Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
O zachowaniu się przy stole...
Autor Wiadomość
Jacobs 
Veg Dojrzały
maszynowa głowa



Wiek: 27
Posty: 57
Skąd: Łęczna k/Lublina
Wysłany: 2008-02-09, 18:49   

Ja tam z wizytami u babci nie mam problemów. Pewnie głównie dlatego, że nie manifestuje mojego naburmuszenia tylko dlatego, że zostaje dla mnie sama surówka. Może to też dlatego, że lubię bardzo prozaiczne potrawy (sałatki dwuwarzywne przykładowo) i nie trzeba wiele, żebym zjadła z uśmiechem razem ze wszystkimi coś co, mi smakuje i jednocześnie jest wegańskie :)

To samo u koleżanek/kumpli, kiedy sie spotykamy. Nie wybrzydzam, kiedy sie okaże, że jest dla mnie marchewka i soczek. Z drugiej strony to sukcesem jest ta marchew, kiedy jest sie u kogoś, kto ma w lodówce trzy wielkie gary smalcu i chyba tonę pasztetu :shock: . Mówię to z perspektywy nastolatki, więc jedzenie u moich znajomych jest baaardzo nieformalne. Jak sie taka wesoła gromadka spotka, to zaglądają sobie do lodówek itp itd. ;) Czasem razem gotują, wiadomo :D . Z takimi bardziej oficjalnymi przypadkami pewnie nie poradziłabym sobie... Tzn. pewnie skończyłoby się na nicniejedzeniu... :-?
 
 
Smoczyca 
NieVeg
Bloody Murderer


Posty: 279
Wysłany: 2008-10-20, 11:52   

Tak się zastanawiam...

Trzy sytuacje, poproszę opinię:
1.
a.
Zapraszam kogoś na obiad - dana osoba nie informuje mnie, że nie je tego czy tamtego.
Przygotowałam posiłek, gość przychodzi i kręci nosem, że on nie jada [wstaw produkt zywieniowy], bo [wstaw powód ideologiczny]
b.
Zapraszam kogoś na obiad - dana osoba nie informuje mnie, że nie je tego czy tamtego.
Przygotowałam posiłek, gość przychodzi i kręci nosem, że on nie jada [wstaw produkt żywieniowy], bo [wstaw powód medyczny]
2.
Zapraszam na obiad wege , robiąc z premedytacją niewegański posiłek. Gość przychodzi i kręci nosem że trup na talerzu.
3.
Wege zaprasza na obiad mnie, wiedząc, że jem mięso. Przychodzę i kręcę nosem, że samo zielsko.

Drażni mnie trochę, że jest taki brak balansu - za każdym razem mięsojad musi dostosować się do roślinożercy, i wtedy,gdy zaprasza go do swojego domu ("moja piaskownica, moje zabawki") i gdy jest gościem, z myślą o którym coś się przyrządza.
Jasne, jezeli wiem, że dana osoba jest wege, powiedziała mi o tym, to nie przygotuję schabu. Ale jeżeli nikt mi nic nie powiedział, a potem przychodzi i marudzi, to czy nie jest to cholernie nieuprzejme i niegrzeczne?
_________________
Si hoc legere potes - nimis eruditus es.
 
 
sincerity
Veg Do Potęgi


Pomógł: 8 razy
Posty: 2739
Wysłany: 2008-10-20, 14:29   

Zależy co rozumiesz przez "marudzi". Jeżeli przychodzi i mówi o trupach na talerzu, etc, snuje ogólne rozważania na temat upadku ludzkości albo o braku szacunku dla ludzi wege (albo jakichś innych), to owszem, moim zdaniem jest to nie w porządku, niezależnie od powodu (światopoglądowy, medyczny, etc). Jednak jeżeli przez "marudzenie" rozumiemy niezjedzenie danej potrawy, z jakiegokolwiek powodu, to nie widzę nic niestosownego. Powiedzenie "dziękuję, ale nie jem tego czy owego, z jakiegokolwiek powodu" jest w porządku. Prywatne wjazdy na gospodarza już nie. Nie wyobrażam sobie natomiast jedzenie czegoś, co danej osobie "szkodzi", czy to światopoglądowo, czy zdrowotnie, jakby ktoś się zaczął w gościach dusić z powodu jedzenia czegoś na co ma alergie, czy też wymiotować przez zjedzenie czegoś, co go bardzo odrzuca, to chyba byłoby niewspółmiernie bardziej niestosowne ;)
_________________
Some are born to sweet delight,
Some are born to endless night.

 
 
va
[Usunięty]

Wysłany: 2008-10-20, 16:20   

kręci nosem czy odmawia po prostu?

Cytat:
Powiedzenie "dziękuję, ale nie jem tego czy owego, z jakiegokolwiek powodu" jest w porządku. Prywatne wjazdy na gospodarza już nie. Nie wyobrażam sobie natomiast jedzenie czegoś, co danej osobie "szkodzi", czy to światopoglądowo, czy zdrowotnie, jakby ktoś się zaczął w gościach dusić z powodu jedzenia czegoś na co ma alergie, czy też wymiotować przez zjedzenie czegoś, co go bardzo odrzuca, to chyba byłoby niewspółmiernie bardziej niestosowne

jw
chociaz nie jestem sobie w stanie wyobrazić żadnych argumentów przy obiedzie, które byłyby w stanie zmusic kogokolwiek do zjedzenia czegokolwiek jesli nie ma 5 lat
 
 
taffit 
VegAdmin
Pieprzony Bad Boy



Pomógł: 34 razy
Wiek: 38
Posty: 6760
Skąd: Smog Wawelski
Wysłany: 2008-10-20, 22:10   

Smoczyca napisał/a:
Trzy sytuacje, poproszę opinię:
1.
a.
Zapraszam kogoś na obiad - dana osoba nie informuje mnie, że nie je tego czy tamtego.
Przygotowałam posiłek, gość przychodzi i kręci nosem, że on nie jada [wstaw produkt zywieniowy], bo [wstaw powód ideologiczny]
b.
Zapraszam kogoś na obiad - dana osoba nie informuje mnie, że nie je tego czy tamtego.
Przygotowałam posiłek, gość przychodzi i kręci nosem, że on nie jada [wstaw produkt żywieniowy], bo [wstaw powód medyczny]
2.
Zapraszam na obiad wege , robiąc z premedytacją niewegański posiłek. Gość przychodzi i kręci nosem że trup na talerzu.
3.
Wege zaprasza na obiad mnie, wiedząc, że jem mięso. Przychodzę i kręcę nosem, że samo zielsko.


Podchodzisz do wega jak do smerfa marudy... ;) takiego co to tylko kręci nosem. A my raczej jednak po prostu odmawiamy, jak pisała va. Odmawiamy tak jak to robią ludzie chorzy, którzy czegoś jeść nie mogą. Wegetarianin pretensji mieć nie może, gdy podadzą mu mięso, jeśli wcześniej nie poinformował o swoim sposobie odżywiania - jest to kwestia kultury. Z kulturą bywa różnie ;) Tak jak u ludzi robiących z premedytacją mięsny posiłek dla wegetarianina ;)

Natomiast przygotowywanie mięsnego posiłku przez wegetarianina dla mięsiarza jest nielogiczne. I kręcenie nosem przez takiego mięsiarza jest niezrozumiałe. Skoro jedzenie mięsa traktujemy jako zadawanie cierpienia i poprzez swoje niejedzenie mięsa to cierpienie chcemy minimalizować, to dlaczego mielibyśmy dla czyjegoś życzenia rezygnować ze swoich ideałów?

Pomijam sytuacje, w których wegetarianin nie umie gotować :lol: Oczywiście, podanie wegetariańskiego posiłku nie zmieni mięsiarza w wegetarianina - nadal będzie jadł co jadał, dlatego akurat nie podawanie mięsa mięsiarzowi nie jest w hierarchii ważnych uczynków tak wysoko jak samo niejedzenie mięsa.

Smoczyca napisał/a:
Drażni mnie trochę, że jest taki brak balansu - za każdym razem mięsojad musi dostosować się do roślinożercy, i wtedy,gdy zaprasza go do swojego domu ("moja piaskownica, moje zabawki") i gdy jest gościem, z myślą o którym coś się przyrządza.


Mięsojad musi się dostosować, bo:
1/ wegetarianin ma granicę nieprzekraczalną i jest nią zjedzenie mięsa, mięsiarz takiej granicy nie ma
2/ zjedzenie wegetariańskiego posiłku przez mięsojada nie jest czymś wyjątkowym i nieraz takowe posiłki spożywa
_________________
Jadasz rosół z kur wielu?
 
 
 
Smoczyca 
NieVeg
Bloody Murderer


Posty: 279
Wysłany: 2008-10-21, 10:38   

Chyba precyzja moich wypowiedzi wymaga dopracowania :p
Część sformułowań była wyłącznie dla brzmienia, min. "kręcenie nosem". Figura rethorica ;)

Chodziło mi najbardziej o odpowiedź na kwestię, w której wypowiedział się taffit -przystosowywania się nie-wegetarian.

Jeżeli idzie zaś o zapraszanie...
Nie wyobrażam sobie robić komuś, kogo zapraszam do siebie - w końcu znaczy to najczęściej, że *chce* się z tą osobą spotkać - na złość, min. poprzez przygotowywanie posiłków, których zjeść nie może/nie chce.
W przypadku, gdyby coś takiego się zdarzyło, oczywistym jest, że odmowę się szanuje.
Marudzenia - nie.
A, jeszcze - sporo piszecie o tym, że rodziny/znajomi na złość dokarmiają Was mięsem. Czy to problem tylko 'wojującyc' wege, czy reszty również?
 
 
va
[Usunięty]

Wysłany: 2008-10-21, 12:02   

raczej nieletnich wege
albo z niereformowalną rodzina
nikt nie jest mnie w stanie niczym dokarmic jesli sama nie chce, takie to oczywiste
 
 
Jakub 
Guru Veg
takCZYtak,CALLmeJAK



Pomógł: 6 razy
Wiek: 39
Posty: 4243
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-10-22, 17:36   

Cytat:
Drażni mnie trochę, że jest taki brak balansu - za każdym razem mięsojad musi dostosować się do roślinożercy

To jest oczywistą nieprawdą, więc dobrze byłoby nie stosowaćtakich sformułowań.
I z powodów czysto praktycznych, i z powodó językowych, bo dostosowanie jest bardzo szerokim pojęciem.
Cytat:
A, jeszcze - sporo piszecie o tym, że rodziny/znajomi na złość dokarmiają Was mięsem. Czy to problem tylko 'wojującyc' wege, czy reszty również?

To, jak słusznie napisała va, przede wsyzstkim problem ludzi, którzy nie mogą o osibe decydować i dzieci są tu jak najbardziej oczywistą odpowiedzią.
Hmmm, nie rozumiem za bardzo czym tzw. "wojujący wegetarianie" zasłużyli sobie na wyróżnienie, Smoczyco.

Pozdrawiam,
jakub
_________________
"Umysł jest swoją własną siedzibą
i w sobie samym może zamienić
niebo w piekło i piekło w niebo."

John Milton
 
 
arahja 
Veg Do Potęgi
jestę bucą



Pomogła: 46 razy
Posty: 2412
Skąd: brrrr
Wysłany: 2008-10-22, 20:08   

Smoczyca napisał/a:
Ale jeżeli nikt mi nic nie powiedział, a potem przychodzi i marudzi, to czy nie jest to cholernie nieuprzejme i niegrzeczne?


Czy ktoś stąd marudzi? Proszę o głosy!

Ja po prostu dziękuję i odmawiam. Bez wnikania w szczegóły - te zaczynają się, gdy słyszę: "ale od czasu do czasu trzeba jeść/nie zaszkodzi/no już nie wybrzydzaj/anemię będziesz miała" i całą dalszą litanię. Wtedy już się rozmowy uniknąć nie da. Z reguły jest tak, że przynajmniej jedna sałatka nie zawiera mięsa i nią się żywię. Nie zwracam nikomu uwagi, że mi coś nie pasuje, nie kręcę nosem. A wiecie, jak świetną zagrychę stanowi winogrono? :lol:
Dla mnie naturalne jest, że "to mięsojad się dostosowuje" - on je wszystko to, co ja - ja połowę (lub mniej) tego, co on. Z drugiej strony tak samo niekulturalne by było, gdybym dla mojej siostry, która je mięso, ale nie lubi pomidorów, nabiału, brokułów, kalafiora i tysiąca innych rzeczy, zrobiła właśnie jako dodatek do obiadu pomidory w śmietanie czy kalafiora w bule tartej. Chodzi po prostu o uwzględnienie upodobań, o których się wie, że ktoś posiada.
 
 
Smoczyca 
NieVeg
Bloody Murderer


Posty: 279
Wysłany: 2008-10-23, 12:01   

Jakubie:
Tak samo, jak wojujące feministki, czy cokolwiek innego(wojujacego;), wojujący wege budzą w sporej części ludzi chęć robienia na złość - nie jestem pewna, czy sama w podobnej sytuacji (tj. gdyby zaproszony weg-o-ktoreg-wegetarianizmie-nie-wiedzialam zaczal narzekac, ze przygotowalam np rybe i prawic mi moralitety), zamiast przygotowac salatke, nie zrobilabym czegos nieuprzejmego

Arahja:
Ależ? Przecież nie znam praktycznie nikogo z Was, poza taffitem "na żywo" ? Więc jak miałoby się to odnosić do Was?
Mówię o sytuacjach mocno hipotetycznych (choć prawdopodobnych).

Nagabywanie, o jakim mówisz i pseudonaukowe przepowiednie, to nie jest coś, co wypada przy wspólnym stole. Sama dorosłam już do tego momentu, że tego typu rzeczy nie komentuję, bo co każdy je jest jego wyborem (przynajmniej od momentu, w którym osiągnął pełnoletniość), nawet jeżeli zdecyduje, że chce żywić się np tylko chlebem i nutellą.

Chciałabym jeszcze jedną rzecz sklaryfikować (nie żelatyną) : Każdy z Was, u mnie na kolacji, dostałby to, co jeść *może* i nie usłyszałby złego słowa. Piszę, bo chcę się dowiedzieć, jak to wygląda z Waszej strony, bo jestem ciekawa - nie dlatego, że moje stanowisko jest zupełnie odmienne i chcę wszczynać polemikę (to sobie zostawiam na okazje 'umoralniajacych' pogawedek z Jakubem :P)

Nie wiem, post może być ciut nieskładny, ale jestem po pracy i jestem zmęczona.
Dobranoc :)
_________________
Si hoc legere potes - nimis eruditus es.
 
 
kiszony 
Łamacz Klawiatur



Wiek: 29
Posty: 289
Skąd: graudenz
Wysłany: 2008-10-23, 12:52   

Ja unikam jakichś wyjazdów w gości czy coś bo zwykle taki wyjazd to jest siedzenie przy stole, gadanie o byle czym i tyle, więc może nie czułbym się tak jakoś źle czy coś ale na pewno byłaby rozmowa o wegetarianizmie...
A prawie każdy rozmówca (ciocia, wujek, babcia, rodzinny znajomy) jest nastawiony na nie, przytacza jakieś argumenty wymyślone i na pewno się go nie przekona że w tym nie ma nic złego.

Jak co jakiś czas jeździmy do cioci to jem tylko ziemniaki i surówki, a że ciocia o mnie dba to na różnorodność sałatek narzekać nie mogę bo zawsze są 3-4 rodzaje ;D

Zwykle nie marudzę, po prostu mówię że nie będę jadł i tyle. Z głodu nie umrę a jak pozniej będę jeszcze głodny to dojem jakimiś owocami albo ciastem.

A zwykle na rodzinnym spotkaniu jestem wykorzystywany, bo rosołu nie zjem (o co zawsze są kłótnie xD ), a że kuzyn zupę je wcześniej to ja się zajmuje dzieckiem i mam spokój.

Ja do 'wojujących wege' nie należę ale czasem jak słysze żebym wziął sobie mięska to odpowiadam że nie dziękuje albo jeśli jest to wujek to leci jakaś dowcipno-złośliwa odpowiedź, bo czasem sobie podokuczamy i tyle. Żadnych kłótni o niejedzenie mięsa przy stole.

aaale się rozpisałem... czas wracać do szkoły, tylko jeszcze herbatę dopiję.

Miłego dnia! ^^
 
 
sylwia 
Veg Do Potęgi
"ta zła"



Pomogła: 3 razy
Wiek: 38
Posty: 3100
Skąd: Sz-n
Wysłany: 2008-10-23, 12:55   

Smoczyca napisał/a:
Tak samo, jak wojujące feministki, czy cokolwiek innego(wojujacego;), wojujący wege budzą w sporej części ludzi chęć robienia na złość


Problem w tym, że dla wielu ludzi już sam fakt, że ktoś odmówi zjedzenia mięsnej potrawy oznacza postawę "wojującą" i jest odbierana właśnie jako chęć zrobienia na złość.

Zdarzyło mi się nie raz, że kiedy podziękowałam za potrawę mięsną - bez narzekania, umoralniania, jedynie z podaniem informacji, że jestem wegetarianką - skutkowało to głupimi minami, przewracaniem oczami i złośliwymi komentarzami, tudzież wciąganiem w jałową dyskusję, ewentualnie wykładem o tym, że mięso jest niezbędne do życia. Pytam: po co?
_________________
TESTUJĘ PRODUKTY ALPRO-SOYA

Sklep Sail and Rock, aplinus, campus, plecaki, śpiwory, namioty

Alternatywa – cudna sprawa- można zaprzeczyć wszystkiemu; bierzesz zwykła, nudną rzecz, jak medycynę, naukę, czy edukację i tworzysz alternatywę, gdzie wszystko jest odwrotnie; normalna medycyna opiera się na badaniach, alternatywna na zgadywankach, przeczuciach i wewnętrznym głosie. To takie duchowe...
 
 
 
szmeras 
Ostoja Wiedzy
ja latam!


Pomogła: 3 razy
Posty: 599
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2008-10-23, 15:55   

No właśnie, bo ilu jest tych *wojujących* wege? Kto wizyte w czyimś domu zaczyna od narzekania 'a ty ciągle zjadasz mięso? przecież to takie niezdrowe/nieetyczne/nieestetyczne/niepotrzebne...'? Raczej to działa w odwrotną stronę, zwłaszcza jeśli wizyta odbywa się w jakiejś rodziny (zwykle ciotek i wójków, osób już troche starszych), gdzie teksty 'zapadniesz na anemię', 'zjedz, w tym jest tylko troche mięsa', 'zjedz, to nie mięso, to tylko rosołek', 'zjedz bo nie będziesz miał/a siły', 'zjedz bigosik...aha, nie jesz mięsa...to odłóż mięsko na bok' są na porządku dziennym i gospodarz nie widzi nic złego w ich wypowiadaniu tudzież w wypowiadaniu ich przez innych gości...
_________________
nie jestem w centrum,
nie mam żadnego prawa,
nie mam żadnego lewa

 
 
va
[Usunięty]

Wysłany: 2008-10-23, 17:55   

oftop ;)
stoisko serowo/sałatkowo/mięsne stał przede mną jakiś wegetarianin zaopatrujący kota czy inszą osobę bodajże w makrelę i coś jeszcze podobnego i się przyznał, że się nie zna bo on nie je mięsa, po czym ekspedientka, ale mięso jest zdrowe, po czym odrzekł, że właśnie jest niezdrowe, a ekspedientka mrugnęła do mnie z niewerbalnym przekazem "widzi pani ;) ?" a jak sobie poszedł to westchnęła, że biedny
 
 
Jakub 
Guru Veg
takCZYtak,CALLmeJAK



Pomógł: 6 razy
Wiek: 39
Posty: 4243
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-10-23, 18:15   

Racja szmeras, raczej jest tak, jak piszesz, niż na odwrót.

A porpos zachowania się przy stole. Dziś byłem na obiedzie u mojej przyjaciółki z teo. W sumie były 4 osoby, w tym tylko ja weg. Nie było problemów, kręcenia nosem ani narzekania na głupotę u nikogo z nas. Moi przyjaciele znają moją postawę i choć się z nią nie zgadzają, nie przypominają o tym, bo niczego nowego i ciekawego nie mają w tej kwestii do powiedzenia. Miło, przyjemnie i i bez durnych uwag. Oby więcej takich razów. Czego sobie i wszystkim Wam życzę.
_________________
"Umysł jest swoją własną siedzibą
i w sobie samym może zamienić
niebo w piekło i piekło w niebo."

John Milton
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group