Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Moja historia - historia nieco inna

akcjonariuszka - 2012-06-10, 15:11

Witam.
Jestem nowa na forum i czytam je z wielkim zainteresowaniem... Postanowiłam też się podzielić swoją historią... :)

Moja historia jest nieco inna od tych przeczytanych tutaj...

Jestem wegetarianką mniej-więcej półtora roku. Około dwóch lat dojrzewałam do decyzji niejedzenia mięsa. Rzucałam mięso przez kilka miesięcy. Stopniowo.
Było kilka powodów, które skłoniły mnie do tego, aby w końcu przestać jeść mięso...

Po pierwsze: mięso coraz mniej mi smakowało. Miałam wrażenie, że czuć w nim wszystkie antybiotyki i hormony, którym są faszerowane zwierzęta.

Po drugie: mniej więcej 7 lat temu spotkałam na ulicy starą znajomą z mojego miasta (pochodzę z kujawsko-pomorskiego, od 10 lat mieszkam w Warszawie). Znajoma jest po pięćdziesiątce. Kiedy ją spotkałam tych kilka lat wcześniej była starą, zmęczoną kobietą. Bez życia. Twarz szara, oczy bez żadnego światełka. Mnóstwo zmarszczek... Drugi raz spotkałyśmy się 2 lata temu. To była całkiem inna kobieta. Młodsza o co najmniej 10 lat. Brzoskwiniowa cera, oczy pełne blasku, zero zmarszczek. Wesoła, pełna energii. Okazało się, że od 4 lat nie je mięsa i to był wielki przełom w jej życiu. Zmieniła się tak bardzo, że stwierdziłam, że w jej wieku też chcę tak wyglądać (jestem prawie 30 lat młodsza od niej ;) ). Zaczęłam się wtedy bardzo mocno zastanawiać nad przejściem na wegetarianizm, ale chyba jeszcze się bałam. Miałam bardzo mało wiedzy na ten temat. Nie do końca wyobrażałam sobie taki styl życia.

Kolejnym "kopniakiem" było obejrzenie filmu wyświetlanego przed głównym seansem w kinie. Film był puszczany przez organizację PETA i opowiadał o legalnych (ale bardzo niehumanitarnych) hodowlach norek. To, w jakich warunkach były trzymane bardzo mną wstrząsnęło. Trzymane w klatkach z połamanymi kończynami, których nikt nie leczył, bo się nie opłacało, bo i tak będzie z nich za chwilę futro... było to strasznie dołujące.

Od tego momentu coraz rzadziej jadłam mięso. Starałam się z niego rezygnować stopniowo, bo byłam od niego po prostu uzależniona. Kiedyś dzień bez mięsa był dla mnie dniem straconym.

Ostatnim etapem przejścia na wegetarianizm było wysłuchanie historii mojego księgowego, który jest wegetarianinem od 7 lat. 2 lata temu leciał na święta do siostry mieszkającej w Nowym Jorku. W samolocie pomylono dla niego posiłki. Zamiast dostać posiłek specjalny - bez mięsa, dostał z mięsem. Nie pasował mu ten posiłek od samego początku. Kilka razy upewniał się u stiuarda czy ten posiłek jest na pewno bez mięsa. I za każdym razem dostawał odpowiedź, że tak. Po bardzo gorliwych zapewnieniach, że to posiłek specjalny stwierdził "może mi się tylko wydaje, że jest z mięsem". Po kilku kęsach jego organizm całkowicie odrzucił jedzenie. Zaczął tak wymiotować, że załoga chciała zawracać samolot. Podobno wyglądało to strasznie. Mój znajomy bardzo obrazowo wszystko opisywał i po wyjściu od niego stwierdziłam, że nie tknę mięsa nigdy więcej.

I tak minęło już półtora roku. :) Dzisiaj wiem, że idę dobrą drogą i nie wrócę do jedzenia mięsa. Przez ten czas bardzo zmienił się mój światopogląd. Nadal się uczę jak być wege, ale jestem zadowolona z efektów.

Pozdrawiam wszystkich :)

misiek1111 - 2017-09-04, 19:10

Napisz cd. swojej opowieści peace

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group