Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

RegulaminRegulamin FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Oręż dyskutanta
Autor Wiadomość
Degon 
Veg przez duże V



Pomógł: 29 razy
Posty: 1412
Skąd: vgvhj
Wysłany: 2016-06-19, 17:44   

Na tle klasycznego i powszechnego przymulania polskich weganek na YT gościu jest wręcz boski.

Miałem coś jeszcze tu dodać o kolejnym przykładzie wyższości facetów (jeśli chodzi o jednostki wybitne) w dziedzinach wszelakich, również jak widać wege videoblogów, no ale się powstrzymam łaskawie... XD ; a i wspomnieć Gary'ego jest tu nie od rzeczy).
_________________
"A Degon noge da"*

*autor tegoż genialnego palindromu pozostaje nieznany
Ostatnio zmieniony przez Degon 2016-06-19, 17:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
szynka-szynka 
Veg Do Potęgi



Pomogła: 79 razy
Wiek: 23
Posty: 2342
Skąd: blabla
Wysłany: 2016-06-19, 18:13   

ja nawet nie dotarłam do pytań i dla mnie jest tak samo mdły jak weganki z yt
_________________
~a Degon dupę da
 
 
krzysztof
Veg Do Potęgi


Pomógł: 54 razy
Posty: 2846
Wysłany: 2017-11-12, 11:17   

:sloneczko:

Społeczeństwo bez mięsa.Socjologiczne i ekonomiczne uwarunkowania wegetarianizmu , Jarosław Urbański, 13 grudnia 2016.
http://strajk.eu/ekonomia...#comment-118794

Cytat:
Ekonomia polityczna kotleta schabowego
Autorzy książek o wegetarianizmie/weganizmie zazwyczaj interesują się przede wszystkim moralnymi aspektami wykorzystywania zwierząt, niechętnie wchodząc na pole ekonomicznych czy socjologicznych analiz. Z kolei historycy rzadko zapuszczają się w obszary kultury materialnej, której badanie wymaga wyjścia poza standardową analizę źródeł pisanych. „Społeczeństwo bez mięsa” przekracza oba te ograniczenia, oferując zarazem uargumentowane i nieszablonowe ujęcie tematu.

Jarosław Urbański na kartach swej książki pieczołowicie rozmontowuje obiegowe przekonania dotyczące „naturalności” współczesnej diety. Co istotne, od samego początku autor ten nie skrywa swej antykapitalistycznej perspektywy, ukazując również słabości pewnych schematów interpretacyjnych, obecnych w narracji wielu środowisk ekologicznych czy proanimalistycznych. Na przykład odnosząc się do pojęcia „gatunkowizmu”, oznaczającego stawianie interesów swego gatunku (w domyśle: Homo sapiens) ponad innymi Urbański sugeruje, że pojęcie to maskuje klasowe korzenie wykorzystywania zwierząt. Z podobnej perspektywy autor „Społeczeństwa bez mięsa” krytykuje „antropocen”, czyli termin, stosowany na określenie obecnej epoki geologicznej, która w tym ujęciu ma być zdominowana przez działalność człowieka. W tym przypadku Urbański proponuje operowanie kategorią „kapitałocenu”, uwrażliwiającą na fakt, że wpływ statystycznego mieszkańca Stanów Zjednoczonych czy Francji na środowisko naturalne jest nieporównywalnie większy, niż analogiczny wpływ mieszkańca któregoś z krajów trzeciego świata.

W kolejnych rozdziałach Urbański kreśli szeroką, historyczną panoramę spożywania mięsa i wykorzystywania produktów pochodzenia zwierzęcego, rozpoczynając od spojrzenia na czasy prehistoryczne. Przytaczając wyniki szeregu badań archeologicznych autor obala utrwalony w powszechnej wyobraźni obraz „ludzi pierwotnych” jako łowców, którzy w czasie grupowych polowań zabijają np. mamuty, kroją je na kawałki i transportują mięso do swoich miejsc bytowania. Ze zgromadzonych przez niego danych i przeprowadzonych wyliczeń wynika, że w jaskiniach, obok pozostałości po różnych czynnościach ludzi sprzed tysięcy lat, naukowcy znajdują bardzo niewiele zwierzęcych szczątków. Wynika stąd, że człowiek sprzed rewolucji neolitycznej był głównie zbieraczem jadalnych roślin i padlinożercą, a nie myśliwym. Zresztą, jak argumentuje Urbański, w ówczesnych realiach to raczej człowiek był narażony na ataki drapieżników.

Przez wieki zatem mięso stanowiło stosunkowo niewielką część diety. Formułując taką tezę, Urbański polemizuje z ustaleniami tych badaczy, którzy dzieląc pogłowie zwierząt np. w państwie pierwszych Piastów na szacunkową liczbę ludności dochodzili do wniosku, że spożycie mięsa per capita nie różniło się zbytnio od tego, z którym mamy do czynienia w XXI w. Zignorowali oni jednak fakt, że większość ras mięsnych została sztucznie wytworzona dopiero w ostatnich dekadach. Z tego też powodu, przeciętna świnia w XI wieku była budową zbliżona raczej do dzika, aniżeli do znanych dziś ras. Co więcej, mięso przez wieki było dobrem rzadkim i rozłożonym bardzo nierównomiernie w różnych grupach społecznych. Paradoksalnie ci, którzy je wytwarzali, czyli chłopi, spożywali go najmniej. Najwięcej mięsa trafiało na stoły elit, a także mieszczan – to właśnie miasta miały być, wedle Urbańskiego, tymi ośrodkami, które doprowadziły do wytworzenia się popytu na produkty pochodzenia zwierzęcego i na mięso.

Zdaniem autora „Społeczeństwa bez mięsa”, kluczową rolę w tej kwestii odegrał rozwój kapitalizmu. Rosnąca wytwórczość w miastach (najpierw o charakterze rzemieślniczym, potem manufakturowym i fabrycznym) wymagała coraz większych ilości produktów pochodzenia zwierzęcego, takich jak skóry czy łój. Czynnikiem, który wpłynął na wzrost produkcji mięsa były także masowe armie, wykształcające się od schyłku XVIII w. w europejskich państwach narodowych. Trzystutysięczna armia nie mogła już polegać na wędrujących za nią taborach czy na grabieży ludności na zajmowanych terenach, wymagała natomiast sprawnego systemu zaopatrzeniowego i dużych ilości pożywienia.

Kwintesencją tych wielowiekowych przemian w traktowaniu i spożywaniu zwierząt było wytworzenie się ostatecznie rzeźni typu fordystowskiego. Ich powstanie miało być możliwe dzięki splotowi trzech czynników: chrześcijaństwa, które oddzieliło człowieka od zwierzęcia, postępów nauki (racjonalizacja, „odczarowanie świata”, czyli wyzwolenie człowieka od irracjonalnych stereotypów) oraz kapitalizmu, dążącego jak zawsze do maksymalizacji zysków i minimalizacji kosztów. Chodziło więc o to, by jeden człowiek w jak najkrótszym czasie mógł zabić jak największą liczbę zwierząt, a także by ich transport i przebieg całego procesu były jak najmniej kosztowne. Ekonomiczna optymalizacja całego procesu wiązała się z uczynieniem go niewidocznym dla osób postronnych – rzeźnie, nie tylko z powodów sanitarnych, lokowano daleko poza centrami miast, w pobliżu linii kolejowych.

Ta fordowska optymalizacja odbiła się negatywnie na kondycji zwierząt. W odniesieniu do zwierząt, przyspieszeniu uległ przede wszystkim proces „produkcji”. Wydajność krowy mlecznej w ciągu ostatnich 100 lat wzrosła trzyipółkrotnie, a kury w fermach przemysłowych znoszą o wiele więcej jajek, niż kilkaset lat temu. W szczególnej sytuacji pod tym względem znajdują się zwierzęta hodowane na mięso. Bardziej masywna budowa ciała nowych ras to tylko jeden z elementów układanki. Świnie i inne zwierzęta rzeźne rosną obecnie znacznie szybciej, są karmione w całkowicie nienaturalny sposób (np. wysokobiałkową soją), a ich boksy są skonstruowane w taki sposób, by maksymalnie ograniczać ruch, gdyż każda dodatkowo spalona kaloria oznacza stratę dla producenta. Co interesujące, ten skokowy wzrost produkcji i konsumpcji mięsa ma wpływ także na sposób karmienia zwierząt domowych. Psy jeszcze pół wieku temu traktowane były jako wszystkożerne zjadacze odpadków, współcześnie zaś jedzą one przede wszystkim karmy z wysoką zawartością mięsa, co odbija się negatywnie na zdrowiu tych zwierząt.

Również warunki pracy w fordystowskiej rzeźni uległy znacznemu pogorszeniu na przestrzeni ostatnich dziesiątek lat. Katalog zaniedbań i ich skutków społecznych jest bardzo długi: w rzeźniach pracują często kiepsko opłacani imigranci, wypadki są na porządku dziennym, a sam charakter wykonywanej pracy w długofalowej perspektywie ma negatywny wpływ na psychikę. U wielu badanych pracowników zakładów mięsnych odnotowano symptomy zespołu stresu pourazowego, co odbija się na ich relacjach społecznych oraz na stosunku do zwierząt. Urbański wskazuje, że to właśnie mechanizmy brutalnego wyzysku są jedną ze składowych niskich cen mięsa, a zatem przyczyniają się do jego masowej produkcji. Proletariat może zatem konsumować kotlety schabowe czy mielone kilka razy w tygodniu m.in. dzięki brutalnemu uprzedmiotowieniu zwierząt i równie brutalnemu wyzyskowi ludzi.

Skutki tej konsumpcji autor wylicza jedynie skrótowo. Są to, obok cierpienia i rozmaitych patologii na rynku pracy, zjawiska takie, jak pustynnienie kolejnych obszarów globu, emitowanie olbrzymich ilości gazów cieplarnianych do atmosfery czy zagrożenie epidemiczne (np. „choroba szalonych krów”). Z tej perspektywy, ograniczenie spożycia mięsa w skali globalnej okazuje się być jednym z warunków przetrwania człowieka w stanie choćby względnej równowagi i pokoju. W tym kontekście trudno nie dostrzec wpływu diety Europejczyków na zwiększenie skali exodusu mieszkańców globalnego Południa ku krajom Północy.

Urbański był w stanie sformułować szereg nowatorskich i wartych refleksji argumentów na temat uwarunkowań i konsekwencji wysokiego spożycia mięsa w najlepiej rozwiniętych społeczeństwach dzięki śmiałemu ujęciu interdyscyplinarnemu. Mimo deklaracji autora o ekonomicznej i socjologicznej analizie problematyki konsumpcji mięsa, książka zawiera obszerne partie, odnoszące się do historii ludzkich społeczeństw w tym właśnie wymiarze. Autor nie ukrywa tu swych sympatii i inspiracji, czerpanych z takich tuz polskiej historiografii, jak Witold Kula, Marian Małowist czy Jerzy Topolski. Należy podkreślić, że w sferze dociekań historycznych Urbański nie ograniczył się jedynie do prostego referowania stanu badań, ale zaproponował własne wyliczenia i ustalenia, a także sformułował kilka interesujących propozycji metodologicznych. W jego praktyce badawczej płodne poznawczo okazały się być ujęcia statystyczne, tworzone na podstawie analizy źródeł pisanych, a także – tam, gdzie ich brakowało – na analizach kultury materialnej.

Nie bez powodu jednym z autorów, których Urbański wielokrotnie i afirmatywnie cytuje, jest również amerykański antropolog Marvin Harris, twórca teorii tzw. materializmu kulturowego, który opiera się na założeniu, że zjawiska kulturowe zawsze znajdują swe uzasadnienie w bazie materialnej. Z tej właśnie perspektywy autor „Społeczeństwa bez mięsa” analizuje m.in. rolę postu w chrześcijaństwie, który służyć miałby utrwalaniu społecznego status quo poprzez czasowe niwelowanie rażącej dysproporcji w spożywaniu produktów pochodzenia zwierzęcego między elitami a klasami ludowymi.

Cechą wielu książek, które podkopują fundamenty kapitalizmu, jest słabość ich ostatnich, konkludujących rozdziałów. Niejednokrotnie bowiem okazuje się, że o ile w sferze krytyki autorzy potrafią przekonująco wskazać na czułe punkty, a wręcz na istniejące pęknięcia w skorupie tego, co stare, o tyle mają oni wyraźny problem nie tylko ze sformułowaniem obrazu postulowanego społeczeństwa, ale nawet z zarysowaniem dróg wyjścia poza istniejący stan rzeczy. Oczywiście nie chodzi tu o negowanie roli interwencyjnej wypowiedzi w zmienianiu świata. Mój problem z zakończeniem książki Urbańskiego polega raczej na tym, że po doczytaniu jej do końca nie mogłem wyzbyć się wrażenia, że brakuje tu jeszcze 20-30 stron. Przekonujące jest stwierdzenie, że pojedyncze wybory konsumpcyjne, podbudowane etyką, nie mogą być wystarczające, gdyż w ramach kapitalizmu następować będzie znane zjawisko nadprodukcji mięsa. Inną kwestią są tutaj olbrzymie rynki w krajach peryferyjnych, do których mięso dopiero wkracza. W tym sensie, gdyby każdy czytelnik tego tekstu przekonywał do diety bezmięsnej jedną osobę tygodniowo, to i tak narastający popyt na produkty pochodzenia zwierzęcego np. w Azji Południowo-Wschodniej rekompensowałby z nawiązką skutki takiego bojkotu konsumenckiego. Polityczna nieskuteczność takiej strategii polegałaby także na tym, że w dobie fordystowskiej rzeźni i hodowli przemysłowej zaciera się granica między wegetarianizmem i weganizmem jeśli chodzi o cierpienie zwierząt oraz o skutki tego przemysłu dla świata zewnętrznego. Oznacza to, że sama eliminacja mięsa z diety przy jednoczesnej konsumpcji nabiału, jaj czy skór nie przyczyni się znacząco do poprawy dobrostanu zwierząt.

Urbański nie ma również wątpliwości co do tego, że wegetarianizm czy weganizm w realiach kapitalizmu przyjmować mogą formę wielkomiejskiej mody, obsługiwanej przez produkty dostępne, z powodów cenowych, przede wszystkim dla klasy średniej. Jednak końcowa wzmianka o tym, że pożądanym modelem (re)dystrybucji wegańskiej żywności nie są modne knajpy, tylko inicjatywa Food Not Bombs, całkowicie zawodzi. Wydaje się wręcz, że takie postawienie sprawy stoi jakby w kontrze do osi wywodu Urbańskiego. Skoro bowiem wytworzenie popytu na mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego było efektem działania władz i elit na przestrzeni wieków, to trudno sobie wyobrazić, by spontaniczna inicjatywa mogła odwrócić tę tendencję, wzmacnianą dodatkowo przez religię, tradycję i przemysł reklamowy. Z drugiej strony, anarchistyczna perspektywa Urbańskiego nie pozwala mu zapewne ufać instytucjom państwa, które mogłyby interweniować w przemysł mięsny. Wydaje się jednak, że w obecnych realiach nie ma innego wyjścia: obok rozmontowywania kolejnych mitów, takich jak „naturalna” jakoby potrzeba spożywania pokarmów mięsnych, i oprócz wskazywania na katastrofalne skutki społeczne i środowiskowe przemysłowego wykorzystywania zwierząt (książka Urbańskiego realizuje obie te rzeczy), należy wspierać siły polityczne, które proponować będą realne rozwiązania w tych obszarach. Fakt, że w kampanii prezydenckiej we Francji jeden z najważniejszych kandydatów, Jean-Luc Mélenchon, ważnym punktem swego programu uczynił działania, mające na celu zmniejszenie konsumpcji mięsa we Francji (która stanowi obecnie per capita jedną z najwyższych w Europie) wskazuje, że tego rodzaju postulaty mogą zdobywać masowe poparcie. Zwierzętom wszak ostatecznie wszystko jedno, czy ich wyzwolenie wynikać będzie z odgórnych reform państwa, czy z oddolnych działań krytycznego i świadomego społeczeństwa.

Inna recenzja:
http://menazeria.eu/7,lit...l?artykulID=639
Cytat:
„Królestwa mięsa i tłuszczu”, czyli na temat „Społeczeństwa bez mięsa” Jarosława Urbańskiego
Autor tekstu: Rafał Derda03.07.2017

Kiedy przeszedłem na wegetarianizm, bardzo często pytano mnie, dlaczego nie jem mięsa. Zauważyłem wtedy jedną ciekawą rzecz, a mianowicie, że odwrotne pytanie, tj. „a dlaczego ty jesz mięso?” jest uznane w naszej kulturze za coś dziwnego, a nawet niegrzecznego. Dieta oparta na produktach zwierzęcych jest w późnym kapitalizmie dietą domyślną, wegetarian jest dramatycznie mało, nawet w krajach Zachodu stanowią nie więcej niż kilka procent społeczeństwa1. Mimo że możemy tego nie zauważać, nasza dieta ma wpływ nie tylko na nasze zdrowie czy też styl życia, ale na całokształt relacji społecznych, ekonomicznych i kulturowych naszego otoczenia. W Polsce nie było dotychczas pozycji, która kompleksowo zajęłaby się wyżej wspomnianymi powiązaniami. Na szczęście wydane niedawno „Społeczeństwo bez mięsa” Jarosława Urbańskiego zapełnia tę lukę2.

Książka Urbańskiego ważna jest z paru powodów. Po pierwsze, rozprawia się z paroma pokutującymi w naszym społeczeństwie mitami dotyczącymi popularności diety mięsnej w przeszłości. Wszyscy pamiętamy ilustracje w książkach na temat prehistorii, które przedstawiały naszych przodków polujących w grupie na mamuty. Autor omawianej pozycji przytacza przekonywujące obliczenia, które wskazują na to, że nasi protoplaści byli raczej koczownikami żywiącymi się wygrzebanymi z ziemi jadalnymi korzeniami niż mięsożernymi myśliwymi. Teorie Urbańskiego są spójne z innymi ustaleniami współczesnych antropologów, np. z teorią symultanicznego udomowienia ludzi przez rośliny, z którą można zapoznać się w popularnej książce „Sapiens” Yuvala Noaha Harariego3. W świetle tych teorii tzw. rewolucja rolnicza staje się powolną racjonalną ewolucją, w której udoskonalano jedynie dominujące wcześniej sposoby zdobywania pożywienia, a nie nagłym społecznym przewrotem, jak to wcześniej postulowała antropologia. Podobnie sprawy mają się z czasami nam bliższymi. Urbański porównuje i udoskonala obliczenia historyków i jednoznacznie udowadnia, że ilość spożywanego przez ludzkość mięsa była o wiele mniejsza niż jest to ogólnie przyjęte. Prowadzi nas to do następnej części książki, a mianowicie fragmentów, które badają zależności między rozwojem kapitalizmu a coraz to większą popularnością diety mięsnej.

„Społeczeństwo bez mięsa” bardzo zgrabnie i wiarygodnie pokazuje, w jaki sposób zabijanie zwierząt wpisywało się w rozwój systemu kapitalistycznego. Szczególnie interesujący z naszego lokalnego punktu widzenia jest rozdział „Królestwa mięsa i tłuszczu”. Ta część książki zajmuje się kwestią przemysłu mięsnego na ziemiach polskich, ze szczególnym uwzględnieniem tego, jak nasze umiejscowienie na peryferiach światowego handlu miało wpływ na sposób produkcji żywności. Oprócz tego, że byliśmy spichrzem Europy, mieliśmy też swój udział w eksporcie mięsa i Urbański bardzo przystępnie i przekonywująco pokazuje, jak te stosunki produkcji przełożyły się na powstanie w pierwszej Rzeczpospolitej niewolniczego systemu pańszczyzny. Oczywiście, nie tylko Polska była ofiarą popytu, który powstawał w krajach rodzącego się kapitalizmu. W dalszej części książki możemy znaleźć równie zajmujące fragmenty dotyczące tego, jak postępy w udoskonalaniu kuśnierstwa zniszczyły biosystemy Syberii oraz Ameryki Północnej i stworzyły stosunki społeczne, których negatywne efekty rdzenni Amerykanie oraz ludy azjatyckiej części Rosji odczuwają do dziś.

Ostatnia część „Społeczeństwa bez mięsa” poświęcona jest wpływowi nowoczesnej, przemysłowej hodowli zwierząt na nasze życie. Poruszany jest tutaj bardzo ważki problem moralności traktowania żywych istot jako li tylko biomasy. Urbański uznaje taką postawę za jednoznacznie negatywną, co nie dziwi, gdy czytamy zawarte w książce opisy warunków, w jakich obecnie trzymane są zwierzęta przeznaczone do uboju. Urbański nie zapomina również o niekorzystnym wpływie, jaki chowanie zwierząt ma na środowisko naturalne, ale również wspomina o kwestii mniej znanej, tj. o tym, jak spekulacje na rynku żywnościowym doprowadzają do wzrostu biedy i nierówności. Co ciekawe, przytoczone przez niego dane pokazują, że współczesna tendencja do całkowitego urynkowienia obrotu żywnością i nieodmiennie związane z tym wahania cenowe mają wpływ na powstawanie rejonów ubóstwa również w tzw. krajach rozwiniętych.

„Społeczeństwo bez mięsa” to ważna pozycja. Przede wszystkim jej autor niezwykle skrupulatnie przebadał interesujący go temat, czego najlepszym dowodem jest ostatnia, dwudziestoparostronicowa część książki, poświęcona wykorzystanym w niej źródłom. Ilość informacji, z którymi można się zapoznać w omawianym tytule, jest imponująca, a autorowi należy się szacunek za to, w jaki sposób wyselekcjonował najważniejsze fragmenty przytaczanych prac historycznych i socjologicznych. Dosyć oczywisty, chronologiczny porządek pracy nie sprawia bynajmniej, że książka staje się nudna, wprost przeciwnie, dzięki temu możemy zauważyć proces, w jakim mięsożerność wiązała się z najciemniejszymi stronami ludzkiej ekonomii. Uważne prześledzenie przeprowadzonego tutaj logicznego wynikania daje faktograficzne wsparcie tym, którzy intuicyjnie wiązali ludożerczą stronę kapitalizmu z mięsożerną kulturą, natomiast dla osób nowych w temacie może być to lektura odkrywcza, a nawet zmieniająca w dużym stopniu sposób patrzenia na dzisiejsze nawyki żywieniowe. Ostatnią ważną kwestią, którą zauważam, jest to, że Urbański wyprowadza dyskurs wegetariański z przestrzeni emocji na tereny naukowości. Dzięki temu osoba niejedząca mięsa dostaje racjonalne argumenty, które mogą być podstawą do walki o lepszy świat, świat bez przemocy wobec zwierząt oraz nierówności i niesprawiedliwości wśród ludzi.

1 https://en.wikipedia.org/wiki/Vegetarianism_by_country
2 Więcej na: https://www.facebook.com/...iesa/?ref=br_rs
3 https://en.wikipedia.org/wiki/Sapiens:_A_Brief_History_of_Humankind


strona na fb:
https://www.facebook.com/spoleczenstwobezmiesa/

pzdr.
 
 
krzysztof
Veg Do Potęgi


Pomógł: 54 razy
Posty: 2846
Wysłany: 2018-09-21, 12:35   

:sloneczko:

Czyste mięso. Jak hodowla mięsa bez zwierząt zrewolucjonizuje twój obiad i cały świat,, Shapiro Paul, Wydawnictwo Marginesy, 2018-08-22
http://marginesy.com.pl/s...71/czyste-mieso

Cytat:
Historia dzieje się na naszych oczach: odkryto sposób na wytwarzanie wystarczającej ilości jedzenia dla wciąż rosnącej ludzkiej populacji.

Ziemia ledwo dyszy. Wzrost zaludnienia i popytu na mięso, jaja, nabiał i skórę sprawia, że przemysłowa hodowla miliardów zwierząt stała się ze wszech miar szkodliwa. Nie ma nic naturalnego w kurze, której podaje się stymulatory wzrostu i hoduje w szopie z kilkudziesięcioma tysiącami innych, ani w krowie czy świni, które wraz z paszą wchłaniają obłędne ilości antybiotyków.

Dlatego trwają zaawansowane prace nad produkcją i komercjalizacją czystego mięsa – prawdziwego mięsa – tworzonego bez udziału zwierząt. Naukowcy zapewniają, że rozwój mięsa z tkanki zwierzęcej nie da fałszywego mięsa, tak jak sklonowanie owcy nie doprowadziło do powstania fałszywej owcy. Wręcz przeciwnie: techniki laboratoryjne pozwalają uzyskać mięso nieskażone hormonami, pestycydami, bakteriami E. coli czy konserwantami.

W tej przełomowej książce doktor Paul Shapiro opowiada szaloną historię wizjonerskich wynalazców, laboratoria naukowe i inwestorów, których celem jest postawienie na naszych stołach pierwszych na świecie produktów zwierzęcych wyhodowanych bez zwierząt.

Paul Shapiro napisał aktualną i pouczającą książkę o ekscytującej transformacji, która czeka sposób produkcji jedzenia.
– Peter Singer, autor bestsellera Wyzwolenie zwierząt
Dziękuję za tę przełomową książkę. Jeśli czyste mięso się przyjmie, będzie miało szansę zakończyć cierpienie miliardów czujących istot. Mam nadzieję, że niedługo będziemy mogli zamówić wolnego od bólu cheeseburgera z bekonem.
– AJ Jacobs, autor bestsellera Rok biblijnego życia
Czyste mięso zrewolucjonizuje biznes spożywczy i rolnictwo, odpowiadając na wiele naszych najpilniejszych problemów. Shapiro błyskotliwie opowiada o początkach tej rewolucji i o tym, dokąd może nas ona zaprowadzić.
– Jack Welch i Suzy Welch, autorzy bestsellera Winning znaczy zwyciężać
Przeczytajcie, jeśli chcecie zrozumieć, czemu tylu inwestorów – w tym producenci mięsa – wierzy, że burgery i nuggetsy będą niedługo powstawać w warzelniach, nie rzeźniach.
– Lisa Feria, dyrektorka generalna Stray Dog Capital

fragmenty pdf
http://marginesy.com.pl/u...ragment.pdf.pdf
lub tutaj
https://www.empik.com/czy...44761,ksiazka-p

recenzja
http://hodowlaslow.pl/czy...apiro-recenzja/
Cytat:
Rok temu, gdybym dowiedziała się o czystym mięsie, prawdopodobnie z góry założyłabym, że to zło i nawet nie próbowałabym zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. Na szczęście dostałam angielską wersję książki Paula Shapiro „Clean Meat: How Growing Meat Without Animals Will Revolutionize Dinner and the World” i jestem bardzo pozytywnie zaskoczona.
Dlaczego nazywamy to czystym mięsem?

Czyste mięso, zwane także hodowanym mięsem jest przełomową technologią, która może zrewolucjonizować przyszłość globalnego systemu żywieniowego, zamiast ściskania milionów zwierząt w okrutnych warunkach przemysłu hodowlanego, ubijania ich w rzeźniach i traktowania jak zbędne przedmioty, mamy szansę produkować mięso z pobieranych komórek zwierzęcych i powielanie ich poza organizmem zwierzęcia.

Tak otrzymany produkt jest w 100% mięsem, bez cierpienia, bez antybiotyków, salmonelli i zanieczyszczeń, dlaczego zatem panuje tak wielkie oburzenie wobec tej technologii?
Hodujemy i zabijamy coraz więcej zwierząt

Nasza planeta zamieszkiwana jest przez miliony zwierząt różnych gatunków, niestety nie możemy mówić tu o nosorożcach, słoniach, czy delfinach Vaquita. Możemy dziś mówić już tylko o krowach, świniach, kurach i rybach, choć to nadal nie wszystkie zwierzęta wykorzystywane w hodowli przemysłowej.

Przez lata aktywiści prozwierzęcy próbowali zwrócić uwagę na zwierzęta tak, byśmy widzieli coś więcej niż tylko produkt. Przez lata staramy się o lepsze ich traktowanie, zmniejszenie cierpienia i na koniec zmniejszenie ich spożywania. Musimy zwrócić uwagę, aby jedzono mniej mięsa, dopiero potem może społeczeństwo zauważy, że zwierzęta hodowlane są indywidualnymi jednostkami, które mają znaczenie.
Jeżeli uda się wprowadzić czyste mięso na rynek i sprzedawać go jako alternatywę, to za parę lat będzie dla nas niewyobrażalne, że przetrzymywaliśmy i zabijaliśmy miliardy zwierząt w tak okrutny sposób, może wtedy też zauważymy, ile szkód wyrządziło to środowisku, ludziom i gospodarce, może w końcu zauważymy, jak nieefektywne było to działanie.

Rolnictwo przemysłowe jest poważnym ryzykiem dla inwestorów. Istnieją cztery niewygodne prawdy o hodowli przemysłowej- tak nazywam czterech jeźdźców apokalipsy: zdrowie ludzkie, zmiany klimatyczne, bezpieczeństwo żywnościowe i zasoby planetarne. Mięso produkowane w fabryce jest numerem jeden, który wpływa na zanieczyszczenie wód, kumulację antybiotyków, proces wylesiania i nie jest to skuteczny sposób na karmienie ludzi. Zwierzęta hodowlane pochłaniają w tej chwili większość zapotrzebowania na zboża, – musimy powstrzymać to szaleństwo.-Paul Shapiro. „Czyste mięso: Jak hodowla mięsa bez zwierząt zrewolucjonizuje twój obiad i cały świat

Książka Czyste mięso ukazuje nam dość kontrowersyjną, acz logiczną dla mnie alternatywę. Mięso hodowane w laboratorium może ograniczyć bardzo mocno zużywanie wody, energii i wydzielania emisji gazów cieplarnianych, ale przede wszystkim może zapobiec cierpieniu milionów zwierząt, tylko tu pojawia się problem, a właściwie dwa. Pieniądze i ludzie, którzy ślepo bojkotują ten projekt. Dlaczego?
Dlaczego nie chcemy czystego mięsa?

Pierwszym i głównym powodem mógłby być do niedawna jeszcze okrutny proces hodowania mięsa, polegający na pobraniu małej komórki od zwierzęcia i zabiciu go. Odkąd ludzie zaczęli hodować komórki w laboratoriach 130 lat temu, medium używane do dostarczania komórkom wartości odżywczych pochodziło z krwi, albo z surowicy pozyskiwanej od ciężarnej krowy, proces ten był okrutny, bo wymagał usunięcia cielaka z jej ciała.

Surowica następnie wydobywana bezpośrednio z krwi płodu używana była w laboratorium, aby utrzymać komórki przy życiu. Ten sposób nie może być nazywany cruelty free, dziś surowica z powodów etycznych została zastąpiona już surowicą syntetyczną bądź roślinną wielu firmach pracujących nad czystym mięsem.

Oczywiście jest możliwe, że będą firmy, które będą chciały zaoszczędzić i przebić się przez konkurencję, będą produkować czyste mięso w sposób brutalny.

Nie będzie ono nazywane już wolnym od cierpienia i na pewno wielkie marki zwrócą na to uwagę, a na pewno konsumenci, którzy, jak już chcą czystego mięsa, to właśnie wolnego od cierpienia.

Drugim powodem jest niechęć do jedzenia mięsa z laboratorium, które może wydawać się nienaturalne i sztuczne, co jest absurdem w porównaniu z tym, jak dziś wygląda hodowla zwierząt i ile antybiotyków pakuje się w ich ciała, by zapobiec chorobom, ile hormonów by przyśpieszyć wzrost i tak dalej.

Dzisiejsze mięso pozyskiwane z hodowli przemysłowej średnio można nazwać naturalnym i czystym, w odróżnieniu od tego, które pochodzi z laboratorium.
Stwórzmy wegański świat, zamiast kolejnego mięsa

Świat byłby piękny, gdyby wszyscy przeszli na weganizm, ale bardzo prawdopodobne, że tak się nigdy nie stanie, ponieważ mięso jest smaczne. Przynajmniej dla sporej części populacji. Doskonale widzimy, jak wielu wegan i wegetarian powraca do jedzenia mięsa, jest to już około 84% ludzi, którzy kiedyś w ankietach oznaczali się jako niejedzący mięsa, jak więc możemy przypuszczać, że „czyści” mięsożercy kiedyś stracą apetyt na mięso?

Jak wskazywała Marta Zaraska w swojej książce „Mięsoholicy. 2,5 miliona lat mięsożerczej obsesji człowieka”, jesteśmy mocno uzależnieni od mięsa i rzucanie go nie idzie nam najlepiej, mimo rosnącego w siłę ruchu wegańskiego, roślinnych diet.

Chiny nadal spożywają około 50% całej produkcji mięsa na świecie. Jak już Europa i USA się nasyciły, przyszła kolej na kraje mniej zamożne jak Indie.
Jak uratować świat?

Wracając do książki, Paul Shapiro pisze – Za pomocą szczepionek, antybiotyków, pestycydów, hormonów, nowoczesnych systemów klimatyzacji i innych wynalazków będziemy mogli wkrótce stłoczyć jeszcze większą ilość zwierząt w klatkach i produkować mięso z większą efektywnością, ale też z dużo większym cierpieniem i nędzą.

W XXI wieku rozwój technologii pomaga nam tworzyć sztuczną inteligencję oraz dawać władzę nad jeszcze większą ilością istot na tej planecie. Jednak ta technologia nie musi wcale służyć tylko do tworzenia kolejnego zła i cierpienia, możemy ją wykorzystać do tworzenia etycznych alternatyw.

Książka Clean Meat to droga przez badania różnych firm nad czystym mięsem od momentu, gdy pierwszy wytworzony burger kosztował 330 tys. dolarów do dziś, gdzie przewidywane jest już wprowadzenie gotowych produktów na półki sklepowe w 2021 roku za pomocą dofinansowania przez kraje takie jak Chiny czy Izrael.

Czyste mięso to opis nowych technologii pomagających realnie wpłynąć na coś okropnego, czego dopuściliśmy się na tej planecie.

Produkcja mięsa w laboratorium w stosunku do „tradycyjnego” pozyskiwania mięsa, ma o 96% niższą emisję gazów, zużywa 45% mniej energii, 99% mniej powierzchni ziemi i 96% mniej wody.
Ludzie chcieliby być dobrzy, ale…

W książce znajdziemy nie tylko badania nad mięsem i proces jego tworzenia, to także spojrzenie na ludzkość z różnej perspektywy.

Ludzie są świetni pod wieloma względami, jednym z nich jest usprawiedliwianie naszego postępowania, tak byśmy nie czuli mentalnego konfliktu w związku z naszymi zachowaniami. Jak pokazują dowody, lubimy myśleć, iż nasze zachowania wynikają z logicznych przekonań, jednak w rzeczywistości prawie za każdym razem dostosowujemy swoje przekonania, do zachowań, w które chcemy się zaangażować. A jednym z tych zachowań, które ludzie pragną kontynuować jest jedzenie mięsa”
Paul Shapiro Czyste mięso Jak hodowla mięsa bez zwierząt zrewolucjonizuje twój obiad i cały świat

Być może w przyszłości aktywiści prozwierzęcy będą prowadzić kampanie reklamujące jedzenie mięsa, a nie zwierząt. Świat staje się coraz bardziej zatłoczony, a konsumpcja mięsa nadal ma się dobrze.

Dieta roślinna może złagodzić to wszystko i ważne, by jej promowanie było kontynuowane, ale nasz gatunek i inne, z którymi dzielimy planetę, nie może polegać tylko na tym jednym rozwiązaniu.

Polecam zapoznanie się z książką oraz samym tematem czystego mięsa, które dość mocno jest bojkotowane o dziwo przez wielu roślinożerców, a może nie o dziwo. To im najbardziej powinno zależeć na zminimalizowaniu cierpienia, jeżeli nie jesteśmy w stanie zatrzymać go w tej chwili na 100%. Czyste mięso może pomóc rozwiązać wiele problemów, chyba już wiecie jakich?

O autorze: Jest mówcą konferencji TEDx, założycielem organizacji Compassion Over Killing, członkiem Animal Rights Hall of Fame, pracował 13 lat jako rzecznik i wiceprezes Humane Society of the United States. Autor wielu artykułów o dobrostanie zwierząt i odpowiedzialnym jedzeniu.

Ps. Książkę czytałam po angielsku, to pierwsza taka treść specjalistyczna dla mnie, więc gdzieniegdzie w tłumaczeniach może być to widoczne,
czekam z niecierpliwością na wersję polską, której data premiery, to 22.08.2018, książka wydana przez Wydawnictwo Marginesy: http://marginesy.com.pl/s...e-mieso?idcat=0

Więcej o czystym mięsie: https://qz.com/1267429/clean-meat-cant-replace-traditional-meat-because-theres-no-such-thing-as-traditional-food/, https://www.theguardian.c...clean-foie-gras
Przyszłość mięsa: https://cleanmeat.org/


na temat z forum
http://www.forumveg.pl/viewtopic.php?t=4925#78715

pzdr.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group