Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

Moja historia - i mi się wreszcie udało!

mol - 2013-10-02, 23:19
Temat postu: i mi się wreszcie udało!
Zacznę troszkę od końca, być może mało kto to przeczyta, być może mało to istotne jednak chęć podzielenia się moją radością ze światem jest tak silna że i mnie nie ominie napisanie tu swojego pierwszego posta :) , a więc szczęśliwie mogę powiedzieć że wreszcie mi sie udało dojrzeć do tej decyzji, wreszcie czuję się fair w stosunku do stworzeń które kocham od dzieciaka, wreszcie moi kochani nie jem mięsa i jest mi z tym cholernie dobrze, jestem z siebie dumna! I może oficjalnie nie trwa to zbyt długo, może ktoś kto mnie nie zna pomyśli- za tydzień jej przejdzie ;) , ale who cares? Najważniejsze że ja wiem, że to zmiana sposobu życia na zawsze, a w postanowieniach jestem silniejsza niż nie jeden przeciętniak.
Nie oryginalnie w podjęciu ostatecznej decyzji pomogło mi kilka filmów które w połowie oglądałam z zasłoniętym ekranem i możliwością czytania wyłącznie napisów, ze łzami w oczach i wyrzutami sumienia... mówię głównie o Earthlings, bo pewnego niecałkiem dawnego tygodnia postanowiłam że nie ma litości i obejrze wszystko co uda mi się tylko wyszukać o podobnej tematyce. Obejrzałam meet your meet, lovemeatender, to tylko zwierzęta, jednak earthlings dopieło swego. Obrazy z "mieszkańców ziemi" mimo że minęły 2 tygodnie- wciąż przesiadują tuz za moimi oczami... Zdawać sobie sprawę z tego jak to wygląda to nieco za mało- to trzeba zobaczyć! Trzeba i to od tej najbardziej mrocznej strony, żeby móc przestać się oszukiwać że ten kotlet który właśnie się zjada pochodzi ze zwierzaka które umarło godnie... Dziś zastanawiam się jak mogłam być tak bezmyślna i tak nieświadoma? I gdybym tylko mogła cofnąć czas... Szlag mnie trafia na widok ludzi zakochanych w psach i kotach, zajadających się świnką czy krówką albo kurą... dziś mam otwarte oczy i szczerze? Nie widzę między wyżej wymienionymi różnicy.

Miłość i dla niektórych "przesadny" (choć nie uważam że coś takeigo jest w ogóle możliwe) szacunek do zwierząt siedzi we mnie odkąd pamiętam... i wcale nie ma tu podłoża religijnego, jestem ateistką, miłość do niewinnych istot tkwi we mnie, nie w żadnej wierze w boga czy inne historie, już będąc 6 latką robiłam szpitale mrówkom bez kończyn czy innym owadom ;P zakładałam osiedlowe kluby pomocy bezdomnym zwierzakom, gadałam z kurami które mieszkały naprzeciw mojego bloku :) do dziś kiedy widzę ślimaka na środku chodnika, chwytam go w ręce i odkładam w miejsce w którym nikt go nie rozdepcze, łzy napływają mi na widok rozjechanych jeży, lisów, saren i innych niewinnych stworzeń, nie ma właściwie zwierzaka na tym świecie którego skrzywdziłabym bez bólu sumienia... i nawet kiedy jadłam jeszcze mięso zaślepiona poglądami o jego zdrowiu i niezbędności do normalnego funkcjonowania naszych organizmów- nie jadłam zwierząt zbyt często... Kiedy tylko obejrzałam film o tym co oznaczają numery na sklepowych jajkach i zobaczyłam w jakich warunkach żyją te biedne ptaki... Nie kupuję już żadnych innych jajek jak te z nr. 1 . Nie gwarantuję że uda mi się przejśc kiedyś na weganizm... Być może w dalekiej przeszłości, ale dzisiaj jeszcze nie wyobrażam sobie życia bez jajek i nabiałów, choć kiedyś kto wie???

Milia - 2013-10-03, 08:00

Super! Gratulacje!
Nie martw sie tym ze ludzie moga pomyslec ze za tydzien ci przejdzie. Ja tez przez to przeszlam, chyba kazdy przez to przeszedl ;) Za rok wroca do tematu i bedzie im niezrecznie i glupio ;)
Ten film Earthlings musze chyba w koncu obejrzec.
Juz nie raz zaczynalam ale nigdy nie dotarlam do konca.

Szura - 2013-10-03, 08:47

Jeśli chodzi o jajka, to proponuję przerzucić się na zerówki, chów wolnowybiegowy zazwyczaj też ma bardzo słabe warunki.

A ogólnie to trzymam kciuki i gratuluję. :D I nie bój się weganizmu - ja byłam wege tylko 3 miesiące i jakoś tak płynnie przeszłam na weganizm. Bałam się, że będzie ciężko, miałam jakieś dziwne wizje, jak to niczego nie będę mogła jeść i wszystkiego mi będzie brakować. Ale to tylko w teorii jest ciężkie i pełne wyrzeczeń, w praktyce to bułka z masłem (roślinnym! :D ).

orzechova - 2013-10-03, 09:06

Szura napisał/a:
Jeśli chodzi o jajka, to proponuję przerzucić się na zerówki


albo pomidory :D

Szura - 2013-10-03, 09:48

orzechova, to najbardziej oczywiście! :D Ale z doświadczenia wiem, że niektórzy wolą się przestawiać małymi kroczkami i skok z mięsożerstwa na vegan może być zbyt drastyczny. ;) Póki co cieszmy się i radujmy, że zwiększyło się grono wegetarian, to też wspaniale. :D
mol - 2013-10-03, 09:49

Milia- obejrzyj! warto naprawdę choć jest to nieco bolesne doznanie, ja dziś chcę pokazać go przyjaciółce więc będę przechodzić przez tę katorgę raz jeszcze! Ciężko dotrwać do końca ale narrator mówił tak mądre rzeczy że aby skończyć oglądać pod koniec (jak nie w połowie) opuściłam ekran laptopa tak by powstał negatyw zamiast obrazu- i nieco pomogło w przebrnięciu do końca filmu...
jeśli chodzi o zerówki... wiem wiem że są dużo lepsze... Jednak finansowo nie zawsze mogę sobie na nie pozwolić... Jedynki są dla mnie takim minimum z którego zabraniam sobie zejść!
Jeśli chodzi o weganizm. Ostatnimi dniami nie robię nic innego, tylko czytam i czytam rzeczy o wege i wega tematyce i powiem wam że przeraża mnie to jakie barwy nabiera mój sposób myślenia... narazie nie chcę iść na głęboką wodę, nie chcę popaść w paranoję i jakieś obsesje (do czego myślę że mam skłonności) więc chcę narazie zaprzestać na zwykłym wegetarianiźmie. Samo to że uwielbiam makijaże, wizaż, pozatym jestem kobietą i balsamowanie, peelingowanie się nie jest mi obce i kiedy dotarłam na internetową listę kosmetyków testowanych i nietestowanych na zwierzętach- wyszło że powinnam wyrzucić pół swojego mieszkania :/ - to nie to że chcę olać tę kwestię- staram się poprostu być realistką i wiem że nie zajmie mi to miesiąca... a nieco nieco więcej...Jakiś czas temu udało mi się przerzucić na kosmetyki naturalne, nie używam już gotowych markowych kremów, pielęgnację twarzy traktuję tylko naturalnymi wyciągami roślinnymi... na resztę przyjdzie kolej.
Przykre to że w kraju naszym jest wciąż tak nie wiele miejsc w których można z czystym sumieniem robić zakupy... bez maniakalnego sprawdzania i kontrolowania producentów...
pozdrawiam was! i życzę smacznego obiadu i pozytywnych myśli :)
ps. u mnie dziś kotleciki z czerwonej fasoli z buraczkami i ziemniaczkami mmmmm :)

orzechova - 2013-10-03, 10:16

polecam kosmetyki Ziaji, ich chyba nie ma na liście ale są OK ;) do tego taniutkie i bardzo łatwo dostępne, ogromny wybór! Co do sprawdzania etykietek, też mnie to czasami denerwuje- mój ojciec kupił sproszkowany napój sojowy który zawiera laktozę, nigdy nie przestanie mnie to dziwić..
Milia - 2013-10-03, 12:59

Weleda jest tez nietestowana.
Natomiast cala Sephore mozna od razu wykluczyc :(
Znaczy rzeczywistosci jest tak ze od paru miesiecy w Europie jest zakaz testowania NOWYCH kosmetykow (czyli stare mozna, ale zalozmy ze starych sie nie testuje bo juz przeszly testy) jak i w ogole sprzedazy ich. W rzeczywistosci jednak o ile frmy naprawde zaprzestaly testow w Europie i na europejski rynek, to wszystkie te ktore sprzedaja swoje produkty na rynku azjatyckim testuja dalej bo tam jest taki nakaz. takze to juz kwestia osobistego wyboru, czy chce sie te firmy "bojkotowac" czy nie.

[ Dodano: 2013-10-03, 13:14 ]
Jesli interesuje cie weganizm, to polecam zaczac od zastapienia masla i smietany. Dostepne obecnie magraryny maja naprawde fajny smak, to nie te same produkty co kiedys sie dawalo do ciast, nawet maja inny smak niz pierwsze margaryny "do smarowania" ktore byly w Polsce popularne pod koniec lat 90. Jesli kiedys sie zrazilas do margaryn, to radze ponowic probe, obecnie ktoras na pewno ci podejdzie ;)
Smietane ja np. zastapilam smietana sojowa. O ile mleko sojowe ma totalnie inny smak niz mleko krowie (zreszta to w ogole nie jest zadne mleko tylko de facto SOK, a wlasciwie nawet NAPOJ, calkiem smaczny zrezta ale z mlekiem nie ma nic wspolnego), to smietana jest podrobiona naprawde super! I ma te same wlasciwosci co krowia w sensie ze nadaje sie do zageszczania zupy, do robienia sosow, itd.

arahja - 2013-10-03, 14:06

Milia napisał/a:
Dostepne obecnie magraryny maja naprawde fajny smak, to nie te same produkty co kiedys sie dawalo do ciast, nawet maja inny smak niz pierwsze margaryny "do smarowania" ktore byly w Polsce popularne pod koniec lat 90. Jesli kiedys sie zrazilas do margaryn, to radze ponowic probe, obecnie ktoras na pewno ci podejdzie


O ile wiem, nie ma wegańskich margaryn poza Alsanem... Czy mam jakieś przedatowane informacje?

orzechova - 2013-10-03, 14:12

a Palma nie?

edit: a no nie, D3.. :/ a widziałam ją w przepisie na jakimś wegańskim blogu.

Surri - 2013-10-03, 15:14

orzechova napisał/a:
Szura napisał/a:
Jeśli chodzi o jajka, to proponuję przerzucić się na zerówki


albo pomidory :D

Orzechova :piwo:

[ Dodano: 2013-10-03, 15:16 ]
arahja napisał/a:
O ile wiem, nie ma wegańskich margaryn poza Alsanem... Czy mam jakieś przedatowane informacje?

Nie ma.
I Planta do smalcu.

A i jakieś takie udające ramy czy inne masmiksy (w sensie konsystencji) sojowe ustrojstwa w zdrowych żywnościach i sklepach netowych.


O, takie cusie

mol - 2013-10-03, 17:42

akurat u mnie jeśli chodzi o soję to niemam kompletnie z nią problemu, całe wakacje za granicą piłam kawę z mlekiem sojowym i po pierwsze- nie było mi po niej niedobrze jak po kawie ze zwykłym mlekiem a po drugie- smaczniusia :) i bez wyrzutów ;)
z przyjemnością wszamię i sojowe kotlety i inne sojowe wyroby, jedyne czego ciekawa jestem bo nigdy nie jadłam to - tofu i jemu podobne- można jego smak porównać do czegoś nie weganskiego? przypomina coś znanego w smaku? muszę kiedyś spróbować, chociaż z dostępnością takich produktów u mnie na zadupiu- kiepsko oj kiepsko. I tak się cieszę że gdzie nie gdzie od święta mleko sojowe spotkam... Na codzień piję takie ze zmniejszoną ilościa laktozy bo nie za dobrze się po niej czuje- szczególnie pijąc na czczo- a wiadomo jak to z kawusią na pobudkę bywa :mrgreen:

Milia - 2013-10-03, 17:50

arahja napisał/a:
Milia napisał/a:
Dostepne obecnie magraryny maja naprawde fajny smak, to nie te same produkty co kiedys sie dawalo do ciast, nawet maja inny smak niz pierwsze margaryny "do smarowania" ktore byly w Polsce popularne pod koniec lat 90. Jesli kiedys sie zrazilas do margaryn, to radze ponowic probe, obecnie ktoras na pewno ci podejdzie


O ile wiem, nie ma wegańskich margaryn poza Alsanem... Czy mam jakieś przedatowane informacje?

Ja jem Saint Hubert Bio i jest 100% weganska, ale nie wiem czy ona jest w Polsce.

Łysica - 2013-10-03, 20:42

Hola!
mol napisał/a:
łzy napływają mi na widok rozjechanych jeży

Noooo, wszystko można rozjechać, nawet słonia albo policjanta, ale nie JEŻA!

mol - 2013-10-03, 21:15

Łysica napisał/a:

Noooo, wszystko można rozjechać, nawet słonia albo policjanta, ale nie JEŻA!

nie! słonia też nie można! Żadnej niewinnej istoty.

Łysica - 2013-10-03, 21:31

Hola!
mol napisał/a:
Łysica napisał/a:

Noooo, wszystko można rozjechać, nawet słonia albo policjanta, ale nie JEŻA!

nie! słonia też nie można! Żadnej niewinnej istoty.

Tzn. że policjanci nie są niewinni, więc ich można rozjechać :mrgreen:

Milia - 2013-10-03, 22:05

Tak, mozna, w szczegolnosci jak wylaczaja swiatla zeby sobie pocwiczyc machanie i tworza w ten sposob gigantyczny korek. Wtedy mozna. 8-) :mrgreen:
orzechova - 2013-10-04, 09:04

mol napisał/a:
jedyne czego ciekawa jestem bo nigdy nie jadłam to - tofu i jemu podobne- można jego smak porównać do czegoś nie weganskiego?


jak dla mnie.. nie. tofu samo w sobie jest raczej bez smaku, ma tylko taki posmaczek, specyficzny, nie wiem do czego można je porównać.. konsystencją może do mozzarelli? generalnie tofu jest spoko po przeróbce- smażone, duszone - albo jako dodatek, do sałatki czy burgerów. imo.

mol - 2013-10-04, 23:37

Łysica napisał/a:

Tzn. że policjanci nie są niewinni, więc ich można rozjechać :mrgreen:

mówcie co chcecie ale ludzi nie wiem czemu jakoś mi tak nie za bardzo szkoda...
orzechova- nieco mnie przekonałaś bo obawiałam sie własnie jakiegos intensywnego zapachu czy smaku, jak już napotkam gdzieś tofu to napewno kupie bez jakichś obaw niepotrzebnych :)

Melania - 2013-10-05, 14:25

Lubię wszystkie rodzaje tofu, nawet to zwykłe na kanapce z pomidorem i cebulą super smakuje. Można też zamarynować, usmażyć i użyć jako dodatek do obiadu.
pablo75 - 2013-10-09, 02:09

mol napisał/a:
może ktoś kto mnie nie zna pomyśli- za tydzień jej przejdzie , ale who cares? Najważniejsze że ja wiem, że to zmiana sposobu życia na zawsze


Mam podobnie, nie wiem co musiało by się wydarzyć żebym powrócił do mięsa.
To tak jakby inny świat, widzę to czego nie widziałem lub nie chciałem widzieć, nie jedzenie zwierząt wydaje się takie oczywiste, mięsożercy wydają się ograniczeni w swoim rozumowaniu, prości, żałośni. Czuję się lepszy od nich. Na początku jak się tu zarejestrowałem czułem się trochę jakbym do jakiejś sekty wstąpił ale już mi przeszło ;) , chyba, że mają jakieś bardziej wyrafinowane metody ;) ;) ;) .

Filmów typu "Earthlings" już nie oglądam, widziałem wystarczająco dużo i nie chcę więcej.

Fajnie, że przybywa coraz więcej wegetarian :-)

Surri - 2013-10-09, 06:51

pablo75 napisał/a:
Mam podobnie, nie wiem co musiało by się wydarzyć żebym powrócił do mięsa.


Jest nawet taki temat 8-)
http://www.forumveg.pl/vi...der=asc&start=0

pablo75 - 2013-10-09, 16:56

Własnego życia nie poświęcił bym powiedzmy na rzecz życia kury natomiast gdyby zaistniała teoretyczna sytuacja w której pracuję w zoo z szympansami i z jednym z nich był bym silnie związany emocjonalnie i został bym zamknięty z nim w jakimś pomieszczeniu z którego nie dało by się wyjść to oczywiście nie mógłbym go/jej zabić.
To tak odnośnie tamtego tematu.

mol - 2013-10-10, 20:34

pablo75 napisał/a:

Mam podobnie, nie wiem co musiało by się wydarzyć żebym powrócił do mięsa.
To tak jakby inny świat, widzę to czego nie widziałem lub nie chciałem widzieć, nie jedzenie zwierząt wydaje się takie oczywiste, mięsożercy wydają się ograniczeni w swoim rozumowaniu, prości, żałośni. Czuję się lepszy od nich.

Pablo- widzę że nie jestem wyjątkiem :) ja równiez odkąd zdecydowałam sie nie jeść zwierząt czuję się mądrzejsza, lepsza od mięsożerców i bardziej świadoma. Coś jak przejście na wyższy etap w życiu ;) jestem z siebie cholernie dumna i jest mi dobrze ze sobą samą mając czyste sumienie. A to chyba właśnie o to głównie w życiu chodzi? Żeby zmierzać do samozadowolenia- a kiedy samozadowolenie daje nam jakąś dodatkową korzyść jaką jest np. - nie przyczynianie się do robienia krzywdy zwierzętą to już w ogóle WOW.
Pozatym. Chciałam powiedzieć że dzisiaj mija mi 3 tydzień bez padliny. I powiem wam że zauważyłam dziwną przypadłość u mnie -mięcho zaczęło dla mnie strasznie śmierdzieć! Jeżu! ile ludzka psychika jest w tanie zdziałać przez odpowiednie nastawienie :D kto by pomyślał że kiedy będe przechodzić obok regałów z parówkami to zbierze mnie na wymioty?
a no i pochwalę się jeszcze - JADŁAM TOFU! A więc jak to zwykle bywa w polsce, kiedy to zbliża się "dziesiąty" i nasze konta bankowe nabierają cyferek :D wybrałam się w podskokach będąc przy okazji w Arkadach- do almy. -> dział zdrowa żywność! I oprócz makaronu orkiszowego i innych smakowitości wynalazłam między pasztetami sojowymi nic innego jak włanie TOFU! jestem smakiem mile zaskoczona choć nie powiem tego samego o jego cenie która napewno zdyskwalifikuje ten rarytas z mojego codziennego menu. Póki co muszę poprzestać na Laktoowowegetarianiźmie.

[ Dodano: 2013-10-10, 20:40 ]
podziele się z wami jeszcze takim off topic'iem który zasłodził mi dziś cały dzień - http://www.youtube.com/watch?v=-dk0ASMrGA0

Milia - 2013-10-10, 20:46

Alma jest strasznie droga! Ja tam chodze tylko po wino (kiedy jestem w Polsce) bo maja interesujacy wybor, ale poza winem to w Almie nie kupuje nic. Np. herbata Dilmah smakowa (np. mandarynkowa) w carrefourze jest po okolo 5,90 - 6.50, a w Almie jest po 8.50. Natka pietruszki na bazarku po 1 zl a w Almie po 5 !
Poszukaj tofu w innych marketach, i poprobuj rozne firmy.
Mi np. smakuje tofu tylko jednej jedynej firmy, i zajadam sie nim jak wsciekla podczas gdy innych NIENAWIDZE :lol: Co firma to smak, i niekoniecznie te najdrozsze sa najlepsze. ;)
Wracajac do padlin zwierzecych, w moim przypadku nie kazde miecho mnie brzydzi. Parowki fuj, surowe mieso fuj, ale zapach kurczaka z rozna zawsze przyprawia mnie o slinotok. Odmawiam go sobie bo takie mam zasady ale nie dlatego ze uwazam ze jest niesmaczny. Mozliwe ze u ciebie tez tak bedzie. A moze nie. :-)
Za to od kiedy przeszlam na wegetarianizm nie moge scierpiec smrodu mleka. I tak go wczesniej nie lubilam (nigdy np. nie wypilabym "szklanki mleka"), ale np do kawy dawalam. Teraz jesli do kawy ktos mi wpusci chocby pare kropli mleka, to cala kawa jedzie mi "surowym miesem".

mol - 2013-10-10, 21:25

Ja niestety również skłamałabym gdybym powiedziała że nie lubiłam nigdy mięsa. Lubiłam. Choć głównie jadałam ptaki i ryby a najchętniej puszkowane. Pachną pachną. Choć parówki uważam za sukces! Bo mięso surowe zawsze mi smierdziało I mam nadzieję że i reszta również zacznie ;)
Jeśli chodzi o zakupy- mieszkam w tak ograniczonej mieścinie że moje zakupu ograniczają się do lidla i społem. Nigdzie nie mamy nawet typowego sklepu ze zdrową żywnością. Almę miałam przy okazji i był to sklep "pierwszy lepszy" w którym nigdy zakupów nie robię ;P ale jak to większość kobit czasem ma- lubię sobie tak nieraz powydawać na przyjemności a potem pukac się w czoło :P
Milia a jakieś vege sklepy z szerokim asortymentem, internetowe polecane są w ogóle? Bo z tego co póki co udało mi się wyszukać... marnie z wyborem, albo drogo.
a jeśli chodzi o mleko- uwielbiałam od zawsze. Nawet na surowo do buły z serem żółtymmmm- to taki mój smak dzieciństwa, często lata temu praktykowany na śniadanie... z mleka zrezygnować byłoby mi najciężej. Jak i sera żółtego... mmmm...

Milia - 2013-10-10, 21:54

mol napisał/a:
jak to większość kobit czasem ma- lubię sobie tak nieraz powydawać na przyjemności a potem pukac się w czoło :P

Oooo, cos wiem na ten temat :lol: 8-)

mol napisał/a:
Milia a jakieś vege sklepy z szerokim asortymentem, internetowe polecane są w ogóle? Bo z tego co póki co udało mi się wyszukać... marnie z wyborem, albo drogo.
.

Gdzies tu byl temat o wege-sklepach internetowych, musialabym go odszukac...
Ja mieszkam we Francji i tu mam super wybor: w promieniu 10 km dwa markety Biocoop: z produktami ekologicznymi i wcale niedrogie (moze z wyjatkiem swiezych owocow i warzyw), bardzo duzy wybor i przede wszystkim multum wegetarianskiegp zarcia.
Czasem robie tez zakupy w necie w sklepie "un monde vegan": ogromny wybor produktow weganskich, niestety droga dostawa ale za to dostarczaja ekspresowo, tak ze mozna zamowic produkty ktore normalnie powinny byc w lodowce.

[ Dodano: 2013-10-10, 22:00 ]
Znalazlam te dwa sklepy, ale nie moge znalezc tematu o ktorym pisalam powyzej...
http://naturo.pl/
http://ekosfera24.pl/

mol - 2013-10-11, 00:22

dzięki dzięki! Na te sklepy się nie nadziałam jeszcze! Tak więc biorę się za nocne przeglądanie artykułów :)
pablo75 - 2013-10-11, 02:03

A wyobraź sobie gdyby większość ludzi na świecie nie jadła mięsa a ci jedzący byli by tą mniejszością którą my jesteśmy, jak byli by postrzegani przez społeczeństwo. Pewnie dużo wcześniej zostaliby pozbawieni praw do zabijania ale już pomijając te kwestie prawa.

Ciekawe jak weganie postrzegają w głębi "duszy" wegetarian. Też nie wykluczam przejścia na weganizm ale w tej chwili to zbyt trudne dla mnie, nie chciałbym też przejść na kolejny poziom po weganizmie miejszkając w lesie i żywiąc się jagodami.

petlik - 2013-10-11, 08:39

pablo75 napisał/a:

Ciekawe jak weganie postrzegają w głębi "duszy" wegetarian. Też nie wykluczam przejścia na weganizm ale w tej chwili to zbyt trudne dla mnie, nie chciałbym też przejść na kolejny poziom po weganizmie miejszkając w lesie i żywiąc się jagodami.


Nie da się odpowiedzieć na to pytanie gdyż każdy jest inny. Weganizm zakłada jedynie nie spożywanie produktów pochodzenia zwierzęcego + nie zaopatrywanie się w takie produkty (choć może dot. to tylko wyłącznie sposobu odżywiania). Powody mogą być ku temu różne dlatego stwierdzenie że każdy wegan ma te same poglądy byłoby stwierdzeniem na wyrost.
Ja np. postrzegam wegetarian jako osoby nie do końca konsekwentne. Jak dla mnie istnieją dwie kwestie dot. odstawienia produktów odzwierzęcych:
- uświadomienie sobie jak to przekłada się na życie innych istot które podobnie jak nasz gatunek posiadają zdolność do odczuwania cierpienia, które posiadają zdolność myślenia itp. oraz jak to przekłada się na stan planety a więc środowisko w którym żyjemy
- własne zdrowie
Przy czym wegetarianizm nie jest receptą na żadne z powyższych. Jasne że minimalizuje wyzysk zwierząt ale realia są takie że pozyskiwania mleka, jaj nie mówiąc o surowcach takich jak skóra (nie twierdzę że tyczy się wszystkich wegetarian czy też większości ale nie da się ukryć że niektórzy patrzą tylko na to co mają na talerzu a o produktach użytku codziennego zapominają) itp. w dalszym ciągu wiąże się z kurewsko niefajnymi praktykami. Innymi słowy jeśli ktoś robi to w trosce o życie zwierząt to nie bardzo mu to idzie. Co do zdrowia to istnieją obszerne publikacje (jak np. badanie chińskie opisane przez Cambela) z których jasno wynika jak przekłada się na zdrowie spożywanie nabiału. Dlatego sam nie do końca wiem czym się kierują wegetarianie ale podkreślę że są to tylko i wyłącznie MOJE WŁASNE PRZEMYŚLENIA
Peace

Szura - 2013-10-11, 09:07

U mnie podobnie. Studiując zootechnikę wiem, że wiele prawdy jest w powiedzeniu, że więcej cierpienia jest w szklance mleka niż kilogramie mięsa. Dla mnie osobiście wegetarianizm ma sens tylko jako etap przejściowy. Niemniej zawsze się cieszę, gdy ktoś ogranicza spożycie mięsa, więc doceniam wegetarian.

Tylko trochę mnie dziwi ta duma z 'czystego sumienia', ale każdy postrzega świat inaczej. ;)

orzechova - 2013-10-11, 09:56

to ja do sklepów: evergreen :) bardzo go lubię, niedrogi
mol - 2013-10-11, 10:03

Ja powiem może tak- moim zdaniem najwyższy poziom jaki mogłabym osiągnąć,chcąc być całkiem wyzolona i "czysta" to frutarianizm połączony z ideologią stylu życia również. I absolutnie nie uważam tego za żadne wariactwo, a nawet powiem że mocno podziwiam frutarian. Wiem że w życiu jeśli czegoś naprawde się bardzo chce to nie ma mocnych. Jednak ja wiem że przechodząc na weganizm- nie poprzestałabym na tym. Dla mnie weganizm to coś więcej niż nie jedzenie produktów odzwierzęcych- przechodzenie na taki styl życia byłoby dla mnie jednoznaczne z całkowitą rewolucją weznętrzną i jestem pewna że nie skonczyłoby się na weganizmie. Ale zobaczmy jakie są nasze polskie realia? Chciażby samo to że nie każdy ma dostęp do produktów wegańskich. Nie każdy jest w stanie zrezygnować z miejsca zamieszkania... to taki jeden z przykładów. Bo jestem pewna że i częśc znajomych widząc mnie i wiedząc jakie mam poglądy (dla większośći ludzi uważane za fanatyczne)- również by się ode mnie oddaliło... W życiu staram się być realistką, nie wykluczam jeszcze większego ograniczenia diety, jednak z dzisiejszą wiedzą i z moją dzisiejszą sytuacją egzystencjalną - nie dam rady. Być może samo mi to kiedyś przyjdzie a być może nigdy. Who knows?
A czym się kierują wegetarianie mówiąc że są dumni i mają czyste sumienie nie jedząc mięsa? Ja myśle że tu odzywa się taki mały egoizm z wnętrza nas- bo chodzi o samozadowolenie i dumę z osiągnięcia które dla większości nieświadomych ludzi jest dziwactwem i głupotą :) a czystość sumienia- może powiem tak, ok. Nieco się oszukuję z tą czystościa, Jednak planuję zmienić i rodzaj kupowanych nabiałów i mleka w te najbardziej sprzyjające zwierzętą. Muszę dobrze poszukać i dowiedzieć się czy znajdę jakieś najlepsze źródła gdzieś tu u mnie na miejscu.
co bym zrobiła gdybym znalazła się na bezludnej wyspie z Owcą, krową, kurką i świnką?
Owce strzygłabym tylko latem- dla jej komfortu, Krowie (zakładając że byłby i byczek) podbierałabym napewno taką nieznaczną dla niej i cielaczka ilość mleka, kurce od czasu do czasu jakieś jajo bym skubnęła, za to wszystko zapewniłabym im opiekę całą sobą a co ze świnką? ze świnką bym się zaprzyjaźniła najbardziej :) Jak dla mnie grunt do dobra współpraca a nie jej brak. Wszyscy na ziemi po coś tu jeteśmy. I w swoich przekonaniach co do diety właśnie tym się kieruję.
a tak btw Myślę że powinno się wyostrzyć przepisy dotyczące dojenia krów nie mówiąc już o przepsach dotyczących warunków ich życia. Gdyby na świecie nikt nie jadał zwierząt, sądząc że powodem tego były względy etyczne- jestem pewna że i poprawiło by się to w jaki sposób traktowane są krowy mleczne. Czytałam gdzieś ostatnio że krowa szczęśliwa, mająca przy sobie osoby lub inne krowy które darzy sympatią- daje więcej mleka.

[ Dodano: 2013-10-11, 10:10 ]
orzechova a ja muszę ci się do czegoś przyznać. strasznie zauroczył mnie Twój blog! Któregoś wieczora zaglądnęłam do linku pod Twoim wpisem i wciągnęłam się w orzechovą lekturę jak małe dziecko w króla lwa ;) masz świetny styl pisania idealnie trafiający w moje poczucie humoru pozatym żyjesz w cudnym miejscu... z tymi wszystkimi zwierzakami, owadami, roslinnością ah. Zazdroszczę ci troszkę :) i uświadomiłam sobie że gdybym miała wśród znajomych kogoś kto tak jak Ty nie boi się żadnego z owadów pewnie sama bym pokonała lęk i wzięła to i owo na ręce. Żyjąc wśród arachnofobów sama się nakręcam, a chciałabym cholernie pokonać i to.
ps. cudaczne gekony! Marzę od jakiegoś czasu o gekonie... :roll:

pablo75 - 2013-10-11, 18:54

Mam nadzieję, że koleżanka mol nie będzie miała mi za złe, że urządzam sobie tu jakieś pogawędki.
petlik,
Chciałem wcześniej napisać, że mam czyste sumienie i dobrze mi z wegetarianizmem, chciałem też napisać coś w tym stylu: najgorsi są ci mięsożercy którzy zdają sobie sprawę z cierpienia zwierząt, w odróżnieniu od tych którzy nie wiedzą jak to wszystko wygląda widzieli cierpienie w rzeźni są w pełni świadomi tego co się dzieje a po mimo tego i tak jedzą mięso. Jednak pod pewnym względem wegetarianie wcale nie są tacy święci bo jeżeli są świadomi jak traktowane są krowy mleczne a pomimo tego piją mleko to też nie jest to fajne (ja usprawiedliwiam się stopniem trudności przejścia na weganizm w obecnej sytuacji).

To tyle odnośnie mnie ale załóżmy, że żyje sobie człowiek któremu dobrze się powodzi (to nie o mnie mowa), ma własną firmę, nie brakuje mu pieniędzy i uświadamia sobie że jedzenie mięsa jest złe i przestaje to robić. Chcąc być konsekwentnym przechodzi na weganizm, nie wykorzystuje zwierząt ale co w takim razie z ludźmi, tyle wyrzeczeń dla jedwabników, pszczół i innych drobnych żyjątek a ten żyje sobie w dobrobycie kosztem ludzi, którzy harują na niego za najniższą krajową. Czy ma podnieść im wynagrodzenie (jednak zawsze mogą mieć trochę lepiej) i być może dzięki temu będą zabijać więcej świń czy mają zarabiać tyle co wcześniej męcząc się niemiłosiernie. Czy pszczoły są wtedy ważniejsze? Czy on może kupować dla pracowników nie wegańską odzież a może wszyscy mają być weganami. A może powinien zrezygnować z obecnego stylu życia i rozdać innym potrzebującym pieniądze? Może powinien zacząć działać na rzecz poprawienia losu innych jednocześnie żyjąc w ubóstwie?

Napisałem tylko kilka przykładów w bardzo dużym uproszczeniu. Aha, pomijam tutaj inne niż moralne aspekty przejścia na wegetarianizm.

petlik - 2013-10-11, 20:46

pablo75, dwie sprawy:
- twierdzenie że przejście na weganizm może być z jakichś powodów trudne to sranie w banie. No chyba że chcesz oprzeć weganizm na przetworzonym syfie który robi furorę wśród hipsterów to proszę bardzo -> wtedy trzeba wyłożyć kasę ale pytanie po co?
- porównanie wyzyskiwanych przez ludzi zwierząt do osób harujących za grosze też mało trafione. Podstawowa różnica to ta że ci drudzy jednak mają coś do powiedzenia i mogą decydować czy im to odpowiada czy też nie. Jasne że niekiedy perspektywy mogą wydawać się nieciekawe ale jednak można się starać aby osiągnąć coś więcej i poprawić swoją sytuację życiową (np. odkładać grosze i po latach rozkręcić własny interes). A co mają do powiedzenia zwierzęta w rzeźniach?

pablo75 - 2013-10-11, 23:09

Chodzi mi o to że ten człowiek o ponad przeciętnych zarobkach który został weganinem i nie krzywdzi pszczółek a jednocześnie żyje w bardzo dobrych warunkach, które nie są mu potrzebne żeby godnie żyć, wydaje kasę na zbędne rzeczy był by to hipokrytą. Jego działalność gospodarcza przyniosła by wiele szkód dla zwierząt jak i ludzi. Gdyby chciał być konsekwentny musiałby zrezygnować z takiego życia, praktycznie wszystko musiałby zmienić, życie ponad normę podczas gdy inni chorują, głodują nie było by w porządku. Dlatego myślę, że jego weganizm nie mógł by się skończyć na odżywianiu i nie używaniu produktów pochodzenia zwierzęcego wyłącznie względem siebie, bo powstało by dużo sprzeczności.
petlik - 2013-10-11, 23:54

Czemu uważasz że ktoś kto zapracował na taką a nie inną sytuację życiową miałby z tego zrezygnować? Czemu to ma być nie w porządku? Bo opłaca ludzi którzy wydają te pieniądze na produkty pochodzenia zwierzęcego? Seriously? Że niby on ma brać odpowiedzialność za głupotę innych i się obwiniać? Sama działalność wcale nie musi wiązać się ze szkodą dla zwierząt więc też chybione stwierdzenie. Odpłynąłeś trochę.
Jeśli na coś zapracuję i będzie to wyłącznie efektem włożonego przeze mnie wysiłku to będę z tego cholernie dumny zamiast użalać się nad losem innych. Jeśli będę w stanie i będę wiedział że na to zasłużyli to pomogę ale z pewnością nie uczynię z tego powinności.

Milia - 2013-10-11, 23:54

To nie jest "sranie w banie", szkoda ze tak ciezko ci zrozumiec innych (bo ten obrazajacy komentarz podsumowuje wszystko). Ja mam podobnie jak osoba ktora sie wczeniej wypowiedziala. Chociaz mleka i jogurtow nie znosze, a smietany nie potrzebuje do niczego, to z serami jest mi sie ciezko pozegnac bo pasuja do wielu przepisow. Wykreslenie tych przepisow z mojej listy dan oznacza trudnosc z ulozeniem nowego ciekawego menu a mam do wykarmienia "dom" wiec cos trzeba gotowac, nie bedziemy co dzien jesc kanapek z margaryna i pomidorem. Nie rozumiem ze tak ciezko to weganom pojac.
Mam jedna znajoma ktora jest wegetarianka ale de facto weganka: niczego nie lubi, po wszystkim sie zatruwa (ma wymioto-fobie), i jedyne o jej odpowiada to ryz i salatka z pomidorow i salaty. Ona ma latwo bo jej codzienne menu to ryz i ta salatka.
Ja uwielbiam jesc i smakowac, wiec sprawa jest nieco bardziej skomplikowana, i o ile nie jest niemozliwa, to wymaga dluzszego okresu przejsciowego.

[ Dodano: 2013-10-11, 23:58 ]
Aha, Petlik, nie wiem czy ludzie ktorzy zarabiaja psie grosze maja cos do powiedzenia... To w nawiazaniu do twojej odpowiedzi na post Pabla.
Co prawda nie sa niewolnikami (mogaodejsc, nikt ich nie zatrzyma), ale nie jestem pewna czy w rzeczywistosci maja jakikolwiek wybor.

petlik - 2013-10-12, 00:14

Milia, zawsze jest wybór - sztuką jest dostrzec odpowiadające okoliczności a gdy ich brak to je sobie stworzyć.
Ponadto jeśli twoje upodobania kulinarne są ważniejsze dla ciebie niż koszmar jaki przechodzą inne zwierzęta to ok ale nie mów mi że istnieje jakaś trudność. Jak to jest że ty dostrzegasz trudność a wiele innych osób nie? Nie chcę ani wdawać się w takie dyskusje ani atakować dlatego przy mojej wypowiedzi zaznaczyłem jasno że są to tylko i wyłącznie moje przemyślenia. I twoja wypowiedź akurat niczego nie dowodzi - chcesz wzbudzić współczucie że nie będziesz mogła sobie skomponować ciekawego menu jeśli wyrzucić ser? Rzeczywiście współczuję.

pablo75 - 2013-10-12, 01:18

petlik, nie, nie o to mi chodzi.
To może jeszcze bardziej to przerysuję.
Jest sobie człowiek który ma miliardy dolarów na koncie i nie dawno został weganinem z pobudek moralnych, jest wrażliwy na krzywdę innych ale miał klapki na oczach i nie wiedział co się dzieje na świecie. W końcu przejrzał na oczy po wycieczce do rzeźni, postanowił nie krzywdzić nawet komarów jednak cała kasę ma wyłącznie dla siebie, mógłby dać z miliard na cierpiące dzieci ale nie chce, ogólnie nie za bardzo go one obchodzą ;)
Czyli jak ktoś taki mógłby poświęcić się dla dobra innych a z drugiej strony miałby ich gdzieś?

mol - 2013-10-12, 02:25

mówiąc o trudnościach przejścia na weganizm trzeba wziąć tez pod uwagę taką zawiłą sprawę jaką jest psychika człowieka. Nie wszystko dla każdego ma taki sam poziom trudności i być może trzeba się wykazać nieco większą wyobraźnią żeby to zrozumieć. Ja jednak jestem na tyle wyrozumiała że rozumiem i Takich jak Ty petlik i takich jak ja. Grunt to nie ograniczać się do swoich własnych ideologii. Myślę że bycie otwartym to podstawa do bezkonfliktowego funkcjonowania.
Podsumowując- Każdy z nas jest inny, wychowany w inny sposób, z innymi przejściami, poglądami, sposobem postrzegania i myślenia. Nie można kategorycznie uznać coś za łatwe co łatwym nie dla każdego jest. Gdyby przejście na sam wegetarianizm byłoby łatwe- połowa z tych co jedzą mięso dawno by go nie jadła. Mi od kilku lat przez głowe przechodziła myśl o zaprzestaniu spożycia mięsa ale dlaczego nie udało mi się tego aż do teraz? I tu odpowiedzią jest psychika. Do niektórych rzeczy trzeba dojrzeć, samemu dojśc, zrozumieć, poczuć zgodność i dobry moment.
ps. pablo 75- niemam nic do pogawędek, miło sobie tak powymieniać mysli ;)

Gemma - 2013-10-12, 02:30

pablo75 napisał/a:
petlikJest sobie człowiek który ma miliardy dolarów na koncie i nie dawno został weganinem z pobudek moralnych, jest wrażliwy na krzywdę innych ale miał klapki na oczach i nie wiedział co się dzieje na świecie. W końcu przejrzał na oczy po wycieczce do rzeźni, postanowił nie krzywdzić nawet komarów jednak cała kasę ma wyłącznie dla siebie, mógłby dać z miliard na cierpiące dzieci ale nie chce, ogólnie nie za bardzo go one obchodzą ;)
Czyli jak ktoś taki mógłby poświęcić się dla dobra innych a z drugiej strony miałby ich gdzieś?
Czemu niby miałby wydawać kasę na cierpiące dzieci? Czy to te dzieci są zabijane w rzeźniach? Czy są dojone? Czy znoszą jajka seryjnie, będąc zamknięte w klatkach? Co te dzieci mają wspólnego z weganizmem miliardera? I najważniejsze: skąd się bierze ta mania pretensji do cudzej własności? Z jakiej racji mówisz co ktoś (tu przykład) ma robić z własną kasą? To wyłącznie jego sprawa.
pablo75 - 2013-10-12, 03:09

Gemma, kobieto co Ty wymyślasz, nikomu nie mówię co ma robić z własnymi pieniędzmi a po za tym ten post który przytoczyłaś jest wyrwany z kontekstu tej dyskusji i jest celowo bardzo okrojony i przerysowany.
Gemma - 2013-10-12, 03:14

Sedno jest zachowane, a z sedna wyłazi to na co zwróciłam uwagę.

To, że oczekuje się od innych aby postępowali tak jak nam się wydaje że POWINNI. Absurdalne to oczekiwanie i krzywdzące, bo zakładające, że jak on nie zrobi tak jak sugerujemy to jest beee. W takim postawieniu sprawy nie ma prośby np: o pomoc, tylko nieme lub mówione od tyłu żądanie-wymaganie pomocy, na podstawie tylko własnego "wydaje mi się".

Nie trudno to zrozumieć.

A przykład jest do bani.
Lepiej postawić się samemu w takiej sytuacji i uczciwie przyznać co by się zrobiło, niż patrzeć na innych i sugerować co mogliby zrobić.

pablo75 - 2013-10-12, 04:11

Gemma, to było w odniesieniu do mnie gdybym został weganinem, nikomu nic nie sugeruję.

Boże, po co ja podałem przykład z bogatym gościem...

Gemma - 2013-10-12, 04:32

:megapolew: no właśnie, po co? :megapolew:

Pablo75 zapamiętaj sobie ras na jutro :D , że ja prosta kobita jestem i rozumim tak jak mam napisane. Nie rozkimniam co poeta miał na myśli... ;)

pablo75 - 2013-10-12, 05:13

Gemma napisał/a:
no właśnie, po co?

to wiedzą jedynie wybrani ;)

Milia - 2013-10-12, 08:50

petlik napisał/a:
Milia, zawsze jest wybór - sztuką jest dostrzec odpowiadające okoliczności a gdy ich brak to je sobie stworzyć.
Ponadto jeśli twoje upodobania kulinarne są ważniejsze dla ciebie niż koszmar jaki przechodzą inne zwierzęta to ok ale nie mów mi że istnieje jakaś trudność. Jak to jest że ty dostrzegasz trudność a wiele innych osób nie? Nie chcę ani wdawać się w takie dyskusje ani atakować dlatego przy mojej wypowiedzi zaznaczyłem jasno że są to tylko i wyłącznie moje przemyślenia. I twoja wypowiedź akurat niczego nie dowodzi - chcesz wzbudzić współczucie że nie będziesz mogła sobie skomponować ciekawego menu jeśli wyrzucić ser? Rzeczywiście współczuję.

Nie szukam i nie porzebuje zadnego wspolczucia, nie rozumiem skad ci to przyszlo do glowy (??? :shock: :jestemgłupi: :shock: ), zwyczajnie odpowiadalam na twoj post przedstawiajac moj punkt widzenia.
Trudnosc ISTNIEJE, podtrzymuje to, i zaprzeczac temu nie ma sensu bo gdyby tej trudnosci nie bylo wszyscy byliby weganami, i juz tlumaczylam wczesniej podajac zreszta przyklad, ze tej trudnosci nie napotykaja osoby ktorym nie zalezy co jedza, ryz im wystarczy a jak nie ma ryzu to nie zjedza nic 'i tez bedzie dobrze".

petlik - 2013-10-12, 09:14

Gemma, dzięki za odpowiedź bo mi by już chyba nie chciało się tego opisywać ;)
Reasumując - wyobrażenie że można być vege ponieważ tym sposobem czynisz dobro jak dla mnie jest jakieś dziwne i zakrawa o religię. Czemu? Bo pojęcie dobro i zło nie odnoszą się do rzeczywistości lecz są wynikiem wpajanych człowiekowi przekonań - czymś co pochodzi z oceniania i przyklejania etykietek. Czy weganie muszą pomagać zwierzętom? NIE - mogą im po prostu nie szkodzić i to wystarczy. Szanuję wartość jaką jest życie i potrafię sobie wyobrazić na ile jest to oczywiście możliwe co czuje istota która od urodzenia traktowana jest jak śmieć - i wiem że nie chcę być częścią takiego systemu. Od razu zaznaczam że nie wspomagam finansowo schronisk, nie ratuje kotów z drzewa itp. Lubię poobserwować dziko żyjące zwierzęta w ich warunkach naturalnych ale że tak to ujmę nie mieszam się w ich życie. Jestem weganem nie dlatego że uważam to za dobre bądź dlatego że czuję się z tym lepiej - po prostu wiem czego nie chcę robić i to tylko i wyłącznie czyni mnie tym kim jestem dlatego postawiłem pytanie czym kierują się wegetarianie podając dwie głowne przyczyny:
- zdrowie
- los zwierząt
Jeśli ktoś nie potrafi podejść konsekwentnie to będzie mówił że mu trudno więc pozwól Milia, że zapytam cię czemu jesteś wegetarianką? Żadne z dwóch powyższych nie jest przez ciebie respektowane - wiem że ty wiesz co spotyka krowy przy produkcji mleka (za długo jesteś już na tym forum). Ciekawe że kiedyś w jednym z tematów oburzyłaś się na przytoczenie badań przeprowadzonych na psie a nie obużasz się z tym co spotyka takie krowy. Wiesz jak to się nazywa? - gatunkowizm - z tym że ty traktujesz psy na równi człowiekowi a inne zwierzęta w dalszym ciągu są mało ważne.
I odnosząc się do twojego przykładu z tym że bez sera ciezko było by ułożyć ciekawe menu. Wiesz zrezygnował bym z mięsa ale ciezko było by mi ułożyć ciekawe menu (przemyśl to) No offense

Milia - 2013-10-12, 09:43

Nie podpisuj "peace" i "no offense" kiedy wyrazasz sie w obrazajacy sposob ("sranie w banie"), to tak a propos konsekwencji.
Gatunkowizm, ciekwa nazwa, dobrze niech bedzie, praktykuje gatunkowizm. W istocie, los insektow (robakow np) mam w przyslowiowym glebokim powazaniu, podczas gdy serce mi peka kiedy widze psa uwiazanego na lancuchu. Tak juz jest. Niech ci bedzie ze gatunkowizm.

petlik - 2013-10-12, 10:15

Milia napisał/a:
Nie podpisuj "peace" i "no offense" kiedy wyrazasz sie w obrazajacy sposob ("sranie w banie"), to tak a propos konsekwencji.

Ktoś tu jest przewrażliwiony :megapolew:
Peace & No offence

Milia - 2013-10-12, 10:32

Nienawidze ludzi i jestem nietolerancjny, niech sie wszyscy ida je.ac. 8-)
Peace & love

[ Dodano: 2013-10-12, 10:36 ]
Moja racja jest mojsza niz twoja, tylko ja mam racje.
Buffalo soldier, dreadlock rasta.
:megapolew:

petlik - 2013-10-12, 10:50

Milia, a co mówią lekarze?
No wiesz... czy to jest no ten tego...
...uleczalne?

Pozwól że postaram się zrozumiale podsumować o co kaman.
Napisałem że w MOIM ODCZUCIU przejście na weganizm nie jest problemem i wszelkie wymówki to sranie w banie (nie widzę w tym zwrocie nic obraźliwego). Ty zaś napisałaś że może to stanowić dla kogoś problem i strzeliłaś focha że jak w ogóle ktoś może tak twierdzić więc dyskusja się rozwinęła gdyż nie ukrywam że jestem ciekaw co może stanowić taki problem. Podałaś jako problem kłopot z ułożeniem menu. I tu z mojej strony szok - serio to jest to co rozumiesz pod pojęciem problem? Wiesz co ja rozumiem pod tym pojęciem - nie możność zrobienia czegoś przez zaistniałe okoliczności. Nie można nazywać problemem czegoś co pochodzi od ciebie - to można nazwać ignorancją, lenistwem itp. Innymi słowy nie podałaś żadnego istotnego czynnika. Żeby nie było to sam w wielu dziedzinach mam ten sam "problem" co ty lecz różnica polega na tym że nie nazywam tego problemem lecz ignorancją z własnej strony co nie sugeruje światu że rzeczywiście istnieją jakieś przeszkody aby osiągnąć to o czym mowa (w tym wypadku aby stać się weganem).
Przy okazji starałem się (o czym było w 2 postach) pojąć intencję takiego wegetarianina podając (znowu) w MOIM odczuciu 2 podstawowe kwestie. I co? I nic bo zamiast udzielić po ludzku odpowiedzi to kontra jak by moja dociekliwość była atakiem.
Anyway zrobił się offtop więc pewnie temat pójdzie do zamknięcia. Piszę to wszystko (trochę bez ładu i składu) aby jasne było że mają intencją nie był atak.

Milia - 2013-10-12, 11:21

petlik napisał/a:
Milia, a co mówią lekarze?
No wiesz... czy to jest no ten tego...
...uleczalne?

Pozwól że postaram się zrozumiale podsumować o co kaman.
Napisałem że w MOIM ODCZUCIU przejście na weganizm nie jest problemem i wszelkie wymówki to sranie w banie (nie widzę w tym zwrocie nic obraźliwego). Ty zaś napisałaś że może to stanowić dla kogoś problem i strzeliłaś focha że jak w ogóle ktoś może tak twierdzić więc dyskusja się rozwinęła gdyż nie ukrywam że jestem ciekaw co może stanowić taki problem. Podałaś jako problem kłopot z ułożeniem menu. I tu z mojej strony szok - serio to jest to co rozumiesz pod pojęciem problem? Wiesz co ja rozumiem pod tym pojęciem - nie możność zrobienia czegoś przez zaistniałe okoliczności. Nie można nazywać problemem czegoś co pochodzi od ciebie -.

Owszem mozna. Co ty tu za teorie snujesz? Dlaczego niby cos co pochodzi ode mnie nie mogloby byc problemem?
:-?
O "ignorancji" rowniez nie ma mowy, bo o wszystkim wiem, weganizm mam w kieszeni, pytaj o co chcesz. Wiec znowu nietrafiona teoria.

Surri - 2013-10-12, 11:24


Rozmowy kontrolowane!
Wykryto zagrożenie kłótnią!
Prosimy pasażerów o zachowanie spokoju!

petlik - 2013-10-12, 11:24

Pojęciom można przypisywać takie twierdzenia jakie się chce ale serio czy uważasz że niemożność zrobienia czegoś przez brak środków, możliwości czy predyspozycji jest tym samym co nie robienie czegoś przez brak zainteresowania tematem, niechęć poszerzenia wiedzy itp.?
Dlatego piszę że to w gruncie rzeczy nie jest problem gdyż istnieją trafniejsze określenia na to które już podałem : ignorancja czy lenistwo.

Cytat:
bo o wszystkim wiem, weganizm mam w kieszeni

W takim razie ignorancją z twojej strony jest to że mimo tego że wiesz nic z tym nie robisz
No chyba że uważasz że jest to ok ale wtedy określanie się mianem osoby kochającej zwierzęta i jednocześnie przyczyniającej się do traktowania ich jak produkt jednak jest brakiem konsekwencji

Milia - 2013-10-12, 11:26

Surri, spoko, nie ma klotni. NA RAZIE :twisted:
Petlik,
"brak zainteresowania tematem, niechęć poszerzenia wiedzy", "ignorancja".. nie nie, nie to. Odsylam do mojego posta powyzej (byc moze nie zdazyles przeczytac bo druga czesc dodalam pare minut pozniej).

petlik - 2013-10-12, 11:29

To tak jak ja do swojego ;)

Przy okazji : moją intencją jest jedynie zrozumieć tok myślenia osoby takiej jak ty gdyż wykrywam (podejrzewam) brak konsekwencji w podejściu.
Np. jeśli ktoś mi powie że nie je mięsa bo go brzydzi to wszystko jest dla mnie jasne. Nie muszą brzydzić go praktyki na zwierzętach lecz sama konsystencja zapach itp. mięcha.
Jeśli ktoś mówi że je zwierzęta bo ma gdzieś ich los to też jest dla mnie jasne podejście takiej osoby.
I nie żebym stosował to jako porównanie ale odniosłem że akurat ty jesteś osobą której nie jest obojętny los zwierząt dlatego ciekawi mnie czemu sery? Przecież wiesz co się dzieje z krowami. Prawda?

Milia - 2013-10-12, 11:41

Naprawde chcesz zrozumiec czy chesz pokrytykowac?

[ Dodano: 2013-10-12, 11:56 ]
Jesli naprawde chcesz zrozumiec to wystarcyloby przeczytac uwaznie moje poprzednie wypowiedzi, podchodzac do nich nie jako argumentow do koniecznego odparcia (nie ma co odpierac, ja se ze swiatopogladem wegan zgadzam) ale jako do wyrazonej postawy. Ale nic to, powtorze probujac podsumowac:
- zwierzat mi zal ale nie wszystkich tak samo (najbardziej mi zal psow, potem ludzi i kotow (no dobra, wiem ze nieco przeginam ;) ), potem pozpstalych ssakow (w tym krow, swin) zaczynajac od dzieci ssakow, potem ptactwa, potem calej serii innych w tym ryb, a totalnie mi nie zal robactwa, co nie oznacza checi okrucienstwa wobec nich, po prostu mam gdzies ich los.)
- jem sery mimo ze krow mi zal "na wyzszym stopniu" i mimo ze oczywiscie nie jadam ani wolowiny ani cieleciny, a wiadomo ze cielecina jest po to zeby bylo mleko (jak pisalam, weganizm mam w kieszeni).
Dlaczego je jem? odrzucam wiekszosc podanych przez ciebie powodow (ignorancja, brak checi, brak zainteresowania tematem, brak empatii) a akceptuje niektore z nich (brak konsekwencji + byc moze lenistwo?). Jednak glownym powodem, jak juz pisalam, sa trudnosci z przestawieniem sie, z wymyslaniem zarcia.
Jest problem rowniez z zyciem towarzyskim: na jakimkolwiek wyjsciu o ile zarcie wegetarianskie bywa dostepne, to o weganskim juz zazwyczaj nie ma mowy. I w moim wieku (33 lata) wyjsciowki to nie jest nagniatanie piwa hektolitrami, tylko wyjscia do znajomych i do restauracji.

Szura - 2013-10-12, 12:00

Nie wiem, jak inni, ale ja chcę zrozumieć. :)

Tym bardziej, że z kasą u mnie cienko, więc wiem, że weganizm wcale nie musi być drogi. A ser też kocham, jakoś raz w miesiącu się szarpnę na kostkę sera veg za 5 zł i robię pizzę czy grzanki. :D

Sama dość dziwnie zmieniałam dietę. W wieku 13 lat przestałam jeść ssaki, ale przez następne 10 lat jadłam całą resztę. Dzień przed przejściem na wegetarianizm, a przecież doskonale wiedziałam, jaki los spotyka kurczaki, z przyjemnością opchnęłam kubełek KFC. ;) Ale jak już przeszłam na wege, to dotarło do mnie w pełni, że to półśrodek, że dalej przykładam się do cierpienia zwierząt i że nie chcę tego kontynuować. U mnie okres przejściowy był krótki, natomiast mogę zrozumieć, że komuś to zajmie rok czy dwa. Ciężko mi pojąć, czemu ktoś na wegetarianizmie poprzestaje.

Gemma - 2013-10-12, 12:03

8-)
Milia - 2013-10-12, 12:07

Szura,
veg-ser jest fuj, jak dla mnie.
Probowalam kilka firm, zaden mi nie smakuje.
Zastapienie sera nie wchodzi u mnie w gre. Moze byc tylko zupelna rezygnacja.
(co o reszty, odpowiedzialam na poprzedniej stronie)

petlik - 2013-10-12, 12:19

Prawdę mówiąc trudno mi zrozumieć wartościowanie życia (np. pies > świnia) ale nie zamierzam z tego powodu dogryzać. Od siebie mogę dodać tyle że choć na weganizm przechodziłem jako osoba totalnie zielona (z dnia na dzień bez żadnego przygotowania) to problemu z różnorodnością nie mam (a wierz mi że nie jadam wyłącznie ryżu z sałatą ;) )
Wiem tylko jedno - jeśli za dużo o czymś myślisz to ciężej się przestawić a jesli robisz to spontanicznie to leci z górki. Może widziałaś a może nie ale polecam wykład Garego jakiegoś tam dot. weganizmu (mi dał kopa do zastanowienia się nad pewnymi rzeczami) oraz Ziemian którzy poza obrazem oferują wartościową treść z którą warto się zapoznać

Dodam w odpowiedzi na któreś z poprzednich że tak chodziło o zrozumienie ponieważ ktoś tam chciał wiedzieć jak postrzegają weganie wegetarian a mnie ciekawiło jak oni postrzegają sami siebie.

Milia - 2013-10-12, 12:22

Widzialam wyklad Garyego i zdenerwowal mnie. Nie lubie tego typa. Moj maz stwierdzil ze on jest za bardzo nawiedzony zeby mogl byc przekonywujacy. Nie lubie ja ktos mi wyklada.
Natomiast "Ziemian" mam wielka chec obejrzec, podchodzilam do tego filmu juz nie raz i nigy nie dalam rady obejrzec do konca, wysiadam na niefajnych scenach. Wiem jak jest i nie potrzebuje na straszliwe rzeczy patrzec zeby sie "lepiej" przekonac.

Petlik, a co jesz? przykladowo. Menu na tydzien. Bez sniadan i bajerow typu "3 migdaly", tylko cieple posilki.

arahja - 2013-10-12, 12:24

Proponuję kontynuację w tym temacie:
http://www.forumveg.pl/viewtopic.php?t=6721

D.M. - 2013-10-12, 23:43

Ci, którzy uważają, że przejść na weganizm bardzo prosto, chyba nie przejmowali się liczeniem ilości wapnia w swoim jadłospisie.

PS. Ten mój post chyba też warto przenieść tam:
http://www.forumveg.pl/viewtopic.php?t=6721

motyleqq - 2013-10-13, 00:03

Milia, napisałaś, że najbardziej żal Ci dzieci ssaków... to nie żal Ci tych cieląt, które są odbierane krowom, żeby mógł powstać ser?
petlik - 2013-10-13, 09:21

D.M. napisał/a:
Ci, którzy uważają, że przejść na weganizm bardzo prosto, chyba nie przejmowali się liczeniem ilości wapnia w swoim jadłospisie.
http://www.forumveg.pl/viewtopic.php?t=6721


Może dla tego że nie ma się czym przejmować?
Mak, sezam niełuskany, migdały, figi, fasola, słonecznik i pewnie znajdzie się w wielu innych produktach choć te chyba uchodzą za rekordzistów (nie mówiąc o tym że część z nich bije na głowę tak popularny nabiał w którym wapń jak się okazuje jest dosyć słabo przyswajany)

Milia - 2013-10-13, 09:52

motyleqq napisał/a:
Milia, napisałaś, że najbardziej żal Ci dzieci ssaków... to nie żal Ci tych cieląt, które są odbierane krowom, żeby mógł powstać ser?

No zal, zal. Przeczytaj calosc mojej wypowiedzi.

Szura - 2013-10-13, 10:34

Sama woda wysokozmineralizowana wiele daje, jeśli chodzi o wapń i magnez. ;)
powsinoga - 2013-10-13, 20:08

petlik napisał/a:
Może dla tego że nie ma się czym przejmować?


Jest.
Może zacytuję stanowisko Amerykańskiego Stowarzyszenia Dietetycznego:

Cytat:
Spożycie wapnia u laktoowowegetarian jest podobne lub wyższe od niewegetarian [12], natomiast u wegan spożycie tego składnika jest zazwyczaj niższe niż u obu grup i może spadać poniżej zalecanego poziomu [12]. W oksfordzkiej części Europejskiego Prospektywnego Badania nad Rakiem i Odżywianiem (EPIC-Oxford) stwierdzono, że ryzyko złamania kości u laktoowowegetarian i osób jedzących mięso było podobne, podczas gdy u wegan ryzyko to było 30% wyższe, prawdopodobnie z powodu znacząco niższego średniego spożycia wapnia [38].


A pamiętać należy, że EPIC-Oxford to badanie przeprowadzone w Wielkiej Brytanii. Kraju znacznie przyjaźniejszym weganom niż Polska, gdzie łatwiej o substytuty nabiału takie jak tofu czy napoje sojowe. Gdzie również łatwo o imitacje mięsa na ogół w wapń bogate, jak na produkty sojowe przystało. Wobec tego w Polsce sytuacja może wyglądać jeszcze gorzej.

petlik napisał/a:
Mak, sezam niełuskany, migdały, figi, fasola, słonecznik i pewnie znajdzie się w wielu innych produktach choć te chyba uchodzą za rekordzistów


Słonecznik? 8 % dziennego zapotrzebowania w stu gramach (584 kalorii). Czyli trzeba by zjeść ponad 7000 kcal pestek, aby dostarczyć zalecaną dzienną dawkę wapnia. Oczywiście przy założeniu, że przyswajalność jest przyzwoita - ale o przyswajalności potem.
Dalej trochę lepiej: suszone figi - 16 % dziennego zapotrzebowania na wapń w stu gramach; migdały - 27 %. Źródła lepsze, ale ze względu na kaloryczność - nadal średnie.
Z fasolą na dwoje babka wróżyła; wszystko zależy od rodzaju. Gruboziarnista biała fasola ma 24 % w stu gramach suchego ziarna, więc w miarę. Ale małoziarnista już tylko 17 %. Fasola pinto to już zaledwie 11 %. I co gatunek, to inna historia.
Jednak faktycznie, mak i sezam niełuskany to przyzwoite źródła. (Ale pamiętajmy o mieleniu!).

petlik napisał/a:
(nie mówiąc o tym że część z nich bije na głowę tak popularny nabiał w którym wapń jak się okazuje jest dosyć słabo przyswajany)


Mógłbym prosić o źródło informacji na temat słabej przyswajalności wapnia w nabiale?
Dla przykładu według Amerykańskiego Stowarzyszenia Dietetyczne wapń z mleka krowiego jest całkiem nieźle przyswajalny, na pewno lepiej niż w wymienionej przez ciebie fasoli, sezamie i migdałach. Cytat:

Cytat:
Dobrym źródłem wapnia o wysokiej biodostępności są zielone warzywa o niskiej zawartości szczawianów (np. bok choy, brokuły, kapusta chińska, liściaste odmiany kapusty warzywnej tzw. "collard greens" i jarmuż) oraz soki owocowe wzbogacone jabłczanem i cytrynianem wapnia (odpowiednio 50-60% i 40-50%). Tofu z dodatkiem wapnia i krowie mleko również mają dobrą biodostępność wapnia (około 30-35%), natomiast biodostępność tego pierwiastka z nasion sezamu, migdałów i suszonej fasoli jest niższa (21-27%) [39]. Biodostępność wapnia z mleka sojowego wzbogaconego węglanem wapnia jest taka sama jak w przypadku mleka krowiego, chociaż ograniczona liczba badań wykazała, że dostępność wapnia jest zdecydowanie niższa, gdy w napojach sojowych zastosowano fosforan trójwapniowy [40]. Żywność wzbogacona, taka jak soki owocowe, mleko sojowe i mleko ryżowe oraz płatki śniadaniowe mogą znacząco przyczynić się do ilości wapnia spożywanego przez wegan [41]. Szczawiany obecne w niektórych pokarmach takich jak szpinak czy boćwina znacznie ograniczają absorpcję tego pierwiastka, co sprawia, że rośliny te są słabym źródłem przyswajalnego wapnia. Jego absorpcję mogą również hamować produkty bogate w fityniany.

petlik - 2013-10-13, 20:38

powsinoga, jak znajdę źródło to podlinkuję niemniej jednak wspomnę o badaniu chińskim (Cambella) z którego wynika że w krajach o największym spożyciu mleka i jego pochodnych problemy z kośćmi (osteoporoza) były największe. Przypadek? Szerzej w książce "Nowoczesne zasady odżywiania"
mol - 2013-10-14, 12:02

Obejrzałam własnie wykład Gary'ego Yourofsky. Jestem pod wrażeniem. Facet powinien wygłosić taki wykład w każdej szkole. Nie wiem czy będę jeść nabiał i pić mleko. Ostatnio i tak częściej gości u mnie w lodówce takie ryżowe z kokosem... myślę że jestem albo podatna albo gościu ma moc w tym co mówi. Głównym źródłem błędów jakie popełniamy jest niewiedza i lenistwo.
A może by tak spróbowac veganizmu na 30< dni? Tylko boję się że zabraknie w mojej diecie wapnia, wit D i b12. Czy macie jakieś rady dotyczące diety które zapewniają pełne zaspokojenie tych składników odzywczych? będę wdzięczna za podpowiedzi.

arahja - 2013-10-14, 12:21

mol napisał/a:
A może by tak spróbowac veganizmu na 30< dni? Tylko boję się że zabraknie w mojej diecie wapnia, wit D i b12. Czy macie jakieś rady dotyczące diety które zapewniają pełne zaspokojenie tych składników odzywczych? będę wdzięczna za podpowiedzi.


zostanwege.pl - zapisz sie do newslettera.
Na 30 dni to sie w ogole nie musisz niczym przejmowac. Potem B12 - tabletki, D - zima tabletki, o wapniu sa tematy na forum.

mol - 2013-10-14, 12:34

arahja a są w ogóle przypadki osób nie suplementujących i cieszących się zdrowiem? Nie lubię zajadać się tabletkami. I jeśli jest jakiś sposób by ich uniknąć to byłoby to dla mnie lepszym rozwiązaniem, jeśli nie- coś poradzimy.
aa no i stronka nie działa. :(

arahja - 2013-10-14, 13:19

mol napisał/a:
arahja a są w ogóle przypadki osób nie suplementujących i cieszących się zdrowiem? Nie lubię zajadać się tabletkami. I jeśli jest jakiś sposób by ich uniknąć to byłoby to dla mnie lepszym rozwiązaniem, jeśli nie- coś poradzimy.


Zapraszam do tematów o B12: http://www.forumveg.pl/vi...3&highlight=b12 (B12 - fakty i mity)
http://www.forumveg.pl/vi...0&highlight=b12 (ogólnie o B12).
Trzeba brac i tyle.

Stronka powinna zaczac niedlugo dzialac.

Hate - 2013-10-14, 13:28

Milia napisał/a:
nie bedziemy co dzien jesc kanapek z margaryna i pomidorem. Nie rozumiem ze tak ciezko to weganom pojac.

Jeśli chodzi o mnie to dlatego, że nie jadam codziennie kanapek z margaryną i pomidorem. W zasadzie uważam swoje menu za całkiem urozmaicone. Zwykle po prostu wpadam na jakiś pomysł a gdy ich brak zawsze można zajrzeć na któryś z blogów, których spis mamy tutaj:

Ulubione wegańskie blogi

albo na puszkę.

btw. niecały rok temu myślałem dokładnie tak jak Ty. Nie byłem w stanie sobie wyobrazić mojego menu bez żółtego sera. Przynajmniej raz w tygodniu jadłem jakieś zapiekanki, camembert, frytki z żółtym serem etc. A potem weganizm spłynął na mnie jakoś tak naturalnie. Rozmowa z koleżanką aktywistką, strasznie tłuste (wege) gotowanie mojej koleżanki od którego byłem chwilowo uzależniony, własne wcześniejsze przemyślenia i "praca" w wegańskiej knajpce. Okazało się, że wszystkie bariery były tylko w mojej głowie a wegańskie odżywianie się i gotowanie to pikuś.
Nie ma się co oszukiwać, że można zastąpić żółty ser i bywa, że mi go brakuje. Podobnie z jajkami. Tak czy inaczej nie głoduję i rozpływam się nad tym co mi się uda zrobić. Wydaje mi się nawet, że weganie mają większą motywację, żeby ich jedzenie było naprawdę dobre i wygrywało z kuchnią lakto owo.

Nie namawiam, nie oceniam, piszę tylko jak to wyglądało u mnie.

arahja - 2013-10-14, 14:01

Hate napisał/a:
btw. niecały rok temu myślałem dokładnie tak jak Ty. Nie byłem w stanie sobie wyobrazić mojego menu bez żółtego sera. Przynajmniej raz w tygodniu jadłem jakieś zapiekanki, camembert, frytki z żółtym serem etc. A potem weganizm spłynął na mnie jakoś tak naturalnie. Rozmowa z koleżanką aktywistką, strasznie tłuste (wege) gotowanie mojej koleżanki od którego byłem chwilowo uzależniony, własne wcześniejsze przemyślenia i "praca" w wegańskiej knajpce. Okazało się, że wszystkie bariery były tylko w mojej głowie a wegańskie odżywianie się i gotowanie to pikuś.


Testowałeś mnie tymi zdjęciami serowych zapiekanek na początku. :twisted:

powsinoga - 2013-10-15, 18:36

petlik napisał/a:
wspomnę o badaniu chińskim (Cambella) z którego wynika że w krajach o największym spożyciu mleka i jego pochodnych problemy z kośćmi (osteoporoza) były największe. Przypadek?


Dyskutujemy o kościach wegan, tak? Wobec tego należy spojrzeć na badania porównujące kości wegan z kośćmi niewegan. Porównywanie mięsożernych populacji, na dodatek zasiedlających inne kraje, co wypacza wynik przez zróżnicowanie geograficzno-genetyczno-kulturowe - jest obok tematu.
Jeśli chodzi o kości wegan, to badano je troszkę. Amerykańskie Stowarzyszenie Dietetyczne pisze o tym tak:

Cytat:
Choć dostępnych jest bardzo mało danych dotyczących zdrowia kości u wegan, niektóre badania sugerują, że gęstość ich kości jest niższa niż u niewegetarian [164,165]. Wegańskie Azjatki analizowane w tych badaniach miały bardzo niskie spożycie białka i wapnia. Wykazano, że niewystarczająca podaż białka i niskie spożycie wapnia jest powiązane z utratą kości i złamaniami kości udowej i kręgosłupa u osób w starszym wieku [166,167]. Dodatkowo, u niektórych wegan występuje niedobór witaminy D [168].
Wyniki badania EPIC-Oxford dowodzą, że ryzyko złamań kości jest podobne u wegetarian i osób wszystkożernych [38]. Wyższe ryzyko złamań u wegan wydawało się być konsekwencją niższej podaży wapnia.


A skoro według niektórych badań weganie mają niższą gęstość kości i są bardziej narażeni na złamania, to należy na kwestię wapnia uczulać.

A do rewelacji Campbella radzę podchodzić ze sceptycyzmem. Polecam tę recenzję. Facio lubi zbierać wisienki, rzucać naciągane stwierdzenia tylko rzekomo podparte źródłami i jakby tego było mało, wydaje się serio traktować terapię Gersona.

Piernik - 2013-10-16, 04:02

powsinoga
Cytat:
Cytat:
Choć dostępnych jest bardzo mało danych dotyczących zdrowia kości u wegan, niektóre badania sugerują, że gęstość ich kości jest niższa niż u niewegetarian [164,165]. Wegańskie Azjatki analizowane w tych badaniach miały bardzo niskie spożycie białka i wapnia. Wykazano, że niewystarczająca podaż białka i niskie spożycie wapnia jest powiązane z utratą kości i złamaniami kości udowej i kręgosłupa u osób w starszym wieku [166,167]. Dodatkowo, u niektórych wegan występuje niedobór witaminy D [168].
Wyniki badania EPIC-Oxford dowodzą, że ryzyko złamań kości jest podobne u wegetarian i osób wszystkożernych [38]. Wyższe ryzyko złamań u wegan wydawało się być konsekwencją niższej podaży wapnia.


A skoro według niektórych badań weganie mają niższą gęstość kości i są bardziej narażeni na złamania, to należy na kwestię wapnia uczulać.


Tylko trzeba wziąć poprawkę na to, że badania, na podstawie których ADA wysuwa wniosek o większej podatności na złamania u wegan są z 1997-1998 r. [badania z przypisów 164,165]

Tymczasem wioski z najnowszych badań (z lat 2009-2012) porównujących gęstość kości u wegan i mięsożerców są następujące:
1. Z badania na 105 weganach i 105 nieweganach wynika , że dieta wegańska nie ma negatywnego wpływu utratę masy kostnej i złamania.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21811293
2. Metaanaliza 9 badań na temat diet wegetariańskich (w tym wegańskiej) i gęstości kości wykazała, że jakkolwiek weganie mają niższą gęstość kości, to jest to w zasadzie klinicznie nieistotne.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19571226
3. Jedno badanie nawet sugeruje, że jakkolwiek weganie mają niższą podaż wapnia niż mięsożercy, dieta roślinna nie ma negatywnego wpływu na gęstość kości.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19350341

Zatem z tego, że weganie mają generalnie niższą podaż wapnia niż mięsożercy (co do tego raczej nie ma wątpliwości) oraz ogólnie niższą gęstość kości (chociaż badanie na tych mniszkach buddyjskich tego nie potwierdza) wcale nie wynika, że występuje u nich wyższe ryzyko złamań. Dopóki poziom wapnia nie jest jakoś drastycznie niski (a na ogół wśród wegan nie jest) to nie niesie to za sobą żadnej zwiększonej podatności na złamania.

Co nie znaczy oczywiście, że na wapń nie trzeba zwracać uwagi.

Milia - 2013-10-16, 07:44

Piernik napisał/a:
powsinoga
Cytat:
Cytat:
Choć dostępnych jest bardzo mało danych dotyczących zdrowia kości u wegan, niektóre badania sugerują, że gęstość ich kości jest niższa niż u niewegetarian [164,165]. Wegańskie Azjatki analizowane w tych badaniach miały bardzo niskie spożycie białka i wapnia. Wykazano, że niewystarczająca podaż białka i niskie spożycie wapnia jest powiązane z utratą kości i (...)
.


.

Szla i zgubila :megapolew:

mol - 2013-10-18, 11:28

Dziś mija mi pierwszy miesiąc nie jedzenia zwierząt! :lewituje: A i po drodze:
- dość sprawne ograniczenie jaj, mleka i nabiału (w tym momencie w lodówce same roślinki ale na wegan jeszcze za szybko więc nic nie obiecuję ale małymi kroczkami... powolutku)
- przekabacenie na bezmięsno- jednej znajomej :tupie: :) w tym kilku znajomych uświadomiłam ;) i obiecują ograniczyć jak nie całkiem zrezygnować z mięsa!
:) Oby tak dalej! peace

Milia - 2013-10-18, 13:05

Cudownie!
Moja FB-kolezanka tez mi wlasnie oznajmila ze od 2 miesiecy nie je miesa. Nie wiem czy to przez moje smecenie czy nie, ale napisalam jej "powodzenia na nowej drodze zycia".
Bo to prawda, tak wlasnie jest, nowa droga zycia :)

D.M. - 2013-10-26, 22:33

Mol, zamiast tabletek B12 można jeść produkty wzbogacone w B12. Wtedy warto policzyć, by zjadać B12 nie mniej, niż 3 mikrogramy dziennie. Ale bardziej niezawodnie byłoby stosować tak tabletki, jak i produkty wzbogacone (tylko pamiętaj, że w tabletkach powinno być znacznie więcej B12, ze względu na gorszą przyswajalność).
mol - 2013-10-30, 11:20

D.M. napisał/a:
Mol, zamiast tabletek B12 można jeść produkty wzbogacone w B12. Wtedy warto policzyć, by zjadać B12 nie mniej, niż 3 mikrogramy dziennie. Ale bardziej niezawodnie byłoby stosować tak tabletki, jak i produkty wzbogacone (tylko pamiętaj, że w tabletkach powinno być znacznie więcej B12, ze względu na gorszą przyswajalność).

z całkowitym weganizmem jeszcze chyba troszkę mi czasu zajmie. Póki co nie pijam mleka (przeniosłam się na pyszne mleko ryżoweee!), jajka kupuję (choć rzadko) od kolegi z wioski, serów nie jadam od miesiąca, tylko te jogurty nieszczęsne- wciąż są dla mnie zbyt wielką pokusą.... jednak ograniczyłam je do minimum i jem ich naprawdę mało... Jeśli chodzi o wit. B12- staram się kupowac tylko takie mleka roślinnne wzbogacone o tą witamię. Narazie jednak nie suplementuję bo tak jak powiedziałam do weganizmu jeszcze mi sporo brakuje... ale będę trenować gotowanie, czytać i mam nadzieję że uda mi się dość szybko!
A tak z innej beczki- szerzę swoją własną działalność pro- wegańską na skalę moich znajomych i rozprzestrzeniam wszystkim i gdzie się da uświadamiacze i informacje o złym traktowaniu zwierząt i powiem wam że moja siostra która przebywa w szkole z internatem organizuje dla dziewczyn ze swojej szkoły zajęcia tematyczne na których puści earthlings i wywiad garego. Będzie mnie informować o reakcjach i postępach :) Mam 2 siostry i obie z mięsa zrezygnowały , jedna niedawno a druga z pół roku temu! Także ufff... oby było nas coraz więcej!

Alispo - 2013-10-30, 12:24

b12 powinny suplementowac nawet osoby"semi-vege",a co dopiero niemal weganie.
mol - 2013-10-30, 12:36

Alispo napisał/a:
b12 powinny suplementowac nawet osoby"semi-vege",a co dopiero niemal weganie.
tak tak spokojnie, wiem o tym, mówiąc narazie mam namyśli chwilę obecną, być moze nie do końca jasno się wyraziłam, mam zamiar po przyszłej wypłatce już się w takową zaopatrzyć ale najpierw chcę nieco o niej poczytac żeby miec lepsze pojęcie ile co i jak jej jeść! cała moja historia z wegetarianizmem zaczęła się 1,5 miesiąca temu więc dopiero poznaje wszystkie tajniki zdrowego żywienia i powoli staram się je wprowadzac w życie, ale dzięki za pilnowanie mnie ;)
orzechova - 2013-10-30, 13:21

ooo mol, widzę zakrojoną na szeroką skalę akcję propagandową, dobrze! :D
D.M. - 2013-11-01, 12:34

Alispo napisał/a:
b12 powinny suplementowac nawet osoby"semi-vege"

To chyba dotyczy tych osób, które rzadko jedzą nabiał. Jeżeli osoba wegetariańska troszczy się, by otrzymywać z nabiału dostatecznie wapnia, to B12 tam też wystarczy.

Szura - 2013-11-03, 17:22

Miałam niedobór B12 jedząc nabiał, jajka i mięso drobiowe i ryby, więc osobiście badanie poziomu lub suplementację zalecam wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób ograniczają mięso.
D.M. - 2013-11-09, 21:54

Szura napisał/a:
Miałam niedobór B12 jedząc nabiał, jajka i mięso drobiowe i ryby, więc osobiście badanie poziomu lub suplementację zalecam wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób ograniczają mięso.

Trochę dziwnie. Czyżby w mięsie było tak decydująco więcej B12, niż w nabiale? (Proszę znawców wyjaśnić, bo nie chce mi się szukać w Wikipedii informacji o mięsie. :paw: )

an - 2013-11-10, 03:28

D.M. napisał/a:
Szura napisał/a:
Miałam niedobór B12 jedząc nabiał, jajka i mięso drobiowe i ryby, więc osobiście badanie poziomu lub suplementację zalecam wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób ograniczają mięso.

Trochę dziwnie. Czyżby w mięsie było tak decydująco więcej B12, niż w nabiale? (Proszę znawców wyjaśnić, bo nie chce mi się szukać w Wikipedii informacji o mięsie. :paw: )


http://nutritiondata.self...00000000-w.html ilość na 100 gram

Nabiał: http://nutritiondata.self...tml?maxCount=23

powsinoga - 2013-11-10, 04:03

Sprawdzając w nutritiondata.self, ile dane produkty mają witaminy B12, należy pamiętać o jednej ważnej rzeczy: dzienne zapotrzebowanie na tę witaminą (oraz chyba na wszystkie inne składniki) ustalono tam według przestarzałej miary RDI. RDI to zalecenia z roku 1968. Wówczas uważało się, że należy spożywać dziennie 6 mikrogramów B12. Według bardziej współczesnej miary, wprowadzonego w roku 1997 DRI, zalecane spożycie witaminy B12 wynosi zaledwie 2.4 mikrograma, ponad dwa razy mniej.

Tutaj w drugiej tabelce znajduje się zestawienie zaleceń RDI i DRI.

D.M. - 2013-11-11, 15:27

Lubię, kiedy zalecenia zmniejsza się. :) Ale co do ilości, to rzeczywiście już widzę, że w mięsie więcej B12, niż w nabiale.
Melania - 2013-11-16, 17:30

Milia napisał/a:
Alma jest strasznie droga!

Niekoniecznie, czasem mają promocje na rzeczy typowo wegańskie np. z polsoi i wychodzi taniej niż w zwykłych sklepach. Ale fakt, nie robię tam zakupów stale, chodzę tylko po to, co w promocji.

Milia napisał/a:
Teraz jesli do kawy ktos mi wpusci chocby pare kropli mleka, to cala kawa jedzie mi "surowym miesem".

Mi po kawie z mlekiem ciągnie się ślina, coś jakbym zamiast niej kisiel w ustach miała. I ten obrzydliwy posmak.... ble.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group