Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

RegulaminRegulamin FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Terapia szokowa.
Autor Wiadomość
Mglista 
Mały Veg


Posty: 18
Skąd: Olsztyn
  Wysłany: 2016-08-02, 19:39   Terapia szokowa.

Cóż, dzisiaj mija dokładnie pół roku, odkąd przeszłam na wegetarianizm i mogę oficjalnie uznać, że się udało!
Z dużymi turbulencjami oczywiście, bo zbyt łatwo być nie może. O tym kroku myślałam już parę lat temu, jeszcze w liceum. Wiedziałam jednak zbyt mało, obawiałam się reakcji otoczenia, rodziny, ogólnie wszystkiego. Temat więc zanikł, a ja dalej radośnie wcinałam schabowe.
Kiedy poszłam na studia (weterynaria) temat powrócił. Na własne oczy zobaczyłam jak wygląda "produkcja zwierzęca", w jakich warunkach trzymane są świnie, krowy, kury, indyki... A jako że uczelnia kształtuje studentów tak a nie inaczej, po II roku byłam taka jak inni, czyli coraz bardziej nieczuła na krzywdę zwierząt. Zaczęłam je traktować bardzo przedmiotowo - przestały mnie razić sceny kopania świni czy krowy, bo przecież tak trzeba, bo się inaczej nie ruszy, zaczęłam jak inni twierdzić, że o wiele lepszym argumentem jest argument siły... Ocknęłam się dopiero kiedy uświadomiłam sobie, że zaczynam tak traktować własnego ukochanego kota, jako zaledwie uprzykrzający życie przedmiot... :( Powiedziałam sobie stop. W ostatnim momencie wycofałam się z tej drogi, niestety jako jedna z nielicznych (Nie wierzcie w to, że weterynarze kochają zwierzęta - może jednostki, którym te istoty są bliskie, natomiast większość prowadzi ciągłą grę sztucznych uśmiechów, mając czworonogi głęboko gdzieś... Te studia zmieniają, niestety na gorsze.)

Od tego momentu zaczęłam bardziej interesować się psychologią zwierząt, zaczęłam dostrzegać, że to nie jest tylko chodząca kupka futra, ale zupełnie odrębne, cudowne istnienia, w niektórych przypadkach nawet oddzielne społeczności (chociażby kruki - wg mnie jedne z najbardziej niesamowitych zwierząt, które posiadają swój język wraz ze słowami, swoje zwyczaje...) To jednak wciąż było za mało. Próbowałam po wielokroć odstawić mięso, jednak bezskutecznie. Brak mi było wsparcia, a argument świni leżących we własnych odchodach przegrywał niestety z prawdziwą rządzą zjedzenia mięsa, która nadchodziła średnio po tygodniu spożywania tylko warzyw. I tak w koło Macieju. (dobrze, ze nie mam nałogów, bo pewnie nie dałabym rady rzucić :D )

Mój słaby umysł potrzebował terapii szokowej. Czyli... obowiązkowe wizyty w rzeźni, gdzie pokazywali nam ubój świń, krów, drobiu... To było jak cios w głowę ciężkim młotkiem. Kiedy zobaczyłam na własne oczy rząd świń, które po kolei idą na "miejsce ogłuszania", jak są podwieszane za nogę i skrwawiane, jak rzędem jadą już jako tusze do oparzelnika, są opalane, potem cięte na półtusze... Jedna za drugą, w strasznym hałasie ich krzyków, pił, w pomieszczeniu gęstym od pary z oparzelników... A koło mnie ludzie którzy tam pracują, w fartuchach całych we krwi, robiących wszystko masowo, mających doprawdy błędny wzrok. Wierzcie mi, krwawe horrory to przy tym pikuś, nie wyobrażam sobie gorszego miejsca niż to. A potem zaprowadzili nas do "poczekalni przedubojowej", gdzie mogłam spojrzeć w oczy tym zwierzętom, które czekają na śmierć. To, co najbardziej mnie zszokowało, to ich spokój. W kojcu kilkadziesiąt świń, każda leży jedna na drugiej, bez nadziei. Kilka z nich spojrzało mi w oczy i już wiedziałam, ze one wiedzą, gdzie idą. Doskonale wiedzą, ale milcząco się na to godzą... To samo było z krowami - takie samo przerażenie w oczach, nieme pytanie "dlaczego?". A przecież to takie łagodne zwierzęta, tak piękne, tak przyjazne... A drób? One nie mają żadnych praw. Ich klatki nie są oddzielone od linii ubojowej, one widzą, jak ich koleżanki są wieszane żywcem za nogi na haki (jaki to musi być ból, kiedy taki wielki indyk jest wieszany za swoje cieknie nóżki?!?) i jadą powolutku kolejką do specjalnego baseniku, gdzie zostają ogłuszone przez porażenie prądem, a potem mają podrzynane gardła...
Widziałam cały proces po wielokroć, widziałam, jak chore są zwierzęta, które na ten ubój przyjeżdżąją. Prawie wszystkie świnie są chore, albo mają całkiem rozwalone płuca i serce (w tak młodym wieku!) albo wątroby. Liczne zmiany kostne na stawach, zmiany skórne, rany, ropnie, odgryzione uszy, ogony... Serio, nawet gdybym miała w głębokim poważaniu los i uczucia zwierząt, to widząc w jakim stanie są te zwierzęta, już nigdy bym nie tknęła tego palcem.

Tak wiec kiedy w moim schabowym zobaczyłam oczy tej świni, która spojrzała na mnie z niemym oskarżeniem na parę minut przed śmiercią, powiedziałam dość. I nic już, nawet największy "głód mięsny" nie był mi w stanie wybić z głowy tej decyzji. Po miesiącu byłam wolna, kryzys minął. Jedyne, co jest sprzeczne ze mną, ale zupełnie nie zależy ode mnie jest to, jak reaguję na zapach mięsa. To strasznie głupie uczucie, kiedy jednocześnie mam przed oczami świnię wiszącą na hakach, a mojemu mózgowi cieknie ślinka... Cóż, liczę że to minie kiedyś...


I im dłużej o tym wszystkim myślę, tym bardziej otwierają mi się oczy. I widzę w jakiej obłudzie żyją wszyscy wokół... A zwłaszcza żenujące jest to, że na ostatnich ŚDM tak dużo było mówione o miłosierdziu, o dobroci, o tym wszystkim, a potem weseli chrześcijanie jedzą na obiad martwe świnie... Papież oprócz wizyty w Oświęcimiu powinien mieć obowiązkową wizytę w jednej z pobliskich ubojni... Jezu, jak bym chciała, żeby rzeźnie miały szklane ściany...!

Cóż, wyszło tego trochę dużo, ale musiałam to z siebie wyrzucić - mam właśnie obowiązkowe wakacyjne praktyki w rzeźni. Więc muszę patrzeć, jak co drugi dzień pod nóż idzie 800-1000 świń, jak są kopane i bite, rażone prądem z elektrycznych poganiaczy bo komuś się nudzi, a ja nic nie mogę z tym zrobić... Nie mogę spać, nie mogę jeść, jeszcze chwila a mnie z tej rzeźni wywiozą prosto do psychiatryka.
Chociaż jest tego dobra strona - dzięki temu mięsa nie tknę nigdy. I niedługo, kiedy mój organizm do końca przyzwyczai się do wegetarianizmu, stopniowo odstawię produkty mleczne i jajka. I oby to też się udało!
 
 
D.M. 
Guru Veg
weg liberalny



Pomógł: 14 razy
Wiek: 47
Posty: 4245
Skąd: Kielce
Wysłany: 2016-08-02, 21:16   

Super!
 
 
Megana 
Łamacz Klawiatur



Pomogła: 2 razy
Posty: 290
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-08-02, 21:24   

Od samego czytania jestem chora. Kobieto, podziwiam Cię, że dajesz radę. Trzymaj się, praktyki miną, a Ty bedziesz porządnym, zaangażowanym wetem.
Trzymam za Ciebie kciuki, a moje zwierzaki wszystkie pazurki!
_________________
Nasza geriatria...
http://oddzialgeriatryczny.blog.pl/
poprzednie:
http://forum.miau.pl/view...p?f=21&t=142176
 
 
orzechova 
Guru Veg
żółtodziób



Pomogła: 70 razy
Wiek: 30
Posty: 5438
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2016-08-03, 10:22   

Mglista, trzymam kciuki za Twój weganizm i również podziwiam.. ja bym chyba nie wytrzymała wizyty w rzeźni :< ale faktycznie, wielu ludziom przydałoby się takie doświadczenie.. i również, tak samo jak Ty, myślałam o ŚDM, tzn. śpiewaniu o miłości między jednym a drugim kęsem kiełbasy.. Powodzenia!
_________________
kiełkuj zielonym do góry! :)
 
 
taffit 
VegAdmin
Pieprzony Bad Boy



Pomógł: 34 razy
Wiek: 37
Posty: 6755
Skąd: Smog Wawelski
Wysłany: 2016-08-13, 20:15   

Widziałaś na własne oczy. Przynajmniej wiesz, że przeróżne materiały video wegeaktywistów to nie ściema i jakieś sporadyczne przypadki. To szczęśliwe zwierzęta hodowlane są wierutnym kłamstwem. Szkoda, że taka świadomość nie każdego wiedzie w stronę wegetarianizmu.
_________________
Jadasz rosół z kur wielu?
 
 
 
Surri 
Żona Admina
Pizdata


Pomogła: 78 razy
Wiek: 33
Posty: 11309
Skąd: Kraków
Wysłany: 2016-08-13, 20:51   

Mglista, oczy mi zamgliłaś.

Mi do ,,szczęścia" ostatnio wystarczyły przejeżdżające przed oczami transporty śmierci. Kilka sekund wystarczy, żeby na solidny czas zdołować człowieka. Swojej wizyty w rzeźni nijak nie jestem sobie w stanie wyobrazić.

Dasz radę Mglista, masz nas :)
_________________
Śpieszmy się kochać mężczyzn oni tak szybko tyją!

Połykaj z Surri
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group