Veg - Wegetarianizm / Weganizm Strona Główna Veg - Wegetarianizm / Weganizm
Forum dla Weg(etari)an

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Spór o mięso
Autor Wiadomość
butcher 
Pilny Veg
GO VEGAN



Wiek: 39
Posty: 39
Skąd: Dzierzoniow/Wrocław
Wysłany: 2005-02-12, 12:33   Spór o mięso

http://doza.o2.pl/?s=4097&t=1541

Komu nie cieknie ślinka na samą myśl o schabowym w chrupiącej panierce? Wszyscy pamiętamy, jak smakuje najzwyklejsza, upieczona nad ogniskiem kiełbasa, a czując dolatujący z przydrożnej budki zapach pieczonego kurczaka mamy przemożną chęć schrupania kurzego udka.


Okazuje się, że nie wszyscy doświadczają „ssania w dołku” na widok podobnych frykasów. Takich przyjemności odmawiają sobie wegetarianie. Powody, dla których rezygnują z jedzenia mięsa, są różne.
Zostałem wegetarianinem nie dla swojego zdrowia, ale dla zdrowia kur - powiedział nieco przewrotnie Isaac Bashevis Singer, laureat literackiej nagrody Nobla. Żył ponad 90 lat. Z podobnego założenia wychodzi wielu jaroszy, choć nie jest to ich jedyna motywacja. Kobiety, odsuwając mięso, odrzucają na bok ideologię i kierują się względami czysto praktycznymi. Myślą, że dzięki diecie bezmięsnej schudną (co często nie jest prawdą). Inni jarosze mają nadzieję, że lepiej się poczują, będą „lżejsi” i bardziej żywotni. To też okazuje się złudzeniem. Przekonani, że wyjdzie im to na zdrowie, kończą często w opłakanym stanie. Znane są przypadki ciężkiej anemii u osób, które w niewłaściwy sposób zastosowały dietę jarską. Są też tacy, którzy przestawiają się na owoce i warzywa kierując się względami etycznymi, bo, jak twierdzą, nie chcą przyczyniać się do zabijania zwierząt.

Można całkowicie odrzucić potrawy mięsne, trzeba to jednak zrobić „z głową”, najlepiej pod opieką specjalisty.

Nie mieszać!

Wegetarianizm popularny jest od stuleci. Już starożytni Grecy stosowali z powodzeniem dietę bezmięsną. Również później wiele sławnych postaci nie jadło mięsa, m.in. Fryderyk Nietzsche, Albert Einstein, a nawet Adolf Hitler. Wegetarianizm nie jest związany z żadną kulturą ani religią. W Polsce kojarzony jest ze Wschodem, choć - paradoksalnie - moda na jarstwo przyszła do nas z Zachodu i jest po części związana z ekologią i ruchem New Age.

Żeby utrzymać zdrowie przy takim sposobie odżywiania, należy różnicować swoje posiłki. Dietetycy podkreślają, że najważniejsze są zestawienia smaków. Nie powinno się ich ze sobą mieszać (np. nie jeść jednocześnie pokarmów słonych i kwaśnych). Jarosze muszą zastąpić wysokokaloryczne białko mięsne białkiem roślinnym. Udowodniono, że jedno z najbogatszych jego źródeł to soja. W swojej naturalnej postaci soja właściwie jest bez smaku (podobnie zresztą jak mięso). Poza tym jest tańsza, dlatego wielu przetwórców mięsa dodaje ją jako wypełniacz do wędlin i wędzonek. Zezwalają na to polskie normy, choć prawdopodobnie, ze względu na obniżenie kosztów, niektórzy z producentów zawyżają proporcje.

Problemy i klimat

Polacy zawsze jedli dużo mięsa i jego przetworów, nawet wtedy, kiedy były one trudne do zdobycia, choćby w okresie stanu wojennego. Problemy z kupnem najzwyklejszej kiełbasy nie spowodowały jednak „wysypu” wegetarian, choć sytuacja w kraju wręcz zmuszała do poszukiwań alternatyw zwierzęcego białka. Zresztą owoców i warzyw - w porównaniu do innych nacji europejskich - jedliśmy wtedy też dużo mniej. Do dzisiaj odbiegamy w tym względzie od Europejczyków, choć sytuacja ostatnio się poprawiła. Prawdopodobnie właśnie z powodu tej niechęci do jabłek i kalafiorów Polacy częściej niż Niemcy czy Francuzi zapadają na choroby układu krążenia i mają kłopoty gastryczne.

W naszych szpitalach po operacjach podaje się pacjentom jedynie gotowane owoce i warzywa. W takiej sytuacji lekkostrawna dieta jest jak najbardziej wskazana, wręcz niezbędna. Ale trwa ona tylko około tygodnia. Większość chorych z utęsknieniem czeka na pierwszy „normalny” posiłek, np. schabowego z ziemniakami. Sami lekarze niechętnie rozmawiają o wegetarianizmie, chyba dlatego, że w większości jedzą mięso i nie zamierzają z niego rezygnować.

Przeciwnicy wegetarianizmu mają wątpliwości, czy jest on odpowiedni w naszych warunkach. Polskie przyzwyczajenia żywieniowe to nie tylko kwestia tradycji, ale i klimatu. W naszej części Europy rezygnowanie ze spożywania mięsa jest ryzykowne. Od lat służyło ono jako swoisty „podgrzewacz”. Energia ze zjedzonego mięsa rozgrzewa ciało, co jest szczególnie ważne zimą. Jednak wcale nie decyduje o tym ilość pożywienia, ale to, co zjemy. Obfity posiłek niekoniecznie nas ogrzeje. Bywa, że po wielkiej uczcie robi nam się zimno, gdyż organizm (szczególnie, jeśli człowiek jest zmęczony), niemal całą energię poświęca na trawienie. Również nie wszystkie gatunki mięs powodują ocieplenie ciała.

O wiele łatwiej jest być jaroszem w krajach śródziemnomorskich. Świeżych owoców i warzyw jest tam pod dostatkiem, a klimat - o wiele cieplejszy niż u nas - nie wymaga aż takiego rozgrzewania ciała.
Tymczasem fakt, że komuś jest zimno, zależy nie tylko od czynników żywieniowych, ale również od indywidualnej przemiany materii i szybkości spalania energii. Jeżeli ktoś ciężko pracuje fizycznie, raczej nie powinien rezygnować ze schabowego - żadna dieta, nawet najbogatsza w białko, nie zastąpi mu mięsa, a tym bardziej nie zregeneruje sił.

Alternatywy

Wbrew pozorom, wegetarianizm nie jest wcale taki atrakcyjny, jak się niektórym wydaje. Jarosze, zmuszeni czymś zastąpić mięso, szukają przeróżnych alternatyw. Niezwykle popularna w ich środowisku stała się soja. To atrakcyjne pod względem energetycznym pożywienie, zbliżone do mięsa. Dużym atutem soi jest jej dobra „przyswajalność” oraz niski poziom cholesterolu.
- Cóż z tego? - mówią „mięsożerni” - skoro soja jest obrzydliwa w smaku. Nie da się jej zjeść z apetytem bez odpowiedniego przyprawienia.
- Tak samo jak mięso - odparowują atak wegetarianie.
Poza przetworami z soi, jarosze jedzą też dużo makaronów. Wielu z nich nie wie, że pełnią one rolę „klajstrów”. Mąka, na bazie której są robione, oblepia jelito cienkie i dwunastnicę. W ten sposób we wnętrznościach gromadzi się śluz. Jego nadmiar szuka sobie drogi ujścia i wydostaje się z organizmu, choćby pod postacią kataru.

Widać więc, że makarony, tak cenione przez jaroszy, mogą być tak samo szkodliwe dla organizmu, jak tłuste mięso. Dlatego coraz częściej spotyka się makarony robione na bazie mączki sojowej. Równie niekorzystne jest jedzenie dużych ilości białego pieczywa, które, poza walorami smakowymi, ma niemal same wady. Podobnie, jak makaron, „klajstruje” wnętrzności, utrudniając właściwe trawienie. Dlatego specjaliści od żywienia polecają ciemne pieczywo, zawierające dużo błonnika.

Za i przeciw

Odrzucić mięso? I co dalej? Sama soja, warzywa i owoce nie wystarczą. Dlatego wegetarianie jedzą dużo ziaren zbóż - bogatego źródła błonnika, który spełnia ważną rolę podczas trawienia pokarmu. Popularna jest również kasza gryczana, zwana również tatarczaną, która - dzięki zawartości rutyny (tej samej, która jest w rutinoscorbinie) - oczyszcza krew. Tatarzy, jedząc kaszę i pijąc kobyle mleko, potrafili przeżyć długie miesiące, a „przy okazji” podbili pół Europy. Jarosze zachwalają też kozie mleko. Jako przykład podają, że dzieci pijące je przez dłuższy czas są znacznie odporniejsze na choroby od swoich rówieśników. Niedobór witamin z grupy B rekompensują sobie, jedząc drożdże.

Orędownicy wegetarianizmu obliczyli, że wymagają siedmiokrotnie mniejszej przestrzeni życiowej niż jedzący mięso. Skąd taka statystyka?
- Mięsożercom trzeba doliczyć te hektary, które „zjadają” karmione zwierzęta - tłumaczą. To mocny argument dla tych, którzy trąbią na alarm z powodu zwiększającego się w zastraszającym tempie zaludnienia Ziemi.
- Posiadamy kły - odpowiadają mięsożercy. - Może nie tak mocne, jak drapieżniki, ale mimo wszystko natura przygotowała nas do gryzienia pożywienia. Na pewno nie jesteśmy tylko roślinożerni. Nie mamy przecież płaskich zębów, jak krowy, żeby rozdrabniać nimi pokarm.
- Myślicie, że ludzie pierwotni rzucali się na zwierzynę i rozszarpywali ją, jak lwy? Zanim nauczyli się polować, byli zwykłymi zbieraczami. Jedli tylko to, co udało im się znaleźć w czasie wędrówek: owoce, grzyby, korzonki.

I tak, spór ten, niewyjaśniony od lat, trwa do dzisiaj. Obie strony znajdują kolejne niepodważalne dowody swoich racji. W rozwikłaniu tej zagadki pomaga nauka, która dostarcza coraz to nowych informacji. Niestety, potwierdzają one tezy obu stron.

Jest jednak jedna kwestia, w której obie strony są wyjątkowo zgodne - dłużej żyją ci, którzy jedzą mniej.
_________________
Pozdrawiam
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group