Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

RegulaminRegulamin FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
O co chodzi z tymi pyskówkami?
Autor Wiadomość
Kya
NieVeg

Posty: 6
Wysłany: 2012-02-16, 22:35   O co chodzi z tymi pyskówkami?

Mam pytanie do Was, Weganów, Wegetarianów itd.
Otóż zastanawiam się nad pewnym faktem, dlaczego tak często prowokujecie „mięsożernych” do kłótni?
Kiedyś zapytałam na pewnym forum jak Weganie odnoszą się do zażywania leków. Okazało się, że jednak osoby będące użytkownikami tego forum czasem zażywają leki będąc jednocześnie wegetarianami jednak kładąc na szali życie swoje (ba, nawet po prostu samopoczucie) bądź zwierząt, które cierpią podczas testowania lekarstw jednak ważniejsze jest to ich. Dosłownie takie komentarze się pojawiły. Dla mnie to hipokryzja, bo skoro życie każdego z nas jest warte tyle samo, to jako wege, coś deklarujemy. Jak jest zatem z Wami? Może ktoś mi wyjaśni tę kwestię. Ostatecznie w związku z tym tematem, o którym wspomniałam wyżej wywiązała się pyskówka i o merytoryce można było zapomnieć.
Zarzucacie mięsożernym, że psują się im zęby, natomiast mój kolega wegetarianin chodzi do dentysty co 3 miesiące i prawie zawsze musi doleczać zęby. Non stop widzę komentarze, kto znany był wegetarianinem. Można zaś odrzec, że cała reszta nimi nie była i jakoś też żyła. Często też mówicie, że nie chorujecie. Ciocia mojej koleżanki była vege, leczyła się także samymi ziołami. Właśnie leży w szpitalu na złośliwy nowotwór. Chodzi o to, że jednak wegetarianie też chorują. Warzywa nie zmienią kodu DNA, w jeśli chodzi o ponoć „śmierdzących” mięsożerców to weźcie pod uwagę, że niektóre brudasy po prostu się nie myją i nie ma tu znaczenia to, czy są mięsożerni czy nie. Za przeproszeniem, vege się nie pocą?
Nie znam wielu wege. W sumie chyba tylko troje. Ale nieszczególnie wyczuwam, aby wokół nich roztaczał się wspaniały aromat owoców czy warzyw. Z tego co wiem na nieprzyjemny zapach człowieka wpływa cebula, czosnek oraz chili. Sama jako jedząca mięso uważam np., że mięso wieprzowe śmierdzi. Ale drobiowe, odtłuszczone już nie. Wiem, wiem, Waszym zdaniem to padlina, rozumiem i przyjmuję do wiadomości.
Oczywiście to wszystko są głównie pytania. Proszę nie odbierać tego jako ironię, której naprawdę próbowałam się wyzbyć. To nie jest atak.
 
 
an 
Veg Do Potęgi
UCZCIWOŚĆ ponad TWA


Pomogła: 36 razy
Posty: 2791
Skąd: Lond
Wysłany: 2012-02-16, 23:03   Re: O co chodzi z tymi pyskówkami?

Kya napisał/a:
Otóż zastanawiam się nad pewnym faktem, dlaczego tak często prowokujecie „mięsożernych” do kłótni?
zarzucasz nam prowokowanie do kłótni, a zjawiasz się tu z takim bojowym nastawieniem ...
Kya napisał/a:
Często też mówicie, że nie chorujecie.
Pewnie jak ktoś nie choruje, to tak mówi. na pewno nie wszyscy
pewnie nawet większość
mamy tu nawet taki temat (założony przez Surri), żeby obalić ten mit ;)

Kya napisał/a:
Za przeproszeniem, vege się nie pocą?
Oczywiście że się pocą.

Nie wiem skąd Twoje przykre doświadczenia z wegetarianami, ale może Twoje nastawienie spowodowało trochę przerysowane (żartobliwe) ich reakcje?

Wegetarianizm to nie jedna ściśle określona dieta i styl życia, każdy może żywić się wege a jednocześnie inaczej i mieć inne predyspozycje i choroby.

[ Dodano: 2012-02-16, 23:17 ]

Aha, jeszcze co do tych leków.

Jeśli chodzi Ci o testy na zwierzętach, to oczywiście nikt z wege tego raczej nie pochwala, najczęściej tak jest, że testy są zbędne, nawet niemiarodajne (bo na organizmy zwierzęce inaczej coś działa [są nawet czasami różnice między rasami ludzkimi]), ale robimy tyle ile możemy
jeśli moje zdrowie wymaga przyjmowania jakiegoś leku i nie mam aż takiego wpływu na koncerny i politykę, to nie wymagaj ode mnie, żebym poświęciła swoje życie, bo ja wiem, że ten lek mógłby być wyprodukowany bez testów na zwierzętach, ale że oni tego nie chcą zmienić, to nie mam wyjścia - bo wegetarianizm nie jest masochizmem, tylko minimalizowaniem wykorzystywania zwierząt

zresztą moją rezygnacją z leku i doprowadzeniem do śmierci wcale nie pomogę walczyć z tym systemem
_________________
Koniecznie zainteresuj się swoją witaminą B12 (i zależną od niej homocysteiną)
oraz kwasami tł. omega-3, witaminą D i ferrytyną!

http://www.youtube.com/wa...E&feature=share Rewelacyjny wykład naukowy o wierzeniach, cudach, religii, moralności ...

.... http://www.youtube.com/wa...feature=related
Ostatnio zmieniony przez an 2012-02-16, 23:18, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Tomasz Makrela 
Veg przez duże V
pinkg pomg



Pomógł: 1 raz
Wiek: 31
Posty: 1589
Wysłany: 2012-02-16, 23:24   

Kya napisał/a:
Otóż zastanawiam się nad pewnym faktem, dlaczego tak często prowokujecie „mięsożernych” do kłótni?


Dla wielu z nas wszamanie parówek to zbrodnia porównywalna prawie do człowiekobójstwa. Stąd i emocjonalny stosunek. Jak zaczniesz pytać antyaborcjonistę, cóż złego w wyskrobywaniu embrionów w ramach sportu, to też raczej szybko przedzierzgnie się to w kłótnię. Taka człowiecza natura.

Kya napisał/a:
Okazało się, że jednak osoby będące użytkownikami tego forum czasem zażywają leki będąc jednocześnie wegetarianami jednak kładąc na szali życie swoje (ba, nawet po prostu samopoczucie) bądź zwierząt, które cierpią podczas testowania lekarstw jednak ważniejsze jest to ich


Trafne spostrzeżenie. Sam się kiedyś zastanawiałem, czy usprawiedliwione jest łykanie testowanych na zwierzętach tabletek w celu wyłącznie poprawienia sobie samopoczucia. Czym to się niby różni od zjedzenia ulubionej kiełbasy dla poprawy humoru? Różnice jednak są. Przede wszystkim w rozmiarze krzywdy. Otóż: jeśli przy produkcji danego leku ginie 100 zwierząt, a firma wypuszcza na rynek 10 000 000 tabletek - to przyjęcie jednej tabletki przekłada się na śmierć zaledwie 0.000 001 zwierzęcia. A jak z mięsem? Zjem parę drobiowych parówek i już zeżarta jedna kura. Różnica w skali ogromna. A w przypadku łykania tabletek w celu wyleczenia się z poważnej choroby dochodzi też różnica celu. Mięso się je z trywialnych pobudek - bo smakuje. Zdrowie zaś to poważna sprawa.

Podsumowując: być może należy się zastanowić, czy nie łykamy za dużo tabletek - ale nawet jeśli, to i tak jest to sprawa błaha w porównaniu z mięsożerstwem.

Kya napisał/a:
Dla mnie to hipokryzja, bo skoro życie każdego z nas jest warte tyle samo, to jako wege, coś deklarujemy


Wegetarianie nie sądzą, że życie każdego z nas jest warte tyle samo. W ogóle nie rozumiem tego zdania.

Kya napisał/a:
Zarzucacie mięsożernym, że psują się im zęby, natomiast mój kolega wegetarianin chodzi do dentysty co 3 miesiące i prawie zawsze musi doleczać zęby


Nie zauważyłem, aby wegetarianie zarzucali mięsożernym akurat to. A odnośnie do twojego kolegi: dowód anegdotyczny.

Kya napisał/a:
Często też mówicie, że nie chorujecie. Ciocia mojej koleżanki była vege, leczyła się także samymi ziołami. Właśnie leży w szpitalu na złośliwy nowotwór. Chodzi o to, że jednak wegetarianie też chorują


Ponownież: dowód anegdotyczny. No i żaden poważny wegetarianin nie twierdzi, że wegetarianie nie chorują. Aczkolwiek prawdą jest, że wegetarianizm sprzyja w profilaktyce różnych chorób, o czym można przeczytać w stanowisku Amerykańskiego Stowarzyszenia Dietetycznego i Dietetyków Kanady.

Kya napisał/a:
Proszę nie odbierać tego jako ironię, której naprawdę próbowałam się wyzbyć. To nie jest atak.


Nie wyczułem w twoim tonie złośliwości i cieszy mnie, że chcesz się czegoś o nas dowiedzieć.
_________________
O 3 pojawią się dziczki.
Ostatnio zmieniony przez Tomasz Makrela 2012-02-16, 23:55, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Kya
NieVeg

Posty: 6
Wysłany: 2012-02-17, 12:41   

an napisał/a:
Kya napisał/a:
Otóż zastanawiam się nad pewnym faktem, dlaczego tak często prowokujecie „mięsożernych” do kłótni?

zarzucasz nam prowokowanie do kłótni, a zjawiasz się tu z takim bojowym nastawieniem ...


To nie jest bojowe nastawienie. Podawałam przykłady, aby nie być gołosłowną i dostać dzięki temu bardziej precyzyjną odpowiedź.


an napisał/a:
Nie wiem skąd Twoje przykre doświadczenia z wegetarianami, ale może Twoje nastawienie spowodowało trochę przerysowane (żartobliwe) ich reakcje?


Nie sądzę. :) Wiesz, nie lubię tego, kiedy ktoś przykładowo wyjmuje kanapkę z mięsem, a wegetarianin podchodzi i prawi mu morały. Widziałam to na własne oczy. Jakiś obcy człowiek podszedł do mojej koleżanki i zaczął jej tłumaczyć jakie są jego poglądy i żeby zastanowiła się nad tym, co robi. Tak samo dzieje się np. z gejami. Niektórzy narzucają się hetero, choć wiedzą, że ci nie są zainteresowani. Tak zaczyna rodzić się nietolerancja. Ponadto tak jak mówiłam wcześniej - moje spostrzeżenia wzięły się z komentarzy wegetarian z innego forum.

Tu pojawił się kolejny przykład anegdotyczny, jak zarzucił Tomasz Makrela, ale niestety muszę się podpierać dowodami anegdotycznymi, bo to moje własne spostrzeżenia i uwagi. Nie będę podawać statystyk, bo na tym się nie znam. Poza tym wyliczone średnie są tak adekwatne jak to, że ja i mój pies mamy po trzy kończyny. Jeśli za każdym razem zarzuca mi się, że to akurat są przykłady anegdotyczne, więc nie mają żadnego znaczenia, to okazuje się, że nie mogę mieć żadnego argumentu, bo to wszystko są tylko anegdoty. Zawsze uczono mnie, że na dowód należy podać przykład, tak właśnie robię.

Tomasz Makrela napisał/a:
Podsumowując: być może należy się zastanowić, czy nie łykamy za dużo tabletek - ale nawet jeśli, to i tak jest to sprawa błaha w porównaniu z mięsożerstwem.

Moim zdaniem to po prostu wybieranie mniejszego zła.

Tomasz Makrela napisał/a:
Kya napisał/a:
Zarzucacie mięsożernym, że psują się im zęby, natomiast mój kolega wegetarianin chodzi do dentysty co 3 miesiące i prawie zawsze musi doleczać zęby



Nie zauważyłem, aby wegetarianie zarzucali mięsożernym akurat to.


Jednak ja to zauważyłam.

Tomasz Makrela napisał/a:
No i żaden poważny wegetarianin nie twierdzi, że wegetarianie nie chorują. Aczkolwiek prawdą jest, że wegetarianizm sprzyja w profilaktyce różnych chorób, o czym można przeczytać w stanowisku Amerykańskiego Stowarzyszenia Dietetycznego i Dietetyków Kanady.


Zgodzę się, że w niektórych chorobach należy stosować dietę wegetariańską/wegańską. Jednak aby stosować taką dietę, trzeba dużo wiedzieć na temat samej dietetyki, bo można sobie naprawdę zaszkodzić. Wiem, że istnieją takie produkty, które mogą dostarczyć odpowiednią ilość białka w zastępstwie mięsa. Jednak wielu wegetarian (nie mówię, że większość) posiada niedowagę.
 
 
yuka66 
Veg nad Vegami



Pomogła: 2 razy
Posty: 224
Skąd: Kopenhaga
Wysłany: 2012-02-17, 13:03   

Ludzie są tylko ludźmi i ty akurat trafiłaś na takich. Ja osobiście nigdy nie zaczynam wywodów na temat weganizmu w odniesieniu do konkretnej osoby czyli jak to Ty piszesz nie atakuję ludzi jedzących mięso, natomiast często jestem pytana o powody mojego weganizmu. Niestety takie pytania często prowadzą do gorącej dyskusji, którą nie zawsze łatwo kontrolować. Ale coraz lepiej mi to idzieJ
Co do leków...
Aktualnie nie biorę żadnych leków, ale gdybym musiała, to bym brała. Tu zgadzam się z Makrelą - mięso je się dla przyjemności, lekarstwa ratują życie lub zdrowie. Co nie znaczy, że popieram testowanie leków na zwierzętach, są organizacje, takie jak PETA, które walczą z koncernami farmaceutycznymi , a ja wspieram PETA finansowo.
 
 
sincerity
Veg Do Potęgi


Pomógł: 8 razy
Posty: 2739
Wysłany: 2012-02-17, 13:28   

Kya napisał/a:
Jakiś obcy człowiek podszedł do mojej koleżanki i zaczął jej tłumaczyć jakie są jego poglądy i żeby zastanowiła się nad tym, co robi. Tak samo dzieje się np. z gejami. Niektórzy narzucają się hetero, choć wiedzą, że ci nie są zainteresowani. Tak zaczyna rodzić się nietolerancja.
Tak się czasem rodzi zauważenie jakiejś kwestii w ogóle. Nie ma to jednoznacznie negatywnych skutków. Może nastawiać negatywnie, ale bez podjęcia takiego ryzyka, mogą się w ogóle nie zorientować, że tacy czy inni ludzie istnieją.

A takie "dowody" z przykładów nie mają żadnego znaczenia argumentacyjnego. Nawet jeśli zna się "kogoś kto coś", to i tak zawsze można uznać, że to wyjątek od reguły. Poza tym naprawdę, gdyby każdy przypadek traktować indywidualnie, to nie mamy o czym rozmawiać, bo nie ma żadnych reguł.

Pyskówka nie jest kwestią poglądu, tylko kultury i opanowania. I to nie jest większe lub mniejsze ze względu na mięsożerstwo, wegetarianizm czy cokolwiek. Ewentualnie na siłę fanatyzmu ;) ale ponownie - nieukierunkowanego na cokolwiek konkretnego.
_________________
Some are born to sweet delight,
Some are born to endless night.

 
 
Kya
NieVeg

Posty: 6
Wysłany: 2012-02-17, 14:27   

Kya napisała "Poza tym wyliczone średnie są tak adekwatne jak to, że ja i mój pies mamy po trzy kończyny" - tu powinno być dopisane na końcu "dolne", bo rachunek sie nie zgadza. ;) To tak na poprawkę, bo widzę, że już nawet psom łapki zjadam. ;p

[ Dodano: 2012-02-17, 14:39 ]
sincerity napisał/a:
A takie "dowody" z przykładów nie mają żadnego znaczenia argumentacyjnego. Nawet jeśli zna się "kogoś kto coś", to i tak zawsze można uznać, że to wyjątek od reguły. Poza tym naprawdę, gdyby każdy przypadek traktować indywidualnie, to nie mamy o czym rozmawiać, bo nie ma żadnych reguł.


Jeśli mamy wyjątki od reguły, to oznacza, że choć zasadniczo jestem weganką, to jednak raz w miesiącu mogę sobie pozwolić na pizzę z szynką... Czy tak? ;p Taki mały wyjątek.
Ostatnio zmieniony przez Kya 2012-02-17, 14:40, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
sincerity
Veg Do Potęgi


Pomógł: 8 razy
Posty: 2739
Wysłany: 2012-02-17, 15:08   

Kya napisał/a:


Jeśli mamy wyjątki od reguły, to oznacza, że choć zasadniczo jestem weganką, to jednak raz w miesiącu mogę sobie pozwolić na pizzę z szynką... Czy tak? ;p Taki mały wyjątek.
Nie, bo to jest sprzeczność definicyjna. Jeśli byś wystosowała zdanie, że zasadniczo weganie kochają zwierzątka, to być może jest to reguła, jednak nie zawsze prawdziwa, bo znajdziemy ludzi jej przeczących, niemniej nie jest to element konieczny do weganizmu. A niejedzenie szynki jest.
_________________
Some are born to sweet delight,
Some are born to endless night.

 
 
Kya
NieVeg

Posty: 6
Wysłany: 2012-02-18, 00:30   

yuka66 napisał/a:
Mięso je się dla przyjemności


To właśnie błędne założenie. Wiele tutaj mogę znaleźć na temat tego, że wegetariańska kuchnia pozwoli zapomnieć o wielu przypadłościach. Jednak niejedzenie mięsa również może mieć wpływ na nasz stan zdrowia. Zapominamy o tym, że każdy organizm jest inny...

[ Dodano: 2012-02-18, 00:47 ]
sincerity napisał/a:
Nie, bo to jest sprzeczność definicyjna. Jeśli byś wystosowała zdanie, że zasadniczo weganie kochają zwierzątka, to być może jest to reguła, jednak nie zawsze prawdziwa, bo znajdziemy ludzi jej przeczących, niemniej nie jest to element konieczny do weganizmu. A niejedzenie szynki jest.


Możesz jaśniej? Sprzecznością definicyjną jest samo określenie "wyjątek od reguły". Zasada jest zasadą i nie ma od niej wyjątków... Takie pojęcie występuje tylko u humanistów, którzy szukają sensu tam, gdzie go nie ma. Jak dla mnie w tym co napisałeś nie ma żadnego argumentu... Używając słów "wyjątek od reguły" godzisz się na te ewentualne wyjątki w każdej dziedzinie. Regułą jest, iż weganie nie jedzą mięsa (bez względu na to, co nimi kieruje). Jeśli istnieje coś takiego jak wyjątek od reguły, to znaczy, że raz na jakiś czas można zjeść mięso będąc weganem. Kilka plasterków szynki to przecież nie kilogramy, jakie uzbierają się jedząc mięso na co dzień. To coś w rodzaju tych tabletek, o których wspomniałam i które omawiał wyżej Tomasz Makrela. Z jednej świnki można zrobić naprawdę mnóstwo szynki i wiele sztuk pizzy, naje się wiele osób, więc odsetek zabitych zwierząt jest zawsze niższy niż liczba konsumujących. ;p
 
 
Tomasz Makrela 
Veg przez duże V
pinkg pomg



Pomógł: 1 raz
Wiek: 31
Posty: 1589
Wysłany: 2012-02-18, 00:47   

Kya napisał/a:
Jednak niejedzenie mięsa również może mieć wpływ na nasz stan zdrowia. Zapominamy o tym, że każdy organizm jest inny...


To mi pachnie pseudonauką spod znaku diety zgodnej z grupą krwi. Owszem, różni ludzie mają różne potrzeby, ale nie są to różnice znaczące. Normy spożycia witamin i minerałów są celowo wyśrubowane w ten sposób, aby ująć szerokie spektrum osób: i tych, którzy potrzebują więcej danej witaminy czy minerału - i tych, co potrzebują mniej. Wobec tego ten, kto spożywa ustaloną przez dietetyków ilość witamin i minerałów - jest zdrowy.

A tak się składa, że wegetarianizm pozwala nam dostarczyć wszystkich niezbędnych witamin i minerałów w pożądanej ilości.

Zresztą po co tu mędrkować? Przeczytajmy, co na ten temat sądzą prawdziwe autorytety:

Amerykańskie Stowarzyszenie Dietetyczne i Dietetycy Kanady napisał/a:
Amerykańskie Stowarzyszenie Dietetyczne i Dietetycy Kanady wyrażają stanowisko,
że odpowiednio zaplanowane diety wegetariańskie są zdrowe, spełniają zapotrzebowanie
żywieniowe i zapewniają korzyści zdrowotne przy zapobieganiu i leczeniu niektórych
chorób.
_________________
O 3 pojawią się dziczki.
Ostatnio zmieniony przez Tomasz Makrela 2012-02-18, 00:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kya
NieVeg

Posty: 6
Wysłany: 2012-02-18, 00:51   

Tomasz Makrela, nie zaprzeczysz jednak, że dieta wegetariańska, a tym bardziej wegańska jest droga. Nie każdego na nią stać. Nie każdego także stać na dietetyka.
 
 
Tomasz Makrela 
Veg przez duże V
pinkg pomg



Pomógł: 1 raz
Wiek: 31
Posty: 1589
Wysłany: 2012-02-18, 01:03   

Ojej, zaprzeczę - i to z całą mocą. Weganizm może być pięć razy tańszy. Weganizm przykładowo można oprzeć głównie na roślinach strączkowych i pełnoziarnistym zbożu. Strączkowe są bardzo tanie. Pół kilo fasoli kosztuje 3 zł, a to trzy obiady. Chleb i makarony razowe - też taniocha.

Albo nasionka! 100 gramów sezamu zaspokaja w moim przypadku aż 72 % zapotrzebowania na minerały i 17 % zapotrzebowania na witaminy. A ile kosztuje tyleż sezamu? Nieco ponad złotówkę. Czaisz? Złotówka dziennie i już dostarczyłem sobie prawie wszystkich minerałów. A czego mi dostarczy mięso kupione za zeta?

Jako praktyk ci mówię - dieta wegańska jest tania. Owszem, jeśli zastąpisz mleko krowie sojowym, wędliny drobiowe sojowymi - i tak dalej, i tym podobne - to ci to srogo uderzy w portfel. Ale po co tak robić? Gotując sobie samemu sporo zaoszczędzimy.

Co do dietetyka, to po pierwsze nie jest on potrzebny (mamy Internet), a po drugie - proszę - wizyta u dietetyka kosztuje koło stu złotych. To nie jest majątek. Zwłaszcza że ta stówka szybko nam się zwróci, jeśli zaczniemy kupować żarcie oszczędnie.
_________________
O 3 pojawią się dziczki.
Ostatnio zmieniony przez Tomasz Makrela 2012-02-18, 01:07, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Tequilla 
Veg Do Potęgi
wujek dobra rata



Pomógł: 23 razy
Wiek: 41
Posty: 3576
Skąd: Byt GoGo
Wysłany: 2012-02-18, 02:14   

to jeden z najpospolitszych mitów - weganizm jest drogi. Owszem może przegrywa rywalizację, gdy ktoś się żywi najtańszym mięchem 2zł/kg, ale kto je coś takiego? Poza tym część produktów wegańskich jest u nas droga nie z racji kosztów produkcji, ale ponieważ traktowane są jako swego rodzaju dobra luksusowe. W Chinach tofu to produkt pospolity w pospolitej cenie u nas ciagle nie wiadomo co. ale starczy blender trochę determinacji i ma się tofu znacznie taniej, niż jakiekolwiek mięso.
_________________
rzułta rzaba rzarła rzur

cat bless you

 
 
Hikikomori 
Ostoja Wiedzy



Pomogła: 2 razy
Posty: 563
Skąd: z szafy
Wysłany: 2012-02-18, 03:20   

Kya napisałą:
"Jednak niejedzenie mięsa również może mieć wpływ na nasz stan zdrowia. Zapominamy o tym, że każdy organizm jest inny..."

Niejedzenie mięsa może mieć jedynie zbawienny wpływ i to dla każdego. Przeczytaj China Study Campbella - dla własnego dobra;)
 
 
pawel
[Usunięty]

Wysłany: 2012-02-18, 06:08   Re: O co chodzi z tymi pyskówkami?

Kya napisał/a:
Mam pytanie do Was, Weganów, Wegetarianów itd.
Otóż zastanawiam się nad pewnym faktem, dlaczego tak często prowokujecie „mięsożernych” do kłótni?.


Nie wiem do konca jak to ujac. Ale moim skromnym zdaniem kazdy ma wybor jak zyc, jak myslec i jaka diete podejmowac. Mnie nikt nie zmuszal do wegetajanizmu, - niestety sam musialem do tego dojrzec i sam musialem wybrac: )Wiec to kfestia wyboru, osobowosci, momentu w biografii.

Kfestie techniczne ;
-jak argumenty zdrowtone- (np zalecenia Amerykanskiej Akademii Nauk)
-ekonomiczne (np koszt wychodownia 1kg miesca to 1000 litrow wody, 16 hektarow itd)
-etyczne (czy zwierze zyje i czuje?)
- kulturowe (ale jako Polak musze jest mieso)

itp sa przeciez przerabiane, dostoswywane, przemysliwane - przez konretne jednostki subiktywne ze swym bagarzem intelktu, osobowsci, harateru, momencie w zyciu itp.

Jesli wiec zaciekawi Cie ta idea, ze mozna sie odzywiac tak by nie zabijac zwierzat, sama przemyslisz te wsztskie i wiele wiecej aspektow, sama przerobisz je na swoja wlasna jakby strone. Jelsi uznasz ze to nie dla Ciebie, pojdziesz swobodnie w swija strone- wlos Ci z glowy nei spadnie:)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - opowiadania