogolny i zarasniety, w pdrzu od Mazur, morza po Gory jak wluczega juz/

no nic bo oftopik wyjdzie. W kazdym razie obecnie gram...

os2. Aha./..a pomyslec ze kiedys pisalem prace mgr, na temat grajkow...uwazjacie wiec na jaki temat psizecie...i pomyslec ze jedna cioci anamawia mnei an doktrat./..eh a skncyzlem an ulicy puki co:)

ps3. Wczoraj jescze jedna osoba dala mi karnet na przejazdy pociagami od 24.00 do 24.00 nastenego dnia...wiec nie wiem gdzie sie jutro pojawie...stzrezcie sie;)

tęczowa - 2009-06-15, 15:58

pawel, ,super :mrgreen:
mój kolega gra(no i śpiewa) w bramie lubelskiej,niezła kasa z tego jest.no i jego też panny,te młodsze jak i starsze wyrywają ;)
jako że pieniędzy u mnie niemal zawsze brak :mrgreen: a na truskawkach sobie w tym roku nie zarobię(bo plantatorom nie opyla się zatrudniać ludzi do zbierania,tak mało płacą na skupie za łubiankę :cry: ) a i innych prac u nas nie uświadczysz,więc wzięłam się wczoraj za jedno z moich ulubionych zajęć-lepienie z masy solnej :mrgreen: ulepiłam już swój łeb i dwa aniołki.niebawem ulepię ich i innych stworów więcej,pomaluję je,polakieruję i zajmę się dystrybucją w świecie :sloneczko:

AgaWroc - 2009-09-13, 22:06

marzę żęby zostać dobrą charakteryzatorką:) póki co pracuję w sklepie...i jak czasem patrzę na te wielkie kawały mięsa, które przechodzą przez moje ręce...no cóż
ArturG - 2009-09-14, 16:15

miałem być leśnikiem a zostałem kolejarzem, z 2 pasji wybrałem tą która jak się po latach okazało nie daje mi pełni szczęścia, no ale cóż może kiedyś zostanę domorosłym hodowcą marchewek, doczekam się domku na zadupiu i będę godzinami leżał na hamaku pomiędzy dwoma jabłonkami i słuchał jak rośnie kapusta w moim ogródku :mrgreen:
sanderrra - 2009-09-14, 20:31

a ja będę arteterapeutką :-) chociaż ostatnio wzięło mnie na myślenie i żałuje, że nie zdawałam biologii na maturze, bo fajnie by było iść na ekologie czy coś takiego.
Hellenka - 2009-09-15, 18:58

ja jestem inżynierem mechaniki, pracuje w zawodzie, jednak to nie praca moich marzeń....chciałabym konstruować, liczyć i rozwiązywać problemy-uwielbiam to...jednakże jak patrze na polskich inżynierów to głównie zagraniczne koncerny wyzyskują nas do pierdołowatych prac, prawie nic sie nie konstruuje od początki do końca.....pobiduję jescze trochę i wyjadę za granicę, dorobie się tak by wystarczyło na małą knajpkę z najlepszym klimatem i najlepszą kuchnią...uwielbiam gotować i tak chciałabym chyba pracować, w kuchni i za barem..i eby to nie był wielki lokal, taki mały by wystarczyło mi na mieszkanie na zapleczu i jedzenie-byłoby super:)
spaceage - 2009-09-30, 16:19

sanderrra napisał/a:
a ja będę arteterapeutką :-) chociaż ostatnio wzięło mnie na myślenie i żałuje, że nie zdawałam biologii na maturze, bo fajnie by było iść na ekologie czy coś takiego.

Niestety nie ma takiego kierunku jak "ekologia" na studiach - można być biologiem lub leśnikiem o specjalizacji ekologia, a ochroną zajmować się po studiach ochroniarskich różnego typu. Skończyłam biologię, pracuję nad doktoratem w zakresie ekologii gleby, robię coś co chciałam robić (nie zawsze, tak od połowy studiów) i co daje mi satysfakcję. Nie wiem jak długo będę mogła się tym zajmować ale na razie jest ok i wszystkim polecam :) . Ale sporo bezkręgowców uśmierciłam, to może być dla niektórych zbyt drastyczne.

Taya - 2009-10-01, 13:17

Na Uniwersytecie Śląskim jest kierunek "Ochrona Środowiska". Są to studia międzywydziałowe. Dostałam się na nie bez biologii (podejrzewam, że jest zbyt mało chętnych i biorą jak leci), ale zrezygnowałam, wybierając socjologię.
Ines - 2009-10-21, 21:13

ja w przyszlosci chcialabym nie pracowac -moze to dziwne, ale nie widze siebie w zadnym ze znanych mi zawodów;] praca mnie meczy, zwlaszcza z ludzmi i zabiera czas, ktory moglabym wykorzystac na inne zajecia... chyba, ze wyjatek zrobilabym dla takiej oferty: :lol:
http://oferty.jobs.pl/Web...s/STOCKTEMPLATE

Tempeh-Starter - 2009-10-22, 08:29

Ines napisał/a:
ja w przyszlosci chcialabym nie pracowac -moze to dziwne, ale nie widze siebie w zadnym ze znanych mi zawodów;] praca mnie meczy, zwlaszcza z ludzmi i zabiera czas, ktory moglabym wykorzystac na inne zajecia... chyba, ze wyjatek zrobilabym dla takiej oferty: :lol:
http://oferty.jobs.pl/Web...s/STOCKTEMPLATE


jakoś Cię dziwnie rozumiem, praca to a prawdę paskudne zajęcie :-)
ogłoszenie w pierwszej chwili wydało mi się zajebiste, jednak cel hodowli tej trawy wyklucza mój udział :cry:

raman - 2010-06-21, 07:35

Tempeh-Starter napisał/a:
Ines napisał/a:
ja w przyszlosci chcialabym nie pracowac -moze to dziwne, ale nie widze siebie w zadnym ze znanych mi zawodów;] praca mnie meczy, zwlaszcza z ludzmi i zabiera czas, ktory moglabym wykorzystac na inne zajecia... chyba, ze wyjatek zrobilabym dla takiej oferty: :lol:
http://oferty.jobs.pl/Web...s/STOCKTEMPLATE


jakoś Cię dziwnie rozumiem, praca to a prawdę paskudne zajęcie :-)


błogosławieni, bo nie widzieli, a uwierzyli 8-)

kiedyś chciałem być mesjaszem, ale najpierw Chrystus, potem Neo... Niby spoko... Chodzisz, nauczasz... Tyle, że raz od czasu trzeba palnąć jakiś armagedon, żeby dodać nauczaniu mocy. Poza tym spora konkurencja na rynku...

z dzisiejszej perspektywy to jednak wybrałbym ten hamak i słuchanie jak rośnie marchewka8-)

pawel - 2010-06-21, 21:59

Tez nie lubie pracowac
Tempeh-Starter - 2010-06-22, 08:55

nikt nie lubi pracować i to jest niezłe kuriozum biorąc pod uwagę zasady na jakich oparta jest nasza cywilizacja

względny luz masz między 1 a 6 rokiem życie i po 65
średnia życia (2009) mężczyzn to 72 kobiet 80 lat
wniosek?
jeśli jesteś mężczyzną tylko 13 z 72 lat (18%) robisz co chcesz
resztę życia zap....sz od środy czekając na piątek :D

Roach - 2010-06-22, 21:58

Niektórym się udaje i robią to co kochają- są artystami. I właśnie do tej grupy mam zamiar należeć.
Tequilla - 2010-06-22, 22:27

Jedyna rzecz którą mogę i chcę w życiu robić i która sprawi, że będę szczęśliwy i spełniony to pisanie. Gdyby ( odpukać) się nie udało to będę zgorzknialym starym dziedem, który wszystkich dookoła zatruwa swoimi niespełnionymi ambicjami i ciągle powtarza tylko : "Nie wierz w marzenia, lepiej weź się za jakieś uczciwe zajęcie!" :)
pawel - 2010-06-22, 22:44

W dawnych Indiach byly 4 grupy, 1. (kaplani i intektualici, nauczyciele) 2(wojownicy i klasa zarzadzajaca) 3 (bizmesmeni, rolnicy) i 4 (ogolnie prawcownicy)

Wlascie podzial podobny istnial w Europie Sredniowecznej; chlopi, rycerstwo, kaplani potem 4 stan mieszczanie.

W japoni mielismy kuture oparta na rycerstwie (klasa szogonow i samurajow) a chociazby Idnainie Ameryki polnocnej kultre oparta na wojownikach, oraz czarownikach, pozatym rolnictwie, zbieractwie. Raczej nie bylo tak ze taki Indianin wstawal z rana i myslal "O musze isc na 8 godzin do pracy, moze za 5 lat dostane awans":)

Dawane kultry byly jednak dosc roznrodne. Nawet Indysjki podzial na kasty dawanej zalezal od cech a nie od urodznia. Czyli ktos kto urodzil sie w rodzinie robotnikow jesli mial cechy intektualisty i nauczciela przechdzil do tej grupy i byl szczsiwy z tego co robi,.

Dzijszy zachdni system to zwycisntwo Mieszczanstwa. KOniec ery kaplanow koniec ery wojonikow i rycetrstwa,. Mieszczanstwo i ich filofia zwycieza; czyli kult pinadza, domu, odpowiedzialnsci i bezpieczestwa.

Dziaj nawet jak idziesz do wojska muszisz sie nauczyc bardziej dycypliny niz Honoru jak bylo dawanej.

W takiej sytacjii wiele osob nie bedzie umialo sie odnalesc:)
Wiec koledzy wyzej, gdybyscie sie yrodzili np; w starzytnym Egipcie i zostali np; Kaplanami zapewne bylibyscie bardziej na swoim mijscu niz w dzijszej wypacznej cywizizacji.. jednostrnnej nakierwanej na kase itp.

taffit - 2010-06-23, 08:18

pawel napisał/a:
podzial podobny istnial w Europie Sredniowecznej; chlopi, rycerstwo, kaplani potem 4 stan mieszczanie


Myślę, że ten podział z wolnym wyborem miał mało wspólnego.

pawel napisał/a:
Raczej nie bylo tak ze taki Indianin wstawal z rana i myslal "O musze isc na 8 godzin do pracy, moze za 5 lat dostane awans"


Bo indianin nie zarabiał pieniędzy, tylko angażował się w zdobywanie pokarmu, przygotowanie pokarmu i porządek w wigwamie. Wstawał i myślał: "Trzeba coś upolować, bo plemię umrze z głodu".

pawel napisał/a:
ktos kto urodzil sie w rodzinie robotnikow jesli mial cechy intektualisty i nauczciela przechdzil do tej grupy i byl szczsiwy z tego co robi


Dziś taka sytuacja jest jeszcze bardziej możliwa.


Dziś problem jest taki, że ludzi nie wiedzą, co chcieliby robić i nie wiedzą co da im szczęście. Jeszcze inni nie umieją czerpać satysfakcji z tego co robią. A jeszcze inni poprzez uwarunkowania społeczne mają utrudnioną drogę do realizacji swoich celów.

szmeras - 2010-06-23, 09:11

Tempeh-Starter napisał/a:
nikt nie lubi pracować


a ja się nie zgodzę. Uważam, że niemal wszyscy woleliby robić coś niż nie robić nic. Jesteśmy do tego ewolucyjnie uwarunkowani - tak samo jak do współpracy czy do dzielenia się z innymi.

Być może prawdą okazałoby się natomiast coś innego: większość ludzi nie robi swojej pracy. Ale to chyba wynika z tego, o czym pisał taffit - nie wiemy, co dałoby nam radosć i szczęście (załóżmy, że jestem nauczycielką, ale nie lubię swojej pracy. Jestem przekonana, że byłabym szczęśliwa, gdybym była kosmonautą. Jednak dopóki pozostaje to w strefie poza moim zasięgiem, to nigdy się nie przekonam, czy jako kosmonauta naprawdę byłabym szczęśliwa) lub nie potrafią czerpać satysfakcji z tego, co robią (choć pewnie nie zawsze się da, wiele zależy jednak od podejścia. Nie bez znaczenia pozostaje zapewne czynnik finansowy).

Tempeh-Starter - 2010-06-23, 18:56

no nie wiem,
dla mnie problem ustawiania obywatela w roli siły roboczej i wypełnienie mu pracą praktycznie całego życia bardziej pasuje do przędzalni początków XIXw niż do super technologii wieku XXI
a jednak w istocie stosunków społecznych wciąż jesteśmy w Łodzi z "Ziemi Obiecanej"

Dajmy spokój kastom Indii, które nota bene wywiodły się nie z funkcji społecznych a z koloru skóry (ludność lokalna była czarnoskóra a najeźdźcy biali i to był początek podziału i systemu kastowego w Indiach)

raman - 2010-06-23, 20:11

pawel napisał/a:
Wiec koledzy wyzej, gdybyscie sie yrodzili np; w starzytnym Egipcie i zostali np; Kaplanami zapewne bylibyscie bardziej na swoim mijscu niz w dzijszej wypacznej cywizizacji..


amen 8-)

mały niefart, że się w złą epokę wstrzeliliśmy ;)

dziś jak Pinki i Mózg możemy jedynie każdej nocy starać się opanowywać świat...

kwintesencja - 2010-11-30, 17:56

ja zostanę prawnikiem, w tej branży nikomu nic do tego, jakie mam poglądy, bo muszę być jako-tako osobą bezstronną i zająć się swoim klientem, którego na prawdę nie obchodzi, co jem, jakie mam poglądy polityczne i to, dlaczego jestem wegan.
w każdej pracy da radę zachować zdrowy dystans, no chyba,że pracujesz w ubojni zwierząt, nie jedząc mięsa. chociaż mnie spotkała kiedyś podobna sytuacja,ale dlatego, że mój stan był wyjątkowo ciężki finansowo, więc pracowałam w KFC będąc wege. długo nie wyrzymałam ,bo strasznie się z tym czułam, a za coś trzeba było zapłacić za mieszkanie. czułam się hipokrytką, ale niestety taki jest w większośći los osób ledwo po maturze, że trudno było gdziekolwiek pracę znaleźć.

werty - 2015-07-15, 19:08

najlepiej własna działalność to co sie lubi najbardziej w formie dzałalności gosp. lub innej fojmie
na poczatku moze być chujna ale jak zaskoczy to ...
od razu polecam rejestrować działalność u Wyspiarzy - opłaty malutkie aż smiechu warte lub gdzie inndziej
na swoim najlepiej nie ma że to czy tamto

najgorzej jest srać w stołek w jakiejs USrace czy innym Admie i znosić fochy naczelnika lub pani cu jezd wyżej
papki żabcie

petlik - 2015-07-15, 19:31

werty forumowy górnik


Z tą swoją działalnością to nie do końca prawda : nie każdy się do tego nadaje i nie każdy ma smykałkę do tego aby samemu sobie być szefem (wystarczy spojrzeć na to jak wiele jednoosobowych działalności upada zaraz po otwarciu). Niektórzy nie wytrzymują presji (nie są w stanie samodzielnie zarządzać wszystkim) a niektórzy uciekają do tańszych rejonów jak mówisz (sam planuję przenieść się do Dalaware). Niemniej jednak są zawody w których bycie 'workerem' jest bardziej na propsie niż posiadanie własnej firmy ;)

Hate - 2015-07-16, 15:12

Marynarzem! i w każdym porcie zostawiać kobietę w ciąży!
szynka-szynka - 2015-07-16, 15:34

murzyńskie też?
Hate - 2015-07-16, 15:43

A co, one gorsze? Wszystkim po równo!
Shinizzle - 2015-09-21, 18:47

Ja planuję zostać fizjoterapeutką. Jestem już na studiach, gdzie cały czas podkreśla się, że powinniśmy dbać o siebie, o zdrowie i kondycję fizyczną, więc pięknie łączę ze sobą własne przekonania, dietę i nikt jeszcze nie robił mi z tego powodu uwag. :D
Adamila021 - 2017-06-27, 09:58

Ja to marze o wlasnym biznesie. Pracowalam juz w paru miejscach i zawsze trafialam na okropne szefostwo. A wlasna firma to jednak wolnosc :) Zastanawiam sie nad oferta franczyzy [Spam, ciach by Surri], byc moze to bedzie moj pomysl na przyszlosc.
Lucjan21 - 2017-06-28, 12:01

Zawsze to jakiś sposób na życie. Najlepiej wystartować z własnym pomysłem, być pionierem. Jak ktoś ma dobry pomysł i pozytywnie wyjdzie "rozpoznanie rynku" to można działać. Jak to ktoś kiedyś powiedział "Nie ma rzeczy niepotrzebnych, są tylko potrzeby których jeszcze nie znamy"

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group