To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Wegetarianizm & Weganizm - Inteligencja emocjonalna a wegetarianizm

taffit - 2009-03-25, 19:52
Temat postu: Inteligencja emocjonalna a wegetarianizm
Składowymi tzw. inteligencji emocjonalnej są m.in.: empatia, wspomaganie myślenia za pomocą emocji czy spostrzeganie emocji.

Gdy widzę u wegetarian umiejętność dostrzegania krzywdy zwierząt, której nie ma pozostały procent ludzkości zastanawiam się, czy nie jest to może wynikiem właśnie owej inteligencji emocjonalnej.

Wydaje mi się, że czasem u wegetarian ważniejsze jest odczucie słuszności swojego wyboru niż racjonalne argumenty za wegetarianizmem. Atakowani zewsząd coraz nowymi doniesieniami o słuszności jedzenia mięsa, nawet podczas braku argumentów do obrony wegetarianizmu i tak czujemy, że postępujemy dobrze.

Czy taka teza daje się obronić? Jak by miała się do tego bardzo duża inteligencja emocjonalna ludzi przełożona na ich wysoką moralność, ale tylko względem gatunku homo sapiens? Jak to się dzieje, że jedni są zdolni do empatii względem zwierząt a inni pomimo empatii w stosunkach międzyludzkich, nie mają tej empatii dla zwierząt?

Czy wegetarianizm to ewolucja moralności, krok nielicznych przynoszący późniejsze wielkie zmiany? A jeśli tak, czemu wegetarianie swej inteligencji emocjonalnej w stosunku do zwierząt czasem nie umieją przenieść na ludzi? Bo są omylni?

8-)

cedar - 2009-03-26, 00:01

Taffi...T mądrze prawi;)))
Hikikomori - 2009-03-26, 10:08

Inteligencja emocjonalna... ładny termin, świetna pożywka dla ego;)
Wydaje mi się, że jeśli jest to ewolucja moralności, to zachodzi jedynie w poszczególnych jednostkach, które na drogę wege wchodzą. Nie rozszerza się na społeczeństwo. Wegetarianizm jest propagowany od stuleci przez religie i filozofie, ale nie ma takiej siły przebicia, czy też chwytliwych haseł, by porwać narody jak socjalizm czy faszyzm;) Gdyby miało dojść do rewolucji, to już by do niej doszło.
"(...)czemu wegetarianie swej inteligencji emocjonalnej w stosunku do zwierząt czasem nie umieją przenieść na ludzi? Bo są omylni? "
Mnie zastanawia, dlaczego niektórzy wegetarianie często nie potrafią jej przenieść na innych wegetarian, że tylko napomknę o "wyższości weganizmu nad niemal wszystkim";) Może dlatego, że są pewni swej nieomylności i nie dają innym prawa do popełniania pomyłek? Mnie osobiście do szewskiej pasji doprowadza to, że żadne argumenty nie są w stanie się przebić przez przekonanie o wyższości ludzkiego gatunku nad innymi, co bezpośrednio wiedzie do tego, że wolno te niższe gatunki traktować użytkowo. I wtedy całą inteligencję emocjonalną dla własnego gatunku diabli biorą;] Trzeba być buddą albo innym Gandhim, żeby równo obdzielać dobrymi emocjami wszystko i wszystkich;]

-----------
Jasny gwint, Twoja sygnaturka mnie przywitała! B. miłe tak o poranku:) Strasznie pozytywny z Ciebie facet, nic dziwnego, że takie rzeczy zaprzątają Ci głowę;)

cloem - 2009-03-26, 11:46

Hmm wszystko zależy od emocji, to one dają nam dostęp do samoświadomości i instynktu samozachowawczego, które wiążą nas głęboko ze sobą i z innymi, z naturą i kosmosem. Dzięki nim możemy szybko zweryfikować nasze potrzeby, wartości, które następnie dają nam motywację i zapał do działania. To właśnie dzięki nim jesteśmy tak głęboko przekonani naszych słuszności, że nawet argumenty przemawiające na naszą niekorzyść nie mają większego znaczenia, bo i tak wiemy że postępujemy dobrze i w zgodzie z samym sobą.. Emocji nie przekonasz argumentami. Można czuć lub nie. Dlaczego tej empatii nie przenosimy ze zwierząt na ludzi? Może dlatego że i oni nie potrafią przełożyć tej empatii w stosunku do zwierząt i jest im to intelektualnie obojętne? Sama nie wiem...

Z resztą stłumienie odruchów empatycznych ma też chyba funkcję adaptacyjną. Nie sposób współczuć zawsze i wszystkim, płakać nad każdą zabitą muchą etc. Pewnych rzeczy nie dopuszczamy do świadomości, żeby móc w ogóle egzystować. Oszukujemy się po prostu.

sylwia - 2009-03-26, 12:23

taffit napisał/a:
Czy taka teza daje się obronić?

sama idea inteligencji emocjonalnej jest wciąż kwestią dyskusyjną, więc wydaje mi się, że ta teoria nie ma solidnych podstaw.

taffit napisał/a:
czasem u wegetarian ważniejsze jest odczucie słuszności swojego wyboru niż racjonalne argumenty za wegetarianizmem.

myślę, że tak jest z wyznawcami każdj religii, tudzież zwolennikami systemu filozoficznego, wegetarianizm nie ma tu monopolu.

Hikikomori napisał/a:
Wydaje mi się, że jeśli jest to ewolucja moralności, to zachodzi jedynie w poszczególnych jednostkach, które na drogę wege wchodzą. Nie rozszerza się na społeczeństwo. Wegetarianizm jest propagowany od stuleci przez religie i filozofie, ale nie ma takiej siły przebicia, czy też chwytliwych haseł, by porwać narody jak socjalizm czy faszyzm;)

no ale właśnie tym ewolucja różni się od rewolucji (ewolucja w sensie nie-biologicznym)

Hikikomori napisał/a:
Mnie osobiście do szewskiej pasji doprowadza to, że żadne argumenty nie są w stanie się przebić przez przekonanie o wyższości ludzkiego gatunku nad innymi,

moim zdaniem jest to rzecz naturalna - każdy gatunek dąży do tego, aby zapewnić sobie jak najlepsze warunki bytowe, również kosztem innych gatunków. mówiąc wprost, żadnego zwierzęcia nie obchodzi byt zwierząt spoza swojej grupy, tylko własny. najwyraźniej człowiek nie jest wyjątkiem. natomiast można dyskutować o tym, czy człowiek jako gatunek który rozwinął inteligencję i świadomość do takiego poziomu nie jest niejako zobowiązany do zrobienia z niej użytku i widzenia nieco więcej, niż koniec własnego gatunkowego nosa :)

cloem napisał/a:
Hmm wszystko zależy od emocji, to one dają nam dostęp do samoświadomości i instynktu samozachowawczego,

nie zgodzę się z tym. wydaje mi się, że emocje nie tyle dają dostęp, co czasami blokują zarówno samoświadomość, jak i instynkt samozachowawczy: np. matka ratująca dziecko mimo zagrożenia własnego życia.

Hikikomori - 2009-03-26, 14:11

sylwia napisał/a:
Hikikomori napisał/a:
Wydaje mi się, że jeśli jest to ewolucja moralności, to zachodzi jedynie w poszczególnych jednostkach, które na drogę wege wchodzą. Nie rozszerza się na społeczeństwo. Wegetarianizm jest propagowany od stuleci przez religie i filozofie, ale nie ma takiej siły przebicia, czy też chwytliwych haseł, by porwać narody jak socjalizm czy faszyzm;)

no ale właśnie tym ewolucja różni się od rewolucji (ewolucja w sensie nie-biologicznym)


No fakt, zagalopowałam się z tą rewolucją. Pewnie dlatego, że ewolucja tak strasznie wolno przebiega, że małe są szanse, żeby sie doczekać zmian ewolucyjnych;)

sylwia napisał/a:
Hikikomori napisał/a:
Mnie osobiście do szewskiej pasji doprowadza to, że żadne argumenty nie są w stanie się przebić przez przekonanie o wyższości ludzkiego gatunku nad innymi,

natomiast można dyskutować o tym, czy człowiek jako gatunek który rozwinął inteligencję i świadomość do takiego poziomu nie jest niejako zobowiązany do zrobienia z niej użytku i widzenia nieco więcej, niż koniec własnego gatunkowego nosa :)


Dyskusje kończą najwyżej na tym, że strona mięsożerna stwierdza, iż ubój i hodowla powinny być bardziej humanitarne. Na tyle im wystarcza empatii i świadomości;] A wtedy ja stwierdzam, że w takim razie szkoda mojej 'empatii' na takich ludzi. Dlatego marzy mi się 'rewolucja', wtedy masy wpadają w dziwny amok i idą za wodzem i jego hasłami, np: "marchewka dla każdego!", "życie i wolność dla wszystkich istot!";)

sylwia - 2009-03-27, 12:54

Hikikomori napisał/a:
Dyskusje kończą najwyżej na tym, że strona mięsożerna stwierdza, iż ubój i hodowla powinny być bardziej humanitarne. Na tyle im wystarcza empatii i świadomości;]

nie sądzisz, że to już coś? ludzie nie są z jednej matrycy, każdy ma indywidualną drogę oraz różne sposoby postrzegania i w inny sposób dohodzi do pewnych wniosków. ja osobiście wolę metodę małych kroków (może pewnego dnia za humanitarnym ubojem pójdzie coś jeszcze), jest dla mnie trwalsza niż słomiane zapały, zwłaszcza patrząc na zacietrzewionych młodych wege, którzy po paru latach z powrotem wsuwają mięso bez krzty refleksji (wierz mi, znam wieeeelu takich).

Hikikomori napisał/a:
A wtedy ja stwierdzam, że w takim razie szkoda mojej 'empatii' na takich ludzi.

redukowanie wartości osoby do jej/jego nie-wegetarianizmu? dziwne dla mnie, przyznam...

Hikikomori napisał/a:
Dlatego marzy mi się 'rewolucja', wtedy masy wpadają w dziwny amok i idą za wodzem i jego hasłami, np: "marchewka dla każdego!", "życie i wolność dla wszystkich istot!";)

no cóż, jak wyżej ;)

Hikikomori - 2009-03-28, 12:10

Według mnie humanitarny ubój to hasło, które pozwala czuć się ludziom lepiej. Tak czy siak jest to ubój. Zwierzę będzie mogło zginąć w bardziej komfortowych warunkach, prawda? Ale nadal zwierzę ginie. Jak dotąd żaden z rozmówców nie zadeklarował, że skoro rzeczy mają się tak, jak się mają, to on nie będzie brał w tym udziału i zaprzestanie jedzenia mięsa, póki sytuacja się nie zmieni. Według mnie to żaden krok do przodu.
Gdybym redukowała wartość osoby do jej zwyczajów dietetycznych, nie miałabym praktycznie żadnych znajomych, rodziny itd. Wielu mięsożerców darzę pozytywnymi uczuciami i vice versa, mimo różnicy w poglądach na temat zwierząt. Można powiedzieć, że wtedy empatia działa - nie oceniam ich pod kątem jedzenia/niejedzenia mięsa, nie próbuję "nawracać". Ale jeśli ktoś obcy zaczyna dyskusję o mojej diecie, nie wykazując chęci zrozumienia, wyśmiewa mój "fanatyzm" i myśli, że humanitarne wykorzystywanie zwierząt to jedyne co właściwie człowiek jako istota świadoma powinien zrobić, to sorry, ale nie potrafię wykrzesać z siebie empatii dla takiego rozmówcy. Nie jestem istotą miłującą wszystkie inne istoty, moja ewolucja zakończyła się jak na razie na etapie weganizmu, ale może za jakiś czas posunie się o kolejny krok. Obym tego doczekała;)

W ramach inteligencji emocjonalnej i jej części składowej wymienionej przez Taffita, postrzegania emocji: zazwyczaj, gdy ktoś obcy zagaja o powody mojego weganizmu, odpowiadam:"nie chcesz o tym rozmawiać":) Zwykle ludzie nie są gotowi na to, co usłyszą, a ja chcę im (i sobie) oszczędzić niezbyt dobrych emocji, które budzą się zwykle podczas takich rozmów, więc chyba można to zaliczyć na plus rozwojowy, co? ;)

Anonymous - 2009-03-28, 12:50

Ja w sumie mam cos podobnego, przy całej mojej pewności, że jedzenia mięsa /zabijanie i chów zwierząt jest potwornym, niewyobrażalnym ZŁEM jeśli mam jako tako spójnie funkcjonować w "społeczeństwie" to nie moge tego brać pod uwagę przy ocenie tak jak mi podpowiada 'sumienie".
Z cyklu: Wegetarianizm jako nerwica religijna.

sincerity - 2009-03-29, 19:51

Jeżeli będę robić kiedyś doktorat z nauk społecznych, to wezmę pod uwagę Twoje pytania, tafficie :)

Z moich osobistych nikłych obserwacji polskich wegetarian w Polsce (na forach czy na żywo) wynika, że są to przede wszystkim ludzie młodzi, wykształceni i kształcący się, chcący się rozwijać i w miarę otwarci umysłowo (że się tak wyrażę). Dlatego sądzę, że łatwiej jest im wyłapywać niespójności światopoglądowe, dostrzegać zastane z całą oczywistością nieprawidłowości i próbować się im przeciwstawiać. Rozwija się więc również empatia wraz z rosnącą świadomością siebie i świata, tym bardziej że środowiska wege są "nakręcone" na zwierzęta i kolejne dołączające do tych środowisk osoby niejako starają się wpasować w taki wzorzec. Bycie odmieńcem w grupie odmieńców jest przecież mało zabawne. Oczywiście nie chodzi mi tu o jakieś proste kulturowe reprodukcje czy konformizm i o zdecydowaną generalizację, także proszę nie czepiać się poszczególnych słów, bo istotna jest myśl. Podobnie wydaje mi się, że środowiska wege są bardziej przyjaźnie nastawione do homoseksualistów i wszelkich "religijnych odszczepieńców".
taffit napisał/a:
Jak by miała się do tego bardzo duża inteligencja emocjonalna ludzi przełożona na ich wysoką moralność, ale tylko względem gatunku homo sapiens

Zdarza mi się obserwować sytuację odwrotną - wysoka empatia w stosunku do zwierząt poza swoim gatunkiem właśnie, a w stosunku do homo sapiens zadziwiający brak zainteresowania ludźmi niewege (oczywiście poza tymi znanymi do tej pory). Mam swoje hipotezy na ten temat, ale to może niech czeka na doktorat :-P

sylwia - 2009-03-30, 10:34

Hikikomori napisał/a:
Według mnie humanitarny ubój to hasło, które pozwala czuć się ludziom lepiej. Tak czy siak jest to ubój. Zwierzę będzie mogło zginąć w bardziej komfortowych warunkach, prawda? Ale nadal zwierzę ginie. Jak dotąd żaden z rozmówców nie zadeklarował, że skoro rzeczy mają się tak, jak się mają, to on nie będzie brał w tym udziału i zaprzestanie jedzenia mięsa, póki sytuacja się nie zmieni. Według mnie to żaden krok do przodu.

polecam obejrzenie "koszernej rzeźni" w "Eartlings". po obejrzeniu stwierdzam, że różnicę ZDECYDOWANIE czuć, widzieć i słychać.
zwierzę nadal ginie. ale skoro mówimy o ewolucji...
stopień 1 - jem zwierzęta, mam w dupie jak umierają, one i tak nic nie czują
stopień 2 - jem zwierzęta, ale one przecież czują ból, więc nie mogą umierać w męczarniach
i tu zazwyczaj pojawia się dysonans, bo przecież skoro one czują tak samo jak ja, to czy ja mam prawo je zabijać?
u jednych ten dysonans się pojawi, u innych nie. u jednych pójdzie dalej, zostaną wege, inni nie. jednie zostaną wege na chwilę, u inych będzie to trwałe.
ale wszyscy ci ludzie muszą najpierw uświadomić sobie, że zwierzę żyje i cierpi, jeżeli sprawia mu się ból. i do tgo służy ten "drugi stopień" - on może byc początkiem, bo to jest pierwszy moment, w którym zadeklarowany mięsożerca dopuszcza w ogóle do wiadomości fakt, że zwierzę nie jest rzeczą.
Fakt, że żaden z Twoich rozmówców nie zadeklarował tej chęci nie oznacza, że to się nie zdarza. niewielu ludzi staje się wege z dnia na dzień, bez bodźca. a to jest właśnie taki bodziec. Jeżeli humanitarny ubój zostanie usankcjonowany prawem, to będzie to publiczna deklaracja, że zwierzęta to nie przedmioty. kto wie, co będzie dalej?

Hikikomori - 2009-03-30, 10:52

Wierzę ci na słowo, bo nie będę oglądać.. Jedyny film z rzeźni jaki widziałam b. dawno temu do tej pory nie "wywietrzał". Oczywiście masz rację z tym stopniowaniem. W swojej wypowiedzi starałam się nie uogólniać za bardzo, pisałam o swoich doświadczeniach. Chyba po prostu miałam pecha, bo przecież co jakiś czas na forum pojawiają się nowi inteligenci emocjonalni :) A nie, ostatnio poznałam takiego gościa, nie wiem, czy jest wege, ale mięsa nie je ;)
silver - 2009-04-13, 13:08

ja myślę że wegetarianizm sam w sobie nie jest niczym wielki; jeśli ktoś z tego robi filozofię życiową to prędzej czy później upadnie.

bo on jest tylko objawem czegoś większego, głębszej filozofii (chociaż to nie najlepsze słowo), która nie tylko pochyla się nad cierpiącymi zwierzętami, ale pochyla się też nad ludźmi jedzącymi mięso, nawet tymi co walczą zawzięcie z wegetarianami.

justay - 2009-04-13, 19:47

silver napisał/a:
ja myślę że wegetarianizm sam w sobie nie jest niczym wielki; jeśli ktoś z tego robi filozofię życiową to prędzej czy później upadnie.

bo on jest tylko objawem czegoś większego, głębszej filozofii (chociaż to nie najlepsze słowo), która nie tylko pochyla się nad cierpiącymi zwierzętami, ale pochyla się też nad ludźmi jedzącymi mięso, nawet tymi co walczą zawzięcie z wegetarianami.


Uważam, że to jest tylko Twój osobisty pogląd. Ja jestem wege, bo kocham zwierzęta, bo chce im pomagać, bo nie mogę patrzeć się na ich cierpienie. Ale jeśli ktoś nie podziela mojego zdania to niech je mięso, przecież nie będę go do niczego zmuszać. Nie patrzę nikomu do talerza i nie obchodzą mnie inny ludzie, a zwłaszcza to, czy jedzą mięso, czy nie :roll:

Hate - 2009-04-14, 02:46

silver napisał/a:
ja myślę że wegetarianizm sam w sobie nie jest niczym wielki; jeśli ktoś z tego robi filozofię życiową to prędzej czy później upadnie.
A moglbys to swoje myslenie poprzec jakimis przykladami?


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group