Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

RegulaminRegulamin FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Czy człowiek jest roślinożerny?
Autor Wiadomość
Fifek 
Mały Veg



Wiek: 18
Posty: 3
Skąd: Bogunów
Wysłany: 2017-03-05, 10:21   Czy człowiek jest roślinożerny?

Witajcie. Od niedawna mam plan przejść na weganizm w związku z czym postanowiłem zgłębić temat tej wspaniałej diety. Spotkałem się z teorią, iż człowiek nie powinien jeść mięsa, ponieważ jest stworzeniem roślinożernym. Aczkolwiek później przeczytałem, że wegetarianom i weganom zaleca się stosowanie tabletek B12, bo są one niezbędne do funkcjonowania organizmu. Czy to nie oznacza, że człowiek jest uzależniony od produktów zwierzęcych i musi je jeść? Chyba, że to nie prawda. Bardzo proszę o wyjaśnienie i pozdrawiam! :)
 
 
Surri 
Żona Admina
Pizdata


Pomogła: 74 razy
Wiek: 32
Posty: 11181
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-03-06, 07:32   

Człowiek jest z natury wszystkożerny, toż to ogólna wiedza z bilogii. A że weganie powinni suplementować to nieszczęsne B12? Nie wiedzę w tym nic strasznego. Tradycjonożercy też jedzą żywność fortyfikowaną. Choćby w nabiał pcha się witaminę D3, bo jest to witamina niedoborowa.

Cytat:
Argument o „nienaturalności” diety, jeśli wymaga ona suplementacji jednego składnika łatwo jest obalić – na każdej możliwej diecie ludzie suplementują składniki, których mają niedobór lub po prostu biorą suplementy witaminowe.

Na diecie mięsnej i nabiałowej również. W diecie roślinnej brakuje akurat tego składnika i lepiej wyjdziemy na połykaniu go, by w dobrym zdrowiu zajmować się walką o prawa zwierząt, niż na sporach o „naturalność”. To tylko jedna tabletka, która jest niezbędna dla dobrego funkcjonowania organizmu na diecie roślinnej.

http://www.otwarteklatki.pl/o-co-chodzi-z-b12/
_________________
Śpieszmy się kochać mężczyzn oni tak szybko tyją!

Połykaj z Surri
 
 
 
Degon 
Veg przez duże V



Pomógł: 29 razy
Posty: 1395
Skąd: vgvhj
Wysłany: 2017-03-06, 17:29   

Swoją drogą, tym od „naturalności” dobrze jest te zapodać info, iże braki b12 to problem współczesnego sterylnego rolnictwa, np.:

„Dla roślinożerców jej pierwotnym źródłem jest więc gleba. Jedząc nieoczyszczone warzywa prosto z ziemi nasi przodkowie mogli zapewnić sobie odpowiednią podaż B12. Dzisiaj, w dobie sterylnych szklarni, pestycydów i zmechanizowanego rolnictwa na sprzedawanych w marketach warzywach i owocach po B12 nie pozostał nawet ślad.”

A i np. taką Pawlikwowską dowalić:
https://youtu.be/9hkmcP1OjcE?t=602
-----

Dość fajny o b12 tekst:
http://pinkcake.blox.pl/2...tamina-B12.html

(...)
Po drugie zjada się tam "brudne" jedzenie, brudnymi rękoma, brud jest wszędzie, zupełnie inaczej niż w naszym wysterylizowanym cywilizowanym świecie. Po trzecie pokarmy roślinne często są zamieszkiwane przez owady. Niektóre owady zawierają spore ilości witaminy B12, bo ich układ pokarmowy jest zasiedlany przez bakterie produkujące kobalaminę (np.: termity). Tylko że w świecie "zachodnim" tępimy owady zamieszkujące naszą żywność, bo lubimy mieć wszystko sterylne, a problem dla wegan i tak pozostaje, bo świadome jedzenie owadów jest niewegańskie.


a i wreszcie zalazłem o jaką to roślinę chodziło, która to zdaje się jednak zawiera b12:
"Choć niektóre badania wskazują, że czasem w chlorelli jest to właściwa forma pierścienia korynowego, to nie jest to pewne źródło, ponieważ, no właśnie, jest to tylko czasem. W dodatku żadne z badań na ludziach nie potwierdziło pozytywnego jej wpływu, a niektóre wykazywały pogorszenie poziomu B12. Ponadto spożywanie chlorelli może zwiększać ryzyko zakażenia wirusem ACTV-1 (Acanthocystis turfacea chlorella virus 1), którego występowanie u ludzi wiązane jest z obniżeniem funkcji poznawczych i zdolności do koncentracji (krótko mówiąc ogłupia)."

[ Dodano: 2017-03-06, 19:25 ]
Choć tu pierdololo oczywiście: "Przymknijcie oko na niewegańskość tabletek z witaminą B12" bo tabsy/krople z b12 są wegańskie rzecz jasna (choć czasem bywają takie co nie są) gdyż bakterie wykorzystywane do produkcji b12 (mimo sprzeciwu niektórych bardziej oświeconych forumowiczów) to nie zwierzęta.

i to ciekawe:
"Można jeszcze poczekać na genetycznie modyfikowaną sałatę, która będzie produkowała kobalaminę, tylko że to na razie odległa przyszłość przy społecznym banie na produkty GMO,"
I tu również duża rola oświeconych wegusiów, by doskonałości natury stworzonej przez doskonałego Stwórcę nie zaburzać i walczyć z taka ingerencją w doskonałą przyrodę
(a i blokowanie prac nad złotym ryżem (GMO!) w walce z niedoborem wit A, uzasadniane równie racjonalnie)
_________________
"A Degon noge da"*

*autor tegoż genialnego palindromu pozostaje nieznany
 
 
tomcio.xx
Mały Veg


Posty: 4
Wysłany: 2017-03-11, 20:10   

Witam. Ja mam 32 lata i czuję się coraz gorzej z miesiąca na miesiąc.
Obserwuję jak znajomi chorują. Jak bliscy odchodzą na nowotwory itp.
Chciałbym odżywiać się zdrowo ale mam mętlik w głowie. Co dietetyk to inne teorie.
Z jednej strony pani dietetyk kliczna Wierzbicka ze swoim paleo Z drugiej strony inni znawcy ze swoim weganizmem jak dr campbell.

2 przeciwne kierunki ale mają sensowne argumenty co do swojego paleo i swojego weganizmu.
Zawsze byłem zwolennikiem dużej ilości białek, tłuszczu a mniej węglowodanów.
Zawsze imponowały mi osoby umięśnione, silne, kupa mięsa itp.

Jednak ostatnio zaczałem rozmyślać w innym kierunku.
W kierunku zdrowia aby być szczupły, ważyć jak najmniej. Do tej pory myślałem, że facet to musi mieć chociaż 85 kg. Jednak teraz moje myślenie się zmienia.
Lepiej mięć chyba jaknajmniejszą wagę aby nie obciążać stawów itp. Ważę 86 kg przy 179 cm i ostatnio boli mnie kolano. Stopy mnie bolą. Mam problem z piętą i czuję się coraz gorzej.
Mam prace gdzie dużo czasu spędzam na nogach. Do tego chciałbym trochę pobiegać po pracy itp ale nie da rady. Jak miałem 20 lat to ważyłem 60 kg cały czas grałem w piłe. Nogi nie bolały.
Lepiej chyba być ogólnie bardzo sprawny. Duża wydolność tlenowa. Przebiec np maraton itp.
Z niską wagą bez obciążania stawów.
Ostatnio rozmyślam, nad tym jak jedzą nasi krewni małpy itp.
W większości pokarm roślinny i tylko domieszka organizmów zwierzęcych.
Ostatnio przyglądam się diecie campbella i on twierdzi, że większosc chorób jest od nadużywania białka zwierzęcego. Sam już nie wiem co o tym myśleć.
Niektóre argumenty mnie przekonują, że jesteśmy głównie roślinożerni.
Mamy amylazę ślinową trawiącą węglowodany a mięsożercy tego nie mają. Mamy ręce do zrywania np owoców. Oczy z przodu głowy a nie jak mięsożercy po bokach.

Wszedzie jest lansowane białko zwierzęce aby jeść go dużo, nabrać masy mięsniowej itp ale przecież z drugiej strony najbardziej potrzebujące białko jest malutkie dziecko które bardzo szybko podwaja swoją wagę a w mleku matki jest tylko koło 4% białka a np w mięsie jest coś koło 20% białka. Z tego wynika, że dorośli powinni jeśc tylko śladowa ilość białka.
Niby notwory rozrastają się nadmiernie od tak dużej ilości białka itp. Sam już nie wiem.

Chce z czystej ciekawości na pewien czas iść w kierunku roślin ale jak narazie to widzę, że rośliny mi nie służą. Mam potworne wzdęcia po roślinnym jedzeniu ale może to jest kwestia przestawienia organizmu. A wy jakie macie wnioski?
Ostatnio zmieniony przez tomcio.xx 2017-03-11, 20:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Jędruś 
Veg przez duże V



Pomógł: 35 razy
Posty: 1621
Skąd: Ziemia Ognista
Wysłany: 2017-03-11, 21:58   

Witam Tomcio.xx

Człowiek to zwierzę wszystkożerne z przewagą pokarmów roślinnych ale pożywienie jakie spożywał było nie przetworzone, bez konserwantów, nadmiaru soli I innych cywilizowanych domieszek kulinarnych. Nieważna jest nazwa diety, ale to czy nasza dieta dostarcza odpowiednich ilości witamin i minerałów.

Kilka pytań na początek.
Jaką wodę pijesz i używasz do przygotowywania potraw?
Czy spożywasz biały cukier, wyroby z białej mąki, puszki i konserwy?

Pozdro.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty.
NO :spam:
 
 
orzechova 
Guru Veg
żółtodziób



Pomogła: 52 razy
Wiek: 29
Posty: 4920
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2017-03-12, 19:39   

Tomcio, ja na początku weganizmu też miałam mega problemy z wzdęciami, byłam głodna i nie mogłam się najeść. Po miesiącu było już OK. Słabo toleruję sojowe granulaty kotlety, więc ich nie jem, ale wszystko inne wchodzi dobrze ;) zwracaj uwagę na długie namaczanie strączków, odlanie wody, gotowanie z dodatkiem ziół takich jak majeranek, kminek, ziele angielski. Pierwsze 20min ja gotuję na dużym ogniu bez pikrywki, później zakrywam- gdzieś czytałam, że to pomaga, tak się już przyzwyczaiłam. No i dodatek soku z cytryny do strączków pomaga. Wiadomo, że flora bakteryjna jest w szoku, ale poo jakimś czasie się ogarnie :)
_________________
kiełkuj zielonym do góry! :)
 
 
tomcio.xx
Mały Veg


Posty: 4
Wysłany: 2017-03-12, 19:44   

Ogólnie co do wody to piję butelkowana a do potraw biorę wode kranówkę.
Chciałbym mieć jakiś dobry filtr do wody kranowej ale sporo kosztuje.

Tak spożywam produkty z białej mąki i słodcze. Mam z tym problem ale może powoli będzie tego coraz mniej.
Rzeczy puszkowanych nie jadam.
Lubię też ryby ale na opakowaniu musi być zaznaczone, że były poławiane z oceanu a nie hodowlane :)
Lubię też jajka ale też zwracam uwagę aby nie były to klatkowe 3.
Zazwyczaj wybiegowe ale też zdarzy się, że kupię ekologiczne.
Nie jem potraw z glutaminianem sodu i aspartamem.


Co do soji. Bardzo rzadko jem produkty sojowe ale jeśli coś się zdarzy np mleko sojowe to musi być to soja z upraw certyfkowanych ekologicznych. Mleczko ze znaczkiem ekologicznym ue. Chcę też kupować sobie soje bio. Moczyć i blednowac, robić swoje mleko itp.
Ostatnio zmieniony przez tomcio.xx 2017-03-12, 19:49, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Argumental 
Natchniony Veg



Posty: 128
Skąd: Jawia
Wysłany: 2017-03-13, 19:11   

Fifek, nikt nie udzieli Ci wiążącej odpowiedzi, jakim gatunkiem jest człowiek, choć z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że najbliżej nam do owocożernych zwierząt ze względu na cechy, którymi się charakteryzujemy (zerknij na zabawne zestawienie) oraz stosunek dzieci do zwierząt (małe dzieci nie są poddane programowaniu świadomości i uwarunkowane).

Kiedyś przeczytałem dobry przykład, więc go przywołam: pokazujesz małemu dziecku kolorowy owoc i małe zwierzę i to samo mięsożernemu potomkowi. Jak myślisz, co zainteresuje dziecko, a co na przykład młodego lwa? Ten pożre małe zwierzę, a na owoc wzruszy ramionami, ;-) natomiast dziecko owoc najpewniej zje, a ze zwierzęciem się pobawi. Tacy jesteśmy „mięsożerni”. :-) Jeszcze dodam, że pojęcie wszystkożerni jest nieprecyzyjne i używane dla wygody.

Żadne badania naukowe nie przekonają Cię całkowicie do określonego jadłospisu, ponieważ takie nie istnieją (nieuka opiera się obecnie na grantach, a nie dowodach), zatem przy wyborach i decyzjach, należałoby kierować się intuicją, sercem i rozumem, obserwując siebie i świat i wyciągając wnioski. Zewsząd płyną informacje, ale jedynie sam możesz je zweryfikować. Podrzucę Ci kilka tropów...

Przemysł mięsny to jest potworny (nawiasem pisząc) biznes, więc za pomocą wszelkich, dostępnych środków stara się wmówić ludziom, że są mięsożerni (jeszcze przed wojną jadło się głównie po wegetariańsku). Rynek suplementów to też bardzo dochodowy biznes, więc stara się przekonać wegan o niezbędności zażywania np. B12, choć to tzw. „witamina brudu” i jest wszędzie. Sprzedaż produktów wegańskich (nie tylko jedzenia) także przynosi kolosalne dochody, więc i wegańscy lobbyści nie będą wiarygodni. Itd...

Pomyśl. Jesteś nagi w lesie. Co możesz zrobić, żeby się najeść? Zerwać pożywienie, podnieść je, bądź wyrwać z ziemi. Możesz również spróbować upolować zwierzę, ale... musisz je wytropić, dogonić, zabić gołymi rękami, rozszarpać i zjeść, tyle, że... Twoje ciało nie jest do tego stworzone (patrz: wcześniejsze zestawienie). No, ale przecież człowiek jest „inteligenty” i może kupić mięso w sklepie, pomijając ceregiele w lesie, jednak musi się bardzo napracować, żeby mięso dało się w ogóle zjeść. Trzeba je rozbić, doprawić i zmaltretować termicznie, a i tak będzie niestrawne. Trochę dużo tych czynności jak na „naturalne” pożywienie człowieka, nie sądzisz?

I ciekawostka: gladiatorzy nie jedli mięsa i legiony rzymskie również. Skąd oni brali siłę do walki? ;-)

Znajdziesz mnóstwo dowodów na to, że dieta wegańska jest wystarczającą do życia i jak najbardziej uzdrawiającą. Jest tylko jeden składnik, który należy wyeliminować nie tylko z diety, ale również z życia, czyli strach przed nowym doświadczeniem, ponieważ nie pozwala myśleć logicznie i słuchać intuicji. Tylko Ty sam nosisz w sobie odpowiedź, czy możesz być weganinem. ;-)
 
 
orzechova 
Guru Veg
żółtodziób



Pomogła: 52 razy
Wiek: 29
Posty: 4920
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2017-03-14, 08:57   

pragnę napomknąć, że Argumental nie wierzy w naukę i trzeba do jego rewelacji podchodzić ostrożnie, np. witamina B12 jest potrzebna, weganie mają jej niedobory a taki niedobór potrafi być paskudny w skutkach. Ludzie na diecie tradycyjnej też miewają jej niedobory, więc ja jednak optuję za suplementacją.

Ja bym tutaj nie przejmowała się za bardzo tym, co jest dla nas "naturalne", bo: patrz obrazek.

Weganizm jest dobry dla planety, dla zdrowia i dla zwierząt, i to są dla mnie argumenty. Jeśli do Ciebie również trafiają- zapraszamy na zieloną stronę :D

naturalne.jpg
Plik ściągnięto 4 raz(y) 42,57 KB

_________________
kiełkuj zielonym do góry! :)
 
 
Argumental 
Natchniony Veg



Posty: 128
Skąd: Jawia
Wysłany: 2017-03-14, 09:45   

orzechova napisał/a:
pragnę napomknąć, że Argumental nie wierzy w naukę i trzeba do jego rewelacji podchodzić ostrożnie


Napiszę to po raz enty: ja w nic nie wierzę. Korzystam z osiągnięć nauki, jakkolwiek jest ona zakłamana i zmanipulowana, więc trzeba do jej rewelacji podchodzić ostrożnie. Proszę nie opiniować moich komentarzy i nie przypisywać mi żadnych poglądów. Fifek i każdy inny ma prawo myśleć samodzielnie i takoż podejmować decyzje o własnym życiu.

Suplementacja B12, czy innej substancji występującej naturalnie w przyrodzie nie jest nikomu potrzebna, pod warunkiem, że spożywa pokarm dziki ze zdrowej ziemi i czysty biologicznie o właściwej florze bakteryjnej.
 
 
Jędruś 
Veg przez duże V



Pomógł: 35 razy
Posty: 1621
Skąd: Ziemia Ognista
Wysłany: 2017-03-14, 10:06   

Argumental jakie masz poziomy witaminy B12 w osoczu krwi?

U mnie stwierdzono 380 pg/mL

Pozdro.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty.
NO :spam:
 
 
taffit 
VegAdmin
Pieprzony Bad Boy



Pomógł: 34 razy
Wiek: 36
Posty: 6738
Skąd: Smog Wawelski
Wysłany: 2017-03-14, 11:24   

Polecam tą pozycję:
http://www.empik.com/jak-...83275,ksiazka-p

Aktualna, naukowa, dobrze napisana.
_________________
Jadasz rosół z kur wielu?
 
 
 
Argumental 
Natchniony Veg



Posty: 128
Skąd: Jawia
Wysłany: 2017-03-14, 11:57   

Jędruś, nie mierzę żadnych parametrów. Nie jest mi to potrzebne.
 
 
orzechova 
Guru Veg
żółtodziób



Pomogła: 52 razy
Wiek: 29
Posty: 4920
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2017-03-14, 14:55   

no i proszę xD laboratorium też jest przekupione przez monsanto i chemtrails corporation pharmacy
_________________
kiełkuj zielonym do góry! :)
 
 
Argumental 
Natchniony Veg



Posty: 128
Skąd: Jawia
Wysłany: 2017-03-14, 16:54   

orzechova napisał/a:
no i proszę xD laboratorium też jest przekupione przez monsanto i chemtrails corporation pharmacy


Co to za maniery, żeby moderator stosował zaczepki i próbował wywołać kłótnię, bo czemuż innemu ma służyć taki post, jak nie trollowaniu? Poproszę administratora forum o reakcje na powyższy komentarz, który jest zaczepny i drwiący (nie pierwszy raz z resztą w przypadku mojej osoby).
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group