Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Wegetarianizm & Weganizm - Dietetyk dla RMF FM: Niektórzy wegetarianie lubią smak mięsa

Surri - 2013-01-14, 07:37
Temat postu: Dietetyk dla RMF FM: Niektórzy wegetarianie lubią smak mięsa
„Ludzie, którzy nie jedzą mięsa, mają często wyższą odporność, lepsze samopoczucie i więcej energii” – mówi w rozmowie z dziennikarką RMF FM dietetyczka i weganka Monika Areczuk. „Nie jest prawdą, że wegetarianizm prowadzi do niedoborów białka. Pod warunkiem, że dieta jest zbilansowana odpowiednio” – zapewnia. Dodaje także: „Wegetarianie lubią smak mięsa, więc tworzą potrawy, które będą go przypominać – kotlet z fasoli, wędliny sojowe, boczek wegetariański z cukinii”.
Ważne miejsce w jadłospisie wegetarian zajmują owoce i warzywa

Ewa Kwaśny: Dlaczego ludzie wybierają wegetariański styl życia? Czy to jest nowa moda?

Monika Areczuk, dietetyczka i weganka: Ludzie wybierają wegetariański dietę, ponieważ zapewnia ona dłuższe życie. Przynosi wiele korzyści zdrowotnych, takich jak: mniejsze zagrożenie chorobami układu krążenia, mniejsze zagrożenie otyłością, cukrzycą typu II. U wegetarian odnotowujemy także mniej zachorowań na niektóre nowotwory. Ludzie, którzy nie jedzą mięsa, mają często wyższą odporność, lepsze samopoczucie i więcej energii.

“Ludzie wybierają wegetariański dietę, ponieważ zapewnia ona dłuższe życie”

Przeciwnicy tej diety twierdzą jednak, że prowadzi ona do niedoborów białka, witaminy B12, witaminy D. Jaka jest prawda?

To jest nieprawda. Prawidłowo zbilansowana dieta wegetariańska zawiera pełnoziarniste produkty, warzywa - jak najbardziej zróżnicowane, jak najmniej przetworzone, z różnych grup kolorystycznych. Wegetarianie także zwracają uwagę na to, aby wybierać różne części roślin, czyli jedzą zarówno korzenie, jak i łodygi, liście, kwiaty, owoce, rośliny strączkowe. W diecie wegetarianina znajdziemy również orzechy, pestki, nasiona. Zamiast słodyczy zaś, wegetarianie wybierają zwykle suszone owoce.

Jak mogłaby pani przekonać osobę, która nie wyobraża sobie życia bez mięsa, by zmieniła swoją dietę na wegetariańską?

Głównym argumentem przemawiającym za rezygnacją z produktów mięsnych jest właśnie to, że wegetarianie charakteryzują się lepszym zdrowiem. Na taką dietę warto więc przejść z powodów zdrowotnych. Ale nie zapominajmy, że ludzie z przyczyn etycznych wybierają taki styl życia. Unikają produktów odzwierzęcych. Pragną żyć długo, w dobrym zdrowiu, ale też w zgodzie ze swoim sumieniem i przyrodą. Wegetarianie chronią otaczający nas świat przed negatywnymi skutkami rozwoju cywilizacji, bo wiadomo, że aby wyprodukować mięso zużywamy więcej wody, więcej energii.

“Wegetarianie charakteryzują się lepszym zdrowiem”

Jest wiele mitów dotyczących diety wegetariańskiej. Jeden z nich mówi, że jest to droga dieta.

Jest, jeśli wybieramy zbyt często produkty wysoko przetworzone, takie jak produkty sojowe - czyli pasztet sojowy, wędliny sojowe. Nie są one zdrowe, nie zawierają zbyt wielu wartości odżywczych. Przypominają nieco smakiem produkty tradycyjne i są drogie. Wiele razy odwiedzam też sklepy ze zdrową żywnością. Obserwuję ceny i one są bardzo wysokie w stosunku do cen w innych miejscach. Natomiast wegetarianie nieczęsto zaopatrują się w sklepach ze zdrową żywnością. Zwykle robią zakupy na bazarach, w tradycyjnych supermarketach, omijając alejki z produktami odzwierzęcymi. Wegetarianie kupują kaszę, makarony pełnoziarniste, ryż pełnoziarnisty, warzywa i owoce sezonowe, które są wtedy tańsze, rośliny strączkowe, które są bardzo tanie, orzechy, pestki, nasiona, owoce suszone. Te ostatnie - owszem, są drogie - ale jemy je zamiast słodyczy, więc okazjonalnie. Wegetarianie lubią próbować też nowych rzeczy. Kupują niespotykane produkty takie jak quinoa, która zawiera bardzo dużo wartości odżywczych.

A co to jest quinoa?

To tak zwana komosa ryżowa. Jest taki produkt pełnoziarnisty, bezglutenowy, lekkostrawny, który gotujemy podobnie jak ryż. Jest smaczny, zdrowy, pożywny. Wegetarianie często z niego korzystają. W diecie wegetarianina można spotkać też amarantu - to tak zwane zboże Inków. Jest spożywany w postaci mąki, możemy z niego zrobić zarówno chleb, jak i ciasteczka. Często wegetarianie lubią smak mięsa i produktów odzwierzęcych, więc tworzą potrawy, które będą go przypominać. I tak możemy w diecie wegetarianina spotkać kotlety z soczewicy, z soi, z fasoli. Możemy spotkać soczewicę, czyli potrawę do złudzenia przypominającą jajecznicę.

Ale nie będzie to jajecznica na boczku?

Jest też boczek wegetariański, nawet witariański. Boczek witariański, który jadałam, był zrobiony z cukinii, która była marynowana, a potem była przez całą dobę suszona w odpowiednim urządzeniu.

“Osoby, które ze swej diety wykluczają wszystkie produkty odzwierzęce, bardzo często spotykają się z niezrozumieniem otoczenia, rodziny, nieprzychylnością lekarzy”

A łatwo być w Polsce wegetarianinem?

Wszystko zależy od tego, jaki rodzaj wegetarianizmu wybieramy. Jeżeli to jest laktoowowegetarianizm, to takie osoby mają mniej problemów. Ale już osoby, które ze swej diety wykluczają wszystkie produkty odzwierzęce, bardzo często spotykają się z niezrozumieniem otoczenia, rodziny. Spotykają się też z nieprzychylnością lekarzy - zwłaszcza dzieci i kobiety w ciąży, czy też kobiety karmiące mają ten problem.

http://www.rmf24.pl/nauka...iesa,nId,768891 tu można również posłuchać wywiadu.

warzywko - 2013-02-19, 15:52

Ja lubię jeszcze ciągle smak mięsa i wędlin. Dlatego od czasu do czasu zaszaleje i kupię sobie salami sojowe. To znakomity zamiennik salami mięsnego z Polsoi. I nie mam ani wyrzutów sumienia, ani poczucia klęski.
Tequilla - 2013-02-19, 16:32

Noo ja też lubiłem mięso. Zdarza mi się kupować zastępniki i nie widzę w tym nic niewłaściwego (produkty Polsoi są zresztą bardzo smaczne). W Anglii to był wypas do dziś w rozrzewnieniem wspominam tamtejszego "wegekurczaka" (w kawałkach, tak zrobione, że przeciętny mięsożerca by się nie poznał), albo bekon, czy niektóre kotletopodobne (było coś co się zwało ribbons, oj świetna rzecz). No, ale Anglia to chyba najbardziej przyjazny wegetarianom kraj w Europie, jeśli nie na świecie.

edit: nie wiem dlaczego, ale zdaje mi się, że część wegan wstydzi się, że lubi zastępniki.

Degon - 2013-02-19, 16:51

Też lubiłem smak mięsa, wędlin.

Te parówki (oczywiście podpieczone na patelni) i wędliny plastrowane z Polsoi są genialene, ale ich cena odstrasza (za 4 parówki cena pod 8 zł już podchodzi chyba, paranoja :-? ):
http://polsoja.com.pl/pro...ny-plastrowane/
http://polsoja.com.pl/pro...ki-i-kielbaski/


Ciekawe jak to smakuje, czy porównywalnie do parówek z Polsoi (mam nadzieję, że nie smakuje tak jak wygląda :hmmm: :P)

Tequilla - 2013-02-19, 16:58

wiem, że wędliny które kupuję w holandii (znalazłem tylko w jednym sklepie, Hogvliet) są nieporównywalnie gorsze w smaku i pod względem różnorodności od tych polsojowych, więc nie mamy się czego wstydzić ( chociaż polsoja miała genialne tofuburgery i już ich nie ma)

Niektórzy mówią, że polskie wędliny są najlepsze, wychodzi na to, że te sojowe również ;)

Amroth - 2013-02-19, 17:31

Ciekawe czy ten wywiad sprawił, że ktoś zapragnął być wege ;) Już sobie wyobrażam te komentarze mięsożerców słuchających audycji.
Tequilla - 2013-02-19, 21:35

BTW ktoś wie jak się robi ten boczek z cukinii? :)
lubiło się boczuś lubiło

dietetyczka - 2013-02-19, 22:56

Amroth, mam nadzieję, że tak. Mówiłam w sposób, który miał przekonać dziennikarkę ;)
Niestety wywiad został bardzo drastycznie skrócony, wycięto fragmenty gdzie mówiłam bardzo rzeczowo, powoływałam się na fakty, liczby, badania itd.
Boczek z cukinii robi się tak:
-obieraczką do warzyw/owoców robimy plastry z cukinii
-przygotowujemy marynatę w której owa cukinia się przez jakiś czas tapla (oliwa, sól, chili, sos sojowy, inne-nie pamiętam dokładnie)
-suszymy w dehydratorze lub suszarce do warzyw
dokładny przepis trzeba szukać na stronach miłośników raw food

Mak - 2013-02-19, 23:02

Sam jestem ciekaw tego cukiniowego boczku :D Jednak nie rozumiem trochę wymieniania kotletów soczewicowych, sojowych, fasolowych po stwierdzeniu, że wegetarianie lubią smak mięsa. Przynajmniej, te kotlety które miałem okazję jeść w niczym nie przypominały smaku mięsa. Nie wiem jak u innych, ale mi bardziej chodzi o konsystencję i fakturę takiego kotleta niż wierne odwzorowanie smaku padliny. To samo z polsojowymi imitacjami parówek. Myślę, że mięsopożeracze bez problemu wychwycą różnicę w smaku. Niedawno zamówiłem seitanową kiełbasę z evergreenu i ani w pizzy, ani w zapiekance, ani na tostach nie przypominało to mięsa. Jednak kiedy pokroiłem tak po prostu na kanapki, to uważam, że smak był trochę podobny (aczkolwiek było czuć inność).

Sądzę, że najbliżej smaku mięsa byłem robiąc własny seitan zarzygując go przyprawami i czosnkiem. Jednak ilość włożonej weń roboty skutecznie mnie zniechęciła do częstego powtarzania tego typu przedsięwzięć. A wracając jeszcze do cukinii, to bezbłędna jest grillowana pokrojona w plastry i obtoczona w przyprawie do kurczaka. Moje ulubione letnie kotlety.

yarosh1980 - 2017-06-20, 18:53

Czy jest wegetarianinem ktoś, kto odżywia się po wegetariańsku, ale lubi smak mięsa i kilka razy w tygodniu kupuje mięso, a następnie bierze je do ust, gryzie i delektuje się nim? Zaznaczam, że nigdy go nie połyka, tylko żuje, a potem zawsze wypluwa.
Albo czy jest weganinem osoba, która nie je mięsa, nabiału i miodu, ale lubi frytki, które smaży na smalcu, a nie na oleju? Frytki odcedza z tłuszczu i wszama.

orzechova - 2017-06-22, 07:39

stary, poważnie?
Surri - 2017-06-22, 08:11

Nie znam takich ludzi ;)
Krowa - 2017-07-02, 21:00

yarosh1980 napisał/a:
Czy jest wegetarianinem ktoś, kto odżywia się po wegetariańsku, ale lubi smak mięsa i kilka razy w tygodniu kupuje mięso, a następnie bierze je do ust, gryzie i delektuje się nim? Zaznaczam, że nigdy go nie połyka, tylko żuje, a potem zawsze wypluwa.


Jak najbardziej tak!

yarosh1980 napisał/a:
Albo czy jest weganinem osoba, która nie je mięsa, nabiału i miodu, ale lubi frytki, które smaży na smalcu, a nie na oleju? Frytki odcedza z tłuszczu i wszama.


Takich ludzi też nie znam.

hadzias - 2017-11-02, 13:16

Ja kiedyś byłem takim wegetarianem, ale w pewnym momencie ten smak mięsa po prostu mi obrzydł i nie mam zamiaru go już nigdy w życiu zjeść.
D.M. - 2017-11-06, 23:18

yarosh1980 napisał/a:
Czy jest wegetarianinem ktoś, kto odżywia się po wegetariańsku, ale lubi smak mięsa i kilka razy w tygodniu kupuje mięso, a następnie bierze je do ust, gryzie i delektuje się nim? Zaznaczam, że nigdy go nie połyka, tylko żuje, a potem zawsze wypluwa.

Tak. Ale takie zachowanie nie odpowiada etyce wegetarian, które są wegetarianami ze względów etycznych. Bo kupowanie mięsa nawet bardziej szkodzi zwierzętom, niż zjadanie mięsa.

yarosh1980 napisał/a:
Albo czy jest weganinem osoba, która nie je mięsa, nabiału i miodu, ale lubi frytki, które smaży na smalcu, a nie na oleju? Frytki odcedza z tłuszczu i wszama.

Nie; chyba że smalec został kupiony przez kogoś innego i wyrzucony. Weganizmem nazywa się pewna ideologia nieszkodzenia zwierzętom, a nie dieta.

yarosh1980 - 2017-11-07, 10:06

Według tego rozumowania weganinem może być człowiek, który zjada tylko zwierzęta, które padły ze starości albo zginęły w jakimś wypadku. I to człowiek, który nie przykładał ręki do zniewolenia zwierząt. Po prostu je mięso, które gdzieś znalazł jako wolno leżące.
Gdzieś pisało, że w wegetarianiźmie nie chodzi o unikanie białka zwierzęcego, lecz o dostarczanie go bez niepotrzebnej śmierci zwierząt.

Surri - 2017-11-07, 10:38

Dla mnie bomba jeśli kogoś to nie brzydzi.
orzechova - 2017-11-07, 14:44

dla mnie też, spoko. Rozjechanych żab/jeży/lisów/ptaków na drogach jest niestety w bród.
Hate - 2017-11-07, 21:40

Dla mnie nie. Imo zwierzęta to nie jedzenie.
Surri - 2017-11-08, 10:00

Cytat:
Dla mnie nie. Imo zwierzęta to nie jedzenie.

Pogadaj o tym z robalami 😉

yarosh1980 - 2017-11-08, 16:34

I pomyśleć, że osoba jedząca mięso padłych zwierząt i mająca neutralną pracę robi dla zwierząt 10 razy więcej dobrego niż osoba jedząca tylko rośliny, ale mająca pracę polegającą na handlowaniu mięsem czy byciu kierowcą przewożącym mięso i jego wyroby.
Miła Gosia - 2017-11-08, 17:03

Chcesz nam coś powiedzieć?
yarosh1980 - 2017-11-08, 17:29

Bynajmniej nie chodzi o mnie. Ale istnieje przypadek pewnego Anglika który przez 30 lat żywił się tylko niebadaną dziczyzną i nic mu się nie stało.
Hate - 2017-11-08, 19:14

Szurri napisał/a:
Pogadaj o tym z robalami


Pogadaj z robalami o tym, że gówno to nie jedzenie :D


yarosh1980 - 2017-11-08, 19:36

ale nawet takie "gówno" jest wegańskie jeśli nie wyrządza szkody zwierzętom.
Hate - 2017-11-08, 19:56

Skubniesz sobie czasem?
yarosh1980 - 2017-11-08, 20:43

jeśli zabraknie owoców i nasionek, to tak. Chociaż nie, bo jeśli nie będzie do jedzenia tego co chcę jeść, to nie opłaca mi się żyć w takim świecie. A moja pochwała jedzenia mięsa odnosi się do wypowiedzi D.M.'a, który stwierdził że weganizm to ideologia nieszkodzenia zwierzętom, a nie dieta. Jeśli tak spojrzeć na weganizm, to wtedy jedzenie przydrożnych zwłok jest dopuszczalne dla wegan ideologicznych. Ja jestem weganinem "biochemicznym" (nie dbam o zwierzęta, tylko o swoje ciało). Więc skubnę sobie tylko płody ziemi. Jeśli skubnę sobie mięsko z jakiejś padliny, to przestanę być weganinem biochemicznym, a stanę się ideologicznym.
orzechova - 2017-11-09, 12:33

yarosh1980 napisał/a:
Ale istnieje przypadek pewnego Anglika który przez 30 lat żywił się tylko niebadaną dziczyzną i nic mu się nie stało.


żadnych warzyw i owoców?

yarosh1980 - 2017-11-09, 14:44

Tak. Ten gościu mówi, że odżywia się tak z szacunku dla środowiska. I że gdyby nie było dostępnej przydrożnej padliny, to zostałby wegetarianinem zamiast jadł sklepowe mięso.
Cytat:
Man Has Lived on a Roadkill Diet for the Last 30 Years

By Spooky on October 17th, 2011 Category: Foods, News
129Share

Because he doesn’t like the way farm animals are being treated, Jonathan McGowan, an English taxidermist from Bournemouth, Dorset has been eating roadkill instead of supermarket meat for the last 30 years.

44-year-old Jonathan McGowan first tasted roadkill at the age of 14, when he cooked a dead adder. It didn’t taste very good, but it did make him curious about how other dead animals might taste like. ‘From a young age I was always interested in natural history and being brought up amongst the farming, hunting and shooting communities of the Dorset countryside meant I was right in the middle of everything. Everywhere I looked there were dead animals; fish that had been caught, pheasants that had been shot and animals that had been run over in the road so naturally I became drawn to nature and how it worked.” He remembers he used to cut up dead animals to see their insides and all he could see was fresh organic meat better than what he saw in any meat shops. That’s why he didn’t see any problem with cooking and eating it. His parents knew he was bringing animals home to stuff, but he didn’t tell them he sometimes ate them too, because he knew they wouldn’t approve.

Although he admits he first started eating roadkill out of his teenage desire to be different, Jonathan McGowan says that even at 14 he realized what he was doing was better than eating supermarket meat because of the ways animals are treated. He remembers growing up close to a broiler production unit where there were always three layers of chickens. The dead, rotting birds at the bottom, the squashed ones in the middle and the chicken who could barely move, at the top. ’I saw how dirty farm animals were and how unhealthy they were. I was also used to going to the cattle market where the treatment of the animals by the farmers was grotesque. I wasn’t happy about what I saw at all,’ he says.

McGowan, who has been eating roadkill for the last 30 years, has been giving presentations at schools and colleges and throwing roadkill dinner parties for his friends. What’s on the menu, you ask? Rat stir fries and owl curry are very popular, but pigeon au vin and other recipes containing meats like fox, hedgehog, squirrel or wild cat are also said to be very tasty. The taxidermist never kills the animals, he only picks those that have died accidentally on the road and in the surrounding woodland. When they hear about his eating habits, most people believe it’s a brilliant idea, but there are those who think it’s cruel, unhygienic and macabre. Jonathan says his choice “is rooted in respect for the environment” and says that if there was no more roadkill available he would be a vegetarian rather than eating shop meat pumped full of hormones.



http://www.odditycentral....t-30-years.html

orzechova - 2017-11-09, 15:21

nie tyle z szacunku do środowiska, ile z powodu współczucia dla zwierząt hodowlanych, ja to tak rozumiem. I nigdzie nie jest napisane, że nie jadł nic innego poza ciałami. No i jest wypychaczem zwierząt :shock:
Hate - 2017-11-09, 17:14

Bo lepiej wypchać zwierza z rana, niż w korpo tesco kupić banana peace
D.M. - 2017-11-12, 21:11

Mówiąc formalnie, jedzenie zwierząt zmarłych z innego powodu, niż zabijanie dla potrzeb człowieka, nie jest sprzeczne z weganizmem, ale jest sprzeczne z wegetarianizmem. Ja takich zwierząt nie jadłbym, bo mnie to brzydziłoby; wolę nie jeść nawet wegańskich odpowiedników mięsa; im bardzie one są podobne do mięsa, tym mniej je lubię. Chyba że mógłbym zjeść padlinę w ekstremalnej sytuacji, kiedy nie ma innego pożywienia, ale w takiej sytuacji mógłbym i całkowicie odstąpić od wegetarianizmu.
orzechova - 2017-11-13, 09:10

D.M. napisał/a:
Mówiąc formalnie, jedzenie zwierząt zmarłych z innego powodu, niż zabijanie dla potrzeb człowieka, nie jest sprzeczne z weganizmem, ale jest sprzeczne z wegetarianizmem.


nie do końca, bo weganizm to idea możliwie jak najmniejszego krzywdzenia zwierząt swoimi konsumenckimi wyborami; wegetarianizm opiera się na nie spożywaniu ani nie użytkowaniu niczego, co pochodzi bezpośrednio z zabitego zwierzęcia. Więc teoretycznie jedzenie padliny można by uznać zarówno za wegańskie, jak i wegetariańskie. Tak ja to rozumiem.

yarosh1980 - 2017-11-13, 10:01

nie pomieszałaś przypadkiem weganizmu z wegetarianizmem? Chyba w odwrotnym szyku użyłaś tych wyrazów.
orzechova - 2017-11-13, 12:56

no nie, wegetarianie nie jedzą mięsa i żelatyny, nie używają skóry- ale już mleczko i jajeczko czy testowane kosmetyki owszem, spoko.
chyba trochę niejasno to napisałam :hmmm:

Hate - 2017-11-14, 17:50

A nie jest tak, że to weganizm (skoro ideologiczny) dopuszcza jedzenie padliny, bo krzywda się nikomu nie dzieje, a wegetarianizm nie, bo to z definicji bezmięsna dieta?
orzechova - 2017-11-15, 08:59

cholera, może tak? :lol: ja już nie wiem, chyba zależy od indywidualnej oceny każdej osoby.. ja nie będę jeść padliny anyway, więc w sumie mnie ten dylemat nie dotyczy peace
Miła Gosia - 2017-11-15, 09:24

orzechova napisał/a:
ja nie będę jeść padliny anyway, więc w sumie mnie ten dylemat nie dotyczy peace

No ja żywię nadzieję, że dla każdego są to czysto teoretyczne rozważania xd

Surri - 2017-11-15, 09:27

W dzisiejszej odsłonie Połykaj z Surri zaprezentuje gulasz z rozjechanej wiewiórki, znalezionej w przydrożnym rowie.
orzechova - 2017-11-15, 14:12

NIE.
Surri - 2017-11-15, 14:26

No pewnie że nie. :paw: :paw: :paw: :paw: :paw:
D.M. - 2017-11-19, 21:24

orzechova napisał/a:
wegetarianie nie jedzą mięsa i żelatyny, nie używają skóry

Wegetarianie całkiem mogą używać skóry; pojęcie wegetarianizmu dotyczy tylko diety.

yarosh1980 - 2017-11-19, 21:59

D.M. napisał/a:
Wegetarianie całkiem mogą używać skóry; pojęcie wegetarianizmu dotyczy tylko diety.

No właśnie 8-) Trochę dziwne jest niekupowanie skórzanych pasków i butów dla dobra zwierząt, gdy jednocześnie używa się nabiału w diecie.

D.M. - 2017-11-19, 22:34

yarosh1980 napisał/a:
Trochę dziwne jest niekupowanie skórzanych pasków i butów dla dobra zwierząt, gdy jednocześnie używa się nabiału w diecie.

Zupełnie nie dziwne. Skórzane rzeczy robi się bezpośrednio z zabitych zwierząt, a produkcja nabiału wiąże się z zabiciem zwierząt tylko pośrednio, i to nie zawsze (Hindusi nie zabijają krów i byków, choć piją ich mleko (co prawda, o ile pamiętam, oni zabijają bawoły, co już kiedyś dawno omawialiśmy)).

yarosh1980 - 2017-11-20, 01:19

Czyli skórzane rzeczy robi się tylko ze skóry zwierząt zabijanych na mięso? Czyli unikanie kupowania rzeczy ze skóry może pomóc tylko krokodylom, lampartom i innym drapieżnikom zabijanym dla skóry i skóry z futrem. A w tym pierwszym przypadku wychodzi na to, że kupowanie rzeczy wykonanych ze skóry zwierząt rzeźnych jest wegańskie, gdyż nie ma ono wpływu na los zwierząt. Skóra jest tu tylko produktem ubocznym w produkcji mięsa, a zwierzęta nadal będą maltretowane i mordowane w takiej samej ilości bez względu na to, czy ich skóra znajdzie nabywców czy nie.
Choć dla mięsożercy trochę dziwne powinno być zachowanie wegetarianina, który nie je mięsa dla dobra zwierząt, a jednocześnie używa nabiał w diecie, co szkodzi zwierzętom (wykluczywszy świnie i króliki) niemal tak samo jak mięsożerstwo.

Surri - 2017-11-20, 09:57

Cytat:
Skóra NIE jest produktem ubocznym przemysłu mięsnego!
Większość skóry pochodzi z indyjskich krów, które są krzywdzone, bite oraz trute, żeby tylko uzyskać skórę przeznaczoną na produkty z najdroższych sklepów. Jako, że w Indiach zakazana jest rzeź krów, te biedne, niewinne zwierzęta są zmuszane to wytrzymywania brutalnych oraz wyczerpujących podróży.
W wagonach towarowych krowy upychane są w ilości ponad 900 sztuk. Pod koniec podróży od 400 do 500 z nich jest martwych.
Więcej na: http://www.care2.com/R...ther-no-…

https://www.facebook.com/...957162554322723
http://www.care2.com/caus...l#ixzz2gV6tcUFW

Cytat:
Skóra naturalna

Wielu z nas widziało szokujące obrazki z ferm futrzarskich, na których widać cierpiące w klatkach lisy i norki czy też sceny z obdzierania ich żywcem ze skóry, rażenie prądem i zagazowywanie. W rezultacie społeczeństwo powoli przestaje akceptować futra. W wielu krajach fermy futrzarskie zostały całkowicie lub częściowo zdelegalizowane. Nakładane są restrykcje, które w praktyce uniemożliwiają hodowlę. Widać postępy.

Aczkolwiek, skóra i kożuchy nadal cieszą się wysokim popytem. Rzadziej niestety już zwracamy uwagę na fakt, że skóra naturalna i kożuch to także skóra zwierzęcia, która została specjalnie opalana czy też garbowana za pomocą masy chemikaliów, aby uzyskać pożądaną strukturę i kolor. Podczas gdy wiele ludzi pomyśli dwa razy zanim założy na siebie futro, robią bardzo często wyjątki dla skóry naturalnej czy kożuchów, ponieważ powszechnie uważa się je za produkt uboczny przemysłu mięsnego. W rzeczywistości jednak są one czymś bardzo odległym od bycia jedynie produktem ubocznym. Prawda jest taka, że tzw. zwierzęta rzeźne , hodowane są właśnie ze względu na zapotrzebowanie na ich mięso i skórę. Zatem płacąc za skórę naturalną przyczyniasz się bezpośrednio do rosnących zysków rzeźni i wspierasz finansowo cały przemysł mięsny.


http://www.otwarteklatki.pl/zwierzeta-w-modzie/

yarosh1980 - 2017-11-20, 14:36

Surri napisał/a:
Skóra NIE jest produktem ubocznym przemysłu mięsnego!
Większość skóry pochodzi z indyjskich krów, które są krzywdzone, bite oraz trute, żeby tylko uzyskać skórę

No to powracamy do punktu wyjścia. Czyli jednak odrzucanie rzeczy ze skóry ratuje zwierzęta, choć tylko te hodowane dla skór. Zatem dziwne może być u wegetarianina unikanie czegokolwiek co zawiera skórę, a jednocześnie pozwalanie sobie na takie frykasy jak sery i jaja oraz ciasta z nich wykonane. Jest to ratowanie jednych zwierząt, ale olewanie innych zwierząt.

Surri napisał/a:
płacąc za skórę naturalną przyczyniasz się bezpośrednio do rosnących zysków rzeźni

No do zysków rzeźni się przyczyniam w ten sposób, ale NIE do zwiększenia ilości zabijanych zwierząt. To, że przemysł zyskuje więcej pieniędzy, nie oznacza, że zwierzęta bardziej cierpią. Ilość zabijanych zwierząt nadal jest determinowana przez ilość kupowanego mięsa, a nie przez ilość kupowanych skór. Popyt na skóry wykonane ze zwierząt hodowanych na mięso musiałby tak wzrosnąć, że przewyższyłby podaż tych zwierząt, która obecnie zaspokaja tylko popyt na samo mięso.

orzechova - 2017-11-21, 09:28

kupując skórę zwiększasz ilość zabijanych zwierząt, bo są zwierzęta zabijane tylko na skórę, a ich mięso jest traktowane jako odpad
yarosh1980 - 2017-11-21, 10:15

nie zauważyłaś że istnieje różnica między kupowaniem skóry ze zwierząt zabijanych na skórę a kupowaniem skóry ze zwierząt zabijanych dla samego mięsa.
orzechova - 2017-11-21, 12:23

ale krowy też są zabijane tylko dla skóry! Skąd będziesz wiedział, z jakiego zwierzęcia został zrobiony twój pasek/buty/portfel?
yarosh1980 - 2017-11-21, 13:48

Ale krowy są też zabijane tylko na mięso, a nie dla skóry! A mimo to, skórę i tak się z nich bierze i użytkuje.

PS. swoją drogą jestem ciekaw co robi się z mięsem krów zabijanych dla samej skóry...

orzechova - 2017-11-21, 15:40

mieli się i robi z nich karmę :/
z krów zabijanych na mięso chyba nie pozyskuje się skóry na wyroby takie jak paski czy tapicerka. Może robi się z niej gryzaki dla psów czy inne takie cosie

yarosh1980 - 2017-11-21, 17:26

No to ze świń, jak nie z krów. Świnie są zabijane tylko na mięso, a skóry z nich też się bierze.
orzechova - 2017-11-22, 09:26

skąd wiesz?
yarosh1980 - 2017-11-22, 09:32

bo kiedyś trafiła się do domu uprząż do huśtawki dziecięcej i na niej pisało, że jest to wykonane ze skóry świńskiej.
orzechova - 2017-11-22, 10:16

OK, ale skąd wiesz, że to nie było ze świni hodowanej tylko dla skóry, której mięso było odpadem?
yarosh1980 - 2017-11-22, 10:58

A co to, skóra ze zwykłej świni jakaś gorsza i słabsza niż z innej świni? Zwierzęta "dedykowane" są przeznaczone tylko do wyrobu skórzanych towarów z najwyższej półki. Uprząż i inne tanie skórzane sprzęty do takich nie należą.
Cytat:
Większość skóry pochodzi z indyjskich krów, które są krzywdzone, bite oraz trute, żeby tylko uzyskać skórę przeznaczoną na produkty z najdroższych sklepów.

orzechova - 2017-11-22, 13:09

ale wiesz to na pewno czy tak sobie dywagujesz? Bo ja na przykład nie wiem. Świnie hodowane na mięso są nieraz ranione, w hodowli, w transporcie, w rzeźni- nikt nie patrzy na to, że ich skóra się uszkodzi i będzie miała mniejszą wartość
yarosh1980 - 2017-11-22, 13:45

A czy wiesz na pewno, że np. kosmetyki których używasz nie były testowane na zwierzętach, mimo że tak napisane na etykiecie? Producent może sobie napisać co chce. Byłaś tam i sprawdzałaś proces produkcyjny, że wierzysz etykietom na słowo?
A te świnki w transporcie nie są aż tak obszernie ranione i w takiej liczbie, żeby z tego powodu mieli wprowadzać kosztowne zmiany w sposobie transportu i jakąś specjalną ochronę. Dopuszczalnej skóry i tak mają z tego pod dostatkiem.

orzechova - 2017-11-22, 14:05

mam wyjście: albo wierzyć w to, co jest napisane, albo dostać paranoi i rzucić się do morza.
PS. producent nie może "sobie napisać, co chce"- to jest karalne.

yarosh1980 - 2017-11-22, 14:32

To jest oszukiwanie samej siebie. A producenci i sprzedawcy stosują wiele nielegalnych praktyk, a nie zostają ukarani.
D.M. - 2017-11-24, 21:48

yarosh1980 napisał/a:
A w tym pierwszym przypadku wychodzi na to, że kupowanie rzeczy wykonanych ze skóry zwierząt rzeźnych jest wegańskie, gdyż nie ma ono wpływu na los zwierząt. Skóra jest tu tylko produktem ubocznym w produkcji mięsa, a zwierzęta nadal będą maltretowane i mordowane w takiej samej ilości bez względu na to, czy ich skóra znajdzie nabywców czy nie.

No, jest taki punkt widzenia. Ale załóżmy, że wegetarianie przekonali społeczeństwo nie jeść mięsa i mięsny przemysł upadł, ale jednak nawet weganie aktywnie kupują skórzane rzeczy. Wtedy chyba zwierzęta będą zabijane dla skóry (choć, być może, ktoś uważa, że nie będą, bo to nie będzie opłacalne).

yarosh1980 napisał/a:
Choć dla mięsożercy trochę dziwne powinno być zachowanie wegetarianina, który nie je mięsa dla dobra zwierząt, a jednocześnie używa nabiał w diecie, co szkodzi zwierzętom (wykluczywszy świnie i króliki) niemal tak samo jak mięsożerstwo.

Chyba jednak w znacznie mniejszym stopniu, nawet jeżeli uwzględniać wszystkie zabójstwa pośrednio spowodowane produkowaniem nabiału. Żeby przyczynić się do zabójstwa jednego byczka, trzeba wypić tyle mleka, ile produkuje krowa w ciągu całego rozwoju cielęcia; z pomocą mięsa ten sam "cel" zostanie osiągnięty po zjedzeniu tylu mięsa, ile jest w jednym byczku. Być może, się mylę, ale wydaje mi się, że pierwsza z wymienionych ilości jest trudniejsza do osiągnięcia.

[ Dodano: 2017-11-24, 23:18 ]
yarosh1980 napisał/a:
A producenci i sprzedawcy stosują wiele nielegalnych praktyk, a nie zostają ukarani.

Dużo różnych nielegalnych rzeczy dzieje się na świecie, i czasem bywa, że ich sprawcy pozostają nieukarani. Ale nie ma lepszej metody na uzyskanie informacji o towarze, niż czytanie tego, co na nim napisano. Jeżeli ten napis okaże się nieprawdziwy, to nie wina konsumenta.

yarosh1980 - 2017-11-25, 13:06

D.M. napisał/a:
załóżmy, że wegetarianie przekonali społeczeństwo nie jeść mięsa i mięsny przemysł upadł, ale jednak nawet weganie aktywnie kupują skórzane rzeczy

gdyby wszyscy ludzie zrezygnowali z mięsa, to tym bardziej zrezygnowaliby ze skór. Zrezygnować ze skórzanych rzeczy jest łatwiej niż z mięsa i nabiału. Zależy jeszcze czym wegetarianie przekonaliby ludzkość - dbałością o zwierzęta czy o zdrowie. Jeśli dbałością o zdrowie, to znaleźliby się jacyś maniacy skórzanych kurtek, którzy mimo że weganie, nadal kupowaliby skóry. I dla takich nabywców zachowałby się jakiś mały rynek skór.

D.M. napisał/a:
Żeby przyczynić się do zabójstwa jednego byczka, trzeba wypić tyle mleka, ile produkuje krowa w ciągu całego rozwoju cielęcia; z pomocą mięsa ten sam "cel" zostanie osiągnięty po zjedzeniu tylu mięsa, ile jest w jednym byczku

Tak jest przy dzisiejszej diecie ludzi. Ale po zaprzestaniu odżywiania się mięsem i jego produkcji znacząco wzrosłoby zapotrzebowanie na nabiał i jego produkcja, aby zrekompensować braki kalorii dostarczanych poprzednio z mięsa.

D.M. napisał/a:
nie ma lepszej metody na uzyskanie informacji o towarze, niż czytanie tego, co na nim napisano

Mimo to, orzechowa nadal nie ma prawa wiedzieć na 100% co kupuje i spożywa, tak samo jak przez kilka lat nikt z nas nie miał pewności jaką solą się odżywiał - spożywczą czy drogową ;)

Hate - 2017-11-25, 22:35

Nom, tak samo nie masz 100% pewności, że marchewki, które na co dzień jadasz, ktoś wcześniej nie wkładał sobie do dupy.
yarosh1980 - 2017-11-26, 08:58

Nie tak samo. Raczej nie jesteś świadom rachunku prawdopodobieństwa pewnych zdarzeń, który w przypadku tego z marchewkami jest wybitnie niski. Na dodatek w tym celu o którym wspomniałeś z reguły stosuje się ogórki.
Hate - 2017-11-26, 10:47

Mogą być ogórki, mogą być ziemniaki, cokolwiek co prosto z czyjegoś tyłka ląduje na twoim talerzu. Nie jesteś w stanie tego w żaden sposób sprawdzić, tak samo jak nie jesteś w stanie sprawdzić czy producent kłamie czy nie. Jedno wydaje ci się wysoce prawdopodobne a drugie nie, tylko dlatego, że odrzuca cię myśl, że zjadasz coś co wcześniej było w czyjejś dupie. Moim zdaniem bardziej prawdopodobne jest to, że jakiś pierwszy z brzegu rolnik będzie zabawiał się marchewką, niż, że renomowana firma skłamie na etykiecie odnośnie składu.
Tak więc parafrazując mędrca: To jest oszukiwanie samego siebie. A rolnicy wsadzają sobie warzywa w dupę i nie zostają ukarani.

yarosh1980 - 2017-11-26, 12:55

W obu sprawach zachodzi możliwość popełniania niecnych uczynków, no ale w przypadku dotyczącym orzechowej stopień prawdopodobieństwo zaistnienia występku bije na głowę stopień prawdopodobieństwa zaistnienia występku w przypadku warzyw/owoców, które kupuję:) Tak więc twój argument (pomysł o możliwości gwałtu za pomocą warzywa) jest z dupy wzięty.
No i jak spaprane musisz mieć rozumowanie, żeby sądzić, że stopień prawdopodobieństwa pewnego zdarzenia zależy tylko od własnych preferencji smakowych - od tego co kogo obrzydza? Żeby określić ten stopień wystarczy logicznie pogłówkować i wziąć pod uwagę pewne informacje. Czy spotkano się kiedyś z przypadkiem żeby rolnik używał na polu warzywa jako wibratora? I to jeszcze na otwartej przestrzeni, gdzie mógłby być zauważony? Chyba nikt nie strzeliłby sobie w stopę. Poza tym obecnie marchew zbierają maszyny, a nie rolnik, i one umieszczają ją odrazu w kontenerze, więc marchewka nie ma jak zostać zbrukana w ten sposób. Nawet jeśli rolnik dogodziłby sobie marchewką w domu, to przecież nie będzie mu się chciało specjalnie wynosić ją z domu, następnie otwierać magazyn i maszyny, żeby umieścić w nich tę nieszczęsną marchewkę.
I kto powiedział, że orzechowa używa produktów tylko renomowanych firm? Nie mówiłem nic o renomowanych firmach. Daj głos

Hate - 2017-11-26, 21:40

yarosh1980 napisał/a:
W obu sprawach zachodzi możliwość popełniania niecnych uczynków, no ale w przypadku dotyczącym orzechowej stopień prawdopodobieństwo zaistnienia występku bije na głowę stopień prawdopodobieństwa zaistnienia występku w przypadku warzyw/owoców, które kupuję:) Tak więc twój argument (pomysł o możliwości gwałtu za pomocą warzywa) jest z dupy wzięty.

O nie mój drogi. Z dupy (zupełnie jak marchewka którą jadasz) jest twoje "wyliczenie" prawdopodobieństwa. Nie masz pojęcia co jest bardziej prawdopodobne i nigdy nie będziesz miał. Po prostu jakaś tam, zrodzona pod tymi czarnymi jak smoła kędziorami "logika" podpowiada ci, że tak jest i już. I kropka. Ch. z tym czy to ma sens. Swoje teorie i przypuszczenia traktujesz jak prawdę absolutną i w ogóle nie bierzesz pod uwagę tego, że możesz się mylić. To skreśla cię już na wstępie jako poważnego partnera do dyskusji. Tak że główkuj sobie dalej. Mała, bo mała, ale jest szansa, że zwoje zaczną ci w końcu pracować tak jak u normalnego człowieka pracować powinny.

yarosh1980 - 2017-11-26, 22:34

Hate napisał/a:
O nie mój drogi. Z dupy (zupełnie jak marchewka którą jadasz) jest twoje "wyliczenie" prawdopodobieństwa. Nie masz pojęcia co jest bardziej prawdopodobne i nigdy nie będziesz miał. Po prostu jakaś tam, zrodzona pod tymi czarnymi jak smoła kędziorami "logika" podpowiada ci, że tak jest i już. I kropka. Ch. z tym czy to ma sens. Swoje teorie i przypuszczenia traktujesz jak prawdę absolutną i w ogóle nie bierzesz pod uwagę tego, że możesz się mylić. To skreśla cię już na wstępie jako poważnego partnera do dyskusji. Tak że główkuj sobie dalej. Mała, bo mała, ale jest szansa, że zwoje zaczną ci w końcu pracować tak jak u normalnego człowieka pracować powinny.

4 linijki czczego gadania. Paplanie aby paplać, nic więcej. No i jak cię tu brać na poważnie? Wszystko co ci napisałem jest poparte argumentami i jest zgodne z prawdą,
ty gadasz bzdury, których nie umiesz udowodnić, więc nie umiejąc odeprzeć moich argumentów zaczynasz tupać nóżkami, odbijasz moje stwierdzenia w moją stronę, sadzisz jakieś prymitywne przymówki bez odniesienia się do meritum. Po prostu ględzenie od rzeczy. No sorry, ale twoja psychika jest na poziomie przedszkolaka, a wyprowadzić cię z równowagi jest niezwykle prosto, wystarczy udowodnić ci, że gadasz głupoty, co jest rzeczą banalną. Ty na przykład próbujesz warunkować stopień prawdopodobieństwa na podstawie dwóch niepowiązanych ze sobą zjawisk. Co ma wspólnego jakiś rolnik z nieznaną mu osobą, którą odrzuca myśl, że zjada coś obrzydliwego?
A co do tych produktów, które kupuje orzechowa, to już można mieć podstawy, żeby sądzić, że np. etykiety z nadpisami „bez konserwantów“ mogą okazać się kłamliwe. Producent może stosować dowolne dodatki do żywności i różnie definiować co jest konserwantem. Czasami nawet wartości odżywcze na etykietach są nieprawdziwe. Podobnie z jogurtami - nazwa „jogurt probiotyczny” nie zawsze musi oznaczać produkt o zdrowotnym wpływie na organizm człowieka. To chwyt marketingowy. Tylko dzięki pewnemu opisowi bakterii (łącznie z kodem szczepu) można mieć pewność, że posiadają one właściwości probiotyczne. Nawet ekologiczna żywność często okazuje się oszustwem, za które ludzie przepłacają. Certyfikat BIO nie daje 100% pewności, że dane rośliny nie były sztuczne nawożone (a były, tylko że w mniejszej ilości), albo pryskane pestycydami (w większości nie były). Odpisz, a poprawisz mi humor.

orzechova - 2017-11-27, 10:30

yarosh1980 napisał/a:
Mimo to, orzechowa nadal nie ma prawa wiedzieć na 100% co kupuje i spożywa, tak samo jak przez kilka lat nikt z nas nie miał pewności jaką solą się odżywiał - spożywczą czy drogową ;)


nie mam prawa wiedzieć :x i chyba nie mam ochoty próbować ciągnąć dalej tej czczej dyskusji.

yarosh1980 - 2017-11-27, 13:57

Cytat:
nie mam prawa wiedzieć :x

ale wiesz to na pewno czy tak sobie dywagujesz?

Surri - 2017-11-27, 14:47

Jasne, że ściemy się zdarzają Tak jak tu , jednak myślę, że to rzadkość i że to się producentom nie opłaca (przede wszystkim wizerunkowo).
Producenci kosmetyków (tacy, że się wyrażę ,,niepewni")pytani np. o nietestowanie ich na zwierzętach (a w zasadzie o wysyłanie bądź nie na rynek chiński) raczej wolą odpowiadć niejednoznacznie niż kłamać. Ale tak są marki ,,bezpieczne" szczycą się tym i mają ukierunkowany target który płaci między innymi za etyczność danego produktu.

I nie, na etykiecie nie można sobie sobie napisać bądź czego http://natemat.pl/159675,...sekrety-etykiet

yarosh1980 - 2017-11-27, 15:10

Surri napisał/a:
na etykiecie nie można sobie sobie napisać bądź czego

Toć wiadomo że nie można xD Ale to nie oznacza, że producent tak nie robi. Nawet kupując produkty bez konserwantów, możemy paść ofiarą oszustwa ze strony producentów. Sugestywne napisy na etykietach o braku związków „E” w składzie produktów czasami są kłamliwe. Państwowa Służba Kontroli Żywności i Weterynarii po analizie jednej z partii majonezu „Veiverių majonezo be konservantų” wykryła, że w składzie tego produktu występują konserwanty, a tłuszczów w produkcie jest nie 53,5% jak podaje etykietka, a 65%.

Hate - 2017-11-28, 22:41

yarosh1980 napisał/a:
ty gadasz bzdury, których nie umiesz udowodnić

Robię dokładnie to co ty czyli snuję przypuszczenia. A przypuszczenia to tylko przypuszczenia i choćbyś się jeszcze bardziej obsrał to przypuszczeniami pozostaną.

yarosh1980 - 2017-11-28, 23:03

Hate napisał/a:
Robię dokładnie to co ty czyli snuję przypuszczenia

No nie całkiem, bo to ty ignorujesz fakty, a domniemania urastają w twoim płytkim rozumowaniu do rangi niepodważalnych dowodów. Mówiąc inaczej, oszukujesz sam siebie. Dowodem na to jest fakt, że nie ustosunkowałeś się do moich argumentów, nie podałeś żadnych przykładów. Głosisz absurdy, których słuszność próbujesz wykazać przeniesieniem uwagi na inny grunt i tworzeniem na siłę związku pomiędzy dwoma odrębnymi sprawami. Jak takie coś nazwać inaczej, jeśli nie obsraniem tematu?

Hate - 2017-11-29, 11:01

Nazywaj jak chcesz. Zgadnij gdzie to mam? ;p Jakby padły jakieś argumenty to może bym i się ustosunkował, póki co jedyny fakt (prawdopodobnie, bo nie chce mi się sprawdzać) to jakiś tam bzdet o oszukańczym producencie majonezu xd Reszta to opary absurdu i rojenia, które pochodzą chyba z twojej drugiej głowy. Idę se, bo prędzej makreli cycki urosną niż uda ci się wrócić do rzeczywistości. O kurde, to chyba jednak zły przykład xd
yarosh1980 - 2017-11-29, 13:00

Ojeju, podałem tylko jeden przykład z tym majonezem :facepalm: Podobnych znajdą się setki, niekoniecznie w dziale spożywczym. No ale skoro ty z taką ufnością podchodzisz do wszelkich produktów i zapewnień ich producentów, to oni muszą mieć z ciebie wielki pożytek. Każdy koncern by chciał żeby wszyscy konsumenci byli tak cielęcy, nieświadomi i bezkrytyczni jak ty. Ale na szczęście tak nie jest, duża część wykazuje myślenie.
Zresztą twoja postawa to podobna komedia jak z tymi wszelkimi przepisami prawnymi, o czym pisałem odnośnie ciebie w innym temacie.

taffit - 2017-11-29, 14:26

Więcej zaufania do ludzi :ojzesz:
yarosh1980 - 2017-12-05, 11:10

taffit napisał/a:
Więcej zaufania do ludzi :ojzesz:

Taa, ciekawe co mają powiedzieć osoby wrażliwe na kofeinę. Producent pisze na opakowaniu "Kawa bezkofeinowa", co sugeruje, że mamy do czynienia z napojem pozbawionym tej substancji, a wcale tak nie jest. Kawa bezkofeinowa prawie zawsze zawiera kofeinę, tylko że w mniejszej ilości. https://businessinsider.com.pl/lifestyle/jedzenie/kofeina-w-kawie-bezkofeinowej-zawartosc/64gl1c3
Znany jest też taki proceder jak przepakowywanie i naklejanie nowych naklejek w celu zmiany terminów ważności przeterminowanych produktów, np ryb, bo były takie przypadki.

Nela - 2017-12-05, 12:00

Ja czytam etykiety, i jeżeli coś wydaje mi się podejrzane to po prostu tego nie kupuję. Gdybym miała "medytować" nad każdym produktem to bym chyba zwariowała, wierzę w swój zdrowy rozsądek.
Hate - 2017-12-05, 20:37

Otóż to. Poza tym nie rozumiem tych wybiórczych paranoi. Jak mieć paranoję to na całego. Nie wychodzić z domu, bo kiedyś tego co wyszedł opluli, pobili, zabili. Nie siedzieć w domu, bo kiedyś tego co siedział w domu opluli, pobili, zabili. I to wszystko udokumentowane przypadki!
yarosh1980 - 2017-12-06, 08:52

To samo można powiedzieć o orzechowej i jej natrętnym wmawianiu, że gdy kupuję coś ze skóry, to nie zostało to wykonane ze skóry będącej efektem ubocznym produkcji mięsa, lecz ze skóry zwierząt specjalnie hodowanych tylko na skóry.
orzechova - 2017-12-06, 09:04

nie do końca, bo na wyrobach skórzanych nie masz oznaczeń "zrobione ze skóry będącej odpadem produkcji mięsnej", więc skąd w ogóle możesz wiedzieć
yarosh1980 - 2017-12-06, 10:33

Nie ma też oznaczeń "Wykonane z najwyższej jakości specjalnie wyselekcjonowanej skóry". Nic tam nie pisze, nie ma żadnych takich zachęcających informacji, co oznacza, że producent nie zawraca sobie głowy sprowadzaniem wyszukanych rodzajów skór do swoich produktów.
orzechova - 2017-12-06, 10:58

no właśnie, więc: gdyby była informacja jakakolwiek, mógłbyś sobie gdybać, czy producent pisze prawdę czy ściemnia. Ale zakładając, że pisze prawdę, masz jakąś tam informację. A skoro nie masz żadnej, to nie masz żadnych podstaw żeby sądzić A albo B. Wszystko to jednakowe dywagacje. Kminisz?
yarosh1980 - 2017-12-06, 11:40

To działa w obie strony. Na tej samej zasadzie należy zanegować twoje spekulowanie, że B jest A, czyli że producent użył takiej skóry, a nie innej. Jarzysz?
Miła Gosia - 2017-12-06, 12:10

Nie wierzę, że jeszcze to ciągnięcie 🙊
Surri - 2017-12-06, 12:19

No weź, ja zaraz po popkorn lece 😉
orzechova - 2017-12-06, 14:38

dej trochę, lubię popkorn :v
yarosh1980 - 2017-12-06, 15:01

Otóż orzechowa uparcie tu wkręca, że każde zakupienie czegokolwiek ze skóry przynosi zwierzętom dodatkowe cierpienie i śmierć :tupie:
orzechova - 2017-12-06, 15:11

nic takiego nie napisałam; napisałam, że nie wiesz tego nigdy na 100%. Dżizas krajst, chyba masz jakieś niedobory
yarosh1980 - 2017-12-06, 15:17

A ja napisałem, że o wiele większe prawdopodobieństwo jest, że skóra którą kupiłem jest efektem ubocznym przy produkcji mięsa niż że ta skóra pochodzi od "dedykowanych" krów. I że dlatego mogę być spokojny o to, że kupowanie niedrogich skórzanych rzeczy jest wegańskie.
Hate - 2017-12-06, 17:28

Nom, taki z ciebie weganin jak z koziej dupy trąbka.
Miła Gosia - 2017-12-06, 18:00

Jprdle, 3 strony - umiarkowanego, ale wciąż shitstormu tylko po to, żeby yarosh w kolejnym oderwanym od rzeczywistości monologu sam przed sobą wykazał, że skrajnie niewegańskie zachowanie jest wegańskie.
SERIO

yarosh1980 - 2017-12-06, 18:40

Hate napisał/a:
Nom, taki z ciebie weganin jak z koziej dupy trąbka.

Jestem o niebo lepszy od ciebie, bo jestem weganinem, a ty jesteś tylko wegetarianinem. My weganie takiego jak ty nazywamy pogardliwie "jajomleczarzem" :mrgreen: Więc kim ty przy mnie jesteś? Jesteś prawie mięsożercą - masz krew zwierząt na rękach i jesteś winny niszczeniu środowiska - wegetarianizm w tych sprawach prawie niczym się nie różni od mięsożerstwa. Tak więc w tym względzie możesz mi buty czyścić. Chociaż nie! Nawet tego bym nie chciał. Wegetarianom o wiele bliżej do mięsożerców niż do wegan. Więc lepiej daruj sobie bycie wege, tylko wcinaj znowu to mięcho jak dawniej, założę się że masz wielką ochotę.

Ooo, a 'Miła Gocha' znowu sobie jakąś projekcję urządza:) Ale trzeba jej to wybaczyć, ona zawsze sądzi po sobie, u niej to normalne takie przypisywanie własnych przypadłości innej osobie:) Tak się dzieje zazwyczaj, gdy rozum jej się zawiesza, bo nie jest w stanie przełknąć faktów, które są dla niej przykre i nie na rękę:)

Miła Gosia - 2017-12-06, 18:52

Musisz robić furorę w piaskownicy tym swoim "a nie, bo ty".
No ale nic, luźna uwaga, za bardzo szanuję swój czas żeby się tu bardziej rozsiadać.

Hate - 2017-12-06, 19:08

yarosh1980 napisał/a:
Jestem o niebo lepszy od ciebie, bo jestem weganinem, a ty jesteś tylko wegetarianinem

I na to pewnie też masz jakieś niezbite dowody i prawdopodobieństwa? xd

[ Dodano: 2017-12-06, 19:12 ]
Ahm i nie jesteś weganinem, weganie nie kupują skór i nie wpierdalają od czasu do czasu mięsa. Jesteś zwykłym cudakiem, któremu wygodnie robić pewne rzeczy a następnie je tłumaczyć w swojej głowie, żeby uspokoić swoje sumienie.
Chociaż w sumie mogę się mylić. Może jesteś zwyczajnie [piiii, piii, piii] Uściski.

yarosh1980 - 2017-12-08, 10:11

Hate napisał/a:
weganie nie kupują skór

Ja też nie kupuję skór, ale ze względów osobistych, a nie ideologicznych. Po prostu nie gustuję w skórach. Podałem tylko przykład, hipotetyczną sytuację. To, że broniłem kupowania pewnego rodzaju skór argumentując że nie szkodzi zwierzętom, to nie znaczy że ja w tym uczestniczę. Skąd u ciebie taka upośledzona logika, żeby imputować komuś jakieś cechy albo zjawisko tylko dlatego, że adwokatuje on tej sprawie.

Hate napisał/a:
i nie wpierdalają od czasu do czasu mięsa

A to skąd ci się wzięło? Na to jakobym jadał mięso pewnie masz jakieś swoje niezbite dowodziki? xD Ale to nie tylko tobie się udzieliło. Również orzechowa coś "wyczuła", jak sama niedawno tu stwierdziła. Ehhh ludzie, do kitu z wami, chyba nie sugerujecie się tym co jakiś tłumoczek bezmyślnie skopiował z innego forum na to forum? Ten cały werty stał się waszą wyrocznią chyba. Kiedyś argumentowałem się tu Gemmą, petlikiem i tumorem i przekonywałem, że osoba która jada mięso kilka dni w roku, z biologicznego punku widzenia jest raczej wegetarianinem niż mięsożercą i że jej ciało odczuwa taką dietę jako wegetariańską, a nie mięsną. Dowodziłem, że nawet osobie, która jada mięso raz w miesiącu, bliżej do wegetarianina niż do mięsożercy (pod względem procesów życiowych zachodzących w ciele). Choć z ideologicznego punktu widzenia taka osoba jest oczywiście mięsożercą. A moi trzej dyskutanci uparcie wmawiali, że taka osoba pod żadnym względem nie jest wegetarianinem, niezależnie jak rzadko je mięso. Więc na innym forum chciałem swoim wpisem sprowokować mięsojadów do ciekawej dysputy. Napisałem zdanie o jedzeniu mięsa dwa razy w roku i niebyciu jaroszem, bo chciałem sprawdzić czy ktoś przejawi inne spojrzenie na tę sprawę i nie będzie tak schematyczny jak tutejsze wegusy. Dlatego strzeliłem prowokacyjny tekst że jestem mięsożercą skoro jem mięso dwa razy w roku. Myślałem że ktoś wyśmieje mój komunikat takim kwitkiem: "Stary, jeśli jesz mięso tylko dwa razy w roku, to tak jakbyś w ogóle go nie jadł. Twój organizm nie dostaje w ogóle mięsa. Daleko ci do mięsożercy". Ale niestety nikt tak nie zareagował, więc okazało się że mięsożercy myślą tak samo jak wegetarianie. Czyli tylko ja myślę nieszablonowo. Tylko ja umiem myśleć abstrakcyjnie.

Miła Gosia napisał/a:
"a nie, bo ty"

Że co??? :-? :confused: :lol:

orzechova - 2017-12-08, 13:43

yarosh1980 napisał/a:
Czyli tylko ja myślę nieszablonowo. Tylko ja umiem myśleć abstrakcyjnie.


tak, jesteś zupełnie wyjątkowym, najbardziej unikatowym w skali świata trolem peace

Degon - 2017-12-09, 09:57

orzechova napisał/a:
OK, ale skąd wiesz, że to nie było ze świni hodowanej tylko dla skóry, której mięso było odpadem?


Taaa :hmmm: , świnie hodowane tylko dla skór… :shock: :mrgreen: XD :lol: :confused:


yarosh1980 napisał/a:

(…)
Surri napisał/a:
płacąc za skórę naturalną przyczyniasz się bezpośrednio do rosnących zysków rzeźni

No do zysków rzeźni się przyczyniam w ten sposób, ale NIE do zwiększenia ilości zabijanych zwierząt. To, że przemysł zyskuje więcej pieniędzy, nie oznacza, że zwierzęta bardziej cierpią. Ilość zabijanych zwierząt nadal jest determinowana przez ilość kupowanego mięsa, a nie przez ilość kupowanych skór. Popyt na skóry wykonane ze zwierząt hodowanych na mięso musiałby tak wzrosnąć, że przewyższyłby podaż tych zwierząt, która obecnie zaspokaja tylko popyt na samo mięso.


A ja mogę se wyobrazić, że dodatkowa kasa dla rolnika z ubocznej produkcji (skóry) powoduje, że hodowla świń jest jeszcze opłacalna dla niego i jej nie likwiduje (choć balansuje na granicy opłacalności).

(swoją drogą, drodzy wyborcy, wszystkie partie, za wyj. Mikkego są za dopłatami - unijnymi i krajowymi - do produkcji mleka, mięsa - np. dotacje do skupu żywca; te bardziej na lewo dociepną jeszcze szklankę mleka w szkole)

I ciężko mi se wyobrazić, że dodatkowa kasa (w jakimkolwiek biznesie) nie powoduje, że biznes może się lepiej rozwijać (a przynajmniej trwać, nie zwijać się, czy zwijać w mniejszym stopniu)

Nela - 2017-12-09, 10:17

Mam znajomą która sprzedaje skóry(to znaczy pracuje u kogoś) dlatego wiem jaki to jest biznes, jak powiedziała mi jaki utarg miała w sezonie przez weekend to aż sobie usiadłam z wrażenia. Barany, krowy i największy hit wilk ale uwaga hodowlany( w co ten ciemny lud też uwierzy)
yarosh1980 - 2017-12-09, 10:20

orzechova napisał/a:
tak, jesteś zupełnie wyjątkowym, najbardziej unikatowym w skali świata trolem

Oj ubiegłaś mnie! I to specjalnie, bo przeczuwałaś że się o tobie wyda. To ja miałem cię nazwać trollem w najbliższym poście:) Ale cóż, taki twój mechanizm obronny - nazwać kogoś trollem zanim on to zrobi - żeby sprawić wrażenie, że nie ty jesteś trollem, bo przecież ty pierwsza użyłaś tego słowa przeciw komuś. Po odruchach wiele widać. Brak odruchu oceny poprawności przed oceną korzyści jest wprawdzie dość popularny dzisiaj, ale w nasileniu widocznym u ciebie aż tak często nie występuje. Z uwagi na odruch obronny wyprzedzający (ba, dystansujący, zabijający cegłą zza węgła) wszelkie inne należy uznać, że wszystkie moje (oparte na kilku danych) oceny twojej osoby są słuszne i zyskują już wystarczające potwierdzenie nawet niezależnie od listy twoich błędów. :-)

D.M. - 2017-12-10, 23:42

yarosh1980 napisał/a:
Jestem o niebo lepszy od ciebie, bo jestem weganinem, a ty jesteś tylko wegetarianinem.

Hate napisał/a:
I na to pewnie też masz jakieś niezbite dowody i prawdopodobieństwa? xd

O ile wiem, Hate jest weganinem. Czy może się mylę?

Hate - 2017-12-13, 17:37

Hate jest weganinem.
Nela - 2017-12-13, 18:33

Argument że ktoś jest lepszy bo jest weganinem jest po prostu podły i dla mnie to już jest dno. Można by powiedzieć frutarian jest lepszy weganina, i można by się tak przerzucać ale dla mnie to już jest jakiś absurd. :confused:
yarosh1980 - 2017-12-13, 18:49

Nela napisał/a:
Argument że ktoś jest lepszy bo jest weganinem jest po prostu podły i dla mnie to już jest dno

To zależy od osoby jaki poziom argumentów się stosuje, czy mają one być podłe. W tym przypadku musiały sięgnąć dna, bo taki już jest Hate.

Nela - 2017-12-13, 18:56

Wg mnie poziom argumentów odzwierciedla poziom osoby która je wypowiada a nie poziom osoby do której mają trafić.
Miła Gosia - 2017-12-13, 21:07

Ta jak ze skorupy wyszła xd dobrze Nela, o to w życiu chodzi
yarosh1980 - 2017-12-13, 21:35

Ale poziom argumentów które mają trafić do danej osoby wynika też z poziomu tej osoby. Tak to jest, że czasami trzeba się zniżyć do poziomu danego użytkownika, ażeby móc mu coś zakomunikować na jego falach. Jeśli on nie ma do zaproponowania niczego więcej niż szambo - niech nie oczekuje w swoją stronę perfum.
Hate - 2017-12-14, 08:49

Tak to już Nela z naszym yaroszem jest. Co rusz musi się do czyjegoś poziomu zniżać i używać tych podłych "argumentów", którymi się tak bardzo brzydzi. No, ale to wszystko w imię większego dobra, wykąpie się potem i już jest okej.
orzechova - 2017-12-14, 09:20

wszyscy zaraz dostaniecie bana, co to za oftopingi :lol:
yarosh1980 - 2017-12-14, 14:51

Hate napisał/a:
Co rusz musi się do czyjegoś poziomu zniżać i używać tych podłych "argumentów"

no raczej z nikim innym nie mam potrzeby tak specyficznie dialogować jak z tobą

Hate - 2017-12-14, 20:22

Nie no, jasne.

yarosh1980 napisał/a:
Ja pier**le, miałeś w gimnazjum chociaż ocenę dopuszczającą z polskiego? Pytając czy to ma sens, nie pytałem cię o to, czy moje zdanie ma sens, tylko czy opisywane w moim zdaniu działanie ma sens.

yarosh1980 napisał/a:
nie musisz być przydupaskiem tumora. Twoje latanie koło niego, bronienie go i wstawianie się za nim nie spowoduje że zyskasz tym jego szacunek. On może cię docenić i poklepać po główce, ale szacunku tak się nie zyskuje

yarosh1980 napisał/a:
Naprawdę - mam z ciebie ubaw jak z klauna w cyrku. Dlatego jeszcze raz poświęcę ci trochę mojego czasu, choć oczywiście nic to nie da - pewnego poziomu już nie przeskoczysz, nawet tego podstawowego, ale potraktuję to jako zabawę

yarosh1980 napisał/a:
Ach, i nie bądź taki pewny, że możesz mnie stawiać na równi z tobą czy miliardami innych średniaków umysłowych (choć istnieją racjonalne przesłanki by sądzić, że nawet przeciętniacy / ludzie ze stopniem rozwoju "pierwotniaka" deklasują cię intelektualnie, nawet na najprostszych przykładach

yarosh1980 napisał/a:
No ej, uważaj koleś do kogo pijesz z tymi tekstami, bo pewnego dnia możesz oberwać przytyk ale w nos. Albo w czółko, celem lepszego wychowania, ku dobrym manierom oczywiście;) Więc radzę panować nad językiem.

yarosh1980 napisał/a:
nie wiem co ty do mnie pierdzielisz skończony ośle:))

yarosh1980 napisał/a:
ale ten bajzel powstaje tylko w twojej główce, bo skoro nie starcza ci intelektu, to nigdy nie dasz rady ocenić czyichś zdań na tyle umiejętnie, aby było właściwie, bo jedynie na bazie twoich mocno ograniczonych możliwości

yarosh1980 napisał/a:
Ciągle nie kumasz dlaczego zapytałem o to, cię czy jesteś jakimś zespołem. No i wybacz, ale ośmieszyłeś się trochę tym, że nie załapałeś ironicznego porównania do Korkiego 8-) Jeżeli nie kojarzysz kto to był Corky, to już ci tłumaczę. Otóż był kiedyś taki film "Dzień za dniem", gdzie główną rolę grał chłopiec z zespołem Downa o imieniu Corky - po naszemu Korki. Jest taki kawał, gdzie Korki kasuje w tramwaju kilka biletów, a jak się go pytają dlaczego tak robi, to mówi, że jest on zespołem. To dlatego zapytałem cię czy jesteś zespołem :) , czaisz teraz? :) Tylko zespół mówi o sobie "my", "nasze" (no chyba że jeszcze Gollum z "Władców Pier


Uważaj z tym zniżaniem się do czyjegoś poziomu, bo ci coś strzeli i tak już zostanie.

[/offtopic]

yarosh1980 - 2017-12-14, 21:57

To machloja. Bezwartościowe bzdety, dawno nieaktualne. Podałeś przykłady typków, którzy nie istnieją na tym forum, bo ich tu po prostu od wieków nie ma xD A ja mówiłem o czasie teraźniejszym, czyli o tym, co dotyczy nas teraz. I dlatego stwierdziłem że tylko w stosunku do ciebie trzeba się giąć, chylić, koślawić, żeby zrównać się z poziomem twojego ucywilizowania/kultury.
Surri - 2017-12-15, 09:26

Panowie, proszę nie róbcie już offtopu. Dosyć ciężko się porządkuje foro na tablecie ;)

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group