Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Wegetarianizm & Weganizm - Oręż dyskutanta

Tomasz Makrela - 2012-04-08, 00:09
Temat postu: Oręż dyskutanta
Miło by było zgrupować w jednym miejscu przydatne w dyskusjach fakty. O, coś takiego zrobić. Problem z tą akurat stroną jest taki, że trudno zweryfikować prawdziwość danych. My będziemy wrzucać informacje uźródłowione.

Jeśli zbierze się dostatecznie dużo faktów, to można je będzie przenieść do tej wypowiedzi i temat przykleić.

Proponowane kategorie:

ZDROWIE
ETYKA
ŚRODOWISKO
SPORT
(Przykłady wegesportowców, stanowiska organizacji dietetycznych na temat wegetarianizmu jako diety dla sportowców.)
ZWIERZĘTA (Inteligencja tychże, uczucia i takie tam.)

Proponowana forma postów:

Cytat:
NAZWA KATEGORII: Streszczenie w jednym lub paru zdaniach informacji, o której mówi link. Link umieszczamy w treści tegoż streszczenia.


(Kurs takiegoż umieszczania linków tutaj.)

No, wszystko jasne chyba. To wio.

---------------------------------------------------------------------------

ZDROWIE: Według badań opublikowanych w British Journal of Cancer, nawet niewielkie ilości przetworzonego mięsa zwiększają ryzyko zachorowania na raka trzustki. 50 gramów dziennie to ryzyko zwiększone o 19 %, 100 gramów o 38 %, a 150 gramów - aż o 57 %. Obżeranie się kabanosami może być więc prawie tak groźne jak codzienne palenie papierosów, które zwiększa ryzyko raka trzustki o 74 %.

Potem dorzucę jeszcze z pięćdziesiąt faktów, teraz wasza kolej.

PS: Unikać wątpliwych źródeł. (Sam podałem Onet, który nie grzeszy wiarygodnością, ale pomińmy.) W przypadku dłuższego tekstu źródłowego, w dobrym tonie byłoby podać numer strony bądź nazwę sekcji, w której jest mowa o interesującym nas fakcie.

krzysztof - 2012-12-06, 12:21

Cześć Makrela :sloneczko:

Tomasz Makrela napisał/a:
Miło by było zgrupować w jednym miejscu przydatne w dyskusjach fakty. O, coś takiego zrobić....

Może to cię zadowoli :
PORADNIK DYSKUTANTA - Fundacja Viva! bloguje - Viva!
https://docs.google.com/v...7hsshTTGMGW7ZiQ
http://www.blog.viva.org....Dyskutanta.pdf.
Także wypowiedź i temat założony przez D.M. :Zabójstwa w warunkach naturalnych jako argument mięsożerców
http://www.forumveg.pl/viewtopic.php?t=7759#131508
Tomasz Makrela napisał/a:
...Proponowane kategorie:

ZDROWIE
ETYKA
ŚRODOWISKO
SPORT
(Przykłady wegesportowców, stanowiska organizacji dietetycznych na temat wegetarianizmu jako diety dla sportowców.)
ZWIERZĘTA (Inteligencja tychże, uczucia i takie tam.)...


Zdrowie - ok. 40 propozycji badań z krótkim omówieniem i odnośnikami
Scientific Dietary Studies -- Vegetarian Diets - The Vegetarian Site
http://www.thevegetariansite.com/diet_stud.htm
Zakres taktyczny:
Cytat:
Vegetarian Diets:
Soy Foods:
Bone Health:
Meat and/or Dairy & Cancer:
Meat, Eggs, and/or Dairy & Heart Disease:
Meat & High Blood Pressure (Hypertension):

Poniżej uaktualniłem kilka odnośników, które były nieaktualne bądź nie były w ogóle aktywne
z Vegetarian Diets:
1.Study Shows Vegetarian Populations Have Lower Rates of Hypertension, Berkow & Barnard 2005,
http://www.thefreelibrary...et.-a0169821408
http://www.pcrm.org/media...r-silent-killer
3.The Oxford Vegetarian Study: An Overview, Appleby et al. 1999, American Journal of Clinical Nutrition,
http://ajcn.nutrition.org/content/70/3/525s.full
z Soy Foods:
2.Decreased Serum Total Cholesterol Concentration Is Associated with High Intake of Soy Products in Japanese Men and Women
http://jn.nutrition.org/content/128/2/209.full
z Bone Health:
1.Dietary Factors and the Incidence of Hip Fracture in Middle-aged Norwegians, Meyer et al. 1997,
http://aje.oxfordjournals.../2/117.full.pdf
2.Protein Consumption and Bone Fractures in Women, Feskanich et al. 1996, American Journal of Epidemiology
http://aje.oxfordjournals.../5/472.full.pdf
z Meat and/or Dairy & Cancer:
1.Dietary Factors and the Risk of Gastric Cancer in Mexico City, Ward & Lopez-Carrillo 1999, American Journal of Epidemiology,149,
http://aje.oxfordjournals.org/content/149/10/925
3.Eating Patterns and Risk of Colon Cancer, Slattery et al. 1998, American Journal of Epidemiology,
http://aje.oxfordjournals...148/1/4.1.short
4.Dietary Risk Factors for Colon Cancer in a Low-risk Population, Singh & Fraser 1998, American Journal of Epidemiology,
http://aje.oxfordjournals.../8/761.abstract
http://aje.oxfordjournals.../8/761.full.pdf
z Meat & High Blood Pressure (Hypertension):
1.Study Shows Vegetarian Populations Have Lower Rates of Hypertension, Berkow & Barnard 2005, Nutrition Reviews:
http://www.pcrm.org/media...r-silent-killer

"Ciekawe" badanie z innego zakresu :
"Inteligentne dzieci częściej zostają wegetarianami " :
szeroko w :
"IQ in childhood and vegetarianism in adulthood: 1970 British cohort study"
http://www.ncbi.nlm.nih.g...les/PMC1790759/

Inne kategorie tematyczne , które wymieniłeś :
BIOLOGICZNE KORZENIE MORALNOŚCI -prof. Andrzej Elżanowski, wykład oraz dyskusja
http://www.forumveg.pl/viewtopic.php?t=7349#122057
"Wieloryby (w) prawie jak ludzie?" Trójka Polskie Radio w "Raport o stanie świata z 11.02.2012 oraz "Krowa też człowiek" ,audycja i wywiad z prof. Elżanowskim
http://www.forumveg.pl/viewtopic.php?t=7725#130976
Inne z prof. Elżanowskim
http://www.forumveg.pl/viewtopic.php?t=7349#131648
"Ludzie przeciwko zwierzętom". , Prof.Janusz Tazbir
http://forum.empatia.pl/v...php?f=18&t=1937
"Zwierzęta w klatce (języków)", Dariusz Czaja
http://www.forumveg.pl/vi...56df72e1#108515
"W towarzystwie zwierząt" ,James Serpell- fragment.
http://www.forumveg.pl/vi...start=30#108726
"Teologia zwierząt" ,Andrew Linzey
http://www.forumveg.pl/vi...tart=135#118714
'Zwierzęta są do kochania, nie do jedzenia" -rozmowa z psychologiem Wojciechem Eichelbergerem
http://www.eioba.pl/a/267...nie-do-jedzenia
"Dyskryminacja gatunkowa - temat przemilczany przez etykę",dr Marek Miedziński
http://forum.empatia.pl/v...php?f=18&t=1881
Książki z/do etyki z wyszczególnionymi rozdziałami dot.wege.
http://www.forumveg.pl/vi...start=75#118770
http://www.forumveg.pl/vi...start=90#119258
http://www.forumveg.pl/vi...start=90#120384
http://www.forumveg.pl/vi...start=90#120823


:bye:

krzysztof - 2012-12-09, 12:26
Temat postu: Re: Oręż dyskutanta
Cześć :sloneczko:

Tomasz Makrela napisał/a:
...Proponowane kategorie:
...
ZWIERZĘTA (Inteligencja tychże, uczucia i takie tam.)
...

"Świadomość zwierząt" TVP.
http://www.forumveg.pl/viewtopic.php?t=4717#75473
"Umysły innych zwierząt" - Wykład "Umysły innych zwierząt" -poprowadzony przez prof. dr hab. Wojciecha Pisulę
http://www.forumveg.pl/viewtopic.php?t=4717#127361
,"UMYSŁY ZWIERZĄT" Griffina ( tylko link do pozycji z omówienie poszcz. rozdz.) ,Wykład
http://www.gwp.pl/category/1000,zwierzeta-i-ludzie
Z tym ,że trzeba brać poprawkę na rok wydania pozycji - dziś wiadomo o wiele więcej na temat świadomości i procesów poznawczych.
Cytat:
Książka stanowi swoiste kompendium wiedzy na temat roli świadomości i procesów poznawczych w sterowaniu zachowaniami zwierząt. W precyzyjny i zarazem przystępny sposób Donald R. Griffin omawia w niej wszystkie najważniejsze zagadnienia mające związek z tą tematyką, nie stroniąc od poruszania problemów trudnych i wywołujących kontrowersje. Ilustrując swój wywód przykładami, które ukazują fascynującą złożoność mechanizmów uczestniczących w kontroli zachowania zwierząt, przedstawia techniki i taktyki stosowane przez zwierzęta podczas zdobywania pokarmu, ich zachowania budowlane oraz przykłady używania przez nie narzędzi.
Autor, będący zagorzałym przeciwnikiem traktowania ludzkiego umysłu jako zjawiska unikalnego, wskazuje, że zwierzęta myślą, posługują sie pojęciami i symbolami, a także są zdolne do oszukiwania i manipulacji. Książka stanowi cenne źródło informacji zarówno dla studentów biologii, weterynarii, psychologii, psychiatrii, pedagogiki czy socjologii, jak i nauczycieli wielu przedmiotów oraz wszystkich osób zainteresowanych życiem zwierząt lub świadomością i procesami poznawczymi.

Omawiana książka składa się z dwunastu rozdziałów, opatrzonych wstępem oraz indeksem i bogatą bibliografią. Prezentuje przegląd światowych badań nad zachowaniami zwierząt prowadzonych w kontekście filozofii umysłu i nauk poznawczych. Książka jest próbą odpowiedzi na pytanie o uniwersalne procesy myślowe u zwierząt i czyni to na podstawie obserwacji takich gatunków jak: pszczoły, delfiny i małpy człekokształtne. Wykład w niej zawarty oparty jest na przykładach rozmaitych zachowań zwierząt, począwszy od zdobywania pożywienia, zachowań drapieżnych aż do używania narzędzi.

Wstęp
Autor rozważa trzy stanowiska obecne we współczesnym myśleniu o zwierzętach: pierwsze, tzw. zdroworozsądkowe, oparte na przekonaniu, że za każdym zachowaniem zwierzęcia stoi oczekiwanie efektu, drugie, behawioralne, traktuje je jako uboczny efekt mentalnych doświadczeń i wreszcie trzecie, poznawcze, które podkreśla rolę procesów myślowych, obecnych zarówno u ludzi, jak i u zwierząt.
Rozdział 1. Mentalność zwierzęca
Autor podważa tu popularne wśród niektórych badaczy przekonanie o nieświadomym podłożu zachowań zwierzęcych i uważa, że jest ono efektem trudności w poszukiwaniu dowodów na istnienie świadomości u zwierząt. Swoje stanowisko popiera obserwacjami naczelnych, współpracujących ze sobą lub manipulujących prymitywnymi narzędziami między innymi podczas zdobywaniu pożywienia. Przedstawia również różne poziomy i zakresy definicji pojęcia „świadomość”.
Rozdział 2. Poszukiwanie pożywienia
Autor pokazuje rozmaite sposoby i techniki stosowane przez zwierzęta w celu zdobycia pożywienia. Ich uniwersalność niekoniecznie zależy od filogenezy gatunków, zaś zwierzęta stojące niżej gatunkowo wykazują się większą pomysłowością od tych „wyższych”. Dowodem tego mogą być szczegółowo omówione przez autora decyzje podejmowane przez pszczoły w poszukiwaniu żywności, selekcja ofiar dokonywana przez szpaki i pliszki, decyzje ekologiczne kosów, techniki zdobywania pożywienia przez ostrygojada czerwonego oraz różnicowanie budowy ciała łuszczaków, dzięki czemu skuteczniej zdobywają pożywienie. Wiele z nich jest efektem konsekwentnych poszukiwań i testów, prowadzonych przez zwierzęta, w trakcie których dopracowywały metodę i uczyły się, która jest bardziej skuteczna.
Rozdział 3. Drapieżnictwo
W rozdziale trzecim autor zajmuje się drapieżnikami polującymi na ofiary, których złapanie wymaga aktywnych, uniwersalnych działań. W niektórych znaczących przypadkach, oznacza to skoordynowaną współpracę kilku osobników i może być dowodem na proste myślenie świadome. Gatunki przeszły przez bardzo ostrą selekcję w toku ewolucji, i rozwinęły wymyślne strategie polowań i ucieczki. Za przykład służą między innymi: strzeble tworzące ławice, by uniknąć ataku szczupaka, jastrzębie podtapiające ofiary oraz antylopy wykrywające drapieżniki w otoczeniu i ostrzegające innych członków stada.
Rozdział 4. Konstruowanie
W rozdziale tym autor przygląda się bardzo ciekawemu zjawisku, jakim jest budowanie przez zwierzęta rozmaitych konstrukcji takich jak: gniazda, nory czy pułapki. Choć owe konstrukcje są charakterystyczne dla danego gatunku, istnieją dowody na to, że poszczególni jego przedstawiciele realizują je różnymi drogami i dostosowują proces budowy do wymogów sytuacji, co obserwujemy na przykładzie ptaków i owadów.
Rozdział 5. Wykorzystywanie narzędzi
Autor podważa powszechnie panujący pogląd jakoby używanie narzędzi było zarezerwowane tylko i wyłącznie dla wyższych gatunków, na przykład małp. Wspierając się danymi z obserwacji udowadnia, że pojawia się ono u przedstawicieli wielu gatunków, począwszy od insektów przez ptaki aż po ssaki.
Rozdział 6. Formowanie pojęć
Rozdział jest próbą odpowiedzi na pytanie o zdolność do zapamiętywania, kojarzenia i generalizowania doświadczeń przez zwierzęta. Pytanie o umiejętność klasyfikowania i myślenia kategorialnego jest w gruncie rzeczy pytaniem o świadome myślenie. Autor dokonuje przeglądu teorii psychologicznych zajmujących się tym zagadnieniem i przybliża badania prowadzone przez szkoły behawiorystów i psychologów poznawczych.
Rozdział 7. Fizjologiczne wskaźniki procesów myślowych
W tym rozdziale autor poszukuje dowodów na myślenie zwierząt korzystając z badań nad funkcjonowaniem mózgu i centralnego systemu nerwowego. Wiele z nich pokazuje podobieństwa w budowie mózgu człowieka i ssaków, w tym na przykład podobna lokalizacja ośrodków odpowiedzialnych za proces komunikowania się. Autor szczególnie dokładnie przygląda się badaniom z wykorzystaniem elektroencefalogramu.
Rozdział 8. Komunikacja jako dowód świadomego myślenia
Autor przedstawia ideę, zgodnie z którą zachowania o funkcji komunikacyjnej są „oknem” do umysłu zwierzęcia i źródłem dowodów na obecność procesów myślowych u zwierząt. Omawia zachowania takie jak mruganie oczami, zmiana zabarwienia, sapanie i jęczenie, ale także alarmujące dźwięki i krzyki, które pełnią funkcję komunikacyjną.
Rozdział 9. Komunikacja symboliczna
Jak wynika z tego rozdziału, jest ona stosowana w celu zawiadomienia partnera o nowych źródłach pożywienia, zagrożeniu, zamiarze walki lub zalotów seksualnych, ale również w celu pozyskiwania nowych członków gniazda, jak ma to miejsce w wypadku mrówek. Autor omawia rozmaite formy, w jakich zwierzęta komunikują się, jak na przykład: pozostawianie śladów zapachowych, gwałtowne ruchy ciała lub poszczególnych jego części, symbolizujące walkę.
Rozdział 10. Dezorientowanie i manipulacja
Rozdział ten poświęcony jest bardzo interesującemu zjawisku, które polega na wysyłaniu i odbieraniu między zwierzętami mylących sygnałów, w trakcie którego można zaobserwować wskaźniki świadczące o świadomym myśleniu zarówno po stronie zwierzęcego „aktora”, jak i „odbiorcy”. Należą do nich nie tylko umaszczenie i zdolność mimikry, ale także wydawanie dźwięków.
Rozdział 11. Małpy i delfiny
Rozdział jest prezentacją wielu wszechstronnych zachowań obu gatunków wskazujących na myślenie i przeżywanie uczuć przez przedstawicieli tych gatunków. Autor dokonuje selekcji tych najbardziej spektakularnych i kładzie szczególny nacisk na zachowania pełniące funkcję komunikacyjną.
Rozdział 12. Znaczenie istnienia świadomości u zwierząt
Po odsłonięciu wcześniejszych danych, autor rozważa wiele kwestii ogólnych związanych z umysłowością zwierzęcą. Przeprowadza dyskusję nad znaczeniem istnienia świadomości u zwierząt, i dopatruje się go na poziomie filozoficznym, etycznym i naukowym. Pokrótce podsumowuje także zawartość poprzednich rozdziałów i wskazuje na obszary dalszych badań.

krzysztof napisał/a:
...Zdrowie - ok. 40 propozycji badań z krótkim omówieniem i odnośnikami
Scientific Dietary Studies -- Vegetarian Diets - The Vegetarian Site
http://www.thevegetariansite.com/diet_stud.htm
Zakres taktyczny:
Cytat:
Vegetarian Diets:
Soy Foods:
Bone Health:
Meat and/or Dairy & Cancer:
Meat, Eggs, and/or Dairy & Heart Disease:
Meat & High Blood Pressure (Hypertension):
...

Tylko jest jeden "mały problem"- branża mięsna /przemysł mięsny jest w stanie obalić każdy nawet sensowny argument.
Zobacz na to, jeden z tematów/odczytów na międzynarodowym kongresie branży mięsnej ,który odbył się w czerwcu w Paryżu .
http://www.worldmeatcongr...le=71&IDRub=112
Cytat:
11:15 - 11:40
A world without meat, a world without livestock farming: nonsense!
René LAPORTE and Pascal MAINSANT, consultants
Wystarczy zerkną na tzw.: partnerów kongresu to też "doborowe towarzystwo"
http://www.worldmeatcongr...ule=71&IDRub=76

Do tego dochodzi żelazny argument w stylu:"... ludzie jedzą mięso i jakoś żyją , nie ma żadnych niebezpieczeństw , instytucje państwowe monitorują stale jakość mięsa , dzieci potrzebują mięsa" itd.itp. wypowiadane oczywiście w imieniu branży mięsnej przez tzw. autorytety czy medyczne czy z zakresu żywienia i dietetyki z rożnych szacownych instytutów,akademii , uniwersytetów (bardzo często nie jest to "działalność charytatywna").
Taki argument jest jasny i sensowny dla obywatela hodowanego przed telewizorem a zwłaszcza gdy jest podsycany widokiem celebryty smażącego i obrabiającego sztukę mięsa na patelni oraz płatnymi przepisami w najróżniejszych kolorowych czasopismach - z nimi pragnie się mierzyć i utożsamiać olbrzymia cześć gospodyń domowych , to emanacja ich marzeń.

Za jakiś czas rozpocznie się akcja propagandowa branży mięsnej związana z promocją mięsa wysokiej jakości, realizowana przez Polski Związek Producentów Bydła Mięsnego - ilość mitów, dogmatów, półprawd,kłamstw itd. przewyższy zapewne jakość "mięsa" - pytanie czy pójdą śladem akcji "Mam kota na punkcie mleka",która rusza już jesienią
szerzej :
http://forum.empatia.pl/v...?p=11859#p11859

:bye:

Łysica - 2012-12-09, 16:41

Szufla!
krzysztof napisał/a:
"Mam kota na punkcie mleka",która rusza już jesienią
szerzej :
http://forum.empatia.pl/v...?p=11859#p11859

To coś w stylu"wszystkie chwyty dozwolone".
Nie wiem kiedy ludzie się obudzą ale pewnie nie prędko.

werty - 2012-12-28, 22:36

Mój młodszy syn czytał w necie o tej akcji mlecznej i jest napalony na dyskusję z pania lub jakims innym wysłanym gagatkiem .

Wracaja do głównego wątku temtu to dobrym argumentem byłaby liczba zgonów powodowanych róznymi choróbskami.

krzysztof - 2013-01-07, 11:25
Temat postu: Re: Oręż dyskutanta
Cześć Makrela :sloneczko:

Tomasz Makrela napisał/a:
Miło by było zgrupować w jednym miejscu przydatne w dyskusjach fakty.

Proponowane kategorie:

ZDROWIE
ETYKA
ŚRODOWISKO
SPORT
(Przykłady wegesportowców, stanowiska organizacji dietetycznych na temat wegetarianizmu jako diety dla sportowców.)
ZWIERZĘTA (Inteligencja tychże, uczucia i takie tam.)...


Zerknij na specjalnie poświęconą stronę wege. z Universität Wien - Uniwersytetu w Wiedniu.
Zgromadzili tam pokaźna bazę zarównano z badaniami jak i poważnymi materiałami z etyki , filozofii, historii , socjologi , psychologi itd. jest naprawdę w czym wybierać i przebierać - może przydało by się trochę więcej z ostatnich dwóch lat lat ale i tak zrobili super robotę - wszytko w pdf.
FEWD Bibliography Vegetarianism / Veganism: The Social Sciences
http://ethik.univie.ac.at...ences-articles/
np.: wybrane godne polecenia:
Izmirli, Serdar / Phillips, Clive J.C. 2011. The relationship between student consumption of animal products and attitudes to animals in Europe and Asia. British Food Journal 113(3): 436-450.
Zamir, Tzachi 2004. Veganism. Journal of Social Philosophy 35(3): 367-379.
Walton, John K. 2009. Reviewed Item: Gregory, James 2007. Of Victorians and Vegetarians. The Vegetarian Movement in Nineteenth-Century Britain. (Dissertation). London, Tauris. Journal of Social History 42(3): 813-814.


Z lewej strony pozostałe działy:
Cytat:
Vegetarismus Interdisziplinär
Veg-Scholars
Vegetarismus Historisches
Vegetarismus Philosophie
Vegetarismus Soziologie
Vegetarismus Psychologie
Vegetarismus Theologie
Vegetarismus Naturwiss.
Vegetarismus Ökologie
Vegetarismus Gastrosophie
Vegetarismus Populäre M.
Vegetarismus Populäre M.
Vegetarianism Popular M.
J. Foer 2010 Tiere essen
Workshop 2011


:bye:

krzysztof - 2013-07-26, 10:09

Cześć :sloneczko:

Miażdży argumentami:
Jonathan Safran Foer,Zjadanie zwierząt,Przekład: Dominika Dymińska,Posłowie:Dariusz Gzyra
http://www.krytykapolityc...adanie-zwierzat

Cytat:
OpisZjadanie zwierząt sprawiło, że zmieniłam sposób, w jaki jem.
Dałam tę książkę wszystkim, których kocham.
Natalie Portman

Jeśli znajdą się osoby, których nie przekona sugestywny sposób, w jaki Foer opisuje okropieństwa przemysłowej hodowli zwierząt, to znaczy, że są nieczułe albo głuche na głos rozsądku. Albo i jedno, i drugie.
J.M. Coetzee

Gdy Jonathanowi Safranowi Foerowi urodził się syn, chciał się dowiedzieć, jak powinien go karmić i czym naprawdę jest mięso. Skąd pochodzi? Jak się je produkuje? Jak traktowane są zwierzęta i czy to ważne? Jak zjadanie zwierząt wpływa na gospodarkę, społeczeństwo i środowisko? Wyniki tego śledztwa sprawiły, że stanął twarzą w twarz z rzeczywistością, której jako obywatel nie mógł zignorować, a jako pisarz nie mógł przemilczeć.
Książka przetłumaczona na 37 języków!
Ponad milion sprzedanych egzemplarzy!
>> czytaj fragment w Dzienniku Opinii
Najlepsi dziennikarze i aktywiści praw zwierząt – a także Jezus, Gandhi, Pitagoras, Arystoteles, John Locke i Immanuel Kant – zmagali się z pytaniem o to, czy zabijanie zwierząt na mięso jest etyczne. Dzięki tej niezwykle dociekliwej książce Foer dołącza do nich. Zjadanie zwierząt nie nawołuje jednak do przejścia na wegetarianizm. Ta książka to apel o świadomość i odpowiedzialność.
„Los Angeles Times”
Zjadanie zwierząt jest wyjątkowe, ponieważ wegetarianin Foer pozwala farmerom i aktywistom mówić we własnym imieniu. Do zjadaczy mięsa odnosi się z dużą empatią, a jego poczucie humoru słodzi gorzką rzeczywistość.
„The Oprah Magazine”
Foer przekonuje, że ludzi określają ich wyrzeczenia. Wegetarianizm wymaga rezygnacji z przyjemności prawdziwych i niezastępowalnych niczym innym. Autor ma na tyle dużo odwagi, że nie wstydzi się wymagać tego poświęcenia od swoich czytelników.
„The New Yorker”
To, że za każdym razem, gdy jem befsztyk, zastanawiam się nad tym, czy nie jestem hipokrytą, to wielki sukces autora. W książce pisze: „Musimy odnaleźć miejsce na mięso w debacie publicznej, tak samo jak znaleźliśmy je na naszych talerzach”. Po lekturze trudno się z nim nie zgodzić.
„San Francisco Chronicle”
Jonathan Safran Foer (1977) – jeden z najciekawszych współczesnych pisarzy amerykańskich, autor kilku bestsellerów. Na podstawie jego powieści Wszystko jest iluminacją (2008) Liev Schreiber nakręcił w film, w którym główną rolę zagrał Elijah Wood. W 2011 roku zekranizowano jego kolejną książkę Strasznie głośno, niesamowicie blisko.
Foer: Gówniany interes
http://www.krytykapolityc...owniany-interes
Cytat:
Zwierzęta hodowane na terenie USA produkują 130 razy więcej odchodów (39 ton na sekundę) niż wszyscy mieszkańcy tego kraju razem wzięci.

Z przeprowadzonych w USA kampanii prawnych przeciwko przemysłowej hodowli trzody chlewnej najskuteczniejsze okazały się te, które skupiały się zanieczyszczeniach. (To właśnie to mają na myśli ci, którzy mówią o wpływie ferm przemysłowych na środowisko). Sprawa jest stosunkowo prosta: chodzi o wielkie ilości gówna. Jest go tak dużo, że nie wiadomo, co z nim zrobić. W efekcie trafia do rzek, jezior i oceanów, niszczy ekosystemy, zanieczyszcza powietrze, wodę i glebę, co ma dramatyczne konsekwencje dla ludzkiego zdrowia.

Każdego roku z hodowli świń wywozi się około 3,5 tys. ton gnoju, z kurzej fermy 3 tys., a z tuczarni bydła 150 tys.. W jednym z raportów sporządzonych przez instytucję kontrolną General Accounting Office (GAO) czytamy: „Jeden zakład generuje więcej odchodów niż niektóre amerykańskie miasta”[ii]. Zwierzęta hodowane na terenie USA produkują 130 razy więcej odchodów (39 ton na sekundę) niż wszyscy mieszkańcy tego kraju razem wzięci[iii]. Gnój zanieczyszcza środowisko 160 razy bardziej niż ścieki miejskie[iv]. Mimo to na fermach nie ma infrastruktury umożliwiającej radzenie sobie z tym problemem. To jasne, że nie ma toalet, ale nie ma też rur kanalizacyjnych ani nikogo, kto zajmowałby się wygarnianiem odchodów z zagród czy hangarów. Brakuje również przepisów dotyczących utylizacji odchodów zwierząt hodowlanych. (Według GAO żadna z komisji nadzorczych nie jest w stanie zebrać rzetelnych danych, gdyż do tej pory nawet nie ustalono, ile legalnie działających ferm znajduje się na terenie USA[v]). Co więc dzieje się z gnojem? Przyjrzyjmy się polityce, jaką przyjął największy amerykański producent wieprzowiny, Smithfield.

Smithfield co roku zabija więcej świń niż liczą populacje mieszkańców Nowego Jorku, Los Angeles, Chicago, Phoenix, San Antonio, San Diego, Dallas, San José, Filadelfii, Detroit, Jacksonville, Indianapolis, San Francisco, Columbus, Austin, Fort Worth i Memphis. To ponad 31 milionów zwierząt[vi]. Według obliczeń rządowej agencji EPA jedna świnia produkuje rocznie dwa do czterech razy więcej odchodów niż człowiek[vii]. Czyli na jednego Amerykanina przypada 127 kilogramów gnoju[viii]. Zwierzęta należące do Smithfield wydalają tyle, co wszyscy mieszkańcy stanu Kalifornia i Teksas razem wzięci.

Wyobraźmy sobie, że nie ma oczyszczalni ścieków, kanalizacji i całej tej infrastruktury, do której się przyzwyczailiśmy. Wszyscy obywatele Teksasu taplaliby się w gnoju. By zrozumieć, jakie konsekwencje niesie ze sobą zanieczyszczenie środowiska tak ogromną ilością odchodów, trzeba najpierw się dowiedzieć, co właściwie zawierają. Jeff Tietz w swoim przerażającym artykule Boss Hog dla magazynu „Rolling Stone” wymienił niebezpieczne substancje występujące w odchodach świń hodowanych na mięso. Na liście znalazły się: amoniak, metan, siarkowodór, tlenek węgla, cyjanki, fosfor, azotany i metale ciężkie. Dodatkowo w gnoju gnieżdżą się patogeny powodujące różne choroby, w tym salmonellozę, kryptosporydiozę, zapalenie opon mózgowych i giardiozę[ix]. (Dzieci dorastające w pobliżu zakładów hodowli świń chorują na astmę dwa razy częściej od ich rówieśników wychowywanych w innym środowisku[x]). Nie chodzi tylko o gnój, ale o wszystko, co przedostaje się do otoczenia przez szczeliny w podłodze: martwe prosięta, łożyska i błony płodowe, wymioty, krew, mocz, strzykawki po antybiotykach, puste buteleczki po środkach na odrobaczanie, włosy, ropa, a nawet części ciała.

Przemysł usiłuje nam wmówić, że ziemia może chłonąć te toksyny bez konsekwencji dla naszego zdrowia[xi]. To bzdura. Zanieczyszczenia przenikają do wód podziemnych i powierzchniowych, trujące gazy, takie jak amoniak czy siarkowodór, przedostają się do atmosfery. Kiedy gnojowniki – wielkości boiska futbolowego – się przepełniają, Smithfield rozlewa ścieki na polach. Albo po prostu rozpyla je w powietrzu. Powstają wówczas ohydne gejzery, wokół których zbiera się śmierdząca mgła. Ludzie mieszkający w pobliżu zakładów chowu przemysłowego skarżą się na chroniczne krwawienia z nosa, bóle uszu, biegunki i pieczenie w płucach. Nawet jeśli obywatele próbują się jednoczyć przeciwko praktykom stosowanym na fermach, wpływowi przedstawiciele przemysłu robią wszystko, by zniweczyć ich plany.

Zyski Smithfield są imponujące – firma w 2007 roku zarobiła 12 miliardów dolarów. Minimalizacja kosztów produkcji doprowadziła jednak do zanieczyszczenia środowiska odchodami, co z kolei spowodowało pogorszenie stanu zdrowia ludzi mieszkających w okolicy oraz zmniejszenie wartości gruntów. Gdyby Smithfield nie oszczędzało w ten sposób, produkcja taniego mięsa byłaby niemożliwa, a to oznaczałoby dla firmy bankructwo.

Wróćmy do istoty sprawy. Gnój sam w sobie nie jest wcale zły. Przez wiele lat rolnicy nawozili nim pola, na których pasły się zwierzęta. Ich mięsem żywili się ludzie, a nawóz znów trafiał na pola i tak w kółko. Gnój stał się problemem, gdy Amerykanie postanowili jeść więcej mięsa i płacić za nie mniej. By zrealizować swój zamiar, należało odejść od modelu proponowanego przez Paula Willisa i pogodzić się z istnieniem firm takich jak Smithfield. Hodowla przestała być domeną rolników – oddano ją w ręce korporacji dążących do maksymalnej redukcji kosztów. Konsumenci pozwolili firmom gromadzić mnóstwo zwierząt na niewielkiej przestrzeni. Dlatego rolnicy nie mogą już samodzielnie uprawiać roślin na paszę, muszą ją importować. Poza tym pola uprawne i tak nie są w stanie wchłonąć całego tego gnoju. Tylko w trzech zakładach w Karolinie Północnej powstaje więcej azotanów (ważny składnik nawozów) niż potrzeba do nawożenia pól na terenie całego stanu[xii].

Co więc dzieje się z tak ogromną ilością szkodliwego gówna? Upłynnione odchody pompuje się do wielkich zbiorników. Takie gnojowniki zajmują zwykle powierzchnię około 1 tys. m2 (to tyle co największe kasyno w Las Vegas) i są głębokie na mniej więcej 10 metrów[xiii]. Budowa takich gnojowych jezior to powszechna, legalna praktyka. Wokół jednego zakładu powstaje nawet do stu zbiorników[xiv].

Wpadnięcie do takiego gnojownika oznacza śmierć[xv]. Podobnie jak śmiercią mogłoby się skończyć wejście do chlewni, gdyby nie było w niej wentylacji. Tietz pisze:
[i]Pewien pracownik z Michigan zasłabł oszołomiony smrodem i wpadł do zbiornika. Jego 15-letni bratanek ruszył mu na ratunek. Nie przeżył. Za chłopakiem skoczył kuzyn. Nie przeżył. Starszy brat pracownika zanurkował, by ratować ich wszystkich i również nie przeżył. Ostatni skoczył ojciec. Wszyscy utonęli w świńskim gównie[xvi].


Korporacjom takim jak Smithfield bardziej opłaca się płacić kary za zanieczyszczanie środowiska niż zmienić sposób hodowli. Zwłaszcza że zmiany mogłyby doprowadzić firmę do bankructwa.

Przedsiębiorstwa doskonale wiedzą, jak postępować, by omijać nieliczne regulacje prawne ograniczające działania przemysłu[xvii]. Na rok przed wybudowaniem największego na świecie zakładu-rzeźni w Bladen County w Karolinie Północnej władze stanu zniosły prawo hrabstw do regulacji działalności ferm przemysłowych. Można sobie wmawiać, że to przypadek, ale za zmianą przepisów stał senator Wendell Murphy, który dziś należy do zarządu Smithfield. Wcześniej natomiast był prezesem i menedżerem firmy Murphy Family Farms kupionej przez Smithfield w 2000 roku.

Parę lat po wprowadzeniu nowych przepisów, w 1995 roku, Smithfield wylało 80 milionów litrów ścieków do wód New River w Karolinie Północnej, powodując tym samym największą katastrofę ekologiczną tego rodzaju[xviii]. Zniszczenia były dwa razy większe niż w przypadku słynnego wycieku ropy z tankowca Exxon Valdez, który miał miejsce sześć lat wcześniej[xix]. Ściekami wylanymi wówczas przez Smithfield można było napełnić 250 basenów olimpijskich. Według raportu opublikowanego w 1997 roku przez organizację ekologiczną Sierra Club (RapSheet on Animal Factories) Smithfield złamało przepisy ustawy o ochronie wody (Clean Water Act) ponad siedem tysięcy razy. Wynika z tego, że korporacja postępowała wbrew prawu 20 razy dziennie. Firmę oskarżono o zanieczyszczenie ściekami rzeki Pagan wpadającej do zatoki Chesapeake oraz o przekłamania w raportach i zacieranie śladów nielegalnej działalności. Pojedynczy przypadek pogwałcenia zasad zawsze może się zdarzyć. 10 też. Ale siedem tysięcy już nie. Na Smithfield nałożono karę w wysokości 12,6 miliona dolarów[xx]. Wydaje się, że to sporo. To faktycznie najwyższa grzywna za zanieczyszczanie środowiska w historii USA. Ale to żadne pieniądze dla firmy, która zarabia 12,6 miliona dolarów w 10 godzin[xxi]. Były menedżer Smithfield Joseph Luter zarobił tyle na opcjach na giełdzie w 2001 roku.

Co na to kosumenci? Oburzamy się, gdy dojdzie do wielkich szkód. Potem korporacje mówią: „sorry”, a my dalej zajadamy produkowane przez nie mięso. Smithfield nie tylko przetrwało sądową batalię, ale wręcz na niej skorzystało. Kiedy doszło do wycieku na rzece Pagan, Smithfield zajmowało siódme miejsce wśród największych producentów wieprzowiny w USA. Dwa lata później podskoczyło na drugie miejsce. Od tamtej pory firma wciąż rośnie w siłę. Dziś co czwarta zarżnięta świnia w kraju należy do Smithfield[xxii]. Robiąc codzienne zakupy, wspieramy wszystkie ohydne praktyki stosowane przez tę i wiele innych korporacji.

Według statystyk opracowanych przez EPA już 70 tys. km rzek (dla porównania obwód ziemi to ok. 40 tys. km) na terenie 22 stanów jest zanieczyszczonych odchodami zwierząt hodowlanych. W związku z tym w ciągu trzech lat doszło do całkowitego wyginięcia ryb w aż 200 zbiornikach wodnych[xxiii]. 13 milionów ryb zostało zatrutych gównem. Ich zwłokami można by wyłożyć wybrzeże Pacyfiku od Seattle aż po granicę z Meksykiem[xxiv].

Ludzie mieszkający w pobliżu ferm rzako bywają zamożni czy wpływowi. Przemysł traktuje ich jak śmieci. Oddychają powietrzem przesyconym zapachem gnoju. Od tego się nie umiera (z reguły). Ale chroniczne bóle głowy, gardła, przewlekły kaszel i katar czy biegunki albo inne dolegliwości, takie jak nadciśnienie, depresja, ciągłe uczucie zmęczenia, to codzienność. Można też zapaść na jakąś chorobę psychiczną[xxv]. W raporcie opracowanym przez senat stanu Kalifornia czytamy: „Badania wykazały, że gnojowniki emitują szkodliwe substancje i toksyny, które mogą powodować osłabienie układu odpornościowego, negatywnie wpływać na nastrój, a nawet przyczyniać się do problemów neurologicznych”[xxvi].

Są podstawy, by podejrzewać, że przebywanie w pobliżu chlewni ma wpływ na zwiększenie podatności na zakażenia gronkowcem złocistym typu MRSA (opornym na metycylinę)[xxvii]. Bakteria ta powoduje powstawanie „czerwonych, potwornie bolesnych wrzodów osiągających wielkość spodków od filiżanek”. W 2005 roku w USA więcej ludzi (18 tys.) zmarło w wyniku zakażeń gronkowcem MRSA niż z powodu AIDS. Dziennikarz magazynu „The New York Times” Nicholas Kristof, który sam dorastał w okolicach zakładu hodowli świń, twierdzi, że pewnemu lekarzowi z Indiany udało się udowodnić istnienie zależności pomiędzy działalnością ferm a zwiększonym ryzykiem zakażenia MRSA, nie zdążył jednak opublikować wyników swoich badań, gdyż wcześniej umarł na chorobę spowodowaną komplikacjami po zakażeniu gronkowcem. Do dziś nie wiemy, czy takie powiązanie faktycznie istnieje, jednak zdaniem Kristofa „musimy zastanowić się, czy jako naród faktycznie chcemy dalej wspierać przemysł, który wprawdzie produkuje tanie mięso, ale jednocześnie niszczy nasze zdrowie. Na razie właśnie to robimy”.

Te problemy zdrowotne powoli rozprzestrzeniają się po całej Ameryce. Amerykańskie Stowarzyszenie Publicznej Służby Zdrowia, czyli największa na świecie organizacja zrzeszająca pracowników służby zdrowia, nawoływała do nałożenia moratorium na zakłady chowu przemysłowego[xxviii]. Pew Commission przez dwa lata opłacała najlepszych światowych ekspertów, którzy badali sytuację na fermach[xxix]. W trosce o dobro zwierząt i o zdrowie ludzi organizacja zaapelowała do korporacji o zaprzestanie stosowania niektórych praktyk, które nazwała „nieludzkimi”.

Ale to od naszych wyborów żywieniowych zależy, jaką politykę przyjmie przemysł. Nie zareagowaliśmy na te prośby i ostrzeżenia. Nie próbujemy zbojkotować korporacji, nie próbujemy działać. Sprawiliśmy, że Smithfield i jego odpowiedniki obrosły w bogactwo. Mogą inwestować setki milionów dolarów w rozwój okrutnych technologii i światową ekspansję. Smithfield weszło już na rynek belgijski, chiński, francuski, niemiecki, włoski, meksykański, polski, portugalski, rumuński, hiszpański, holenderski i angielski[xxx]. Wartość akcji Josepha Lutera III podskoczyła ostatnio do 138 milionów dolarów[xxxi].
przełożyła Dominika Dymińska
Przypisy:
[i] USDA, Economic Research Service, Manure Use for Fertilizer and Energy: Report to Congress, czerwiec 2009, http://1.usa.gov/YVGX5z/.
[ii] U.S. Government Accountability Office, Concentrated Animal Feeding Operations: EPA Needs More Information and a Clearly Defined Strategy to Protect Air and Water Quality from Pollutants of Concern, 2008, http://1.usa.gov/c0d9jW.
[iii] Departament Rolnictwa odwołuje się do raportu sporządzonego przez mniejszość w senackiej Komisji ds. Rolnictwa, Żywienia i Leśnictwa na prośbę senatora Toma Harkina, który szacuje, że zwierzęta hodowlane w USA produkują 1,37 miliarda ton odchodów rocznie. Podzielenie tej liczby przez liczbę sekund w roku daje 39 ton na sekundę. Zob. też Pew Commission on Industrial Farm Animal Production, Environment, http://bit.ly/Zztxkc.
[iv] Stwierdził to John P. Chastain, inżynier z uniwersytetu w Minnesocie. Swoje szacunki oparł na danych z agencji ochrony środowiska Illinois Environmental Protection z 1991 roku.
[v] U.S. Government Accountability Office, Concentrated Animal Feeding Operations, dz. cyt.
[vi] Smithfield, 2008 Annual Report, s. 15, http://bit.ly/WDK3RC.
[vii] U.S. Environmental Protection Agency, Animal Waste Disposal Issues, 22 maja 2009, http://1.usa.gov/ZDcWK9.
[viii] Zgodnie z szacunkami Davida Pimentela, opartymi na danych Departamentu Rolnictwa z 2004 roku, każda świnia produkuje 1,2 kilograma odchodów rocznie. Wszystkie świnie ze Smithfield wyprodukowały więc w 2008 roku jakieś 38,1 milionów ton odchodów. Skoro populacja USA liczy jakieś 299 mln ludzi, oznacza to, że na jednego Amerykanina przypada 127,5 kilograma gnoju. Zob. D. Pimentel i in., Reducing Energy Inputs in the US Food System, „Human Ecology” 2008, t. 36, nr 4.
[ix] Jeff Tietz, Boss Hog, „Rolling Stone”, 8 sierpnia 2008.
[x] Francis Thicke, CAFOs crate toxic waste byproducts, Ottumwa.com, marzec 2009, http://bit.ly/16lFmO7.
[xi] Jennifer Lee, Neighbors of Vast Hog Farms Say Foul Air Endangers Their Health, „New York Times”, 11 maja 2003; Jeff Tietz, Boss Hog, dz. cyt.
[xii] Jeff Tietz, Boss Hog, dz. cyt.
[xiii] Tamże. Porównanie z kasynami wymyśliłem sam. Kasyna Luxor i Venetian mają po 1 tys. m2 powierzchni.
[xiv] Tamże.
[xv] Francis Thicke, CAFOs crate toxic waste byproducts, dz. cyt.
[xvi] Jeff Tietz, Boss Hog, dz. cyt.
[xvii] Rob Schofield, A Corporation Running Amok, NC Policy Watch, 26 kwietnia 2008, http://bit.ly/10CykUD.
[xviii] U.S. Environmental Protection Agency, Animal Waste Disposal Issues, dz. cyt.
[xix] Tamże.
[xx] Sierra Club, The RapSheet on Animal Factories, sierpień 2002; Ellen Nakashima, Court Fines Smithfield $12.6 Million, „Washington Post”, 9 sierpnia 1997.
[xxi] Kalkulacje oparte na bilansie przychodów, według którego firma zarobiła 12,5 mld dolarów w 2009 roku. Zob. Smithfield Foods Reports Fourth Quarter and Full Year Results, PR Newswire, 16 czerwca 2009, http://bit.ly/10CzM9q.
[xxii] Jeff Tietz, Boss Hog, dz. cyt.
[xxiii] Merritt Frey i in., Spills and Kills: Manure Pollution and America’s Livestock Feedlots, Clean Water Network, Izaak Walton League of America and Natural Resources Defense Council, sierpień 2000, s. 1.
[xxiv] Przy założeniu, że ryba ma około 6 cali długości.
[xxv] Humane Society of the United States, An HSUS Report: The Impact of Industrial Animal Agriculture on Rural Communities, http://bit.ly/XCL6j6.
[xxvi] Confined Animal Facilities in California, California State Senate, listopad 2004, http://bit.ly/WDLH5z.
[xxvii] Nicholas Kristof, Our Pigs, Our Food, Our Health, „New York Times”, 11 marca 2009.
[xxviii] American Public Health Association, Policy Statement Database: Precautionary Moratorium on New Concentrated Animal Feed Operations, 18 listopada 2003, http://bit.ly/H79f46.
[xxix] Pew Charitable Trusts i in., Putting Meat on the Table, dz. cyt., s. 84.
[xxx] D. Carvajal, S. Castle, A U.S. Hog Giant Transforms Eastern Europe, „New York Times”, 5 maja 2009.
[xxxi] Joseph W. Luter III, Forbes.com, http://onforb.es/13Pc0YE.


:bye:

Tequilla - 2013-07-26, 12:08

Zakupiłem to właśnie ostatnio, ale na razie leży w Polsze, czekam na paczuszkę :)
Milia - 2013-07-26, 16:07

Kupilabym ale boje sie ze sa straszne opisy zabijania i meczenia zwierzat.
Sa?

Tequilla - 2013-07-26, 18:17

podejrzewam, że tak. Foer raczej nie cacka się z czytelnikiem. Ja czytam raczej dla liczb i argumentów ekologicznych/ surowcowych, bo podobno wszystko dobrze udokumentowane.

Etyka... cóż. Nadal uważam, że w dyskusji z potencjalnymi mięsożercami to najsłabszy argument.

krzysztof - 2015-06-30, 11:09

:sloneczko:

Kolejna bardzo dobra pozycja na polskim rynku wydawniczym odsłaniająca kulisy szeroko rozumianego "biznesu mięsnego", dokładnie opisująca jego wielce destrukcyjny wpływ na przyrodę - uzupełnienia i rozwija tematy podjęte przez Foera jak również w KRAINIE FAST FOODÓW - ERICA SCHLOSSERA(2005).
Farmageddon. Rzeczywisty koszt taniego mięsa, Lymbery Philip, Oakeshott Isabel, wyd Vivante, 2015-05-08
szerzej na stronie książki
http://www.farmagedon.pl/
fragmenty
http://webcache.googleuse...l&ct=clnk&gl=us
pdf
http://www.farmagedon.pl/inne/fragment.pdf
Cytat:
Philip Lymbery jest aktywnym działaczem na rzecz ochrony zwierząt hodowlanych oraz prezesem Compassion in World Farming (CIWF), międzynarodowej organizacji, której misją jest promowanie dobrostanu zwierząt na całym świecie.
Przyczynił się do znaczących zmian w prawie regulującym warunki chowu kur oraz świń. Prowadził też rozmowy z przedstawicielami przemysłu hodowlanego, których efektem było zmniejszenie eksportu żywego inwentarza z Wielkiej Brytanii.
Prywatnie Lymbery jest wielkim miłośnikiem przyrody i dyplomowanym specjalistą od obrączkowania ptaków. Żyje we wsi Hampshirez żoną, pasierbem, psem ratowniczym i stadem kur, które udało mu się uchronić przed chowem klatkowym.

Isabel Oakeshott jest dziennikarką polityczną i komentatorką, autorką książki Inside Out.
My story of betrayal and cowardice at theheart of New Labour.
Obecnie pisze biografię Davida Camerona.
W latach 2011-2014 była redaktorem politycznym w „Sunday Times”. W 2012 roku otrzymała nagrodę Dziennikarza Politycznego Roku w konkursie The British Press Awards.
Z pracy w redakcji zrezygnowała, by móc w pełni poświęcić się pisaniu. Nadal można ją zobaczyć w roli komentatora politycznego w programach Radio 4's Today, BBC2'S Newsnight, BBC Radio 5 Live, LBC Radio oraz Channel 5.

Cytat:
Słowo wstępne
...Niektóre z najbogatszych krajów doświadczyły w czasie wojny niedoborów żywności, ponieważ korzystanie z zagranicznych źródeł zaopatrzenia było utrudnione przez działania wroga. W ten sposób państwa te poznały wartość samowystarczalności. Kiedy nastał pokój, wiele z nich skoncentrowało się na powiększaniu własnych zapasów żywności. W 1947 roku w Wielkiej Brytanii przyjęto ustawę rolną, obiecującą rządowe fundusze i wsparcie dla nowych sposobów masowej produkcji opartej na intensyfikacji: zwiększanie wydajności gruntu przy użyciu najnowszych środków chemicznych i farmaceutycznych oraz maszyn. W USA wchodzące w skład amerykańskiej machiny wojennej zakłady zbrojeniowe przekształcono w fabryki produkujące nawozy sztuczne. Pestycydów wywodzących się z neurotoksycznego gazu stworzonego do celów wojennych zaczęto używać w walce z nowym wrogiem: szkodnikami roślin. Odpowiednie techniki upraw pozwoliły zwiększyć produkcję kukurydzy, co doprowadziło do obniżenia jej ceny. Produkowano jej tak wiele, że stała się tanim źródłem karmy dla zwierząt...

...Ale 50 lat po pierwszych ostrzegawczych apelach Carson i Robertsa sposób produkcji żywności znowu stanął na rozdrożu, co najtrafniej ukazuje propozycja wybudowania megafermy mleczarskiej w stylu amerykańskim w Lincolnshire w Anglii. Planowano przenieść na stałe 8 tysięcy krów z pól do budynków z beto - nu i piasku. Była to nowa granica do pokonania w walce o brytyjską wieś. Wspólny sprzeciw zjednoczył społeczność lokalną, smakoszy, znanych szefów kuchni oraz organizacje ekologiczne i obywatelskie. Ostatecznie wycofano się z planów. Ale widmo nowej fali intensyfikacji docierającej na wieś zostało wywołane. Czy ten amerykański styl „megahodowli i upraw”, ze swoją olbrzymią skalą i super - intensyfikacją, już zagościł na trawnikach Europy? Jak dalece już się rozprzestrzenił? I jakie skutki wywołał w samych Stanach Zjednoczonych? Mam zaszczyt być dyrektorem generalnym Compassion in World Farming – wiodącej międzynarodowej organizacji charytatywnej założonej przez Petera Robertsa, która działa na rzecz poprawienia dobrostanu zwierząt hodowlanych. Jej biura i przedstawiciele znajdują się w Europie, USA, Chinach i RPA. W 2011 roku prezes CIWF Valerie James postawiła przede mną trudne zadanie odkrycia, dlaczego przemysł, który powstał z tak dobrych intencji – wykarmienie ludzi na całym świecie – tak bardzo zbłądził, zbyt często przedkładając zyski nad cel. Jakiemu wpływowi poddawani byli ludzie, zwierzęta i cała planeta, a także co moż - na w tej sprawie zrobić? Narodził się pomysł na niniejszą książkę. Za cel postawiłem sobie dotarcie do sedna dzisiejszej gospodarki żywnościo wej. Przyjąłem rolę dziennikarza śledczego badającego tropy i poufne informacje, uchylającego rąbka tajemnicy intensywnej produkcji żywności, występujące - go zawsze w charakterze oficjalnym, a czasem wykorzystującego swoją wizytówkę CIWF, żeby wykaraskać się z kłopotliwych sytuacji. Przez 2 lata podróżowałem z Isabel Oakeshott, redaktorką działu polityki w „Sunday Times”, i ekipą telewizyjną, badając złożoną sieć gospodarki rolnej, rybnej, pro - dukcji przemysłowej oraz handlu międzynarodowego, która ma wpływ na żywność znajdującą się na naszych talerzach. Wykorzystywałem swoje kontakty na całym świecie, aby jak najdokładniej określić, dokąd powinienem się udać i z kim rozma wiać. Sporządziliśmy listę krajów i miejsc do odwiedzenia w oparciu o ich udział w zglobalizowanym świecie gospodarki żywnościowej. Kalifornia była oczywistym wyborem, nie tylko ze względu na jej rolę w szerzeniu kultury, na przykład za sprawą Hollywood, ale także z powodu czegoś, co niektórzy postrzegają jako futurystyczne metody gospodarki rolnej. Chiny są rosnącą potęgą i krajem o największej populacji ludzi i świń. Argentyna jest największym na świecie eksporterem soi przeznaczonej na karmę dla zwierząt. Chciałem przekonać się na własne oczy, jak niekontrolowa ne uprzemysłowienie wsi wpływa na mieszkańców często odległych krajów, zaopatrujących nas w pasze, składniki lub żywność trafiającą na nasze talerze. Chciałem dowiedzieć się tego z pierwszej ręki, od ludzi zaangażowanych w ten proces, i tych, którzy znajdują się pod jego wpływem. Przedstawiona w niniejszej książce historia jest w równym stopniu ich, jak i moja. Philip Lymbery

Wprowadzenie : Stary MacDonald
Będąc u szczytu swej potęgi, przewodniczący Mao wydał wojnę wróblom. W ramach realizacji swej misji, mającej na celu turbodoładowanie chińskiej wydajności, komunistyczny przywódca stwierdził, że ptaki te zjadają za dużo ziarna. Pewnego zimowego dnia w 1958 roku zmobilizował ludność Chin do ich wytrzebienia. Kampania przeciwko wróblom została skoordynowana równie bezlitośnie, co przeciw każdemu innemu wrogowi. Wydano instrukcje, zgromadzono broń, a media nieustannie grzmiały o tym, jak ważne jest zwycięstwo. Wyznaczonego dnia o świcie młodzi i starzy, w mia - stach i wioskach zebrali się, aby przeprowadzić symultaniczny atak. Każdy miał swoją rolę: od staruszków, którzy stali pod drzewami, wymachując flagami i waląc w garnki i patelnie, aby wypłoszyć ptaki, poprzez uczennice wyposażone w strzel - by i przeszkolone, jak strzelać do wzbijających się w powietrze wróbli, aż po nastoletnich chłopców, którzy wspinali się na drzewa i niszczyli gniazda, rozbija - li jaja i zabijali pisklęta 3 . Wszyscy rzucili się do wykonania zadania, podjudzani przez miejscowych biurokratów partyjnych i zachęcani rozbrzmiewającym w Radiu Pekin hymnem narodowym. W zetknięciu z takim szturmem ptaki nie miały żadnych szans. Według pewnej relacji prasowej, zanim pierwszy dzień dobiegł końca, w samym tylko Szanghaju zabito „w przybliżeniu” 194 432 sztuki 4 . W całych Chinach populacja wróbli została zdziesiątkowana. Miliony ptaków leżały martwe. Rządzący zbyt późno uświadomili sobie, że wróble nie były szkodnikami podkradającymi zbiory, lecz ważnym ogniwem łańcucha pokarmowego. Kiedy zniknęły, obficie rozmnożyły się owady, którymi ptaki się żywiły. Błyskawicznie wzrosła populacja szarańczy i konika polnego. Owady pożarły uprawy, co doprowadziło do klęski głodu. Przewodniczący Mao odwołał więc kampanię i wróble pozostawiono w spokoju. Ale odnowa gatunku zajęła dziesiątki lat. W tym czasie równowaga w przyrodzie była zachwiana do tego stopnia, że zastanawiano się nad importem wróbli ze Związku Radzieckiego. Wyobraźmy sobie, że premier Wielkiej Brytanii albo prezydent Stanów Zjednoczonych spróbowałby zrobić coś podobnego dzisiaj. Pomyślelibyśmy, że stracili rozum. A jednak skutki polityki rolnej w Europie i Amerykach w ciągu kilku ostatnich dziesięcioleci są niemalże dokładnie takie same, jak czystka przeprowadzona przez Mao. W ciągu ostatnich 40 lat populacja wróbla polnego – tego samego gatunku, który był na celowniku przewodniczącego – zmniejszyła się w Wielkiej Brytanii o 97 %, głównie z powodu intensyfikacji rolnictwa. Dane do - tyczące innych lubianych ptaków, takich jak turkawka i potrzeszcz, są nie mniej alarmujące. Współczesne rolnictwo stało się tak „wydajne”, że wieś jest obecnie zbyt sterylna dla ptaków, których naturalnym siedliskiem była jeszcze niedawno. Mamy do czynienia z sytuacją krytyczną do tego stopnia, że brytyjski rząd oferuje rolnikom dopłaty za montowanie na terenie swoich gospodarstw karmników, aby nie dopuścić do wyginięcia pewnych gatunków ptaków z głodu 5 . Gwałtowny spadek liczebności populacji ptaków to tylko jedna z wielu niepokojących konsekwencji polityki rolnej opartej na intensyfikacji. Proces ten po - stępuje od dziesięcioleci, a obecnie niektórzy chcieliby go celowo przyspieszyć w imię „zrównoważonej intensyfikacji”. Dokąd nas to zaprowadzi? Celem jest otrzymywanie więcej mięsa z każdego zwierzęcia hodowlanego i uzyskanie jesz - cze wyższych plonów z każdego akra ziemi, więc aby zapewnić zwrot kosztów inwestycji, pompuje się pieniądze w system intensywnego rolnictwa wysokonakładowego, opartego na masowej produkcji. Doprowadziło to do powolnego zaniku tradycyjnych gospodarstw mieszanych (w których trawę i glebę wykorzystywano naprzemiennie na potrzeby hodowli zwierząt i uprawy roślin, dzięki czemu na - stępowała regeneracja) i dominacji gospodarstw specjalizujących się w podtrzymywanych nawozami uprawach monokulturowych lub w hodowli wewnętrznej. Oczywiście ptaki nie są jedynymi ofiarami tej cichej rewolucji. Niepohamowany pęd do uzyskiwania większej wydajności przy niższych nakładach realizowany jest kosztem wielu innych zwierząt i owadów, zdrowia publicznego, a często także ludzi oddalonych nawet o tysiące kilometrów. To nie jest książka „o biednych zwierzątkach” – chociaż kurczaki, świnie, bydło i ryby cierpią straszne katusze na fermach przemysłowych. Nie propaguje też wegetarianizmu. Nie jest wymierzona przeciwko spożywaniu mięsa, inżynierii genetycznej samej w sobie ani nawet korporacjom. Zadaje pytanie,....


pzdr.

eliwinter - 2016-06-16, 10:35

Vegan Hero z przymrużeniem oka... ;)


taffit - 2016-06-16, 18:12

Podobało się!
filifjonka - 2016-06-19, 15:49

A dla mnie mało śmieszne, wyłączyłam w połowie :P
Hate - 2016-06-19, 16:59

Podobnie. Dotarłem do pierwszego pytania.
Degon - 2016-06-19, 17:44

Na tle klasycznego i powszechnego przymulania polskich weganek na YT gościu jest wręcz boski.

Miałem coś jeszcze tu dodać o kolejnym przykładzie wyższości facetów (jeśli chodzi o jednostki wybitne) w dziedzinach wszelakich, również jak widać wege videoblogów, no ale się powstrzymam łaskawie... XD ; a i wspomnieć Gary'ego jest tu nie od rzeczy).

szynka-szynka - 2016-06-19, 18:13

ja nawet nie dotarłam do pytań i dla mnie jest tak samo mdły jak weganki z yt
krzysztof - 2017-11-12, 11:17

:sloneczko:

Społeczeństwo bez mięsa.Socjologiczne i ekonomiczne uwarunkowania wegetarianizmu , Jarosław Urbański, 13 grudnia 2016.
http://strajk.eu/ekonomia...#comment-118794

Cytat:
Ekonomia polityczna kotleta schabowego
Autorzy książek o wegetarianizmie/weganizmie zazwyczaj interesują się przede wszystkim moralnymi aspektami wykorzystywania zwierząt, niechętnie wchodząc na pole ekonomicznych czy socjologicznych analiz. Z kolei historycy rzadko zapuszczają się w obszary kultury materialnej, której badanie wymaga wyjścia poza standardową analizę źródeł pisanych. „Społeczeństwo bez mięsa” przekracza oba te ograniczenia, oferując zarazem uargumentowane i nieszablonowe ujęcie tematu.

Jarosław Urbański na kartach swej książki pieczołowicie rozmontowuje obiegowe przekonania dotyczące „naturalności” współczesnej diety. Co istotne, od samego początku autor ten nie skrywa swej antykapitalistycznej perspektywy, ukazując również słabości pewnych schematów interpretacyjnych, obecnych w narracji wielu środowisk ekologicznych czy proanimalistycznych. Na przykład odnosząc się do pojęcia „gatunkowizmu”, oznaczającego stawianie interesów swego gatunku (w domyśle: Homo sapiens) ponad innymi Urbański sugeruje, że pojęcie to maskuje klasowe korzenie wykorzystywania zwierząt. Z podobnej perspektywy autor „Społeczeństwa bez mięsa” krytykuje „antropocen”, czyli termin, stosowany na określenie obecnej epoki geologicznej, która w tym ujęciu ma być zdominowana przez działalność człowieka. W tym przypadku Urbański proponuje operowanie kategorią „kapitałocenu”, uwrażliwiającą na fakt, że wpływ statystycznego mieszkańca Stanów Zjednoczonych czy Francji na środowisko naturalne jest nieporównywalnie większy, niż analogiczny wpływ mieszkańca któregoś z krajów trzeciego świata.

W kolejnych rozdziałach Urbański kreśli szeroką, historyczną panoramę spożywania mięsa i wykorzystywania produktów pochodzenia zwierzęcego, rozpoczynając od spojrzenia na czasy prehistoryczne. Przytaczając wyniki szeregu badań archeologicznych autor obala utrwalony w powszechnej wyobraźni obraz „ludzi pierwotnych” jako łowców, którzy w czasie grupowych polowań zabijają np. mamuty, kroją je na kawałki i transportują mięso do swoich miejsc bytowania. Ze zgromadzonych przez niego danych i przeprowadzonych wyliczeń wynika, że w jaskiniach, obok pozostałości po różnych czynnościach ludzi sprzed tysięcy lat, naukowcy znajdują bardzo niewiele zwierzęcych szczątków. Wynika stąd, że człowiek sprzed rewolucji neolitycznej był głównie zbieraczem jadalnych roślin i padlinożercą, a nie myśliwym. Zresztą, jak argumentuje Urbański, w ówczesnych realiach to raczej człowiek był narażony na ataki drapieżników.

Przez wieki zatem mięso stanowiło stosunkowo niewielką część diety. Formułując taką tezę, Urbański polemizuje z ustaleniami tych badaczy, którzy dzieląc pogłowie zwierząt np. w państwie pierwszych Piastów na szacunkową liczbę ludności dochodzili do wniosku, że spożycie mięsa per capita nie różniło się zbytnio od tego, z którym mamy do czynienia w XXI w. Zignorowali oni jednak fakt, że większość ras mięsnych została sztucznie wytworzona dopiero w ostatnich dekadach. Z tego też powodu, przeciętna świnia w XI wieku była budową zbliżona raczej do dzika, aniżeli do znanych dziś ras. Co więcej, mięso przez wieki było dobrem rzadkim i rozłożonym bardzo nierównomiernie w różnych grupach społecznych. Paradoksalnie ci, którzy je wytwarzali, czyli chłopi, spożywali go najmniej. Najwięcej mięsa trafiało na stoły elit, a także mieszczan – to właśnie miasta miały być, wedle Urbańskiego, tymi ośrodkami, które doprowadziły do wytworzenia się popytu na produkty pochodzenia zwierzęcego i na mięso.

Zdaniem autora „Społeczeństwa bez mięsa”, kluczową rolę w tej kwestii odegrał rozwój kapitalizmu. Rosnąca wytwórczość w miastach (najpierw o charakterze rzemieślniczym, potem manufakturowym i fabrycznym) wymagała coraz większych ilości produktów pochodzenia zwierzęcego, takich jak skóry czy łój. Czynnikiem, który wpłynął na wzrost produkcji mięsa były także masowe armie, wykształcające się od schyłku XVIII w. w europejskich państwach narodowych. Trzystutysięczna armia nie mogła już polegać na wędrujących za nią taborach czy na grabieży ludności na zajmowanych terenach, wymagała natomiast sprawnego systemu zaopatrzeniowego i dużych ilości pożywienia.

Kwintesencją tych wielowiekowych przemian w traktowaniu i spożywaniu zwierząt było wytworzenie się ostatecznie rzeźni typu fordystowskiego. Ich powstanie miało być możliwe dzięki splotowi trzech czynników: chrześcijaństwa, które oddzieliło człowieka od zwierzęcia, postępów nauki (racjonalizacja, „odczarowanie świata”, czyli wyzwolenie człowieka od irracjonalnych stereotypów) oraz kapitalizmu, dążącego jak zawsze do maksymalizacji zysków i minimalizacji kosztów. Chodziło więc o to, by jeden człowiek w jak najkrótszym czasie mógł zabić jak największą liczbę zwierząt, a także by ich transport i przebieg całego procesu były jak najmniej kosztowne. Ekonomiczna optymalizacja całego procesu wiązała się z uczynieniem go niewidocznym dla osób postronnych – rzeźnie, nie tylko z powodów sanitarnych, lokowano daleko poza centrami miast, w pobliżu linii kolejowych.

Ta fordowska optymalizacja odbiła się negatywnie na kondycji zwierząt. W odniesieniu do zwierząt, przyspieszeniu uległ przede wszystkim proces „produkcji”. Wydajność krowy mlecznej w ciągu ostatnich 100 lat wzrosła trzyipółkrotnie, a kury w fermach przemysłowych znoszą o wiele więcej jajek, niż kilkaset lat temu. W szczególnej sytuacji pod tym względem znajdują się zwierzęta hodowane na mięso. Bardziej masywna budowa ciała nowych ras to tylko jeden z elementów układanki. Świnie i inne zwierzęta rzeźne rosną obecnie znacznie szybciej, są karmione w całkowicie nienaturalny sposób (np. wysokobiałkową soją), a ich boksy są skonstruowane w taki sposób, by maksymalnie ograniczać ruch, gdyż każda dodatkowo spalona kaloria oznacza stratę dla producenta. Co interesujące, ten skokowy wzrost produkcji i konsumpcji mięsa ma wpływ także na sposób karmienia zwierząt domowych. Psy jeszcze pół wieku temu traktowane były jako wszystkożerne zjadacze odpadków, współcześnie zaś jedzą one przede wszystkim karmy z wysoką zawartością mięsa, co odbija się negatywnie na zdrowiu tych zwierząt.

Również warunki pracy w fordystowskiej rzeźni uległy znacznemu pogorszeniu na przestrzeni ostatnich dziesiątek lat. Katalog zaniedbań i ich skutków społecznych jest bardzo długi: w rzeźniach pracują często kiepsko opłacani imigranci, wypadki są na porządku dziennym, a sam charakter wykonywanej pracy w długofalowej perspektywie ma negatywny wpływ na psychikę. U wielu badanych pracowników zakładów mięsnych odnotowano symptomy zespołu stresu pourazowego, co odbija się na ich relacjach społecznych oraz na stosunku do zwierząt. Urbański wskazuje, że to właśnie mechanizmy brutalnego wyzysku są jedną ze składowych niskich cen mięsa, a zatem przyczyniają się do jego masowej produkcji. Proletariat może zatem konsumować kotlety schabowe czy mielone kilka razy w tygodniu m.in. dzięki brutalnemu uprzedmiotowieniu zwierząt i równie brutalnemu wyzyskowi ludzi.

Skutki tej konsumpcji autor wylicza jedynie skrótowo. Są to, obok cierpienia i rozmaitych patologii na rynku pracy, zjawiska takie, jak pustynnienie kolejnych obszarów globu, emitowanie olbrzymich ilości gazów cieplarnianych do atmosfery czy zagrożenie epidemiczne (np. „choroba szalonych krów”). Z tej perspektywy, ograniczenie spożycia mięsa w skali globalnej okazuje się być jednym z warunków przetrwania człowieka w stanie choćby względnej równowagi i pokoju. W tym kontekście trudno nie dostrzec wpływu diety Europejczyków na zwiększenie skali exodusu mieszkańców globalnego Południa ku krajom Północy.

Urbański był w stanie sformułować szereg nowatorskich i wartych refleksji argumentów na temat uwarunkowań i konsekwencji wysokiego spożycia mięsa w najlepiej rozwiniętych społeczeństwach dzięki śmiałemu ujęciu interdyscyplinarnemu. Mimo deklaracji autora o ekonomicznej i socjologicznej analizie problematyki konsumpcji mięsa, książka zawiera obszerne partie, odnoszące się do historii ludzkich społeczeństw w tym właśnie wymiarze. Autor nie ukrywa tu swych sympatii i inspiracji, czerpanych z takich tuz polskiej historiografii, jak Witold Kula, Marian Małowist czy Jerzy Topolski. Należy podkreślić, że w sferze dociekań historycznych Urbański nie ograniczył się jedynie do prostego referowania stanu badań, ale zaproponował własne wyliczenia i ustalenia, a także sformułował kilka interesujących propozycji metodologicznych. W jego praktyce badawczej płodne poznawczo okazały się być ujęcia statystyczne, tworzone na podstawie analizy źródeł pisanych, a także – tam, gdzie ich brakowało – na analizach kultury materialnej.

Nie bez powodu jednym z autorów, których Urbański wielokrotnie i afirmatywnie cytuje, jest również amerykański antropolog Marvin Harris, twórca teorii tzw. materializmu kulturowego, który opiera się na założeniu, że zjawiska kulturowe zawsze znajdują swe uzasadnienie w bazie materialnej. Z tej właśnie perspektywy autor „Społeczeństwa bez mięsa” analizuje m.in. rolę postu w chrześcijaństwie, który służyć miałby utrwalaniu społecznego status quo poprzez czasowe niwelowanie rażącej dysproporcji w spożywaniu produktów pochodzenia zwierzęcego między elitami a klasami ludowymi.

Cechą wielu książek, które podkopują fundamenty kapitalizmu, jest słabość ich ostatnich, konkludujących rozdziałów. Niejednokrotnie bowiem okazuje się, że o ile w sferze krytyki autorzy potrafią przekonująco wskazać na czułe punkty, a wręcz na istniejące pęknięcia w skorupie tego, co stare, o tyle mają oni wyraźny problem nie tylko ze sformułowaniem obrazu postulowanego społeczeństwa, ale nawet z zarysowaniem dróg wyjścia poza istniejący stan rzeczy. Oczywiście nie chodzi tu o negowanie roli interwencyjnej wypowiedzi w zmienianiu świata. Mój problem z zakończeniem książki Urbańskiego polega raczej na tym, że po doczytaniu jej do końca nie mogłem wyzbyć się wrażenia, że brakuje tu jeszcze 20-30 stron. Przekonujące jest stwierdzenie, że pojedyncze wybory konsumpcyjne, podbudowane etyką, nie mogą być wystarczające, gdyż w ramach kapitalizmu następować będzie znane zjawisko nadprodukcji mięsa. Inną kwestią są tutaj olbrzymie rynki w krajach peryferyjnych, do których mięso dopiero wkracza. W tym sensie, gdyby każdy czytelnik tego tekstu przekonywał do diety bezmięsnej jedną osobę tygodniowo, to i tak narastający popyt na produkty pochodzenia zwierzęcego np. w Azji Południowo-Wschodniej rekompensowałby z nawiązką skutki takiego bojkotu konsumenckiego. Polityczna nieskuteczność takiej strategii polegałaby także na tym, że w dobie fordystowskiej rzeźni i hodowli przemysłowej zaciera się granica między wegetarianizmem i weganizmem jeśli chodzi o cierpienie zwierząt oraz o skutki tego przemysłu dla świata zewnętrznego. Oznacza to, że sama eliminacja mięsa z diety przy jednoczesnej konsumpcji nabiału, jaj czy skór nie przyczyni się znacząco do poprawy dobrostanu zwierząt.

Urbański nie ma również wątpliwości co do tego, że wegetarianizm czy weganizm w realiach kapitalizmu przyjmować mogą formę wielkomiejskiej mody, obsługiwanej przez produkty dostępne, z powodów cenowych, przede wszystkim dla klasy średniej. Jednak końcowa wzmianka o tym, że pożądanym modelem (re)dystrybucji wegańskiej żywności nie są modne knajpy, tylko inicjatywa Food Not Bombs, całkowicie zawodzi. Wydaje się wręcz, że takie postawienie sprawy stoi jakby w kontrze do osi wywodu Urbańskiego. Skoro bowiem wytworzenie popytu na mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego było efektem działania władz i elit na przestrzeni wieków, to trudno sobie wyobrazić, by spontaniczna inicjatywa mogła odwrócić tę tendencję, wzmacnianą dodatkowo przez religię, tradycję i przemysł reklamowy. Z drugiej strony, anarchistyczna perspektywa Urbańskiego nie pozwala mu zapewne ufać instytucjom państwa, które mogłyby interweniować w przemysł mięsny. Wydaje się jednak, że w obecnych realiach nie ma innego wyjścia: obok rozmontowywania kolejnych mitów, takich jak „naturalna” jakoby potrzeba spożywania pokarmów mięsnych, i oprócz wskazywania na katastrofalne skutki społeczne i środowiskowe przemysłowego wykorzystywania zwierząt (książka Urbańskiego realizuje obie te rzeczy), należy wspierać siły polityczne, które proponować będą realne rozwiązania w tych obszarach. Fakt, że w kampanii prezydenckiej we Francji jeden z najważniejszych kandydatów, Jean-Luc Mélenchon, ważnym punktem swego programu uczynił działania, mające na celu zmniejszenie konsumpcji mięsa we Francji (która stanowi obecnie per capita jedną z najwyższych w Europie) wskazuje, że tego rodzaju postulaty mogą zdobywać masowe poparcie. Zwierzętom wszak ostatecznie wszystko jedno, czy ich wyzwolenie wynikać będzie z odgórnych reform państwa, czy z oddolnych działań krytycznego i świadomego społeczeństwa.

Inna recenzja:
http://menazeria.eu/7,lit...l?artykulID=639
Cytat:
„Królestwa mięsa i tłuszczu”, czyli na temat „Społeczeństwa bez mięsa” Jarosława Urbańskiego
Autor tekstu: Rafał Derda03.07.2017

Kiedy przeszedłem na wegetarianizm, bardzo często pytano mnie, dlaczego nie jem mięsa. Zauważyłem wtedy jedną ciekawą rzecz, a mianowicie, że odwrotne pytanie, tj. „a dlaczego ty jesz mięso?” jest uznane w naszej kulturze za coś dziwnego, a nawet niegrzecznego. Dieta oparta na produktach zwierzęcych jest w późnym kapitalizmie dietą domyślną, wegetarian jest dramatycznie mało, nawet w krajach Zachodu stanowią nie więcej niż kilka procent społeczeństwa1. Mimo że możemy tego nie zauważać, nasza dieta ma wpływ nie tylko na nasze zdrowie czy też styl życia, ale na całokształt relacji społecznych, ekonomicznych i kulturowych naszego otoczenia. W Polsce nie było dotychczas pozycji, która kompleksowo zajęłaby się wyżej wspomnianymi powiązaniami. Na szczęście wydane niedawno „Społeczeństwo bez mięsa” Jarosława Urbańskiego zapełnia tę lukę2.

Książka Urbańskiego ważna jest z paru powodów. Po pierwsze, rozprawia się z paroma pokutującymi w naszym społeczeństwie mitami dotyczącymi popularności diety mięsnej w przeszłości. Wszyscy pamiętamy ilustracje w książkach na temat prehistorii, które przedstawiały naszych przodków polujących w grupie na mamuty. Autor omawianej pozycji przytacza przekonywujące obliczenia, które wskazują na to, że nasi protoplaści byli raczej koczownikami żywiącymi się wygrzebanymi z ziemi jadalnymi korzeniami niż mięsożernymi myśliwymi. Teorie Urbańskiego są spójne z innymi ustaleniami współczesnych antropologów, np. z teorią symultanicznego udomowienia ludzi przez rośliny, z którą można zapoznać się w popularnej książce „Sapiens” Yuvala Noaha Harariego3. W świetle tych teorii tzw. rewolucja rolnicza staje się powolną racjonalną ewolucją, w której udoskonalano jedynie dominujące wcześniej sposoby zdobywania pożywienia, a nie nagłym społecznym przewrotem, jak to wcześniej postulowała antropologia. Podobnie sprawy mają się z czasami nam bliższymi. Urbański porównuje i udoskonala obliczenia historyków i jednoznacznie udowadnia, że ilość spożywanego przez ludzkość mięsa była o wiele mniejsza niż jest to ogólnie przyjęte. Prowadzi nas to do następnej części książki, a mianowicie fragmentów, które badają zależności między rozwojem kapitalizmu a coraz to większą popularnością diety mięsnej.

„Społeczeństwo bez mięsa” bardzo zgrabnie i wiarygodnie pokazuje, w jaki sposób zabijanie zwierząt wpisywało się w rozwój systemu kapitalistycznego. Szczególnie interesujący z naszego lokalnego punktu widzenia jest rozdział „Królestwa mięsa i tłuszczu”. Ta część książki zajmuje się kwestią przemysłu mięsnego na ziemiach polskich, ze szczególnym uwzględnieniem tego, jak nasze umiejscowienie na peryferiach światowego handlu miało wpływ na sposób produkcji żywności. Oprócz tego, że byliśmy spichrzem Europy, mieliśmy też swój udział w eksporcie mięsa i Urbański bardzo przystępnie i przekonywująco pokazuje, jak te stosunki produkcji przełożyły się na powstanie w pierwszej Rzeczpospolitej niewolniczego systemu pańszczyzny. Oczywiście, nie tylko Polska była ofiarą popytu, który powstawał w krajach rodzącego się kapitalizmu. W dalszej części książki możemy znaleźć równie zajmujące fragmenty dotyczące tego, jak postępy w udoskonalaniu kuśnierstwa zniszczyły biosystemy Syberii oraz Ameryki Północnej i stworzyły stosunki społeczne, których negatywne efekty rdzenni Amerykanie oraz ludy azjatyckiej części Rosji odczuwają do dziś.

Ostatnia część „Społeczeństwa bez mięsa” poświęcona jest wpływowi nowoczesnej, przemysłowej hodowli zwierząt na nasze życie. Poruszany jest tutaj bardzo ważki problem moralności traktowania żywych istot jako li tylko biomasy. Urbański uznaje taką postawę za jednoznacznie negatywną, co nie dziwi, gdy czytamy zawarte w książce opisy warunków, w jakich obecnie trzymane są zwierzęta przeznaczone do uboju. Urbański nie zapomina również o niekorzystnym wpływie, jaki chowanie zwierząt ma na środowisko naturalne, ale również wspomina o kwestii mniej znanej, tj. o tym, jak spekulacje na rynku żywnościowym doprowadzają do wzrostu biedy i nierówności. Co ciekawe, przytoczone przez niego dane pokazują, że współczesna tendencja do całkowitego urynkowienia obrotu żywnością i nieodmiennie związane z tym wahania cenowe mają wpływ na powstawanie rejonów ubóstwa również w tzw. krajach rozwiniętych.

„Społeczeństwo bez mięsa” to ważna pozycja. Przede wszystkim jej autor niezwykle skrupulatnie przebadał interesujący go temat, czego najlepszym dowodem jest ostatnia, dwudziestoparostronicowa część książki, poświęcona wykorzystanym w niej źródłom. Ilość informacji, z którymi można się zapoznać w omawianym tytule, jest imponująca, a autorowi należy się szacunek za to, w jaki sposób wyselekcjonował najważniejsze fragmenty przytaczanych prac historycznych i socjologicznych. Dosyć oczywisty, chronologiczny porządek pracy nie sprawia bynajmniej, że książka staje się nudna, wprost przeciwnie, dzięki temu możemy zauważyć proces, w jakim mięsożerność wiązała się z najciemniejszymi stronami ludzkiej ekonomii. Uważne prześledzenie przeprowadzonego tutaj logicznego wynikania daje faktograficzne wsparcie tym, którzy intuicyjnie wiązali ludożerczą stronę kapitalizmu z mięsożerną kulturą, natomiast dla osób nowych w temacie może być to lektura odkrywcza, a nawet zmieniająca w dużym stopniu sposób patrzenia na dzisiejsze nawyki żywieniowe. Ostatnią ważną kwestią, którą zauważam, jest to, że Urbański wyprowadza dyskurs wegetariański z przestrzeni emocji na tereny naukowości. Dzięki temu osoba niejedząca mięsa dostaje racjonalne argumenty, które mogą być podstawą do walki o lepszy świat, świat bez przemocy wobec zwierząt oraz nierówności i niesprawiedliwości wśród ludzi.

1 https://en.wikipedia.org/wiki/Vegetarianism_by_country
2 Więcej na: https://www.facebook.com/...iesa/?ref=br_rs
3 https://en.wikipedia.org/wiki/Sapiens:_A_Brief_History_of_Humankind


strona na fb:
https://www.facebook.com/spoleczenstwobezmiesa/

pzdr.

krzysztof - 2018-09-21, 12:35

:sloneczko:

Czyste mięso. Jak hodowla mięsa bez zwierząt zrewolucjonizuje twój obiad i cały świat,, Shapiro Paul, Wydawnictwo Marginesy, 2018-08-22
http://marginesy.com.pl/s...71/czyste-mieso

Cytat:
Historia dzieje się na naszych oczach: odkryto sposób na wytwarzanie wystarczającej ilości jedzenia dla wciąż rosnącej ludzkiej populacji.

Ziemia ledwo dyszy. Wzrost zaludnienia i popytu na mięso, jaja, nabiał i skórę sprawia, że przemysłowa hodowla miliardów zwierząt stała się ze wszech miar szkodliwa. Nie ma nic naturalnego w kurze, której podaje się stymulatory wzrostu i hoduje w szopie z kilkudziesięcioma tysiącami innych, ani w krowie czy świni, które wraz z paszą wchłaniają obłędne ilości antybiotyków.

Dlatego trwają zaawansowane prace nad produkcją i komercjalizacją czystego mięsa – prawdziwego mięsa – tworzonego bez udziału zwierząt. Naukowcy zapewniają, że rozwój mięsa z tkanki zwierzęcej nie da fałszywego mięsa, tak jak sklonowanie owcy nie doprowadziło do powstania fałszywej owcy. Wręcz przeciwnie: techniki laboratoryjne pozwalają uzyskać mięso nieskażone hormonami, pestycydami, bakteriami E. coli czy konserwantami.

W tej przełomowej książce doktor Paul Shapiro opowiada szaloną historię wizjonerskich wynalazców, laboratoria naukowe i inwestorów, których celem jest postawienie na naszych stołach pierwszych na świecie produktów zwierzęcych wyhodowanych bez zwierząt.

Paul Shapiro napisał aktualną i pouczającą książkę o ekscytującej transformacji, która czeka sposób produkcji jedzenia.
– Peter Singer, autor bestsellera Wyzwolenie zwierząt
Dziękuję za tę przełomową książkę. Jeśli czyste mięso się przyjmie, będzie miało szansę zakończyć cierpienie miliardów czujących istot. Mam nadzieję, że niedługo będziemy mogli zamówić wolnego od bólu cheeseburgera z bekonem.
– AJ Jacobs, autor bestsellera Rok biblijnego życia
Czyste mięso zrewolucjonizuje biznes spożywczy i rolnictwo, odpowiadając na wiele naszych najpilniejszych problemów. Shapiro błyskotliwie opowiada o początkach tej rewolucji i o tym, dokąd może nas ona zaprowadzić.
– Jack Welch i Suzy Welch, autorzy bestsellera Winning znaczy zwyciężać
Przeczytajcie, jeśli chcecie zrozumieć, czemu tylu inwestorów – w tym producenci mięsa – wierzy, że burgery i nuggetsy będą niedługo powstawać w warzelniach, nie rzeźniach.
– Lisa Feria, dyrektorka generalna Stray Dog Capital

fragmenty pdf
http://marginesy.com.pl/u...ragment.pdf.pdf
lub tutaj
https://www.empik.com/czy...44761,ksiazka-p

recenzja
http://hodowlaslow.pl/czy...apiro-recenzja/
Cytat:
Rok temu, gdybym dowiedziała się o czystym mięsie, prawdopodobnie z góry założyłabym, że to zło i nawet nie próbowałabym zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. Na szczęście dostałam angielską wersję książki Paula Shapiro „Clean Meat: How Growing Meat Without Animals Will Revolutionize Dinner and the World” i jestem bardzo pozytywnie zaskoczona.
Dlaczego nazywamy to czystym mięsem?

Czyste mięso, zwane także hodowanym mięsem jest przełomową technologią, która może zrewolucjonizować przyszłość globalnego systemu żywieniowego, zamiast ściskania milionów zwierząt w okrutnych warunkach przemysłu hodowlanego, ubijania ich w rzeźniach i traktowania jak zbędne przedmioty, mamy szansę produkować mięso z pobieranych komórek zwierzęcych i powielanie ich poza organizmem zwierzęcia.

Tak otrzymany produkt jest w 100% mięsem, bez cierpienia, bez antybiotyków, salmonelli i zanieczyszczeń, dlaczego zatem panuje tak wielkie oburzenie wobec tej technologii?
Hodujemy i zabijamy coraz więcej zwierząt

Nasza planeta zamieszkiwana jest przez miliony zwierząt różnych gatunków, niestety nie możemy mówić tu o nosorożcach, słoniach, czy delfinach Vaquita. Możemy dziś mówić już tylko o krowach, świniach, kurach i rybach, choć to nadal nie wszystkie zwierzęta wykorzystywane w hodowli przemysłowej.

Przez lata aktywiści prozwierzęcy próbowali zwrócić uwagę na zwierzęta tak, byśmy widzieli coś więcej niż tylko produkt. Przez lata staramy się o lepsze ich traktowanie, zmniejszenie cierpienia i na koniec zmniejszenie ich spożywania. Musimy zwrócić uwagę, aby jedzono mniej mięsa, dopiero potem może społeczeństwo zauważy, że zwierzęta hodowlane są indywidualnymi jednostkami, które mają znaczenie.
Jeżeli uda się wprowadzić czyste mięso na rynek i sprzedawać go jako alternatywę, to za parę lat będzie dla nas niewyobrażalne, że przetrzymywaliśmy i zabijaliśmy miliardy zwierząt w tak okrutny sposób, może wtedy też zauważymy, ile szkód wyrządziło to środowisku, ludziom i gospodarce, może w końcu zauważymy, jak nieefektywne było to działanie.

Rolnictwo przemysłowe jest poważnym ryzykiem dla inwestorów. Istnieją cztery niewygodne prawdy o hodowli przemysłowej- tak nazywam czterech jeźdźców apokalipsy: zdrowie ludzkie, zmiany klimatyczne, bezpieczeństwo żywnościowe i zasoby planetarne. Mięso produkowane w fabryce jest numerem jeden, który wpływa na zanieczyszczenie wód, kumulację antybiotyków, proces wylesiania i nie jest to skuteczny sposób na karmienie ludzi. Zwierzęta hodowlane pochłaniają w tej chwili większość zapotrzebowania na zboża, – musimy powstrzymać to szaleństwo.-Paul Shapiro. „Czyste mięso: Jak hodowla mięsa bez zwierząt zrewolucjonizuje twój obiad i cały świat

Książka Czyste mięso ukazuje nam dość kontrowersyjną, acz logiczną dla mnie alternatywę. Mięso hodowane w laboratorium może ograniczyć bardzo mocno zużywanie wody, energii i wydzielania emisji gazów cieplarnianych, ale przede wszystkim może zapobiec cierpieniu milionów zwierząt, tylko tu pojawia się problem, a właściwie dwa. Pieniądze i ludzie, którzy ślepo bojkotują ten projekt. Dlaczego?
Dlaczego nie chcemy czystego mięsa?

Pierwszym i głównym powodem mógłby być do niedawna jeszcze okrutny proces hodowania mięsa, polegający na pobraniu małej komórki od zwierzęcia i zabiciu go. Odkąd ludzie zaczęli hodować komórki w laboratoriach 130 lat temu, medium używane do dostarczania komórkom wartości odżywczych pochodziło z krwi, albo z surowicy pozyskiwanej od ciężarnej krowy, proces ten był okrutny, bo wymagał usunięcia cielaka z jej ciała.

Surowica następnie wydobywana bezpośrednio z krwi płodu używana była w laboratorium, aby utrzymać komórki przy życiu. Ten sposób nie może być nazywany cruelty free, dziś surowica z powodów etycznych została zastąpiona już surowicą syntetyczną bądź roślinną wielu firmach pracujących nad czystym mięsem.

Oczywiście jest możliwe, że będą firmy, które będą chciały zaoszczędzić i przebić się przez konkurencję, będą produkować czyste mięso w sposób brutalny.

Nie będzie ono nazywane już wolnym od cierpienia i na pewno wielkie marki zwrócą na to uwagę, a na pewno konsumenci, którzy, jak już chcą czystego mięsa, to właśnie wolnego od cierpienia.

Drugim powodem jest niechęć do jedzenia mięsa z laboratorium, które może wydawać się nienaturalne i sztuczne, co jest absurdem w porównaniu z tym, jak dziś wygląda hodowla zwierząt i ile antybiotyków pakuje się w ich ciała, by zapobiec chorobom, ile hormonów by przyśpieszyć wzrost i tak dalej.

Dzisiejsze mięso pozyskiwane z hodowli przemysłowej średnio można nazwać naturalnym i czystym, w odróżnieniu od tego, które pochodzi z laboratorium.
Stwórzmy wegański świat, zamiast kolejnego mięsa

Świat byłby piękny, gdyby wszyscy przeszli na weganizm, ale bardzo prawdopodobne, że tak się nigdy nie stanie, ponieważ mięso jest smaczne. Przynajmniej dla sporej części populacji. Doskonale widzimy, jak wielu wegan i wegetarian powraca do jedzenia mięsa, jest to już około 84% ludzi, którzy kiedyś w ankietach oznaczali się jako niejedzący mięsa, jak więc możemy przypuszczać, że „czyści” mięsożercy kiedyś stracą apetyt na mięso?

Jak wskazywała Marta Zaraska w swojej książce „Mięsoholicy. 2,5 miliona lat mięsożerczej obsesji człowieka”, jesteśmy mocno uzależnieni od mięsa i rzucanie go nie idzie nam najlepiej, mimo rosnącego w siłę ruchu wegańskiego, roślinnych diet.

Chiny nadal spożywają około 50% całej produkcji mięsa na świecie. Jak już Europa i USA się nasyciły, przyszła kolej na kraje mniej zamożne jak Indie.
Jak uratować świat?

Wracając do książki, Paul Shapiro pisze – Za pomocą szczepionek, antybiotyków, pestycydów, hormonów, nowoczesnych systemów klimatyzacji i innych wynalazków będziemy mogli wkrótce stłoczyć jeszcze większą ilość zwierząt w klatkach i produkować mięso z większą efektywnością, ale też z dużo większym cierpieniem i nędzą.

W XXI wieku rozwój technologii pomaga nam tworzyć sztuczną inteligencję oraz dawać władzę nad jeszcze większą ilością istot na tej planecie. Jednak ta technologia nie musi wcale służyć tylko do tworzenia kolejnego zła i cierpienia, możemy ją wykorzystać do tworzenia etycznych alternatyw.

Książka Clean Meat to droga przez badania różnych firm nad czystym mięsem od momentu, gdy pierwszy wytworzony burger kosztował 330 tys. dolarów do dziś, gdzie przewidywane jest już wprowadzenie gotowych produktów na półki sklepowe w 2021 roku za pomocą dofinansowania przez kraje takie jak Chiny czy Izrael.

Czyste mięso to opis nowych technologii pomagających realnie wpłynąć na coś okropnego, czego dopuściliśmy się na tej planecie.

Produkcja mięsa w laboratorium w stosunku do „tradycyjnego” pozyskiwania mięsa, ma o 96% niższą emisję gazów, zużywa 45% mniej energii, 99% mniej powierzchni ziemi i 96% mniej wody.
Ludzie chcieliby być dobrzy, ale…

W książce znajdziemy nie tylko badania nad mięsem i proces jego tworzenia, to także spojrzenie na ludzkość z różnej perspektywy.

Ludzie są świetni pod wieloma względami, jednym z nich jest usprawiedliwianie naszego postępowania, tak byśmy nie czuli mentalnego konfliktu w związku z naszymi zachowaniami. Jak pokazują dowody, lubimy myśleć, iż nasze zachowania wynikają z logicznych przekonań, jednak w rzeczywistości prawie za każdym razem dostosowujemy swoje przekonania, do zachowań, w które chcemy się zaangażować. A jednym z tych zachowań, które ludzie pragną kontynuować jest jedzenie mięsa”
Paul Shapiro Czyste mięso Jak hodowla mięsa bez zwierząt zrewolucjonizuje twój obiad i cały świat

Być może w przyszłości aktywiści prozwierzęcy będą prowadzić kampanie reklamujące jedzenie mięsa, a nie zwierząt. Świat staje się coraz bardziej zatłoczony, a konsumpcja mięsa nadal ma się dobrze.

Dieta roślinna może złagodzić to wszystko i ważne, by jej promowanie było kontynuowane, ale nasz gatunek i inne, z którymi dzielimy planetę, nie może polegać tylko na tym jednym rozwiązaniu.

Polecam zapoznanie się z książką oraz samym tematem czystego mięsa, które dość mocno jest bojkotowane o dziwo przez wielu roślinożerców, a może nie o dziwo. To im najbardziej powinno zależeć na zminimalizowaniu cierpienia, jeżeli nie jesteśmy w stanie zatrzymać go w tej chwili na 100%. Czyste mięso może pomóc rozwiązać wiele problemów, chyba już wiecie jakich?

O autorze: Jest mówcą konferencji TEDx, założycielem organizacji Compassion Over Killing, członkiem Animal Rights Hall of Fame, pracował 13 lat jako rzecznik i wiceprezes Humane Society of the United States. Autor wielu artykułów o dobrostanie zwierząt i odpowiedzialnym jedzeniu.

Ps. Książkę czytałam po angielsku, to pierwsza taka treść specjalistyczna dla mnie, więc gdzieniegdzie w tłumaczeniach może być to widoczne,
czekam z niecierpliwością na wersję polską, której data premiery, to 22.08.2018, książka wydana przez Wydawnictwo Marginesy: http://marginesy.com.pl/s...e-mieso?idcat=0

Więcej o czystym mięsie: https://qz.com/1267429/clean-meat-cant-replace-traditional-meat-because-theres-no-such-thing-as-traditional-food/, https://www.theguardian.c...clean-foie-gras
Przyszłość mięsa: https://cleanmeat.org/


na temat z forum
http://www.forumveg.pl/viewtopic.php?t=4925#78715

pzdr.

Surri - 2018-10-08, 17:06

krzysztof napisał/a:
Czyste mięso. Jak hodowla mięsa bez zwierząt zrewolucjonizuje twój obiad i cały świat

Czeka w kolejce do przeczytania :)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group