Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
O co chodzi z tymi pyskówkami?
Autor Wiadomość
floricienta 
Veg Niebanalny


Wiek: 28
Posty: 78
Wysłany: 2012-02-18, 11:35   

Co prawda wiele już zostało powiedziane, ale pozwolę sobie dorzucić swoje 3 grosze.

Kya napisał/a:
Zarzucacie mięsożernym, że psują się im zęby, natomiast mój kolega wegetarianin chodzi do dentysty co 3 miesiące i prawie zawsze musi doleczać zęby.


Absurdalne jest zarzucanie mięsożercom złego stanu uzębienia. Nigdy nie słyszałam o takich zarzutach, natomiast w tym wypadku należałoby zwrócić uwagę na spożycie cukrów i higienę jamy ustnej, a nie na podział mięsożercy - wegetarianie. Być może Twój kolega nie odżywia się prawidłowo albo po prostu często nie myje zębów, nie usuwa resztek jedzenia z trudno dostępnych miejsc itd. Odpowiednio skomponowana dieta wegetariańska korzystnie wpływa na stan uzębienia, co oczywiście nie znaczy, że wszyscy wegetarianie mają zdrowsze zęby od nie-wege. Trzeba tez brać pod uwagę uwarunkowania genetyczne, niestety niektórzy mają nieustanne kłopoty z próchnicą mimo właściwej diety i higieny. Czasem też zmiana diety praktycznie nie wpływa na stan jamy ustnej. Biorąc pod uwagę mój przykład: będąc mięsożerna dostarczałam organizmowi ogromnych ilości dwucukrów, mimo to zawsze miałam zdrowe zęby bez śladu próchnicy. Tak samo jest teraz, po wielu latach ograniczenia spożycia sacharozy do ilości śladowych.

Kya napisał/a:
Non stop widzę komentarze, kto znany był wegetarianinem. Można zaś odrzec, że cała reszta nimi nie była i jakoś też żyła.

Oczywiście, jedząc mięso też można "jakoś" żyć, lecz towarzyszy temu gorsze samopoczucie i większe ryzyko różnego rodzaju chorób. Jeśli wegetarianin odżywia się zdrowo, odpowiednio zastępując pokarmy mięsne, lepszy stan zdrowia gwarantowany. To chyba oczywiste? Co do tych komentarzy, możesz na nie po prostu nie zwracać uwagi; szczerze mówiąc mnie też denerwują, to zwykły spam.

Kya napisał/a:
Ciocia mojej koleżanki była vege, leczyła się także samymi ziołami. Właśnie leży w szpitalu na złośliwy nowotwór.

Wegetarianizm nie chroni w 100% od powstania nowotworu, ale jego ryzyko jest mniejsze.Nie można w profilaktyce nowotworów opierać się tylko na diecie, inne czynniki są tak samo istotne, jeśli nie bardziej. A gadanie, że wegetarianie w ogóle nie chorują, jest po prostu bzdurne. Jeden może być całkowicie zdrowy, a drugi chorować często i nie zawsze wiąże się to z dietą. Denerwuje mnie takie generalizowanie i uproszczanie faktów, także ze strony wegetarian.
_________________
No eternal reward will forgive us now
For wasting the dawn.
 
 
Tequilla 
Veg Do Potęgi
wujek dobra rata



Pomógł: 23 razy
Wiek: 43
Posty: 3598
Skąd: Byt GoGo
Wysłany: 2012-02-18, 13:10   

czasem mięsożercy również posuwają się do jakichś absurdalnych wywodów. Ileż to już razy czytałem, słyszałem o tym, że Hitler był wege (pomijając ile w tym prawdy, ile propagandy) co niby ma pokazywać, ze co? że nie wszyscy wege to miłujący pokój pacyfiści? że jakby częściej jadł mięso to by nie było II wojny światowej? :mrgreen: ( BTW, niektórzy, gdy się tylko dowiadują, że jestem wege od razu zaszczycają mnie tą informacją: A wiesz, że Hitler był wege? Chyba myslą, że się załamię :mrgreen: ) Tak samo z chorobami. Jestem przekonany, że 80% ludzi znających mamę twojej koleżanki jest przekonanych, że zachorowała, bo nie jadła mięsa - albo coś w tym guście. Nawet jeśli głośno tego nie mówią.
wśród wegetarian jest trochę oszołomów ( pewnie wcale nie więcej, niż wśród mięsożerców), ale cała reszta rozsądnie myslących omija wszelakie generalizacje, gadki o popsutych zębach, smrodzie mięsożerców, nie chorowaniu wegetarian itepe. Bo nie są ważne pojedyncze przypadki, ale statystyka. I ta może pokazywać, że wegetarianie są mniej podatni na pewne choroby, ale nie oznacza to, że żaden z nich nigdy na nie nie zachoruje. ( jak w postach powyżej już napisano: geny, środowisko, inne niezwiązane z dietą czynniki też się liczą)
_________________
rzułta rzaba rzarła rzur

cat bless you

Ostatnio zmieniony przez Tequilla 2012-02-18, 13:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Tomasz Makrela 
Veg przez duże V
pinkg pomg



Pomógł: 1 raz
Wiek: 32
Posty: 1589
Wysłany: 2012-02-18, 19:02   

Tequilla napisał/a:
wśród wegetarian jest trochę oszołomów ( pewnie wcale nie więcej, niż wśród mięsożerców)


Moim zdaniem na pewno więcej. Wegetarianizm się jakoś przyssał do pseuodonauki, również tej ultraoszołomskiej. Zajrzyjmy choćby do tego wątku. Jędruś wrzuca artykuł o gościu, co nie jadł i nie pił przez 70 lat - i jakie reakcje? Śmichy-chichy? Złośliwości? Pobłażliwe tłumaczenie, że to są bzdury i póki się nie pojawią w poważnych naukowych periodykach, należy je jak bzdury traktować?

Gdzie tam!

Połowa uczestników dyskusji wzięła tę historyjkę za dobrą monetę.

A ile osób z Forum Miłośników Schabowego uwierzyłoby w to pierdololo? 2 %?

I to jest przerażające.

floricienta napisał/a:
Absurdalne jest zarzucanie mięsożercom złego stanu uzębienia


Tak. Tym bardziej że niektóre badania sugerują, iż to wegetarianie mają gorsze ząbki. Na przykład to. (Innych badań na ten temat nie znam.)

floricienta napisał/a:

Oczywiście, jedząc mięso też można "jakoś" żyć, lecz towarzyszy temu gorsze samopoczucie


A to skąd pani wytrzasnęła?
_________________
O 3 pojawią się dziczki.
Ostatnio zmieniony przez Tomasz Makrela 2012-02-18, 19:51, w całości zmieniany 6 razy  
 
 
Tequilla 
Veg Do Potęgi
wujek dobra rata



Pomógł: 23 razy
Wiek: 43
Posty: 3598
Skąd: Byt GoGo
Wysłany: 2012-02-18, 23:07   

Tomasz Makrela napisał/a:
Tequilla napisał/a:
wśród wegetarian jest trochę oszołomów ( pewnie wcale nie więcej, niż wśród mięsożerców)


Moim zdaniem na pewno więcej. Wegetarianizm się jakoś przyssał do pseuodonauki, również tej ultraoszołomskiej.


IMHO podział jest po prostu bardziej ostry. Wegetarianie mają częściej zdecydowanie zarysowane poglądy - jest tu sporo Niu Ejdżystów, ale i procentowo znacznie więcej racjonalistów, sceptyków i ateistów. Zresztą jeśli zrobimy podział na linii naukowe - nienaukowe to okaże się, że wśród mięsożerców przeważają "ultraoszołomi" ( używam twojej terminologii ;) ) No bo jak potraktować miliard kwadrat katolików wierzących w człowieka- Boga umierającego na krzyżu? To, że nie wierzą w faceta nie jedzącego od 70 lat (i się z tego zaśmieją) , a wierzą w cud zamiany wody w wino nie czyni z nich osobników mniej oszłomiastych ;) A wierzący to w 99% mięsożercy są.
_________________
rzułta rzaba rzarła rzur

cat bless you

Ostatnio zmieniony przez Tequilla 2012-02-18, 23:11, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Kya
NieVeg

Posty: 6
Wysłany: 2012-02-19, 00:28   

Tomasz Makrela, rzecz w tym, że przykładowo ja strączków nie mogę spożywać. :) Źle na mnie działają w każdej formie: gotowanej, duszonej, z mięsem, bez mięsa - nie ma znaczenia. Owszem, lubię warzywa, uwielbiam owoce, ale to nie zmienia faktu, że zdrowe jedzenie jest po prostu drogie. Poza tym muszę także angażować w to swój czas, bo przecież nie narzucę rodzinie, że skoro ja chcę być wege, to oni także muszą, małe dzieci nie ugotują sobie jedzenia same. Jeśli ktoś pracuje, ma dzieci i jeszcze studiuje zaocznie, to nijak nie znajdzie czasu na dodatkowe gotowanie. Chyba, że po nocach.

Pamiętam, że mój były chłopak chciał zostać kiedyś weganem, dla zdrowia. Schudł bardzo, bo nie dość, że zawsze uprawiał dużo sportu, to jeszcze ograniczył tłuszcze i białko pochodzenia zwierzęcego. OK., nie wtrącałam się. Do tego prawie cały czas czuł się głodny. Już się brał na sposoby np. maczał orzechy w wodzie na pół godziny przed jedzeniem by oszukiwać żołądek. Jednak nie było wtedy lekcji w liceum, żeby nie burczało mu w brzuchu. A w sklepiku szkolnym? Nic praktycznie co mógłby kupić na dodatkowe śniadanie. Mógłby to razowe pieczywko i warzywa jeść cały czas. Zrezygnował z tego jak po operacji schudł jeszcze bardziej i chciał w końcu przytyć, bo źle sie czuł będąc tak szczupłym.

Co do dietetyka, to zapomniałeś, że jeśli zależy nam na odpowiedniej diecie wegańskiej, to nie można pozwolić sobie tylko na Internet jeśli jest sie odpowiedzialnym człowiekiem. Wizyta u dietetyka kosztuje 100 zł, badanie kolejne 100 zł. Są tacy, którzy za to zimą muszą za tę kwotę wyżywić całą rodzinę przez dwa, trzy tygodnie. I to nie są skrajne przypadki u nas w Polsce. To jest norma. Wolałabym dziecku coś kupić zamiast wydać na moje "widzi mi się". Chyba dawno nie jadłeś także tanich warzyw z supermarketu. Pomidor dalece odbiega od smaku pomidora, które hoduje moja mama i którymi mogę raczyć się tylko latem. "Marketowe" nie mają w sobie soku, tylko wodę. Papryka nawet nie pachnie. Pomarańcze i mandarynki nie sprawiają, że się człowiek krzywi tylko w grudniu. Jabłka bez smaku, ananasy często kwaśne. Nawet pietruszka ma słaby zapach. A przecież witaminy, mikro i makroelementy są niezbędne. Jeśli zaś chcę takie rzeczy kupować w zwykłym sklepie, to już będzie to o wiele droższe. Udając się także do sklepu ze zdrową żywnością, ceny także bywają wysokie, bo za samą etykietkę "zdrowa żywność" trzeba dopłacić. Ty jednak polecasz jedzenie samych strączków, sezamu, chleba razowego. Wszystko popijać wodą, żyć i po miesiącu starać się nie wymiotować... :D Wybacz, to moje zdanie. Naprawdę uważam, że wegetarianizm, a tym bardziej weganizm jest dla tych, których na to stać.
 
 
Tequilla 
Veg Do Potęgi
wujek dobra rata



Pomógł: 23 razy
Wiek: 43
Posty: 3598
Skąd: Byt GoGo
Wysłany: 2012-02-19, 01:17   

Kya, ale przede wszystkim zdecyduj się - albo mówisz o sobie, albo generalizujesz. Strączki mogą ci nie służyć ok, ale raczej z ich jedzeniem nie ma problemu pozostałe 95% populacji. A wegetarianizm ze strączkami nie jest drogi i wszystkich na to stać.
Poza tym istotne jest rozróżnienie weganina od za przeproszeniem kretyna. Kretyn to ten co wyklucza tłuszcze zwierzęce i zamienia je na chleb z dżemem i ryż z sosem z torebki. Nie wiem co dokładnie jadł twój chłopak, ale najwyraźniej nie podszedł do sprawy zbyt sensownie skoro ciągle mu w brzuchu burczało. Mi tam nic nie burczy ( wprawdzie jestem ovowege, ale jajka jem rzadko, częściej więc odżywiam się wegańsko).
Poza tym zdrowe ( ekologiczne) jedzenie, a jedzenie roślinne to przecież nie to samo. Nie stać mnie na żywność ekologiczną to kupuję zwykłą. I tyle. Gdzie tu niby ta drożyzna?
Weganizm jest tańszy i to nie propaganda, ale fakty, niemniej trzeba w to wejść, żeby się przekonać, bo może z zewnątrz wygląda faktycznie na jakieś ęą - ale to już wina "mięsnych" stereotypów wpajanych od dzieciństwa, a nie weganizmu :)

Kya napisał/a:
Ty jednak polecasz jedzenie samych strączków, sezamu, chleba razowego. Wszystko popijać wodą, żyć i po miesiącu starać się nie wymiotować... :D


Kya, to absolutnie nie atak, ale po powyższym widać, że masz o weganiźmie naprawdę mierne pojęcie. Zaraz się okaże, że Makrela kazał jeść suchą fasolę :D Weganizm jest kuchnią tak bogatą, jak ludzka wyobraźnia. Skłonny jestem zaryzyować stwierdzenie, że większość wegan (patrz powyższe rozróżnienie: nie kretynów!) je o wiele bardziej różnorodnie niż nie potrafiący się wyrwać z wdrukowanych im schematów kulinarnych mięsożercy.
I rozwiewając jeszcze jeden mit: weganin spokojnie może pracować na budowie :D - ja praktycznie odżywiam się wegańsko ( jak pisałem, bardzo rzadko jajka) pracuję fizycznie (choć ne na budowie ;) ), dosyć ciężko i na żadne braki sił nigdy nie narzekałem. A wielu mięsożerców w tej pracy poległo :)
_________________
rzułta rzaba rzarła rzur

cat bless you

Ostatnio zmieniony przez Tequilla 2012-02-19, 01:55, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Jędruś 
Veg przez duże V



Pomógł: 35 razy
Posty: 1629
Skąd: Ziemia Ognista
Wysłany: 2012-02-19, 02:37   

Kya napisał/a:
Tomasz Makrela, rzecz w tym, że przykładowo ja strączków nie mogę spożywać. :) Źle na mnie działają w każdej formie: gotowanej, duszonej, z mięsem, bez mięsa - nie ma znaczenia.

Witam Kya

Temat o strączkach już jest. Aby poprawić strawialność strączkowych warto dodawać soku z cytryny.

Powodem są takie związki jak:

rafinoza (trójcukrowiec)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Rafinoza

stachioza (czterocukrowiec)
http://tiny.pl/hjzcv

werbaskoza (pięciocukrowiec)
http://tiny.pl/hjzcz

Sposoby aby się pozbyć tych związków:
fragment z linku: http://tiny.pl/hjzcs

Wiele osób unika spożywania nasion roślin strączkowych z powodu nieprzyjemnych sensacji trawiennych po ich spożyciu. Powodem są zawarte w nasionach oligosacharydy gazotwórcze (stachioza, werbaskoza, rafinoza), których człowiek nie trawi a rozkładają je bakterie jelita grubego.
Sposób siłowy poprzez zalanie gotowaną wodą:
Proces ten wyzwala duże ilości gazów, metanu, dwutlenku węgla i wodoru. Dietetycy wskazują że procesy te, przebiegające w ograniczonym zakresie są korzystne dla zdrowia gdyż powodując rozluźnienie mas kałowych powodują regularne ich wydalanie. Dzienne spożycie do 200 gramów gotowanych nasion zawiera około 3 gramów oligosacharydów, optymalną ilość regulującą trawienie. Odpowiednia obróbka kulinarna pozwala na usunięcie dużej ilości fermentujących cukrów z zachowaniem innych cennych składników odżywczych. Polega ona na zalaniu suchych nasion wrzącą wodą o czterokrotnie większej objętości jak nasiona i pozostawieniu w pokojowej temperaturze na około trzy godziny. Podczas moczenia nasiona miękną a duża część niekorzystnych cukrów zostaje rozpuszczona w wodzie, którą należy odlać. Odlanie wody użytej do gotowania powoduje dalsze usunięcie gazotwórczych cukrów. Nasiona niedojrzałe jak groszek zielony, fasola szparagowa lub skiełkowane nasiona soi lub fasoli, nie zawierają fermentujących cukrów gdyż powstają one w nich podczas końcowego ich dojrzewania.

Sposób witariański, poprzez moczenie i podkiełkowanie, inkubacja w temp. 40 st. C przez ok 10-15 minut:
Polecam książkę: Terapia Enzymowa (Enzyme Therapy) tłumaczenie jest na moim chomiku, w dziale Książki.
http://chomikuj.pl/jedrus1a

Pozdr.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty.
NO :spam:
Ostatnio zmieniony przez Jędruś 2012-02-19, 02:38, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Tomasz Makrela 
Veg przez duże V
pinkg pomg



Pomógł: 1 raz
Wiek: 32
Posty: 1589
Wysłany: 2012-02-19, 06:28   

Kya, Tequilla zgrabnie odpowiedział na większość twojego posta. Odniosę się tylko do paru stwierdzeń.


Kya napisał/a:
Co do dietetyka, to zapomniałeś, że jeśli zależy nam na odpowiedniej diecie wegańskiej, to nie można pozwolić sobie tylko na Internet jeśli jest sie odpowiedzialnym człowiekiem


Nie zgodzę się. Przede wszystkim do ułożenia wegańskiego jadłospisu nie potrzeba arystotelejskiego pomyślunku ani wiedzy tajemnej. Towarzystwa wegetariańskie oraz organizacje dietetyczne publikują różnego rodzaju poradniki wegańskiego odżywiania, piramidy żywieniowe i tego typu interesy. Wszystko dostępne w Internecie. Tak jak i program cron-o-meter, który zamienia układanie diety w zabawę. Korzystając z ww. rzeczy, można łatwo zbilansować jadłospis.

Dietetyka osobiście odradzam. Lepiej oprzeć się na wiedzy uznanych organizacji dietetycznych (które - jak pisałem - publikują raporty, poradniki itp.) - niż na wiedzy pojedynczego fachowca (lub "fachowca"). Łatwo trafić na minę, zwłaszcza w Polsce, obskurnej pipidówie, która w rankingu 500 najlepszych uczelni świata ma tylko dwie, obie w czwartej setce. Polscy dietetycy są niedouczeni, wielu nadal uważa wegetarianizm za szkodliwe diabelstwo. Sporo też kluczowych odkryć na temat wegetarianizmu dokonano niedawno, np. to, że nie trzeba łączyć różnych aminokwasów w czasie jednego posiłku. Mam wierzyć w to, że jakaś pięćdziesięcioletnia dietetyczka Gienia śledzi na bieżąco naukowe odkrycia?


Kya napisał/a:
Wizyta u dietetyka kosztuje 100 zł, badanie kolejne 100 zł. Są tacy, którzy za to zimą muszą za tę kwotę wyżywić całą rodzinę przez dwa, trzy tygodnie. I to nie są skrajne przypadki u nas w Polsce.


To mi już coraz bardziej wygląda na dyskutowanie z czystej przekory.

1. Jako się rzekło - dietetyk jest niepotrzebny. Wydaje mi się, że bezpieczniej jest dietetyków unikać.
2. Jako się rzekło - dieta roślinna jest tania. Nie masz za co żywić rodziny? Czym prędzej przechodź na weganizm.
3. Przecież nikt nie wymaga, aby jakaś rodzinka przechodziła na weganizm w środku zimy, kasę przeznaczoną na węgiel wydając na dietetyka i skazując dziateczki na śmierć z zimna... O czym w ogóle mowa?

Kya napisał/a:
Chyba dawno nie jadłeś także tanich warzyw z supermarketu


Chyba codziennie takie jadam i twoją litanię na temat ich okropieństwa wkładam między bajeczki.
_________________
O 3 pojawią się dziczki.
 
 
Tequilla 
Veg Do Potęgi
wujek dobra rata



Pomógł: 23 razy
Wiek: 43
Posty: 3598
Skąd: Byt GoGo
Wysłany: 2012-02-19, 11:30   

A i jeszcze jedno odnośnie przerażającej wizji nagłego przejścia na weganizm ;) - jest przeca etap pośredni, można zostać laktoowowegetarianinem i nauczyć się co i jak - a z nabiałem i jajkami, jako kołami ratunkowymi to chyba już każdy da sobie radę i z głodu nie umrze :)
_________________
rzułta rzaba rzarła rzur

cat bless you

 
 
arahja 
Veg Do Potęgi
jestę bucą



Pomogła: 50 razy
Posty: 2462
Skąd: brrrr
Wysłany: 2012-02-19, 12:07   

Kya napisał/a:
Chyba dawno nie jadłeś także tanich warzyw z supermarketu. Pomidor dalece odbiega od smaku pomidora, które hoduje moja mama i którymi mogę raczyć się tylko latem. "Marketowe" nie mają w sobie soku, tylko wodę. Papryka nawet nie pachnie. Pomarańcze i mandarynki nie sprawiają, że się człowiek krzywi tylko w grudniu.


Dodam do chłopaków, z którymi się zgadzam, że jedzenie pomidorów, ogórków i papryki jest w lutym czystą głupotą. Mamy morze zdrowych, rodzimych warzyw, tanich jak barszcz, po które - jak widzę - mało kto sięga. Zapiekane buraki to poezja smaku, kapusty i kapustne, korzenne, bulwy. Kiszone kapusty i ogórki. Wszystko można dostarczyć dzięki tym warzywom, a na pomidory poczekać do czasu, w którym naprawdę rosną. Odpowiedzialnie żywiący się człowiek, o jakim piszesz w akapicie o dietetyku, nie będzie tego jadł zimą.
 
 
krzysztof
Veg Do Potęgi


Pomógł: 54 razy
Posty: 2891
Wysłany: 2012-02-19, 12:41   Re: O co chodzi z tymi pyskówkami?

WITAJ :sloneczko:

Kya napisał/a:
...Ciocia mojej koleżanki była vege, leczyła się także samymi ziołami. Właśnie leży w szpitalu na złośliwy nowotwór. Chodzi o to, że jednak wegetarianie też chorują...
Typowy trolski przykład jaki znajdzie się na innych forach ,do tego dochodzą jeszcze przykłady bardzo znanego polskiego piosenkarza czy żony innego, angielskiego - wszyscy umarli w mękach z powodu wege.
Szkoda ,że nie przejawiasz troski o tysiące mięsożernych osób umierających każdego dnia z powodów nowotworów - jest to ok 25% wszystkich zgonów w Polsce oraz o mięsożerne osoby odchodzące z powodu chorób krążenia i serca -ok.46% wszystkich zgonów.
http://www.funeralis.pl/a...ki_do_2006_roku

Kya napisał/a:
...Wiem, wiem, Waszym zdaniem to padlina, rozumiem i przyjmuję do wiadomości...
Masz rację
http://pl.wikipedia.org/wiki/Padlina
Cytat:
Padlina – określenie zwierzęcych zwłok. Określenia tego nie używa się w stosunku do zwłok ludzkich.
Padlina jest podstawowym pokarmem wielu drapieżników i zwierząt wszystkożernych...




POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :sloneczko: :bye:
 
 
BartxEdge 
Veg Niebanalny


Wiek: 32
Posty: 78
Wysłany: 2012-03-23, 10:46   

Cytat:
Chyba dawno nie jadłeś także tanich warzyw z supermarketu. Pomidor dalece odbiega od smaku pomidora, które hoduje moja mama i którymi mogę raczyć się tylko latem. "Marketowe" nie mają w sobie soku, tylko wodę. Papryka nawet nie pachnie. Pomarańcze i mandarynki nie sprawiają, że się człowiek krzywi tylko w grudniu. Jabłka bez smaku, ananasy często kwaśne. Nawet pietruszka ma słaby zapach.

Można sprawdzić kto zajmuje się zaopatrywaniem marketów w danym mieście w tego typu produkty i dowiedzieć się czy można to wszystko kupować u nich bezpośrednio. W ten sposób mamy żywność świeższą o kilka dni niż to co zalega w marketowych magazynach.
 
 
 
limpkoko 
Veg Niebanalny


Posty: 77
Skąd: częstochowa
Wysłany: 2015-05-27, 18:51   Re: O co chodzi z tymi pyskówkami?

Kya napisał/a:
jeśli chodzi o ponoć „śmierdzących” mięsożerców to weźcie pod uwagę, że niektóre brudasy po prostu się nie myją i nie ma tu znaczenia to, czy są mięsożerni czy nie. Za przeproszeniem, vege się nie pocą?

już któryś raz czytam, że vege uważają, że mięsożerni śmierdzą?? O co chodzi? :D
Nigdy mi nawet nic takiego do głowy (ani do nosa :D :D ) nie przyszło...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group