Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
pseudo wegetarnianizm
Autor Wiadomość
werty
Łamacz Klawiatur


Pomógł: 6 razy
Wiek: 53
Posty: 393
Wysłany: 2011-11-11, 13:11   

raman napisał/a:
...

Wcale mnie przekonuje mnie twoja wypowiedź wręcz przeciwnie , z tym miechem to już całkowita przegięcie - nie chciałbym aby moi młodzi czytali takie postów i brali z tego przykład.
Po ok.11 latach weganizmu powiem delikatnie to banialuki i wielki shit.
Wybieraj albo ,albo , zdecyduj się na coś.

raman napisał/a:
Gdy człowiekowi czegoś brak instynkt samozachowawczy przejmuje władzę nad super ego. Grill nad ogniskiem, karkówka i....Pozostaje kwestia pichcenia

itp.itd

Widać od razu , że nie kontrolujesz tego co robisz - najprostsza wymówka j.w.
Wstydziłbym się przed samym sobą.Też pracowałem w najróżniejszych częściach i to nie tylko kraju - zawsze wychodziło - najwazniejsze widomo co jest

raman napisał/a:
Dziś znów jestem na diecie wegańskiej w 90%. Mięsa znów nie
potrzebuję. Czasem ugryzę kawałek sera. Zjem potrawę z jajkiem. I nie
ma problemów, nawet jeśli na śniadanie ciągle jest kawa:)

Dla mnie to żaden weganizm , nawet umiarkowany.
Po prostu i najnormalniej w świecie żywisz się jak tzw.skoczek - wszystkożerca w zależności od sytuacji ,instynktownie - obecnie wielu jest takich chyba taka moda - coś w stylu instynktownego żywienia itp.- więc żaden to weganizm , nawet czasowy weganizm ( w ogóle co to zatwór słowny , uspokający sumienie) ale taka postawa wystawia prawdziwych wegan na pośmiewisko zwłaszcza wśród zatwardziałych mięcholi - i później jak zwykle słychać teksty wstylu : "a nie mówiłem ten weganizm to jedno wielki gówno stek kłamstw i bredni "

Człowiek ma rozum - można przygotować sobie posiłek poprzedniego dnia ,namoczyć kaszę itp , ugotować fasolką, itp. mieć przy sobie wcześniej namoczone orzechy , migdały , orzechy zimne nawet te gówniane smażone na łuszczu w puszcze z sola to nawet na wiosce indyjskiej są dostępne -zresztą jest taka olbrzymia ilość możliwości w zależności o regionu
świata ,ze szkoda wymieniać - zresztą pierogi z kapustą i grzybami w biedrunce wegańskie też są - wiec nie płacz i się nie tłumacz, nawet płatki owsiane błyskawiczne wystarczy zalać wrzątkiem dodaćbakalie , orzechy,nasiona i pożywny posiłek gotowy.Dodatkowo można zawsze kupić mrożonki warzyw lub coś w puszce groszek , fasola ,kukurydza nawet w biedrunce :-) - tylko aby to nie weszło w nawyk
Na szybko chleb posmarować pastą z orzechów lub szybko wrzucić na sokowirówkę kilka jabłek i marchewki ( małe podręczne wersje są dotępne prawie wszędzie ).
istnnieke jeszcze cos takiego jak zimniaki - zresztą proste i łatwe posiłki to nic trudnego w dobie mikserów , rozdrabniaczy itp.

Nie dajesz rady nie umiesz się zorganizować , nie zastanawiasz się co będzie później, zostań przynajmnie przy wegetarianizmie i ów promuj , zostaw w spokoju weganizm i go nie kompromituj.

Właśnie takie skoki z anemii do dobrego samopoczucia maja właśnie wszystkożercy ,którzy po prostu nie dbają o to co wrzucają w siebie,bez krzty zastanowienia zapijają wszytko kawą ( choć to bardzo wspinały napój ) lub piwem ( tez dobra rzecz ) .

raman napisał/a:
Bo weganizm na odwal się zwyczajnie nie wychodzi
.

NAPISZ ,ŻE TOBIE NIE WYCHODZI
Kurana ręce opadają jak się coś takiego czyta - a później ludziepłaczą lub się śmieją.
Sorrki za czsami ostre słowa ale się podpaliłem ;)
Ostatnio zmieniony przez werty 2011-11-11, 13:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kama122 
Natchniony Veg


Wiek: 25
Posty: 101
Skąd: Świecie
Wysłany: 2011-11-11, 20:13   

W związku z tym co napisał Werty, przypomniało mi sie o mojej kolezance, ktora po ponad mies. wegetarianizmu dostała anemii i zaczeła jesc mieso (lekarz jej "kazał"). Od niedawna (2-3tyg) znowu jest wege i tez ma anemie... W sumie to jej sprawa czy mięso je czy nie, ale najgorsze jest to, ze ciagle gada ze nie je miesa i jesc nie bedzie, mimo, ze ma anemię... Ludzie przewracają oczami i pukają się w czoło, uwazaja ją za idiotke i przy okazji wyrabiają sb zdanie o wegetarianach...

Nie wystarczy samo niejedzenie miesa, trzeba je czyms zastępować, zmienic swoją dietę i troszke myslec :)
 
 
leaf. 
Veg nad Vegami
młoda roślinożerna



Posty: 189
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-11-11, 20:14   

Kama122 napisał/a:
i troszke myslec :)


To chyba najtrudniejsze zadanie ;)
_________________
"Tak więc żyję bez tłuszczów, bez mięsa czy ryb, ale czyniąc tak czuję się całkiem nieźle. Zawsze wydawało mi się, że człowiek nie narodził się, aby być drapieżnikiem"
- Albert Einstein


vegan <3
 
 
sincerity
Veg Do Potęgi


Pomógł: 8 razy
Posty: 2739
Wysłany: 2011-11-11, 20:41   

Anemia się nie tworzy w tydzień od wegetarianizmu. Oznacza długotrwały problem na mięsożerstwie. Na to by się należało popukać w czoło najpierw. Gdyby tak łatwo było się wpędzić w niedobory, to każdy z nas byłby na granicy życia i śmierci przynajmniej kilka razy w roku, bo zdarzają się przecież okresy, w których jada się gorzej, nie zwraca uwagi, czasem wcale nie odżywiając się z głową, bo stres, bo brak czasu, bo coś tam, itd.
_________________
Some are born to sweet delight,
Some are born to endless night.

 
 
Kama122 
Natchniony Veg


Wiek: 25
Posty: 101
Skąd: Świecie
Wysłany: 2011-11-11, 21:13   

Racja, Sincerity... Najgorsze jest, jak ktos chce byc wege, ale mu "nie wychodzi"... i potem są problemy typu anemia. Albo zwala wszystko na wegetarianizm...

Leaf :-)
 
 
wawrzyn 
Veg Dojrzały


Wiek: 38
Posty: 67
Skąd: Kraków
Wysłany: 2011-12-27, 10:41   

Kama122 napisał/a:
przypomniało mi sie o mojej kolezance, ktora po ponad mies. wegetarianizmu dostała anemii i zaczeła jesc mieso (lekarz jej "kazał"). Od niedawna (2-3tyg) znowu jest wege i tez ma anemie..


Ja znałem 2 dziewczyny którym anemia przeszła jak zostały wege.

Fajni są ludzie co czuli się chorzy po byciu wege np. 5 dni:)

Co do pseudo-wegetarian.
Moim No.1 jest gość który promuje się na czołowego polskiego weganina, a na imprezach nakłada sobie mięso na talerz. Ale go nie zjada. Tylko rozgrzebuje tak żeby nikt się nie zorientował z otoczenia że mięsa nie jada :megapolew:
_________________
http://www.gryzonie.viva.org.pl
Ostatnio zmieniony przez wawrzyn 2011-12-27, 10:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
leaf. 
Veg nad Vegami
młoda roślinożerna



Posty: 189
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-12-27, 10:46   

wawrzyn napisał/a:

Fajni są ludzie co czuli się chorzy po byciu wege np. 5 dni:)


O tak, wszystkie objawy przypisuje się wtedy jedzeniu. A później taka osoba dumnie oświadcza, że gdyby była wege to byłaby chora, ale na szczęście w porę się opamiętała :roll:
_________________
"Tak więc żyję bez tłuszczów, bez mięsa czy ryb, ale czyniąc tak czuję się całkiem nieźle. Zawsze wydawało mi się, że człowiek nie narodził się, aby być drapieżnikiem"
- Albert Einstein


vegan <3
 
 
Martuśka 
Veg nad Vegami


Wiek: 41
Posty: 182
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-12-27, 13:23   

Pozytywne motywowanie według mnie jest dobre (innych i siebie).
Jeśli ktoś z mięsa je tylko ryby to już trzeba wspierać i chwalić, stopniowo
takie osoby poznają argumenty za odrzuceniem ryb (choćby o ciężkich zanieczyszczeniach, jeśli etyczne nie przekonują). Dlatego podoba mi się termin semiwegetarianizm - znalazłam go w czyimś poście, trochę został skrytykowany, ale taka "etykietka" pozwala się z czymś zidntyfikować, obrać kierunek (a że człowiek zwierzę stadne i potrzebuje przynależeć).

Potem jak doświadczenie często pokazuje (wyczytałam w postach na forum) wegetarianie powoli porzucają nabiał, jajka.

Mam ciocię, która w wieku 48 lat w jadłospisie pozostawiła tylko ryby i owoce morza.
I też nie jadła tego codziennie jak to bywa z kotletami, wędlinami i bitkami. Wszystkim mówiłam, że jest wege, bo nie znałam określenia semi wege, a w mojej opinii warto było podkreślać jej sposób odżywania bo była dobrym (poważ(a)nym) przykładem nawet dla osób dojrzałych wiekowo. Po kilku latach przestała jeść i ryby. Pozostały krewetki i małże . Nadal opowiadam o niej jako o wegetariance (w skrócie). Dziś ma 58 lat. Jest zdrowa, szczupła, elastyczna, energiczna, ma bardzo otwarty umysł. Dobrze ją przedstawiać rodzinie i znajomym, nawet jeśli w rzeczywistości jest semiwege.
 
 
yuka66 
Veg nad Vegami



Pomogła: 2 razy
Posty: 224
Skąd: Kopenhaga
Wysłany: 2011-12-27, 17:32   

Tez tak mysle. Chwale tez osoby, ktore ograniczaja jedzenie miesa do dwoch dni w tygadniu na przyklad.
 
 
vanilla 
Veg Niebanalny


Wiek: 40
Posty: 78
Skąd: Łódź
Wysłany: 2011-12-28, 08:24   

Moja czarowna kuzynka kiedyś powiedziała, że też próbowała nie jeść mięsa, ale już po kilku dniach mdlała.
Jak to usłyszałam to też mało nie fiknęłam.
 
 
Tofferina
[Usunięty]

Wysłany: 2011-12-28, 10:08   

Zapewne kolejna ,,ziemniaczana" wegetarianka :-)
 
 
MartaEK 
świerzak

Posty: 1
Skąd: Kraków
Wysłany: 2020-08-12, 08:59   

Ja nie jestem Vege, ale staram się ograniczać mięso i próbować nowych smaków oraz kombinacji. Pomijając kwestię humanitarne przy uboju zwierząt, mięso nie jest teraz tak dobrej jakości jak kiedyś.
_________________
Zajrzyj na mojego bloga: http://www.natura-medica.pl/
 
 
arahja 
Veg Do Potęgi
jestę bucą



Pomogła: 50 razy
Posty: 2462
Skąd: brrrr
Wysłany: 2020-08-12, 12:45   

MartaEK napisał/a:
Ja nie jestem Vege, ale staram się ograniczać mięso i próbować nowych smaków oraz kombinacji. Pomijając kwestię humanitarne przy uboju zwierząt, mięso nie jest teraz tak dobrej jakości jak kiedyś.


Trzymam kciuki, zeby to ograniczanie dobrze szlo. Kuchnia roslinna jest pelna swietnych smakow :)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group