Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

RegulaminRegulamin FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Hate
2013-09-27, 05:34
pomocy, tonę
Autor Wiadomość
mistixusx
NieVeg

Posty: 14
Wysłany: 2013-09-27, 00:46   pomocy, tonę

Witam,

To mój pierwszy wpis na forum. Szkoda że trafiłem tutaj szukając pomocy. Dużo by pisać, więc wymienię fakty:

1. 38 lat, 80kg, 190cm
2. rok temu wiosną zacząłem biegać. spokojnie, bóle stawów były hamulcowym
3. po zimowej przerwie zacząłem biegać (3-5km dwa razy na tydzień, przerwy, trzy razy na tydzień, takie nieregularne bieganie)
4. Zawsze miałem okresowe niepokoje, okresowe problemy ze spaniem, lekkie duszności czy raczej niepokoje w klatce piersiowej. W ciągu ostatnich lat kilka razy robiłem echo serca. Zawsze była diagnoza że wszystko jest ok. Ale rok temu jak miałem robione echo, to lekarz mówił że mogę robić wszystko (sport) ale bez stresu. Coś ukrył
5. Wiosną tego roku w marcu zrezygnowałem z mięsa po przeczytaniu książki "nowoczesne zasady odżywania" i ograniczyłem tłuszcze zwierzęce. tak na pstryk. i tak jest do dzisiaj
6. dalej oczywiście biegałem. po zmianie diety jeszcze wiosną zrobiłem pierwszy mój dystans na 10Km, było ok, potem się okazało że dystans był 12KM
7. biegałem dalej nieregularnie, znowu 10K. dobre samopoczucie
8. poczucie, że coś udało mi się wreszcie zrobić ze sobą
9. oczywiście stopniowa modyfikacja diety. więcej warzyw, odrzucanie żywności przetworzonej, rezygnacja z nałogu słodyczy

Kryzys

10. W sierpniu po kilku tygodniowej przerwie znowu zacząłem biegać. Po tygodniowej rozgrzewce zrobiłem 10KM
11. Wieczorem po biegu kołatanie serca, jakby arytmia. Kolejny dzień też, kolejny też. Pomyślałem sobie: spadek formy: zwolnij. Zwolniłem.
12. Kilka dni potem pojechałem na wieś. Piłowałem deskę. Normalnie piłowałem deskę piłą ręczną. Musiałem przerwać, słabość rozedrganie. Wieczorem kołatanie, następny dzień też.
13. Przerwałem bieganie.
14. Dopadła mnie bezsenność, znowu sensacje w klatce, wsłuchiwanie się w serce. Tydzień bezsenności. Męka. Walka o pozory, w pracy, żeby być na chodzie. Psychiczne zdołowanie. Krótki urlop, ale słabo przespany.
15. Zacząłem lepiej spać, uspokoiłem się. Ale serce cały czas jakby pobudzone, międzyskórcze.
16. Poszedłem do kardiologa. Znowu innego. Chyba już czwaartego w ostatnim pięcioleciu. Poświęcił mi ponad dwie godziny. Stwierdził niedomykalność zastawki mitralnej, ogólnie mała skala i bez zagrożeń. Stwierdził tętniaka międzykomorowego. Ogólnie lajtowo podszedł do wszystkiego. Zapisał mi betablokery do brania okresowego. Receptę wyrzuciłem, padnę, a nie będę tego brał. Sądzę że nie jest mi to potrzebne.
17.Ale wizyta pomogła, bo faktycznie udało mi się wyraźnie zrozumieć fizykę "sensacji" w klatce - to są skurcze wzdłuż żeber. Nie rozumie skąd one są. Ale pojawiają się i rozbijam je masażem. Trzymają czasem kilka dni. Dobra, to nerwy - przyjmuję.

Jest inaczej niż zawsze było

18. Nie chodzi o te skórcze, czy że się kilka razy nie wyspałem
19. Inaczej się czuję, coś jest cholera nie tak
20. Najbardziej martwią mnie worki pod oczami, nigdy tego nie miałem, są pochodzenia naczyniowego. Rano jest nieźle, ale wieczorem wyglądam słabo i faktycznie jestem zmęczony. Pod oczami mam podpuchnięte jak nigdy i wpada w fiolet
21. Znacie uczucie z dzieciństwa, takiej jakby pustki czy ciemności w głowie która się robi krótko przed krwotokiem z nosa? Nie umiem tego opisać, ale właśnie takie uczucie często mam w głowie, zwłaszcza w nocy w czasie snu, przebudzam się z bólem głowy tego rodzaju. To nie jest ból migrenowy, tylko taki od "słabości"
22. Mówię sobie: dobra. anemia. Poszedłem do lekarza zrobić morfologię. skierował mnie odrazu do państwowego kardiologa (termin w listopadzie). morfologia ok, wszystko w normie. cholesterol w górnej granicy, co mnie trochę zdziwiło :) (pewnie przez to że nadal się szprycuję żółtym serem, kurcze ciężko z tego zrezygnować).
23. Więc krew jest ok.
24. Mimo wszystko: przyjmuję podwójną dawkę magnezu, cynk, kupiłem vigor cardio i łykam maksymalną dawkę na żelazo. wychodzę z założenia że norma może mieć szeroki zakres i może dawniej miałem wyższe żelazo.
25. Mijają dwa tygodnie. Śpię lepiej. Ale mam cały czas uczucie takiego wypompowania i te wory pod oczami...
26. Na razie nie próbuję biegać, zanim nie pójdę do umówionego kardiologa.
27. No i ważna sprawa. Na początku roku ważyłem 85- 86.5 kg. Teraz po tych zmianach rano mam 79.8kg. Schudłem - szkoda że nie z brzucha.

Pomóżcie mi. Mam przeczucie, że coś złego się dzieje, że czegoś mi brakuje.

Wiecie co jest śmieszne w tym wszystkim? Że mam kasę, ale nie wiem gdzie pójść. Nawet prywatnie nie ma lekarza, który cholistycznie do tego podejdzie. Może wiecie jak powinienem postąpić? Wrócić do mięsa? Zasuplementować coś? Piję co trzy dni 1/3 kostkę drożdży z mlekiem.
Teoretycznie workipod oczami mogą wskazywać na dolegliwości sercowe. Ale moja wada nie jest niczym nowym. A może dieta zadziałała katalitycznie na te sprawy.

Nie wiem gdzie szukać porady.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i z góry dziękuję za sugestie.
 
 
an 
Veg Do Potęgi
UCZCIWOŚĆ ponad TWA


Pomogła: 36 razy
Posty: 2791
Skąd: Lond
Wysłany: 2013-09-27, 03:36   

A witamina B12? Omega-3?
To te najważniejsze

Jeśli nie stosujesz, zbadaj homocysteinę i witaminę B12

oraz wapń, przy dużej podaży w tym suplementacji magnezu, a niskiej podaży wapnia, możesz zachwiać równowagę (chociaż... badanie krwi może nic nie mówić)


Aha, no i ja bym się przejęła bardzo podwyższonym cholesterolem
a ciśnienie mierzyłeś? jeśli i to podwyższone, to nie czekaj, tylko jak najszybciej działaj
_________________
Koniecznie zainteresuj się swoją witaminą B12 (i zależną od niej homocysteiną)
oraz kwasami tł. omega-3, witaminą D i ferrytyną!

http://www.youtube.com/wa...E&feature=share Rewelacyjny wykład naukowy o wierzeniach, cudach, religii, moralności ...

.... http://www.youtube.com/wa...feature=related
Ostatnio zmieniony przez an 2013-09-27, 03:42, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
mistixusx
NieVeg

Posty: 14
Wysłany: 2013-09-27, 05:17   

Brałem B12 w tabletkach - jeden listek zużyłem. Ale B12 jest teraz w tym płynie Vigor, który codziennie biorę, jest tam więcej witamin z grupy B.

Jeśli chodzi o kwasy tłuszczowe. Ogólnie to codziennie spożywam oliwę z oliwek niefiltrowaną - do śniadania, jem często ryby, nie jest to super rozwiązanie ale lubię czasem połknąć puszkę sardynek, zawsze mam zapas. Staram się jeść wszystko to co ma pełne ziarno, pieczywo, owsianke, fasoli sporo. Nie powinno chyba brakować tłuszczy.

Ciśnienie, dobry temat.
W zasadzie jeszcze trzy lata temu ciśnienie trochę mnie martwiło miewałem 145-150/90. Doskonale wiem, kiedy mam podwyższone bo czuję to. Nie jest to jakoś dużo, ale mi to przeszkadzało już. I właśnie to było motywem, żeby zacząć biegać. Po sześciu miesiącach biegania ciśnienie mi spadało. Dziś mam 120-130/90. Jest ok. Raczej nie miewam skoków.

Jeśli chodzi o cholesterol, to chyba w tym badaniu była suma złego i dobrego podana. Rano (o przepraszm, a która to godzina?) sprawdze ten wynik dokładnie i podam.

An,
ale powiedz, jak mam działać, co mam zrobić? Zbadać to B12 i homocysteinę, tak?

________________________________

Ale chcę się podzielić pewną refleksją. Może ktoś z Was to przechodził. Z całym tym moim niespaniem to jest taka dziwna sytuacja. Wieczorem jestem padnięty - zaczyna się to po 19. W zasadzie o 21 mógłbym iść spać (zawsze chodziłem po 24). I faktycznie ostatni chodzę wcześniej np. 22:30, zdarza się wcześniej, zdarza się później. Ale np dziś było tak, że poszedłem po 22 i obudziłem się koło 1 w nocy. Napisałem ten post, poszedłem spać ale nie czułem się zmęczony. Obudziłem się o 4 i nie mogłem spać. Wstałem ubrałem się i......... niech mnie kule biją! Poszedłem się przebiec. Zrobiłem dziś - to znaczy przed chwilą - 3km lekkim biegiem. Oj jak dobrze. Nie chce mi się spać, nie jestem zmęczony.
I tak mam właśnie ostatni często, nie mogę spać, ale jakby mi się nie chce. Ale potem w ciągu dnia jest różnie.

I tak się zastanawiam, czy mój organizm nie przestawia się na jakiś inny tryb? Może jestem na detoksie? Może nie jest mi potrzebne tyle snu? Może wegetarianizm do tego prowadzi, albo jest to jakiś okres przejściowy?
 
 
czerwony_autobus 
Veg przez duże V



Pomogła: 17 razy
Wiek: 27
Posty: 1686
Skąd: Gliwice
Wysłany: 2013-09-27, 11:05   

mistixusx napisał/a:

Jeśli chodzi o kwasy tłuszczowe. Ogólnie to codziennie spożywam oliwę z oliwek niefiltrowaną - do śniadania, jem często ryby, nie jest to super rozwiązanie ale lubię czasem połknąć puszkę sardynek, zawsze mam zapas.

Cytat:
Wiosną tego roku w marcu zrezygnowałem z mięsa

A teraz znajdź błąd logiczny.

Nie wiem co się tego biegania tak uczepiłeś. To nie jest wcale zdrowy sport, tym bardziej jak nie wie się jak to robić. Na problemy serce - ciśnienie -cholesterol wszyscy lekarze polecają rower. Zamiast auta, na co dzień, rower.
Na cholesterol mój ojciec jadł codziennie owsiankę, pomogło. Nie wiem czemu, ale możesz spróbować.
_________________
"Kto oburza się na Hitlera, że traktował narody, które chciało mu się nazwać ''minderwertig'', tak jak my traktujemy zwierzęta, niech nie traktuje sam zwierząt tak jak Hitler ludzi!" - Hugo Steinhaus
Ostatnio zmieniony przez czerwony_autobus 2013-09-27, 11:06, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
arahja 
Veg Do Potęgi
jestę bucą



Pomogła: 44 razy
Posty: 2331
Skąd: brrrr
Wysłany: 2013-09-27, 12:42   

Napisz nam tu jeszcze dla pełniejszego obrazu, co jesz, przykładowo.
 
 
Milia 
Wyższy Stan Ducha



Pomogła: 12 razy
Wiek: 39
Posty: 995
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-09-27, 16:55   

mistixusx, opis twoich symmtopmow i twoj sposob przedstawienia ich sprawia ze podejrzewam ze chorujesz na to co ja: hipochondria. NIE MOWIE TEGO ZLOSLIWIE.
Ja srednio co pol roku "mam raka", do tego stopnia ze potrafie przeplakac caly dzien bo np. boli mnie glowa i mysle ze juz ze mna koniec.
Jak mi sie jakas dolegliwosc "przypomni" to wsluchuje sie w nia bez konca, i pojawiaja mi sie wtedy kolejne objawy: oslabienie, uczucie goraczki, przemecznie, zaburzenia rownowagi.
Wiesz kiedy mi przechodzi? Po wizycie u lekarza ktory zapewni mnie - po przepowadzonych badaniach, w tym krwi - ze nic mi nie jest.
Po czym po paru miesiacach psychoza powraca. Takie bledne kolo.
Ostatnio zmieniony przez Milia 2013-09-27, 16:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
pawel. 
Ban!


Pomógł: 6 razy
Posty: 1787
Wysłany: 2013-09-27, 20:38   

A z ciekawosci poza tym jaki prowadzisz tryb zycia? Praca jakas stresujaca ciezka? Masz przjacil? Z kim pogadac? Zyjesz spokojnie czy w napieciu?
_________________
"Nowoczesny człowiek żyje w iluzji, że wie, czego pragnie – gdy tymczasem pragnie dokładnie tego, czego się od niego oczekuje, że będzie pragnął."
Erich Fromm
 
 
mistixusx
NieVeg

Posty: 14
Wysłany: 2013-09-28, 09:05   

Dziękuję za odpowiedzi i reakcję.
Zanim przejdę do rzeczy chciałem zwrócić uwagę na pewną rzecz.
Otóż mój wątek został przeniesiony z działu zdrowie i coś tam do tej kategorii.

Zobacz. Rejestrujesz się na forum o samochodach BMW, bo chcesz zadać pytanie. I pytasz o to czy lepszy jest silnik taki czy owaki. Pisze w kategorii, która ODPOWIADA MERYTORYCE tego pytania, czyli np. dział silniki.
Następnie pojawia się MODERATOR, który na podstawie treści zapytania wnioskuje że nie posiadasz auta BMW i przenosi wątek do innej kategorii: np. wycieraczki do BMW.

Czy wydaje się Wam to logiczne i słuszne? Nie? Mnie też nie. Ale właśnie tak postąpiono z wątkiem, który czytacie. Merytoryka pytania mojego dotyczy zdrowia. Prawda? A zostało przeniesione do kategorii A ja jem mięso? O co w tym chodzi? Piszę otwarcie, bo moderator nie raczy odpowiadać na moje maile.
Obawiam się, że wynika to z braku pojęcia o tym czym jest forum. Na forum chyba mogą różne osoby zadawać pytania do działów związanych z merytoryką pytania a nie na podstawie tego KIM SIĘ JEST. Czyli skoro jem sardynki to zostałem karnie wrzucony do zakładki A ja jem mięso.
Jest to dla mnie krzywdzące, niskie i świadczy o poziomie moderacji.

____________
A teraz do rzeczy:

czerwony_autobus:
Do tej pory znałem definicję wegetarianizmu taką, że jest to dość szerokie pojęcie i lekka jego postać dopuszcza spożycie ryb. Może była błędna, może nie. Nie specjalnie mnie to interesuje. Bo nigdy nie zależało mi i nie będzie mi zależeć żeby sobie przyczepiać jakieś etykietki i innych też tak nie oceniam.
Zobaczcie, napociłem się ostro żeby opisać problem, pierwszy post na forum i już uwagi ideologiczne. Dla kolejnych: darujcie sobie i uczcie dzieciaków. Ok? :)
Bieganie:
Bardzo lubię biegać. Sprawia mi to przyjemność. Jest to proste. Mam rower, ale trzeba go z piwnicy wyciągnąć. Po drugie wydaje mi się, że bieganie z głową oddziałowuje intensywniej na cały organizm, daje poczucie wolności. Polem książkę Jurka Scotta "Jedz i biegaj" - biegający weganin.

arahja,
Różnie to z tym jedzeniem u mnie. Walczę o lepszą organizację życia. Powoli się to poprawia ale wciąż jest spoooooro do zrobienia. PRzykład:
rano: mleko+owsianka (uwielbiam owsiankę), czarna herbata, kawałek chleba żytniego albo białej bułki z margaryną benecol; w pracy koło 10: dwa, trzy kawałki chleba ciemnego z pełnym ziarnem i włoską niefiltorwaną oliwą - DUŻO jej, pomidorek, czasem kawałek sera niebieskiego, pleśniowego, czasem szczypior lub ogórek kiszony. Lunch: różnie, czasem z domu zabieram i odgrzewam: makaron ze szpinakiem lub ryż zwykły/brązowy z sosem pomidorowym własnym lub kupionym lub fasola smażona z cebulą, papryką, czosnkiem, z jakimś zielskiem jakie się znajdzie np szpinak. jeśli lanczu z domu nie zabiorę to jadę do restauracji indyjskiej (co drugi trzeci dzień) i tam jem zupę z soczewicy, albo rybę z sosem masala; w ostateczności zjem jeszcze chleb z oliwą chociaż mi się już nie chce, czasem mam ze sobą jabłka i zastąpią mi lunch.
Potem w domu: to różnie. Jeśli w restauracji byłem późno to już nie jem obiadu domowego, a czasem jem: zupa typu krem, np dynia albo coś co kobita akurat zrobi, jakiś makaron, naleśniki bardzo lubię, czasem wyskoczymy na miasto na pierogi albo sałatkę z dużą ilością kapusty i zielska. Wieczorem: czasem mleko z miodem czosnkiem imbirem zwłaszcza teraz, chleb z żółtym serem

Mało jem: jaj, mleka. Staram się unikać tego co ma tłuszcze i białka zwierzęce. Ryby jem bo mają mało tych rzeczy a sporo dobroci. Staram się jeść ryby odławiane nie hodowlane. Staram się kierować tym na co mam ochotę, ale uczę się tej sztuki dopiero. Np jajka. Kiedyś trochę żałowałem, że muszę z nich zrezygnować, ale dzisiaj jak pomyślę o jajecznicy to czuję mentalnie że to jest cholera ciężki posiłek.
Trudno opisać dokładnie co jem: bo staram się korzystać z okresowych dobrodziejstw naszych straganów.
Dawno już temu zredefiniowałem pojęcie głodu. Nie potrzebuję dużo żreć. Mam potrzebę zjeść coś dobrego, aromatycznego, wykfintnego. Pojęcie głodu sprawadza się u mnie do potrzeby smaku. Ale ogólnie uwielbiam pieczywo i ziarno i jem tego sporo.

MILA,
Tak :) Z pewnością. Ale gdybym nie był hipochondrykiem to nie miał bym motywacji żeby jeść lepiej i zdrowiej żyć. Wiesz co myślę? Każdy powinien być "hipohondrykiem". To świat się myli i jest głuchy w otępieniu fastfoodowym. Słuchanie organizmu powinno być normą. Zobacz. W ostatnich latach kilka razy z włanej woli zrobiłem echo serca. Zawsze było wszystko ok, ale ja wiedziałem że coś tu nie gra. I na co wyszło? Na moje.

pawel,
Siedzący tryb. Komputer, ale sporo wstaje, chodzę. Pracuję z ludźmi. Mam rodzinę. Wiecie dlaczego chcę lepiej żyć? Dlatego żeby dłużej cieszyć się synkiem, bo to jest najlepsza rzecz jaka mnie spotkała. Dlatego muszę być maksymalnie zdrowy. Bo dopiero zacząłem życie. O tych problemach rozmawiam jedynie z moją drugą połową, która się odżywia tak jak ja. Nie mamy znajomych którzy podobnie żyją. Nie znam nikogo, kto byłby bardzo doświadczony w tych sprawach. Jakieś dyskusje z rodziną albo znajomymi sprowadzają się do BYCIA WEGETARIANINEM lub nie. Jakieś to śmieszne.
 
 
czerwony_autobus 
Veg przez duże V



Pomogła: 17 razy
Wiek: 27
Posty: 1686
Skąd: Gliwice
Wysłany: 2013-09-28, 09:14   

Chwała Ci, żę nie jesz mięsa, ale nie nazywaj się wegetarianinem. Nie jesteś nim, jesteś pescatarianinem albo semi wege http://en.wikipedia.org/wiki/Pescetarianism
Nie chodzi mi o to, żeby Cię atakować czy coś, ale na nas się potem źle patrzy przez to, że ludzie jedzący ryby się za nas podają. Musimy się wiecznie tłumaczyć "Ale jakto? Ryba to nie zwierzę", nie jesteśmy dobrze traktowani w restauracjach. Jak chcesz nazwać się w jakiś sposób, to najpierw o tym poczytaj
_________________
"Kto oburza się na Hitlera, że traktował narody, które chciało mu się nazwać ''minderwertig'', tak jak my traktujemy zwierzęta, niech nie traktuje sam zwierząt tak jak Hitler ludzi!" - Hugo Steinhaus
 
 
Milia 
Wyższy Stan Ducha



Pomogła: 12 razy
Wiek: 39
Posty: 995
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-09-28, 10:23   

Dobra niewazne zy je te ryby czy nie. Fakt jest taki ze mnostwo wegetarian mysli ze jedzenie ryb jest wegetarianskie, podejrzewam nawet ze wiekszosc tak mysli poki nie kliknie "wege" w inernecie, nie trafi na to forum albo na innych wegetarian wsrod ktorych ktos zna prawidlowa definicje.
Teraz juz wiesz.
Jednak nie definicja jest wazna ale to jak masz ochote postepowac. Jesli ci tych ryb nie zal, to po co ich sobie odmawiac? po to zeby sobie na czole nakleic nalepke "jestem wegetarianinem" przez duze W ?
Mi np. nie zal zadnych ROBALI a w tym krewetek. Co prawda nie lubie ich wiec nie jadam, ale gdybym miala zjesc krewetke to bym nie miala zadnych wyrzutow sumienia bo to jest ROBAK tylko ze morski. I trudno jesli moj wegetarianizm spadnie wtedy do "95% loaded", hihihi :) Nie interesuje mnie to bo nie czuje sie do zadnej grupy przynalezna. Nie jestem "my" tlko "ja".
A wracajac do tematu,
hipochondria sama w sobie rowniez jest choroba, i polega na tym ze czlowiek nie tylko ze jest przekonany ze cos mu jest i ciagle sie bada zeby w koncu znalezc co, ale rowniez potrafi odczuwac BOL tam gdzie mysli ze ma chore, wyzwala sobie ten bol swoja sila perswazji. Dixit moj lekarz.
W twoim przypadku uwazam ze jest bardzo mozliwe ze wyzwalasz sobie kolatanie serca poprzez namietne wsluchiwanie sie w to i "oczekiwanie" az sie pojawi.
Poczytaj sobie o hipochondrii w necie albo porozmawiaj z lekarzem.

Jak tu juz ktos wczesniej pisal, bieganie niekoniecznie jest najfajniejszym sportem. Jesli mieszkasz w miescie to tylko sie nawdychasz syfu. W dodatku bieganie potwornie obciaza stawy. Poprobuj innych sportow, np rower albo basen.
Ostatnio zmieniony przez Milia 2013-09-28, 10:36, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
mistixusx
NieVeg

Posty: 14
Wysłany: 2013-09-28, 11:07   

czerwony_autobusie,
Nie czuję się atakowany.

Generalnie kompletnie mi wisi, kto jak się tam nazywa. Nie chcę tutaj pisać o moim światopoglądzie na te sprawy, bo za krótko się znamy i nie zrozumie ich moderator który tak klasyfikuje ludzi, nie ten level. Powiem tylko że podchodzę do wszystkiego pragmatycznie. Nie jem mięsa po za rybami nie z powodu żalu. Nie jest mi żal umierającego zwierzęcia. Jestem przeciwnikiem negatywnych megatrendów makroekonomicznych, do których należy spożycie mięsa. Jestem przeciwnikiem ogólnie bezmyślności w skali mikro i makro. Jestem przeciwnikiem żarcia rzeczy przetworzonej. Większą odrazę wzbudza we mnie spożywanie niektórych kolorowych produktów niż to że na wsi, gdzie zwykłem czasem bywać, sąsiad zabija świniaka - zupełnie mnie to nie zraża, a nawet popieram. Gardzę natomiast durnotą i bezmyślnością całych rodzin które widuję w restauracjach: mamusia tłuściutka, tatuś tłuściutki i czeradka tłustych już dzieci. Takie świnki, w myśleniu niestety... w myśleniu.

Ostatnio byłem na rybach i uczyłem mojego pięcioletniego syna jak szybko i sprawnie zabić rybę, żeby najmniej cierpiała. Jednocześnie uczę synka, że nie je się w naszym domu parówek, nie zjada się ciastek i pieczonych rzeczy w fabryce (trans) itd itd.
Wegetarianizm sprowadzony żalu nie przetrwa, albo raczej: nie mój to poziom.

Wegetarianie mówiąc o sobie MY wyrządzają sobie krzywdę, bo właśnie społeczeństwo patrzy na nich jak na ONYCH. Zmiana diety czeka nas wszystkich. I nie będzie tu żadnego MY. Wszyscy jesteśmy MY. Idę do lekarza jednego i drugiego, mówię o moich zmianach w diecie i wiecie co mówią lekarze: to bardzo dobrze, to zdrowo. Spotkałem co najmniej trzech lekarzy którzy popierają wege i są starymi dziadami. Zaskakujące, nie?
 
 
arahja 
Veg Do Potęgi
jestę bucą



Pomogła: 44 razy
Posty: 2331
Skąd: brrrr
Wysłany: 2013-09-28, 11:39   

mistixusx napisał/a:
Spotkałem co najmniej trzech lekarzy którzy popierają wege i są starymi dziadami. Zaskakujące, nie?


Pewnie, na oko każdy popiera, tyko potem dodają: no i chude mięsko dwa razy w tygodniu, podobnie jeść ryby. Bez tego niezdrowo.

Dział jest dobry, jesz mięso, więc Twój problem nie wynika z diety roślinnej (a do tego jest dział Dieta i zdrowie), raczej źle zbilansowanej diety ogólnej albo przyczyn zupełnie innych, niedietetycznych. Zakładka "jem mięso" nie jest karą, jest informacją.
Ryby nie są zdrowe, absorbują dużo metali ciężkich, o czym głośno jest w zwyczajnych mediach nawet. Kobiety w ciąży ryb jeść w ogóle nie mogą, jeśli nie chcą uszkodzić płodu. Dla mnie to już wystarczający argument, by ich nie tykać.

czerwony_autobus ma rację, nam chodzi o etykietkową czystość, bo nie raz dostaliśmy rybę jako wegetariański posiłek. Czy tak trudno pojąć, że ryby nie rosną na drzewach, czują ból, chcą żyć i dlatego my im to życie zostawiamy? W polskich restauracjach zazwyczaj tak.

Z opisu diety mam wrażenie laika, że za mało kasz i zbóż pełnoziarnistych, oraz warzyw sezonowych: ogórek, pomidor - to się zaraz skończy. U Ciebie raczej dekorują, a powinny jednak być porządną częścią menu. Za to chleba za dużo, nie jest najzdrowszy, kilka - 5-6 kromek dziennie to już spora ilość. Gdzie są orzechy, pestki? Nie trzeba ich dużo, ale poza tłuszczami mają sporo mikroelementów. Dorzucam link do wegańskiej piramidy żywienia, sam zobacz, jak polecają eksperci: http://klub-zdrowego-zyci...5%BCywienia.jpg
 
 
Hate 
Mentor
Pull The Plug



Pomógł: 33 razy
Wiek: 40
Posty: 8390
Skąd: Glasgow
Wysłany: 2013-09-28, 21:54   

mistixusx napisał/a:
Zobacz. Rejestrujesz się na forum o samochodach BMW, bo chcesz zadać pytanie. I pytasz o to czy lepszy jest silnik taki czy owaki. Pisze w kategorii, która ODPOWIADA MERYTORYCE tego pytania, czyli np. dział silniki.
Następnie pojawia się MODERATOR, który na podstawie treści zapytania wnioskuje że nie posiadasz auta BMW i przenosi wątek do innej kategorii: np. wycieraczki do BMW.
Czy wydaje się Wam to logiczne i słuszne?


Nie. Ale tutaj sytuacja wygląda trochę inaczej. Rejestrujesz się na forum o samochodach BMW i pytasz o to czy lepszy jest silnik taki czy owaki dla twojego trabanta. Dlatego moderator przenosi twój wątek do działu właściwego dla twojego pytania. Działem właściwym dla twojego pytania jest ten w którym się teraz znajduje.


mistixusx napisał/a:
Obawiam się, że wynika to z braku pojęcia o tym czym jest forum.

Niepotrzebnie się obawiasz. Forum jest dokładnie tym czym chcemy żeby było. W dziale, w którym zamieściłeś swoje pytanie odpowiadamy na pytania wegetarian, wegan etc. To nie forum medyczne. To forum, gdzie różnej maści wegusy wymieniają się spostrzeżeniami, myślami, informacjami. Przy czym wegetarianizm zaczyna się od niejedzenia mięsa i ryb. Z pewnością nie można też mówić o wegetarianiźmie gdy uczy się dziecko zabijać.
Bywa tak, że nasze forum odwiedzają osoby jedzące inaczej. W takich sytuacjach wrzucamy ich pytania/spostrzeżenia/myśli do działu "A ja jem zwierzęta". Nie wrzucamy ich za karę. Wrzucamy dlatego, że tam jest ich miejsce.
_________________
Tyle rzeczy do zrobienia. Tylu ludzi do zniszczenia.

https://smialezdjeciapatrycji.wordpress.com/

I blog na fb:

https://www.facebook.com/...06096063015461/
Ostatnio zmieniony przez Hate 2013-09-28, 22:56, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
D.M. 
Guru Veg
weg liberalny



Pomógł: 14 razy
Wiek: 47
Posty: 4244
Skąd: Kielce
Wysłany: 2013-09-28, 22:50   

Hipoteza o hipochondrii wydaje mi się bardzo słuszna. Jeszcze są podobne rzeczy: coś w rodzaju zespołu Da Costy czy dystonii neurowegetatywnej... Kiedy oznaki są drobne, to z reguły nie warto myśleć, że to jest coś poważne, zwłaszcza jeżeli lekarze nic poważnego nie znajdują.

Cóż do witaminy B12, to ważne jest rozumieć, że z tabletek ona znacznie gorzej wchłania się, niż z jedzenia. Jeżeli człowiek ma potrzebę suplementować właśnie B12, to w tabletce (dziennie) ma jej być nie "100% ZDS", a znacznie więcej: nie mniej niż 10 mikrogramów, a niektórzy uważają, że nawet nie mniej niż 100 mikrogramów. Ale, skoro jesz ryby i ser, to nie wiem, czy naprawdę potrzebujesz suplementacji B12.
 
 
pawel. 
Ban!


Pomógł: 6 razy
Posty: 1787
Wysłany: 2013-09-29, 06:16   

1. Moim zdaniem oczywscie poziom moderacji nie jest najwyzszy i brak pszeszkolenia powduje ze kazdy robi co chce. W tym przypadku temat NAPRAWDE DOTYCZY ZDROWIA a nie tematow okolo miesnych/

2.Prawda jest ze kolega niedokladnie definuje wegetarjanizm. Sa tacy co tak samo definuja ale nie jest to do konca wlasciwe. Jedna zwrocenie uwagi powinno byc jak przyjacilskie poklepanie po ramieniu i poiwdznie "super ze nie jest zwierzat landowych gratulacie zostl jesztcz eosni etap" w zadnym wypadku najdrobnijszej agresji/

3. Hipoteza o Hipohondrii ok. Dobra. Objawy jakies sa, ale i panika jest. Jak zazwczaj tak i w tym przadku radze spokojnie podejsc do tematu/ Tez kiedys muslem ze umieram i nic:) zyje./ Na spokojnie wiec./

4. Szamani Australijsmy gdu przychodzil do nich pacjet z jakims problemem pytali najpierw o styl zycia, jaki maja, styl i obyczaj higieny psychicznej, a nie jedzeniwy czy styl "tabtkowy" itp. Stad moje pytanie jak zyjesz. I nie mam na mysli biegania, ale ogolnie. Czy jestes spokojny, czy zyjesz naturalnie. Szamani pytali nawet wiecej - czy ktos nie ma dlugow, albo czy nie ma wrogow, czy nie ma jakiegos zalu ktorego nie przebaczyl komus itp/ Dzisij kardioldzy tez mowia o psychsmatcyznym podlozu wieli zawalow itp/ To nie jest takl ze nerwy itp sie nie licza/ Nie pytam o szczegoly bo nie jestem ani lekazem, ani to wypada na pubicznym forym ale moim zdaniem sam przemysl swoj styl zycia. Co jest ok co nie, co mozna poprawic itp/

pozdraiowam i powdznia./
_________________
"Nowoczesny człowiek żyje w iluzji, że wie, czego pragnie – gdy tymczasem pragnie dokładnie tego, czego się od niego oczekuje, że będzie pragnął."
Erich Fromm
Ostatnio zmieniony przez pawel. 2013-09-29, 06:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group