Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

RegulaminRegulamin FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Etykieta wegetariańska, czyli rób mięsożercy co tobie miłe
Autor Wiadomość
Smoczyca 
NieVeg
Bloody Murderer


Posty: 279
Wysłany: 2011-04-24, 21:26   

Hate napisał/a:
No tak, bo przecież nie podawanie gościom gotowanych kawałków martwych zwierząt to to samo co zmuszanie ich do wycierania butów symbolami religijnymi 8-)


A dlaczego nie? To i to godzi w jakieś tam przekonania jakiejś grupy, prawda? :)

To, że nie-weg nie poda Ci mięsa jest grzecznością z jego strony, a nie jego obowiązkiem, a mam wrażenie, że właśnie do tego w ten sposób podchodzisz, co jest cholernym egoizmem. Zakładasz, że cały świat ma się dopasować do Ciebie, Twojej wrażliwości i Twojego widzimisię.

Normalnie jak katolik :)

IMO spotkanie obiadowo-deserowe, na którym jest weg*, jest okazją do wypróbowania nowych przepisów, zrobienia czegoś ciekawego i tak dalej. Ale nie mam żadnego OBOWIĄZKU, żeby podać mu określone potrawy.
_________________
Si hoc legere potes - nimis eruditus es.
 
 
Hate 
Mentor
Pull The Plug



Pomógł: 33 razy
Wiek: 41
Posty: 8388
Skąd: Glasgow
Wysłany: 2011-04-24, 22:47   

Jeśli zapraszasz mnie na obiad i wiesz, że jestem wege to owszem masz.
Smoczyca napisał/a:
A dlaczego nie? To i to godzi w jakieś tam przekonania jakiejś grupy, prawda?
Zaserwowanie pysznego obiadu nie zawierającego zwierząt godzi w czyjeś przekonania? Ehe. Ehehe.

Dobrze by było gdyby cały świat dostosował się do wrażliwości wegów i ich widzimisię 8-) Nie ma innej drogi. Nie ma innej drogi. Nie ma innej drogi :mrgreen:
_________________
Tyle rzeczy do zrobienia. Tylu ludzi do zniszczenia.

https://smialezdjeciapatrycji.wordpress.com/

I blog na fb:

https://www.facebook.com/...06096063015461/
 
 
Smoczyca 
NieVeg
Bloody Murderer


Posty: 279
Wysłany: 2011-04-24, 23:25   

Hate napisał/a:
Jeśli zapraszasz mnie na obiad i wiesz, że jestem wege to owszem masz.


Nie, nie mam. Tak samo, jak wiem, że nie lubisz pomidorów. Nie mam obowiązku nakarmić Cię tak, jak Ci pasuje. Mogę to zrobić z szacunku, czy sympatii. Ale to nie jest mój obowiązek. Najwyżej szeroko pojęte dobre wychowanie, które nakazuje ugościć w najlepszy możliwy sposób.

Smoczyca napisał/a:
A dlaczego nie? To i to godzi w jakieś tam przekonania jakiejś grupy, prawda?
Zaserwowanie pysznego obiadu nie zawierającego zwierząt godzi w czyjeś przekonania? Ehe. Ehehe.[/quote]

Wsio wporzo? Bo to brzmi jakbyś się dławił...
Nie chodzi o podawanie takich czy innych posiłków, ale na wymuszanie na drugim człowieku dostosowania się do Twojego swiatopoglądu.
_________________
Si hoc legere potes - nimis eruditus es.
 
 
Hate 
Mentor
Pull The Plug



Pomógł: 33 razy
Wiek: 41
Posty: 8388
Skąd: Glasgow
Wysłany: 2011-04-25, 01:07   

Smoczyca napisał/a:
Nie, nie mam. Tak samo, jak wiem, że nie lubisz pomidorów. Nie mam obowiązku nakarmić Cię tak, jak Ci pasuje. Mogę to zrobić z szacunku, czy sympatii. Ale to nie jest mój obowiązek. Najwyżej szeroko pojęte dobre wychowanie, które nakazuje ugościć w najlepszy możliwy sposób.
Ostatecznie na to samo wychodzi, prawda? Tylko nerd zaprosiłby wegusa na obiad i podał mu padlinę.

Smoczyca napisał/a:
Nie chodzi o podawanie takich czy innych posiłków, ale na wymuszanie na drugim człowieku dostosowania się do Twojego swiatopoglądu.
Przepraszam bardzo, ale nie jestem w stanie uwierzyć, że ten ciąg myślowy jest pisany na poważnie, także :bye:
_________________
Tyle rzeczy do zrobienia. Tylu ludzi do zniszczenia.

https://smialezdjeciapatrycji.wordpress.com/

I blog na fb:

https://www.facebook.com/...06096063015461/
 
 
Smoczyca 
NieVeg
Bloody Murderer


Posty: 279
Wysłany: 2011-04-25, 07:48   

Hate napisał/a:
Ostatecznie na to samo wychodzi, prawda? Tylko nerd zaprosiłby wegusa na obiad i podał mu padlinę.


Niby wychodzi na to samo, ale założenia i odczucia są zupełnie inne. Jeżeli gość przyszedłby do mnie z założeniem "masz się, dz**ko, dostosować do mnie", to wierz mi - prawdopodobnie wyszedłby nawet bez herbaty.

Cytat:
Przepraszam bardzo, ale nie jestem w stanie uwierzyć, że ten ciąg myślowy jest pisany na poważnie, także :bye:


Oj tam, po prostu nie ogarniasz moich procesów myślowych :chyt:
Doskonale wiesz, że ten ciąg ma sens - bo dla praktycznie nikogo nie jest problemem podanie takiego czy innego posiłku, złożonego z produktów, które są w zasięgu jego kieszeni (weg*nskiego, bezglutenowego czy związanego z jakąś inną dietą), za to wiele osób ma problem z tym, kiedy ktoś próbuje coś na nim wymusić :)
_________________
Si hoc legere potes - nimis eruditus es.
 
 
Hate 
Mentor
Pull The Plug



Pomógł: 33 razy
Wiek: 41
Posty: 8388
Skąd: Glasgow
Wysłany: 2011-04-25, 08:27   

Być może się nie zrozumieliśmy jako, że cały czas rozpatrywałem sytuacje z perspektywy zaproszenia gości do siebie. Nadal nie rozumiem jeśli uważasz, że zaserwowany moim gościom wegetariański poczęstunek jest narzuceniem im moich poglądów.
Natomiast jeśli idę w gości bez zaproszenia to oczywiście masz racje, wymaganie czegokolwiek byłoby niestosowne i bezczelne. Jeśli na zaproszenie - pisałem wyżej.
_________________
Tyle rzeczy do zrobienia. Tylu ludzi do zniszczenia.

https://smialezdjeciapatrycji.wordpress.com/

I blog na fb:

https://www.facebook.com/...06096063015461/
 
 
Hikikomori 
Ostoja Wiedzy



Pomogła: 2 razy
Posty: 563
Skąd: z szafy
Wysłany: 2011-04-25, 12:06   

Jeśli wizyta wega ma się wiązać z rozważaniem nt: "czy podanie bezmięsnych potraw nie godzi przypadkiem w moje uczucia religijne itp.", to zapraszanie kogokolwiek jest bez sensu. W spotkaniach przy stole chodzi chyba o miłe spędzenie czasu, nie? "Wymuszanie czy narzucanie światopoglądu" jakieś obowiązki, no bez jaj, to zaczyna przypominać dyskusję nad ustawą unijną o kącie zakrzywienia bananów.
Na ostatniej imprezie mięsożercy opędzlowali nam gar zupy, który miał wystarczyć na dwa dni i żaden nie pisnął, że brakuje mu mięsa. Mam mięsojada w domu, ale ilekroć musimy kogoś nakarmić, robimy wegańskie posiłki, bo te potrawy są czymś nowym, innym, czego mięsożercy zwykle sami nie gotują. Nikt nigdy nie narzekał (oprócz studenta, który najchętniej jadłby mięso z mięsem i zagryzał kiełbasą;), nie poczuł się obrażony, lepiej: mój brejdak, gdy do nas przyjeżdża oczekuje, że go ugoszczę czymś nowym, co będzie mógł wciągnąć do swojego menu (swego czasu makaron z cukinią z serem pleśniowym serwował jako przełamywacz lodów w ramach "kolacji przy świecach"). Z drugiej strony, gdy ja idę do kogoś, często słyszę "znalazłam fajny przepis wegański, na pewno będzie ci smakowało". Się rozpisałam, ale wydaje mi się, że warto opierać się na doświadczeniach, nie na akademickich dyskusjach nad wydumanymi teoriami. Niektóre posty sprawiają wrażenie, jakby goszczenie wega było czymś w rodzaju goszczenia islamskich ekstremistów, którzy wpadają do chaty, łapią gospodynię za włosy i wrzeszczą: a teraz, dziwko, podaj nam tofu w pięciu smakach!
 
 
Smoczyca 
NieVeg
Bloody Murderer


Posty: 279
Wysłany: 2011-04-25, 12:16   

Hikikomori napisał/a:
Niektóre posty sprawiają wrażenie, jakby goszczenie wega było czymś w rodzaju goszczenia islamskich ekstremistów, którzy wpadają do chaty, łapią gospodynię za włosy i wrzeszczą: a teraz, dziwko, podaj nam tofu w pięciu smakach!


Bo posty Hejta właśnie tak brzmią :mrgreen:
Osobiście nie zapraszam gości, dla których nie chce mi się gotować, a skoro mi się chce, to nie widzę problemu w podaniu im tego, co lubią/mogą jeść, przy okazji ucząc się jakiegoś fajnego, nowego przepisu (bo między bogami, a prawdą, przepisy weg/an są prostsze i mniej czasochłonne niż mięsne, przynajmniej w moim odczuciu) 8-)
_________________
Si hoc legere potes - nimis eruditus es.
 
 
Hikikomori 
Ostoja Wiedzy



Pomogła: 2 razy
Posty: 563
Skąd: z szafy
Wysłany: 2011-04-25, 12:27   

Nie zauważyłam takiego brzmienia w jego postach. Czy to taka straszna bezczelność, oczekiwać, że się nie skończy z kiszonym ogórkiem w roli dania głównego, gdy się idzie na "proszoną wizytę" do mięsożercy?
Ostatnio zmieniony przez Hikikomori 2011-04-25, 12:29, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
sincerity
Veg Do Potęgi


Pomógł: 8 razy
Posty: 2739
Wysłany: 2011-04-25, 13:12   

Czy od strony osoby jedzącej mięso poświęceniem i przekraczaniem granic własnego światopoglądu jest jakikolwiek wegetariański posiłek?
Bo jeżeli nie (a trudno mi uwierzyć, że naprawdę tak, pomijając zwykłe przyzwyczajenie), a dla większości wege przygotowanie mięsnego posiłku jest takim nieprzyjemnym (czasem niewyobrażalnym) czynem, to nie ma podstaw do analogii. Niezależnie czy zrobimy to od strony osobistych doświadczeń, czy akademickiej dyskusji.

Ponadto jakoś odnoszę wrażenie (subiektywne, osobiste), że wielu wege wcale nie oczekuje nie-wiadomo-czego do jedzenia gdy idzie dokądkolwiek między ludzi. :)
_________________
Some are born to sweet delight,
Some are born to endless night.

 
 
Smoczyca 
NieVeg
Bloody Murderer


Posty: 279
Wysłany: 2011-04-25, 18:28   

Hikikomori napisał/a:
Nie zauważyłam takiego brzmienia w jego postach. Czy to taka straszna bezczelność, oczekiwać, że się nie skończy z kiszonym ogórkiem w roli dania głównego, gdy się idzie na "proszoną wizytę" do mięsożercy?


Sorry, jak dla mnie nie ta sytuacja nie została dokładnie określona. Poza tym, nadal nie uważam, żeby nawet na proszonym obiedzie gospodarz miał OBOWIĄZEK dostosować się do widzimisię gościa. To jest jego dobra wola, grzeczność, etc. Może miałam zły przykład, bo nie raz zdarzało się, że szłam do kogoś, zaproszona, i jakoś nikt sie nie interesował, co lubię, a czego nie lubię, bądź co mogę jeść, a czego nie. Sama zapraszając gości pytam o ich preferencje i staram się przygotować coś, co lubią, ale nie uważam, żeby to był mój psi obowiązek.

Poza tym, wydaje mi się, że w temacie chodzi o to, czy ludzie mają prawo narzucać swoje przyzwyczajenia w gościnie u kogoś innego. Bo patrząc pod tym kątem oczekiwanie posiłku wegetariańskiego w gościnie u mięsożercy jest nie fair, skoro w drugą stronę to nie działa.
_________________
Si hoc legere potes - nimis eruditus es.
 
 
truman 
Natchniony Veg



Posty: 103
Skąd: Poznań
Wysłany: 2011-04-25, 19:49   

Niestety wielu ludzi nie widzi różnicy pomiędzy wyskoczeniem z okna a niewyskoczeniem z niego.

Prawda jest jedna, mało kto ją zna (jeśli ktokolwiek), natomiast istnieje wiele dróg i co najważniejsze - istnieją właściwe, niewłaściwe, dobre, złe, ślepe, różne.

Znów wielu ludzi niestety myli podążanie właściwą drogą z egoizmem.
 
 
 
Hikikomori 
Ostoja Wiedzy



Pomogła: 2 razy
Posty: 563
Skąd: z szafy
Wysłany: 2011-04-25, 20:26   

truman napisał/a:
Niestety wielu ludzi nie widzi różnicy pomiędzy wyskoczeniem z okna a niewyskoczeniem z niego.

Prawda jest jedna, mało kto ją zna (jeśli ktokolwiek), natomiast istnieje wiele dróg i co najważniejsze - istnieją właściwe, niewłaściwe, dobre, złe, ślepe, różne.

Znów wielu ludzi niestety myli podążanie właściwą drogą z egoizmem.


A tak mniej enigmatycznie można prosić?

Smoczyca, to chyba zależy od ludzi, a nie od diety, że się domagają czegokolwiek od gospodarza. Niektórzy mogą oczekiwać obiadu z 3 dań + przystawki + deser + wino z górnej półki i będą kręcić nosem na ryż, bo to Azjaci jedzą, czy inne duperele. Jak człowiek jest chamem, to nim jest bez względu na wyznawaną dietę.
 
 
Smoczyca 
NieVeg
Bloody Murderer


Posty: 279
Wysłany: 2011-04-25, 21:37   

Hikikomori napisał/a:

A tak mniej enigmatycznie można prosić?

Smoczyca, to chyba zależy od ludzi, a nie od diety, że się domagają czegokolwiek od gospodarza. Niektórzy mogą oczekiwać obiadu z 3 dań + przystawki + deser + wino z górnej półki i będą kręcić nosem na ryż, bo to Azjaci jedzą, czy inne duperele. Jak człowiek jest chamem, to nim jest bez względu na wyznawaną dietę.


Masz absolutną rację, i dlatego odpisałam na konkretny post. Ale przyznasz, że wymagania z górnej półki częsciej można spotkać u ludzi z przekonaniem, że ich droga jest najwłaściwszą i jedyną (nie tylko wegusi - dukałki, niskowęglowodanowcy i tak dalej również, choć dobry przykład jest u pana w poście powyżej)...

Ja na szczęście raczej nie mam między znajomymi ludzi, którzy są z tej (wymaganiowej) bajki - raczej uważają za grzeczność z mojej strony fakt, że im gotuję jak lubią/chcą jeść - a ja ze swojej strony, nie spotykając się z nastawieniem roszczeniowym, uważam za swój obowiązek jako gospodarza dostosowanie się do preferencji gości.
_________________
Si hoc legere potes - nimis eruditus es.
 
 
jokada 
Veg Niebanalny



Pomogła: 1 raz
Posty: 85
Skąd: w-wa
Wysłany: 2011-04-26, 08:32   

moim zdaniem rodzina, DOBRZY znajomi, osoby które szanują nas i nasz światopogląd najzwyczajniej w swiecie nie bedą wymagali podawania mięsa
ugoszczenie jak najlepiej można - to jedno
a wzajemny szacunek i akceptacja to drugie
_________________
każdy ma takie marzenia na jakie go stać...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - opowiadania