Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Wegetarianizm & Weganizm - Dlaczego weganizm

Surri - 2013-09-13, 07:46
Temat postu: Dlaczego weganizm
Jest temat w którym ludzie tłumaczą dlaczego są wegetarianami a nie weganami. okazuje się, że część osób nie zawsze jest świadoma, że życie krów mlecznych nie jest usłane różami. Nie jest świadoma faktu, iż krowa nie daje mleka ,,na okrągło" i wielu innych rzeczy. Od dawna nosiłam się z chęcią spisania w kilku nienachalnych zdaniach dlaczego weganizm. Tylko po co, skoro ktoś to napisał ładniej?

Cytat:
A CO TO JEST WEGANIZM?

WEGANIZM, definiowany jako „styl życia, jedną z cech którego jest wegetarianizm, ale zwolennicy dążą do wyeliminowania produktów pochodzenia zwierzęcego nie tylko z diety, ale również ze wszystkich innych aspektów życia” (Wikipedia), nie jest trudnym wyborem, mimo iż wielu osobom kojarzy się z ciągiem wyrzeczeń i mocno ascetyczną postawą. Dla nas jest on najlepszym sposobem na to, by nie tylko czuć się dobrze, ale przede wszystkim minimalizować wszechobecne wykorzystywanie zwierząt dla ludzkich „potrzeb”.

Od początku naszym główny celem, co można zauważyć w nazwie, była promocja wegetarianizmu i weganizmu jako diet alternatywnych do przeważającego sposobu odżywiania się, tj. diety opartej na produktach pochodzenia zwierzęcego. Dlaczego? Gdyż każdy i każda z nas miał i miała już wieloletnie doświadczenie w niejedzeniu mięsa, a co za tym idzie, zmaganiu się z codziennością, z czego najgorszym aspektem była zawsze styczność z osobami bardzo wrogo nastawionymi do wegetarianizmu i weganizmu. Można by o tym napisać obszerną pracę socjologiczną, gdzie problem tkwiłby zapewne zarówno po stronie mięsożerców, jak i po naszej stronie, jednak naszym założeniem, od początku, nie było kłócenie się z bardziej opornymi jednostkami, tylko dialog z tymi, którzy chcieli poznać naszą dietę i filozofię, informowanie i pokazywaniem ludziom jak prosto (i smacznie) jest żywić się produktami roślinnymi.


WEGANIZM RADYKALNY?

Dlaczego aż tak radykalnie? Rozumiem wegetarianizm, ale weganizm? A dlaczego picie mleka jest złe? Ale jajka z wolnego wybiegu to chyba dobra rzecz? Ale przecież człowiek jadł mięso od zarania dziejów!

To tylko niektóre reakcje rozmawiających z nami osób, które słyszał każdy, kto otwarcie przyznał, że nie je mięsa, ani innych produktów odzwierzęcych. Z pewnością wynikają one z nieznajomości tematu i z faktu skrajnej odmienności diety wegańskiej od tej powszechnej, tradycyjnej, opartej na mięsie, mleku, jajkach i maśle. W dużej mierze jednak wynikają one z braku wiedzy na temat realiów, w jakich hodowane są i zabijane zwierzęta we współczesnym chowie przemysłowym, skąd – niestety – pochodzi przeważająca ilość produktów odzwierzęcych.

Czy to brzmi logicznie? Czy wobec tego świadoma rezygnacja z picia mleka jest tutaj zbyt radykalnym posunięciem? Jeśli nadal nie rozumiesz dlaczego podejmujemy taką decyzję, zobacz ten filmik: http://www.youtube.com/watch?v=g56DGkc2T78

Jeśli chcesz poznać roślinne alternatywy do mleka zwierzęcego zajrzyj tutaj: http://weganie.blogspot.c...o-roslinne.html


„Rozumiem wegetarianizm, ale weganizm?”, „A dlaczego picie mleka jest złe?”


Niestety przemysł mleczarski niewiele się różni od przemysłu mięsnego, w których zwierzę jest tak samo wykorzystywane i tak samo kończy swój żywot w ubojni. Krowie mleko, pozornie niewinny, biały napój, którym karmiono nas od dzieciństwa, pochodzi ze skrajnie okrutnego przemysłu, skazującego krowę na stan permanentnej laktacji, wiecznych ciąż, porodów i rozłąk ze swoimi nowonarodzonymi dziećmi.

Dlaczego? Bo cielęta, które powinny pić mleko matki, są seperowane i odpowiednio hodowane by: a. stać się krową mleczną (jałówki), b. stać się cielęciną (byczki); Bo mleko, które pije każdy ssak w okresie niemowlęctwa, jest przekazywane innemu gatunkowi ssaków, a cielaki karmione są paszami i odżelaźnionymi papkami (byczki), by ich mięso było bardziej delikatne.

Co więcej, wszystko dzieje się na tak masową skalę, że krowy mleczne są traktowane jak maszyny do robienia mleka, nieraz nie widzą światła dziennego, są podłączane do elektrycznych dojarek, a – w rezultacie, gdy już chorują i są zbytnio wyeksploatowane – lądują na targu tj. Bodzentyn lub bezpośrednio w rzeźni, gdzie zabija się je i przerabia na kiepskiej jakości mięso.


„Ale jajka z wolnego wybiegu to chyba dobra rzecz?”

Owszem, to lepsza opcja niż jajka z chowu klatkowego, jednak wciąż niedoskonała, gdyż zawsze kończy się śmiercią zwierzęcia. Poza tym zdecydowana większość ogólnopostępnych, tanich jaj pochodzi z chowu przemysłowego, gdzie kury są przetrzymywane na małych, drucianych powierzchniach, raniących ich ciała i prowadzących do różnych chorób, w tym oparzeń poamoniakowych (z odchodów). Ich produktywność zostaje kolosalnie zwiększana na potrzeby rynku tak, że składają kilkaset jajek rocznie. Nie pozostaje to bez wpływu zarówno na jakość jajka, jak i stan zdrowia kur – które oczywiście są następnie zabijane i przeznaczane na niskiego rodzaju mięso.


Z części jaj wykluwają się kurczaczki, które podzielą los swoich matek; męs,ie kurczęta są od razu zabijane – mielone żywcem w wielkiej miażdżarce, skąd trafiają do pasztetów. Z pewnością nawet nie liczy się ich na sztuki, tylko na pudełka, czy kilogramy. Niektóre dogorywają w pełnych rozbitych jajek kontenerach...


Kurczaki-broilery, hodowane na mięso, są karmione hormonani by jak najprędzej nabrały ciała i mogły zostać zabite. W rezultacie, tracą życie w wieku zaledwie kilku tygodni, mając ciało o kilka miesięcy starsze i pierś nieproporcjonalne wielką. Już w tak młodym wieku chorują one z powodu zbyt gwałtownego przyrostu ciała, częste są przypadki kalectwa.


Więc jak, czy nadal sądzisz, że niejedzenie jajek jest absurdalne? Że musi być jakiś sposób na to by pozyskiwać je z humanitarnych źródeł? Tak, jeśli sam/sama będziesz miał/miała swoją kurę i koguta i pozwolisz im umrzeć ze starości – co dla większości z nas jest niewykonalne.

ZWIERZĘTA JAK LUDZIE

Czy wiedziałeś/aś, że krowy lubią rozwiązywać problemy i nawet doświadczają momentów "Eureka!", gdy odnoszą w czymś sukces? Ich bicie serca przyspiesza, adrenalina płynie szybciej, a one same podskakują! Że porozumiewają się także w rozmaity sposób, nawiązują wieloletnie przyjaźnie, a w swoich stadach mają osobniki typu alfa! Że opłakują swoich zmarłych, przechodząc przez ich własną żałobę? Że nasza bohaterka, krowa Borutka uciekła z rzeźni, przechytrzając otaczających ją ludzi i niemalże wszystkich tych, którzy później usiłowali ją złapać? I, że znalazła azyl w Przystani Ocalenie, dzięki interwencji Fundacji Viva! i Komitetu Pomocy dla Zwierząt?

A może nieznany był Ci fakt, że dorosła świnia, zwana nieco ubliżająco maciorą, posiada umysł równie skomplikowany, jak nasz pies? Że reaguje na nadane jej imię i ton naszego głosu, podnosząc nawet uszy, tak jak pies, i przybiegając do nas, tak jak pies? Że merda ogonkiem z zadowolenia podczas posiłku, mruczy podczas drapania po brzuchu? Że przygarnięta przez pewną, nieistniejącą już fundację ze Śląska świnka o imieniu Pepa, wychowana z człowiekiem i z innymi zwierzętami, przejawia wszystkie te powyżej opisane zachowanie? I chrumka odpowiadając na zawołanie?

Z pewnością nie mówi nam się również o tym, że kury, w swoim naturalnym środowisku, uczą swoje kurczaki rozmaitych nawoływań, zanim jeszcze się wyklują! Gdakają do nich delikatnie, gdy je wysiadują, a małe ćwierkają do matek i do siebie nawzajem, już w środku skorupek, co jest zapoczątkowuje ich własny język komunikacyjny.

WEGANIZM – SPRÓBUJESZ?
Tymczasem nie ma nic prostszego od jedzenia wegańskiego! Potrawy roślinne, odpowiednio zblilansowane, są smaczne, zdrowe (!) i znacznie mniej przetworzone niż te ze składników zwierzęcych.

„Weganizm – spróbujesz?” to hasło ogólnopolskiej kampanii Stowarzyszenia EMPATIA, pod którym podpisujemy się obiema rękami. Bo tutaj chodzi o spróbowanie, poznanie, otworzenie się na nowy, bezkrwawy sposób gotowania, który niekoniecznie od razu musi stać się tym jedynym. Wszystkim osobom, które są zainteresowane zgłębieniem tajników diety roślinnej polecamy zapoznanie się z całą gamą wegańskich blogów kulinarnych, oferujących dania o różnym stopniu trudności. Można zrobić mały krok, a potem podejmować kolejne – z wzajemną otwartością osiągniemy więcej!:)

Zapraszamy również do śledzenia naszego Facebooka, na którym pojawiają się informacje o organizowanych


http://vegeinicjatywa.pl/weganizm.html

Napisanie własnymi słowami dlaczego wybraliście weganizm będzie w tym temacie mile widziane :)

Tomasz Makrela - 2013-09-13, 09:46

Cytat:
Niestety przemysł mleczarski niewiele się różni od przemysłu mięsnego, w których zwierzę jest tak samo wykorzystywane i tak samo kończy swój żywot w ubojni


Nie do końca. Może jakościowo się nie różni, jednak istnieje spora różnica ilościowa. Krowa swoim mlekiem wyżywi znacznie więcej osób niż swoim mięsem. Podobnie z kurą. Mięso jednej kury to dwa obiady. A jaja, które ta kura zniesie w ciągu życia? Obiadów dziesiątki, jeśli nie setki.

Przekłada się to na śmiercionośność. Jedząc mięso ukatrupiam znacznie więcej kur niż jedząc jaja. Tak i z mlekiem.

Zjedzenie kurzego udka nie jest więc moralnym ekwiwalentem zjedzenia jajka. Kurze udko to raczej jakiś wór jajek. I pewnie podobne proporcje dotyczą wołowiny i mleka.

Ale, jak mówię, to różnica ilości, a nie jakości. Czy jajo, czy udko, czy steczek, czy twaróg - zwierzak przez konsumenta zdechnie, a wcześniej jeszcze sobie pewnie pocierpi. Dlatego weganizm wydaje się naturalnym przedłużeniem wegetarianizmu. Każdy argument, który się stosuje do laktoowo-, stosuje się do weganizmu również.

D.M. - 2013-09-15, 01:33

Dla słabo orientujących się chyba najlepsze będą następujące krótkie wyjaśnienia.

Krowa może dawać mleko tylko w pewnym okresie po urodzeniu cielęcia. Utrzymywać wszystkie urodzone dla mleka byki byłoby bardzo drogo; dlatego zbędne byki zabija się w młodym wieku. Jeśliby ich nie zabijano, mleko byłoby znacznie droższe.

W przemyśle jajkowym zachodzi potrzeba rozmnażać kury. Kogutów rodzi się w przybliżeniu tyle samo, ile kur, ale kogutów trzeba znacznie mniej dla celów przemysłu. Zbędne koguty zabija się w młodym wieku. Jeśliby ich nie zabijano, jajka byłyby znacznie droższe.

motyleqq - 2013-09-15, 22:10

kiedy przestałam jeść mięso, mówiłam, że nigdy nie pójdę 'dalej', że nie przestanę jeść nabiału. kochałam ser. przez pewien okres non stop jadłam ser :shock: bo nie miałam innych pomysłów. ale im więcej czasu pływało, im więcej czytałam, tym bardziej miałam wyrzuty sumienia. po pół roku wegetarianizmu przeszłam na weganizm.
wybrałam weganizm z tego samego powodu, co wegetarianizm: dla zwierząt. po prostu. i nawet jak na wyjeździe muszę ciągle jeść frytki z surówką to wiem, że wybrałam najlepiej na świecie :-)

krzychulach - 2013-09-22, 16:32

Ja wybieram weganizm po pierwsze dla zdrowia !
Po 2. Bo nie muszę jeść ociekających krwią rzeczy, gdyż mam wybór.
Po 3. Bo jest prościej, estetyczniej (jak widzę ociekającą tłuszczem kuchnię mojej matki to mnie odrzuca).
Po 4. By zminimalizować na ile się da tragedię innych istot, i nie przyczyniać się do ich wykożystywania / mordowania.
Po 5. Bo lubię nowy styl, i czuję się z nim lepiej. Na diecie Wegańskiej czuję się lekko.
Po 6. Gdyż mam za dużo kg których się chcę pozbyć, a dieta wegańska na całe życie jest tą która mi w tym pomoże.
Po 7. Na diecie wegańskiej nie głoduję i zawsze jestem syty, nie muszę wiecznie sterczeć w lodówce by coś podjadać.

To tak z grubsza :)

Oczywiście mój weganizm dopiero raczkuje, jestem na początku tej drogi która nie jest początkowo łatwą z racji narkotycznego działania mięsa a już o mleku nie wspomnę.
Ale Będzie dobrze peace

samarableed - 2013-09-23, 09:12

Dlaczego weganizm? Ponieważ w końcu po posiłku nie mam wyrzutów sumienia, że jakieś żywe stworzenie umarło lub cierpiało, żebym mogła je zjeść. Ponieważ weganizm to styl życia, to zgoda ze samym sobą i walka o lepszy świat. I w dodatku smaczna walka! : D
yarosh1980 - 2017-11-28, 12:59

Wybieram weganizm gdyż odżywianie się samymi roślinami stało się moim fetyszem. Chcę uczynić płody ziemi paliwem dla mnie. To mnie rajcuje. Lubię patrzeć jak roślinne źródła energii i budulca, zwyczajowo uważane za słabe i mizerne, dają radę z moim ciałem i dobrze je napędzają. Trzeba tylko zacząć się wegańsko żywić i ciało nauczy się w pełni wykorzystywać składniki odżywcze z roślin. Tak sobie mniemam. Co więcej, jako źródło wegańskiego paliwa chcę uczynić jedynie 3 artykuły, które zapewnią mi wszystkie niezbędne składniki - owoc, len i B12. Podobnie ekscytuje mnie świadomość "wegańskich" samochodów napędzanych olejem rzepakowym. Tirowiec kupuje kilka baniaków oleju, wlewa do baku i jedzie dalej. Nawet nie musi to być drogi czysty olej ze sklepu, wystarczy przepalony olej ze smażalni (po przefiltrowaniu), co jest bardzo ekologiczne.
Gdy byłem mięsożercą, to sądziłem że nigdy nie przejdę na lakto-owo wege i że mięso trzeba jeść. Nie wyobrażałem sobie dnia bez mięsa, bo inaczej "odżywianie będzie puste". Jak już byłem wegetarianinem, to myślałem że nigdy nie przejdę na weganizm - że bez nabiału "odżywianie będzie niepełne" i że zawsze będzie czegoś brakować. A przechodząc na weganizm znalazłem w końcu tę właściwą drogę, pożyteczną dla ciała i natury. Aż jestem z siebie dumny. Dużo pomogła mi dyskusja na Youtube, gdzie ktoś na moje obiekcje odparł mi, że B12 można dostarczać z płatkami kukurydzianymi, bo są one ładowane tą witaminą, podobnie jak pasze dla kur i bydła, z których potem i tak powstaje nabiał zawierający tę sztuczną witaminę. Wcześniej odpychała mnie od weganizmu konieczność brania tabletek by się suplementować w B12. Teraz widzę, że wystarczy garść płatków dziennie, choć tabletki będą właściwsze.
Dodatkowo zachęca mnie przypakowana sylwetka gościa o nicku Vegan Gains z Youtube, który pomimo że jest weganinem, to jest byczkiem. I to widać przez koszulki które ma na sobie w swoich filmikach. Ten pakerny zarys jego ciała przekonuje mnie, że weganizm wcale nie jest taki zły w dostarczaniu składników odżywczych dla ludzi, którzy chcą zbudować masę mięśniową.
Obecnie nie pracuję, więc nie muszę jeść wielu posiłków - podaż kalorii jest mała. Na śniadanie 1 owoc, na obiad koktajl z 900g owoców i 100g lnu złotego zamoczonego w 300g wody. Taki obiad daje mi sytość na 8 godzin.
Go vegan

Hate - 2017-11-28, 22:35

yarosh1980 napisał/a:
Teraz widzę, że wystarczy garść płatków dziennie, choć tabletki będą właściwsze.

Jakby co to podobno jest też w gównie.

yarosh1980 - 2017-11-28, 22:52

Hate napisał/a:
Jakby co to podobno jest też w gównie.

Ej no stary, ty masz upodobania jeśli chodzi o stolec. Zbierasz to czy co? Prowadzisz spis. A może minąłeś się z powołaniem? Skąd ta słabość do fekalii? I to objawiająca się niemal w każdym temacie...

Hate - 2017-11-29, 11:03

Gówno towarzyszy mi od początku podróży. Tak czy inaczej zapamiętaj. Komu jak komu, ale akurat tobie się to może przydać.
yarosh1980 - 2017-11-29, 12:58

Dzięki za radę, ale raczej skorzystam z mniej kłopotliwych metod dostarczania B12 niż twoja. Mało kto umie babrać się kałem. To, że pewne specyficzne źródło witaminy jest dobre dla ciebie, nie znaczy, że wszyscy umieją je wykorzystywać z taką łatwością jak ty.
D.M. - 2017-12-10, 21:22

yarosh1980 napisał/a:
Co więcej, jako źródło wegańskiego paliwa chcę uczynić jedynie 3 artykuły, które zapewnią mi wszystkie niezbędne składniki - owoc, len i B12.

Ponieważ, o ile rozumiem, planujesz jakieś osiągnięcia sportowe, zalecam przy wyznaczaniu konkretnej diety dobrze liczyć ilość wapnia oraz troszczyć się o witaminę D. Sądzę, że dla tej ostatniej nie da się obejść bez odpowiednich tabletek lub jedzenia zawierającego dużo dodanej witaminy D.

yarosh1980 - 2017-12-11, 09:43

D.M. napisał/a:
oraz troszczyć się o witaminę D

Tu problem z głowy, bo słoneczko mi ją wytwarza

orzechova - 2017-12-11, 12:24

w Katowicach? :megapolew: :megapolew: :megapolew:
Surri - 2017-12-11, 12:45

To jedyne słoneczko jakie znalazłam w Katowicach


A tak serio to w naszym klimacie trochę ponuro z witaminą D. Nie dość że dni słonecznych w ciągu roku jakoś dużo nie ma, to jeszcze w sezonie jesienno zimowym mało się ciałka wystawia na słońce.

yarosh1980 - 2017-12-11, 13:27

orzechova napisał/a:
w Katowicach?

w skórze :hitem:

orzechova - 2017-12-11, 13:27

no spoko :lol: powodzenia, tyle masz tego słoneczka że ja pierdziu
D.M. - 2017-12-12, 00:13

Yarosh1980, znajdź reguły i wylicz dokładnie, ile Słońce tworzy witaminy D w Twojej skórze. Jeżeli to nie osiąga europejskiej normy 5 mikrogramów dziennie, zalecam suplementować.
yarosh1980 - 2017-12-12, 15:58

Ach te europejskie i unijne normy, kto się nimi przejmuje. Nie sugeruj się tak nimi. Te ich normy mówią również, że sprowadzany do Europy banan nie może być zbyt krzywy
Hate - 2017-12-12, 17:49

Heh. Ten koleś faktycznie nie musi się martwić emeryturą. Odwali kitę jeszcze przed czterdziestką :twisted:
D.M. - 2017-12-12, 23:38

yarosh1980 napisał/a:
Ach te europejskie i unijne normy, kto się nimi przejmuje. Nie sugeruj się tak nimi.

Ja też uważam, że te normy bywają nieco zawyżone. Ale europejska norma dla witaminy D jest znacznie niższa od wersji z wielu innych źródeł; i nie widzę konkretnych argumentów, z których miałaby wynikać zdrowość jakiejś jeszcze niższej. A witamina D jest niezbędna dla przyswajania wapnia.

:offtopic:
yarosh1980 napisał/a:
Te ich normy mówią również, że sprowadzany do Europy banan nie może być zbyt krzywy

Często widzę twierdzenia na ten temat, ale nigdy nie widziałem, żeby ktoś konkretnie wyjaśnił, o co chodzi. Przecież chyba nie jest tak, że zbyt krzywe banany są zakazane. Tak o cóż dokładnie chodzi? Ludzie wyśmiewają coś, nawet nie mając konkretnej wiedzy o tym, co to jest, a tym bardziej nie próbując zrozumieć, dlaczego ktoś zdecydował coś takiego wprowadzić. A poza tym, to zupełnie nie dotyczy tematu o zalecanym dziennym spożyciu składników odżywczych.

yarosh1980 - 2017-12-12, 23:51

D.M. napisał/a:
a tym bardziej nie próbując zrozumieć, dlaczego ktoś zdecydował coś takiego wprowadzić

z obawy że ludzie przestaną kupować owoce jak zobaczą jakieś niekształtne

D.M. napisał/a:
to zupełnie nie dotyczy tematu o zalecanym dziennym spożyciu składników odżywczych.

Ale ma wspólnego patrona

D.M. - 2017-12-12, 23:58

:offtopic:
yarosh1980 napisał/a:
z obawy że ludzie przestaną kupować owoce jak zobaczą jakieś niekształtne

Dziwna obawa. Trudno uwierzyć.

yarosh1980 - 2017-12-13, 00:17

D.M. napisał/a:
Dziwna obawa. Trudno uwierzyć.

Takie ciemne jest społeczeństwo. I to nie dotyczy tylko owoców. Trawy jedzone przez krowy są pryskane szkodliwym środkiem, który potem dostaje się do mleka. A to w celu wybicia pewnej roślinki rosnącej w tych trawach, która powoduje, że krowy dają mleko z czerwonym zabarwieniem, które nic nie szkodzi. A to z obawy że ludzie odrzucą takie mleko.

orzechova - 2017-12-13, 08:52

co to za roślinka?
D.M. - 2017-12-13, 22:43

Yarosh1980, interesuje mnie, jakie dzienne spożycie witaminy D uważasz za właściwe i skąd uzyskałeś taką informację.
yarosh1980 - 2017-12-14, 14:17

Ja tam nie zagłębiam się w szczegóły. Ile natura da, tyle da.
orzechova - 2017-12-14, 14:55

tiruriru
D.M. - 2017-12-14, 23:50

yarosh1980 napisał/a:
Ja tam nie zagłębiam się w szczegóły. Ile natura da, tyle da.

Ale weganizm nie jest naturalny. Jeżeli chcemy narzucić swemu organizmowi weganizm, to mamy uzupełnić składniki, których w wyniku tego robi się mniej. Uznajesz to dla B12, ale analogicznie jest z wapniem i z D.

yarosh1980 - 2017-12-15, 09:00

Tylko B12 nie wchodzi do ciała przez inne drogi niż pożywienie.
orzechova - 2017-12-15, 11:41

można jeszcze zastrzyki sobie robić
Miła Gosia - 2017-12-15, 12:13

Albo wstrzymać kupę.

Przepraszam, musiałam 😅

D.M. - 2017-12-15, 22:33

yarosh1980 napisał/a:
Tylko B12 nie wchodzi do ciała przez inne drogi niż pożywienie.

A wapń?

yarosh1980 - 2017-12-16, 10:36

D.M. napisał/a:
A wapń?

Wapnia nie trzeba brać innymi drogami niż pożywienie, a witamina D dostarcza się inną drogą niż jedzenie i suple, całkiem naturalną.

orzechova napisał/a:
można jeszcze zastrzyki sobie robić

Ale po co robić zastrzyki, skoro wystarczą tabletki? Inne witaminy też można zastrzykami dostarczać. Nie ma w tym celu, skoro wystarczy żarło albo suple.

Degon - 2017-12-16, 14:53

Czy tylko mnie dziwi mówienie o dziennym koniecznym /zalecanym zapotrzebowaniu na łykanie wit. D ustalonym przez łapiduchów, skoro organizm ludzki ma zdolność jej gromadzenia, tworzenia zapasów znaczy? (i to nawet aż co najmniej na rok jak doczytuję).

To jakby pisać np. o dziennym zapotrzebowaniu wielbłąda na wodę (do picia mu podawaną); albo lepiej: kaktusa na podlewanie.

Tu akurat o suplementacji, ale powątpiewam iże zapasy od słońca stworzone gorsze
(ja nie łykam i nie będę łykał wit D):
http://www.medexpress.pl/...ja-na-rok/67632
„Po zakończeniu 5-letniego okresu regularnego przyjmowania witaminy D jej stężenie w tkance tłuszczowej osoby dorosłej obniża się stopniowo w wolnym tempie i dopiero po 12 miesiącach spada do poziomu sprzed rozpoczęcia suplementacji – ustalili norwescy naukowcy.(…) – Nasza obserwacja dowiodła, że długotrwała suplementacja witaminy D prowadzi do jej magazynowania w tkance tłuszczowej (i prawdopodobnie także w innych tkankach) w ilościach klinicznie znaczących”.
-------------
Aaa , i mieszkanka terenów około-gdańskowych (gdzie zje*anie klimatyczne porównywalne z tym w Szkocji XD ) mająca bekę z ilości słońca na Śląsku… też brzmi dziwnie (czy raczej zabawnie).

yarosh1980 - 2017-12-16, 15:20

Degon napisał/a:
mieszkanka terenów około-gdańskowych (gdzie zje*anie klimatyczne porównywalne z tym w Szkocji XD ) mająca bekę z ilości słońca na Śląsku… też brzmi dziwnie (czy raczej zabawnie)

No właśnie:) Jedyne co ona ma lepsze, to powietrze. A ja mam słoneczko w Katowicach prawie codziennie.

taffit - 2017-12-16, 18:35

Podobno w Polsce 90% ludków ma niedobory D. Bez względu na dietę.

http://naukawpolsce.pap.p...witaminy-d.html

D.M. - 2017-12-16, 21:53

Degon napisał/a:
To jakby pisać np. o dziennym zapotrzebowaniu wielbłąda na wodę (do picia mu podawaną); albo lepiej: kaktusa na podlewanie.

No, teoretycznie tak, można robić pewne duże przerwy w suplementacji. To samo można powiedzieć o B12. Jeśli komuś bardziej się podoba z przerwami, to można spróbować jakoś wyliczyć bezpieczną długość przerwy i bezpieczną odległość między przerwami.

yarosh1980 napisał/a:
Wapnia nie trzeba brać innymi drogami niż pożywienie

To więc, wyliczaj przynajmniej, ile zjadasz wapnia. A jeżeli, wbrew dostatecznej jego ilości, odczujesz problemy zdrowotne mogące być kojarzone z niedoborem wapnia, to warto pomyśleć o uzupełnieniu witaminy D (a nie o jakichś innych planach :wisi: ).

yarosh1980 - 2017-12-16, 22:23

D.M. napisał/a:
wyliczaj przynajmniej, ile zjadasz wapnia.

Ja dostarczam wapń chelatowy, bo jem surowiznę, a tylko taka żywność daje wapń przyswajalny. To, co jesz po obróbce termicznej, to martwy wapń, który zatyka żyły.

D.M. - 2017-12-16, 22:44

yarosh1980 napisał/a:
Ja dostarczam wapń chelatowy, bo jem surowiznę, a tylko taka żywność daje wapń przyswajalny. To, co jesz po obróbce termicznej, to martwy wapń, który zatyka żyły.

To jakaś marginalna teoria. Ale nieważne. Śledź, by tego Twego dobrego wapnia zjadać co najmniej 525 mg dziennie (a lepiej 800 mg).

yarosh1980 - 2017-12-16, 23:48

D.M. napisał/a:
dobrego wapnia zjadać co najmniej 525 mg dziennie

Spoko, jem 100 g siemienia lnianego dziennie, a taka ilość zawiera 255 mg wapnia. Dodaję do tego 800 g miąższu mandarynek i marchwi, a w tym jest ok. 300 mg wapnia. Czyli zapotrzebowanie mam uzupełnione.

orzechova - 2017-12-18, 11:19

nooo Deguś widzę że dawno nosa nie wyściubiałeś ze swojej kopalni :mrgreen: nawet gdybym mieszkała pod ziemią, mam prawo mieć bekę ze słońca w Katowicach.
Ciekawe, czy ktoś z was badał sobie kiedyś poziom wit. D? Bo ja na przykład tak, z rok po przejściu na weganizm, i miałam niski poziom. A na wakacje wyjeżdżam w mocno słoneczne miejsca [do Szkocji :P]
zresztą jak komu czapka leży, to nie moje niedobory, nie chcecie to nie suplementujcie nic, tylko prana i smog :P

yarosh1980 - 2017-12-27, 18:01

orzechova napisał/a:
nawet gdybym mieszkała pod ziemią, mam prawo mieć bekę ze słońca w Katowicach.

wciąż nie mogę rozkminić co takiego śmiesznego jest w słońcu :shock:

:slonko2:

orzechova - 2017-12-28, 09:17

to chyba pierwszy objaw niedoboru :lol:
yarosh1980 - 2017-12-28, 13:00

Achhh, stąd ta beka ze słońca... Ale to nie jest aż taki tragiczny objaw. Zalecam wychodzić na dwór w dzień, to skończy się niedobór ;)
orzechova - 2017-12-28, 15:36

dwór? dzień? bez sensu, tam można spotkać ludzi
yarosh1980 - 2017-12-28, 16:09

witaminę D ma się z przebywania na otwartym terenie w dzień, a nie ze spotykania ludzi xD
Vessu - 2018-01-15, 09:59

Weganizm wybrałam dla zdrowia. Nigdy nie byłam fanką mięsa, decyzja o przejściu na wegetarianizm nie była więc trudna. Aby odstawić nabiał potrzebowałam troszkę więcej czasu. ale opłaciło się. 8-) Czuję się lepiej niż kiedykolwiek.
Hate - 2018-01-15, 21:03

Pamiętaj żeby suplementować! :ojzesz: ;)
D.M. - 2018-01-15, 22:30

Hate napisał/a:
Pamiętaj żeby suplementować!

Dokładniej, główne jest suplementować witaminy B12 i D.

wegang - 2018-01-19, 12:25

Informacje mega przydatne, fajnie że poruszyłaś ten temat. :)
szukajtego - 2018-02-06, 15:02

My zostaliśmy weganami po prawie 3 letniej przygodzie bycia wegetarianami. Wydało nam się to naturalnym następstwem odstąpienia od mięsa w diecie. Dodatkowo mieszkając w Norwegii nasłuchałam się o bardzo złej jakości łososia norweskiego, którym się wtedy zajadałam. Widzieliśmy okropny film na ten temat + kilka sztandarowych filmów dla chcących się uświadomić w tej kwestii. Wtedy zrozumieliśmy do czego się przyczyniamy idąc po tą anonimową tackę z plackiem rybnego mięsa i kartonik mleka, a do tego mozzarellę do pizzy. Jeśli macie wątpliwości czy dobrze wybraliście to polecam przeczytać jeden z naszych pierwszych postów na blogu. Link podeślę poniżej. Dodam tylko, że w życiu nie zrobiłam nic lepszego niż to że zostałam weganką. Zbliżyłam się do natury, do mojej duszy, przejrzałam na oczy i zmiany przeszły moje oczekiwania. Pozdrawiamy Was wszystkich i jeśli chcecie poczytać o naszym weganiźmie więcej to zapraszay na bloga. peace Was wszystkich
Cytat:

http://szukajtego.pl/2016/03/15/dlaczego-weganizm/

Surri - 2018-02-07, 11:53

<3
D.M. - 2018-02-07, 22:56

szukajtego napisał/a:
Wtedy zrozumieliśmy do czego się przyczyniamy idąc po tą anonimową tackę z plackiem rybnego mięsa i kartonik mleka, a do tego mozzarellę do pizzy.

Jeśli jedliście ryby, to nie byliście wegetarianami, tylko semiwegetarianami.

orzechova - 2018-02-08, 10:06

poznajcie Dimę :mrgreen:
szukajtego - 2018-02-10, 17:56

D.M. napisał/a:
szukajtego napisał/a:
Wtedy zrozumieliśmy do czego się przyczyniamy idąc po tą anonimową tackę z plackiem rybnego mięsa i kartonik mleka, a do tego mozzarellę do pizzy.

Jeśli jedliście ryby, to nie byliście wegetarianami, tylko semiwegetarianami.


Hej D. M.
Nigdy nie słyszałam o semiwegetarianach, tak czy owak tamten rozdział już za nami. Jako weganie jemy miód, jest na to jakieś określenie?
Pozdro.

yarosh1980 - 2018-02-10, 19:00

szukajtego napisał/a:
Jako weganie jemy miód, jest na to jakieś określenie?

Zaraz restrykcyjni weganie się oburzą i rzekną, że prawdziwy weganin nie je miodu. Ależ niefart, żeby z powodu tak małej rzeczy i niewinnej jak miód być zaliczanym do zjadaczy mleka, serów, i jaj, mimo że się ich nie je. To tak nie może być. Należy się określać api-weganinem.

Hate - 2018-02-10, 20:34

Poznajcie jarosza. Nasz forumowy arlekin.
D.M. - 2018-02-10, 22:30

Api-weganin to dobre określenie, chociaż chyba jeszcze nie zostało powszechne. Chyba większość wegan nie je miodu, ale spora część tych, którzy nazywają siebie weganami, uważa miód za całkiem dopuszczalny produkt.
Ociba - 2019-01-12, 12:26

Według mnię nie można być wegatarianinem. Przecież ścierająć kurz zabijamy roztocza a myjąc się mordujemy bakterie. Przecież to też zwierzęta! :siekieryzada:
D.M. - 2019-01-12, 21:52

Ociba napisał/a:
Według mnię nie można być wegatarianinem. Przecież ścierająć kurz zabijamy roztocza a myjąc się mordujemy bakterie. Przecież to też zwierzęta!

Drobnoustroje nie są zwierzętami. Zwłaszcza bakterie, które kiedyś były zaliczane do roślin. Ale sedno w tym, by nie zabijać dla jedzenia istoty posiadające układ nerwowy, bo tylko o takich właśnie istotach można wiarygodnie podejrzewać, że one mają jakąś świadomość, coś realnie odczuwają. Zwierzęta to szersza kategoria; kogo do nich zaliczać to sprawa terminologii, zupełnie nie ważna dla ideologii wegetariańskiej.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group