Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Wegetarianin wśród mięsiarzy - Etykieta wegetariańska, czyli rób mięsożercy co tobie miłe

Zencognito - 2011-04-17, 15:27
Temat postu: Etykieta wegetariańska, czyli rób mięsożercy co tobie miłe
Niemiecki filozof Immanuel Kant sformułował w swoim systemie prawo nazwane imperatywem kategorycznym, które mówi, że należy postępować według zasady o której chcielibyśmy, by stała się powszechna. To skłoniło mnie do przemyśleń na temat relacji między wspólnymi posiłkami wegetarian i niewegetarian. Jeśli ja oczekuję, że dla mnie będą przyżądzane posiłki z mojej puli żywieniowej, to analogicznie powinienem zapewnić innym posiłki z ich puli żywieniowej, a więc i dania mięsne. Jeśli ktoś wymaga poszanowania swoich zwyczaje żywieniowych to moim zdaniem będąc fair powinien bez zastrzeżeń akceptować zwyczaje żywieniowe innych i tym samym nie wciskać ich w ramy swojej diety. Wydaje mi się więc, że są dwa wyjścia z tej sytuacji:
1) Będąc gościem oczekuję podania mi dań wegetariańskich, ale będąc gospodarzem podaję gościom dania niewegetariańskie
2) Nie oczekuję że będąc gościem otrzymam specjalnie dla mnie dania wegetariańskie, ale będąc gospodarzem wszystkie posiłki podaję wegetariańskie.
Innych opcji nie widzę, powyższe dwie są moim zdaniem jedynymi fair, kiedy obie strony (wege i nie-wege) idą na dokładnie taki sam kompromis. Z tych dwóch opcja numer dwa wydaje mi się znacznie bardziej rozsądna, ponieważ raz że nie robimy gospodarzom kłopotu, a dwa że sami nie musimy kupować mięsa.
Jakie są Wasze przemyślenia w tym temacie?

taffit - 2011-04-17, 17:03

Tylko że:
Niewegetarianie nie wykluczają ze swojej diety potraw nie zawierających mięsa, a wegetarianie wykluczają potrawy mięsne.

truman - 2011-04-17, 17:22

W moim indyjskim pałacu obowiązują takie zasady, że jak jesteś moim gościem, to będziesz mógł wybrać sobie jedną z moich 100 żon na noc. Ggdy przyjadę do Polski oczekuję w takim razie tego samego od Twojej. Takie mamy zwyczaje.
vanilya - 2011-04-17, 18:39

Zencognito napisał/a:
należy postępować według zasady o której chcielibyśmy, by stała się powszechna.


Równie dobrze może być: chcę, żeby powszechną zasadą było podawanie posiłków wegańskich --> podaję posiłki wegańskie. :twisted:

A serio, to Taffit chyba wyczerpał temat. Podawanie potraw z puli żywieniowej danej osoby to nie to samo, co podawanie wszystkich potraw z tejże puli. Mięsożercy warzywa i owoce jadają, przygotowując taki posiłek nie podaję więc nic z ich perspektywy "niejadalnego". W drugą stronę sytuacja wygląda już inaczej.

sincerity - 2011-04-17, 18:53

Jako i taffit rzekł. Problem, który przedstawiasz zacząłby się w momencie, gdy osoba niewege wykluczałaby wszelkie niemięsne produkty ze swojego żywienia. A tak to
Ponadto, idąc za imperatywem - wegetarianin może i oczekuje wegeposiłku, jednak nie sądzę, by przygotowanie go naruszało w jakiś sposób zasady moralne osoby niewege. Natomiast wegetarianin będzie miał (co do zasady) poważny problem moralny z przygotowaniem mięsnego posiłku. Także zdecydowanie nie jest to w obie strony ta sama zasada. Przejaw widoczny może i byłby podobny - choć to również dyskusyjne, biorąc pod uwagę wielość potraw, które lubią obie strony - jednak ładunek emocjonalny i aspekty moralne temu towarzyszące ani trochę nie wpisują się w imperatyw.

Mnie się widzi, że tu trochę inaczej można by na to spojrzeć - wegetarianin oczekuje (załóżmy że tak jest) posiłku przygotowanego z myślą o sobie, zatem wegetariańskiego. Tak samo osobie z celiakią będziemy przygotowywać posiłek bezglutenowy, osobie nielubiącej pomidorów - posiłek bez pomidorów. Bierzemy pod uwagę wykluczenia raczej niż doprecyzowane preferencje. Bo równie dobrze wegetarianin może nie lubić pomidorów, więc wówczas liczy się taki posiłek, skoro i tak go nie zje, a myśmy się starali? Czy to wówczas wpisuje się w imperatyw czy nie? Masa mięsojedzących przepada za wieloma bezmięsnymi potrawami. Póki staramy się zrobić dla kogoś coś odpowiedniego, nie widzę powodów, by posuwać to do granic absurdu.

Hikikomori - 2011-04-17, 21:12

To trochę tak jakby oczekiwać od Żyda, że będzie robił kotlety z wieprzowiny, bo goje na obiad przyjdą ;)

Myślę, że wystarczy, że mięsojad wyjdzie od wegusa najedzony;] I oczywiście miło by było, gdyby w drugą stronę też to funkcjonowało.

pao - 2011-04-18, 10:36

tylko w tym momencie pojawia się jedna kwestia:

czy wprowadzając tak kategoryczne "albo-albo" nie wprowadzamy jednocześnie zasady iż w imię naszego "lepszego" patrzenia na świat mamy prawo ingerować w życie innych?

mój punkt widzenia to poszanowanie odmienności, nawet jeśli się z nią nie zgadzam. zatem szanuję to, że ktoś je mięso i nie zabronię mu spożywania go i nie oczekuję wyjątkowych względów dlatego ze ja go nie jem. jednocześnie zawsze doceniam gdy ktoś szanuje moje poglądy (w tym i wegetarianizm) i umie odmówić sobie schabowego jedząc ze mną obiad czy też zmieni pomieszczenie mając ochotę na "aromatyczną" kiełbasę na drugie śniadanie.

wzajemny szacunek można okazywać na wiele sposobów a radykalne "albo-albo" wcześniej czy później stawia nas w sytuacji gdy albo mamy zadziałać wbrew sobie, albo wbrew drugiemu człowiekowi. ja tego nie kupuję. ja działam w zgodzie z sobą i tak by innym nie szkodzić. a przynajmniej dokładam wszelkich sił by tak było.

ziajka - 2011-04-23, 16:49

Nie jestem jeszcze wegetarianką, na razie zaczynam się do tego psychicznie przygotowywać, czytam o tym itp.
jednak mam znajomych mięsożerców i nie będę mieć żadnego problemu w przygotowaniu sałatki gyros czy oryginalnego spaghetti po bolońsku z mięsem mielonym.
Nie jestem za przemocą co do zwierząt, boli mnie to więc ja nie chce jeść mięsa, ale szanuję to że ktoś lubi mięso i wypada gościa poczęstować tym co on lubi, oczywiście też proponując dania wegetariańskie dla spróbowania, może akurat posmakuje?
Nie podoba mi się jednak podejście "mięsożerców", głupie docinki na temat tego co jedzą wegetarianie, oraz problem w przygotowaniu czegoś wegetariańskiego. Kiedyś próbowałam nie jeść mięsa, wytrzymałam chyba dwa miesiące, to pamiętam że ludzie czasami robili obrażone miny że nie chcę zjeść tego co oni przygotowali...

jokada - 2011-04-24, 06:43

moim gościom staram się podawać to co będzie im smakować
jest wiele wegetariańskich potraw w 'normalnej' kuchni którą przeciętni ludzie ;) lubią
jeśli wiem że 'muszą' zjeść mięso - zrobię mięso i tak je robię czasem dla mojego męża

osoby u których zdarza mi się stołować wiedza że nie jem mięsa
nie wyśmiewają się, czasem tylko proponują coś z niewiedzy
generalnie to podejścia są trzy
- 'to co ty biedne dziecko jesz skoro nie jesz mięsa...?'
- zupa na kościach to nie mięso (to raczej z nieświadomości niż złośliwie)
- 'oki na obiad będzie :to, to i to. Ty sie nie obrażaj że mięsne ;) a ja się nie obrażę jak wzgardzisz moim i przyniesiesz cos swojego ;) '

podejście mi się zmienia na pewno
pamiętam jak 6 lat temu (jadałam wtedy mięso) trochę szokiem a trochę wybrzydzaniem i przesada było jak znajomy wege odmówił zjedzenia tortu na imprezie - był z galaretką
teraz wiem, że namawianie było nietaktem

light sensitive - 2011-04-24, 06:49

Nie podaje moim gosciom miesa. Z jednej prostej przyczyny - nigdy nie nauczylam sie go przyrzadzac i mimo wielkiej wyobrazni kulinarnej miesa po prostu nie ogarniam.
Jedyny wyjatek - kilkudniowa wizyta taty powoduje zakup wedliny i trzymanie jej w szczelnie zamknietym pojemniku w lodowce. (a w zimie na balkonie)
Nikt nie narzeka i nie prosi o mieso. Sa dwie opcje - albo moja kuchnia im smakuje jaka jest, albo przez 20 lat zdarzyli sie przyzwyczaic "do dziwactw" ;)

[ Dodano: 2011-04-24, 07:52 ]
a bedac gosciem, zazwyczaj znajde na stole cos dla siebie. Bywa, ze znajomi, rodzina z duma mowia o wlasnym ograniczaniu miesa w diecie :mrgreen: i serwuja najfantastyczniejsze wege dania na swiecie.

Hate - 2011-04-24, 08:22

Zencognito napisał/a:
Innych opcji nie widzę, powyższe dwie są moim zdaniem jedynymi fair, kiedy obie strony (wege i nie-wege) idą na dokładnie taki sam kompromis.
Trochę to nie fair w stosunku do zwierząt. Podejrzewam, że gdyby mogły mówić to zostałbyś przez nie ostro zrugany.
Zwierzęta to nie jedzenie.

vanityy - 2011-04-24, 09:41

jezu jestem uzalezniona od fejbuka bo przez kilka sekund zastanawialam sie gdzie jest opcja 'lubię to' w poście Hate, :megapolew:
Amadeusz - 2011-04-24, 15:17

Ja tam bym nie umiał tak po prostu wziąć zwłoki do rąk i szykować z tego "jedzenie" nawet dla gości którzy poza mięsem niczego nie zjedzą. Szykowanie trupa a szykowanie warzyw - jest tu jednak duża różnica. Wątpię by mięsożerca brzydził sie wziąć do ręki np jabłko, więc w czym widzą problem?
Smoczyca - 2011-04-24, 18:51

Hate napisał/a:
Zencognito napisał/a:
Innych opcji nie widzę, powyższe dwie są moim zdaniem jedynymi fair, kiedy obie strony (wege i nie-wege) idą na dokładnie taki sam kompromis.
Trochę to nie fair w stosunku do zwierząt. Podejrzewam, że gdyby mogły mówić to zostałbyś przez nie ostro zrugany.
Zwierzęta to nie jedzenie.


Nie fair jest narzucanie swoich poglądów innym. To tak, jakbym ja u siebie wycierała nogi w krzyż z Chrystusem, bo uważam, że doskonale się do tego nadaje, i zmuszała do tego odwiedzających mnie ludzi.

Hate - 2011-04-24, 19:32

No tak, bo przecież nie podawanie gościom gotowanych kawałków martwych zwierząt to to samo co zmuszanie ich do wycierania butów symbolami religijnymi 8-)
Smoczyca - 2011-04-24, 21:26

Hate napisał/a:
No tak, bo przecież nie podawanie gościom gotowanych kawałków martwych zwierząt to to samo co zmuszanie ich do wycierania butów symbolami religijnymi 8-)


A dlaczego nie? To i to godzi w jakieś tam przekonania jakiejś grupy, prawda? :)

To, że nie-weg nie poda Ci mięsa jest grzecznością z jego strony, a nie jego obowiązkiem, a mam wrażenie, że właśnie do tego w ten sposób podchodzisz, co jest cholernym egoizmem. Zakładasz, że cały świat ma się dopasować do Ciebie, Twojej wrażliwości i Twojego widzimisię.

Normalnie jak katolik :)

IMO spotkanie obiadowo-deserowe, na którym jest weg*, jest okazją do wypróbowania nowych przepisów, zrobienia czegoś ciekawego i tak dalej. Ale nie mam żadnego OBOWIĄZKU, żeby podać mu określone potrawy.

Hate - 2011-04-24, 22:47

Jeśli zapraszasz mnie na obiad i wiesz, że jestem wege to owszem masz.
Smoczyca napisał/a:
A dlaczego nie? To i to godzi w jakieś tam przekonania jakiejś grupy, prawda?
Zaserwowanie pysznego obiadu nie zawierającego zwierząt godzi w czyjeś przekonania? Ehe. Ehehe.

Dobrze by było gdyby cały świat dostosował się do wrażliwości wegów i ich widzimisię 8-) Nie ma innej drogi. Nie ma innej drogi. Nie ma innej drogi :mrgreen:

Smoczyca - 2011-04-24, 23:25

Hate napisał/a:
Jeśli zapraszasz mnie na obiad i wiesz, że jestem wege to owszem masz.


Nie, nie mam. Tak samo, jak wiem, że nie lubisz pomidorów. Nie mam obowiązku nakarmić Cię tak, jak Ci pasuje. Mogę to zrobić z szacunku, czy sympatii. Ale to nie jest mój obowiązek. Najwyżej szeroko pojęte dobre wychowanie, które nakazuje ugościć w najlepszy możliwy sposób.

Smoczyca napisał/a:
A dlaczego nie? To i to godzi w jakieś tam przekonania jakiejś grupy, prawda?
Zaserwowanie pysznego obiadu nie zawierającego zwierząt godzi w czyjeś przekonania? Ehe. Ehehe.[/quote]

Wsio wporzo? Bo to brzmi jakbyś się dławił...
Nie chodzi o podawanie takich czy innych posiłków, ale na wymuszanie na drugim człowieku dostosowania się do Twojego swiatopoglądu.

Hate - 2011-04-25, 01:07

Smoczyca napisał/a:
Nie, nie mam. Tak samo, jak wiem, że nie lubisz pomidorów. Nie mam obowiązku nakarmić Cię tak, jak Ci pasuje. Mogę to zrobić z szacunku, czy sympatii. Ale to nie jest mój obowiązek. Najwyżej szeroko pojęte dobre wychowanie, które nakazuje ugościć w najlepszy możliwy sposób.
Ostatecznie na to samo wychodzi, prawda? Tylko nerd zaprosiłby wegusa na obiad i podał mu padlinę.

Smoczyca napisał/a:
Nie chodzi o podawanie takich czy innych posiłków, ale na wymuszanie na drugim człowieku dostosowania się do Twojego swiatopoglądu.
Przepraszam bardzo, ale nie jestem w stanie uwierzyć, że ten ciąg myślowy jest pisany na poważnie, także :bye:
Smoczyca - 2011-04-25, 07:48

Hate napisał/a:
Ostatecznie na to samo wychodzi, prawda? Tylko nerd zaprosiłby wegusa na obiad i podał mu padlinę.


Niby wychodzi na to samo, ale założenia i odczucia są zupełnie inne. Jeżeli gość przyszedłby do mnie z założeniem "masz się, dz**ko, dostosować do mnie", to wierz mi - prawdopodobnie wyszedłby nawet bez herbaty.

Cytat:
Przepraszam bardzo, ale nie jestem w stanie uwierzyć, że ten ciąg myślowy jest pisany na poważnie, także :bye:


Oj tam, po prostu nie ogarniasz moich procesów myślowych :chyt:
Doskonale wiesz, że ten ciąg ma sens - bo dla praktycznie nikogo nie jest problemem podanie takiego czy innego posiłku, złożonego z produktów, które są w zasięgu jego kieszeni (weg*nskiego, bezglutenowego czy związanego z jakąś inną dietą), za to wiele osób ma problem z tym, kiedy ktoś próbuje coś na nim wymusić :)

Hate - 2011-04-25, 08:27

Być może się nie zrozumieliśmy jako, że cały czas rozpatrywałem sytuacje z perspektywy zaproszenia gości do siebie. Nadal nie rozumiem jeśli uważasz, że zaserwowany moim gościom wegetariański poczęstunek jest narzuceniem im moich poglądów.
Natomiast jeśli idę w gości bez zaproszenia to oczywiście masz racje, wymaganie czegokolwiek byłoby niestosowne i bezczelne. Jeśli na zaproszenie - pisałem wyżej.

Hikikomori - 2011-04-25, 12:06

Jeśli wizyta wega ma się wiązać z rozważaniem nt: "czy podanie bezmięsnych potraw nie godzi przypadkiem w moje uczucia religijne itp.", to zapraszanie kogokolwiek jest bez sensu. W spotkaniach przy stole chodzi chyba o miłe spędzenie czasu, nie? "Wymuszanie czy narzucanie światopoglądu" jakieś obowiązki, no bez jaj, to zaczyna przypominać dyskusję nad ustawą unijną o kącie zakrzywienia bananów.
Na ostatniej imprezie mięsożercy opędzlowali nam gar zupy, który miał wystarczyć na dwa dni i żaden nie pisnął, że brakuje mu mięsa. Mam mięsojada w domu, ale ilekroć musimy kogoś nakarmić, robimy wegańskie posiłki, bo te potrawy są czymś nowym, innym, czego mięsożercy zwykle sami nie gotują. Nikt nigdy nie narzekał (oprócz studenta, który najchętniej jadłby mięso z mięsem i zagryzał kiełbasą;), nie poczuł się obrażony, lepiej: mój brejdak, gdy do nas przyjeżdża oczekuje, że go ugoszczę czymś nowym, co będzie mógł wciągnąć do swojego menu (swego czasu makaron z cukinią z serem pleśniowym serwował jako przełamywacz lodów w ramach "kolacji przy świecach"). Z drugiej strony, gdy ja idę do kogoś, często słyszę "znalazłam fajny przepis wegański, na pewno będzie ci smakowało". Się rozpisałam, ale wydaje mi się, że warto opierać się na doświadczeniach, nie na akademickich dyskusjach nad wydumanymi teoriami. Niektóre posty sprawiają wrażenie, jakby goszczenie wega było czymś w rodzaju goszczenia islamskich ekstremistów, którzy wpadają do chaty, łapią gospodynię za włosy i wrzeszczą: a teraz, dziwko, podaj nam tofu w pięciu smakach!

Smoczyca - 2011-04-25, 12:16

Hikikomori napisał/a:
Niektóre posty sprawiają wrażenie, jakby goszczenie wega było czymś w rodzaju goszczenia islamskich ekstremistów, którzy wpadają do chaty, łapią gospodynię za włosy i wrzeszczą: a teraz, dziwko, podaj nam tofu w pięciu smakach!


Bo posty Hejta właśnie tak brzmią :mrgreen:
Osobiście nie zapraszam gości, dla których nie chce mi się gotować, a skoro mi się chce, to nie widzę problemu w podaniu im tego, co lubią/mogą jeść, przy okazji ucząc się jakiegoś fajnego, nowego przepisu (bo między bogami, a prawdą, przepisy weg/an są prostsze i mniej czasochłonne niż mięsne, przynajmniej w moim odczuciu) 8-)

Hikikomori - 2011-04-25, 12:27

Nie zauważyłam takiego brzmienia w jego postach. Czy to taka straszna bezczelność, oczekiwać, że się nie skończy z kiszonym ogórkiem w roli dania głównego, gdy się idzie na "proszoną wizytę" do mięsożercy?
sincerity - 2011-04-25, 13:12

Czy od strony osoby jedzącej mięso poświęceniem i przekraczaniem granic własnego światopoglądu jest jakikolwiek wegetariański posiłek?
Bo jeżeli nie (a trudno mi uwierzyć, że naprawdę tak, pomijając zwykłe przyzwyczajenie), a dla większości wege przygotowanie mięsnego posiłku jest takim nieprzyjemnym (czasem niewyobrażalnym) czynem, to nie ma podstaw do analogii. Niezależnie czy zrobimy to od strony osobistych doświadczeń, czy akademickiej dyskusji.

Ponadto jakoś odnoszę wrażenie (subiektywne, osobiste), że wielu wege wcale nie oczekuje nie-wiadomo-czego do jedzenia gdy idzie dokądkolwiek między ludzi. :)

Smoczyca - 2011-04-25, 18:28

Hikikomori napisał/a:
Nie zauważyłam takiego brzmienia w jego postach. Czy to taka straszna bezczelność, oczekiwać, że się nie skończy z kiszonym ogórkiem w roli dania głównego, gdy się idzie na "proszoną wizytę" do mięsożercy?


Sorry, jak dla mnie nie ta sytuacja nie została dokładnie określona. Poza tym, nadal nie uważam, żeby nawet na proszonym obiedzie gospodarz miał OBOWIĄZEK dostosować się do widzimisię gościa. To jest jego dobra wola, grzeczność, etc. Może miałam zły przykład, bo nie raz zdarzało się, że szłam do kogoś, zaproszona, i jakoś nikt sie nie interesował, co lubię, a czego nie lubię, bądź co mogę jeść, a czego nie. Sama zapraszając gości pytam o ich preferencje i staram się przygotować coś, co lubią, ale nie uważam, żeby to był mój psi obowiązek.

Poza tym, wydaje mi się, że w temacie chodzi o to, czy ludzie mają prawo narzucać swoje przyzwyczajenia w gościnie u kogoś innego. Bo patrząc pod tym kątem oczekiwanie posiłku wegetariańskiego w gościnie u mięsożercy jest nie fair, skoro w drugą stronę to nie działa.

truman - 2011-04-25, 19:49

Niestety wielu ludzi nie widzi różnicy pomiędzy wyskoczeniem z okna a niewyskoczeniem z niego.

Prawda jest jedna, mało kto ją zna (jeśli ktokolwiek), natomiast istnieje wiele dróg i co najważniejsze - istnieją właściwe, niewłaściwe, dobre, złe, ślepe, różne.

Znów wielu ludzi niestety myli podążanie właściwą drogą z egoizmem.

Hikikomori - 2011-04-25, 20:26

truman napisał/a:
Niestety wielu ludzi nie widzi różnicy pomiędzy wyskoczeniem z okna a niewyskoczeniem z niego.

Prawda jest jedna, mało kto ją zna (jeśli ktokolwiek), natomiast istnieje wiele dróg i co najważniejsze - istnieją właściwe, niewłaściwe, dobre, złe, ślepe, różne.

Znów wielu ludzi niestety myli podążanie właściwą drogą z egoizmem.


A tak mniej enigmatycznie można prosić?

Smoczyca, to chyba zależy od ludzi, a nie od diety, że się domagają czegokolwiek od gospodarza. Niektórzy mogą oczekiwać obiadu z 3 dań + przystawki + deser + wino z górnej półki i będą kręcić nosem na ryż, bo to Azjaci jedzą, czy inne duperele. Jak człowiek jest chamem, to nim jest bez względu na wyznawaną dietę.

Smoczyca - 2011-04-25, 21:37

Hikikomori napisał/a:

A tak mniej enigmatycznie można prosić?

Smoczyca, to chyba zależy od ludzi, a nie od diety, że się domagają czegokolwiek od gospodarza. Niektórzy mogą oczekiwać obiadu z 3 dań + przystawki + deser + wino z górnej półki i będą kręcić nosem na ryż, bo to Azjaci jedzą, czy inne duperele. Jak człowiek jest chamem, to nim jest bez względu na wyznawaną dietę.


Masz absolutną rację, i dlatego odpisałam na konkretny post. Ale przyznasz, że wymagania z górnej półki częsciej można spotkać u ludzi z przekonaniem, że ich droga jest najwłaściwszą i jedyną (nie tylko wegusi - dukałki, niskowęglowodanowcy i tak dalej również, choć dobry przykład jest u pana w poście powyżej)...

Ja na szczęście raczej nie mam między znajomymi ludzi, którzy są z tej (wymaganiowej) bajki - raczej uważają za grzeczność z mojej strony fakt, że im gotuję jak lubią/chcą jeść - a ja ze swojej strony, nie spotykając się z nastawieniem roszczeniowym, uważam za swój obowiązek jako gospodarza dostosowanie się do preferencji gości.

jokada - 2011-04-26, 08:32

moim zdaniem rodzina, DOBRZY znajomi, osoby które szanują nas i nasz światopogląd najzwyczajniej w swiecie nie bedą wymagali podawania mięsa
ugoszczenie jak najlepiej można - to jedno
a wzajemny szacunek i akceptacja to drugie

taffit - 2011-04-26, 09:21

Smoczyca napisał/a:
Sama zapraszając gości pytam o ich preferencje i staram się przygotować coś, co lubią, ale nie uważam, żeby to był mój psi obowiązek.


Smoczyca napisał/a:
a ja ze swojej strony, nie spotykając się z nastawieniem roszczeniowym, uważam za swój obowiązek jako gospodarza dostosowanie się do preferencji gości.


ja już się pogubiłem ;)
nie jest to Twój psi obowiązek, ale jednak jest to Twój obowiązek
pewnie chodzi o to "psi" ;)

nie ma obowiązku dawać komuś coś do żarcia
w ogóle
wege nie wege wegan nie wegan
nigdy nie jest to obowiązek

częstujemy kogoś by zrobić mu przyjemność
podobnie z dawaniem komuś czegoś
przykładowo:
solenizant lubi Tolkiena, Sapkowskiego i Pratchetta
ja za Frodem nie przepadam, można powiedzieć mam alergię, nie zbliżam się i opędzam krzyżem, ale skoro zostaje Wiedźmin i Terry to robię danie z tych składników
i solenizant jest szczęśliwy

potem ja zostaję solenizantem i co tu dużo mówić: pierścionki mnie nie uszczęśliwią, a znajomy wiedząc o tym przygotowuje potrawę eliminując ten składnik, choć sam po nocach objada się tymi tłustymi tomami pod kołdrą

jak ktoś umiera po ostrym, to z chilli przesadzać nie będę

wegetarianie nie wymagają, wegetarianie po prostu są wegetarianami
to tak jakby myśleć, że ci pieprzeni niepełnosprawni na wózkach wymagają podjazdów do urzędów, co za chamstwo!

oczywiście nie jesteśmy niepełnosprawni, ale jedzący inaczej już tak ;)

Smoczyca - 2011-04-26, 09:28

Taffit - to jest wbrew pozorom dość logiczne. Roszczeniowa postawa = kontra z mojej strony. Natomiast prywatnie, skoro zapraszam kogoś, to znaczy, że go przynajmniej lubię i chcę mu sprawić przyjemność, więc nie podam mu czegoś, czego jeść nie chce/nie może.
taffit - 2011-04-26, 09:34

Smoczyca napisał/a:
Roszczeniowa postawa = kontra z mojej strony


Jest to psychologicznie uzasadnione 8-)

truman - 2011-04-26, 10:08

Hikikomori napisał/a:
A tak mniej enigmatycznie można prosić?

Już mniej nie potrafię, ale nie mów potem że się nie starałem :)

vieslav - 2011-06-26, 12:04

Jako, że wśród znajomych (bliższych i dalszych) nie mam nikogo vege musiałem się przystosować. Nie mam aż takich oporów, żeby nie zrobić czegoś z mięsem jeśli kogoś goszczę, ale wypada usiąść z resztą i zjeść, więc jeśli ktoś już koniecznie się domaga mięsa, to je dostanie, nie ma problemu. W sumie to problem jest - zależy jak bardzo zaszedł mi za skórę swoimi głupimi docinkami. Zauważyłem, że mięsojady mają okropną awersje do możliwości zjedzenia czegoś "vege", w każdym posiłku musi być mięso. To nie jest tak, że ja całkiem zrezygnowałem ze wszystkich "tradycyjnych" potraw, po prostu w większości z nich zamiast mięsa można dodać soi, różnicy prawie nie ma, ani w smaku ani w konsystencji. Jak już taki delikwent się naje i chwali moją kuchnie to dopiero go uświadamiam co zjadł. Wyobraźcie sobie jego minę :mrgreen: . W drugą stronę to nie zadziała - odsetek ludzi ma pojęcie, co tak na prawdę wegetarianie jedzą i zwykle dostaje ziemniaki i sałatkę więc jestem bezpieczny. 8-)
yuka66 - 2011-06-26, 14:13

Bardzo ciekawa dyskusja, podobną toczyłam z moim mężem przez ostatnie kilka miesięcy z okazji bierzmowania mojej córki. Zaprosiliśmy około 30 osób (W Danii bierzmowanie obchodzi się bardzo uroczyście) i była dyskusja, co podać. Moja córka absolutnie nie zgadzała się na jakiekolwiek mięso, wolała w ogóle nie mieć przyjęcia, więc stanęło na wegetariańskim, ale mój mąż do tej pory uważa, że nie ugościliśmy ludzi jak należy i właśnie narzuciliśmy im własne poglądy. Nota bene jedzenie było pyszne, ale mimo to wiem, że niektórym nic nie zastąpi mięsa. Ale to w końcu tylko jedna kolacja.
Osobiście uważam, że jeśli nie jemy mięsa z powodów etycznych, a nie np zdrowotnych, to absolutnie nie powinniśmy również kupować tego mięsa, mimo, że zje je ktoś inny.

Jakub - 2011-06-26, 14:58

yuka66 napisał/a:
Bardzo ciekawa dyskusja, podobną toczyłam z moim mężem przez ostatnie kilka miesięcy z okazji bierzmowania mojej córki. Zaprosiliśmy około 30 osób (W Danii bierzmowanie obchodzi się bardzo uroczyście) i była dyskusja, co podać. Moja córka absolutnie nie zgadzała się na jakiekolwiek mięso, wolała w ogóle nie mieć przyjęcia, więc stanęło na wegetariańskim, ale mój mąż do tej pory uważa, że nie ugościliśmy ludzi jak należy i właśnie narzuciliśmy im własne poglądy. Nota bene jedzenie było pyszne, ale mimo to wiem, że niektórym nic nie zastąpi mięsa. Ale to w końcu tylko jedna kolacja.
Osobiście uważam, że jeśli nie jemy mięsa z powodów etycznych, a nie np zdrowotnych, to absolutnie nie powinniśmy również kupować tego mięsa, mimo, że zje je ktoś inny.

Zgadzam się z tym ostatnim.

U mnie na weselu było tylko wege/wegan żarcie. Nikt nie kwękał, nikt nie kręcił nosem, nikt nie zrzędził. A nawet jeśli - to było święto moje i mojej żony, a nie gości. Poza tym jeśli komuś zależy, jeśli ktoś mnie szanuje, to nawet nie zgadzając się ze mną ws. wege nie będzie kręcił nosem. Jeśli nie pasuje, to przecież nikogo na siłę nie będę ciągnął na imprezę i zmuszał do utrzymywania kontaktów ze mną. ;-)

Swoją drogą, gratuluję Twojej córce. Przekaż jej, że trzeba mieć - za przeproszeniem - jaja (jajniki?), żeby tak się postawić. ;-)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group