Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Moja historia - A teraz ja...

foebe - 2009-04-09, 18:51
Temat postu: A teraz ja...
Kiedy ludzie mnie pytają, dlaczego właściwie nie jem mięsa, mam trudności nie tyle z konkretną odpowiedzią, ale z tym od czego właściwie zacząć. Więc może tutaj... od początku, niekoniecznie rozpoczynając od najważniejszych motywacji ;)
Mój wegetarianizm zaczął się od zdrowia. Stwierdziłam, że nie mam ochoty faszerować się dodatkowymi hormonami i antybiotykami. Przestałam jeść mięso, nie rezygnując tylko z ryb. Ta faza trwała tak krótko, że trudno tu nawet mówić o jakiejś szczególnej refleksji. Po kilku dniach zrezygnowałam też z ryb.
Następnie zdałam sobie sprawę z tego, że nasza kultura jest właściwie uzależniona od mięsa. Przeliczyłam, ile tak naprawdę go jemy i przeżyłam szok. Było ono zawsze oznaką statusu - wciąż w wielu domach jest - a rezygnacja z niego spotyka się ze zdumieniem - mięso jest oczywiste, bierze się znikąd, bezrefleksyjnie podawane jest wszystkim i niemal codziennie. Moja myśl była następująca: ciała zwierząt są cenne, a więc mięso także jest niesłychanie cenne (tak jak i skóra, kości, róg, podpuszczka) z wielu powodów, przede wszystkim dlatego, że zostało odebrane, w naszej cywilizacji w sposób rabunkowy, innej istocie czującej. Nie będę uczestniczyć w bezsensownej konsumpcji - skoro jestem w stanie żywić się tak, by nie ginęły zwierzęta, to po co mam zachowywać w diecie ich ciała.
Równolegle pojawiły się powody humanitarne, dla wszystkich zrozumiałe, choć argument pt. "nie jem swoich przyjaciół" tudzież "bo kocham zwierzęta" traktuję z rezerwą - kocham moich bliskich, w tym moje koty, do innych mam stosunek neutralny.

Nie "nawracam" nikogo na wegetarianizm. Mam to szczęście, że mój organizm nie tylko dobrze toleruje dietę bezmięsną, ale i lepiej się na niej "zachowuje". Moja krew już na tym zyskała, mimo że to dopiero miesiąc. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszyscy mogą cieszyć się taką tolerancją diety wegetariańskiej, nie mówiąc już o wegańskiej. Dlatego osobom, które pozostają mięsożerne, nie polecam rezygnacji z mięsa, a raczej z nawyków żywieniowych, przede wszystkim, by zmniejszyły, choćby stopniowo, ilość mięsa w diecie. Druga rzecz, do której staram się przekonywać to refleksja nad stylem życia. Bo jesteśmy bezrefleksyjni. Bo nie wiemy, co jemy. Bo nie zastanawiamy się nad wartością tego, co kupujemy, co spożywamy.
Cieszę się, że udało mi się w paru mięsożernych, rozsądnych osobach wzbudzić refleksję bez wyciągania twardej ideologicznej amunicji i że dzięki temu być może zmienią coś w swoim życiu...

dixi :sloneczko:

silver - 2009-04-11, 16:06

czasem lepiej jest nie przyznawać się. czasem nie warto. bo tylko nasza prawda obróci się przeciwko nam.
jak jadłem mięso to słyszałem "jedz więcej warzyw"
jak przestałem to "jedz mięso bo ... (i tu tysiąc powodów)
wielu mięsożerców czuje podświadome poczucie winy (i słusznie) z powodu jedzenia mięsa i cierpień zwierząt (jako produktu wyjściowego) więc maskują to poczucie różnymi mądrymi przykładami jakoby ludzie byli mięsożerni. równocześnie atakują zajadle innych którzy mieli odwagę i siłę przeciwstawić się tuczeniu ludzkości mięsem i odpadami zwierzęcymi.
lepiej czasem nic nie mówić.

foebe - 2009-04-11, 16:24

silver napisał/a:
czasem lepiej jest nie przyznawać się. czasem nie warto. bo tylko nasza prawda obróci się przeciwko nam.


Współczuję Ci złych doświadczeń.

Jeżeli nie chcemy słuchać racji innych to sobie nie pogadamy z nikim... ;) trywialne, ale coś mi się zdaje, że zapomniane - ostatecznie mięsożercy mają też swoje argumenty.
Podstawą jest jednak to, by mieć nie tylko racje, ale i przekonanie, że czyni się słusznie i chce się robić tak, jak się robi. Wtedy jedyną szkodą z "przyznawania" się do przekonań jest krzywe spojrzenie mamy albo pokpiwanie znajomych. Warto jednak zinterpretować to jako troskę, dopóki nie zamieni się ona w terroryzm. I dziękować Bogu, że komuś na nas zależy, nawet jeśli jego niepokój nie jest uzasadniony.

tęczowa - 2009-04-12, 14:08

foebe napisał/a:
ostatecznie mięsożercy mają też swoje argumenty.

ostatecznie :mrgreen: zazwyczaj takie same:"że mięso trzeba jeść,że za mało żelaza,wapnia,białka..." blablabla :roll:
ja też na początku bałam się przyznawać że nie jem mięsa,zwłaszcza gdy byłam u jakiejś dalszej rodziny,która była wrogo nastawiona przeciwko wszytkim"durnotom" :roll:
no ale potem człowiek się wyrobił,obycie w literaturze pro-vege jako takie zdobył,nauczył się gotować-i poszło z górki :mrgreen:
będzie dobrze :sloneczko:

krzysztof - 2009-04-12, 14:34

WITAJ FOEBE :sloneczko: !!!

Napisz jakie to mają za argumenty...........smakowe , zapachowe ;) :D ???


POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :sloneczko:

foebe - 2009-04-12, 18:35

krzysztof napisał/a:


Napisz jakie to mają za argumenty...........smakowe , zapachowe ;) :D ???


Może zdrowotne? ;)

Jestem przekonana, że nie ma co ortodoksyjnie upierać się przy tym, że absolutnie wszyscy mogą nie jeść mięsa. Za to ortodoksyjnie upierać się będę przy tym, że ja go jeść nie będę 8-)

Tęczowa :) Nie powiedziałam, że boję się przyznawać. Wręcz przeciwnie, sprawia mi to przyjemność. Lubię rozmawiać o tym z ludźmi. Za to powiedziałam, że mam wiele argumentów i czasem po prostu nie wiadomo, od czego zacząć :jestemgłupi:

misiek1111 - 2017-09-04, 19:42

foebe napisał/a:
Za to ortodoksyjnie upierać się będę przy tym, że ja go jeść nie będę 8-)

I jak Twoje postanowienie po latach? opowiedz 8-)

D.M. - 2017-10-08, 22:47

Misiek1111, odkopujesz stare posty i chcesz kontynuacji, ale problem polega na tym, że po kilku latach człowiek zwykle przestaje odwiedzać forum. :)
misiek1111 - 2017-10-09, 23:46

Wiem o tym doskonale, dlatego próbuję sprowokować uśpionych użytkowników do działania 8-)
Surri - 2017-10-10, 10:25

^Jestem za ☺
Miła Gosia - 2017-10-11, 18:33

Ja nie wiem czy rozmowa z duchami to rzecz warta zachęty xd
taffit - 2017-10-17, 09:59

Porozmawiałbym sobie z paroma duchami. Jezusem, Mahometem, Mieszkiem, Hitlerem :idea:
orzechova - 2017-10-17, 11:14

sprechen sie deutch? :mrgreen:
D.M. - 2017-10-22, 22:15

:offtopic:
orzechova napisał/a:
sprechen sie deutch?

W tym zdaniu chyba wszystkie słowa mają być pisane wielką literą. :mówięci: :)

orzechova - 2017-10-23, 10:05

fakt :mrgreen: ale babol ze mnie

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group