Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Wegetarianizm & Weganizm - Jakim jestem (...)wegetarianinem

Surri - 2010-10-20, 21:26
Temat postu: Jakim jestem (...)wegetarianinem
Tak z ciekawości pytam ile nas tu jakich jest :)
(chyba o żadnej diecie nie zapomniałam? :mrgreen: )

Angienatelka - 2010-10-20, 21:30

frutarianizmu nie dalas:))

ja zaznaczylam witarianizm, bo nadal jestem w 80-90% raw, a w lato 100%:)

tiger - 2010-10-21, 01:23

i ja dodałem swój skromny głosik peace
kwintesencja - 2010-11-30, 17:58

o, widzę, że dużo wegan. :)
Tequilla - 2010-12-01, 10:10

A mnie dziwi, że nie ma osobnej nazwy dla kogoś kto nie jest nabiału i jajek, ale je miód. Bo to już nie klasyczny wegatarianin, ale jeszcze nie weganin. Zdaje mi się, że takich osób jest całkiem sporo ( jakby nie patrzeć balast etyczny dla jedzenia miodu zdaje mi się znacznie mniejszy, niż przy jajkach i nabiale)
Anna - 2010-12-01, 13:41

miód to po łacinie MEL, więc może melanie? melancholicy? To tak na żarty.
W praktyce chodzi pewnie nie tylko s spożycie miodu, ale też innych produktów pszczelich (wosk, pyłek itd.) a pszczoła to APIS. Więc może apitarianie? :roll:

[ Dodano: 2010-12-01, 13:42 ]
chociaż to brzmi, jakby jedli pszczoły... :megapolew:

sincerity - 2010-12-01, 18:47

Się mówi vegan+miód wtedy ;)
Tequilla - 2010-12-02, 00:22

Anna napisał/a:
miód to po łacinie MEL, więc może melanie?


Cholibka, w slangu młodzieżowym czasem mela to taka gęsta flegma... :mrgreen:

Meluzyna - 2010-12-02, 12:08

zaznaczyłam weganizm :-) chociaż wczoraj podgryzłam córce bułeczkę z masełkiem :oops: taki mały gryzek się nie liczy chyba ?? :mrgreen:
fuego - 2010-12-02, 13:00

ale po co jeść miód? z łatwością można go zastąpić a jak chodzi o gotowe produkty to przecież można wybierać te gdzie nie ma. Po co wyzyskiwać pszczoły?
magda* - 2010-12-02, 15:32

zaznaczyłam- weganizm, choć dopiero od 5msc. ;)
BartxEdge - 2010-12-02, 21:00

Też zaznaczyłem weganizm, przy czym u mnie to z 1,5 miesiąca albo jakoś tak.
Hate - 2010-12-02, 22:37

fuego napisał/a:
ale po co jeść miód? z łatwością można go zastąpić a jak chodzi o gotowe produkty to przecież można wybierać te gdzie nie ma. Po co wyzyskiwać pszczoły?
Po co w ogóle jeść? Przecież spokojnie można zastąpić pożywienie praną :mrgreen:


Ja naturalnie laktoowo.

Madziara - 2010-12-03, 01:40

Weganizm :lewituje:
54% :!: :cieszy:

MIÓD
"[...] pokazała mi plaster miodu wyjaśniając, że w niektórych komórkach jest miód, a w niektórych larwy pszczół, jednak cały plaster wrzuca się do bębna i odwirowuje się miód. Larwy w plastrze giną. Giną też pszczoły, które podczas zbioru miodu atakują pszczelarza. A hodowle wielkoprzemysłowe miodu to już nadużycie na ogromną skalę. Pszczołom zabiera się często cały miód, bez pozostawienia ilości niezbędnej do przetrwania zimy. Jeśli cała kolonia ginie, to kupuje się nowe larwy i zakłada nową hodowlę. Takie wykorzystywanie stworzeń, będących uosobieniem pracowitości i tak dobroczynnych, zapylających większość roślin, jest okrutne. Bez pszczół świat może przetrwać najwyżej 10 lat, a według Alberta Einsteina tylko 4 lata."
http://tiny.pl/hwkkz

Rob - 2010-12-03, 04:47

Też weganizm, bez miodu. :sloneczko:
alexxxanderka - 2010-12-03, 05:28

weganizm ^^
krzysztof - 2010-12-03, 18:21

WITAJ Surri :sloneczko:

Surri napisał/a:

(chyba o żadnej diecie nie zapomniałam? :mrgreen: )


Możesz dorzucić jeszcze :
"Lakto-owo-witarianizm - surowe produkty roślinne + wyroby z niepasteryzowanego mleka i surowe jajka " - tak jak poniżej - ( "ci " pierwsi z wiadomych względów odpadają )
http://www.forumveg.pl/za...t3357.htm#66868


POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :sloneczko: :bye:

eliwinter - 2010-12-14, 10:50

wegan
Jakub - 2010-12-14, 11:38

Denerwującym. A poza tym weganinem no honey. ;-)
tęczowa - 2010-12-14, 18:02

weganizmu bezmiodowego reprezentant!
Kubuś - 2010-12-18, 10:52

A ma jakąś osobną nazwę dieta lato-owo-wegetariańska bez mleka?
vanilya - 2010-12-18, 11:18

Kubuś napisał/a:
A ma jakąś osobną nazwę dieta lato-owo-wegetariańska bez mleka?


Lakto-owo bez mleka to po prostu owo. Nawet, jeśli ktoś nie pije samego mleka, ale np. je sery albo jogurty, to mleko (pod inną postacią, ale zawsze) spożywa.

xwegax - 2011-01-04, 18:14

zaznaczyłam weganizm, choć dopiero od niedawna- pracuję nad sobą, ale czasem zdarza mi się zjeść kanapkę z miodem :oops:
Todenein - 2011-01-04, 19:45

Weganie górą peace to mi się podoba :D
dorella - 2011-01-29, 12:36

A ja sama nie wiem, kim jestem! ;) Na co dzień nie jadam jajek, mleka ani miodu. Przez pewien okres uświadomiłam w tym nawet moich najbliższych, którzy akceptują wegetarianizm, ale weganizm to już był dla nich zbyt duży kawałek do przełknięcia. Zaakceptowali moje "dziwactwo", ale z dnia na dzień co raz bardziej się od siebie odsuwaliśmy. Gdy odwiedzałam rodzinkę w weekendy mama chciała zrobić mi przyjemność i coś ugotować i robiła to, ale z dużą trudnością. Z czasem przyszły uroczystości typu urodziny, święta itd., na których jadłam tylko to, co sobie sama zrobiłam. Przestaliśmy chodzić do restauracji, które przedtem odwiedzaliśmy. Niedawno stwierdziłam, że się zagalopowałam i właśnie szukam złotego środka. Ciężko mi wrócić do wegetarianizmu, bo wymyśliłam sobie w głowie jakieś granice nie do przeskoczenia. Jednakże postanowiłam nadal żyć wg własnej etyki, ale gdy będzie okazja wyjść z najbliższymi, to zrobię to i chyba zjem "naleśnika ze szpinakiem" nie przejmując się tym, że jest zrobiony z jajka i mleka.

Dziś jest sobota, mama zrobiła zupę pieczarkową z łyżką śmietany. Nie mam na nią ochoty, ale chciałabym chociaż jej sprawić przyjemność, więc chyba troszkę zjem.

Nie wiem, czy to jest ten złoty środek. Wiem jedno...nie chcę się przyczyniać do cierpienia innych istot, ale relacje z najbliższymi też są dla mnie bardzo ważne. Poza tym będąc "prawdziwą weganką" i tak nie jestem w stanie uchronić się od krzywdzenia. Czy mam rację? Czy może macie na to inne patrzenie?

Tak czy owak...jestem wegetarianką, ale nie liczy się dla mnie nazewnictwo. Jestem jedną z Was, współczującą i szanującą prawo do życia wszystkich istot na ziemi. Życzę miłego, słonecznego dnia. :)

Angienatelka - 2011-01-30, 15:54

weganizm:) chociaz z wiekszym naciskiem na witarianizm, glownie surowe owoce w duzych ilosciach;) oczywiscie no honey:)
bemka - 2011-02-10, 23:39

Madziara napisał/a:


MIÓD
"[...] pokazała mi plaster miodu wyjaśniając, że w niektórych komórkach jest miód, a w niektórych larwy pszczół, jednak cały plaster wrzuca się do bębna i odwirowuje się miód. Larwy w plastrze giną. Giną też pszczoły, które podczas zbioru miodu atakują pszczelarza. A hodowle wielkoprzemysłowe miodu to już nadużycie na ogromną skalę. Pszczołom zabiera się często cały miód, bez pozostawienia ilości niezbędnej do przetrwania zimy. Jeśli cała kolonia ginie, to kupuje się nowe larwy i zakłada nową hodowlę. Takie wykorzystywanie stworzeń, będących uosobieniem pracowitości i tak dobroczynnych, zapylających większość roślin, jest okrutne. Bez pszczół świat może przetrwać najwyżej 10 lat, a według Alberta Einsteina tylko 4 lata."
http://tiny.pl/hwkkz

Okropne :shock:

Ja jestem lakto-owo... Wiem, że ciężko by mi było zrezygnować z jajek i nabiału, ale z drugiej strony zdaję sobie sprawę w jakich warunkach muszą być hodowane zwierzęta, które je nam dają i tak trwam w ciągłej konsternacji :-?

m4teusz - 2011-05-01, 00:04

wegan, świeża sprawa niby, ale nabiał nigdy jakoś mi nie pasował, jajka ostatnio już też nie tak smakowały, więc bez wyrzeczeń. Tylko miodu żal...
Szyna1322 - 2011-05-16, 17:38

Ja sama nie wiem do czego się zaliczam bo mięsa nie jem ale niestety te ryby musze jeść, jajka tez jem ale wyrobów mlecznych od niedawna postanowiłam nie spożywać. Miodek jem ale w małych ilościach i to może raz w roku lub rzadziej bo tylko czasem jak jestem chora. Może ktoś mi pomoże się sklasyfikować do jakiejś grupy? ;)
sincerity - 2011-05-16, 17:44

Do wegetariańskiej nie, bo wegetarianie nie jedzą ryb. Prosta sprawa :)
magda* - 2011-05-16, 18:57

Faktycznie sincerity ma rację. Ryby też zwierzęta.
Ale i tak się cieszę z kolejnej osoby, która w pewnym stopniu (Ty w tak dużym ;) ) rezygnuje z mięsa. Myślę też, że na wszystko przyjdzie odpowiedni moment i kto wie, może zniechęcimy Cię do ryb :mrgreen: Pamiętaj one mają dużo rtęci :-P

Tofferina - 2011-05-16, 20:00

Wegetarianka ;) -tak ogólnie (chociaż, najbardziej 'lubię' pytania rodziny o moją 'dietę': "Nadal jesteś ten, no teges, wiesz... Te co mięsa się boją?" ;)



Ok, ok-już bardziej poważnie:
laktoowo<mleczno-serowe epizody ;) ; 'owo'-jeszcze rzadziej >-chociaż bliżej mi do wegan :-)

melka - 2011-05-31, 05:15

Na razie wegetarianka ale krótko :-) miejmy nadzieję że konsekwentna.
ipse_fecit - 2011-06-18, 13:49

zaznaczyłam weganizm od kilku miechów, ale powinnam chyba semi-weganizm, bo zdarzają mi się wpadki, z których skrupulatnie się "tłumaczę" w wątku "kto się przyzna?":D
Z "weganizmem" dieta to chyba najmniejszy problem.
Schody zaczynają się gdy rozejrzymy się po własnym domu/lub domu rodzicieli (o, skórzany fotelik, o wełniany dywanik), sprawdzimy czym się myjemy, sprawdzimy lekarstwa, buty, pogłaszczemy naszego czworonożnego pupila...
Niemal wszędzie się czai wykorzystane zwierzę (nawet w oponie:>)...
Dodam, że średnio mnie interesuje nazewnictwo.. Współczuję, rozumiem i mam świadomość, być może to znaczy 'weganizm'.

Tomasz Makrela - 2011-06-18, 14:16

ipse_fecit napisał/a:
Schody zaczynają się gdy rozejrzymy się po własnym domu/lub domu rodzicieli (o, skórzany fotelik, o wełniany dywanik)


Według ciebie prawdziwy weganin powinien obchodzić łukiem wełniane dywany? :D

Tantra - 2011-06-18, 14:31

A ja znowu tu ;) . Weganka :-)
yuka66 - 2011-06-18, 14:39

Tomasz Makrela napisał/a:
ipse_fecit napisał/a:
Schody zaczynają się gdy rozejrzymy się po własnym domu/lub domu rodzicieli (o, skórzany fotelik, o wełniany dywanik)


Według ciebie prawdziwy weganin powinien obchodzić łukiem wełniane dywany? :D


Ja myślę, że to co już jest, może zostać. Wyrzucenie skórzanych butów, nie wróci życia zwierzakowi, ważne by nowych nie kupować.

Tomasz Makrela - 2011-06-18, 15:51

Otóż to.
Sam chodzę w skórzanych butach. Kupionych zanim przeszedłem na wegetarianizm. Bardziej nie w porządku byłoby, gdybym je wyrzucił - wtedy życie zwierzęcia poszłoby na marne.
W przyszłości już takich butów nie kupię.

Co do tych nieszczęsnych dywanów i kanap - tutaj jednak jest trochę inna sytuacja. Kiedy siadamy na kanapie, niszczymy ją. A przez to prędzej nasi rodzice kupią nową (pewnie też skórzaną). Kreujemy więc w jakiś sposób popyt. Niemniej nasz wpływ jest tak minimalny, że radziłbym sobie tym nie zaprzątać głowy. Przypomina to religijny fanatyzm i przydaje nam gęby oszołoma. A chyba nie o to chodzi.

ipse_fecit - 2011-06-18, 16:10

Tomasz Makrela napisał/a:
ipse_fecit napisał/a:
Schody zaczynają się gdy rozejrzymy się po własnym domu/lub domu rodzicieli (o, skórzany fotelik, o wełniany dywanik)


Według ciebie prawdziwy weganin powinien obchodzić łukiem wełniane dywany? :D


Jasne, że tak. Oblewać farbą witryny sklepowe oferujące skórzane meble, buty, napadać na rzeźników, atakować sprzedawców wędlin, rabować fabryki mleka wypuszczając krowy.... To jest prawdziwy weganizm, no nie? :mrgreen:

Raczej chciałam powiedzieć, że jeśli chodzi o mój własny garnek i żołądek, to tak, w przeważającej większości pokarm roślinny przyjmuję, i nad tym panuję. Ale nad faktem, że wykorzystywanie zwierząt tak głęboko wniknęło w naszą cywilizację - już nie. Jestem z tym faktem pogodzona. Daje mi to dośc "liberalny weganizm"..:D

Piszę to do was z "domu, w którym mieszkam" (w sensie, że nie z "mojego") razem ze skórzanym wypoczynkiem, wełnianym dywanem a jak się przyjrzę to pewnie i kurze pierze w jakiejś starej kołdrze znajdę... Z domu, w którym obiad bez mięsa tylko w piątek.

Skórzane buty też mam, nie wyrzucę, ale i nowych postaram się (sic!) nie kupować.

Radykalny weganin pewnie by wszystko, co odzwierzęce wyrzucił, oddał = po prostu nie chciał tego w swoim najbliższym otoczeniu... Zresztą... gdy będę tworzyć kiedyś mój własny kąt to na pewno nie będzie tam skór... Choć nie wykluczam wyjątku na przykład dla jakiegoś fajnego fotela sprzed lat, po kimś. Nie wiem czy bym nie przygarnęła, jeśli miałby 'duszę'. Ale to już chyba OT...:>

Kama122 - 2011-07-16, 19:16

Ja jestem laktoowowege, od konca 27 sierpnia 100% weganizm, teraz ograniczam i dużo czytam :mrgreen:
Milia - 2011-07-19, 16:33

Czytajac tu wypowiedzi mam wrazenie ze wrecz trzeba sie tlumaczyc jesli jest sie wegetarianinem!
Ciezko trawie ten watek (rownie ciezko jak mieso).

Nawet nie wiem czy bede dalej uczestniczyc w tym forum (nie pisze tego po to by mnie zatrzymywano), bo czuje sie jeszcze bardziej winna niz kiedy jadlam mieso (!), z punktu widzenia podejscia danej spolecznosci, a nie z punktu widzenia wlasnych odczuc - pragne sprecyzowac.

Moj pies je psie zarcie na bazie miesa badz ryb. Nie stac mnie dla niego na "specjalne jedzenie wege dla zwierzat". Zreszta pewnie by nie zzarl.
Nosze skorzane buty. Inne sa tandetne.
I najgorsze: jem ryby!

Przyznam wam rowniez ze zanim trafilam na to forum nie wiedzialam ze nie jedzenie ryb stanowi jedna z podstaw wegetarianizmu.
Mialam w liceum i na studiach pare kolezanek - wegetarianek (tak o sobie mowily) i wszystkie jadly ryby.
:-?
Dowiaduje sie tu ze mam ewidentny problem z nazewnictwem, i ze weg ...anie przywiazuja do tego bardzo wielka wage.

Tequilla - 2011-07-19, 16:45

Milia generalnie peace and love. Nie przejmuj się opiniami innych. Nie daj w sobie wyrobic poczucia winy. Idziesz w dobrym kierunku, a ciąg winy nigdy się nie kończy. Winna wobec zwierząt jest całą cywilizacja. Laktoowo mniej, niż mięsożercy, weganie mniej, niż laktoowo, ale trudno całkiem poza to wyjść.
Dla mnie każdy gest w stronę zwierząt jest ważny i daleki jestem od wytykania komuś błędów. Wole dostrzegać pozytywy, niż negatywy. Wydaje mi się, że mimo wszystko większość osób tutaj myśli tak samo. Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień...
No i mimo wszystko zostań :)

izziland - 2011-07-19, 17:13

A ja laktoowo od 16 lat.
Głównie lakto, owo to od wielkiego dzwonu. Noszę skórzane buty, bo moje stopy są francuskie. W domu dziecko niealergiczne bawi się na wełnianym dywanie. Przestałam ewangelizować lat temu wiele. Moją dewizą jest to, by moja wolność nie ograniczała czyjejś.

vanityy - 2011-07-19, 18:01

Cytat:
Nosze skorzane buty. Inne sa tandetne.

czegos słabszego juz dawno nie czytałam.

Madziara - 2011-07-19, 18:25

izziland napisał/a:
Noszę skórzane buty, bo moje stopy są francuskie. W domu dziecko niealergiczne bawi się na wełnianym dywanie. [..] Moją dewizą jest to, by moja wolność nie ograniczała czyjejś.

Nie, żebym się czepiała, naprawdę, ale przemysł skórzany oraz wełniarski cholernie ogranicza czyjąś Wolność.

izziland - 2011-07-19, 19:07

Znam takie przysłowie "krowa, która dużo muu-czy mało mleka daje". Ci, którzy mi wytykali moją dietę dawno płyną z prądem.
Sorry za off 8-) top

Tomasz Makrela - 2011-12-07, 14:09

Od chyba czterech miesięcy jestem miodomajonezoweganinem.
Lawenda - 2011-12-07, 17:15

O, jeszcze tu nie pisałam. Generalnie vegan power. ;) Na początku bywały małe, rzadkie wpadki, właśnie - b. sporadycznie z miodem np., albo z sałatkami z majonezem też, albo z jakimś ciaaastem u babci, teraz już wpadek nie obserwuje się. :D Tyle, że mam jeszcze jedną wełnianą spódniczkę, ze dwa swetry i rękawiczki z dawnych czasów. Zamierzam je nosić tak długo, jak długo się nadają. Nie ma co wyrzucać, byle nie kupować nowych.
leaf. - 2011-12-07, 17:36

Lawenda napisał/a:
Generalnie vegan power. Tyle, że mam jeszcze jedną wełnianą spódniczkę, ze dwa swetry i rękawiczki z dawnych czasów. Zamierzam je nosić tak długo, jak długo się nadają. Nie ma co wyrzucać, byle nie kupować nowych.


Mogę się pod tym podpisać :-) . Do ciuchów mam takie samo podejście.

floricienta - 2011-12-07, 21:25

Jej, ilu wegan :D Tylko gdzie Wy jesteście, bo jakoś w realu nie znam - wokół sami wege (jeśli w ogóle).
Martuśka - 2011-12-07, 22:14

lactoovowege

Przy nabiale mam wyrzuty sumienia, dlatego bardzo ograniczam, jajka tylko zerówki.
Skórzanej kanapy, torby czy kurtki bym nie zniosła - za duży kawał zamordowanego zwierzęcia ciągle przed oczami.
Jeśli chodzi o buty to teraz tyle sklepów oferuje obuwie nieskórzane skrojone według najnowszych trendów, że szkoda kupować skórzane. Ja odkryłam bazar na Bakalarskiej, gdzie kupuję buty od Chińczyków, są tak tanie, że zakupiłam na jesień -zimę 3 pary. Są super, mega modne, każda para w innym kolorze, długości. Są bardzo wygodne. No po prostu WOW. Jedne adidasy mam markowe, ale są z takiego specjalnego materiału do biegania. Skórzane mam jedne stare do tenisa. Nie wiem jakie bym kupiła teraz, musiałabym się rozeznać. Do tenisa potrzeba mocnych, twardych, wygodnych butów. Ale może jest jakieś rozwiązanie. Na pewno bym go szukała.

A - i żeby nie było - kiedyś byłam wielbicielką sportu- stąd mam tych różnych sportowych butów dużo. Od 2 lat nie mam sił, chęci i czasu...i tak ciągle siedzę i narzekam na kręgosłup.

Mój pies ma dietę niskobiałkową, bo jest chory na nerki. Je jedzenie weterynaryjne z 5% białka, makaron, ryż, warzywa, olej, płatki kukurydziane, herbatniki i owoce. Problem z gotowaniem mięsa zatem odpadł.

Lawenda - 2011-12-09, 18:41

floricienta napisał/a:
Jej, ilu wegan :D Tylko gdzie Wy jesteście, bo jakoś w realu nie znam - wokół sami wege (jeśli w ogóle).


Też się czasami zastanawiam. Osobiście (tzn. na żywo) znam tylko kilku wege, a wegan... Hm.. Wcale? :)

leaf. - 2011-12-09, 19:11

Lawenda napisał/a:
floricienta napisał/a:
Jej, ilu wegan :D Tylko gdzie Wy jesteście, bo jakoś w realu nie znam - wokół sami wege (jeśli w ogóle).


Też się czasami zastanawiam. Osobiście (tzn. na żywo) znam tylko kilku wege, a wegan... Hm.. Wcale? :)


Ja niestety mam to samo. Weganie powinni być jakoś oznakowani, łatwiej byłoby się poznać ;)

floricienta - 2011-12-09, 19:58

leaf. napisał/a:
Weganie powinni być jakoś oznakowani, łatwiej byłoby się poznać


Na torbie mam przypinkę The Vegan Society - liczy się? ;) Tyle, że raczej nikt za specjalnie nie ogląda torebek obcych ludzi na ulicy.

Lawenda - 2011-12-09, 20:52

floricienta napisał/a:
leaf. napisał/a:
Weganie powinni być jakoś oznakowani, łatwiej byłoby się poznać


Na torbie mam przypinkę The Vegan Society - liczy się? ;) Tyle, że raczej nikt za specjalnie nie ogląda torebek obcych ludzi na ulicy.


Liczy się! I ja oglądam - torby z naszywkami i koszulki z nadrukami ^^, ale podobno mam nierówno pod sufitem, więc można nie brać tego pod uwagę. :D Zresztą i tak bym nie podeszła do kogoś obcego na ulicy (ktoś by podszedł? ;D), no chyba że na wakacjach...

i.. ups. offtop robimy. ^^

floricienta - 2011-12-09, 21:02

Lawenda napisał/a:
i.. ups. offtop robimy. ^^


Eee tam, mówimy o tym, jakimi jesteśmy wegetariankami - nie bojącymi się demonstrować światu naszej wegańskości ;)

:offtopic:
Ja też oglądam, tzn. przelotnie spoglądam (ponoć też jestem nienormalna :mrgreen: ). Dokładnie, nie wyobrażam sobie podejść do kogoś, nawet gdyby miał 50 nalepek na sobie...

vanityy - 2011-12-09, 23:55

no co wy
ja kiedys z baba gadalam w kolejce do kasy bo miala duzo weganskich rzerzy w koszyku no i byla wegetarianka ktora chce zostac weganka
potem koles czytal sklady wszystkiego w sklepie wahał sie przy stoisku z nabiałem- to samo


Lawenda, w trn wegan od cholery wiec nie masz dobrej wymowki :klaps: teraz bedzie weganska wigilia wiec idz !!

Lawenda - 2011-12-10, 08:31

vanityy napisał/a:
no co wy
ja kiedys z baba gadalam w kolejce do kasy bo miala duzo weganskich rzerzy w koszyku no i byla wegetarianka ktora chce zostac weganka
potem koles czytal sklady wszystkiego w sklepie wahał sie przy stoisku z nabiałem- to samo


Podziwiam za odwagę. :D Serio, nie umiałabym. (:

vanityy napisał/a:
Lawenda, w trn wegan od cholery wiec nie masz dobrej wymowki :klaps: teraz bedzie weganska wigilia wiec idz !!


No, pójdę i będę udawać life'a. A, pójdę sama, bo znajomych mam 'nigdy-w-życiu-nie-da-się-żyć-bez-mięsa', i zagadam do kogoś wyglądającego na miłego jak mi wystarczy odwagi haha. I już mnie vanityy bić nie będzie. :mrgreen:

floricienta napisał/a:
Lawenda napisał/a:
offtop robimy

Eee tam, mówimy o tym, jakimi jesteśmy wegetariankami - nie bojącymi się demonstrować światu naszej wegańskości


:D

leaf. - 2011-12-10, 08:55

floricienta napisał/a:
leaf. napisał/a:
Weganie powinni być jakoś oznakowani, łatwiej byłoby się poznać


Na torbie mam przypinkę The Vegan Society - liczy się? ;) Tyle, że raczej nikt za specjalnie nie ogląda torebek obcych ludzi na ulicy.


Liczy! Też jestem ze Stolicy, także od dzisiaj oglądam wszystkie torby, a nuż trafię na Twoją ;)

eliwinter - 2011-12-10, 16:33

leaf. napisał/a:
floricienta napisał/a:
leaf. napisał/a:
Weganie powinni być jakoś oznakowani, łatwiej byłoby się poznać


Na torbie mam przypinkę The Vegan Society - liczy się? ;) Tyle, że raczej nikt za specjalnie nie ogląda torebek obcych ludzi na ulicy.


Liczy! Też jestem ze Stolicy, także od dzisiaj oglądam wszystkie torby, a nuż trafię na Twoją ;)


a skad sie takie znaczki ma...? tez bym swojej torbie przypiela i ponosila po miescie... 8-)

floricienta - 2011-12-10, 17:03

Ja swoją przypinkę kupiłam na stronie internetowej, w pewnym sklepie muzycznym :D (chyba raczej nazwy podać nie mogę?)
Lawenda - 2011-12-10, 17:25

floricienta napisał/a:
Ja swoją przypinkę kupiłam na stronie internetowej, w pewnym sklepie muzycznym :D (chyba raczej nazwy podać nie mogę?)


Możesz, to przecież nie jest bezsensowne reklamowanie. ;)

Ja swoje przypinki i naszywki kupuję zwykle w wakacje na jakichś stoiskach, ale można dostać właśnie w sklepach muzycznych czasami albo w sklepach z biżuterią (handmade itp.).

sincerity - 2011-12-10, 20:34

ekhem
Rozmowy kontrolowane!
Znaleziono zagrożenie offtopikiem!
Proszę ewakuować się do tematu dyskusji!


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group