Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

RegulaminRegulamin FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Hate
2009-03-30, 01:36
Bóle wegetarianizmu
Autor Wiadomość
Qliphoth 
Pilny Veg
In Hoffnung verloren



Wiek: 27
Posty: 28
Skąd: Tuchola
Wysłany: 2009-03-29, 15:16   Bóle wegetarianizmu

Szanowni Państwo,
nie jestem pewien, czy do publikacji tego tematu wybrałem odpowiedni dział, gdyż dopiero począłem odkrywać to forum, które znalazłem poniekąd przez przypadek wczorajszego wieczora, zatem jeżeli winienem był zrobić to gdzie indziej, proszę administrację, by czym prędzej naprawiła błąd niedoświadczonego użytkownika, co - mam nadzieję - nie będzie jednak konieczne.

Postanowiłem się zarejestrować, gdyż to, co tutaj znalazłem (a zapoznałem się jak na razie jedynie z niewielką częścią tekstów), sprawiło mi wielkie psychiczne cierpienie i nieomal doprowadziło do kolejnej samobójczej próby. Otóż jestem biednym, głupim i chorym siedemnastolatkiem z małej miejscowości w kujawsko-pomorskim, a od roku również zadeklarowanym wegetarianinem. Powodów przejścia na bezmięsną dietę było kilka: jakaś tam denna empatia i szacunek kierowane ku zwierzętom, świadomość zła wyrządzanego w rzeźniach, podczas procesu tuczenia, wiwisekcji etc.; do takiej decyzji przyczyniły się również względy zdrowotne - zauważyłem, iż bez mięsa, za którym zresztą nigdy specjalnie nie przepadałem, czuję się lepiej, mam więcej energii. Na wegetarianizm przechodziłem stopniowo, powoli zaprzestając jedzenia mięsa, potem ryb... Zostałem laktoowo-, a moim noworocznym - i udanym - postanowieniem była rezygnacja z jaj. W planach był weganizm. Nie chcę mieć ze zwierzętami po prostu nic wspólnego, w żaden sposób się z nimi nie stykać. Mimo szacunku nie przepadam nawet za psami, kotami - nie mając doń odpowiedniego "podejścia" nie chcę w żaden sposób sprawić im krzywdy, funkcjonować, żyć tylko r ó w n o l e g l e. Zakrawa to u mnie trochę na obłęd, ale powoli zbliżałem się do ideału. Czasem, będąc laktoowo-, czy lakto- - przejściowo w tym miesiącu nawet, do czego wkrótce w mej nieskładnej opowieści dojdę - świadomie kupowałem najtańsze jogurty z żelatyną wieprzową; moją pasją jest gotowanie, pieczenie więc również proszki do pieczenia z "ilościami śladowymi", do wczoraj nie zdawałem sobie jednak sprawy w ilu innych miejscach przyczyniam się do krzywdy niewinnych istot, będąc suma summarum wciąż semi-. Od urodzenia cierpię na problemy ze skórą, dermatolog zdiagnozował atopowe zapalenie skóry. Próbowałem różnych kremów, balsamów, smarowideł i najlepszym środkiem zaradczym okazał się zwykły, dostępny nawet w supermarketach balsam firmy Lirene - ten z kwasem stearynowym i gliceryną wieprzową. Jest jeszcze łojowe szare mydło Białego Jelenia, szampon Nivea, krem do twarzy Dove i pasta do zębów - Blend-a-med, ale z tą ostatnią kwestią można jeszcze coś zrobić, nie jest ona "stracona". Cóż jednak z resztą specyfików, niezbędnych dla mnie do przeżycia, bo gdy regularnie ich nie używam, moja skóra szybko staje się szorstka, zaczyna odpadać jak łupież czy podobnie do linienia węży? - Na dodatek mieszkam w tak małej miejscowości, iż wegańskich preparatów - bez odzwierzęcego składu chemicznego i takich testów - się raczej nie uświadczy, a jeśli już to nie służą mi w pożądany sposób. Żyć w obłudzie? - Toż lepiej nie żyć wcale... Jak zapatrywać się na te problemy? Czy zmienić sposób myślenia? Czy człowiek jako biologicznie najlepiej rozwinięty gatunek, ewolucyjnie dominujący ma prawo wykorzystywać inne i słabsze? Czy jeśli kocha się życie, piękno przyrody, blask słońca i miriadę innych cudów natury, trzeba usprawiedliwiać się bajkami i mrzonkami - świętymi księgami, ustawodawcami, bezsilnością? Czy trzeba być twardym, gruboskórnym? Czemu moralna czystość musi być okupowana takimi wyrzeczeniami, najlepiej - najszczerzej - śmiercią chyba?

Na dodatek czerwone jabłuszka i pomidorki, którymi się zażeram, są zapewne genetycznie zmodyfikowane; może stąd ten "rybi posmak", że zacytuję post innego użytkownika tegoż forum. Czy przyzwalam na morderstwa i morze bólu, gdy wspomagam firmy mające w swoim asortymencie takie a nie inne produkty ze składnikami nietolerowanego, nieakceptowalnego pochodzenia, kupując odeń produkty wegańskie? Gdzie postawić granicę - wciąż manifestować swą wrażliwość, zwalczając zachowania mięsożernej rodziny czy nie zaglądać nikomu do talerza, tolerować i marzyć o "oświeceniu"? A może to my, wegetarianie błądzimy? - czy życie należy do nas i czy właściwe musi być to, co za takie uważamy?

Pytam o to wszystko, jestem bowiem - jak napisałem we wstępie - człowiekiem chorym. Może z braku witaminy B12, może ostrej straty kilogramów, co jest czymś w stosunkowo naturalnym, zważywszy jak warzywa mimo niskiej kaloryczności szybko dają poczucie "sytości" i postępującej bulimii - wysokiego w moim wieku zapotrzebowania energetycznego, objawiającego się napadami ogromnego głodu zapychanego - wegańskimi czy laktowegetariańskimi - słodkimi potrawami, robionymi nawet z białej pszennej mąki, której właściwie starałem się przez ostatnie kilka lat unikać na rzecz razowych, ryżowych itp. zamienników, ciastami, samodzielnie robionymi słodyczami, co spowodowało częściową utratę równowagi organizmu, wpadłem w stany melancholii, mizantropii oraz nihilizmu - krótko pisząc: depresję. Państwa forum przyczyniło się do kolejnego "ataku", jak nazywamy podobne stany natłoku myśli, samobójczych idei, stanów agresji naprzemiennych z osłabieniem i niechęcią do podjęcia jakiegokolwiek działania. Jakiś czas temu zacząłem to leczyć, uczęszczać na terapię psychologiczną, aż poczułem, że wracam ku lepszemu. Towarzyszyła temu miejscami euforia, podejmowanie jakiś planów, w tym przejścia na weganizm, co wydawało mi się takie proste. Moi rodzice obiecali mnie wspierać, przez jakiś czas chować przede mną produkty mleczne (na jaja i mięso od dawna mogę już patrzeć bez ślinotoku) i w ogóle, a teraz widzę, że otoczony przez "mięsiarzy", którzy swoje produkty mimo mojej nadziei, zaufania i wiary, i tak umieszczają w każdym dostępnym miejscu handlu, jestem s t r a c o n y. W takim miejscu, gdzie nie można wszystko sprawdzić, gdzie zawsze pozostanie pewien stopień niepewności, poprzez który nabawić można się jakichś paranoidalnych stanów maniakalnych, chorobliwych obsesji i stanów lękowych - obecnie dają mi się trochę we znaki; wyczuwam to, ponieważ mam bardzo rozwinięty system samoanalizy, wyćwiczony na naukach rosyjskiego filozofa i mistyka z początku XX w. - Gurdżijewa - zawsze będę jedynie pseudo, semi-, a to nie może wystarczyć, bym naprawdę zaakceptował i pokochał siebie, pozbył się problemów z codziennym funkcjonowaniem, czuł się moralnie "czysty", nie przyczyniając się - nie mając w żaden sposób szkodliwego, toksycznego kontaktu ze zwierzętami, żył tak, jak tego z całego serca pragnę, szczęśliwy cieszył się pięknem przyrody, wartością samego życia, której jestem przecież cały czas świadom, a w przyszłości założył z ukochaną osobą rodzinę. Mam marzenia, pragnę realizować siebie, lecz dieta i wszystko, co pośrednio jest z nią związane, te interakcje z "dziką" częścią naszej planety, stoi trochę przeciwko mnie, a ja - jak to człowiek - egoistycznie, pysznie przyczyniam się do niszczenia, do gwałtu na cienkiej biocenozie, na takich ekosystemach, na jednostce innej niż homo sapiens. Pomocy - błagam o słowa wsparcia, pocieszenia lub rady, konkrety, jak rzeczywiście zostać weganinem, co nada temu sens, jest właściwe i wartościowe.

Z góry dziękuję i przepraszam, jeżeli coś w moim poście obraziło Państwa poglądy, było nie na miejscu,
Q.
 
 
va
[Usunięty]

Wysłany: 2009-03-29, 15:32   

edit <przytul>
Ostatnio zmieniony przez va 2009-03-29, 15:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
bartek.z 
Natchniony Veg
gorau arf, arf dysg



Wiek: 34
Posty: 135
Skąd: Wa{rsza}wa
Wysłany: 2009-03-29, 16:16   

to co piszesz jest jakby echem moich i pewnie nie tylko moich mysli ale echem o znacznie silniejszym natężeniu. Przechodziłem, przechodze i będę przechodził przez podobne niepewności i problemy ale staram się, żeby nie zaburzyły one mojego spokoju - kocham spokój ponad wszystko. moja rada jest taka, żebyś nie popadał w obłęd, toleruj błędy i niedoskonałości. Jak piszesz jesteś świadomy ekstremalnego charakteru swojego podejścia - to jest klucz do rozwiązania tego problemu, masz go w ręku, wiesz, że to skrajne podejście Cię zjada. Nie umiem powiedzieć jak rozwiązać ten problem, bo to chyba kwestia Twojej wrażliwości (a nie diety) ale może pomoże Ci świadomośc, że nie jesteś jedyny, który boryka się z takim problemem(też chcę żyć w świecie nie wykorzystującym zwierząt ale rozumiem, że nigdy tego celu w pełni nie osiągnę i jest mi z tym ok) Wybrałeś sobie wymagającą drogę - weganizm w mięsnym świecie(jak i ja) więc zaakceptuj konsekwencje - sam niechętnie to robię i czasem popadam w ekstrema siedząc godziny na przeglądaniu surawki byle by tylko zatrzymać jak najwięcej składników pokarmowych w jedzeniu.

Wiesz, ja jakiś miesiąc temu myślałem bardzo negatywnie i podobnie do tego jak Ty o swoim weganiźmie - myślałem tak, bo czułem sie fizycznie źle i nie mogłwm na to nic poradzić, okazało się, że brakowało mi magnezu o czym nigdy w zyiu bym nie pomyślał, zasuplementowałem (wbrew swoim zasadom, suplementacja to dla mnie inwalidztwo) i jestem odrodzony. Szukaj i znajdź przyczynę swojego złego (tego fizycznego, pisałeś, że jesteś chory) samopoczucia. Napisz co jest nie tak, forumowicze pomoga.

I nie znalizuj tak bardzo i tak negatywnie swoich postów (kolejne ekstremum), zdolność samoanalizy potrafi być równie destrukcyjna co rozwijająca (więcej w książce "Potęga teraźniejszości" E. Toole). Napisałeś bardzo ciekawego posta, który mnie trochę nauczył (zrujnowałeś moja miłośc do Białego Jelenia :cry: kurcze nie wiedziałem, że to sam łój). Dzięki.

"Wyluzuj" a będzie stopniowo lepiej. Życze powodzenia.
 
 
tęczowa
[Usunięty]

Wysłany: 2009-03-29, 17:18   

Qliphoth, aż się popłakałam.
nie wiem od czego zacząć,więc zacznę od początku-piszesz że masz chorą skórę.
ja też miałam kiedyś straszne problemy ze skórą,złaziła mi płatami,miałam parchy,przez sen rozdrapywałam sobie brzuch i uda do mięsa.dermatolog i alergolog faszerowali mnie lekami,musiałam smarować się róznymi chemicznymi shitami-nic nie pomagało.stawiałam wtedy pierwsze kroki w wegetarianizmie i żarłam byle co.gdy zaczęłam jeść racjonalnie,kłopoty ze skórą minęły(wróciły,gdy przez pewien czas jarałam).
tak jak Ty,też chodziłam do psychologa-głodziłam się=miałam anemię=spałam non stop=było do dupy.
było mi wstyd,gdy chciałam dla świętego spokoju zjeść miecho-tak jak Ty miałam schiza na punkcie "czystości".
gdy skończyła się faza czystości,nadszedł czas na fazę syfu-co prawda nie skończyłam z wegetarianizmem,ale za to zaczęłam chlać najgorsze syfy do oporu,doszły jeszcze do tego problemy w domu,łykanie dziwnych rzeczy.przełom nastąpił w styczniu tamtego roku-byłam na koncercie gdzie wszyscy byli nachlani,obleśni,"pseudointeligentni"-gdy patrzyłam na nich,chciało mi się rzygać,bo wiedziałam że jestem taka sama jak oni(tylko trzeźwa).od temtego momentu zaczęłam się zmieniać wewnętrznie-powoli,ale jednak.uspokoiłam się trochę,ale nadal bywały momenty w których nienawidziłam siebie i innych,a zaraz czułam w sobie miłość do całego wszechświata.masakra.
tak naprawdę skończyło się to w sierpniu 2008-wtedy przeszłam na weganizm,życie zaczęło mi się układać(a raczej ja zaczęłam je układać),zaczęłam medytować,wywaliłam z siebie syf psychiczny który mnie truł.i teraz jest naprawdę dobrze.
Qliphoth napisał/a:
Otóż jestem biednym, głupim i chorym siedemnastolatkiem

wcale nie.jesteś mądrym i wrażliwym człowiekiem,którego skóra w końcu wyzdrowieje,gdy wyzdrowieje też jego dusza.
nie pozwalaj sobie "chłopaku" na autodestrukcje(jakkolwiek banalnie by to nie brzmiało).całego świata nie zmienisz,więc pracuj nad tym,na czym możesz i nie zadręczaj się niedoskonałością swoją.(jak to powiedział pewien baaardzo fajny filozof-Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego.)
mi pomogło właśnie wkręcenie się w filozofię,medytacje i relogioznawstwo.
może Ty też spróbuj?aha,bartek.r, ma rację że za wieloma problemami stoi brak czegoś w organiźme,więc myślę że warto na swoje problemy spojrzeć też pod tym kątem.
ściskam serdecznie
 
 
Qliphoth 
Pilny Veg
In Hoffnung verloren



Wiek: 27
Posty: 28
Skąd: Tuchola
Wysłany: 2009-03-29, 18:53   

Dziękuję za odpowiedzi, ciepłe słowa wsparcia i pocieszenia. Obecnie czuję się trochę lepiej, co jest właściwie naturalne dla stanu depresji, w jakim się znajduję: skrajność i brak emocjonalnej równowagi, chwile euforii, które przeplatane są chwilami czarnej rozpaczy itd. Co do chorowania, to sądzę, że zarówno melancholia, jak dawniej nazywano depresję, jak i przypadłości czysto fizyczne - osłabienie organizmu i słaba odporność, bóle głowy, wypadanie włosów, skurcze mięśni etc. - są wynikiem braku odpowiednich witamin, makro- i mikroelementów. Mam nadzieję, że wystarczy tu odpowiednia suplementacja, którą suma summarum również uważam za rodzaj "inwalidztwa". Jednak czegóż nie robi się dla zdrowia...

Skoro tak bardzo kocham życie - w ten sposób myślałem, pocieszałem się po napisaniu powyższego posta - i zależy mi na wieli rzeczach, nie powinienem rezygnować, poddawać się. Nawet jeśli byłoby to obłudne, warto chyba myśleć, że robi się tyle, ile można, aby uspokoić sumienie. Nie mogę dziś przestać używać balsamu Lirene, który najlepiej mi służy, jednak nie poprzestanę w poszukiwaniach zamiennika firmy znajdującej się na Państwa liście (stan mojej cery uległ już polepszeniu dzięki odpowiedniej diecie, jednak mimo to nie aż tak, abym mógł zaprzestać codziennej pielęgnacji, nie uważam więc, by kiedykolwiek się coś w tej kwestii drastycznie zmieniło; by dieta rozwiązała ostatecznie moje problemy). Nie będę bojkotować wegańskich produktów firm, które wykorzystują również zwierzęta - pozwolę sobie na wiarę, że da to im sygnał do produkcji większej ilości produktów zgodnych z naszymi przekonaniami. Nie mogę od razu zmienić wszystkiego, zastosuję więc metodę małych kroczków, wierząc, iż będzie lepiej.

Co do Białego Jelenia to informację tę wyczytałem gdzieś na tym forum, bo sam wcześniej również nie zwracałem na to uwagi. Po więcej informacji radzę skorzystać z forumowej wyszukiwarki.

W tej chwili czuję, że w jakiś sposób rozwiązałem część trudności, które właściwie sam przed sobą postawiłem, ale jeżeli znów będę miał taką potrzebę, zapewne odkopię ten temat, aby znów zrzucić z siebie część psychicznego obciążenia, o ile moderatorzy go wcześniej nie zamkną bądź nie zablokują mi możliwości wypowiedzi (tzw. "ban"). Co prawda nie uporządkowałem jeszcze wielu kwestii, m. in. moralności, dobra i naturalności jedzenia czy niejedzenia mięsa (do którego i tak nie powrócę, bo po prostu nie lubię oraz się odzwyczaiłem :-P ), doboru naturalnego, ewolucyjnych przystosowań, jednak liczę, że dalej czytając wypowiedzi z tego forum, zgłębiając wiedzę weń zawartą i zwyczajnie żyjąc, "płynąc" powoli zrozumiem i osiągnę psychiczną równowagę oraz tę pożądaną "czystość", będę żyć kiedyś na taki sposób, w jaki tego pragnę bez wyrzutów sumienia, poczucia winy.

Być może nie będę się aktywnie udzielał, jedynie czytając, kiedy zaś poczuję taką potrzebę, na pewno wyrażę swoją opinię.

Zatem ponownie dziękuję za chęć wsparcia, uwagę etc., i pozdrawiam serdecznie,
Q.
 
 
kiszony 
Łamacz Klawiatur



Wiek: 28
Posty: 289
Skąd: graudenz
Wysłany: 2009-03-29, 19:07   

atopowe zapalenie skóry jest masakryczne... moja kuzynka jest na to chora, trochę wiem na ten temat i współczuję. nie wiem czy da się to do końca wyleczyć, ale na wszystko znajdzie się jakiś sposób, chociażby żeby to załagodzić.

jesteś młody, ambitny i wiesz czego chcesz więc masz jeszcze duuużo czasu przed sobą żeby zidealizować swoje życie. wszystko od razu piękne nie jest. nie każdy od razu zostaje weganinem i nie każdy w ciągu jednego dnia jest zrobić swoje życie idealnym.
a Ty od roku jesteś wege. niektórzy przez rok odstawią tylko mięso, bez ryb, a kolejne kilka lat zajmuje im odrzucenie ryb. w ciągu tego roku widać że poczyniłeś duże postępy i jak tak dalej pójdzie na pewno osiągniesz to czego chcesz. tylko potrzeba czasu i cierpliwości.
za dwa lata prawdopodobnie wyjedziesz na studia do większego miasta a tam nie ma problemu z przejsciem na całkowity weganizm bo wszystko wszędzie można kupić.
jak na razie skoncetruj się na tym, co mozesz zrobić w swojej obecnej sytuacji.
musisz uwierzyć w to że uda Ci się osiagnąć to co chcesz. za rok, dwa, albo więcej.
a na razie... hmm. jeśli w jakimś produkcie jest żelatyna a nie ma podobnego produktu bez tego, to to kup. szczerze mówiąc świat się przez to nie zawali, a i tak zjadając serek z żelatyną czynisz o wieeeele mniej szkody zwierzętom niż byś zjadł parówkę.
btw. taka głupia wczorajsza akcja gaszenia światła na godzinę. nawet jeśli jest raz w roku i ludzie chcą coś zrobić dla świata i to robią to należą im się pochwały.
tak samo Ciebie według mnie powinno się chwalić za tą determinacje i chęć zrobienia czegoś dla dobra zwierząt, mimo że nie jesteś w stanie tego zrobić.

tęczowa napisał/a:
Qliphoth napisał/a:
Otóż jestem biednym, głupim i chorym siedemnastolatkiem

wcale nie.jesteś mądrym i wrażliwym człowiekiem,którego skóra w końcu wyzdrowieje,gdy wyzdrowieje też jego dusza.

dokładnie. spójrz na swoich kolegów. prawdopodbnie na przerwie jedzą kanapkę z szynką. dalej twierdzisz że jesteś biedny i głupi? jesteś mądry bo jesteś świadomy tego co robisz, tego co jesz i tego co chcesz osiągnąć w życiu. a biedny nie jesteś, bo lepiej zrobić sobie jakiś problem, dążąc do celu niż zrezygnować z marzeń tylko dlatego, że trzeba się poświęcić.

nie wiem czy mój post wyszedł z sensem, ale whatever.

powodzenia! ; )
 
 
cedar 
Veg nad Vegami
ż~ó~ł~t~e kfiaty;)



Wiek: 34
Posty: 197
Skąd: RaJ
Wysłany: 2009-03-29, 23:30   

Miło, że Jesteś wśród nas Qliphoth((:
(ja też jestem niedoskonała;)-rozpisałam się, że ho ho i tuż przed zatwierdzeniem odpowiedzi skasowałam całą wiadomość :lol: )
Więc tak po krótce;) Jesteś bardzo mądry! Masz w sobie dużo ciepła i wrażliwości, dużo marzeń, celów i dobroci w sercu! Stawaj się lepszym, a cały świat też będzie lepszy dzięki Tobie!!! Zobacz ilu nas tu jest, wszyscy się bardzo staramy;) jak Ty:)) I udaje się nam, więc dlaczego Tobie miało by się nie udać!???;)) (przepraszam za wykrzykniki nie chcę Cię skrzywdzić:))
♥JESTEŚ KIMŚ WYJĄTKOWYM!!!♥
Masz tu dużo Przyjaciół... wiele informacji... Przyuważ co jadają weganie. Od siebie radzę mało przetwarzać... na początek może sie to wydawać trudne jednak jest możliwe.. pomaga na problemy ze skórą (doświadczenia własne). Nie jadać co popadnie... "Równoważyć" owoce krajowe, cytrusy, warzywa zielone, nacie, zioła, cebulowe, korzeniowe, nasiona oleiste, orzechy, zboża- rozwiń poszczególne & wszystko w wersji jak najwięcej na surowo, b12, zapraszam na forum witariańskie:))
Depresja minie:)) Powróci zdrowie i szczęście:)) Jednym przychodzi szybciej, drugim troszkę wolniej jednak zawsze warto;)) Tulę, jesteśmy przy Tobie...:))

www.youtube.com/watch?v=m...feature=related
www.youtube.com/watch?v=t...feature=related
www.youtube.com/watch?v=1roi45o07BI
 
 
 
sylwia 
Veg Do Potęgi
"ta zła"



Pomogła: 3 razy
Wiek: 38
Posty: 3100
Skąd: Sz-n
Wysłany: 2009-03-30, 09:07   

Qliphoth napisał/a:
osłabienie organizmu i słaba odporność, bóle głowy, wypadanie włosów, skurcze mięśni etc. - są wynikiem braku odpowiednich witamin, makro- i mikroelementów.

jeżeli cierpisz na depresję, to może być jej pośredni efekt, niekoniecznie niedobory.

Qliphoth napisał/a:
Zakrawa to u mnie trochę na obłęd, ale powoli zbliżałem się do ideału.

NIE MA ideałów. można się do nich zbliżyć- mniej lub bardziej, ale nigdy nie osoągnie się czegoś takiego. im szybciej pogodzisz się z myślą, że TY to TY, a nie jakiś wyśniony, nieosiągalny byt, tym lepiej dla Ciebie i sądzę że tym szybciej uda Ci się
Qliphoth napisał/a:
zwyczajnie żyjąc, "płynąc" powoli zrozumiem i osiągnę psychiczną równowagę oraz tę pożądaną "czystość", będę żyć kiedyś na taki sposób, w jaki tego pragnę bez wyrzutów sumienia, poczucia winy.


Qliphoth napisał/a:
Gdzie postawić granicę

nikt tutaj nie odpowie Ci na to pytanie w sposób stysfakcjonujący CIEBIE. Granicę każdy ma indywidualną, i każdy decyduje sam o tym, ile chce i może zrobić, więc
odpowiedzi na pytania:
Qliphoth napisał/a:
Czy zmienić sposób myślenia? Czy człowiek jako biologicznie najlepiej rozwinięty gatunek, ewolucyjnie dominujący ma prawo wykorzystywać inne i słabsze? Czy jeśli kocha się życie, piękno przyrody, blask słońca i miriadę innych cudów natury, trzeba usprawiedliwiać się bajkami i mrzonkami - świętymi księgami, ustawodawcami, bezsilnością? Czy trzeba być twardym, gruboskórnym? Czemu moralna czystość musi być okupowana takimi wyrzeczeniami, najlepiej - najszczerzej - śmiercią chyba?

musisz znaleźć sam...
Pozdrawiam :)

P.S. Jak na "głupiego siedemnastolatka" masz niezwykle zaawansowany styl pisania...
_________________
TESTUJĘ PRODUKTY ALPRO-SOYA

Sklep Sail and Rock, aplinus, campus, plecaki, śpiwory, namioty

Alternatywa – cudna sprawa- można zaprzeczyć wszystkiemu; bierzesz zwykła, nudną rzecz, jak medycynę, naukę, czy edukację i tworzysz alternatywę, gdzie wszystko jest odwrotnie; normalna medycyna opiera się na badaniach, alternatywna na zgadywankach, przeczuciach i wewnętrznym głosie. To takie duchowe...
Ostatnio zmieniony przez sylwia 2009-03-30, 09:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Jędruś 
Veg przez duże V



Pomógł: 35 razy
Posty: 1628
Skąd: Ziemia Ognista
Wysłany: 2009-03-30, 09:52   

Witam Quliphoth

Jeżeli chodzi o atopowe zapalenie skóry to fachowcem o tej sprawy jest Aisha, ona miała kiedyś to schorzenie.

Na początek proponuje abyś napisał tutaj swój tygodniowy jadłospis.
Dla porównania podaje ci swój (link poniżej):
http://www.forumveg.webd....2-vt2050,15.htm

Pozdr.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty.
NO spam
 
 
Qliphoth 
Pilny Veg
In Hoffnung verloren



Wiek: 27
Posty: 28
Skąd: Tuchola
Wysłany: 2009-03-30, 13:55   

Hmmm, widzę, że pomimo iż poczułem się lepiej, nadal pojawiają się tutaj rady w sprawie mojego stanu zdrowia. Dziękuję za taką chęć pomocy :-)

Do ostatniego weekendu nie zdawałem sobie sprawy z możliwych niedoborów B12, której nigdy wcześniej nie suplementowałem. Łykam za to magnez, jako że żyję w dużym stresie, przemęczeniu... Poza tym myślę, że odżywiam się w miarę prawidłowo, przed przejściem na wegetarianizm dużo naczytałem się o szkodliwości dłuższego przetwarzanie żywności, zwłaszcza smażenia, jednak czasem nie potrafię odmówić sobie kotleta z soi, soczewicy czy selera obtoczonego w mące i smażonego bez tłuszczu na poliflonowej patelni z Allegro albo marchewkowego gofra z mąki ryżowej lub gryczanej bez cukru.

Przy wzroście ok. 178 cm ważę 55 kg. Wiem, że to lekka niedowaga.

Ogólnie rzecz biorąc staram się codziennie zjeść jakieś dwie miski warzyw, stawiam na różnorodność i wariacje do potraw niewegańskich. Muszę się przyznać, iż inspirację znajduję dość często na różnych blogach kulinarnych, mam zresztą nawet własny. W każdym razie nie podam mojego właściwego jadłospisu, a tylko w przybliżeniu najczęściej pojawiające się w moim menu posiłki i ogólny czas, kiedy je spożywam (a staram się regularnie; rozbieżności czasowe są efektem przede wszystkim weekendów, gdy budzę się trochę później niż zwykle). Nie zawsze spożywam też drugie śniadanie i podwieczorek.

1. Poniedziałek:

a) śniadanie (4:00-6:15)

1 wafel ryżowy Sonko (naturalny/ze słonecznikiem/papryką/cynamonem/pestkami dyni/dzikim ryżem/wiesiołkiem - innych nie jadam), 2-3 liście kapusty białej głowiastej, plaster pomidory, ok. 10 g korzenia selera naciowego, 2-3 plasterki marchwi, ćwierć cebuli, przyprawy: pieprz kolorowy, suszona nać pietruszki, bazylia i tymianek

woda mineralna Aqua z plastrem cytryny

b) drugie śniadanie (7:00-9:00)

1 średnie jabłko

c) obiad (13:00-14:00)

bulion warzywny (kapusta biała i czerwona głowiasta, kawałek pora, kawałek selera, korzeń pietruszki, kawałek pomidory) z surową lekko podduszoną brukwią i mieszanką przypraw samodzielnie skomponowaną w curry: pieprzem kolorowym, tymiankiem, nacią pietruszki, chilli, bazylią, rozmarynem, estragonem, korzeniem imbiru i gałką muszkatołową

czerwona herbata

d) podwieczorek (15:30-17:00)

pół utartej marchwi, jedno utarte jabłko, kilka łyżek gotowanego siemienia lnianego, cynamon, imbir, gałka muszkatołowa

e) kolacja (17:30-19:00)

wafel ryżowy Sonko, kawałek kiszonego ogórka, pasztet z fasoli, pomidory i jabłka (zmiksowane i zapieczone)

czerwona herbata

2. Wtorek:

a) śniadanie:

jabłko potarte, wafel ryżowy pokruszony, garść rodzynek i orzechów włoskich ze związkami siarki Bakallandu :-P

zielona herbata z cytryną

b) drugie śniadanie

1 średnie jabłko

c) obiad

barszcz czerwony: lekko podgotowane pokrojone na kawałki buraczki, marchewka, pomidorek z ulubionymi przyprawami (curry), łyżką oliwy extra vergine i makaronem ryżowym TaoTao

woda mineralna Aqua z cytryną

d) podwieczorek

sałatka ryżowa: trochę brązowego ryżu, garść kukurydzy z puszki, kilka kawałków świeżego ananasa (ostatnio z puszki :( ), grzybki mung albo pieczarki, troche mieszanki olejów roślinnych "Oliwer", przyprawy

sok z ananasa z wodą mineralną Aqua, plastrem cytryny i odrobiną potartego jabłka

e) kolacja

wafel ryżowy ze zmiksowaną białą kapustą głowiastą, marchewką, selerem, porem, korzeniem pietruszki, świeżym ogórkiem

czerwona herbata

3. Środa:

a) śniadanie

kilka garści płatków kukurydzianych z rodzynkami i orzechami włoskimi z Bakallandu

czerwona herbata z cytryną

b) drugie śniadanie

1 średnie jabłko

c) obiad

I WERSJA

makaron ryżowy TaoTao z mrożonym szpinakiem np. Hortexu, cebulą, czosnkiem i pieprzem kolorowym

II WERSJA

gotowane pierogi ze szpinakiem z mąki ryżowej (mąka, szpinak, woda, olej Oliwer lub oliwa extra vergine, cebula, czosnek przyprawy)

woda mineralna

d) podwieczorek

kiwi duszone z siemieniem lnianym

e) kolacja

wafel ryżowy z pastą buraczano-selerową

4. Czwartek:

a) śniadanie

wafel ryżowy z warzywami (biała kapusta, seler, marchew, ogórek kiszony lub świeży, kapusta kiszona)

czerwona herbata

b) drugie śniadanie

1 średnie jabłko

c) obiad

naleśniki z mąki ryżano-gryczanej ze szpinakiem/piure brukwiowym lub fasolowym/twarogiem (jeśli nie mam aspiracji wegańskich)

d) podwieczorek

budyń czekoladowy (woda, kasza manna, kakao, rodzynki, czasami 1-2 łyżeczki cukru brązowego)

e) kolacja

wafel ryżowy z warzywami

5. Piątek:

a) śniadanie

wafel ryżowy z warzywami

czerwona herbata

b) drugie śniadanie

1 jabłko

c) obiad

kasza gryczana z warzywami (samodzielna surówka z kapusty kiszonej, ogórka kiszonego, pomidory, marchewki), własnoręcznie ulepiony kotlet z soi/soczewicy/kapusty białej/selera/fasoli

woda mineralna z cytryną

d) podwieczorek

zapiekanka z mąki gryczanej lub żytniej razowej z warzywami, coś jak wegańska pizza

e) kolacja

brak - łączę z nią podwieczorek zjadany w miłym towarzystwie ok. godziny 18

6. Sobota:

a) śniadanie

wafel ryżowy z warzywami

b) drugie śniadanie

1 jabłko

c) obiad

ryż brązowy z mrożonymi brokułami lub takąż brukselką/mieszanką warzywną (marchew, por, seler, kalafior)

d) podwieczorek

sałatka owocowa: pomarańcza,kiwi, ananas, banan, jabłko, czasem gruszka

e) kolacja

wafel ryżowy z warzywami (piure brokułowe?)

7. Niedziela:

a) śniadanie

wafel ryżowy

b) drugie śniadanie

1 średnie jabłko

c) obiad

podsmażone sajgonki nim z warzywami z papieru ryżowego TaoTao z sosem sojowym tej firmy

d) podwieczorek

1 jabłko

e) kolacja

wafel ryżowy z warzywami

Zdaję sobie sprawę, iż może wyglądać to niezbyt różnorodnie, jednak tworzę z warzyw wiele różnych sałatek, za każdym razem zmieniając proporcje. Czasem trafi się rzodkiewka z supermarketowej promocji, innym razem hiszpańskie truskawki albo zielony groszek z puszki. Podstawą mego pożywienia są jednak surowe: jabłka, kapusta biała głowiasta, marchew, korzeń pietruszki, seler i por, bez których obejść się nie mogę. Zjadam zarówno bakalie jak i siemię lniane, czasem (2-3 razy na tydzień) do posiłku dodaję ocet jabłkowy, a np. do piątkowo-wieczornego fast-fooda używam nieraz drożdży. Od tego tygodnia zaczynam suplementację B12, mam też zamiar zainteresować się hodowlą kiełków. Myślę, że moje problemy z czasem się rozwiążą i naprawdę wierzę, że w przyszłości będę szczęśliwym, spełnionym człowiekiem ze świadomością, iż dla swoich ideałów zrobił wszystko, co zrobić był w stanie :-)

Sylwio, piszesz o niemożności stania się swoim ideałem. Masz rację, tylko że tak trudno zaakceptować samego siebie :(

Kiszony, też wziąłem udział w tej akcji gaszenia świateł, mimo iż nie postrzegam tego jako coś bardzo wartościowego. Człowiek powinien nauczyć się samemu odpowiedniej gospodarki, oszczędzania, choćby pamiętając, że po nim przyjdą inni, i przedsiębrać odpowiednie kroki każdego dnia, nie zaś tak "pod publiczkę", jak podobne akcje mogą z daleka wyglądać.

Nie mogę nie widzieć komplementów, które są mi tutaj prawione. Może i nie jestem mało inteligentny, jak pisałem, jednakże kiedy próbuję czasem spojrzeć na swoją sytuację z boku, obiektywnie, mimo ze rozumiem absurdalność swoich zachowań, sztuczność niektórych problemów, dalej nie potrafię z nich wyjść. Ot, staram się poprawnie pisać po polsku, przeczytałem kilka książek, a zbyt duża wrażliwość oraz zdolność empatii doprowadziły do wykształcenia się takiego a nie innego światopoglądu. Nie jest to jednak nic ponadprzeciętnego bądź w jakikolwiek sposób nobilitującego.

Q.
Ostatnio zmieniony przez Qliphoth 2009-03-30, 13:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Hikikomori 
Ostoja Wiedzy



Pomogła: 2 razy
Posty: 563
Skąd: z szafy
Wysłany: 2009-03-30, 15:31   

"Nie jest to jednak nic ponadprzeciętnego bądź w jakikolwiek sposób nobilitującego.
Q."
A na dodatek skromny;]

Podobne rozterki obskoczyły mnie kilkanaście lat temu i do tej pory nie opuściły. Nie jest to już, tak jak w twoim przypadku, deszcz meteorów, ale nadal szarpię się ze sobą i światem (z biegiem lat pojawiło sie nawet więcej pytań). Z "piedestału wieku;)" mogę ci powiedzieć jedynie to, że możesz nigdy nie znaleźć prawdziwych odpowiedzi. Czasem najlepszym rozwiązaniem jest zaakceptowanie swojej bezradności i niedoskonałości i potraktowanie ich jako bazę, od której można się odbić. Z porad praktycznych: jeśli chcesz być weganinem i lubisz radykalne posunięcia, zbierz wszystkie skórzane rzeczy, których używałeś i wywal z wielkim hukiem albo spal (o ile tego jeszcze nie zrobiłeś;). To była dla mnie cezura, od której faktycznie zaczęło się moje wege życie;] Różne są sposoby odreagowywania psychicznego i emocjonalnego (mój nick mówi sam za siebie;), ale jeśli się chce żyć, to instynkt zawsze pomoże przetrwać. Trzymaj się ciepło i odpuść sobie czasami (w sensie przebaczenia).
Aha, spokojnie możesz przestać Państwować, chyba że zależy ci na pewnym dystansie;)
 
 
Vril
Veg Dojrzały



Posty: 46
Wysłany: 2009-03-30, 16:08   

Qlipoth, znajduję się w podobnym stanie [psychicznym] co Ty, ale z pewnością nie potrafił bym tego napisać (i tak się rozpisać). Spoko, nie jest z Tobą tak źle, z pewnością sobie poradzisz ze swoimi problemami
 
 
taffit 
VegAdmin
Pieprzony Bad Boy



Pomógł: 34 razy
Wiek: 38
Posty: 6755
Skąd: Smog Wawelski
Wysłany: 2009-03-30, 18:18   

Qliphoth, właściwie wszystko co bym chciał Ci napisać, zostało już napisane przez innych.

Może tylko zrobię skrótowe podsumowanie rzeczy najważniejszych dla Ciebie (wg mnie):

1/ Akceptacja swoich aktualnych małych niedoskonałości i dążenie do ich eliminacji, ale nie za wszelką cenę
2/ Poczucie własnej wartości za to co już zdołało się osiągnąć dla siebie i innych istot
3/ Ciągła nauka i zdobywanie wiedzy odnośnie pokarmu, który nie dość że pomaga pod względem fizycznym to i jeszcze psychicznym.

8-)
_________________
Jadasz rosół z kur wielu?
 
 
 
Jakub 
Guru Veg
takCZYtak,CALLmeJAK



Pomógł: 6 razy
Wiek: 38
Posty: 4243
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-03-30, 19:13   

Nie sztuką jest nie upaść, tylko po każdym upadku mężnie się podnieść. Nie mamy glejtu na nieomylność, nigdy nie jest tak, że nie popełniamy żadnych błędów. I to jest normalne, bo my, jako ludzie, jesteśmy niedoskonali Nie mozna od nas wymagać tego, żebyśmy byli na 100 proc., bo to 100 proc. jest zarezerwowane dla Boga, jeśli istnieje. My żyjemy i żyć powinniśmy na miarę naszych możliwości, nie naszych pragnień. Wymagaj więc od siebie tego, co możesz dać, nie wymagaj do siebie "dam wszystko", a już na pewno nie "będę doskonały". WSZYSCY JESTEŚMY HIPOKRYTAMI na pewnym poziomie. I to, choć może się wydać niezrozumiałe, jest OK. Potrzeba dużej pokory, by to zaakceptować, jeszcze więcej, by przestało nam to doskwierać.

Wiem, że książki nie zmieniają świata, ale niektóre książki, mimo swojej prostoty (nie mylić z prostactwem!), są ważne. Przeczytaj sobie "Każdy krok niesie pokój" Thich Nhat Hanha na przykład. To madra, choć króciutka książeczka, ale myślę, że może ci pomóc poustawiać pewne rzeczy na pozmiomie umysłu i spokoju ducha. Na pozmiomie praktycznym, padło wcześniej już kilka wartościowych rad.

Pozdrawiam,
j.
_________________
"Umysł jest swoją własną siedzibą
i w sobie samym może zamienić
niebo w piekło i piekło w niebo."

John Milton
 
 
va
[Usunięty]

Wysłany: 2009-03-30, 22:19   

Jadlopis nie wyglada jednorodnie ale skromnie ilościowo. ;)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - manga