Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Moja historia - Bóle wegetarianizmu

Qliphoth - 2009-03-29, 16:16
Temat postu: Bóle wegetarianizmu
Szanowni Państwo,
nie jestem pewien, czy do publikacji tego tematu wybrałem odpowiedni dział, gdyż dopiero począłem odkrywać to forum, które znalazłem poniekąd przez przypadek wczorajszego wieczora, zatem jeżeli winienem był zrobić to gdzie indziej, proszę administrację, by czym prędzej naprawiła błąd niedoświadczonego użytkownika, co - mam nadzieję - nie będzie jednak konieczne.

Postanowiłem się zarejestrować, gdyż to, co tutaj znalazłem (a zapoznałem się jak na razie jedynie z niewielką częścią tekstów), sprawiło mi wielkie psychiczne cierpienie i nieomal doprowadziło do kolejnej samobójczej próby. Otóż jestem biednym, głupim i chorym siedemnastolatkiem z małej miejscowości w kujawsko-pomorskim, a od roku również zadeklarowanym wegetarianinem. Powodów przejścia na bezmięsną dietę było kilka: jakaś tam denna empatia i szacunek kierowane ku zwierzętom, świadomość zła wyrządzanego w rzeźniach, podczas procesu tuczenia, wiwisekcji etc.; do takiej decyzji przyczyniły się również względy zdrowotne - zauważyłem, iż bez mięsa, za którym zresztą nigdy specjalnie nie przepadałem, czuję się lepiej, mam więcej energii. Na wegetarianizm przechodziłem stopniowo, powoli zaprzestając jedzenia mięsa, potem ryb... Zostałem laktoowo-, a moim noworocznym - i udanym - postanowieniem była rezygnacja z jaj. W planach był weganizm. Nie chcę mieć ze zwierzętami po prostu nic wspólnego, w żaden sposób się z nimi nie stykać. Mimo szacunku nie przepadam nawet za psami, kotami - nie mając doń odpowiedniego "podejścia" nie chcę w żaden sposób sprawić im krzywdy, funkcjonować, żyć tylko r ó w n o l e g l e. Zakrawa to u mnie trochę na obłęd, ale powoli zbliżałem się do ideału. Czasem, będąc laktoowo-, czy lakto- - przejściowo w tym miesiącu nawet, do czego wkrótce w mej nieskładnej opowieści dojdę - świadomie kupowałem najtańsze jogurty z żelatyną wieprzową; moją pasją jest gotowanie, pieczenie więc również proszki do pieczenia z "ilościami śladowymi", do wczoraj nie zdawałem sobie jednak sprawy w ilu innych miejscach przyczyniam się do krzywdy niewinnych istot, będąc suma summarum wciąż semi-. Od urodzenia cierpię na problemy ze skórą, dermatolog zdiagnozował atopowe zapalenie skóry. Próbowałem różnych kremów, balsamów, smarowideł i najlepszym środkiem zaradczym okazał się zwykły, dostępny nawet w supermarketach balsam firmy Lirene - ten z kwasem stearynowym i gliceryną wieprzową. Jest jeszcze łojowe szare mydło Białego Jelenia, szampon Nivea, krem do twarzy Dove i pasta do zębów - Blend-a-med, ale z tą ostatnią kwestią można jeszcze coś zrobić, nie jest ona "stracona". Cóż jednak z resztą specyfików, niezbędnych dla mnie do przeżycia, bo gdy regularnie ich nie używam, moja skóra szybko staje się szorstka, zaczyna odpadać jak łupież czy podobnie do linienia węży? - Na dodatek mieszkam w tak małej miejscowości, iż wegańskich preparatów - bez odzwierzęcego składu chemicznego i takich testów - się raczej nie uświadczy, a jeśli już to nie służą mi w pożądany sposób. Żyć w obłudzie? - Toż lepiej nie żyć wcale... Jak zapatrywać się na te problemy? Czy zmienić sposób myślenia? Czy człowiek jako biologicznie najlepiej rozwinięty gatunek, ewolucyjnie dominujący ma prawo wykorzystywać inne i słabsze? Czy jeśli kocha się życie, piękno przyrody, blask słońca i miriadę innych cudów natury, trzeba usprawiedliwiać się bajkami i mrzonkami - świętymi księgami, ustawodawcami, bezsilnością? Czy trzeba być twardym, gruboskórnym? Czemu moralna czystość musi być okupowana takimi wyrzeczeniami, najlepiej - najszczerzej - śmiercią chyba?

Na dodatek czerwone jabłuszka i pomidorki, którymi się zażeram, są zapewne genetycznie zmodyfikowane; może stąd ten "rybi posmak", że zacytuję post innego użytkownika tegoż forum. Czy przyzwalam na morderstwa i morze bólu, gdy wspomagam firmy mające w swoim asortymencie takie a nie inne produkty ze składnikami nietolerowanego, nieakceptowalnego pochodzenia, kupując odeń produkty wegańskie? Gdzie postawić granicę - wciąż manifestować swą wrażliwość, zwalczając zachowania mięsożernej rodziny czy nie zaglądać nikomu do talerza, tolerować i marzyć o "oświeceniu"? A może to my, wegetarianie błądzimy? - czy życie należy do nas i czy właściwe musi być to, co za takie uważamy?

Pytam o to wszystko, jestem bowiem - jak napisałem we wstępie - człowiekiem chorym. Może z braku witaminy B12, może ostrej straty kilogramów, co jest czymś w stosunkowo naturalnym, zważywszy jak warzywa mimo niskiej kaloryczności szybko dają poczucie "sytości" i postępującej bulimii - wysokiego w moim wieku zapotrzebowania energetycznego, objawiającego się napadami ogromnego głodu zapychanego - wegańskimi czy laktowegetariańskimi - słodkimi potrawami, robionymi nawet z białej pszennej mąki, której właściwie starałem się przez ostatnie kilka lat unikać na rzecz razowych, ryżowych itp. zamienników, ciastami, samodzielnie robionymi słodyczami, co spowodowało częściową utratę równowagi organizmu, wpadłem w stany melancholii, mizantropii oraz nihilizmu - krótko pisząc: depresję. Państwa forum przyczyniło się do kolejnego "ataku", jak nazywamy podobne stany natłoku myśli, samobójczych idei, stanów agresji naprzemiennych z osłabieniem i niechęcią do podjęcia jakiegokolwiek działania. Jakiś czas temu zacząłem to leczyć, uczęszczać na terapię psychologiczną, aż poczułem, że wracam ku lepszemu. Towarzyszyła temu miejscami euforia, podejmowanie jakiś planów, w tym przejścia na weganizm, co wydawało mi się takie proste. Moi rodzice obiecali mnie wspierać, przez jakiś czas chować przede mną produkty mleczne (na jaja i mięso od dawna mogę już patrzeć bez ślinotoku) i w ogóle, a teraz widzę, że otoczony przez "mięsiarzy", którzy swoje produkty mimo mojej nadziei, zaufania i wiary, i tak umieszczają w każdym dostępnym miejscu handlu, jestem s t r a c o n y. W takim miejscu, gdzie nie można wszystko sprawdzić, gdzie zawsze pozostanie pewien stopień niepewności, poprzez który nabawić można się jakichś paranoidalnych stanów maniakalnych, chorobliwych obsesji i stanów lękowych - obecnie dają mi się trochę we znaki; wyczuwam to, ponieważ mam bardzo rozwinięty system samoanalizy, wyćwiczony na naukach rosyjskiego filozofa i mistyka z początku XX w. - Gurdżijewa - zawsze będę jedynie pseudo, semi-, a to nie może wystarczyć, bym naprawdę zaakceptował i pokochał siebie, pozbył się problemów z codziennym funkcjonowaniem, czuł się moralnie "czysty", nie przyczyniając się - nie mając w żaden sposób szkodliwego, toksycznego kontaktu ze zwierzętami, żył tak, jak tego z całego serca pragnę, szczęśliwy cieszył się pięknem przyrody, wartością samego życia, której jestem przecież cały czas świadom, a w przyszłości założył z ukochaną osobą rodzinę. Mam marzenia, pragnę realizować siebie, lecz dieta i wszystko, co pośrednio jest z nią związane, te interakcje z "dziką" częścią naszej planety, stoi trochę przeciwko mnie, a ja - jak to człowiek - egoistycznie, pysznie przyczyniam się do niszczenia, do gwałtu na cienkiej biocenozie, na takich ekosystemach, na jednostce innej niż homo sapiens. Pomocy - błagam o słowa wsparcia, pocieszenia lub rady, konkrety, jak rzeczywiście zostać weganinem, co nada temu sens, jest właściwe i wartościowe.

Z góry dziękuję i przepraszam, jeżeli coś w moim poście obraziło Państwa poglądy, było nie na miejscu,
Q.

va - 2009-03-29, 16:32

edit <przytul>
bartek.z - 2009-03-29, 17:16

to co piszesz jest jakby echem moich i pewnie nie tylko moich mysli ale echem o znacznie silniejszym natężeniu. Przechodziłem, przechodze i będę przechodził przez podobne niepewności i problemy ale staram się, żeby nie zaburzyły one mojego spokoju - kocham spokój ponad wszystko. moja rada jest taka, żebyś nie popadał w obłęd, toleruj błędy i niedoskonałości. Jak piszesz jesteś świadomy ekstremalnego charakteru swojego podejścia - to jest klucz do rozwiązania tego problemu, masz go w ręku, wiesz, że to skrajne podejście Cię zjada. Nie umiem powiedzieć jak rozwiązać ten problem, bo to chyba kwestia Twojej wrażliwości (a nie diety) ale może pomoże Ci świadomośc, że nie jesteś jedyny, który boryka się z takim problemem(też chcę żyć w świecie nie wykorzystującym zwierząt ale rozumiem, że nigdy tego celu w pełni nie osiągnę i jest mi z tym ok) Wybrałeś sobie wymagającą drogę - weganizm w mięsnym świecie(jak i ja) więc zaakceptuj konsekwencje - sam niechętnie to robię i czasem popadam w ekstrema siedząc godziny na przeglądaniu surawki byle by tylko zatrzymać jak najwięcej składników pokarmowych w jedzeniu.

Wiesz, ja jakiś miesiąc temu myślałem bardzo negatywnie i podobnie do tego jak Ty o swoim weganiźmie - myślałem tak, bo czułem sie fizycznie źle i nie mogłwm na to nic poradzić, okazało się, że brakowało mi magnezu o czym nigdy w zyiu bym nie pomyślał, zasuplementowałem (wbrew swoim zasadom, suplementacja to dla mnie inwalidztwo) i jestem odrodzony. Szukaj i znajdź przyczynę swojego złego (tego fizycznego, pisałeś, że jesteś chory) samopoczucia. Napisz co jest nie tak, forumowicze pomoga.

I nie znalizuj tak bardzo i tak negatywnie swoich postów (kolejne ekstremum), zdolność samoanalizy potrafi być równie destrukcyjna co rozwijająca (więcej w książce "Potęga teraźniejszości" E. Toole). Napisałeś bardzo ciekawego posta, który mnie trochę nauczył (zrujnowałeś moja miłośc do Białego Jelenia :cry: kurcze nie wiedziałem, że to sam łój). Dzięki.

"Wyluzuj" a będzie stopniowo lepiej. Życze powodzenia.

tęczowa - 2009-03-29, 18:18

Qliphoth, aż się popłakałam.
nie wiem od czego zacząć,więc zacznę od początku-piszesz że masz chorą skórę.
ja też miałam kiedyś straszne problemy ze skórą,złaziła mi płatami,miałam parchy,przez sen rozdrapywałam sobie brzuch i uda do mięsa.dermatolog i alergolog faszerowali mnie lekami,musiałam smarować się róznymi chemicznymi shitami-nic nie pomagało.stawiałam wtedy pierwsze kroki w wegetarianizmie i żarłam byle co.gdy zaczęłam jeść racjonalnie,kłopoty ze skórą minęły(wróciły,gdy przez pewien czas jarałam).
tak jak Ty,też chodziłam do psychologa-głodziłam się=miałam anemię=spałam non stop=było do dupy.
było mi wstyd,gdy chciałam dla świętego spokoju zjeść miecho-tak jak Ty miałam schiza na punkcie "czystości".
gdy skończyła się faza czystości,nadszedł czas na fazę syfu-co prawda nie skończyłam z wegetarianizmem,ale za to zaczęłam chlać najgorsze syfy do oporu,doszły jeszcze do tego problemy w domu,łykanie dziwnych rzeczy.przełom nastąpił w styczniu tamtego roku-byłam na koncercie gdzie wszyscy byli nachlani,obleśni,"pseudointeligentni"-gdy patrzyłam na nich,chciało mi się rzygać,bo wiedziałam że jestem taka sama jak oni(tylko trzeźwa).od temtego momentu zaczęłam się zmieniać wewnętrznie-powoli,ale jednak.uspokoiłam się trochę,ale nadal bywały momenty w których nienawidziłam siebie i innych,a zaraz czułam w sobie miłość do całego wszechświata.masakra.
tak naprawdę skończyło się to w sierpniu 2008-wtedy przeszłam na weganizm,życie zaczęło mi się układać(a raczej ja zaczęłam je układać),zaczęłam medytować,wywaliłam z siebie syf psychiczny który mnie truł.i teraz jest naprawdę dobrze.
Qliphoth napisał/a:
Otóż jestem biednym, głupim i chorym siedemnastolatkiem

wcale nie.jesteś mądrym i wrażliwym człowiekiem,którego skóra w końcu wyzdrowieje,gdy wyzdrowieje też jego dusza.
nie pozwalaj sobie "chłopaku" na autodestrukcje(jakkolwiek banalnie by to nie brzmiało).całego świata nie zmienisz,więc pracuj nad tym,na czym możesz i nie zadręczaj się niedoskonałością swoją.(jak to powiedział pewien baaardzo fajny filozof-Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego.)
mi pomogło właśnie wkręcenie się w filozofię,medytacje i relogioznawstwo.
może Ty też spróbuj?aha,bartek.r, ma rację że za wieloma problemami stoi brak czegoś w organiźme,więc myślę że warto na swoje problemy spojrzeć też pod tym kątem.
ściskam serdecznie

Qliphoth - 2009-03-29, 19:53

Dziękuję za odpowiedzi, ciepłe słowa wsparcia i pocieszenia. Obecnie czuję się trochę lepiej, co jest właściwie naturalne dla stanu depresji, w jakim się znajduję: skrajność i brak emocjonalnej równowagi, chwile euforii, które przeplatane są chwilami czarnej rozpaczy itd. Co do chorowania, to sądzę, że zarówno melancholia, jak dawniej nazywano depresję, jak i przypadłości czysto fizyczne - osłabienie organizmu i słaba odporność, bóle głowy, wypadanie włosów, skurcze mięśni etc. - są wynikiem braku odpowiednich witamin, makro- i mikroelementów. Mam nadzieję, że wystarczy tu odpowiednia suplementacja, którą suma summarum również uważam za rodzaj "inwalidztwa". Jednak czegóż nie robi się dla zdrowia...

Skoro tak bardzo kocham życie - w ten sposób myślałem, pocieszałem się po napisaniu powyższego posta - i zależy mi na wieli rzeczach, nie powinienem rezygnować, poddawać się. Nawet jeśli byłoby to obłudne, warto chyba myśleć, że robi się tyle, ile można, aby uspokoić sumienie. Nie mogę dziś przestać używać balsamu Lirene, który najlepiej mi służy, jednak nie poprzestanę w poszukiwaniach zamiennika firmy znajdującej się na Państwa liście (stan mojej cery uległ już polepszeniu dzięki odpowiedniej diecie, jednak mimo to nie aż tak, abym mógł zaprzestać codziennej pielęgnacji, nie uważam więc, by kiedykolwiek się coś w tej kwestii drastycznie zmieniło; by dieta rozwiązała ostatecznie moje problemy). Nie będę bojkotować wegańskich produktów firm, które wykorzystują również zwierzęta - pozwolę sobie na wiarę, że da to im sygnał do produkcji większej ilości produktów zgodnych z naszymi przekonaniami. Nie mogę od razu zmienić wszystkiego, zastosuję więc metodę małych kroczków, wierząc, iż będzie lepiej.

Co do Białego Jelenia to informację tę wyczytałem gdzieś na tym forum, bo sam wcześniej również nie zwracałem na to uwagi. Po więcej informacji radzę skorzystać z forumowej wyszukiwarki.

W tej chwili czuję, że w jakiś sposób rozwiązałem część trudności, które właściwie sam przed sobą postawiłem, ale jeżeli znów będę miał taką potrzebę, zapewne odkopię ten temat, aby znów zrzucić z siebie część psychicznego obciążenia, o ile moderatorzy go wcześniej nie zamkną bądź nie zablokują mi możliwości wypowiedzi (tzw. "ban"). Co prawda nie uporządkowałem jeszcze wielu kwestii, m. in. moralności, dobra i naturalności jedzenia czy niejedzenia mięsa (do którego i tak nie powrócę, bo po prostu nie lubię oraz się odzwyczaiłem :-P ), doboru naturalnego, ewolucyjnych przystosowań, jednak liczę, że dalej czytając wypowiedzi z tego forum, zgłębiając wiedzę weń zawartą i zwyczajnie żyjąc, "płynąc" powoli zrozumiem i osiągnę psychiczną równowagę oraz tę pożądaną "czystość", będę żyć kiedyś na taki sposób, w jaki tego pragnę bez wyrzutów sumienia, poczucia winy.

Być może nie będę się aktywnie udzielał, jedynie czytając, kiedy zaś poczuję taką potrzebę, na pewno wyrażę swoją opinię.

Zatem ponownie dziękuję za chęć wsparcia, uwagę etc., i pozdrawiam serdecznie,
Q.

kiszony - 2009-03-29, 20:07

atopowe zapalenie skóry jest masakryczne... moja kuzynka jest na to chora, trochę wiem na ten temat i współczuję. nie wiem czy da się to do końca wyleczyć, ale na wszystko znajdzie się jakiś sposób, chociażby żeby to załagodzić.

jesteś młody, ambitny i wiesz czego chcesz więc masz jeszcze duuużo czasu przed sobą żeby zidealizować swoje życie. wszystko od razu piękne nie jest. nie każdy od razu zostaje weganinem i nie każdy w ciągu jednego dnia jest zrobić swoje życie idealnym.
a Ty od roku jesteś wege. niektórzy przez rok odstawią tylko mięso, bez ryb, a kolejne kilka lat zajmuje im odrzucenie ryb. w ciągu tego roku widać że poczyniłeś duże postępy i jak tak dalej pójdzie na pewno osiągniesz to czego chcesz. tylko potrzeba czasu i cierpliwości.
za dwa lata prawdopodobnie wyjedziesz na studia do większego miasta a tam nie ma problemu z przejsciem na całkowity weganizm bo wszystko wszędzie można kupić.
jak na razie skoncetruj się na tym, co mozesz zrobić w swojej obecnej sytuacji.
musisz uwierzyć w to że uda Ci się osiagnąć to co chcesz. za rok, dwa, albo więcej.
a na razie... hmm. jeśli w jakimś produkcie jest żelatyna a nie ma podobnego produktu bez tego, to to kup. szczerze mówiąc świat się przez to nie zawali, a i tak zjadając serek z żelatyną czynisz o wieeeele mniej szkody zwierzętom niż byś zjadł parówkę.
btw. taka głupia wczorajsza akcja gaszenia światła na godzinę. nawet jeśli jest raz w roku i ludzie chcą coś zrobić dla świata i to robią to należą im się pochwały.
tak samo Ciebie według mnie powinno się chwalić za tą determinacje i chęć zrobienia czegoś dla dobra zwierząt, mimo że nie jesteś w stanie tego zrobić.

tęczowa napisał/a:
Qliphoth napisał/a:
Otóż jestem biednym, głupim i chorym siedemnastolatkiem

wcale nie.jesteś mądrym i wrażliwym człowiekiem,którego skóra w końcu wyzdrowieje,gdy wyzdrowieje też jego dusza.

dokładnie. spójrz na swoich kolegów. prawdopodbnie na przerwie jedzą kanapkę z szynką. dalej twierdzisz że jesteś biedny i głupi? jesteś mądry bo jesteś świadomy tego co robisz, tego co jesz i tego co chcesz osiągnąć w życiu. a biedny nie jesteś, bo lepiej zrobić sobie jakiś problem, dążąc do celu niż zrezygnować z marzeń tylko dlatego, że trzeba się poświęcić.

nie wiem czy mój post wyszedł z sensem, ale whatever.

powodzenia! ; )

cedar - 2009-03-30, 00:30

Miło, że Jesteś wśród nas Qliphoth((:
(ja też jestem niedoskonała;)-rozpisałam się, że ho ho i tuż przed zatwierdzeniem odpowiedzi skasowałam całą wiadomość :lol: )
Więc tak po krótce;) Jesteś bardzo mądry! Masz w sobie dużo ciepła i wrażliwości, dużo marzeń, celów i dobroci w sercu! Stawaj się lepszym, a cały świat też będzie lepszy dzięki Tobie!!! Zobacz ilu nas tu jest, wszyscy się bardzo staramy;) jak Ty:)) I udaje się nam, więc dlaczego Tobie miało by się nie udać!???;)) (przepraszam za wykrzykniki nie chcę Cię skrzywdzić:))
♥JESTEŚ KIMŚ WYJĄTKOWYM!!!♥
Masz tu dużo Przyjaciół... wiele informacji... Przyuważ co jadają weganie. Od siebie radzę mało przetwarzać... na początek może sie to wydawać trudne jednak jest możliwe.. pomaga na problemy ze skórą (doświadczenia własne). Nie jadać co popadnie... "Równoważyć" owoce krajowe, cytrusy, warzywa zielone, nacie, zioła, cebulowe, korzeniowe, nasiona oleiste, orzechy, zboża- rozwiń poszczególne & wszystko w wersji jak najwięcej na surowo, b12, zapraszam na forum witariańskie:))
Depresja minie:)) Powróci zdrowie i szczęście:)) Jednym przychodzi szybciej, drugim troszkę wolniej jednak zawsze warto;)) Tulę, jesteśmy przy Tobie...:))

www.youtube.com/watch?v=m...feature=related
www.youtube.com/watch?v=t...feature=related
www.youtube.com/watch?v=1roi45o07BI

sylwia - 2009-03-30, 10:07

Qliphoth napisał/a:
osłabienie organizmu i słaba odporność, bóle głowy, wypadanie włosów, skurcze mięśni etc. - są wynikiem braku odpowiednich witamin, makro- i mikroelementów.

jeżeli cierpisz na depresję, to może być jej pośredni efekt, niekoniecznie niedobory.

Qliphoth napisał/a:
Zakrawa to u mnie trochę na obłęd, ale powoli zbliżałem się do ideału.

NIE MA ideałów. można się do nich zbliżyć- mniej lub bardziej, ale nigdy nie osoągnie się czegoś takiego. im szybciej pogodzisz się z myślą, że TY to TY, a nie jakiś wyśniony, nieosiągalny byt, tym lepiej dla Ciebie i sądzę że tym szybciej uda Ci się
Qliphoth napisał/a:
zwyczajnie żyjąc, "płynąc" powoli zrozumiem i osiągnę psychiczną równowagę oraz tę pożądaną "czystość", będę żyć kiedyś na taki sposób, w jaki tego pragnę bez wyrzutów sumienia, poczucia winy.


Qliphoth napisał/a:
Gdzie postawić granicę

nikt tutaj nie odpowie Ci na to pytanie w sposób stysfakcjonujący CIEBIE. Granicę każdy ma indywidualną, i każdy decyduje sam o tym, ile chce i może zrobić, więc
odpowiedzi na pytania:
Qliphoth napisał/a:
Czy zmienić sposób myślenia? Czy człowiek jako biologicznie najlepiej rozwinięty gatunek, ewolucyjnie dominujący ma prawo wykorzystywać inne i słabsze? Czy jeśli kocha się życie, piękno przyrody, blask słońca i miriadę innych cudów natury, trzeba usprawiedliwiać się bajkami i mrzonkami - świętymi księgami, ustawodawcami, bezsilnością? Czy trzeba być twardym, gruboskórnym? Czemu moralna czystość musi być okupowana takimi wyrzeczeniami, najlepiej - najszczerzej - śmiercią chyba?

musisz znaleźć sam...
Pozdrawiam :)

P.S. Jak na "głupiego siedemnastolatka" masz niezwykle zaawansowany styl pisania...

Jędruś - 2009-03-30, 10:52

Witam Quliphoth

Jeżeli chodzi o atopowe zapalenie skóry to fachowcem o tej sprawy jest Aisha, ona miała kiedyś to schorzenie.

Na początek proponuje abyś napisał tutaj swój tygodniowy jadłospis.
Dla porównania podaje ci swój (link poniżej):
http://www.forumveg.webd....2-vt2050,15.htm

Pozdr.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty.
NO spam

Qliphoth - 2009-03-30, 14:55

Hmmm, widzę, że pomimo iż poczułem się lepiej, nadal pojawiają się tutaj rady w sprawie mojego stanu zdrowia. Dziękuję za taką chęć pomocy :-)

Do ostatniego weekendu nie zdawałem sobie sprawy z możliwych niedoborów B12, której nigdy wcześniej nie suplementowałem. Łykam za to magnez, jako że żyję w dużym stresie, przemęczeniu... Poza tym myślę, że odżywiam się w miarę prawidłowo, przed przejściem na wegetarianizm dużo naczytałem się o szkodliwości dłuższego przetwarzanie żywności, zwłaszcza smażenia, jednak czasem nie potrafię odmówić sobie kotleta z soi, soczewicy czy selera obtoczonego w mące i smażonego bez tłuszczu na poliflonowej patelni z Allegro albo marchewkowego gofra z mąki ryżowej lub gryczanej bez cukru.

Przy wzroście ok. 178 cm ważę 55 kg. Wiem, że to lekka niedowaga.

Ogólnie rzecz biorąc staram się codziennie zjeść jakieś dwie miski warzyw, stawiam na różnorodność i wariacje do potraw niewegańskich. Muszę się przyznać, iż inspirację znajduję dość często na różnych blogach kulinarnych, mam zresztą nawet własny. W każdym razie nie podam mojego właściwego jadłospisu, a tylko w przybliżeniu najczęściej pojawiające się w moim menu posiłki i ogólny czas, kiedy je spożywam (a staram się regularnie; rozbieżności czasowe są efektem przede wszystkim weekendów, gdy budzę się trochę później niż zwykle). Nie zawsze spożywam też drugie śniadanie i podwieczorek.

1. Poniedziałek:

a) śniadanie (4:00-6:15)

1 wafel ryżowy Sonko (naturalny/ze słonecznikiem/papryką/cynamonem/pestkami dyni/dzikim ryżem/wiesiołkiem - innych nie jadam), 2-3 liście kapusty białej głowiastej, plaster pomidory, ok. 10 g korzenia selera naciowego, 2-3 plasterki marchwi, ćwierć cebuli, przyprawy: pieprz kolorowy, suszona nać pietruszki, bazylia i tymianek

woda mineralna Aqua z plastrem cytryny

b) drugie śniadanie (7:00-9:00)

1 średnie jabłko

c) obiad (13:00-14:00)

bulion warzywny (kapusta biała i czerwona głowiasta, kawałek pora, kawałek selera, korzeń pietruszki, kawałek pomidory) z surową lekko podduszoną brukwią i mieszanką przypraw samodzielnie skomponowaną w curry: pieprzem kolorowym, tymiankiem, nacią pietruszki, chilli, bazylią, rozmarynem, estragonem, korzeniem imbiru i gałką muszkatołową

czerwona herbata

d) podwieczorek (15:30-17:00)

pół utartej marchwi, jedno utarte jabłko, kilka łyżek gotowanego siemienia lnianego, cynamon, imbir, gałka muszkatołowa

e) kolacja (17:30-19:00)

wafel ryżowy Sonko, kawałek kiszonego ogórka, pasztet z fasoli, pomidory i jabłka (zmiksowane i zapieczone)

czerwona herbata

2. Wtorek:

a) śniadanie:

jabłko potarte, wafel ryżowy pokruszony, garść rodzynek i orzechów włoskich ze związkami siarki Bakallandu :-P

zielona herbata z cytryną

b) drugie śniadanie

1 średnie jabłko

c) obiad

barszcz czerwony: lekko podgotowane pokrojone na kawałki buraczki, marchewka, pomidorek z ulubionymi przyprawami (curry), łyżką oliwy extra vergine i makaronem ryżowym TaoTao

woda mineralna Aqua z cytryną

d) podwieczorek

sałatka ryżowa: trochę brązowego ryżu, garść kukurydzy z puszki, kilka kawałków świeżego ananasa (ostatnio z puszki :( ), grzybki mung albo pieczarki, troche mieszanki olejów roślinnych "Oliwer", przyprawy

sok z ananasa z wodą mineralną Aqua, plastrem cytryny i odrobiną potartego jabłka

e) kolacja

wafel ryżowy ze zmiksowaną białą kapustą głowiastą, marchewką, selerem, porem, korzeniem pietruszki, świeżym ogórkiem

czerwona herbata

3. Środa:

a) śniadanie

kilka garści płatków kukurydzianych z rodzynkami i orzechami włoskimi z Bakallandu

czerwona herbata z cytryną

b) drugie śniadanie

1 średnie jabłko

c) obiad

I WERSJA

makaron ryżowy TaoTao z mrożonym szpinakiem np. Hortexu, cebulą, czosnkiem i pieprzem kolorowym

II WERSJA

gotowane pierogi ze szpinakiem z mąki ryżowej (mąka, szpinak, woda, olej Oliwer lub oliwa extra vergine, cebula, czosnek przyprawy)

woda mineralna

d) podwieczorek

kiwi duszone z siemieniem lnianym

e) kolacja

wafel ryżowy z pastą buraczano-selerową

4. Czwartek:

a) śniadanie

wafel ryżowy z warzywami (biała kapusta, seler, marchew, ogórek kiszony lub świeży, kapusta kiszona)

czerwona herbata

b) drugie śniadanie

1 średnie jabłko

c) obiad

naleśniki z mąki ryżano-gryczanej ze szpinakiem/piure brukwiowym lub fasolowym/twarogiem (jeśli nie mam aspiracji wegańskich)

d) podwieczorek

budyń czekoladowy (woda, kasza manna, kakao, rodzynki, czasami 1-2 łyżeczki cukru brązowego)

e) kolacja

wafel ryżowy z warzywami

5. Piątek:

a) śniadanie

wafel ryżowy z warzywami

czerwona herbata

b) drugie śniadanie

1 jabłko

c) obiad

kasza gryczana z warzywami (samodzielna surówka z kapusty kiszonej, ogórka kiszonego, pomidory, marchewki), własnoręcznie ulepiony kotlet z soi/soczewicy/kapusty białej/selera/fasoli

woda mineralna z cytryną

d) podwieczorek

zapiekanka z mąki gryczanej lub żytniej razowej z warzywami, coś jak wegańska pizza

e) kolacja

brak - łączę z nią podwieczorek zjadany w miłym towarzystwie ok. godziny 18

6. Sobota:

a) śniadanie

wafel ryżowy z warzywami

b) drugie śniadanie

1 jabłko

c) obiad

ryż brązowy z mrożonymi brokułami lub takąż brukselką/mieszanką warzywną (marchew, por, seler, kalafior)

d) podwieczorek

sałatka owocowa: pomarańcza,kiwi, ananas, banan, jabłko, czasem gruszka

e) kolacja

wafel ryżowy z warzywami (piure brokułowe?)

7. Niedziela:

a) śniadanie

wafel ryżowy

b) drugie śniadanie

1 średnie jabłko

c) obiad

podsmażone sajgonki nim z warzywami z papieru ryżowego TaoTao z sosem sojowym tej firmy

d) podwieczorek

1 jabłko

e) kolacja

wafel ryżowy z warzywami

Zdaję sobie sprawę, iż może wyglądać to niezbyt różnorodnie, jednak tworzę z warzyw wiele różnych sałatek, za każdym razem zmieniając proporcje. Czasem trafi się rzodkiewka z supermarketowej promocji, innym razem hiszpańskie truskawki albo zielony groszek z puszki. Podstawą mego pożywienia są jednak surowe: jabłka, kapusta biała głowiasta, marchew, korzeń pietruszki, seler i por, bez których obejść się nie mogę. Zjadam zarówno bakalie jak i siemię lniane, czasem (2-3 razy na tydzień) do posiłku dodaję ocet jabłkowy, a np. do piątkowo-wieczornego fast-fooda używam nieraz drożdży. Od tego tygodnia zaczynam suplementację B12, mam też zamiar zainteresować się hodowlą kiełków. Myślę, że moje problemy z czasem się rozwiążą i naprawdę wierzę, że w przyszłości będę szczęśliwym, spełnionym człowiekiem ze świadomością, iż dla swoich ideałów zrobił wszystko, co zrobić był w stanie :-)

Sylwio, piszesz o niemożności stania się swoim ideałem. Masz rację, tylko że tak trudno zaakceptować samego siebie :(

Kiszony, też wziąłem udział w tej akcji gaszenia świateł, mimo iż nie postrzegam tego jako coś bardzo wartościowego. Człowiek powinien nauczyć się samemu odpowiedniej gospodarki, oszczędzania, choćby pamiętając, że po nim przyjdą inni, i przedsiębrać odpowiednie kroki każdego dnia, nie zaś tak "pod publiczkę", jak podobne akcje mogą z daleka wyglądać.

Nie mogę nie widzieć komplementów, które są mi tutaj prawione. Może i nie jestem mało inteligentny, jak pisałem, jednakże kiedy próbuję czasem spojrzeć na swoją sytuację z boku, obiektywnie, mimo ze rozumiem absurdalność swoich zachowań, sztuczność niektórych problemów, dalej nie potrafię z nich wyjść. Ot, staram się poprawnie pisać po polsku, przeczytałem kilka książek, a zbyt duża wrażliwość oraz zdolność empatii doprowadziły do wykształcenia się takiego a nie innego światopoglądu. Nie jest to jednak nic ponadprzeciętnego bądź w jakikolwiek sposób nobilitującego.

Q.

Hikikomori - 2009-03-30, 16:31

"Nie jest to jednak nic ponadprzeciętnego bądź w jakikolwiek sposób nobilitującego.
Q."
A na dodatek skromny;]

Podobne rozterki obskoczyły mnie kilkanaście lat temu i do tej pory nie opuściły. Nie jest to już, tak jak w twoim przypadku, deszcz meteorów, ale nadal szarpię się ze sobą i światem (z biegiem lat pojawiło sie nawet więcej pytań). Z "piedestału wieku;)" mogę ci powiedzieć jedynie to, że możesz nigdy nie znaleźć prawdziwych odpowiedzi. Czasem najlepszym rozwiązaniem jest zaakceptowanie swojej bezradności i niedoskonałości i potraktowanie ich jako bazę, od której można się odbić. Z porad praktycznych: jeśli chcesz być weganinem i lubisz radykalne posunięcia, zbierz wszystkie skórzane rzeczy, których używałeś i wywal z wielkim hukiem albo spal (o ile tego jeszcze nie zrobiłeś;). To była dla mnie cezura, od której faktycznie zaczęło się moje wege życie;] Różne są sposoby odreagowywania psychicznego i emocjonalnego (mój nick mówi sam za siebie;), ale jeśli się chce żyć, to instynkt zawsze pomoże przetrwać. Trzymaj się ciepło i odpuść sobie czasami (w sensie przebaczenia).
Aha, spokojnie możesz przestać Państwować, chyba że zależy ci na pewnym dystansie;)

Vril - 2009-03-30, 17:08

Qlipoth, znajduję się w podobnym stanie [psychicznym] co Ty, ale z pewnością nie potrafił bym tego napisać (i tak się rozpisać). Spoko, nie jest z Tobą tak źle, z pewnością sobie poradzisz ze swoimi problemami
taffit - 2009-03-30, 19:18

Qliphoth, właściwie wszystko co bym chciał Ci napisać, zostało już napisane przez innych.

Może tylko zrobię skrótowe podsumowanie rzeczy najważniejszych dla Ciebie (wg mnie):

1/ Akceptacja swoich aktualnych małych niedoskonałości i dążenie do ich eliminacji, ale nie za wszelką cenę
2/ Poczucie własnej wartości za to co już zdołało się osiągnąć dla siebie i innych istot
3/ Ciągła nauka i zdobywanie wiedzy odnośnie pokarmu, który nie dość że pomaga pod względem fizycznym to i jeszcze psychicznym.

8-)

Jakub - 2009-03-30, 20:13

Nie sztuką jest nie upaść, tylko po każdym upadku mężnie się podnieść. Nie mamy glejtu na nieomylność, nigdy nie jest tak, że nie popełniamy żadnych błędów. I to jest normalne, bo my, jako ludzie, jesteśmy niedoskonali Nie mozna od nas wymagać tego, żebyśmy byli na 100 proc., bo to 100 proc. jest zarezerwowane dla Boga, jeśli istnieje. My żyjemy i żyć powinniśmy na miarę naszych możliwości, nie naszych pragnień. Wymagaj więc od siebie tego, co możesz dać, nie wymagaj do siebie "dam wszystko", a już na pewno nie "będę doskonały". WSZYSCY JESTEŚMY HIPOKRYTAMI na pewnym poziomie. I to, choć może się wydać niezrozumiałe, jest OK. Potrzeba dużej pokory, by to zaakceptować, jeszcze więcej, by przestało nam to doskwierać.

Wiem, że książki nie zmieniają świata, ale niektóre książki, mimo swojej prostoty (nie mylić z prostactwem!), są ważne. Przeczytaj sobie "Każdy krok niesie pokój" Thich Nhat Hanha na przykład. To madra, choć króciutka książeczka, ale myślę, że może ci pomóc poustawiać pewne rzeczy na pozmiomie umysłu i spokoju ducha. Na pozmiomie praktycznym, padło wcześniej już kilka wartościowych rad.

Pozdrawiam,
j.

va - 2009-03-30, 23:19

Jadlopis nie wyglada jednorodnie ale skromnie ilościowo. ;)
Hym - 2009-03-31, 12:00

Ten swiat jest tak zrobiny ze zawsze bediesz zadawal komus bol. Jesnie nie sobie, to rodzicom, jesli nie im to np; roslinom. Tak czy tak w tym system jest tak ze jeden istoty zywe zyja kosztem innych istot zywych.

Mona to zminimalizwac ale nie wykluczyc.

Inna rzecz to Swiadomsc z jaka cos robisz. Wilkrtnie podawaem przyklad ze dla mnie przynajmiej,sam za siebie mowie; indianim wielkich prerii zabijajacy bizny- po to by przezyc i przeraszajcy ducha bizona za zabicie- i dzikujacy wilkiemu Manitu- jest wiecej wspoczujacy niz weganin; krzczacy na babcie ze je mieso, czy gdy mu ktos podaje kanapke z szynka nie widzac ze jest wegetarniem zaczyna wrzeszczec na to osobe.

jesli cala swoja swdmsc nakirujesz na konrtna czynnosc; nie dosc ze zamiast bardze etyczny mozesz stac si emniej etyczny. Mozesz nawet stac sie zimnym wyrachwanym weganinem widzacym tylko _co jesc co nie, a nie- nie tedy mysle droga, nie w diecie ale na sam stan swiadmsci- i sam spob podjescia, nastawienia i motwacji wzgdem wsztskie co zyje;

-ciebie
-rodzicow
-zwierzat
-roslin

jelsi nastawimy sie na sama diete bez swidomsci staniemy sie weganami faszystami.

to mim zdaniem nie tendy droga. Swiadmsc nie zminia sie poprez tylko zewtrzne czynniki. Gdyby to bylo tak latwo kazdy z nas w 3 tygdnie zostaby swietym. To musi sie zadzic poprzez samanize w srdku i nastwinie. Zmiane nastwiania do otczenia.

Takie tam moje skomne zdanie.

:)
Zycze podzenia;)

ps. Pozatym masz jezcze sporo lat przed soba. Nie podajmuj za wczsnie zadnych decyzji Czasm cos po roku bedzie wygadalo inaczej a po 4?

ps.2. Terapia dobry pomysl jesli chdzi o pshcigiczne depresji.

Pozdrwai i powdznia zycze jeszcze dwa razy.

an - 2009-03-31, 13:29

Nie mialam jeszcze czasu przeczytac posta ale widze ze jest cos o depresji, dlatego jesli moge cos polecic, to poszukanie i przekonanie sie ze nie tylko nas to spotkalo Czytajac ostatnio na www.wegedzieciak.pl refleksje innych osób dotyczace depresji i pokazujace mi, ze nie tylko mnie to spotkalo, poczulam jakas ulgé i jednoczesnie ze laczy mnie jednak i innymi (wrazliwymi przeciez ludzmi :) ) cos wyjatkowego ;)
sincerity - 2009-03-31, 13:48

To akurat może być bardzo smutne - indywidualne cierpienie traci swoją wyjątkowość. (pół-żartem, pół-serio)

A co do ideału, to nie zgadzam się, że nie można być z siebie zadowolonym zgodnie ze swoją koncepcją ideału, a nie pomimo jej. Nie przychodzą mi na myśl w tej chwili żadne wynurzenia natury ogólnej, a nie chcę się obnosić ze swoim indywidualnym przypadkiem. Jeśli to kogoś zainteresuje, to wyindukuję dobrą teorię ;)

an - 2009-03-31, 14:03

Przeczytalam juz pospiesznie Twoje 2 pierwsze posty

Mysle ze Pawel dobrze to ujal ze nie da sie wyeliminowac zupelnie krzywdzenia kogos, czegos.
Jesli chodzi o problemy skórne i nerwicowe (depresyjne) to warto zwrócic uwage w diecie na obecnosc odpowiednich kwasów tluszczowych linolenowego (nasiona lnu mielone, ewentualnie swierzy olej lniany od producenta) oraz kwasy gamma-linolenowe GLA (olej z ogórecznika lub wiesiolka) (w trakcie tej "kuracji" uzupelniajacej dobrrze by bylo starac sie ograniczyc inne tluszcze do minimum i z przewagá oleju lnianego, natomiast ogórecznikowy chyba warto wypróbowac tez zewnétrznie na skóré ).
No i nie mozna sie nakrecac bo to moze doprowadzic do obledu ;)
Pozdrawiam

Sincerity - ja czulam sie bardzo samotna i gorsza w mojej depresji i nie bylo nikogo kto by to rozumial, bardzo bym chciala w tamtym czasie trafic na kogos (w jakis sposób bliskiego czy z kim czuje jakies powiazania) kto by wiedzial co moge czuc, to przyniosloby mi ulgé bo bylo mi wstyd i czulam sie jak jakas zakala
Teraz pomimo ze juz wyszlam z tamtego , czuje ulge ze normalni ludzie przechodzili lub przechodza cos podobnego ;) (oczywiscie zdaje sobie sprawe ze sa przypadki gdy ktos chce byc uwazany za wyjátkowy przypadek, wtedy rzeczywiscie moja poprzednia rada jest na nic :)

Qliphoth - 2009-03-31, 14:42

Hmmm, An i Sincerity, może zacznę od tego, iż znam wegedzieciaka, czasem przeglądam posty na tamtym forum, chociaż nie trafiłem nigdy na wątek o depresji. Dla mnie ważniejsze niż świadomość istnienia ludzi z podobnymi problemami psychicznymi w ogóle, nie radzących sobie ze swoim życiem, przygniecionych jego ciężarem etc., jest poznawanie ludzi o podobnych ideałach, zainteresowaniach, którzy mogą "nakręcić" mnie do dalszego twórczego działania i niepoddawania smutnym myślom, duchowemu odrętwieniu.

Pawle, świadomość nie powinna być chyba wszystkim i w związku z tym moim zdaniem osoba "krzycząca na babcię spożywającą mięso" - jeżeli już oceniać - jest warta tyle samo, co przepraszający swój mięsny posiłek Indianin. Choćby dlatego, iż ich świadomość jest w pewien sposób porównywalna, nieodbiegająca od siebie. Krzywda jest krzywdą i zarówno przyzwalanie na nią jak przechodzenie obok jedynie rozumiejąc ból, lecz niczym nań nie przeciwdziałając, są podobną zbrodnią. I środki jak nieudolna presja na otoczeniu czy duchowa pokuta służą przede wszystkim rozliczeniu się z własnym sumieniem, poczuciem odpowiedzialności, które najłatwiej - nawet na pokrętny sposób - zagłuszyć. Sądzę, że muszę iść tym torem, o czym już wyżej pisałem, próbować się jakoś usprawiedliwiać, ale tylko póki nie poczuję się silniejszy, by zrobić więcej. Bo teraz nie jestem w stanie zrobić nic więcej niż nie spożywać produktów pochodzących od zwierząt, lecz kiedy poczuję się lepiej nie mogę na tym poprzestać, gdyż byłaby to tylko próżność, lenistwo... Trochę przeczę samemu sobie i z braku dystansu mieszam się, a myśli tak mi się kłębią. W każdym razie rozumiem, że nigdy nie będę do końca ideałem i aby być szczęśliwym muszę zaakceptować siebie razem ze swoimi niedoskonałościami oraz szanować się za to, co już udało mi się zrobić. Nadal jednak nie wydaje się to proste.

Hikikomori, co do tego palenia skórzanych rzeczy: jakby Ci to tu przedstawić :hmmm: ... Jeszcze nigdy niczego nie paliłem :oops: od czterech lat noszę glany, we wrześniu zeszłego roku kupiłem nawet nowe, takie długie 20-dziurkowe, ale to są syntetyki chyba, tak? Nie znam się na materiałoznawstwie, nigdy nie interesowałem się podobnymi zagadnieniami, jednakże nawet gdybym miał jakieś ciuchy ze zwierzątek, to kiedy kupuję jedynie kilka razy w roku i to przede wszystkim z secondhand-shopów, to cy jest to kolejny powód do poczucia winy? Bo takich świetnych butów albo paska od zegarka przecież nie wyrzucę :-/

An, jeszcze co do tych olejów: 2-3 razy w tygodniu zjadam ok. 100 g siemienia lnianego. Czy to wystarczy, czy i tak przydałby mi się ten olej? Zwykle używam oliwy z pierwszego tłoczenia lub mieszanki olejów rafinowanych z dodatkiem oliwy Oliwer. A dodatek wiesiołka mam co jakiś czas w waflach ryżowych Sonko, mimo co kuracja zewnętrzna takim olejem brzmi co najmniej intrygująco :-)

Jędruś - 2009-03-31, 16:04

Oliphoth przeglądałem twój jadłospis.
To czego może brakować to jodu (glony morskie to jedno z najlepszych źródeł jodu).
Witamina D, zapominany składnik, najlepsze jest światło słoneczne, zimową porą naświetlanie lampami wysokiej jasności.
Witamina B12 (najlepiej zrobić roztwór tej witaminy rozpuszczając pastylkę w wodzie).
Można też zadbać o selen (dziennie 1-2 orzechy brazylijskie)

Pozdr.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty
NO spam

Hikikomori - 2009-03-31, 18:23

Qliphoth napisał/a:

Hikikomori, co do tego palenia skórzanych rzeczy: jakby Ci to tu przedstawić :hmmm: ... Jeszcze nigdy niczego nie paliłem :oops: od czterech lat noszę glany, we wrześniu zeszłego roku kupiłem nawet nowe, takie długie 20-dziurkowe, ale to są syntetyki chyba, tak? Nie znam się na materiałoznawstwie, nigdy nie interesowałem się podobnymi zagadnieniami, jednakże nawet gdybym miał jakieś ciuchy ze zwierzątek, to kiedy kupuję jedynie kilka razy w roku i to przede wszystkim z secondhand-shopów, to cy jest to kolejny powód do poczucia winy? Bo takich świetnych butów albo paska od zegarka przecież nie wyrzucę :-/


Napisałam o tym paleniu, bo skoro nie możesz zrezygnować z kosmetyków i niektórych produktów żywnościowych, to może tego typy happening pomógłby ci się "dowartościować". I nie jest to (brońcie bogowie!) żaden powód do poczucia winy, że masz pasek ze skóry. Mnie ostały się jedynie sandały ze skóry, czekam, aż się wreszcie rozpadną (mają już 9lat!), a póki co uczą mnie pokory wobec własnej niekonsekwencji i niedoskonałości;/ Poczucie winy też mam, ale to już moja osobista sprawa;) i nie zamierzam go wywoływać u innych.

Hym - 2009-03-31, 20:48

Hej. Nie mam teraz czasu przecztac dokadnie twego posta i uruchomic cala analize, ale puki co skomtuje tylko jeden maly fragmnt. o swiadmsci.

Qliphoth napisał/a:
Choćby dlatego, iż ich świadomość jest w pewien sposób porównywalna, nieodbiegająca od siebie. Krzywda jest krzywdą i zarówno przyzwalanie na nią jak przechodzenie obok jedynie rozumiejąc ból


Wiec wlasnie o to chdzi ze nie! Jesli np; twoja corka bedzie kiedtys chiala poplnic samobustwo i podbigniesz do niej i zeby wyzucic jej tabletki z buzi ktore juz polknela walniesz ja w zeby tak ze sie przewrci- to gdyby oceiac ten czyn tylko po stutkach fizycznych, to by byl zly. Nalezaloby dac jej dukirka by bbyc dobrym.

Wiec ostecznei to motwacja decyduje, jaka jes swiadmsc. Bicie w zeby moze byc dobry czynem,a dawanie cukierka zlym! Podobnie jesli policjan walnei palka goscia ktry ucieka z mijsca modrrstwa robi cos dobrego- a gdyby go pusil wysylajac na pozegninie calusa- cos zlego.

Jest to podstawa filofii wschdu ze czyn (karma) moze byc jednczsnie bezczynem (akarma) Dlatego kto kogo kzrwdzi patrzac tylko po zewtrznych zachwnaiach nie jestes w stanie ocenic. Nawet nie radze probwac.

ps.
Swego czasu podbny dylemat mial Marcin Luter. Przestzregal wsztskich pzrkazan kosiala, ale ciagle czol sie nieczysty, brudny, niedosknaly. Ostecznei sformwal swoje tezy; w ktorych zawarl ze czystosc jest gdzie indziej niz mu sie wydawal gdzie jest/

Jednym slowem faszym veganiski- nie knczie oznacza lepsza siwadomsci.
tak w skrcie. Ale nie wiem czy mi si che dystwac.
Zrobis zjak uwazaz.

Terapie polecam jeszcze raz jesli idzie o pchogie i depresjie.

an - 2009-04-01, 00:33

Jesli zjadasz takie ilosci siemienia lnianego (mielonego jak sie domyslam botylko wtedy jest przyswajalne) to te kwestie mozna uznac za zalatwiona :)
Natomiast warto w takim razie wlaczyc olej z ogorecznika i wiesiolka nie tylko zewnetrznie, bo w gotowych produktach moze juz nie miec tych wlasciwosci. Dodam ze oleje te zawierajace GLA sa zalecane miedzy innymi w luszczycy.
A co do szukania osob o podobnych doswiadczeniach w depresji, to widac inaczej to przechodzisz i nie potrzebujesz tego. ja czulam sie w tym tak jakbym byla jedyna osoba z ktora jest cos nie tak i dlatego brakowalo mi swiadomosci ze to spotyka wielu normalnych ludzi.

Kreestal - 2009-04-01, 05:46

Qliphoth napisał/a:
może zacznę od tego, iż znam wegedzieciaka, czasem przeglądam posty na tamtym forum, chociaż nie trafiłem nigdy na wątek o depresji


http://wegedzieciak.pl/vi...hlight=depresja

Qliphoth - 2009-04-01, 09:36

Pawel, podyskutowałbym, lecz jeśli nie masz ochoty...

W każdym razie ja patrzę przede wszystkim na konsekwencje jakiegoś działania. Powspółczuję, zrobi mi się lepiej, zapomnę, lecz to temu bizonowi życia nie zwróci, czy - bliżej mnie - cielakowi pokarmu nie odda. Działanie jest istotne, potrzebne i jeżeliby oceniać po motywacjach... Chociaż z mojego punktu widzenia (kiedy mam atak) jest to pocieszające i dowartościowujące.

Zgadzam się jednak, że dla psychiki, świadomości motywacja jest najważniejsza. Tyle tylko, że to usprawiedliwienie jedynie dla ciebie w Twoich oczach. Nieobiektywne. I tyle.

An, właściwie to nigdy siemienia nie mieliłem :roll: Na opakowaniu Sante nie było napisane, iż jest to jedyny sposób spożycia, choć było o tym wspomniane. Czasem robię sobie takie "kleiki" z dodatkiem owoców (jabłek, kiwi) i bakalii, innym razem zwyczajnie sypię siemienia do sałatki. I twierdzisz, że w ten sposób jest ono w ogóle nieprzyswajalne?

Kreestal, dzięki :-)

taffit - 2009-04-01, 10:38

Qliphoth napisał/a:
Czasem robię sobie takie "kleiki" z dodatkiem owoców (jabłek, kiwi) i bakalii, innym razem zwyczajnie sypię siemienia do sałatki. I twierdzisz, że w ten sposób jest ono w ogóle nieprzyswajalne?


kleiki stosuje się jako substancję osłonową dla żołądka
jeżeli chcemy siemię wykorzystać jako źródło kwasów omega - najlepiej zmielić, dosypać do czegoś dobrego :lol: i spożyć.. najlepiej 24h od zmielenia

krzysztof - 2009-04-02, 16:11

WITAM :sloneczko: !!!

Do tego co napisał Paweł (2009-03-31, 12:00 ) warto dodać ,iż nawet podczas oddychania "niszczymy" niezliczone liczby organizmów - dokładnie mikroorganizmów ( zwykle dominują drobnoustroje saprofityczne ) tutaj już nic nie da się zminimalizować i pozostaje się tylko z świadomością jak pisze Paweł :"Tak czy tak w tym system jest tak ze jeden istoty żywe żyją kosztem innych istot żywych "

POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :sloneczko: :bye:

Hym - 2009-04-06, 00:24

Qliphoth napisał/a:


świadomości
motywacja jest najważniejsza.



Pytanie pierwsze, jak widzisz, rozumiesz slowo Swiadomsc?

Qliphoth napisał/a:



Tyle tylko, że to usprawiedliwienie jedynie dla ciebie w Twoich oczach. Nieobiektywne. I tyle.



Nie chodzi o usprawidiwanie, ale o fakty obiktwne. Wiec wedlog mnie obiktwnie jest tak, ze motywacja decyduje a nie czyn. Podalem przyklad policjanta, - jelsi on uzwa przemocy po to by powstrzmac wiksza przemoc - to jest dobre. Zle by bylo gdyby zaprzestaj jej uzcwac.
Np; gwalt. Jelsi podejdzie i powie; "spoko robcie co chcecie" sam czyn prawda ze mily?

Sam czyn, bez uwgzdninia,
-czemu
-po co
dlaczego
motwacji

Nie moze byc zbadany obiktwnie.

3.
Tak w jednym zdaniu jaki masz prablem?

Hikikomori - 2009-04-06, 10:26

"Indianin i Bizon" - Indianie mieli "świadomość", że są częścią natury, zabijali bizony, by przeżyć (nie mogli pójść do sklepu i kupić sobie tofu), przepraszali ducha zabitego zwierzęcia, bo wierzyli, że wszystko ma "stronę duchową". Jeśli to nazywasz złem, to jak nazwiesz wybijanie całych stad bizonów tylko dla ich języków, i całych plemion Indian tylko dlatego, że są dzikusami?
"Policjant i złoczyńca" - przemoc policjanta chroni innych przed przemocą złoczyńcy. Jeśli policjant zabije, to bez względu na motywacje fakt jest faktem: odbiera życie innej istocie.
Zło to zło, nawet wtedy, gdy prowadzi do "dobra". Chodzi jedynie o to, czy ma się świadomość całokształtu własnych czynów, dlaczego się coś robi i jakie to ma konsekwencje dla nas i otoczenia oraz gotowość poniesienia tych konsekwencji.
Jeśli obruga się babcię za to, że je kanapkę z szynką, to co się zyska? Nie ma co liczyć na to, że babcia nagle dozna oświecenia, rzuci kanapkę i przystąpi do Green Peace. Babci zrobisz przykrość, a w sobie obudzisz negatywne emocje. Po co?
Czasem warto skupić się na czubku własnego nosa, zamiast rozważać zachowania całej ludzkości. Na całą ludzkość i zło świata się nie wpłynie, chyba że na zasadzie "efektu motyla". Na siebie samego można wpłynąć i to bardzo. A gdy już się wpłynie na siebie można dojść do wniosku np. takiego: jestem jedną z b. wielu osób, które nie piją i nie kupują mleka, owszem, nie zwróci to mleka cielakom, którym to mleko zostało odebrane, ale może dzięki nam będzie tych cielaków mniej. Popyt kształtuje podaż.
Takie babskie trzy grosze w męskiej dyskusji ;)

Hym - 2009-04-06, 12:03

Babskie gadnie?:) Ty feministko:) (zart)

Dodam od siebie jeszcze odnosnie "Swiadomsci". Zdaza sie czasem ze 20 lat rozmow z jakas osoba, nie wpynie na rozwmoj naszej swiadomsci tak jak 5 minut z inna. Zdazyc sie moze ze poprzez jedna krtka rozmowe, ktos zmini cale swoje zycie, zrozumie cos wiecej, zastwi sie, wstzrasnie go itp. To moze byc tez zdazenie a nie osoba. ale cos co jakby ma wiksza esencje.

Czemu tak jeest ze te 10 lat nie rowna sie tym 5 minutom>? Z zewantrzego puntu widzenia wsztsko powinno dac sie latwo zmierzyc. 5 minut= 5 minut i basta.

Podruz do okoloa kuli zimskiej rowna sie podrzy wewantrznej itp. Niestety tak nie jest. Zdaza sie ze podruz w przestrzeni nie znaczy podrzu w swiadomsci i wewantrzny rozwaju.Albo ze podroz intektuana-np; studja, przswafnie sobie nowych faktow itp nie ida w parze z podruza weantrza.

Te rozne "podruze" czy swidomsci, czy w przestrzeni czy w intelekcie nie sa zawsze tozsame,. Jedne z nich to My inneto narzedzia tylko.

Tak czy siak, sptkanie z kims 4 minuty (czy to milsc czy nienawiscie, czy wyadek samchdwy) moga wiecej zminic, dac esencje czyjemus zyciu niz 16 lat rozmow z setkami innych osob.

ktos zazuci ze to nie prawda...ze wstsko dasie zmirzyc zewatrznie. Ktos po stdjach ma wyzsza swadmosc niz bez. Ktos kto zabil bizana mnijsza niz ktos kto zabija tylko rosliny.Coz...moja opinia jest inna.

Wsztskoe swoje teksty pownnienm zacynac od "to jest tylkoooo moje zdanie":)
Milego dnia-prznajmij zycze...

Hikikomori - 2009-04-06, 19:41

Heh, babskie, bo dość upraszczające, tymczasem mężczyźni lubią podzielić wszystkie włosy na czworo i prowadzić dyskusje akademickie bez końca ;) Świadomość ważna rzecz, a najważniejsza samoświadomość. I masz rację: jeden przebłysk świadomości, który pojawia się nieoczekiwanie w rozmowie, podczas czytania książki itp. potrafi zmienić więcej niż całe życie studiowania;] I to jest tylko moje zdanie;) :bye:
Qliphoth - 2009-07-27, 13:44

Chciałbym opisać pozytywne zmiany, które w ciągu tych prawie czterech miesięcy udało mi się dzięki Wam i temu forum wprowadzić w swoje życie.

1. B12 - regularnie, codziennie zażywam jedną pastylkę tej wit. firmy Naturell, jak ostatnio się stąd dowiedziałem, niewegetariańskie. W opakowaniu jest 100 tabletek, zostało mi wiec ich jeszcze na jakieś trzy tygodnie, a potem - abstrahując od zapowiedzi mailowych samego producenta - przeniosę się na jakąś konkurencyjną markę. Przyjdzie dzień - znajdzie się i rada ;-)

2. Jod - nie wiem, czy postępuję w ten sposób całkiem właściwie, jednak aby zarówno unikać jego niedoborów, jak i nie wydawać nie wiadomo jak dużych sum na nori czy równie drogi morszczyn, począłem jakieś 2 miesiące temu suplementację tabletkami z kelpem firmy Walmark (3x150µg dziennie). Skład, jak mi się zdaje, w pełni wegański, lecz dla pewności pozwolę sobie na jego publikację: "fosforan diwapniowy, fucus vesiculosus (kelp), kwas stearynowy, amorficzny dwutlenek krzemu, stearynian magnezu". Co myślicie o tego rodzaju suplementacji?

3. NKT - (prawie) codziennie jadam miks świeżo zmielonego siemienia lnianego i wiesiołka. Moja skóra stała się znacznie gładsza, mimo co i tak nadal zmuszony jestem używać po kąpieli komercyjnych balsamów ze składnikami (zapewne) odzwierzęcego pochodzenia, gdyż obecny w wodzie chlor wciąż zbyt ją wysusza. Aha, niestety ze względu na właściwości młynka najpierw mielę nasiona, dopiero następnie je zaś namaczam.

4. Poza nasionami lnu i wiesiołka w mojej diecie występuje dużo surowego (lecz niestety komercyjnego), ręcznie mielonego maku, orzechy włoskie, migdały i kokosy.

5. W związku z powyższym: przyjąłem metodę małych kroczków i odzyskałem częściowy spokój ducha. Uświadomiliście mi, iż "nie od razu Kraków zbudowano"; nauczyliście mnie cierpliwości. Rozumiem, iż nie mogę zaraz całkowicie przestać krzywdzić innych istot, iż, samemu chcąc przeżyć, jestem na to zwyczajnie skazany. Staram się zatem, by w miarę możliwości wielkie koncerny cruelty unfree zarabiały na mnie jak najmniej: kosmetyków (mydła, balsamu, kremu do twarzy, szamponu do włosów, pasty do zębów) używam w małych ilościach, niezbędnych do zachowania higieny; poza tym używam produktów w miarę najtańszych - 5zł x 2 (w miesiącu) x 12 daje tylko 120zł/rocznie. To lepiej, niż gdybym płacił tym mordercom powiedzmy 15 zł tygodniowo (tyle kosztuje inny, dostępny u nas i mniej wydajny balsam). Zdaję sobie sprawę, iż jest to trochę hipokryzja, jednak nie jestem obecnie w stanie zamawiać wegańskich kosmetyków przez Internet, gdyż nie dysponuję stosownymi funduszami, nawet jeśli zakup 10 kg mydła bez zawartości wieprzowego czy innego odzwierzęcego tłuszczu miałby być dla mnie nie wiadomo jak bardzo opłacalny.

6. Kąpiele - pod wpływem artykuł(u/ów?) z Jędrusiowej "Surawki" przestałem używać ciepłej wody, by ograniczyć parowanie chloru (nie mamy zainstalowanych odpowiednich filtrów). Zimna woda sprawia, iż od rana czuję się rześki i pobudzony do życia.

7. D - staram się więcej czasu przebywać na słońcu, ale jest to dla mnie trudne, gdyż za bardzo za tym nie przepadam. Myślę zatem o "tabletkowej" suplementacji. Mogę tu jeszcze wspomnieć o popijaniu 1-2x w miesiącu napojów sojowych, będących wzbogaconymi o skromne ilości tej wit.

Mimo wszystko miewam jeszcze nawroty samobójczych, depresyjnych myśli. Kontynuuję terapię psychologiczną, lecz obecnie od 2 tygodni moja pani psycholog wzięła urlop. Mniej więcej od tego czasu znów zacząłem się okresowo przejadać, zdarzyło mi się też potem wymiotować. Mam tę satysfakcję, iż nie było w tym niczego odzwierzęcego, jednak czy dobrze obżerać się fasolą szparagową w pomidorach albo bobem ze szpinakiem? I nie były to małe ilości, gdyż w ciągu tygodnia zeżarłem m.in. jakieś 10 kg surowego bobu :-/

Co radzicie? O czym jeszcze powinienem pamiętać?

zarin - 2009-07-27, 19:59

Qliphoth napisał/a:
2. Jod - nie wiem, czy postępuję w ten sposób całkiem właściwie, jednak aby zarówno unikać jego niedoborów, jak i nie wydawać nie wiadomo jak dużych sum na nori czy równie drogi morszczyn, począłem jakieś 2 miesiące temu suplementację tabletkami z kelpem firmy Walmark (3x150µg dziennie). Skład, jak mi się zdaje, w pełni wegański, lecz dla pewności pozwolę sobie na jego publikację: "fosforan diwapniowy, fucus vesiculosus (kelp), kwas stearynowy, amorficzny dwutlenek krzemu, stearynian magnezu". Co myślicie o tego rodzaju suplementacji?


Nie widzę oszczędności. Znalazłam te suplementy w cenie 18 zł, co, jeżeli bierzesz 3 tabletki dziennie, starcza na miesiąc. Opakowanie kilkunastu "kartek" nori (jeśli nie masz blisko dobrego sklepu ze zdrową żywnością, da się je znaleźć choćby w większym supermarkecie) kosztuje kilkanaście złotych, średnio złotówkę za jeden arkusz. Jedząc 2-3 takie arkusze tygodniowo zaspokajasz zapotrzebowanie na jod, co miesięcznie daje 10-15 zł. A sztuczny suplement jest zawsze sztucznym suplementem. Nawet jeżeli jest oparty na naturalnym wyciągu z kelpu, to zawsze jest utwardzany chemią, powlekany chemią.

Ze składu, który wymieniłeś, przynajmniej fosforan diwapniowy i stearynian magnezu mogą być odzwierzęce. No i jeżeli to zwykła firma, to raczej na pewno lek był testowany na zwierzętach.

Qliphoth napisał/a:
Staram się zatem, by w miarę możliwości wielkie koncerny cruelty unfree zarabiały na mnie jak najmniej: kosmetyków (mydła, balsamu, kremu do twarzy, szamponu do włosów, pasty do zębów) używam w małych ilościach, niezbędnych do zachowania higieny; poza tym używam produktów w miarę najtańszych - 5zł x 2 (w miesiącu) x 12 daje tylko 120zł/rocznie. To lepiej, niż gdybym płacił tym mordercom powiedzmy 15 zł tygodniowo (tyle kosztuje inny, dostępny u nas i mniej wydajny balsam). Zdaję sobie sprawę, iż jest to trochę hipokryzja, jednak nie jestem obecnie w stanie zamawiać wegańskich kosmetyków przez Internet, gdyż nie dysponuję stosownymi funduszami, nawet jeśli zakup 10 kg mydła bez zawartości wieprzowego czy innego odzwierzęcego tłuszczu miałby być dla mnie nie wiadomo jak bardzo opłacalny.


Podejście dobre, ale nie wiem, w czym tkwi problem z kosmetykami. Nie musisz zamawiać drogich specyfików specjalnie dla wegan przez internet, jest pełno tanich i powszechnych dostępnych, nietestujących marek w stylu Ziai. Ogólnie tendencja jest taka, że jeżeli firma jest polska i ma tanie kosmetyki, to raczej nie testuje.

Qliphoth - 2009-07-28, 10:18

Zarin, nie wiedziałem, że związki zawarte w tym jodzie mogą być odzwierzęcego pochodzenia. Zdawało mi się, iż obecnie w komercyjnym przemyśle bardziej popularne jest syntetyczne ich pozyskiwanie. Myślę, iż najlepiej byłoby w tej sprawie napisać do tej firmy, co niedługo uczynię.

Mylisz się w związku z kwestią oszczędności. Jedyne dostępne u mnie nori, to produkt TaoTao, kosztujący ok. 15 zł, w którego jakość śmiem wątpić. Co innego niezdrowe, bo niezdrowe, lecz rzadko i w małych ilościach używane (pseudo)wegańskie sosy sojowe, a czym innym są nori, poddane termicznej obróbce, prasowane, zawierające zapewne dodatkowo morskie, odzwierzęce także "odpadki" i taką samą masę konserwantów, utleniaczy etc. W takiej paczce jest poza tym jedynie 10 kartek. A tabletki, nawet jeśli miałbym je tylko na miesiąc, to licząc po 3 kartki tygodniowo, starczają mi co najmniej tydzień dłużej (a nie zawsze biorę 3 na dzień) i są w moim zielarskim o 5 zł tańsze (10 PLN).

Alternatywą są jeszcze glony suszone na herbatki, do sałatek itd. Mogę mieć dostęp do morszczynu, kelpu czegoś tam jeszcze, tylko że 100 g (na jakieś trzy porcje - powiedzmy tydzień), to wydatek rzędu przeszło 5 zł, co wychodzi jakieś 25-30 zł miesięcznie. To prawie 3x drożej niż w przypadku tabletek, lecz jeśli uważasz, iż tego rodzaju "terapia" była zdrowsza, bardziej korzystna etc., pomyślę o porzuceniu tabletek. Zwłaszcza, iż w tym tygodniu kończy mi się opakowanie.

w związku z kosmetykami - znów nieprawda. W tucholskich sklepach, drogeriach, ziołowych, supermarketach, aptekach jedyne dostępne szare mydło to "Biały Jeleń", zawierający jakieś zwierzęce tłuszcze. Z pastami do zębów jest równie kiepsko - spotkałem się jedynie z wielkimi korporacjami, 100% testującymi - Colgate, Blend-a-med itp. Jakieś kremy Ziai testowałem, ale nie za bardzo mi służyły. Obecnie nie widzę w tej kwestii żadnej alternatywy dla podjętych przeze mnie działań. Poza rzuceniem tego burdelu w cholerę i przestaniu dbać w ten sposób o higienę :-/

krzysztof - 2009-07-28, 13:08

WITAJ :sloneczko: !!!

Jakaś choćby minimalna aktywność fizyczna ale bez przesady.

Jakaś poranna , wieczorna technika oddechowa - może będzie pomocna

możesz też zerknąć:
http://www.surawka.republika.pl/W16.htm

POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :sloneczko: :bye:

Qliphoth - 2009-07-28, 16:00

Krzysztof, min. aktywność fizyczna jest w moim życiu zawsze obecna. Codziennie co najmniej 200 pompek (w seriach po 30-40 z kilkuminutowymi przerwami), czasem rower, spacery. Często też tańczę. Wszystko to jednak nie w pełni usprawiedliwia moją potrzebę "pchania" w żołądek aż do momentu, kiedy nic więcej się tam już nie zmieści :oops:

O technikach oddechowych, medytacyjnych, jodze czy czymś takim jeszcze pomyślę.

Podrzucony artykuł kilkakrotnie już kiedyś czytałem. Nie mam obecnie problemów z jedzeniem rzeczy niewłaściwych, niezdrowych, o czym wyżej pisałem. Ostatnio - jak wspominałem - zeżarłem 10 kg surowego bobu, dalej 4 kg jabłek, 2 kg marchwi, okropnie dużo pestek słonecznika, wafli ryżowych, 2 kokosy, 5 cytryn, 0,5 kg siemienia lnianego, 200g wiesiołka, jakieś 300-400g świeżo zmielonego maku, trochę sezamu, pestek dyni (tu już komercyjne z konserwantami), pełnoziarnistego eko i bio makaronu koloru "mocno czekoladowego", wypiłem resztę mleka sojowego (jakieś 1,5 szkl.)... Nie było w tym prawie niczego, co powinienem na swej diecie unikać (poza tym mlekiem i sosami sojowymi), zatem ten tekst z Surawki suma summarum niewiele mi pomaga, mimo co dziękuję Ci za dobre chęci i jego podrzucenie.

Jak zapatrujesz się na sprawę tego jodu? Lepiej dalej "siedzieć" w tabletkach czy może zainteresować się tym alternatywnym suszonym morszczynem itp.?

I jeszcze co z wit. D? Solarium po 5 min. w tygodniu? Zakup lampy emitującej odpowiednie światło? A może jakieś dobre tabletki?

A selen? Orzechów brazylijskich w Tucholi nie uświadczę, może więc pierwiastek ten występuje jeszcze gdzie indziej?

Soya - 2009-07-28, 16:41

Nie doczytałam do końca, nie dałam rady, tylko 1 str. i może się powtórzę po kimś ale Qliphoth, kurde gdyby wśród naszych rówieśników ( też mam 17 lat) byli tacy ludzie jak Ty świat by był piękniejszy...a nie tylko im picie, mordowanie, sex i inne pierdoły w głowach! nie doceniają nas...i tylko się naśmiewają. Czytając Twój pierwszy post miałam wrażenie że napisałeś o mnie, no...w 97%. Mam nadzieje, że już Ci lepiej =) Pozdrawiam ^^
Hikikomori - 2009-07-29, 10:35

Jeśli chodzi o wit D, to nie musisz chodzić do solarium (i płacić), wystarczy wystawianie się na słońce. Wiki:
"Ocenia się, że ok. 80-100% dobowego zapotrzebowania na witaminę D3 pochodzi z biosyntezy w skórze, a tylko w niewielkim stopniu wspomagane jest przez źródła pokarmowe. "
Przynajmniej póki jest lato. Może ćwiczenia oddechowe na świeżym powietrzu? Żeby połączyć pożyteczne z pożytecznym;]

Selen - trafiłam na ciekawy artykuł na temat zawartości selenu w różnych artykułach spożywczych w zależności od kraju pochodzenia, i np: "Poziom selenu w produktach zbożowych jest wysoki. Badania prowadzone w Polsce wykazały najwyższe stężenie selenu w pszenicy, średnio 0,68±0,36 mg/kg. Przykładem kraju o niskiej zawartości selenu w zbożach jest Słowacja, średnia zawartość tego mikroelementu to 23,8±9,7 µg/kg. Inne kraje, które charakteryzuje niski poziom selenu w zbożach, od 0,007 do 0,017 mg/kg, to Finlandia, Norwegia i Szwecja." Jest też tabela zawartości selenu w poszczególnych warzywach hodowanych w Polsce. Oczywiście uśredniona, bo wszystko zależy od ilości pierwiastka w glebie, a z tym bywa różnie. W sumie to u nas nie jest jeszcze najgorzej;] Cały artykuł http://www.panacea.pl/articles.php?id=211

ps."Kurki, maślaki, purchawki i inne grzyby zawierają selen w ilości około 6 mg/kg s.m., wśród nich w kumulacji selenu prym wiedzie muchomor czerwony." :mrgreen:

Shakefork - 2009-07-29, 20:35

Soya napisał/a:
tylko im picie, mordowanie, sex i inne pierdoły w głowach! nie doceniają nas...i tylko się naśmiewają.
Hmm... picie i sex gorąco polecam, choć niby psują wzrok. (Ale oczywiście po ukończeniu 18stki) :P

A wegetarian jest mało nie tylko wśród licealistów i szkoda, aby Ci nie licznie się nie kochali ;p

Proponuję akceptować świat jako stan aktualny i patrzeć perspektywicznie. Cieszyć się małymi sukcesami i drobnymi przyjemnościami i nie dodawać do nich ale. "Mmm... ale pyszna sałatka, ale.... dzieci w Kambodży głodują... ;(" jest zabronione :lol: (ew. radzę szybko jeść ;p)

krzysztof - 2009-08-04, 12:18

WITAJ Qliphoth :sloneczko: !!!

Gdy chodzi o jod:
możesz zerknąć tutaj ( 11 post ) :
http://www.forumveg.webd....n-vt3703,60.htm

oraz tu ( 7 post ):
http://www.forumveg.webd.pl/topics3/jod-vt1404.htm

także o jodzie( 5 post ):
http://www.forumveg.webd....ytan-vt4272.htm

tutaj linki do różnych wodorostów ( 2 post i nie tylko )
http://www.forumveg.webd....lony-vt4300.htm
gdy chodzi o lampy na okresy jesienno - zimowy:

http://www.forumveg.webd....tlem-vt2712.htm
http://www.forumveg.webd....tlem-vt3266.htm
http://www.lighting.pl/forum/

dodatkowo wit d:
http://www.forumveg.webd....egan-vt3656.htm

tutaj także ( 7 post jak postępować z pieczarkami , grzybami aby zawierały najwięcej wit D2 ) :
http://www.forumveg.webd....i-d3-vt2301.htm

Teraz możesz maksymalnie wykorzystywać światło słoneczne

POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :sloneczko: :bye:

lipa - 2009-08-23, 11:40

Wiem, że moja wypowiedź niewiele tu wniesie, więc z góry przepraszam, ale muszę to napisać. Po przeczytaniu całego wątku jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej dojrzałości, wrażliwości i inteligencji, Qliphoth. Kiedy przypomnę sobie, co ja miałam w głowie w wieku 17 lat, to mam ochotę zapaść się pod ziemię. Nawet teraz, kiedy stara pucha ze mnie ;) , to ja mogłabym się uczyć od Ciebie, nie Ty ode mnie. Wierzę, że poradzisz sobie ze swoimi problemami. Wiem, jak bardzo niska samoocena, negatywne myśli na własny temat mogą człowieka zniewolić, zaburzać cały obraz i ogląd sytuacji. Sama to przerabiam. Mam nadzieję, ze już zaczynasz myśleć o sobie lepiej, bo naprawdę zasługujesz na to, żeby czuć radość z tego, kim jesteś. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego :-)
ach.. no i bardzo lubię, gdy ktoś lubi tańczyć :mrgreen:

Hellenka - 2009-08-27, 22:42

hej
pewnie mnie wszyscy zjada..ale tak, ja mysle, ze Qliphoth jestes idiota....patrz dalej na to co idealne i na to ile zla wyrzadzaja inni ---i wmawiaj sobie reszte....

sincerity - 2009-08-27, 22:59

Cytat:
Ja mam milosc wielka w moim sercu ktora mnie ocali..TylkoTyle....

Hellenka napisał/a:
jestes idiota....patrz dalej na to co idealne i na to ile zla wyrzadzaja inni ---i wmawiaj sobie reszte..

A może coś konstruktywnego zamiast przykrych słów?
Twoja opinia jest tak samo dobra jak przeciwna, tylko zamiast mówić co jest źle, powiedz jak to można zrobić dobrze. Każdy z nas czasem się trochę zagalopuje w swoim rozumowaniu. Czasem jest bez zarzutu pod względem logiki, ale wiele może zrewidować uwzględnienie innego punktu widzenia. Ważna jest chęć myślenia. Hellenka, pomóż innym myśleć i się rozwijać, przedstaw swój punkt widzenia bez "opluwania" innych i osobistych wycieczek. Wówczas może nikt Cię nie "zjedzie", a więcej osób zyska nowe przemyślenia.
:sloneczko:

Hellenka - 2009-08-28, 08:00

wlasnie to bylo konstruktywne! i Qliphoth napisal, ze tak sie czuje.
i nie chicalam nikogo obrazic....
Qliphoth nie daj sobie wmowic, ze wszystko bedzie dobrze, bo nie bedzie....zawsze ktos bedzie szydzil, zawsze znajdzie sie na drodze mala gorka....ale poprostu miej to gdzies..... mam wrazenie, ze jest Ci zle bo nie jestes idealny,taki jaki chcialbys byc...nikt nie ma 7 milowych butow i pewnych rzeczy nie przeskoczysz, ale zobacz ile zrobiles dobrego! ty dostrzegasz to, ze musisz uratowac swiat a nie widzisz tego, ze juz troche uratowales!
moze nie jestem najprzyjemniejsza osoba pod sloncem, ale przynajmniej szczera:P

Elizeusz - 2009-08-29, 06:07

W ciagu tygodnia i ja zjem 10 kg bobu poniewaz intensywnie trenuje wiec twoj organizm sam podpowie ile potrzebujesz. Objadanie zaniknie jezeli bedziesz dluzej i dokladniej zul pokarm w ustach. Sam zauwazysz jak organizm podpowie ze nie chce juz wiecej. Zauwazysz ze gdy dokladnie mielisz w ustach jesz duzo duzo mniej a czujesz sie syty. Dzieje zie tak poniewaz organizm z takiego rozdrobnionego moze wiecej wchlonac nie musi sie tego pozbywac z organizmu co ma miejsce gdy lykasz zbyt duze kawalki.l Delektuj sie smakiem bo to o to tutaj chodzi. Im dluzej w ustach tym dluzej czujesz smak . To napewno pomoze sam zobaczysz. 200 pompeczek no niezle niezle widze ze rosnie z ciebie niezly zawodnik:D Pamietaj ze cwiczenia na sloncu dodadza wiecej efektow miesnie beda lepiej rosly i szybciej dlatego te 200 pompek smigaj na zewnatrz wtedy odrazu z witamina D sie uporasz. Zwykle spacery bieganie lub rower kazdego dnia zalatwia sprawe. Jezeli chodzi o idealny swiat taki bedzie ale mimo wszytsko nawet w tym jest super poniewaz wiernosc zasadom daje satysfakcje i szydzenie innych osob nie zalamuje. Lepiej niz inni szydza nizbym mial robic cos wbrew wlasnym zasadom ku ich satysfakcjii pozdrawaim ! :)

[ Dodano: 2009-08-29, 06:21 ]
Szczerosc jest wazna ale polaczona z taktem wyczuciem. Nie wszystko mozna powiedziec odrazu slowem mozna zranic i urazic nawet gdy to szczera prawda. Odbiorce nalezy przygotowac i wyczuc czy to co mu powiesz sprawi cos dobrego czy zlego.

topcia - 2010-01-16, 02:01

kiszony napisał/a:
atopowe zapalenie skóry jest masakryczne... moja kuzynka jest na to chora, trochę wiem na ten temat i współczuję. nie wiem czy da się to do końca wyleczyć,

da się :D . POlecam mycie ciała orzechami do prania :-)

sincerity - 2010-01-16, 16:22

topcia napisał/a:
da się :D . POlecam mycie ciała orzechami do prania :-)
Ooo, ciekawa koncepcja, nie wpadłam na to, że może pomóc..
topcia - 2010-01-16, 23:32

sincerity napisał/a:
Ooo, ciekawa koncepcja, nie wpadłam na to, że może pomóc..

też się zdziwiłam, ale pisałam z jedną panią, która tak wyleczyła dzieciaczka :-)

ciekawa.swiata - 2010-03-03, 10:01

Jeśli interesuje was coś podobnego do orzechów piorących, ale nieco przystępniejszego jeśli chodzi o sposób stosowania polecam mydło ziołowe, które nazywa się Boniderm pomada... przepisał mi to lekarz kiedy poprosiłam o preparat nietestowany (podobno 100% ziołowy) i sprawdził się świetnie. Wtedy stosowałam go na wysypkę alergiczną, ale od tamtej pory cały czas stosuję je do twarzy ze względu na cerę tłustą ze skłonnością do wyprysków.

Jedna butelka, która zawiera pół litra mydła kosztuje około 17 zł, ale jest bardzo wydajne. Świetnie się pienie pod warunkiem, że wcześniej wstrząśniemy opakowaniem :)
Można znaleźć w aptekach lub sklepach internetowych.

topcia - 2010-03-04, 02:23

ciekawa.swiata, proszę o link. CO do cery trądzikowej to zawsze miałąm z tym problem, póki ostatnio moja homeopatka nie wyczyściłą mi wątroby homeopatykami. Jak ręką odjął. AHa-co do pielęgnacji cery to polecam mycie twarzy raz na tydzień mydłem SOnett-od kiedy tak robie, ani śladu tłustej cery itp. W koncu mam normalna florę bakteryjną na twarzy chyba :mrgreen:

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group