Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Śpiące królewny
Autor Wiadomość
Trop 
Łamacz Klawiatur



Pomogła: 2 razy
Wiek: 46
Posty: 353
Skąd: Kraków
Wysłany: 2005-09-21, 20:34   Śpiące królewny

Poniżej zamieszczam mój tekst (podsumowanie ostatnich lektur i garść przemyśleń)

"Śpiące królewny"

1. Śpiąca królewna na Zachodzie.

Jeśli chodzi o stosunek do zwierząt, ludzie urodzeni i wychowani w tak zwanej cywilizacji zachodniej są jak śpiące królewny. Nie mówię o innych kulturach tylko dlatego, że ich nie znam, choć dochodzą mnie słuchy, że i tam dobrze pod tym względem nie jest, patrz azjatyckie targi żywych zwierząt, czy hodowle psów i kotów na futra.
Szczycąc się dokonaniami w dziedzinie obrony praw człowieka, wyostrzając swą czujność na złe traktowanie kobiet i dzieci, śpiące królewny nie widzą okrucieństwa, jakie jest codziennym udziałem tak zwanych zwierząt hodowlanych i tak zwanych zwierząt laboratoryjnych. Osobiście nie zgadzam się z tym arbitrarnym i odgórnym przydziałem funkcji i dlatego postanowiłam używać „tak zwanych” przed kategoriami, które kontestuję.
Okrucieństwo to, choć zadawane cudzymi rękami, w przypadku tak zwanych zwierząt hodowlanych, odbywa się na zlecenie śpiących królewien, w celu zaspokojenia kaprysów podniebienia oraz fantazji tekstylnych. Wiadomo nie od dziś, że popyt nakręca podaż, logiczne więc jest, że rosnące spożycie mięsa, nabiału i jaj generuje rozwój przemysłu mięsnego, mleczarskiego i jajczarskiego, a niesłabnący popyt na skórzane buty, kurtki i inne przedmioty ze skóry czyni przemysł mięsny jeszcze bardziej opłacalnym. Czynnik ekonomiczny gra rolę nie tylko dla producenta, ale i dla śpiących królewien, czytaj: konsumentów. Chodzi o to, by zaspokojenie owych przyjemności nie kosztowało za dużo. Wymuszanie niższych cen niestety przekłada się na dodatkową dawkę cierpienia i tak już umęczonych zwierząt. Ale śpiące królewny, jak sama nazwa wskazuje śpią.
Na okrucieństwo wobec tak zwanych zwierząt laboratoryjnych śpiące królewny pozostają również zupełnie ślepe, przyjmując za pewnik, że doświadczenia na zwierzętach są koniecznym i niezastąpionym narzędziem postępu medycyny oraz, że są niezbędne w testowaniu substancji i produktów, z którymi później będą mieli styczność ludzie. Etykieta postępu, a w szczególności postępu medycyny wystarcza, by tak zwane zwierzęta laboratoryjne wystawić praktycznie poza nawias prawa. O dawce cierpienia, którą przyjdzie im doświadczyć podczas eksperymentów oraz o długości agonii, czy jak kto woli życia w laboratorium, decydują naukowcy, ich mniejsza lub większa fantazja, ciekawość i ambicje zawodowe. O metodach alternatywnych mówi się niechętnie. Samo istnienie metod alternatywnych może stawiać etyczny wymiar tych eksperymentów pod znakiem zapytania. Wiadomo, że wątpliwości, to pierwszy krok do przebudzenia. Natomiast śpiące królewny chcą spać spokojnie.
Śpiące królewny od czasu do czasu otwierają jedno oko, które widzi wybrane gatunki zwierząt. Ci wybrańcy to tak zwane zwierzęta domowe: najczęściej są to psy, koty, świnki morskie, rybki, czy króliki. One mają z urzędu nadane prawo do życia wolnego od okrucieństwa, zaspokojenia ich potrzeb rozwojowych i życiowych oraz do życia aż do naturalnej śmierci. W przypadku ciężkiej choroby mogą liczyć na bezbolesną śmierć z rąk weterynarza. Niestety przedmiotowy stosunek do tak zwanych zwierząt hodowlanych i laboratoryjnych odbija się czkawką na teoretycznie hołubionych tak zwanych zwierzętach domowych. Nie wszystkie osobniki wyróżnionej grupy mogą liczyć na ciepły kąt, pełną miskę i opiekuńczą ludzką dłoń. Ci, którym się nie poszczęściło, trafiają do schroniska, lub na ulicę, a jeszcze więksi pechowcy do laboratorium.

2. Kim jest zła wróżka?

Kto usypia śpiące królewny?. Najłatwiej powiedzieć, że to kultura, cywilizacja w której one żyją. Ale to pójście na łatwiznę. Wina zbiorowa, czyli nikt nie jest winny. Nikt w praktyce nie ponosi odpowiedzialności. Nikt nie ma nieczystego sumienia, więc po co się trudzić i coś poprawiać. Przecież to nie ja. Przecież to nie ty. Powtarzam więc pytanie, kto daje im zastrzyk, który zatruwa ich sumienie? Kiedy to się dzieje? Chyba w dzieciństwie, prawda? W pierwszym roku życia dzieci mają pierwszy kontakt ze zwierzętami. Na talerzu. Najpierw są zupki z mięsnym wkładem z kurczaka. Potem wprowadza się mięso kolejnych gatunków zwierząt. Na kanapce lądują plastry soczystej szynki z cielęcia, krowy lub świni, tańczące parówki z reklamy telewizyjnej same zdają się wskakiwać na talerz, i wreszcie przychodzi czas na kotlety schabowe z chrupiącą panierką, pieczeń wołową, całą gamę innych dań mięsnych polskiej kuchni i smażonego karpia na Święta Bożego Narodzenia. Mięso jest produktem spożywczym. Przyrządza je mama lub babcia. Jedzą je wszyscy członkowie rodziny. Codziennie lub prawie codziennie. Jest pyszne. Nie ma nic wspólnego ze zwierzątkami, których rysunki lub zdjęcia dziecko ogląda w kolorowych książeczkach. Czasami zdarza się, że dziecko grymasi, nie chce jeść mięsa. Wtedy mama mówi, że mięso trzeba jeść, bo w przeciwnym razie dziecko nie urośnie, albo zachoruje i dziecko słucha mamy. Złą wróżką jest najbliższa rodzina, ale oni to też śpiące królewny. Jaka szkoda!

Po dzieciństwie przychodzi okres dojrzewania, czas buntu wobec rodziców, poszukiwanie swojej tożsamości. Wtedy maleńki ułamek śpiących królewien doznaje przebudzenia i część tego maleńkiego ułamka pozostaje wegetarianami na całe lub większą część życia. Pozostali, znakomita większość, przechodzi okres buntu poza talerzem. W kuchni pozostają wiernymi córkami i synami swoich rodziców. W dorosłym życiu chyba jeszcze mniejszy procent doznaje nagłego olśnienia, lub stopniowo wybudza się ze snu. A większość trwa w tym w czym wyrośli i stają się złymi wróżkami dla swoich dzieci. Karuzela śpiących królewien się kręci.


3. Tak zwane zwierzęta hodowlane – Śpiąca królewna mocno śpi.

Przedmiotowe traktowanie zwierząt jest wszechobecne. Niestety lwia część ich eksploatacji, torturowania i zabijania przechodzi bez echa. Rokrocznie, miliony zwierząt na skalę państwa takiego jak Polska, a miliardy na skalę światową cierpią całe swoje życie przy pełnym przyzwoleniu społecznym i aprobacie rządów. Są to zwierzęta hodowane na mięso, skóry, futra oraz krowy, które „dają” mleko i tak zwane kury „nieśne”.

Cierpią fizycznie w niewygodnych, zatłoczonych pomieszczeniach i klatkach, niejednokrotnie zmuszone do stania lub brodzenia we własnych odchodach. Odparzają sobie nogi, nabawiają się kulawizny, a wdychając wszechobecny fetor własnych nieczystości chorują na zapalenia dróg oddechowych. Cierpią jedząc karmę, która nie jest korzystna dla ich zdrowia, bo efektem jej stosowania nie ma być zdrowe zwierzę, lecz wyprodukowanie jak największej liczby kilogramów tak zwanego żywca w jak najkrótszym czasie; np. trawożerne krowy tuczy się koncentratami białkowymi uzyskanymi z przemielenia ciał zwierząt, nierzadko ciał innych krów. Cierpią psychicznie ze względu na stres związany z zatłoczeniem i z powodu nudy wynikającej z braku warunków naturalnej stymulacji w budynkach przemysłowych kombinatów. Żeby się wzajemnie nie gryzły czy dziobały, co staje się nieuniknione w tych ekstremalnie stresujących warunkach, zwierzęta muszą dodatkowo cierpieć fizycznie, kiedy obcina się im ogonki (prosięta), wyrywa zęby (prosięta), kastruje (prosięta), obcina dzioby (pisklęta) czy rogi (krowy). Cierpią fizycznie, bo te zabiegi wykonuje się bez znieczulenia. Komu by się chciało i opłacało znieczulać zwierzęta, których w hodowli przebywają setki lub tysiące, jeśli prawo teog nie wymaga. Krowy i świnie cierpią psychiczne, kiedy po każdej ciąży rozdziela się je jak najprędzej z nowonarodzonym potomstwem. Cierpią psychicznie i fizycznie przewożone w kilkudziesięciogodzinnych transportach do innych krajów, często w tłoku, deptając się nawzajem, łamiąc kończyny i umierając z wycieńczenia. Wreszcie cierpią fizycznie i psychicznie, przewożone i już nie karmione do rzeźni. To ostatni przystanek wszystkich bez wyjątku: i tych zwierząt hodowanych na mięso i tych, od których brano mleko i jajka, no może z wyjątkiem tak zwanych zwierząt futerkowych, którym śmierć gwarantują hodowcy we własnym zakresie. W rzeźni zwierzęta umierają w mniej lub bardziej bolesny sposób, w zależności od umiejętności manualnych i humoru rzeźnika, jak i od stanu technicznego urządzeń oraz tempa jakie zadano linii produkcyjnej. Tak hodowli jak i rzeźni dotyczą określone przepisy. Rządy, producenci tak zwanego żywca i mięsożerni obywatele oraz konsumenci mleka i jaj „wyprodukowanych” w przemysłowych hodowlach uważają, że mogą spać spokojnie ubrani w ciepłe piżamki przepisów o dobrostanie zwierząt hodowlanych ze ślicznymi lamóweczkami z przepisem o „humanitarnym uboju” (swoją drogą, cóż by to był za uroczy oksymoron, gdyby nie krył za sobą tyle cierpienia). Ustanowione przepisy pozwalają odrzucić jakiekolwiek ewentualne wątpliwości. Przecież jeśli coś było by złe, prawo by tego zabraniało. Zatem to co w przepisach się mieści (a wszystkie warunki i czynności hodowców, które opisałam powyżej są legalne) nie zyskuje miana okrucieństwa. Ustanowione prawo zwalnia od myślenia o sferach życia, które skodyfikowano. „Porządny” obywatel prawa przestrzega, nie zabiera się za kwestionowanie. Tak zwane zwierzęta hodowlane, wbrew temu co deklaruje ustawa, są niestety przedmiotami w świetle szczegółowych przepisów. Śpiące królewny, po sutym mięsnym obiedzie, mogą pozwolić sobie na przyjemną, beztroską sjestę.

4. Tak zwane zwierzęta domowe – Śpiąca królewna otwiera jedno oko.

W niektórych domach, oprócz zwierząt serwowanych na talerzu, dzieci otrzymują w prezencie tak zwane zwierzęta domowe: psy, koty, świnki morskie i wiele innych. W najlepszym razie, jeśli zwierzę zostało przygarnięte ze schroniska, dziecko uczy się przynajmniej szanować życie, które toczy się tuż obok niego. Tak zwane zwierzę domowe ma swoje miejsce do spania, pełną miskę, jest zabierane do weterynarza kiedy choruje, a rodzice próbują nauczyć dziecko, by zbytnio nie tarmosiło pupila. Bywa jednak gorzej. Czasem, skłonna jestem powiedzieć: często, posiadanie kota lub psa nie jest wyrazem szacunku, czy jak kto woli miłości do zwierząt. Jest potwierdzeniem ich przedmiotowego traktowania. To, że kupuję dobry telewizor, czy ładną kanapę, nie znaczy przecież, że je kocham, czy szanuję. Mogę je kupić, żeby zwiększyć swój prestiż w oczach znajomych (droga rasa psa), wywołać zazdrość (rzadki gatunek egzotyczny), podkurować kompleks niższości (groźny pies), by mieć trochę rozrywki, albo oderwać na chwilę dziecko od telewizora. Tak też niektórzy sprawiają sobie zwierzęta. Tak zwane zwierzęta domowe, to po prostu kolejne przedmioty. Sam akt kupna-sprzedaży przedmiotowość tę podkreśla. Hodowcy i właściciele nieraz traktują swoje ożywione przedmioty całkiem dobrze, ale bywa, że do czasu. Czasu próby. Może to być cięższa choroba zwierzęcia i konieczność wydania większych pieniędzy na leczenie lub wyjazd za granicę jego dotychczasowych właścicieli, a co za tym idzie niezbędne szczepienia i formalności. Pojawia się tu kalkulacja, terminy: oszczędność, nieopłacalność, niewygoda. Tak jak z zepsutym telewizorem, którego części nie opłaca się już wymieniać i z dużą kanapą, której transportu nie ma sensu organizować. Taniej wychodzi uśpić chorego lub przed wyjazdem podrzucić kłopotliwe zwierzę pod schronisko, a następnie w dogodnym momencie kupić lub wziąć nowe zdrowe zwierzę. Powody pozbycia się zwierzęcia mogą być jeszcze bardziej prozaiczne, trywialne. Ot zwierzę wyrosło i dojrzało i nie jest już słodkim szczeniaczkiem lub kociaczkiem, lub nie zachowuje się tak, jak właściciel by sobie tego życzył, np. kot nie lubi siedzieć mu na kolanach lub podsikuje poza kuwetą, papuga za głośno skrzeczy i nie chce uczyć się mówić, pies zaś nie słucha na spacerze i wymiotuje w samochodzie. Może też być tak, że sama obecność zwierzęcia okazuje się być kłopotliwa: pies za bardzo się ślini, zaś kot zrzuca za dużo sierści, która przykleja się do ubrania. Jeśli zaś zwierzę jest rasowe i ma być przeznaczone na wystawy i do hodowli, to czasem próby staje się brak zgodności ze wzorcem rasy, który nie zawsze jest oczywisty w momencie zakupu młodego zwierzęcia, np. wtedy, gdy łysy Devon nie porasta w pełni włosem lub gdy biały pers okazuje się być głuchy. Co robi właściciel kłopotliwego przedmiotu? Pozbywa się go. Oczywiście można to zrobić w mniej lub bardziej elegancki sposób. Jednak klamka zapada nieodwołalnie i z łatwością. W końcu to przedmiot. Pewnie, że inaczej pozbywamy się starej dużej lodówki, inaczej zepsutego zszywacza, a inaczej żywego kota. Niemniej, pozbywamy się przedmiotu gdy stał się bezużyteczny i jest nam niewygodny. Przedmiot nie ma uczuć więc nie ma z nim problemu. Zszywacz ląduje w koszu, zepsuta lodówka na wysypisku śmieci, a niechciane zwierzę w schronisku. Każdy przedmiot tam, gdzie jego miejsce. Oczywiście są tacy, którzy się przepisami nie przejmują i zszywacz wyrzucą przez okno, lodówkę wyniosą na trawnik przed blokiem, a psa wypchną z pędzącego samochodu, lub przywiążą w lesie do drzewa. Niestosowanie się do przepisów jest karalne. Ktoś, kto w ten sposób pozbył się zwierzęcia, może obawiać się kary. Większość społeczeństwa zgodzi się, by nazwać to okrucieństwem, ba! usłyszymy krzyki oburzenia. Ale czy ci łamacze przepisów dużo się różnią w swoim stosunku do zwierząt od tych ludzi, którzy, gdy pies im nie pasuje lub nie spełnia wzorca rasy oddają przywiązane do nich zwierzę do hodowli lub schroniska? Chyba tylko w tym, że ci drudzy stosują się do przepisów i uważają, że mogą spać spokojnie. Ich okrucieństwa przepisy nie obejmują. Nie złamali prawa, nie będzie kary, wszystko gra. Niezła kołysanka dla śpiącej królewny.

5. Słonie klękają, małpy tańczą, amstaf szczerzy kły, dzik pada na ryj – śpiąca królewna się bawi.

Już małe dzieci wiedzą, że oprócz kotka i pieska mogą na żywo zobaczyć również wiele innych zwierząt w miejscu, które nazywa się zoo. To bardzo ciekawe miejsce. Są tam lwy, tygrysy i pumy, jakież one wielkie w porównaniu do domowego mruczka. Są też kolorowe papugi, które zabawnie skrzeczą i inne ciekawie ubarwione ptaki. W kolejnych klatkach i na wybiegach można zobaczyć jelenie, wielbłądy, niedźwiedzie, węże i wiele, wiele innych zwierząt. Aż wreszcie kulminacyjnym punktem programu są małpy. Jakież one do nas podobne i równocześnie niepodobne, zabawne, śmieszne, całe owłosione, drapią się po tyłku, ha ha ha. Śmieje się mama i tata i mała śpiąca królewna. Jak miło spędzili niedzielne przedpołudnie, pora na obiad, babcia smaży kotlety.

W domu czeka pudel obcięty na lwa, albo yorkshire terrier z kucykiem na głowie. Pies też jest zabawny, albo przynajmniej bywa. Na pewno jest zabawniejszy niż kot. Bardziej podatne na tresurę osobniki potrafią nieźle zabawić śpiącą królewnę i jej rodziców, podając łapę, warując, przewracając się z boku na bok czy aportując patyk. Poza sztuczkami, zwierzęta domowe spełniają też warunki estetyczne. W świecie rasowych pupili, znajdzie się coś dla każdego gustu: a to pers z płaską buzią i imponującą sierścią, a to chihuahua, który mieści się w kieszeni, a to imponujący rozmiarem kot rasy Main Coon, czy wreszcie piękny urodą pluszaka niebieskooki husky.

Grunt pod dobrą rozrywkę ze zwierzęcymi aktorami został położony. Czas na wizytę w cyrku.
Tam oko bieleje od tego co zwierzęta potrafią zrobić. Olbrzymie słonie klękają na rozkaz tresera, konie biegają w równym kółku, tygrysy skaczą przez płonące obręcze. Cuda na kiju. Śpiąca królewna jest zachwycona.

Zwierzęta w zoo, domowa żywa zabawka czy cyrk to rozrywka dla dzieci, rzecz jasna. Ale nie tylko dzieci chcą się bawić. Dla dorosłych śpiących królewien też wymyślono sporo różnych uciech ze zwierzętami. Są to między innymi rodeo, korrida i myśliwstwo.

Wszystko to legalne i aprobowane przez większość społeczeństwa. Nie ważne, że zwierzęta w zoo są dzikie i po prostu męczą się w klatkach dlatego, żeby można je było zobaczyć na żywo. Nie ważne, że wiele ras psów i kotów tworzy się i utrzymuje niezależnie od towarzyszących tym zwierzętom dolegliwości zdrowotnych. Nie ważne, że w zoo zwierzęta przechodzą niechcianą tresurę, często okupioną cierpieniem i stresem, a po przedstawieniu zamyka się je do klatek, w których zmuszone są wegetować od występu do występu. Nie ważne, że rodeo jest nieco łagodniejszą wersją korridy, w której „prawdziwi mężczyźni” w rytm tanecznych kroków i z towarzyszeniem teatralnych gestów torturują i zabijają byki. Nie ważne wreszcie, że uzbrojeni broń ostrą, rytuały, swoiste zwyczaje, pieśni i stroje, kolejni „prawdziwi mężczyźni” idą do lasu by strzelać do zwierząt i patrzeć jak pada im do stóp kaczka, sarna, dzik, czy niedźwiedź.

Czemu wszystko to legalne? Ano dlatego, że zwierzę dla śpiących królewien jest rzeczą. Innego wytłumaczenia nie widzę. W świetle powyższego, napawa nielada zdziwieniem, dlaczego zdelegalizowano walki psów i kogutów. Jednak, może nie ma się czemu dziwić. Niekonsekwencja w stosunku do zwierząt w naszej kulturze jest czymś bardzo powszechnym. Na talerzu kotlet wieprzowy, na kolorowym posłaniu pies Burek. Na Boże Narodzenie karp w galarecie, w akwarium gupiki w zwykłej wodzie. W lodówce pasztet z zająca, po kuchni kica królik Franek. Na obiad pierś z indyka, na Wiśle piękne łabędzie. Przykładów można mnożyć.


6. Kto obudzi śpiącą królewnę?

Istnienie śpiących królewien pozostaje faktem. Czasem się zastanawiam, ile z nich śpi od urodzenia, a ile z nich przebudziwszy się częściowo woli nie otwierać oczu.

Jest lęk przed przebudzeniem, bo podskórnie czujemy, że od przebudzenia nie ma powrotu. Na zawsze pozostaje się z nowym zestawem wyostrzonych zmysłów. Oczy szeroko otwarte rejestrują wszystko. Nie zniekształcają obrazu. Widzą nawet w ciemności. Uszy słyszą krzyk bezbronnych istot. Nos nie chce tolerować woni trupów dochodzącej ze sklepu mięsnego.
Przebudzenie zmusza do obrócenia wielu spraw do góry nogami, przezwyciężenia przyzwyczajeń kulinarnych, wyskoczenia z ciepłych bamboszy tradycji i obyczaju. Jeśli tego po przebudzeniu się nie zrobi, sumienie będzie gryzło dotkliwie, codziennie i do krwi.

Jest obawa przed utratą uprzywilejowanej pozycji, która pozwala więzić, eksploatować, zabijać i zjadać lub wyrzucać istoty arbitrarnie zdefiniowane jako niższe i gorsze. Mało kto chce dobrowolnie zrzec się przywilejów.

Podobno łatwiej jest zapobiegać niż leczyć. Ale programy edukacyjne trafiają do dzieci, które już dawno przeszły mięsną inicjację. Wygląda na to, że jednak trzeba skupić się na leczeniu. Działania prewencyjne dostępne są tylko wegetariańskim rodzicom w stosunku do własnych dzieci.

Ja, śpiąca królewna, nieco przebudzona, jestem częścią tej kultury. Nie potrafię powiedzieć co dokładnie sprawiło, że się przebudziłam, wskazać palcem momentu czy zdarzenia. Chyba jednak był to wpływ grup obrońców zwierząt. Ile jeszcze przebudzeń przede mną, ile nowych odsłon obudzonej świadomości w drugiej połowie mojego życia? To się okaże.

Przygnębiona tym co widzę naokoło, jednak nie tracę nadziei. Pewien cytat dobrze to obrazuje:

„Mroczny niepokój
skrada się
szarą godziną.
A jednak jeszcze
wierzę w błękit...
Wiem, że powróci.”
Ostatnio zmieniony przez Trop 2005-09-28, 20:45, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Michał 
Ostoja Wiedzy



Pomógł: 3 razy
Posty: 433
Skąd: Polska
Wysłany: 2005-09-21, 21:39   

Bardzo dobry tekst! Cieszę się, że zamieściłaś go w tym dziale. To co napisałaś w dużym stopniu oddaje moje poglądy na temat obecnej sytuacji zwierząt.

Cieszę się, że zwracasz uwagę na język jakim się mówi o zwierzętach (oksymorony i eufemizmy zacierające krzywdę zwierząt oraz nazwy typu "zwierzę laboratoryjne", które sugerują, że dane zwierzę może dokonać swego żywota w jeden, z góry określony sposób). Może zainteresują Ciebie poglądy Joan Dunayer:

"Evil gathers euphemism" (html)
Wystąpienie podczas jednej z konferencji na temat praw zwierząt. (plik .mov do którego niezbędny jest program QuickTime)

Trzymaj tak dalej!
 
 
tomek 
Wyższy Stan Ducha



Pomógł: 1 raz
Wiek: 47
Posty: 700
Skąd: Poznań
Wysłany: 2005-09-22, 08:38   

Rzeczywiście świetny tekst, dobrze przedstawiający okrucieństwo wobec zwierząt i ludzką obojętność.
Ja ze swojej strony dodałbym tylko, że okrucieństwo wobec ludzi i obojętność na ich krzywdę jest również dość powszechna. Tylko jeden przykład: kawa i kakao. Największym producentem ziarna jest mały afrykański kraj Wybrzeże Kości Słoniowej. Na plantacjach pracują niewolnicy, często małe dzieci porywane z sąsiednich krajów. Harują od świtu do nocy, za darmo lub za przysłowiową "miskę zupy"; głód, choroby, śmierć - przedmiotowe traktowanie.
Mógłbym wiele innych przykładów podać, ale ten jeden wystarczy dla ilustracji.
Chodzi mi tylko o to, że "śpiąca królewna" przymyka oko także na to co się wyprawia z ludzmi. Dobrze jest więc gdy "przebudzenie" obejmuje tragiczny los i cierpienie zwierząt, ale także i człowieka. I to nie jest żadna uwaga krytyczna wobec tekstu, tylko jego, powiedzmy, dopełnienie.
_________________
http://meteo7.wordpress.com - blog pogodowy
 
 
Trop 
Łamacz Klawiatur



Pomogła: 2 razy
Wiek: 46
Posty: 353
Skąd: Kraków
Wysłany: 2005-09-22, 08:58   

animal-liberation.pl i tomek, dzięki za pozytywne uwagi :)

tomku, oczywiście, zgadzam się, że ludzka obojętność obejmuje często również przedstawicieli wlasnego gatunku. Bardzo mi się podobala książka CHarles'a Patterson'a "Wieczna Treblinka", która przekonywująco lączy eksploatację zwierząt z eksploatacją ludzi, wywodzi je z tego samego korzenia.

ja w tym tekście specjalnie chcialam skupić się na temacie czlowiek na Zachodzie, a inne gatunki, stąd to pominięcie.
 
 
 
alinA 
Ostoja Wiedzy



Wiek: 30
Posty: 557
Skąd: Bytów
Wysłany: 2005-09-22, 11:23   

brawo! gartuluje swietnej metafory ! calosc spieta w jakze ladnej formie, szczegolnie podoba mi sie 'kim jest zla wrozka'.. Dzieki, i jezeli masz cos jeszcze to wklejaj, z wielka checia przeczytam:)
_________________
The Bears' Island
 
 
 
Sprawiedliwa 
Ostoja Wiedzy



Pomogła: 1 raz
Posty: 497
Wysłany: 2005-09-22, 12:30   

:bravo: dla tekstu

osobiscie zaluje, ze czesc raz przebudzonych spiacych królewien znowu zapada w sen...
 
 
renka 
Ostoja Wiedzy


Pomogła: 3 razy
Wiek: 40
Posty: 564
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2005-09-22, 14:20   

Tekst rzeczywiscie niezly, ale koniecznie uzupelnilabym go - np. przy watku o "zwierzetach domowych - o inne zwierzeta sluzace masowej rozrywce (cyrki, zoo).
 
 
Trop 
Łamacz Klawiatur



Pomogła: 2 razy
Wiek: 46
Posty: 353
Skąd: Kraków
Wysłany: 2005-09-22, 14:32   

faktycznie, możnaby dorzucić grupę zwierząt slużących szeroko pojętej "rozrywce", tu oprócz zoo i cyrku wymienilabym walki zwierząt psów, kogutów, korridę, rodeo, myśliwstwo, wyścigi psów, koni (może coś jeszcze przyjdzie mi do glowy)

pomyślę o rozszerzeniu tekstu o tę grupę (która zazębia się po części ze zwierzętami domowymi)
 
 
 
stephanie 
Wyższy Stan Ducha



Pomogła: 2 razy
Wiek: 39
Posty: 826
Skąd: Piekary Śl./Posen
Wysłany: 2005-09-22, 19:15   

tomek napisał/a:
Rzeczywiście świetny tekst, dobrze przedstawiający okrucieństwo wobec zwierząt i ludzką obojętność.
Ja ze swojej strony dodałbym tylko, że okrucieństwo wobec ludzi i obojętność na ich krzywdę jest również dość powszechna. Tylko jeden przykład: kawa i kakao. Największym producentem ziarna jest mały afrykański kraj Wybrzeże Kości Słoniowej. Na plantacjach pracują niewolnicy, często małe dzieci porywane z sąsiednich krajów. Harują od świtu do nocy, za darmo lub za przysłowiową "miskę zupy"; głód, choroby, śmierć - przedmiotowe traktowanie.

No no, jest jeszcze do dostania kawa/herbata Fair Trade :) Więc jest wybór.
 
 
 
saso 
Łamacz Klawiatur
mechanik



Wiek: 41
Posty: 343
Skąd: sosnowiec
Wysłany: 2005-09-23, 00:22   

Rewelacyjny tekst. I pytanie- czy możne te teksty wykorzystywać, cytować, publikować w internecie i nie tylko?
 
 
 
Trop 
Łamacz Klawiatur



Pomogła: 2 razy
Wiek: 46
Posty: 353
Skąd: Kraków
Wysłany: 2005-09-23, 08:57   

Dluższą wypowiedź, w postaci artykulu, czy opowiadania traktuje jako wlasnosc intelektualną, także uważam, że jesli ktos chcialby cytować, to powinien podać autora.

PS. dorzuciłam rozdział 5. o zwierzętach w "rozrywce"
 
 
 
~wegwtarianin
Gość
  Wysłany: 2006-03-17, 00:36   nadmierna eksploatacja roślin

Myślę, że część gatónków roślin takze jest nadmiernie i bezkarnie eksploatowana na korzyść ludzką. Np. w XIX w. w Ameryce Północnej istniało 3100 odmian jabłek, a teraz jest tylko 300. Co by było gdyby wszyscy ludzie przestali jeść mięso - zostało by pewnie 20 odmian, bo reszta byłaby za mało efektywna... A może ta jabłonka chciała by sobie spokojnie rosnąć na wzgórku i ewoluować zgodnie z prawai natury (efekt - co 30km odmiany roślin różniły by się) a teraz rózni się co najwyżej producent ziarna na zasiew, bo oczywiście zbóż to też dotyczy... Nie bądźcie takimi fanatykami.... :hitem:
 
 
taffit 
VegAdmin
Pieprzony Bad Boy



Pomógł: 34 razy
Wiek: 38
Posty: 6760
Skąd: Smog Wawelski
Wysłany: 2006-03-17, 12:33   

Cytat:
Myślę, że część gatónków roślin takze jest nadmiernie i bezkarnie eksploatowana na korzyść ludzką.

ale nie jest to argument przeciw wegetarianizmowi, tylko przeciw nieoodpowiedniej gospodarce rolnej

Cytat:
w XIX w. w Ameryce Północnej istniało 3100 odmian jabłek, a teraz jest tylko 300. Co by było gdyby wszyscy ludzie przestali jeść mięso - zostało by pewnie 20 odmian, bo reszta byłaby za mało efektywna...


i ten drastyczny spadek odmian jabłek w Ameryce Północnej jest spowodowany przez wegetarian? nie wiedziałem, że mamy tak wielki wpływ na rynek!

to wegetarianin będzie sięgał po różnorodne jabłka, by zaspokoić swoje podniebienie i tym samym będzie nakręcał uprawę różnych gatunków - mięsożerca wpatrzony w kotleta raz na jakiś czas zje ligola

300 odmian jabłek w ameryce to wynik co najwyżej chęci zysku przez właścicieli sadów czy małej konsumpcji przez społeczeństwo głównie mięsożerne

Cytat:
A może ta jabłonka chciała by sobie spokojnie rosnąć na wzgórku i ewoluować zgodnie z prawai natury (efekt - co 30km odmiany roślin różniły by się)

mówisz o dzikich sadach, które w dzisiejszych czasach nie spełnią oczekiwań żywnościowych - idąc tym tropem mięsożercy powinni jeść tylko mięso upolowane w lasach

Cytat:
Nie bądźcie takimi fanatykami

nie będziemy ;)
_________________
Jadasz rosół z kur wielu?
 
 
 
Czarna Niewdowa
[Usunięty]

Wysłany: 2006-03-17, 15:12   

Przepraszam, ze sie wtrace nie na temat, ale z jablkami to faktycznie ubogo. Wszystkie zdaje sie smakuja tak samo. Maly mam wybor i czuje sie niezaspokojona. Nie znam sie na odmianach, nie wiem czego konkretnie poszukuje, ale faktycznie w sklepach mozna spotkac jedne i te same nazwy, w ktorych roznicy smakowych brak.
 
 
sopocianka 
Veg Dojrzały



Posty: 65
Skąd: Sopot
Wysłany: 2012-10-15, 02:17   

Wspaniały tekst! Daje do myślenia :roll:
_________________
Zapraszam do mojego bloga: http://cieciorka.blogspot.com/
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group