Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

A ja jem zwierzęta - Cielęta i prosięta

giya - 2012-10-25, 22:22
Temat postu: Cielęta i prosięta
Jakiś postęp w moim mięsożerstwie poszedł - dalej wcinam mięso, ale prawdę mówiąc tak rzadko, że to już przypomina dietę chłopów, którzy kurę zjadali dopiero jak padła ze starości...

Ale o co mi chodzi - przestałam, odstawiłam i totalnie odrzuca mnie od cielęciny i w ogóle jedzenia mięsa zwierząt, które były dziećmi jak je zabito. Powody ideologiczne, nie będę wchodzić w szczegóły, ale proszę Was, bardziej doświadczonych o pomoc.

Jagnięcina, cielęcina, prosiątko - odpada więc - to świadomie wiem.

Ale jakie mięso jeszcze w sklepie czycha na mnie, a może być zrobione z cieląt i w ogóle małych dzieci? Proszę o info, o wskazówki.

Pozdrawiam i proszę o łagodne potraktowanie bez wyzwania od morderców :)

Tequilla - 2012-10-26, 13:53
Temat postu: Re: Cielęta i prosięta
giya napisał/a:


Pozdrawiam i proszę o łagodne potraktowanie bez wyzwania od morderców :)


ej no giya nie przesadzajmy, różni wegowie się zdarzają, ale tu większość raczej nie ma skłonności do wyzywania od morderców. :)

Co do mięsa to niestety nie mam zielonego pojęcia, bo temat od dawna mnie nie interesuje. Mam wrażenie, że pewnie pozostali też będą mieli problem z określeniem gdzie dodaje się mięso młodych zwierząt. (nawet wśród mięsożerców mało kto przeprowadza podział według takiej linii młode/stare)
BTW a co z kurczakami? Zastanawiałaś się nad przymusowym tuczeniem młodych kurcząt?

giya - 2012-10-26, 17:53

No właśnie na kurczaki też się obraziłam i nie jem w ogóle. W ogóle idealnie by było samemu sobie jakieś zwierzęta hodować, mieć wpływ na to jak żyją, co jedzą i w ogóle, ale nie mieszkam na wsi :( w ogóle zwierzęta powinny sobie fajnie żyć, nawet jak na końcu się je zabije.
Mój chłopak się śmieje, że kawioru w takim razie też nie mogę :D i była dyskusja na miarę argumentów środowisk feministycznych i pro-life... no i fakt że każdy kiedyś był dzieckiem - wczoraj po raz pierwszy od miesięcy zjadłam mięso ssaka - wołowina - i nie opuszczała mnie ta myśl, że ta krowa też kiedyś była dzieckiem... każdy był dzieckiem :/

Sumienie mi się włączyło wraz z tykaniem zegara biologicznego?

Ryby odławiane z oceanów i mórz jeszcze są ok, ale pracowałam przy rybach, w przetwórni i znałam też rybaków - więc z wielu powodów nie polecam zupełnie i ciężko mi je zjeść.

dodam - za wrażliwa się z wiekiem chyba robię.

filifjonka - 2012-10-26, 18:56

A czy ta wrażliwość jest niewystarczająca na całkowite zrezygnowanie z mięsa? My wszyscy jesteśmy na tyle "wrażliwi" że żadnego mięsa nie jemy, dla mnie duża świnka jest tak samo ujmująca jak mała świnka. Na Twoje pytania trudno odpowiedzieć, bo chyba mało kto tu dokonuje takich rozróżnień, jak już rezygnujemy z mięsa, to rezygnujemy z każdego... Nie czułabyś się psychicznie lepiej, jakbyś zrezygnowała z mięsa całkowicie?
Znaczy wiesz, takie mam przynajmniej wrażenie jak czytam Twoje posty powyżej. W końcu to Twój wybór.

giya - 2012-10-26, 22:33

psychicznie na pewno tak, ale fizycznie to już gorzej. :-?
Tequilla - 2012-10-27, 01:14

giya napisał/a:
ale fizycznie to już gorzej. :-?


Ale, że niby co? Boisz się syndromu odstawienia? Giya bez mięsa można żyć. Ba, bez mięsa żyje się zdrowiej, lepiej, ominie cię mnóstwo dolegliwości tak powszechnych u mięsożerców. Poza tym nie musisz od razu zostawać weganką. Na laktoowo nawet trudno zauważyć jakiekolwiek symptomy, bo wciąż nie pozbawiasz organizmu składników odzwierzęcych. Do weganizmu trzeba podejść z głową to prawda, ale laktoowowegetarianizm jest zdecydowanie prostszy.
Zresztą zrób jak w akcji (PETY, Vivy? Nie pamiętam) - zostań wegetarianką na jeden miesiąc i zobacz, jak się będziesz czuła. Może tak dobrze, że nie wrócisz już do mięsa?

Zrobisz dobrze dla zwierząt. Zrobisz dobrze dla planety. Dla głodu na świecie. No i oczywiście dla siebie ;) :D

giya - 2012-10-27, 18:03

Tequilla - napiszę ci na pw :)
vanityy - 2012-10-27, 18:30

e tam pomyśle se tak: teraz się zastanawisz czy zwierze było młode czy stare, zachodzisz w głowe, wyrzuty sumienia, wątpliwości
nie jesz mięsa w ogołe= nie masz tego całego, zbędnego balastu :)

giya - 2012-10-27, 18:37

Ja to niedawno dopiero w końcu przyjęłam do łepetyny w końcu, że rośliny możliwe że bólu nie czują i unikam jak ognia czytania o tym, że one czują... teraz mi na zwierzaki poszło :/
Tequilla - 2012-10-27, 20:08

vanityy napisał/a:

nie jesz mięsa w ogołe= nie masz tego całego, zbędnego balastu :)


balast i tak jest. Nie biorę w tym udziału i z tego powodu czuję się lepiej. Ale jak pomyślę co każdego dnia wyprawia się ze zwierzętami to mnie to i tak cholernie przygniata.
Damn, jakaś taka współodpowiedzialność za całe to homo sapiens.

Surri - 2012-10-27, 20:40

Tequilla napisał/a:
Damn, jakaś taka współodpowiedzialność za całe to homo sapiens.

Znam. szczególnie jak ktoś z rana na fejsa nawrzuca tabuny smutnych fot. potem to tak siedzi w człowieku.

czerwony_autobus - 2012-10-27, 21:21

giya napisał/a:
Ja to niedawno dopiero w końcu przyjęłam do łepetyny w końcu, że rośliny możliwe że bólu nie czują i unikam jak ognia czytania o tym, że one czują... teraz mi na zwierzaki poszło :/
:hmmm:
giya - 2012-10-27, 23:09

http://www.forumveg.pl/vi...tart=210#120349 w tym temacie się nawet produkowałam :)
LuckyLittleWitch - 2014-04-15, 23:30

Jakoś nigdy mi się nie podobały specjalne odruchy współczucia i dobrej woli dla śliczniejszej i słodszej części zainteresowanych. Rozumiem, że można bardziej emocjonalnie potraktować śmierć cielątka, bo jest bardziej bezbronne niż dorosła krowa*, ale zawracanie sobie głowy tym, czy ich ciała przypadkiem się nie wymieszają to bezsensowna strata energii.

*Dorosłą krowę trudniej zabić, a z czym to się wiąże w przemyśle, każdy chyba wie.

Widzę, że post Giyi ma ze dwa lata, więc nie kieruję mojej krytyki osobiście, niech moja wypowiedź wisi tu dla przyszłych pokoleń użytkowników. ;)

kamilajoz - 2014-10-24, 12:41

Nigdy nie myslałam czy dorosłe czy nie, zwierze to zwierze...
Arcanna - 2014-11-10, 21:15

w cudzy ból zęba nie wierzy nawet ten kogo boli jego własny,
gdyby kobietom kazano rodzic dzieci i rozmnażano ludzi tylko po to tylko, żeby swemu podniebieniu dogodził inny „lepszy” gatunek, ( zresztą cielątkiem czy jagniątkiem naje się duzo mniej osob, niz dorosłą krową, owcą wiec nie jest to nawet po to zeby przetrwać, tym bardziej przy takim wyborze innych rzeczy do jedzenia), a że nie jest to ból mięsożerców, nie ich problem, wiec karmią swoje dzieci- dziećmi innego gatunku . Marzy mi się żeby w Rewolucjach kuchennych M. Gessler zanim poleci jako danie dnia jagnięcinę i cielęcine pokazała skąd bierze się taki „młode mięsko” . Nie pokażą niestety, bo na pewno wielu osobom przeszłaby ochota na jedzenie tych „produktów” . CZy niewiedza, brak wyobraźni usprawiedliwia okrucieństwo? wystarczyłaby świadomość tego jak to wygląda w realu, poznanie dramatu na który zamykamy oczy, a który kryje sie za każdym plastrem rózowej cielęciny, jagnięciny...

Robiono badania (mówiła o tym Sumińska w „Wierzę w zwierzę” ) i okazało się krowy, owce, konie itp. jak zabierze im się ich małe, to przeżywają one prawdziwy dramat, tak jak ich dzieci -jagniątka, cielatka, które zabiera się matce i pakuje w pociąg do rzeźni - a te maluchy cały czas przeżywają ogromny strach ból i tęsknotę za matką , tak jak ludzkie dziecko.

uwazam ze chociaż ubój cieląt i jagniąt powien być zdecydowanie zakazany!!!!

jaycob - 2015-01-27, 21:50

Cytat:
wystarczyłaby świadomość tego jak to wygląda w realu,

Z tym, że większość (no dobra nie przeprowadzałem ankiety, ale w kręgu moich znajomych) nie chcą wiedzieć skąd się bierze. Wiedzą, że z rzeźni, ale w momencie gdy chciałbym pokazać jakiś filmik jak to w rzeczywistości wygląda (że nie ma tam humanitarnego traktowania zwierząt) to mówią "nie chcę tego oglądać" i w tym samym czasie zajadają się kurakiem, głaszcząc swojego psa. :-? Można kochać swoje pupilki, a jednocześnie zjadać inne zwierzęta? Hipokryzja?


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group